Ron Unz. Czy Ameryka wygrywa, czy przegrywa wojnę z Iranem?

Przez stulecia współczesne państwa prowadziły wojny w sposób raczej dżentelmeński, starając się przestrzegać wszystkich praw i traktatów międzynarodowych regulujących tego typu konflikty. Wojna często zaczynała się od tego, że przygnębiony ambasador dostarczał akredytowanemu rządowi notę ​​dyplomatyczną, informując jego przywódców politycznych, że jeśli pewne kluczowe żądania nie zostaną natychmiast spełnione, do południa następnego dnia należy założyć, że stan wojny będzie obowiązywał. Po wypełnieniu tego żałosnego obowiązku dyplomata i jego personel wracali do ambasady, pakowali walizki, palili tajne dokumenty i wsiadali do najbliższego pociągu na granicę. Nawet niesławny japoński niespodziewany atak na Pearl Harbor z 7 grudnia 1941 roku miał rzekomo służyć zachowaniu wszystkich tych prawnych subtelności. Z tego, co czytałem, japoński ambasador i jego asystenci otrzymali polecenie, aby osobiście wręczyć naszemu prezydentowi deklarację wojny, być może pięć lub dziesięć minut przed planowanym rozpoczęciem zrzucania bomb przez samoloty ich kraju na naszą zakotwiczoną flotę po drugiej stronie globu, przestrzegając tym samym litery prawa międzynarodowego, choć poważnie naruszając jego ducha. Jednak opóźnienia w rozszyfrowywaniu instrukcji dyplomatycznych lub inne tego typu przypadkowe błędy doprowadziły do ​​zamieszania, w którym atak militarny nastąpił przed oficjalnym wypowiedzeniem wojny, które prawnie go umożliwiało, co zaowocowało trwałym piętnem urazów między naszymi krajami.

Jednak Ameryka zawsze szczyciła się swoimi innowacjami i w ostatnich latach zastosowaliśmy to podejście do inicjowania konfliktów zbrojnych, podążając za przykładem naszych izraelskich mentorów w tym zakresie. Doskonałym przykładem jest sposób, w jaki rozpoczęliśmy obecną wojnę z Iranem.

Iranowi bardzo zależało na uniknięciu takiego konfliktu militarnego, więc tak jak w przeszłości, udało nam się wciągnąć go w kilka rund długich negocjacji pokojowych z osobistymi wysłannikami prezydenta Donalda Trumpa.

Według doniesień medialnych, w rozmowach osiągnięto znaczny postęp, a Irańczycy zgodzili się już na wiele naszych żądań. Rozważali również uwzględnienie innych, czyniąc większe ustępstwa, niż ktokolwiek pierwotnie oczekiwał. W związku z tym negocjacje zostały zawieszone na kilka dni i miały zostać wznowione w następny poniedziałek.

Irańczycy musieli się oczywiście długo i intensywnie zastanawiać, zanim zgodzili się na wszystkie nasze warunki. Dlatego zwołali pełne spotkanie swoich najwyższych przywódców, aby podjąć decyzję.

Ale nakłonienie Irańczyków do zorganizowania tak wysokiego szczebla spotkania najwyraźniej stanowiło podstawowy cel całej naszej strategii negocjacyjnej. Jak donosił „ New York Times” następnego dnia , gdy tak wielu irańskich przywódców zebrało się w jednym miejscu, wszyscy zginęli w izraelskim ataku rakietowym, który w istocie stanowił nasze oficjalne wypowiedzenie wojny:

Izrael, wykorzystując amerykański i własny wywiad, miał przeprowadzić operację, którą planował od miesięcy: celowe zabójstwo wysokich rangą przywódców Iranu.

Rządy Stanów Zjednoczonych i Izraela, które pierwotnie planowały przeprowadzić atak nocą, pod osłoną ciemności, podjęły decyzję o dostosowaniu terminu, aby wykorzystać informacje o zgromadzeniu w kompleksie rządowym w Teheranie w sobotni poranek.

Przywódcy mieli się spotkać w miejscu, w którym mieściły się biura irańskiego prezydenta, najwyższego przywódcy i Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Izrael ustalił, że w spotkaniu wezmą udział najwyżsi rangą irańscy urzędnicy ds. obronności, w tym Mohammad Pakpour, głównodowodzący Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej; Aziz Nasirzadeh, minister obrony; admirał Ali Shamkhani, szef Rady Wojskowej; Seyyed Majid Mousavi, dowódca sił powietrznych i kosmicznych Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej; Mohammad Shirazi, wiceminister wywiadu; i inni.

W tym samym artykule w „Timesie” opublikowano pomocny wykres pokazujący, ilu najważniejszych przedstawicieli irańskiego wojska i służb bezpieczeństwa narodowego zostało wyeliminowanych w wyniku tego nagłego, niespodziewanego ataku rakietowego.

 

W ślad za intensywnym nagłośnieniem w „ Timesie” i „Wall Street Journal” , wszystkie nasze późniejsze doniesienia w głównych mediach podkreślały niszczycielski charakter ciosu, jaki Ameryka i Izrael zadały politycznemu i wojskowemu przywództwu Iranu, a następnie natychmiast po nim nastąpiła masowa kampania bombardowań. Wszystkie te artykuły sugerowały całkowity sukces naszej strategii militarnej, jednocześnie naturalnie łagodząc całkowicie nielegalne i dość zdradliwe aspekty wykorzystania podstępu negocjacji pokojowych do przeprowadzenia niespodziewanego ataku dekapitacyjnego, w wyniku którego zginęło tak wielu czołowych irańskich przywódców.

Gdyby niespodziewany atak Japonii na Pearl Harbor w 1941 r. powiązano z jednoczesnym zabójstwem prezydenta Franklina Roosevelta, kilku członków jego gabinetu i większości naszych dowódców wojskowych w Waszyngtonie, ośmielę się stwierdzić, że amerykańskie media przedstawiłyby tak udane japońskie operacje w raczej niepochlebnym świetle.

