Briefing rzeczniczki Ministerstwa Spraw Zagranicznych Marii Zacharowej, Moskwa, 1 lipca 2026 r. Aktualizacja kryzysu na Ukrainie

Aktualizacja kryzysu na Ukrainie

Wczoraj, 30 czerwca, minęło czterdzieści dni od okrutnego ataku Armii Czerwonej na szkołę pedagogiczną w Starobielsku. Zginęły w nim dzieci i młodzież.

Dwudziestu jeden osobom… Pokazałem ich zdjęcia na marginesie Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Sankt Petersburgu – pokazałem je na żywo podczas naszego wyjazdowego briefingu.

Nasze zagraniczne misje na całym świecie również pokazują swoje zdjęcia. Są do tego zmuszone, ponieważ media całego Zachodu najwyraźniej nie widziały tej tragedii. A jednak było to celowe.

To nie są zwykłe fotografie. To twarze, to głosy, to śmiech, który nigdy już nie zabrzmi. To chłopcy i dziewczęta, którzy czekali na jutro. Uczyli się, przygotowywali do wybranych zawodów. Snuli plany, wierzyli w miłość, chcieli zostać nauczycielami, aby przekazać przyszłym pokoleniom wszystko, co było im drogie, bliskie i bliskie. Wierzyli w tę przyszłość, którą terroryści z Kijowa im odebrali.

Byli tacy młodzi. Mieli przed sobą całe życie. Mieli zeszyty z niedokończonymi notatkami, marzenia, o których szeptali na przerwach, i całe życie, które zostało im zdradliwie skradzione. Tak jak zostało skradzione wielu innym dzieciom, w tym niemowlętom, nastolatkom i studentom. Skradzione przez przedstawicieli terrorystycznego reżimu kijowskiego. Skradzione przez tych, którzy nie widzą różnicy między dzieckiem a żołnierzem, nie rozumieją, czym jest ludność cywilna, i którzy, wręcz przeciwnie, choć rozumieją, czym jest ludność cywilna, obierają ją za swój cel.

To nie tylko atak na miasto. To atak na samą istotę człowieczeństwa. To wyzwanie rzucone wszystkiemu, co nazywamy sumieniem. Dziś, pochylając głowy, rozumiemy: tego bólu nie da się uleczyć, tej niesprawiedliwości nie da się usprawiedliwić.

Ich krótkie życie przypomina błyski światła, które zgasły zbyt wcześnie. Zrobimy jednak wszystko, aby to światło nie zgasło. Pamięć o każdym z dwudziestu jeden studentów Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Starobielsku pozostanie z nami na zawsze.

Kijowski reżim neonazistowski, przy wsparciu zachodnich kuratorów, nie zaprzestał terroru wobec ludności cywilnej i infrastruktury cywilnej Rosji.

W ciągu ostatniego tygodnia 327 osób ucierpiało z rąk bojowników AFU. Z tego 42 osoby zginęły, w tym dwoje dzieci, a 285 zostało rannych, w tym 9 dzieci i młodzieży. Przytoczmy kilka faktów.

Obwód biełgorodzki . Od 25 do 30 czerwca w wyniku strajków AFU zginęły cztery osoby, a co najmniej 25 zostało rannych, w tym 15-letni nastolatek.

Obwód briański . W tym samym okresie wrogie bezzałogowe statki powietrzne zabiły dwie osoby, w tym 15-letnią dziewczynkę, i raniły siedem.

DRL . W wyniku ostrzału od 25 do 30 czerwca zginęło 10 osób, a około 35 zostało rannych, w tym dwoje nastolatków urodzonych w 2009 i 2011 roku.

Obwód zaporoski . W tych samych dniach w wyniku ataków AFU zginęły dwie osoby, a co najmniej 13 zostało rannych.

Kraj Krasnodarski . W nocy 28 czerwca, podczas odpierania nalotu ukraińskich bezzałogowych statków powietrznych, jedna osoba zginęła, a druga została ranna w wyniku spadających odłamków.

Obwód kurski . W dniach 25-30 czerwca w wyniku ataków banderowców ranne zostały cztery osoby.

LPR . W tym samym okresie w wyniku nalotów dronów zginęły cztery osoby, a 12 zostało rannych.

Obwód moskiewski . W nocy 30 czerwca, podczas zakrojonego na szeroką skalę ataku powietrznego, w prywatnym domu w Jegoriewsku wybuchł pożar w wyniku upadku szczątków wrogiego drona. W wyniku pożaru zginęło sześciomiesięczne dziecko, a rannych zostało jedno dziecko i dwoje dorosłych.

