Peter Thiel, homoseksualista, współtwórca oprogramowania do zabijania J.D. Vance'a i Palantira , który w Dolinie Krzemowej przyczynił się do śmierci Epsteina , niedawno opublikował na Twitterze „ manifest technofaszystowski ”. Fala tweetów Thiela wywołała powszechne oburzenie.
Wiele z 22 punktów może początkowo nie wydawać się czytelnikom szczególnie szokujących. Na przykład punkt 17 brzmi:
„ Dolina Krzemowa musi odegrać rolę w walce z brutalną przestępczością. Wielu polityków w Stanach Zjednoczonych praktycznie wzruszyło ramionami, gdy mowa o brutalnej przestępczości, porzucając wszelkie poważne wysiłki na rzecz rozwiązania problemu lub podejmując jakiekolwiek ryzyko w kontaktach ze swoimi wyborcami lub darczyńcami, szukając rozwiązań i eksperymentując w ramach tego, co powinno być desperacką próbą ratowania życia”.
Czy istnieją skuteczne i pożądane sposoby wykorzystania technologii informacyjnej do obniżenia wskaźników przestępczości? To zasadne pytanie. Jedna oczywista odpowiedź: pokrycie całego świata kamerami monitorującymi, które zasilają algorytmy sztucznej inteligencji, identyfikujące ludzi na podstawie rysów twarzy, wzrostu i wagi, chodu itd., może ułatwić identyfikację i eliminację przestępców. Inteligentne telewizory i telefony, które odczytują ruchy gałek ocznych i fale mózgowe ludzi i przewidują aktywność przestępczą, mogą wypełnić luki w pokryciu kamer. Gdy ludzie zrozumieją, że przestępstwa nie ujdą im na sucho, prawdopodobnie przestaną je popełniać. Wtedy kultura przestępczości zniknie. W ciągu kilku lat, a najwyżej kilku pokoleń, można by wyłączyć kamery, a wskaźnik przestępczości pozostałby niski. Thiel zarabia więc miliardy na sprzedaży kamer i oprogramowania, a przestępczość znika. Brzmi jak sytuacja, w której wszyscy wygrywają… chyba że nie chcesz spędzić całego życia przed kamerami, gdzie każdy twój ruch, a nawet każdy ruch gałek ocznych i każda fala mózgowa, są monitorowane przez sztuczną inteligencję, która jeszcze nie popełniła przestępstwa.
Choć Thiel nie znosi brutalnych przestępstw, uwielbia przemoc, gdy jest ona popełniana przez rządy – pod warunkiem, że rządy te są przekupione i opłacane przez jego kolegów miliarderów-oligarchów. Jego punkty od czwartego do siódmego to wezwania do masowej militaryzacji amerykańskiego społeczeństwa: „Granice miękkiej siły…zostały ujawnione… Pytanie nie brzmi, czy broń oparta na sztucznej inteligencji powstanie, ale kto ją zbuduje… Służba wojskowa powinna być powszechnym obowiązkiem… Jeśli żołnierz piechoty morskiej USA prosi o lepszy karabin, powinniśmy go zbudować; to samo dotyczy oprogramowania”.
Zaraz po wezwaniu do militaryzacji Thiel sugeruje, że cała ta władza militarna powinna być kontrolowana przez niemoralnych ludzi, którzy robią to dla pieniędzy, a nie dla służby publicznej: „8. Urzędnicy państwowi nie muszą być naszymi księżmi”. Następnie domaga się „przestrzeni na przebaczenie” (grzechów okrutnych urzędników państwowych) – co oznacza, jak zakładamy, że osoby dotknięte Epsteinem, takie jak on sam, gwałciciel dzieci Donald Trump i reszta amerykańskiej elity rządzącej, powinny otrzymać przebaczenie, a ich zbrodnie zostać zapomniane.
Thiel kontynuuje swoją działalność w obronie klasy Epsteina w punkcie 18: „Bezlitosne ujawnianie życia prywatnego osób publicznych odciąga zbyt wiele talentów od służby rządowej”. Innymi słowy, jeśli gwałcisz, mordujesz, a może nawet zjadasz dzieci na oczach izraelskich kamer szpiegowskich – lub organizujesz gejowskie orgie przy basenie i sprawiasz, że call boy spada z balkonów – nikt nie powinien mieć prawa „bezlitośnie ujawniać” twojego „życia prywatnego”.
