GRIGORIJ KLIMOW. „NARÓD BOŻY”.
Załącznik 13. Lomehuza lub model umierającego społeczeństwa. Tatiana Putiatina
Stadium 1: Zakażenie
Według swojej struktury społecznej mrówki są najbliższymi istotami dla człowieka na Ziemi. Każde nowe odkrycie w myrmekologii (nauka o mrówkach) tylko to potwierdza.
Przed nami zdrowe gniazdo czerwonej mrówki leśnej (Formica rufa). Dla tego gatunku charakterystyczne jest kopulaste mrowisko, którego górna warstwa składa się z dziesięciocentymetrowej warstwy patyczków, igiełek, suchych liści i kamyków.
Materiał gniazda mrówek jest stale mieszany, żeby mrowisko nie zaczęło gnić - jest to rodzaj wymuszonej wentylacji. Wysokość naszego mrowiska wynosi 56 centymetrów, średnica 98 centymetrów. Kopuła ma 11 otworów. Przybliżona populacja mrowiska wynosi około 10 tysięcy osobników. Pod kopułą znajdują się komory wieńcowe, w których przechowywane są jaja mrówek, larwy i poczwarki. Jeszcze głębiej - zgniły pień lub duże gałęzie. Pod ziemią na głębokości 1,5 metra znajdują się połączone ze sobą komory. W jednej z nich mieszka królowa.
W mrowisku istnieje ścisła hierarchia i podział ról. Gniazdem rządzi królowa - samica składająca jaja. W bezpośrednim sąsiedztwie królowej jest orszak 10-12 mrówek - robotnic, które opiekują się nią: oblizują i karmią. Są to z reguły młode mrówki, ponieważ wszyscy mieszkańcy gniazda przechodzą w przybliżeniu miesięczny okres pielęgnacji albo królowej, albo larw. Następnie przemieszczają się one do najdalszej części strefy patrolowania mrowiska (jego promień dochodzi do 5-6 metrów) i tam zajmują się szukaniem dla mrowiska pożywienia.
Znalezioną żywność mrówka przekazuje w górę według instancji i dopiero stamtąd jest ona rozprowadzana po całym mrowisku. Wraz z pokarmem mrowisko odżywia się specjalnym feromonem, substancją, którą wydziela królowa. Zawarte są w niej informacje o zdrowiu królowej i stanie gniazda. Substancję tę mrówki z orszaku zlizują z królowej, przenoszą w specjalnym wolu i przekazują jedna drugiej wzdłuż łańcucha. W ten sposób wszystkie jednostki społeczeństwa mrówkowego są włączone do jednolitej przestrzeni informacyjnej.
Mrowisko ma swój własny system kar. Na przykład, jeśli zdrowa mrówka – zaopatrująca mrowisko w pożywienie, wraca kilka razy do mrowiska z niczym, to zostaje zabita. Ciekawe, że w zupełnie inny sposób mrówki postępują z tymi, którzy utracili zdolność do pracy w wyniku kontuzji. Są karmione do czasu, dopóki będą one w stanie prosić o jedzenie, to znaczy stukać wąsikami (antenkami) w określone miejsca głowy zdrowej mrówki.
Mrówki trzymają również i „zwierzęta domowe”. Pasą mszyce na pobliskich roślinach i chronią je. Na pierwsze żądanie mszyca wydziela im nadwyżki nektaru. Aby „wydoić” mszycę, mrówka łaskocze wąsikami jej brzuszek.
Ale oto na mrowisku siada maleńki żuczek - lomehuza. Żuczek przedostaje się do komory obramowania, gdzie przechowywane jest potomstwo mrówek i tam składa jajka. Na wszystkie próby mieszkańców gniazda poradzenia sobie z obcym, odpowiada on tym, że wydziela specjalną substancję, którą mrówki natychmiast zlizują. Pod wpływem tej substancji odchodzą na bok i uspokajają się.
Tak zaczyna się śmierć mrowiska.
Stadium 2: Oblicze wroga
Lomehuza (Lomechusa) - (chrząszcz, który zaatakował nasze mrowisko), jest owadem z grupy myrmekofilów). W sumie istnieje 266 gatunków myrmekofilów, żyjących razem z mrówkami. Wśród nich jest wiele pasożytów. Ale wszystkie te pasożyty albo wchodzą we wzajemnie korzystne relacje z mrówkami (symbioza) lub powodują szkody, nie prowadzące do śmierci całego gniazda.
Wszystko oprócz lomehuzy .
Lomehuza została po raz pierwszy opisana przez niemieckiego odkrywcę Vassmana w 1897 roku. Malutki żuczek - około trzy razy mniejszy niż czerwona mrówka leśna, najczęściej wchodzi do mrowiska z powietrza i przenika przez jeden z otworów wlotowych.