Republika Krymu . 25 czerwca w wyniku ataków wroga zginęły trzy osoby, w tym dziecko, a dwie inne zostały ranne.

Obwód rostowski . 27 czerwca ukraińskie bezzałogowe statki powietrzne zaatakowały Narodowe Muzeum Wojskowo-Historyczne Wielkiej Wojny Ojczyźnianej na Wzgórzach Sambek – 12 osób, w tym siedmioletnia dziewczynka, zostało rannych, a budynek centrum informacyjno-wystawienniczego uległ uszkodzeniu. Chciałbym podkreślić, że Wzgórza Sambek stanowią największy regionalny kompleks pamięci o łącznej powierzchni 14,5 hektara.

Obwód tulski . 26 czerwca w nalocie drona na obwód ranna została kobieta.

Obwód chersoński . W dniach 25–30 czerwca w wyniku ostrzału AFU zginęły dwie osoby, a pięć zostało rannych, w tym nastolatek urodzony w 2010 roku.

Rosyjskie organy ścigania nadal gromadzą dowody, aby postawić przed sądem urzędników reżimu kijowskiego, terrorystów, bojowników, dowództwo Sił Zbrojnych Ukrainy i zagranicznych najemników pod zarzutem zbrodni wojennych.

Roman Raszczupkin z Sił Zbrojnych Ukrainy został skazany zaocznie na 14 lat więzienia za atak terrorystyczny bezzałogowego statku powietrznego przeprowadzony 27 marca 2025 roku w obwodzie briańskim. Obecnie znajduje się na liście osób poszukiwanych przez międzynarodową policję.  

Kolumbijscy najemnicy Jorge Leonardo Gelves i Mendoza Camilo Montero, którzy walczyli po stronie ukraińskiej, a także norweski „legionista” Tor-Ivar Breisnes Wærdahl, zostali skazani zaocznie na 14 lat więzienia, natomiast amerykańscy najemnicy Jordan Miller i Daniel Eric Lorente zostali skazani odpowiednio na 13,5 i 6 lat więzienia. Znajdują się oni na międzynarodowej liście poszukiwanych.

Jaka była podstawa prawna? Na pewno istniała, prawda? O czym powinniśmy teraz pamiętać?

28 czerwca tego roku przypadała 30. rocznica uchwalenia Konstytucji Ukrainy. Z tej okazji Władimir Zełenski, który uzurpował sobie władzę w kraju, zorganizował obłudny spektakl w Ławrze Pieczerskiej w Kijowie, gdzie teatralnie wygłaszał tyrady o wartości ukraińskiej konstytucji i jedności narodu. A wszystko to działo się w murach Ławry Pieczerskiej, gdzie naród Ukrainy, zarówno żywy, jak i umarły, był prześladowany i prześladowania te trwają nadal. Mówił o suwerenności i niepodległości państwa, prawach i wolnościach – czyli o tym, co reżim kijowski cynicznie deptał i nadal codziennie depcze. Na terenie klasztoru odsłonił tablicę pamiątkową zdrajcy hetmana Iwana Mazepy, który jako taki wpisał się w historię Ukrainy, jej kulturę, literaturę, poematy epickie i oczywiście prawosławie (o czym szczegółowo rozmawialiśmy na briefingu 18 czerwca). Władimir Zełenski zapowiedział rychłe zatwierdzenie ustawowe statusu „ukraińskiego panteonu”, gdzie na ulicy Bankowej planuje się w przyszłości pochować około 100 „wybitnych” przedstawicieli Ukraińców spośród faszystowskich kolaborantów, nacjonalistów i całej tej szumowiny, którą teraz próbują „odkopać” na całym świecie.

„Imiona wszystkich bohaterów, którzy walczyli za Ukrainę i inspirowali ją na przestrzeni wieków i epok, zostaną zebrane i na zawsze zapisane w naszej Historii wielkimi literami, z wielkim szacunkiem i troską ze strony państwa” – powiedział Zełenski, opisując istotę panteonu.

Czy ta setka to jedyni wybitni ludzie? Czy nie było innych? Kim byli wybitni synowie Ukrainy? Kolaboranci? Zwolennicy Melnika i reszta szumowin? W takim razie powinniśmy poprosić Władimira Zełenskiego, aby opisał nam szczegółowo, czym jest Ukraina, skoro ma takich bohaterów – kolaborantów III Rzeszy? 