To wyjaśnia „libertarianizm” Thiela. Chce on całkowitej wolności dla siebie i swoich miliarderów, Epsteina i jego kumpli, by mogli bezkarnie robić absolutnie wszystko, podczas gdy zwykli ludzie są monitorowani 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu przez kamery szpiegowskie Palantira, wspierane przez oprogramowanie oparte na sztucznej inteligencji. Można odnieść wrażenie, że Thiel rozkoszowałby się towarzystwem markiza de Sade, bez końca igrając w świecie fantazji napędzanym gwałtami i torturami, w filmie Pasoliniego „ Salo” .
Technofaszystowskie Tweet-a-festo Thiela może być błędne, nawet diabolicznie błędne, ale nie wszystko jest całkowicie błędne. Weźmy na przykład te dwa rozsądne i dające się obronić twierdzenia:
20. Należy przeciwstawić się powszechnej nietolerancji wobec przekonań religijnych w niektórych kręgach. Nietolerancja elit wobec przekonań religijnych jest prawdopodobnie jednym z najbardziej wymownych dowodów na to, że ich projekt polityczny stanowi mniej otwarty ruch intelektualny, niż twierdzi wielu jego członków.
21. Niektóre kultury dokonały istotnego postępu; inne pozostają dysfunkcyjne i regresywne. Wszystkie kultury są teraz równe. Krytyka i osądy wartościujące są zabronione. Jednak ten nowy dogmat pomija fakt, że niektóre kultury, a wręcz subkultury… dokonały cudów. Inne okazały się przeciętne, a co gorsza, regresywne i szkodliwe.
Te dwa punkty są słuszne. Problem tkwi w wypaczonej interpretacji Thiela. Thiel wyznaje chrześcijaństwo, nazywając siebie luteraninem z małej litery i czci wielkiego katolickiego myśliciela René Girarda. Jak dotąd wszystko w porządku. Zrozumiałe jest, dlaczego taka osoba może nie lubić tyranii antyreligijnych fanatyków religijnych .
Ale biorąc pod uwagę widoczną skłonność Thiela do satanizmu, punkty 20 i 21 sugerują, że podejście Papieża-z-Palantir do religii obejmuje satanistycznie aroganckie przecenianie jego własnego nominalnego plemienia religijnego w stosunku do innych. Luteranizm i protestantyzm w ogóle, obejmuje żydowską plemienną narcystyczną socjopatię, która jest widoczna w dużej części Starego Testamentu . I chociaż Thielowi można wybaczyć wiarę, że amerykański luteranizm stworzył wspaniałą kulturę jeziora Wobegon, w której wszystkie kobiety są silne, wszyscy mężczyźni przystojni, a wszystkie dzieci są ponadprzeciętne, sam Thiel zadaje się nie z takimi jak Garrison Keillor, ale z elitą miliarderów Epsteina składającą się w nieproporcjonalnej mierze z Żydów Zombie, którzy, choć już nie religijni, nadal podzielają supremację i ludobójczą psychopatię plemienną swoich przodków . Ci ludobójczy Żydzi-zombie mają swoją własną, osobliwą interpretację tego twierdzenia
„że pewne kultury, a wręcz subkultury… zdziałały cuda. Inne okazały się przeciętne, a co gorsza, regresywne i szkodliwe”.
Wyobrażają sobie, że ich własna kultura zombie-żydowska, z jej laureatami Nagrody Nobla, oligarchami, odnoszącymi sukcesy przestępcami, hollywoodzką rozwiązłością i orgiami przy basenie, „wyprodukowała cuda” (jak dzisiejsza Ameryka pod rządami Epsteina, czy światowa stolica gwałtu w okupowanej Palestynie ), podczas gdy samo chrześcijaństwo, a tym bardziej islam, „okazały się przeciętne, a co gorsza, regresywne i szkodliwe”. Thiel wydaje się chcieć dołączyć swojego luterańskiego-przez-małe-l do wozu zbrodni żydowsko-syjonistycznej, aby on również mógł być wybranym. Nic dziwnego, że Palantir dostarczył izraelskim siłom zbrojnym wygenerowane przez sztuczną inteligencję listy celów, mające na celu zachęcanie do ludobójczego niszczenia całych kwartałów miast pod pretekstem, że raz lub dwóch bojowników ruchu oporu może tam mieszkać.