Mój artykuł został opublikowany niecałe 48 godzin po ataku rakietowym, który zapoczątkował wojnę, a biorąc pod uwagę mój brak doświadczenia wojskowego, do podsumowania wybuchu konfliktu podchodziłem bardzo ostrożnie .

Po raz kolejny wykorzystaliśmy podstęp trwających negocjacji pokojowych, mając nadzieję na zwabienie naszych przeciwników złudnym poczuciem bezpieczeństwa. Nasze pierwsze ataki na czołowych irańskich przywódców okazały się dość skuteczne, a pod koniec pierwszego dnia irańskie źródła potwierdziły, że z powodzeniem zamordowaliśmy ajatollaha Alego Chameneiego , 86-letniego Najwyższego Przywódcę Iranu, a także ministra obrony kraju i wielu innych czołowych dowódców wojskowych…

Pomimo strat w dowództwie, Irańczycy niemal natychmiast odpowiedzieli gradem pocisków balistycznych średniego i dalekiego zasięgu, dokładnie tak, jak grozili wcześniej, atakując nasze główne bazy wojskowe w regionie, a także obiekty w Izraelu. Ścisła cenzura i mgła wojny utrudniają dokładną ocenę całkowitej skali strat poniesionych przez obie strony konfliktu.

Chociaż wszystkie nasze media donosiły o naszym całkowitym sukcesie militarnym, podkreśliłem potencjalne trudności, z jakimi się spotkaliśmy atakując kraj o powierzchni porównywalnej z całą Europą Zachodnią i liczący ponad 90 milionów mieszkańców. Zauważyłem, że znający się na rzeczy eksperci wojskowi wydali podobne ostrzeżenia.

Na przykład 

 , że możemy stanąć przed większymi wyzwaniami niż w jakiejkolwiek poprzedniej wojnie od czasu wojny koreańskiej, w której trzy pokolenia wcześniej stoczyliśmy remis. Istotnie, tuż przed wybuchem wojny nasze media relacjonowały wiele z tych samych kwestii:

Chociaż wszystkie nasze główne media były jednomyślnie nastawione zaciekle wrogo do Iranu, na kilka dni przed amerykańskim atakiem nagle pojawiło się mnóstwo doniesień podkreślających poważne trudności , z jakimi możemy się spotkać w przypadku takiej wojny. Wyglądało na to, że informacje te opierały się na przeciekach pochodzących od najważniejszych źródeł w Pentagonie.

Rząd Izraela pod przewodnictwem premiera Benjamina Netanjahu był wiodącą siłą naciskającą Trumpa na natychmiastowy atak, ale Financial Times zacytował izraelskie doniesienia, według których Ameryka prawdopodobnie wyczerpie dostępną amunicję już po kilku dniach walk. To samo twierdziło wielu amerykańskich ekspertów wojskowych.

 

 

Gdyby te fakty były prawdziwe, wojna z Iranem wydawałaby się szczytem szaleństwa. Jak moglibyśmy wygrać wojnę, skoro w niecały tydzień wyczerpalibyśmy większość zapasów pocisków i bomb?

 

Ale podkreśliłem poważniejsze obawy, które miały charakter polityczny i zarówno przed, jak i po ataku wyrażali je myślący ludzie z całego spektrum ideologicznego.

 , że atak na Iran byłby katastrofalny w skutkach i całkowicie sprzeczny z amerykańskimi interesami narodowymi, zauważając również, że tylko około 20% Amerykanów popiera ten pomysł.

Kilka dni później oburzony Carlson natychmiast potępił nasz atak na Iran, nazywając go „absolutnie obrzydliwym i nikczemnym”. Inne wpływowe postacie ruchu MAGA, takie jak była republikańska kongresmenka Marjorie Taylor Greene i Alex Jones, potępiły wojnę Trumpa z Iranem w równie zjadliwych słowach. Greene oświadczył: „Głosowaliśmy za Ameryką na pierwszym miejscu i ZERO wojen”, potępiając administrację jako „bandę chorych, pieprzonych kłamców”.

Dziennikarz Glenn Greenwald zauważył gigantyczną hipokryzję, jaką jest fakt, że Trump z powodzeniem powrócił do Białego Domu w 2024 roku, kandydując jako kandydat pokoju, a jednocześnie rozpoczął największą wojnę, jaką stoczyliśmy od co najmniej półwiecza od naszej klęski w Wietnamie. W tweecie, który został wyświetlony kilka milionów razy , Greenwald potępił oficjalną kandydaturę Trumpa jako „jedną z najbardziej bezwstydnie oszukańczych kampanii prezydenckich w historii Ameryki”.

 w wywiadzie udzielonym na tym samym kanale YouTube.

Przedstawiłem ogromne wątpliwości, jakie Freeman wyraził co do przebiegu wojny:

Freeman, podobnie jak wielu ekspertów wojskowych, argumentował również, że Iran może być w lepszej pozycji, aby wygrać długą wojnę na wyniszczenie ze swoimi amerykańskimi i izraelskimi wrogami, być może dysponując znacznie większymi zapasami pocisków balistycznych.

Co ważniejsze, Cieśnina Ormuz to najpoważniejszy na świecie punkt przeładunkowy ropy naftowej – wąski szlak wodny u wybrzeży Iranu, przez który musi przepływać jedna piąta wszystkich dostaw ropy naftowej, a także podobna część eksportu LNG. Irańczycy kontrolowali ten szlak tranzytowy dzięki ogromnej liczbie pocisków krótkiego zasięgu i wielokrotnie grozili jego zamknięciem w przypadku ataku. Kiedy znacznie słabsi Huti zamknęli Morze Czerwone dla transportu towarowego w latach 2024 i 2025, wielokrotne próby ponownego otwarcia go przez amerykańskie grupy zadaniowe lotniskowców okazały się żałosne.