Mrówki nie przeszkadzają mu w tym, ponieważ natychmiast uzależniają się od substancji narkotycznej, którą on wydziela. Co więcej, nawet zaczynają go karmić, ponieważ chrząszcz może prosić o jedzenie w sposób mrówkowy - stukając antenkami - wąsikami w pewne części głowy mrówek. Czasami lomehuza dostaje się do mrowiska z sąsiedniego gniazda, z którym w zdrowym mrowisku nawiązane są relacje. Zakażenie następuje na drogach wymiany.
Lomehuza ma dokładnie taki sam proces rozwoju potomstwa jak mrówka: jajo - larwa - poczwarka - dorosły owad. Samica „chrząszcza dragdilera” składa 100-200 jaj tuż obok jaj mrówek - nie różnią się one niczym od siebie. Kiedy wykluje się larwa lomehuzy, jedna tylko różnica staje się zauważalna - jej brzuszek jest wklęsły. Ale na tym etapie ona już umie prosić o jedzenie i zaczyna wydzielać narkotyk, więc mrówki teraz, chociaż i rozpoznają obcego, to zaczynają troszczyć się o larwie lomehuzy jak o swoim własnym potomstwie.
Lomehuzy będą tu mieszkać tak długo, jak długo mrowisko będzie w stanie je karmić, zabierając dla siebie coraz więcej jego zasobów. Ale na razie ten proces odbywa się pod kopułą i jest ukryty przed oczami obserwatora. Na tym etapie odróżnienie dotkniętego przez lomenhuzę mrowiska od zdrowego możliwe jest jedynie przy słonecznej pogodzie, kiedy wszyscy mieszkańcy gniazda wypełzają na powierzchnię kopuły, aby się wygrzać. Ale rozpatrywać mieszkańców mrowiska trzeba szybko, ponieważ po kilku minutach mrówki wciągają lomehuzy z powrotem pod kopułę.
Myślą jeszcze, że dowodzą mrowiskiem.
Stadium 3: Nowa choroba
Do tej pory choroba naszego mrowiska rozwijała się w formie ukrytej. Mógł ją zobaczyć tylko ekspert-myrmekolog. W komorze pod kopułą wraz ze swoim potomstwem mrówki pielęgnowały larwy lomehuz – swoją przyszłą śmierć. Rozpoznawały w nich obcych, ale nie mogli im się oprzeć: larwy wydzielają substancję narkotyczną, której mrówki nie mogą się oprzeć (wartości ogólnoludzkie, poprawność polityczna - red. NN)
Ale teraz nawet dla niespecjalisty, jeśli przyjrzy się on uważnie kopule mrowiska, stanie się jasne, że coś złego dzieje się z gniazdem. W porównaniu z innymi mrowiskami jego życie wydaje się jakby zahamowane. Mrówki są tu znacznie mniej aktywne, zawęziła się strefa patrolowania gniazda (odpadła Białoruś, Ukraina, państwa bałtyckie, Kaukaz, republiki azjatyckie – red. NN), a i tam, gdzie jeszcze nadal pracują zaopatrzeniowcy pokarmu, można zobaczyć następujący obraz: mrówka próbuje coś ciągnąć, ale potem porzuca swoją pracę i wałęsa się wokoło, nic nie robiąc (współczesne rosyjskie wioski - red. NN)
Pierwszą rzeczą, która przychodzi mi do głowy, jest to, że wszystkie one są już w błogim nieróbstwie. Ale tak nie jest. Te, które są pod wpływem substancji wydzielonej przez lomehuzy, z reguły siedzą wewnątrz mrowiska.
Zahamowane osobniki, które widzimy na powierzchni, są już nową generacją mrówek. Przez analogię z ludźmi można je nazywać mrówkami – downami.
W języku nauki nazywają się one pseudo-ergatami. Są to nadal osobniki pracujące, jednak ich piersiowa część klatki jest nieznacznie powiększona w porównaniu ze zdrowymi osobnikami. Dlatego na zewnątrz stanowią one coś pośredniego między robotnicami a samicami. W rzeczywistości pseudo-ergaty nie są w stanie składać jaj ani kojarzyć się z samcami. Nie mogą również w pełni wykonywać funkcji mrówki - robotnicy.
Próbują jeszcze wykonywać jakąś pracę, ponieważ w gnieździe wciąż jest wystarczająca ilość aktywnych mrówek, które zmuszają je do pracy, ale to, co one robią, robią bardzo źle. Zresztą, wśród aktywnych mrówek coraz więcej osobników zaczyna konsumować substancję, wydzielaną przez „żuka - dragdilera”, tak że przymus do pracy słabnie. Jednocześnie antyspołeczne mrówki jedzą na równi ze wszystkimi. W ten sposób równowaga wydatków i dochodów budżetowych naszego mrowiska jest zakłócona, mrówkom zaczyna brakować pożywienia, aby wykarmić wszystkich – i królową i lomehuzy, i pseudo-ergatów oraz zdrowych mrówek, których liczba gwałtownie spada.