„Niektóre kultury są lepsze od innych” szybko degraduje się do „moja kultura jest lepsza od innych”, a następnie do „eksterminujmy niedołężnych”. Ludobójstwa w Gazie i Libanie, wspomagane przez Thiela, to kroki w kierunku , po tym nastąpi podbój, eksterminacja i zniewolenie wszystkich nie-Żydów przez Mesjasza/Antychrysta, tak że każdy Żyd na Ziemi będzie posiadał 2800 gojowskich niewolników (lub „uczniów”, jak eufemistycznie nazywa ich Mizrachi).
Thiel ma rację, że niektóre kultury są lepsze od innych, ale myli się co do tego, które z nich są lepsze. Sam Thiel jest pełnoprawnym członkiem najgorszej kultury na Ziemi – klasy Epsteina, która rządzi Zachodem w imieniu ludobójczych dzieciobójców i gwałcicieli okupujących Palestynę.
Thiel z pewnością wie, że religia żydowska jest ideologicznie antychrystusowa, i to zaciekle. Jak ktoś, kto nazywa siebie chrześcijaninem, może popierać nieopisanie straszliwe ludobójstwo chrześcijan i muzułmanów (obie grupy czczą Jezusa) dokonywane przez naród antychrześcijański w kraju jego narodzin?
Odpowiedź brzmi oczywiście, że żaden świadomy chrześcijanin nie poparłby Antychrysta. Thiel musiał być albo źle poinformowany, albo fałszywym chrześcijaninem.
Ponieważ jest ewidentnie inteligentny i cieszy się nieograniczonym dostępem do informacji, Thiel (w przeciwieństwie do chrześcijańskich syjonistów o niskim IQ, takich jak Pete Hegseth) nie może zostać wprowadzony w błąd. Jego rzekome chrześcijaństwo musi być fałszywe, albo tak bardzo zniekształcone, że równie dobrze mogłoby być fałszywe.
Ewangelia Antychrysta Thiela
Co dziwne, ale wymowne, interpretacja chrześcijaństwa Thiela opiera się na jego rozumieniu Antychrysta. I to jest jego fundamentalny błąd. Oczywiście powinien był zacząć od Chrystusa, a nie od Antychrysta! Przesłanie Mesjasza, Jezusa Chrystusa – i innych proroków, którzy go kontekstualizują – stanowi oczywisty fundament każdego autentycznie chrześcijańskiego systemu myślowego.
Przesłanie Chrystusa jest jednoznacznie sprzeczne z praktycznie wszystkim, co reprezentuje Thiel. Chrystus przebywał z biednymi i marginalizowanymi. Thiel przebywał z bogatymi i wpływowymi. Chrystus głosił pokój. Thiel głosił wojnę. Chrystus wypędził żydowskich bankierów ze Świątyni. Thiel oddawał się intrygom finansowym i homoseksualnym orgiom z nimi. Chrystus głosił absolutną pokorę, czyli poddanie się Bogu. Thiel emanował arogancją. Chrystus głosił: „Nie troszczcie się o jutro”. Thiel spędza życie, bojąc się jutra i starając się być o krok przed nim. Chrystus stawiał rzeczywistość duchową ponad materialną. Thiel nie odróżniłby rzeczywistości duchowej od dziury w ziemi ani od chłopca do wynajęcia.
Przede wszystkim, być może, Chrystus głosił uniwersalną miłość – podczas gdy Thiel, uczeń Carla Schmitta, głosi uniwersalną nienawiść. Właśnie dlatego Thiel poparł Żydów-zombie, którzy przekształcili odwieczną etnocentryczną nienawiść, zakorzenioną w religii żydowskiej, w coś jeszcze gorszego: syjonizm, którego niemal niewiarygodnie karykaturalne zło , do którego Thiel w znacznym stopniu się przyczynia, jest widoczne każdego dnia.
Zamiast więc zacząć od przyjęcia przesłania Jezusa, Thiel zaczyna od jego odrzucenia i przyjęcia czegoś przeciwnego: tego, co można by nazwać ewangelią Antychrysta. Na tej podstawie konstruuje zniekształcony obraz tego, kim według niego jest Antychryst: kimś, kto poświęca się próbom służenia i ratowania bliźnich, jak Greta Thunberg, która szczerze wierzy, że globalne ocieplenie doprowadzi do masowego cierpienia i śmierci; lub Nick Bostrom, który chce regulować sztuczną inteligencję, aby ona również nie powodowała masowego cierpienia i śmierci.
Thunberg i Bostrom mogą się mylić w swoich ocenach rzekomych zagrożeń kataklizmicznych. Prawdopodobnie jednak kieruje nimi miłość do bliźnich, których nie chcą widzieć zmasakrowanych przez lekkomyślne wykorzystanie technologii. W tym sensie są naśladowcami Jezusa.