Będąc ambasadorem naszego kraju w Arabii Saudyjskiej w czasie wojny w Zatoce Perskiej, Freeman doskonale zna geopolitykę ropy naftowej i podkreślił, że militarny wymiar takiego zamknięcia jest całkowicie drugorzędny. Gdyby Irańczycy ogłosili blokadę i atak na tankowce, ubezpieczyciele natychmiast wycofaliby swoje ubezpieczenia, więc niewiele, jeśli w ogóle, takich statków podjęłoby ryzyko takiego rejsu. Według doniesień prasowych, ruch tankowców spadł już o około 70% , a jeśli zamknięcie potrwa jeszcze tydzień lub dwa, możemy spodziewać się ogromnego wzrostu światowych cen ropy naftowej i gazu ziemnego, co poważnie nadwyręży światową gospodarkę .

 

Mimo tych długotrwałych trudności, gdy tylko wybuchła wojna, nasze media jednolicie przedstawiały perspektywy militarne Iranu jako bardzo ponure. Początkowo uznałem tę narrację za całkiem wiarygodną i przekonującą.

Według tych relacji, unicestwienie irańskich najwyższych władz poważnie osłabiło reakcję militarną tego kraju, a odwetowe ataki rakietowe były rozproszone i zdezorganizowane. Nasze media przedstawiały irańską reakcję jako coś zbliżonego do chwilowych, desperackich starć pozbawionego głowy narodu, pozbawionego niezbędnego dowodzenia i kontroli, które mogłyby uczynić go skutecznym.

Rzeczywiście, według licznych artykułów w „ Timesie” , „ Journal” i innych mediach, chociaż Iran posiadał ogromny arsenał pocisków balistycznych, zniszczyliśmy już znaczną część wszystkich niezbędnych wyrzutni. Teraz z powodzeniem ścigaliśmy i eliminowaliśmy większość pozostałych, a także bombardowaliśmy wejścia do podziemnych składów.

Analiza ta zdawała się potwierdzać bardzo szybki spadek dziennej liczby irańskich pocisków, która spadła o 85% lub więcej już po kilku pierwszych dniach. I nawet gdy liczba irańskich pocisków gwałtownie spadła, nasza niezwykle skuteczna obrona powietrzna zestrzeliła około 90% tych kilku pocisków, które zostały wystrzelone na terytoria naszych arabskich sojuszników z Zatoki Perskiej lub Izraela.

Powiedziano nam również, że skutecznie wyeliminowaliśmy większość ograniczonej irańskiej sieci obrony powietrznej, co dało nam niemal całkowitą kontrolę nad przestrzenią powietrzną kraju i pozwoliło naszej przytłaczającej sile powietrznej dokończyć militarne zniszczenie kraju. W ten sposób zmierzaliśmy ku miażdżącemu zwycięstwu w ciągu zaledwie kilku dni, dokładnie tak, jak Trump i jego najwyżsi współpracownicy chełpliwie obiecywali. Jego wojna z Iranem miała być niemal tak łatwym zwycięstwem, jak jego udany nalot na Wenezuelę i pojmanie jej prezydenta kilka miesięcy wcześniej.

Na pierwszy rzut oka tak skrajnie jednostronny wynik militarny nie powinien być aż tak zaskakujący. Z perspektywy czasu wręcz wydawało się nierozsądne, by oczekiwać czegokolwiek innego.

Budżet obronny Iranu na rok 2024 szacowano na 8 miliardów dolarów , czyli mniej niż 1% biliona dolarów, które sami wydaliśmy . Wydawaliśmy więc na cele wojskowe ponad 100 do 1 więcej niż Irańczycy, a liczba ludności była prawie 4 razy większa. Jak wynik jakiejkolwiek wojny między naszymi narodami mógłby się różnić od tego, co donosiły media, zwłaszcza że zaczęliśmy od skutecznego ścięcia głowy przywódcom opozycji?

 

Jak można się było spodziewać, nasz nagły, niszczycielski, niespodziewany atak na Iran wywołał poważne obawy w innych miejscach, zwłaszcza w Rosji. Nasza strona internetowa wkrótce ponownie opublikowała artykuł znanego rosyjskiego analityka politycznego Iwana Timofiejewa, który podsumował wiele z tych obaw:

Masowe naloty Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran nie były całkowitym zaskoczeniem. Siły uderzeniowe gromadziły się w Zatoce Perskiej od miesięcy. Negocjacje irańsko-amerykańskie utknęły w martwym punkcie i nie dawały większych szans na sukces. Jednak zabójstwo Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego, członków jego rodziny i kilku wysokich rangą irańskich urzędników wywołało falę uderzeniową daleko poza regionem.

Iran odpowiedział atakami rakietowymi na obiekty Izraela i USA na Bliskim Wschodzie. Konsekwencje były natychmiastowe: zakłócenia w dostawach ropy naftowej w Zatoce Perskiej oraz niestabilność infrastruktury finansowej i transportowej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Katarze…

Dla Rosji kryzys jest bolesną lekcją.

  • Lekcja 1: Sankcje rzadko stanowią ostatni etap
  • Lekcja 2: Presja ma charakter długoterminowy
  • Lekcja 3: Ustępstwa nie gwarantują ulgi
  • Lekcja 4: Liderzy coraz częściej stają się celem ataków
  • Lekcja 5: Niestabilność wewnętrzna wywołuje presję zewnętrzną
  • Lekcja 6: „Czarni rycerze” mają ograniczenia
  • Lekcja 7: Równowaga musi być wiarygodna

…Iran nie jest bezbronny. Jego ataki rakietowe i dronami świadczą o jego potencjale i determinacji. Działania takie jak próba ograniczenia żeglugi przez Cieśninę Ormuz świadczą o gotowości do podwyższenia kosztów. Jednak Stany Zjednoczone i Izrael zdają się postrzegać irański odwet jako bolesny, ale akceptowalny.

Odstraszanie zależy nie tylko od zdolności, ale także od wrażliwości przeciwnika na straty. W przedłużającej się konfrontacji tolerancja na straty może wzrosnąć. XX wiek pokazał, jak eskalacja polityczna może zachwiać powściągliwością nawet w sferze nuklearnej.