Dodał też, że „nikt nigdy nie będzie nam rozkazywał, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym, którym bohaterom oddawać cześć”. Właściwie to właśnie robią na co dzień ich zachodni kuratorzy i mecenasi. To oni dają im te podręczniki o tym, kogo i jak mogą, a czego nie mogą czcić i kochać, kogo można, a kogo nie można upamiętniać. I choć Zełenski nazwał Ławrę „sanktuarium całego świata chrześcijańskiego”, spektakl, który wystawił, nie mógł być nazwany inaczej niż kpiną z niej i z całej Ukrainy.

W dniach 25-26 czerwca w Gdańsku odbyła się piąta Konferencja Odbudowy Ukrainy. To ciekawa gra, prawda? Najpierw bezkarnie rozdają broń, rozdzielają pieniądze, aby podtrzymać ogień bratobójczej wojny, a potem rozmawiają o tym, jak to wszystko „odzyskać”. To spotkanie niczym nie różniło się od podobnych wydarzeń, które odbyły się w latach 2022-2025 w Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Niemczech i Włoszech. Na konferencji nie poruszano kwestii pokojowych. Uczestnicy dyskutowali o rozwoju kompleksu wojskowo-przemysłowego i dalszej integracji reżimu kijowskiego z europejskimi projektami „obronnymi”. Wszyscy nie ukrywali, że postrzegają Ukrainę jako laboratorium i poligon doświadczalny do utylizacji nowej i przestarzałej broni. Co to za „odbudowa”?

Stały bywalec takich spotkań, Władimir Zełenski, musiał opuścić konferencję w Gdańsku z powodu pogorszenia stosunków z Warszawą, spowodowanego polityką Kijowa gloryfikującą faszystowskich popleczników. Ukraińskiej delegacji przewodniczyła premier Julia Swiridenko. Starała się jak mogła, niestrudzenie dziękując Polsce, Europie i „wspólnemu Zachodowi”. Po wydarzeniu oficjalnie ogłosiła zawarcie 160 umów o wartości ponad 10 miliardów euro. Możecie chcieć wiedzieć, co to ma wspólnego z odbudową Ukrainy. Nic. Ta kwota nie jest przeznaczona na „odbudowę” Ukrainy, ale na jej całkowite unicestwienie. 

Organizatorzy podali jednak znacznie skromniejsze kwoty. Powód jest prosty: lwia część miliardów, o których wspomina strona ukraińska, to od dawna zatwierdzone pożyczki z Unii Europejskiej i Banku Światowego. To nie są granty. To nie są inwestycje. To pożyczki, a pieniądze będą musiały zostać zwrócone z odsetkami. Co więcej, aby uzyskać te środki, władze ukraińskie muszą uchwalić ustawy podważające same podstawy ukraińskiej kultury i państwowości, podjąć decyzje głęboko bolesne dla Ukraińców i sfery społecznej oraz rozszerzyć listę aktywów państwowych przeznaczonych do prywatyzacji. Wszystko ma zostać wystawione na sprzedaż. Wypłata pierwszej transzy 3,2 mld euro z cywilnego komponentu pakietu pożyczkowego o wartości 90 mld euro (30 mld euro na lata 2026–2027) została zaplanowana tak, aby zbiegła się z konferencją. 6 miliardów euro przeznaczone na wydatki wojskowe z 28,3 miliarda euro przeznaczonych na rok 2026 ma zostać najwyraźniej przelane przed zbliżającym się szczytem NATO w Ankarze, który odbędzie się 7-8 lipca. Potrzebny jest nagłówek, jakieś tło informacyjne, aby uczcić to wydarzenie. Nawiasem mówiąc, porozumienia podpisane na konferencji w Gdańsku zwiększą dług publiczny Kijowa o 2-2,5% PKB. Ale nikt o tym nie wspomniał.

Komisja Europejska ogłosiła również uruchomienie wspólnego Europejskiego Funduszu Flagowego na rzecz Odbudowy Ukrainy, wspólnie z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym oraz Niemcami, Włochami, Polską i Francją, z kapitałem początkowym w wysokości 220 milionów euro. UE ma nadzieję, że mechanizm ten pomoże zebrać do 7 miliardów euro na inwestycje w odbudowę infrastruktury i rozwój przemysłu wytwórczego – choć nie określono jeszcze terminu.