Jak to możliwe, że Thiel, sam ewidentny kandydat na Antychrysta, kieruje swoje rogi i ogon na ludzi takich jak Thunberg i Bostrom, którzy są o wiele bliżej związani z przesłaniem Jezusa? Czyni to, nadmiernie analizując fakty. Thiel wyobraża sobie Antychrysta jako bezbożnego władcę świata, który zdobywa władzę, strasząc ludzi, by oddali swoją wolność: w tym przypadku wolność spalania paliw kopalnych i budowania sztucznej inteligencji bez nadzoru. Z tego wnioskuje, że Jezus chce, abyśmy spalali paliwa kopalne bez opamiętania i wykorzystywali sztuczną inteligencję do mordowania dziesiątek tysięcy niewinnych kobiet i dzieci.
Ale czekaj – czyż nie powiedziałem właśnie, że Thiel jest inteligentny? Jak ktokolwiek w miarę inteligentny może mieć tak szalone przekonania?
Thiel najwyraźniej doszedł do swojego dziwacznego rodzaju antychrześcijaństwa, mordując myśl René Girarda mieczem Carla Schmitta. Girard był chrześcijaninem, wyznawcą pokoju i braterskiej miłości, podczas gdy Schmitt był apostołem nienawiści. Zbliżyli się do siebie, zgadzając się, że nienawiść w ogóle, a w szczególności zjednoczenie się w nienawiści i linczowanie kozła ofiarnego, odgrywa ważną rolę w ludzkim życiu społecznym i politycznym.
Girard uważał, że Jezus obnażył ten „mechanizm kozła ofiarnego” i że wraz z rozprzestrzenianiem się idei chrześcijańskich, sama podstawa ludzkiej wspólnoty – jednoczenie się w nienawiści do osoby z zewnątrz – stawała się coraz mniej wiarygodna. Paradoksalnie, w miarę jak przesłanie Jezusa podważało nienawiść i przemoc, wspólnoty ludzkie, zbudowane na mechanizmie kozła ofiarnego, rozpadały się, wywołując – paradoksalnie – jeszcze więcej nienawiści i przemocy. Zatem apokalipsa chrystusowa , w sensie odsłonięcia i unicestwienia mechanizmu kozła ofiarnego, doprowadziłaby do innego rodzaju apokalipsy: całkowitego zniszczenia ludzkiego społeczeństwa.
Schmitt ze swojej strony opowiadał się za szukaniem kozła ofiarnego. Twierdził, że polityka jest sztuką i nauką stosowania masowej nienawiści. Gardził liberalnymi demokracjami z ich chrześcijańskimi ideałami humanitarnymi, woląc je marginalizować poprzez wymyślone sytuacje kryzysowe, wygodnie zrzucane na prawdziwych lub wymyślonych wrogów, które mogłyby usprawiedliwić przejęcie władzy dyktatorskiej. Uczeń Schmitta, żyd-zombie, Leo Strauss, posunął się o kilka kroków dalej, opowiadając się za kłamstwem w służbie generowania masowej nienawiści i subtelnie odwołując się do odwiecznych tradycji żydowskiej supremacji i nienawiści, broniąc „filozofów” (Żydów) nad „dżentelmenami” (gojowskimi fasadowymi) i motłochem, którym rządzą.
Tradycyjny judaizm, jak widzieliśmy, reprezentuje zorganizowaną nienawiść. Jego momentem założycielskim było pełne nienawiści odrzucenie Jezusa, jedynego prawdziwego żydowskiego mesjasza, którego misją było wyeliminowanie judaizmu plemiennego (religii nienawiści) i zastąpienie go prawdziwą, uniwersalną, odwieczną religią, religią miłości. Żydzi, którzy poszli za Jezusem, stali się chrześcijańskimi uniwersalistami i uczniami miłości, podczas gdy ci, którzy z nienawiścią Go odrzucili i nadal z nienawiścią odrzucają i obarczają winą obcych, stali się ludźmi, których znamy dzisiaj jako Żydów… których równie dobrze można by nazwać antychrystami.
Dziś ewangelia nienawiści kwitnie, a zombie-żydzi i ich zombie-chrześcijańscy zwolennicy, tacy jak Thiel, wymyślają skomplikowane wymówki, aby z radością czynić innym to, czego sami najmniej chcieliby sobie zrobić.
https://www.unz.com/kbarrett/peter-thiels-gospel-of-antichrist/