Rosja dysponuje znacznie większym potencjałem odwetowym niż Iran. Ale to samo w sobie nie gwarantuje stabilności. Przeciwnik, który kalkuluje, że szkody są znośne, może kontynuować eskalację. Kryzys irański ujawnia głębszy nastrój narastający w polityce globalnej: fatalistyczną determinację. Główne mocarstwa wydają się coraz bardziej skłonne do podejmowania ryzyka i akceptowania niestabilności, co może być najbardziej niepokojącą lekcją ze wszystkich.

Wydarzenia w Iranie nie są odosobnionym epizodem regionalnym. Stanowią część szerszej transformacji systemu międzynarodowego. To proces, w którym sankcje przeradzają się w ataki, negocjacje współistnieją z wyniszczaniem, a samo przywództwo staje się celem.

Biorąc pod uwagę przeszłe ataki na rosyjski potencjał odstraszania nuklearnego , zabójstwa kilku czołowych rosyjskich generałów i nasze domniemane próby zamachu na prezydenta Rosji Władimira Putina , Rosjanie z pewnością dostrzegli konsekwencje naszego pierwszego ataku, w którym ścięto Iran i jego przywódców.

 

W przypadku Iranu, nasz niespodziewany atak odniósł całkowity sukces taktyczny i wszystko wskazywało na to, że odniesiemy łatwe zwycięstwo militarne. Jednak sukces w operacjach bojowych niekoniecznie jest tym samym, co wygrana w wojnie, i nadal podejrzewałem, że w konsekwencji naszej nieprzemyślanej decyzji możemy ponieść długoterminową porażkę strategiczną i geopolityczną.

Według Wikipedii na świecie jest około 200–260 milionów szyitów , a my zdradziecko zamordowaliśmy 86-letniego ajatollaha Chameneiego w szczytowym momencie świętego miesiąca Ramadanu. Wśród tej ogromnej globalnej społeczności religijnej Chamenei był prawdopodobnie drugim co do wpływów człowiekiem, po 95-letnim Wielkim Ajatollahu Alego al-Sistanim z Nadżafu w Iraku.

Co więcej, w ataku na jego prywatną rezydencję zabiliśmy większość rodziny Chameneiego , w tym jego żonę, córkę, zięcia, synową i czteroletnią wnuczkę. Jego syn i nowo mianowany następca, Modżtaba Chamenei, objął urząd w żałobie po śmierci własnej rodziny.

Podczas tej samej fali ataków rakietowych zabiliśmy 165 małych dziewczynek w szkole podstawowej w innym mieście, a także zniszczyliśmy wiele innych szkół i szpitali, zabijając ogromną liczbę irańskich cywilów.

We wszystkich tych kwestiach militarnych wzorowaliśmy się na metodach prowadzenia wojny, które od dawna stosował nasz izraelski sojusznik, co może mieć daleko idące konsekwencje dla przyszłości naszego kraju.

Chociaż skrajnie stronnicze zachodnie media nie zdołały odpowiednio przedstawić tych przerażających okrucieństw, były one transmitowane na cały świat, a jednocześnie podburzały ponad 90-milionową populację Iranu, w znacznym stopniu ograniczając szansę, że kraj ten ulegnie jakimkolwiek żądaniom Amerykanów.

Co więcej, Iran, zgodnie z oczekiwaniami, ogłosił, że zablokuje Cieśninę Ormuz dla niemal całego ruchu towarowego. Przejście przez ten bardzo wąski szlak wodny mogłoby zostać łatwo zablokowane przez pociski krótkiego zasięgu, drony, a nawet staromodną artylerię lądową, a wszystko to mogłoby być ukryte wzdłuż długiej, górzystej linii brzegowej. Wcześniej nie udało nam się przełamać blokady Morza Czerwonego, narzuconej przez znacznie słabszych Hutich, więc widziałem niewielkie szanse na to, że Ameryka zdoła pokonać te irańskie wysiłki.

Po kilku tygodniach, wynikająca z tego ogromna utrata globalnych zapasów ropy naftowej byłaby katastrofalna dla gospodarki amerykańskiej i reszty świata. Ceny ropy wzrosły wczoraj znacznie powyżej 100 dolarów za baryłkę , a według niektórych szacunków wkrótce mogą osiągnąć poziom 150 dolarów, a nawet wyższy. Co więcej, bogate państwa Zatoki Perskiej są również silnie uzależnione od dostaw żywności tą samą trasą , a gdyby doszło do ich odcięcia, mogłyby zacząć odczuwać ogromne problemy wewnętrzne, co być może skłoniłoby je do desperackiego lobbowania na rzecz pokoju.

 

Choć wszystkie te szersze rozważania strategiczne z pewnością zaprzątały moją głowę, wszystko inne, co czytałem, wskazywało na to, że nasze siły odnoszą szybkie i miażdżące zwycięstwo militarne nad Iranem. Wciąż jednak nie byłem do końca przekonany nawet o tej sytuacji.

Ameryka dysponuje wieloma potężnymi broniami strategicznymi, ale być może najpotężniejszą z nich jest nasza znakomita machina propagandowa, absolutnie nieporównywalna z żadną kombinacją jej rywali na całym świecie. W minionych dekadach taka sprytna, ale nieuczciwa propaganda skutecznie przekonała większość naszych obywateli, że odnosimy ogromne zwycięstwa w Wietnamie i Iraku, mimo że rzeczywistość była zupełnie inna.

Mój stary przyjaciel Bill Odom był trzygwiazdkowym generałem, który kierował NSA za czasów Ronalda Reagana. W artykule z 2008 r. opisałem jego całkowite oburzenie kłamstwami i oszustwami otaczającymi naszą katastrofalną wojnę w Iraku:

Wojna w Iraku była jedynie jednym z wielu takich oszustw amerykańskich mediów, a ja sam dałem się nabrać na niektóre z nich w przeszłości. Dlatego ostrożnie wstrzymałem się z osądem na temat faktycznego przebiegu wojny irańskiej do czasu pojawienia się dodatkowych informacji. Z powodu braku doświadczenia wojskowego potrzebowałem innych, którzy przeanalizowaliby fragmentaryczne dowody i wydaliby werdykt na temat sytuacji bojowej.