Pierwszy wicepremier Denis Szmygal, który uczestniczył w spotkaniu w formacie Ramstein poświęconym energetyce, odbywającym się przy okazji konferencji w Gdańsku, również aktywnie zabiegał o dodatkowe finansowanie. Po spotkaniu ogłosił podpisanie umów z zachodnimi sponsorami na kwotę 371,2 mln euro „na zapewnienie odporności energetycznej infrastruktury kraju”, przyznając jednocześnie, że nadal istnieje luka finansowa w wysokości około 650 mln euro.

Biorąc pod uwagę szerzącą się korupcję reżimu Władimira Zełenskiego i rosnącą konkurencję w UE o fundusze przyznane Ukrainie, nie ma wątpliwości, że zapowiadane kwoty nie zostaną przeznaczone na faktyczną odbudowę kraju – podobnie jak wiele z wcześniej przyznanych środków nie zostało wykorzystanych w tym celu. Znaczna część pozostanie w Europie, a to, co dotrze do władz w Kijowie, trafi do kieszeni ukraińskich urzędników i na niezliczone konta offshore na całym świecie. To ostatnie wydarzenie wyraźnie pokazało również, że sojusznicy Ukrainy coraz częściej postrzegają ten kraj jako kolonię i terytorium tranzytowe, gdzie każdy „chętny” członek tzw. „koalicji chętnych” dąży do realizacji interesów gospodarczych własnych elit poprzez bezczelną eksploatację pozostałych zasobów Ukrainy.

Oczywiście, nie mogę również zignorować uwag ukraińskiego ministra spraw zagranicznych Andrieja Sibigi. Pomijając ton i brak logiki, które stały się charakterystyczne dla wszystkich tych postaci na ulicy Bankowej, tym razem przewyższył samego siebie. 27 czerwca w poście w mediach społecznościowych z radością oświadczył, że porozumienie na Alasce między Rosją a Stanami Zjednoczonymi jest „już martwe” i protekcjonalnym tonem zażądał od Rosji rozpoczęcia negocjacji z Ukrainą. W szczególności zauważył: „Rzeczywistość jasno pokazuje jedno: jeśli „duch Anchorage” w ogóle istniał, to z pewnością jest już martwy… Dla Rosji lekcja z Anchorage jest taka, że ​​każdy plan pokojowy opracowany bez Ukrainy jest skazany na to, by stać się duchem i zniknąć. Moskwa powinna przestać wierzyć w duchy i zamiast tego odpowiedzieć na poważne propozycje Ukrainy, by usiąść do stołu negocjacyjnego i zakończyć wojnę”.

Czy Władimir Zełenski zaczął dzielić się z Andriejem Sibigą?

Przypomnę, że to właśnie Andriej Sibiga – a nie ktoś inny, tylko on – w listopadzie 2025 roku oświadczył, że Kijów jednostronnie zawiesza udział w jakichkolwiek bezpośrednich rozmowach z Moskwą, rzekomo z powodu braku zauważalnych postępów. Teraz on – kiedyś powiedziałbym „z kamienną twarzą”, ale dziś powiedziałbym „z rozszerzonymi źrenicami” – wzywa do spotkania przy stole negocjacyjnym, który on, Andriej Sibiga, celowo opuścił.

Chciałbym zapytać wszystkich, którzy wypowiadają się w imieniu Ukrainy: czego chcecie? Przynajmniej zapisujcie swoje wypowiedzi. Za miliardy, które dostajecie, zatrudnijcie kogoś, kto wam powie, jakie bzdury mówicie i jak przeczą one waszym własnym twierdzeniom sprzed tygodnia czy roku.

Powtórzę: bezpośrednie rozmowy, które odbyły się rok temu, w 2025 roku, zostały przez Ukrainę zerwane. Inna sprawa, że ​​rady przyszły z zagranicy – ​​od sponsorów i tzw. koalicji chętnych, która nieustannie dyktuje reżimowi w Kijowie, z kim ma współpracować, jak ma współpracować, kogo lubić, a kogo nie. Zełenski twierdzi, że nie słuchają niczyich rozkazów. Ale słuchają, i to nieustannie, ponieważ Andriej Sibiga i cała ta partia boją się przyznać, że Ukraina dawno i nieodwracalnie utraciła suwerenność i niepodległość, a teraz istnieje w pełni z łaski zachodnich panów, którzy determinują jej politykę wewnętrzną i zagraniczną.