Badając to zjawisko, uczeni - myrmekolodzy początkowo zakładali, że pojawienie się pseudo-ergatów było spowodowane niedostatecznym karmieniem larw, ponieważ mrówki przekazują teraz znaczną część pożywienia lomehuzom. Jednak później nauka ustaliła, że przyczyną pojawienia się pseudo-ergatów jest wciąż ta sama substancja narkotyczna, wydzielana przez lomehuzy. To znaczy, że w naszym mrowisku uzależnienie od narkotyków przerodziło się w fazę epidemii narkomanii, określającej nie tylko zachowanie mrówek, ale także ich budowę fizjologiczną.
Stadium 4: Interwencja zewnętrzna
Nasze mrowisko coraz bardziej degraduje się. Substancja narkotyczna, wydzielana przez lomehuzy, stała się przyczyną pojawienia się w gnieździe mrówek - downów, które nie są zdolne ani do prokreacji, ani do aktywnych społecznie użytecznych działań (liberaści*/ - red. NN). Lomehuz i pseudo-ergatów w mrowisku przybywa coraz bardziej. A to znaczy, że jest coraz więcej darmozjadów i coraz mniej jedzenia. Jeszcze trochę, a proces degradacji stanie się nieodwracalny.
*/ - liberasta – słowo, powstałe z połączenia słów „liberał” i „pederasta”, wykorzystywane przez autorów, wrogo odnoszących się do neoliberalnych reform w Rosji lub metod, za pomocą których były one realizowane. Nosi wyraźnie negatywny, obrażająco – wulgarny odcień.
Gdyby mrowisko było liczniejsze, proces ten mógłby zostać przedłużony na wiele lat: lomehuzy rozmnażają się wolniej niż mrówki, po prostu nie nadążałyby one za wzrostem populacji, porażając tylko w niektóre sektory gniazda. Ale nasze mrowisko jest niewielkie, więc uratowanie go jest możliwe tylko dzięki interwencji zewnętrznej - oczyszczeniu.
Powinniśmy się pospieszyć. Czyszczenie mrowiska z lomehuz jest możliwe do czasu, gdy mrówki-downy nie zdążyły się rozmnożyć w dużych ilościach. Do czyszczenia potrzebne są dwa pojemniki (nadadzą się zwykłe wiadra ze szczelnymi pokrywkami), duży kawałek polietylenu o wymiarze 1,5 na 1,5 metra, gumowe rękawice i łopatka.
Znajdujemy najzdrowszy sektor mrowiska, odcinamy go łopatką, jak kawałek ciasta, szybko przenosimy do wiadra - razem z mrówkami, larwami, jajami i materiałem gniazdowym - i szczelnie zamykamy pokrywą. Następnie zawartość wiadra z mrówkami wysypujemy w małych porcjach na polietylen i dokładnie przebieramy. Tak jak przebiera się kaszę zbożową, po prostu przenosimy zdrowe mrówki i materiał gniazdowy z jednej kupki na drugą. Lomehuzy i beznadziejnie chore mrówki - downy (pseudo-ergaty) wyłapujemy, miażdżymy i wyrzucamy. Każdą oczyszczoną porcję mrowiska natychmiast przenosimy do drugiego wiadra.
Lomehuzy są łatwe do rozpoznania - bardzo różnią się rozmiarami i barwą. Trudniej z pseudo-ergatami - prawie nie różnią się one od zdrowych mrówek. Ale zdradza ich zachowanie. Zdrowe osobniki natychmiast zaczynają pełnić swoje funkcje: zaopatrzeniowcy zbierają rozrzucony po polietylenie materiał budowlany, mrówki gniazdowe przejawiają troskę o larwy i jaja, mrówki - strażnicy kąsają sprawcę. Tylko pseudo-ergaty wałęsają się bez pracy.
Cała procedura czyszczenia zajęła nam nieco ponad godzinę. Martwe lomehuzy i pseudo-ergaty umieszczone zostały w jednej graniastej szklance - część z nich spreparowaliśmy do celów naukowych. W sierpniu jest rój mrówek - okres godowy. W gnieździe pojawiają się skrzydlate samice i samce, które aktywnie kojarzą się w powietrzu i nie brakuje zapłodnionych samic. Teraz pozostaje tylko znaleźć miejsce dla ocalałego mrowiska.