W ciągu 48 godzin niektóre z tych zdarzeń zaczęły się dziać. Pułkownik Daniel Davis i komandor Steven Jermy to doświadczeni analitycy wojskowi, a ja oglądałem wywiad z profesorem Glennem Diesenem na jego kanale. W tych dyskusjach obaj poruszyli wiele trafnych kwestii i żaden z nich nie wydawał się uważać, że wojna idzie Amerykanom dobrze.

Alastair Crooke był byłym wysokim rangą oficerem MI6, który spędził dziesięciolecia na Bliskim Wschodzie i tego samego dnia przedstawił perspektywę spojrzenia na wojnę zupełnie inną od tej prezentowanej w naszych mediach.

 

Te wczesne wywiady wzbudziły moje podejrzenia, ale przełomowy moment w mojej ocenie wojskowej nastąpił kilka dni później, gdy obejrzałem jeden z programów Tuckera Carlsona na temat konfliktu – fragment, który gorąco polecam każdemu.

Pierwsza połowa książki dostarczyła bardzo interesującej, istotnej perspektywy na temat przyczyn i motywów wojny, wojny, która zdaniem Carlsona mogłaby wymknąć się spod kontroli i stać się globalnym konfliktem religijnym, w którym udział wzięłoby ponad dwa miliardy chrześcijan i podobna liczba muzułmanów.

Drugą część swojego programu poświęcił jednak wywiadowi z analitykiem wojskowym Brandonem J. Weichertem , którego uważał za niezwykle kompetentnego i obiektywnego. Chociaż Weichert był skrajnie prawicowym zwolennikiem Trumpa, był niezwykle zaniepokojony przebiegiem wojny.

Według Weicherta wszystkie publiczne ostrzeżenia naszych generałów były całkowicie słuszne. Najwyraźniej wyczerpaliśmy dostępne zapasy amunicji dalekiego zasięgu i wpakowaliśmy się w poważne tarapaty.

Choć dość stare i powolne, pociski manewrujące Tomahawk stanowią trzon tego arsenału, a już w ciągu pierwszych czterech dni walki zużyliśmy około 10% całego naszego zapasu, co stanowiło zdumiewające osiem lat nowej produkcji. Co więcej, według innych szacunków, które później usłyszałem, wystrzeliliśmy obecnie około 20% całego naszego globalnego arsenału Tomahawków. W pewnym sensie Ameryka przechodziła więc przez coś w rodzaju mimowolnego, jednostronnego rozbrojenia w wyniku naszej niepotrzebnej wojny z Iranem.

Tymczasem Irańczycy skutecznie się bronili, niszczyli wszystkie nasze bazy wojskowe w państwach Zatoki Perskiej i bombardowali Izrael, przez co mieliśmy coraz mniej możliwości osiągnięcia jakiegokolwiek zwycięstwa militarnego.

Rzeczywiście, Weichert wydawał się być zaniepokojony możliwością narastającej presji na Trumpa lub Izraelczyków, by użyli broni jądrowej jako jedynej nadziei na osiągnięcie zwycięstwa militarnego. Byłoby to pierwsze i jedyne użycie broni jądrowej na polu bitwy od czasu Hiroszimy i Nagasaki sprzed ponad osiemdziesięciu lat, co w oczywisty sposób poprowadziłoby cały świat w bardzo mrocznym i niebezpiecznym kierunku.

 

Następnego dnia szanowany bloger zajmujący się sprawami wojskowymi, podający się za Simpliciusa, ujawnił , że Irańczycy skutecznie oślepili nasze siły, niszcząc większość naszych strategicznych radarów w regionie. Koszt każdego z tych ultranowoczesnych systemów radarowych wynosił około miliarda dolarów, a my mogliśmy budować tylko jeden lub dwa rocznie. Jednak w ciągu zaledwie kilku pierwszych dni irańskie ataki dronów zniszczyły prawie połowę naszego globalnego arsenału:

W szczególności, NYT i inne media potwierdziły całkowite zużycie niezastąpionych amerykańskich radarów AN/TPY-2 przeznaczonych do systemów THAAD i innych zaawansowanych systemów. Koszt tego radaru przekracza miliard dolarów, a jego liczba wynosi zaledwie kilkanaście sztuk. Rocznie można wyprodukować maksymalnie jedną lub dwie sztuki. Iran potencjalnie zniszczył 50% lub więcej całego światowego arsenału tego rzadkiego i niezastąpionego systemu w USA…

Niektórzy analitycy podają następujące liczby:

Iranowi udało się zniszczyć wiele amerykańskich radarów wysokiej klasy, wartych ponad 3 mld dolarów, które stanowią kluczowy element amerykańskiej obrony przeciwrakietowej (BMD) na Bliskim Wschodzie:

Baza lotnicza Muwaffaq Salti: AN/TPY-2

Umm Dahal: AN-FPS-132

Baza lotnicza księcia sułtana: AN/TPY-2

Bazy lotnicze Al Ruwais i Al Sader: 2x AN/TPY-2

Nawet konta OSINT, nastawione głównie na propagandę proamerykańską, zmuszone są przyznać się do strat:

Szok wywołany tym wynikiem jest nie do przecenienia: Iran dosłownie oślepia Stany Zjednoczone w regionie. A następnie wystrzeliwuje w kierunku Izraela swoje najnowocześniejsze hipersoniczne pociski balistyczne Chorramszahr-4 – znane również jako Chejbar – które są teraz odporne na przechwycenie. Podobno wystrzeliwują one ponad 80 pocisków w ściśle określonym kierunku.

Zatem, według Simplicjusza, Irańczycy radzili sobie o wiele, wiele lepiej, niż on czy ktokolwiek inny się spodziewał.

 

Następnego dnia kolejny długi wywiad podcastowy potwierdził te same twierdzenia i przedstawił równie ponury obraz trwającego amerykańskiego wysiłku wojennego.