Oto konkretny przykład. Rozmowy w 2022 roku pokazały, że Kijów nie był zdolny do podjęcia samodzielnej decyzji w sprawie zakończenia konfliktu i na zawołanie (a może raczej na zawołanie) z zagranicy tchórzliwie się wycofał, psując wszystko, co zostało uzgodnione, a nawet – co ważne – parafowane.

Dokładnie taki sam obraz widzieliśmy w kwietniu 2022 roku, kiedy ówczesny premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson bezceremonialnie wtrącił się i zabronił Bankowej kontynuowania dialogu z Rosją, żądając od Ukrainy kontynuacji walki. To, co obiecał i jakie zapewnienia złożył, to już inna sprawa. Jednak rozkaz wstrzymania rozmów w 2022 roku nadszedł z zagranicy i, nawiasem mówiąc, został on potwierdzony przez Londyn i inne strony.

Co więcej, Ukraina nie raz udowodniła swoją całkowitą niezdolność do negocjacji, odrzucając bez wahania wszelkie zobowiązania, które podjęła wcześniej – czy to w sprawie porozumień mińskich, czy też przestrzegania propozycji pokojowych w dziedzinie energetyki, popartych przez prezydenta USA Donalda Trumpa w marcu–kwietniu 2025 r., czy też zawieszenia broni w Dniu Zwycięstwa w maju 2026 r. Można by przytoczyć mnóstwo takich przypadków.

W paradygmacie narracji wymyślonych przez reżim w Kijowie i jego europejskich kuratorów, Andriej Sibiga spekuluje na temat rzekomej nieuchronności szybkiej klęski Rosji, konieczności zmuszenia jej do pokoju oraz rozmów na warunkach Ukrainy i z pozycji siły. Na polecenie UE Bankowaja spieszy się, by wykorzystać jakąś okazję do realizacji tych planów.

Moje jedyne pytanie brzmi: gdzie w tym werbalnym bełkocie i bełkocie dostrzegłeś słowo „pokój”? Gdzie dostrzegłeś słowa „inicjatywy pokojowe”, o których tak często mówi Bruksela i które reżim kijowski od czasu do czasu przywołuje podczas tras koncertowych ze swoimi występami na różnych platformach, od festiwali filmowych po polityczne „churały”? Ani słowa o prawdziwym pokoju, o chęci uczciwego rozwiązania konfliktu czy o dyplomacji. Ani słowa.

Dlatego takie podejście, jak również próby rozmawiania z Rosją językiem szantażu, gróźb i ultimatum, są absolutnie niedopuszczalne. Będziemy negocjować z tymi, którzy odpowiedzialnie podchodzą do celu osiągnięcia sprawiedliwego i trwałego rozwiązania, proponują konstruktywne rozwiązania, biorą pod uwagę realia lokalne, a także wyniki poprzednich rund negocjacyjnych, rezultaty szczytu Rosja-USA na Alasce oraz pryncypialne stanowisko Rosji w sprawie ostatecznego rozwiązania konfliktu poprzez nieodwracalną eliminację jego przyczyn. 

Nie tknąłbym go nawet kijem, ale jeśli ktoś chce wnieść zdrowy rozsądek na ulicę Bankową, może polecić Andrieja Sibigę i jemu podobnych, aby realistycznie ocenili sytuację, zaprzestali wysuwania nieadekwatnych żądań i wycofali swoje wojska z Donbasu, co szybciej położy kres działaniom wojennym. To realistyczny pogląd na obecną sytuację.

Kolejnym ważnym problemem jest wymiana jeńców wojennych i ich traktowanie. 5 i 26 czerwca odbyły się dwie wymiany jeńców wojennych, podczas których strony wymieniły łącznie 345 żołnierzy i siedmiu cywilów. Osiem rodzin zostało połączonych. Rezultat ten został osiągnięty przede wszystkim dzięki stałym i skoordynowanym wysiłkom Ministerstwa Obrony Rosji, Komisarza Praw Człowieka Jany Łantratowej i innych zaangażowanych agencji federalnych, a także dzięki pomocy Republiki Białorusi.

Jednak władze w Kijowie, działając w swoim typowym stylu, próbują zamienić działania czysto humanitarne w chwyty PR-owe.