A dla tych, którzy pozostali w gnieździe dotkniętym lomehuzami, już nikt nie pomoże.
Stadium 5: Życie po śmierci
Długoletnie doświadczenie pokazuje, że mrowisko, porażone przez lomehuzy, nieuchronnie ginie. Jedyną szansą na uratowanie jest przymusowe czyszczenie, ręczne usunięcie lomehuz i mrówek - downów. Niestety, nasze mrowisko zostało dotknięte epidemią narkomanii tak bardzo, że udało się uratować tylko część gniazda.
Uratowane osobniki znajdują się teraz w naszym wiadrze, szczelnie zamkniętym wieczkiem. Teraz trzeba znaleźć miejsce, w którym mogliby się osiedlić i założyć nowe gniazdo. Czerwone mrówki leśne lubią wilgoć, więc skraje lasu i polany odpadają natychmiast. Najlepszym miejscem w lesie będzie takie, które ma identyczny skład jak to nasze poprzednie mrowisko.
Warunek wstępny - odległość od macierzystego gniazda powinna wynosić co najmniej kilometr. W przeciwnym razie nasze zdrowe mrówki po prostu powrócą do ginącego mrowiska i nic ich już nie uratuje (tak jak rosyjskich emigrantów, którzy powrócili do sowieckiej stalinowskiej Judei podczas II Wojny Światowej – Мясорубки – maszyny do mielenia mięsa - red. NN).
Sąsiedztwo z innymi gniazdami, nawet jeśli nie są one dotknięte przez lomehuzy, jest również niepożądane: ich mieszkańcy prawdopodobnie zareagują na obcych wrogo i nowe mrowisko zostanie splądrowane. Istnieją pewne gatunki leśnych mrówek będących właścicielami niewolników, które porywają larwy z innych gniazd, a następnie wychowują z nich dla siebie niewolników (Anglia i członkowie Eurokołchozu - red. NN).
W końcu znaleźliśmy idealne miejsce - w świerkowym lesie, obok małego zgniłego pnia. Ostrożnie wysypaliśmy zawartość wiadra, a mrówki natychmiast zaczęły osiedlać się w nowym miejscu. Królowa i mrówki gniazdowe wykopują nory w ziemi, inne osobniki umieszczają w nich larwy i jaja, inne zbierają wysypany w wiadra materiał gniazdowy, a jeszcze inne zaczynają patrolować okolicę.
Ziemia, wydobywana podczas budowy dziur, natychmiast używana jest na wzniesienie wału wokół przyszłego gniazda - to podobieństwo do ludzkich miast jest charakterystyczne dla wszystkich osad czerwonych mrówek leśnych. Aby przyspieszyć budowę, można wokół tego wału rozrzucić liście, gałązki, trociny - mrówki natychmiast je podchwycą i użyją do budowy.
W porównaniu z tym, co dzieje się w przyrodzie, nasze mrowisko budowane jest w trudniejszych warunkach. Zazwyczaj rodzina, tworząc nowe gniazdo, nie zrywa więzi z gniazdem macierzystym i przez długi czas otrzymuje stamtąd pomoc i wsparcie. Niemniej jednak, nawet w warunkach całkowitej izolacji, nasze mrowisko odradza się i już na trzeci dzień nabiera znajome zarysy.
Po kolejnych 3 dniach kopuła wyrosła na 15 centymetrów, a po tygodniu nasze mrowisko niczym już nie różni się od poprzedniego.
Epilog
Dwa tygodnie później, w miejscu pierwszego mrowiska, znaleźliśmy kopiec, który już zaczął zarastać trawą. Nie ma już tu mrówek, nie ma nikogo, kto mógłby przebrać materiał gniazdowy, kopuła przestała być wietrzona i zaczęła gnić, a na nowym miejscu kopuła wzrosła jeszcze o 5 centymetrów.
Temu gniazdu lomehuzy nie są już straszne. Nauka o mrówkach - myrmekologia od dawna ustaliła interesujący fakt: mrowisko, oczyszczone z lomehuz nabiera odporności na ich narkotyczną substancję. Dlaczego - naukowcy jeszcze nie wiedzą, ale tak jest.
+++
Eksperyment został przeprowadzony z pomocą szefa rezerwatu myrmekologicznego „Pieszki” doktora nauk biologicznych Anatolija Zacharowa, a także kierownika naukowego Tatiany Putiatiny i profesora doktora nauk biologicznych Giennadija Dłusskiego.
Źródło:
Григорий Климов. Божий Народ
Приложение 13. Ломехуза или модель умирающего общества
Татьяна Путятина
http://g-klimov.info/klimov-bn/Bnp13.htm
Tłumaczył Andrzej Leszczyński
15.7.2019 r.