Zanim Darryl Cooper odszedł z wojska, by zostać bardzo popularnym podcasterem historycznym, spędził swoją długą karierę, pracując z pociskami rakietowymi i systemami obrony powietrznej. Był zagorzałym zwolennikiem Trumpa, głosując na niego za każdym razem, gdy ten był na liście kandydatów. Uważał jednak, że nasz obecny wysiłek militarny to katastrofalna porażka i tak właśnie powiedział.

Według Coopera, powodem tak znacznego zmniejszenia się fal irańskich pocisków było to, że nie było już czego ostrzeliwać. Większość amerykańskich baz w regionie została niemal całkowicie zniszczona i być może nigdy nie będziemy chcieli do nich wracać.

Nasze zapasy amunicji i pocisków przechwytujących zostały wyczerpane, a my porzuciliśmy wszystkich naszych arabskich sojuszników, pozwalając im zostać trafionymi, gdy przenieśliśmy resztę naszych systemów obronnych do Izraela. Oni z pewnością długo będą o tym pamiętać.

Irańczycy osiągnęli całkowitą dominację eskalacji. Biorąc pod uwagę totalną katastrofę militarną i brak opcji, Cooper, podobnie jak Weichert, zasugerował niebezpieczeństwo, że Trump lub Izrael sięgną po broń jądrową w desperackiej nadziei na uratowanie jakiegoś zwycięstwa.

Zamiast toczyć wojnę z wyboru, nasz atak na Iran był wojną z kaprysu, a sposób, w jaki toczyliśmy wojnę, całkowicie odbiegający od zachodnich tradycji, pozbawił nas wszelkich oznak honoru wojskowego. Choć Irańczycy wciąż byli honorowi, walczyliśmy w najbardziej tchórzliwy sposób, jaki można sobie wyobrazić.

Niezwykle surowy werdykt Coopera spotkał się z jadowitym odzewem ze strony australijskiej blogerki Caitlin Johnstone, która w poście o takim samym tytule określiła atak Trumpa na Iran jako „jeszcze głupszy i bardziej szalony niż wojna w Iraku”. Podobne zdanie zamieścił na Twitterze również dziennikarz Mehdi Hasan :

 

 

Pewien komentator w podobny sposób wyśmiał Trumpa i jego nieudaną wojnę z Iranem , sugerując, że wbrew wszelkim przeciwnościom udało mu się przezwyciężyć rekordową głupotę Busha:

W tym przypadku o Trumpie można powiedzieć jedno: nie boi się podejmować prób osiągnięcia niemożliwego i osiągać sukcesów tam, gdzie wszyscy uważali, że taki cel jest nieosiągalny i po prostu się poddawali.

To jest w pewnym sensie godne podziwu, w dziwny sposób przypominający „mały silnik, który potrafi”.

W przyszłości nauczyciele pierwszej klasy mogliby inspirować swoich naiwnych podopiecznych, opowiadając im o głupim prezydencie, który był tak głupi, że wszyscy uważali go za najgłupszego człowieka w historii, dopóki inny prezydent nie wykazał się jeszcze większą głupotą.

Doda młodym pewności siebie i patriotycznej dumy.

 

Zarówno Weichert, jak i Cooper wydawali się posiadać sporą wiedzę na temat wszystkich tych zagadnień wojskowych, podobnie jak bloger Simplicius. Wszystko, co mówili, wydawało się słuszne lub przynajmniej rozsądne w świetle istniejących dowodów. Jednak żadna z tych osób nie posiadała kwalifikacji, które mogłyby zaimponować sceptycznym osobom postronnym, więc bardzo się ucieszyłem, słysząc opinię uznanego naukowca, który z pewnością miał ich pod dostatkiem.

Profesor Ted Postol z MIT od dziesięcioleci plasuje się w czołówce naszych ekspertów w dziedzinie technologii wojskowej, zwłaszcza w kwestiach dotyczących systemów rakietowych. W trakcie swojej długiej kariery regularnie miał do czynienia z grupami oficerów flagowych z trzema i czterema gwiazdkami na warunkach pełnej równości lub lepszych. Często jednak spotykał się z niechęcią lobbystów korporacyjnych za swoje szczere i często niepochlebne oceny niezwykle drogich systemów uzbrojenia, które wciskali naszemu łatwowiernemu rządowi.

Chociaż przeszedł na emeryturę około osiem lat temu, nadal żywo interesuje się swoją specjalnością techniczną. O ile jego wcześniejsze briefingi były ograniczone do najwyższych rangą oficerów naszych sił zbrojnych, o tyle teraz są dostępne dla każdego, kto zechce obejrzeć jeden z jego wywiadów na YouTube. Jego rozmowa z płk. Danielem Davisem z 5 marca była dla mnie szczególnie pouczająca.

Jak wyjaśnił Postol, rozpowszechnione w mediach doniesienia o skuteczności naszych systemów obrony przeciwlotniczej w starciu z irańskimi pociskami balistycznymi wydawały się całkowicie błędne. W rzeczywistości te fałszywe twierdzenia łatwo obaliły liczne filmy krążące w internecie, które zamiast tego ujawniły całkowitą nieskuteczność tych systemów obronnych.

Promowałem jego wywiad w komentarzu, w którym odnotowałem jego wnioski :

Na pokazywanych przez niego nagraniach widać, że prawie żaden z izraelskich i amerykańskich systemów przeciwrakietowych nie trafił w cel.

Izraelczycy wystrzeliwują trzy pociski przechwytujące Patriot w kierunku nadlatującego irańskiego pocisku — wszystkie chybiają.

Izraelczycy wystrzeliwują kilkanaście pocisków przechwytujących Iron Dome w kierunku nadlatującego irańskiego pocisku — wszystkie chybiają.

Skuteczność przechwytywania pocisków rakietowych waha się między 0% a 5%.

Wkrótce Izraelczycy i Amerykanie nie będą mieli myśliwców przechwytujących i będą całkowicie bezbronni. Ale skoro myśliwce przechwytujące i tak nie działają, może to nie jest aż tak duży problem.

Tymczasem nieuczciwe media głównego nurtu donoszą, że prawie wszystkie irańskie rakiety są skutecznie przechwytywane i zestrzeliwane. A Trump zażądał BEZWARUNKOWEJ KAPITALIZACJI!!!

Całość przypomina skecz Monty Pythona...

Postol wyjaśnił, że wiele doniesień medialnych o 85-90% skuteczności przechwytywania wiadomości pochodziło najwyraźniej z prac politologa ze Stanford, Scotta Sagana, którego Postol wyśmiał, nazywając go akademickim oszustem:

TED POSTOL: Skoro już mowa o akademikach i oszustwach – jest taki facet, Scott Sagan. Jest szefem Centrum Bezpieczeństwa Międzynarodowego i Współpracy na Uniwersytecie Stanforda. Właśnie opublikował artykuł w „Bulletin of the Atomic Scientists”, w którym twierdził, że Żelazna Kopuła ma 87% wskaźnik przechwytywania. I właśnie zobaczyliśmy, jaki jest ten wskaźnik – bliżej znacznie poniżej 5%…

No i proszę, Panie Wielki Gościu. A on, nawiasem mówiąc, właśnie zakazał mi jeździć na seminaria na Stanfordzie. Teraz mam zakaz od Scotta Sagana. On lubi działać za twoimi plecami i wygłaszać fałszywe oskarżenia.

DANIEL DAVIS: No, daj spokój, człowieku. Jak ktokolwiek może twierdzić, że ma 87% skuteczności? Na tym jednym filmie, który pokazałeś, widać było cały rój pocisków…

TED POSTOL: Po prostu tego nie rozumiesz. On ma więcej tytułów – nie wiem, jak on to robi, bo ma ich tak dużo, że nie wiem, gdzie na to wszystko jest miejsce. To jest ten rodzaj akademickiego oszustwa, które stało się standardem na Uniwersytecie Stanforda.

 

Wszystko to pokazało transformacyjny wpływ zmian technologicznych i potężnych kanałów informacyjnych, które one umożliwiły. W poprzednich dekadach wykluczenie Postola z seminarium na Uniwersytecie Stanforda przez Sagana zepchnęłoby go i jego poglądy w całkowite zapomnienie. Jednak teraz, dzięki internetowi i platformie YouTube, Sagan może przemawiać do 40, a może nawet 400 osób, podczas gdy sprzeczne z nimi idee Postola docierają do globalnej publiczności liczącej 400 000 osób.

Według analizy Postola, Irańczycy zdają się wystrzeliwać pociski balistyczne z pojedynczych, podziemnych punktów, pokrytych cienkimi warstwami gleby. Takie stanowiska ogniowe nie mogłyby zostać wykryte przez nasze satelity, ani nawet przez przelatujące samoloty czy drony, a zatem nie mogłyby zostać namierzone i zniszczone. Inni eksperci wojskowi zauważyli, że wiele, a może nawet większość celów, w które rzekomo trafiliśmy, to najwyraźniej jedynie tekturowe wabiki, więc prawdopodobnie były to zniszczone mobilne wyrzutnie rakiet, którymi nasz rząd najwyraźniej się chwalił.

Ponadto Postol wyjaśnił, że nowsze irańskie rakiety balistyczne są teraz często wyposażone w liczne wabiki lub głowice bojowe z pociskami subamunicyjnymi, przy czym te ostatnie umożliwiają przeprowadzenie bombardowania nasyconego wybranego obszaru.

Podkreślił, że Irańczycy dysponują ogromnymi zapasami dużych dronów szturmowych, z których każdy jest uzbrojony w głowicę bojową o wadze 200 funtów (ok. 90 kg), wystarczająco potężną, by zniszczyć system radarowy. Amerykańscy i izraelscy obrońcy nie mogli więc zignorować takich ataków i byliby zmuszeni wydać jeden lub więcej samolotów przechwytujących o wartości 4 milionów dolarów na drona, który prawdopodobnie kosztowałby od 10 000 do 30 000 dolarów.

Co gorsza dla ich przeciwników, Irańczycy wyposażyli część swoich dronów w systemy komunikacji satelitarnej Iridium, które umożliwiają przesyłanie obrazów wideo do osób kontrolujących drony, umożliwiając tym samym precyzyjne namierzanie konkretnych budynków lub obiektów wojskowych.

Wszystkie te czynniki technologiczne zdawały się dawać Irańczykom znaczącą przewagę w obecnej sytuacji na polu walki.

W niedzielny wieczór prof. Diesen opublikował dodatkowy godzinny wywiad z Postolem, w którym ten ostatni doprecyzował i rozszerzył swoją wypowiedź na temat większości tych samych kwestii.

Wyjaśnił między innymi, że przez ostatnie trzy dekady regularnie tłumaczył najwyższym rangą urzędnikom Pentagonu, jak łatwo można pokonać ich systemy obrony przeciwrakietowej za pomocą tych prostych środków zaradczych, a Irańczycy teraz dowodzą, że ta analiza była całkowicie słuszna.

Co jednak ważniejsze, podkreślił swoje ogromne obawy, że wojna z Iranem może wkrótce przekształcić się w wojnę nuklearną. Wielokrotnie określał Netanjahu mianem „maniaka-mordercy”, który może użyć broni jądrowej przeciwko Iranowi, ponieważ Izrael nie miał innego sposobu na radzenie sobie z nieustannym bombardowaniem irańskimi pociskami balistycznymi i dronami.

Co gorsza, Irańczycy sami byli mocarstwem o potencjale nuklearnym i gdyby zostali zaatakowani bronią jądrową, nic nie mogłoby ich powstrzymać od szybkiego zmontowania, być może, dziesięciu małych głowic atomowych i odpalenia części z nich przeciwko Izraelowi w odwecie, co doprowadziłoby do koszmarnego scenariusza wojny nuklearnej, której świat obawiał się od ponad trzech pokoleń.

Postol bardzo obawiał się, że taka wymiana nuklearna nie ograniczy się wyłącznie do Bliskiego Wschodu i że może łatwo doprowadzić do ogólnoświatowej wojny nuklearnej.

 

Ponieważ Postol i inni są przekonani, że świat stoi w obliczu poważnego ryzyka wojny nuklearnej, wydaje się, że jest niewiele dobrych opcji, warto więc rozważyć, które z nich mogą okazać się najmniej złe.

Załóżmy, że Iran skutecznie nałożył ścisłą blokadę Cieśniny Ormuz bez wysłania ani jednego okrętu i bez oddania ani jednego strzału. W moim artykule z zeszłego tygodnia argumentowałem , że Chiny mogłyby nałożyć równie ścisłą blokadę powietrzno-morską na swoją uznaną prowincję Tajwan, stosując bardzo podobne środki.

Dwa tygodnie temu w ważnym artykule w New York Timesie opisano konsekwencje tego zjawiska :

Jak twierdzą urzędnicy, blokada Tajwanu przez Chiny może zahamować dostawy chipów komputerowych produkowanych na wyspie i doprowadzić do upadku amerykańskiego przemysłu technologicznego…

„Największym zagrożeniem dla światowej gospodarki, największym punktem awarii jest to, że 97 procent wysokiej klasy chipów jest produkowanych na Tajwanie” – powiedział w zeszłym miesiącu sekretarz skarbu Scott Bessent na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w Szwajcarii, nieznacznie zawyżając szacunki branżowe. „Gdyby ta wyspa została zablokowana, a jej moce produkcyjne uległy zniszczeniu, nastąpiłaby gospodarcza apokalipsa”…

W tajnym raporcie zleconym w 2022 roku przez Stowarzyszenie Przemysłu Półprzewodników (Semiconductor Industry Association) dla swoich członków, wśród których znajdują się największe amerykańskie firmy produkujące układy scalone, stwierdzono, że ograniczenie dostaw układów scalonych z Tajwanu doprowadziłoby do największego kryzysu gospodarczego od czasów Wielkiego Kryzysu. Produkcja gospodarcza USA spadłaby o 11 procent, czyli dwa razy więcej niż w czasie recesji w 2008 roku…

Ale teraz bardziej niż kiedykolwiek stało się jasne, że Tajwan ma kluczowe znaczenie dla przetrwania gospodarczego Ameryki, zwłaszcza że sztuczna inteligencja — tworzona przy użyciu chipów produkowanych na Tajwanie — napędza amerykańską giełdę i napędza wzrost gospodarczy…

…Stowarzyszenie Przemysłu Półprzewodników zatrudniło McKinsey do zbadania tej sprawy. Zaczęli od prostego pytania: Co by się stało, gdyby firmy nie mogły pozyskiwać chipów z wyspy?

Podsumowanie raportu rozpoczynało się mapą Tajwanu, szczegółowo obrazującą, jak ważną rolę wyspa odgrywa w światowej gospodarce. Tajwan wygenerował około 10 bilionów dolarów światowego produktu krajowego brutto. Wyprodukował układy scalone do iPhone'ów i ponad połowę tzw. układów pamięci do samochodów, a także był liderem w produkcji układów AI…

Inne raporty, w tym raport firmy badawczej Bloomberg Economics , szacują, że konflikt kosztowałby światową gospodarkę ponad 10 bilionów dolarów.

Dlatego też argumentowałem , że proste chińskie ogłoszenie blokady powietrznej/morskiej Tajwanu spowodowałoby natychmiastowe załamanie się obecnej bańki spekulacyjnej na rynku sztucznej inteligencji w Ameryce i całego jej systemu finansowego:

W ciągu ostatnich kilku lat gigantyczny boom na sztuczną inteligencję (AI) doprowadził do bezprecedensowego wzrostu wartości rynkowej największych firm technologicznych. Powszechnie krążyły pogłoski , że mamy do czynienia z ewidentną bańką spekulacyjną AI, w której na inwestycje kapitałowe w tym sektorze przeznaczane są biliony dolarów. Według niektórych szacunków, Ameryka prawdopodobnie już w 2025 roku popadłaby w recesję, gdyby nie ogromne wydatki na centra danych i inne projekty związane z AI, które w ubiegłym roku stanowiły 40% amerykańskiego wzrostu PKB . Naszą gospodarkę wspierał również „efekt bogactwa” konsumentów, wywołany ogromnym wzrostem akcji spółek technologicznych, napędzanym niemal w całości przez boom na AI.

Siedem największych korporacji pod względem wartości rynkowej to firmy technologiczne , których wartość w dużej mierze rośnie dzięki perspektywom rozwoju sztucznej inteligencji, a ich łączna wartość przekracza 20 bilionów dolarów. Inne firmy technologiczne, zarówno publiczne, jak i prywatne, dodają wiele bilionów dolarów dodatkowej wartości rynkowej…

Z łatwością wyobrażam sobie, jak największe, najbardziej przewartościowane akcje spółek technologicznych spadają o 50% lub więcej, wymazując wiele, wiele bilionów dolarów z majątku inwestorów. Nadmiernie lewarowane fundusze hedgingowe z pewnością upadłyby, pogłębiając ból. Wall Street może doświadczyć jednego z najgorszych załamań w całej swojej historii…

Myślę, że każdy poważny dyrektor technologiczny i bogaty inwestor wywarłby ogromną presję na rządy USA i Tajwanu, żeby się poddały…

Rząd amerykański nie miałby innego wyjścia.

…w tym konkretnym momencie chińska blokada Tajwanu równałaby się objęciu kontrolą wszystkich czołowych zachodnich firm technologicznych, wszystkich bogatych inwestorów z Wall Street i w znacznym stopniu całej amerykańskiej gospodarki.

Teraz nadszedł właściwy moment, aby Chiny zaatakowały i przebiły bańkę amerykańskiego imperium prezydenta Donalda Trumpa.

Myślę, że skutkiem tego byłby kryzys finansowy w Ameryce, który mógłby doprowadzić do szybkiej kapitulacji, wymuszając natychmiastowe zakończenie wojny z Iranem i ratując świat przed zbliżającą się katastrofą nuklearną.

Powiązane materiały:

https://www.unz.com/runz/is-america-winning-or-losing-the-war-with-iran/