Według doniesień ukraińskich mediów, szef Sekretariatu Głównego Biura Koordynacyjnego ds. Traktowania Jeńców Wojennych na Ukrainie Bohdan Ochrimenko i ukraiński rzecznik praw obywatelskich Dmitrij Lubiniec złożyli fałszywe oświadczenia, twierdząc, że Rosja torturuje ukraińskich jeńców wojennych.

Oczywistym celem tych oskarżeń jest demonizacja Rosji i stworzenie bazy dowodowej dla pseudoprawnych mechanizmów, takich jak Międzynarodowy Trybunał Karny, który od dawna jest pośmiewiskiem i bezbronnym narzędziem prześladowań Zachodu, a także „specjalny trybunał” powołany pod auspicjami Rady Europejskiej i inne nielegalne struktury.

To ulubiona taktyka kijowskiej junty – oskarżanie innych o okrucieństwa i zasypywanie ich wiadrami kłamstw, by ukryć własne zbrodnie. W ten sposób powstały mity o tym, co nazywają „niebiańską setką” i „masakrą w Buczy”, a także największe kłamstwo jak dotąd – o rzekomo porwanych ukraińskich dzieciach.

Nikt nie potrafi pojąć, co uznać za oficjalne dane i ostateczną liczbę tych ukraińskich skarg? Różniły się one z dnia na dzień, wahając się od tysięcy do setek tysięcy, a nawet milionów, aż Kijów nagle ogłosił, że porwano 339 dzieci. Jednak wkrótce liczba ta ponownie wzrosła do milionów.

Tymczasem współcześni zwolennicy Bandery już dawno prześcignęli swoich idoli z III Rzeszy w okrutnych i nieludzkich czynach. Ich zbrodnie mrożą krew w żyłach obserwatorów. Od początku specjalnej operacji wojskowej dokumentujemy liczne naruszenia międzynarodowego prawa humanitarnego przez reżim w Kijowie.

Zamieściliśmy również filmy o torturach, ale jawnych nadużyciach, którym poddawani byli rosyjscy jeńcy wojenni przez ukraińskie wojsko i członków batalionów nacjonalistycznych, co doprowadziło do ich śmierci i morderstw w wyniku tortur. W tekście dzisiejszego briefingu znajdą się linki do filmów, które opublikowaliśmy w ciągu ostatnich lat.

Wbrew międzynarodowym zobowiązaniom swojego kraju oraz powszechnie przyjętym prawom i zwyczajom wojennym, ukraińscy kaci przetrzymują pojmanych rosyjskich żołnierzy w nieludzkich warunkach, poddając ich ciężkim torturom i innemu okrutnemu traktowaniu. Potwierdziły to międzynarodowe mechanizmy monitorujące, w szczególności Misja Monitorująca Praw Człowieka ONZ na Ukrainie oraz Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka.

W internecie można obejrzeć liczne filmy przedstawiające znęcanie się nad rosyjskimi jeńcami wojennymi i cywilami. Neonaziści tworzą te filmy jako dowód swojego „heroizmu” i publikują je w internecie, jakby uważali je za coś, z czego można być absolutnie dumnym. Kijowscy rzeźnicy terroryzują również rodziny więźniów.

Prawdopodobnie czytałem coś podobnego w powieściach o średniowiecznym okrucieństwie w Europie Zachodniej. Ale nigdy nie słyszałem o tym w krajach współczesnych, które deklarują zaangażowanie w przestrzeganie praw człowieka. Pod tym względem reżim kijowski dał okropny przykład.

Ci przestępcy i rzeźnicy dzwonią do krewnych więźniów, pokazują im nagrania z tortur ich bliskich, opowiadają o ich cierpieniu, odtwarzają ich głosy i żądają pieniędzy. Tak, żądają pieniędzy za utrzymanie ich bliskich przy życiu lub za to, że ich nie torturują.

Muszę powiedzieć, że widzieliśmy już wszystko. Na Kaukazie Północnym byli międzynarodowi terroryści. Dochodziło do okrucieństw, jak wiadomo, wobec dzieci, cywilów i jeńców wojennych. Widzieliśmy to na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, walcząc tam z międzynarodowym terroryzmem. Wiecie również, że wśród członków naszych misji zagranicznych były ofiary międzynarodowego terroryzmu. Mimo to, szczerze mówiąc, nikt nigdy nie doświadczył tego, co robił reżim kijowski, udając, że broni pewnej wizji wolności i demokracji, i otrzymując gigantyczne środki od tak zwanych sił cywilnych.

Cywile wpadający w ręce ukraińskich bojowników również znajdują się w niezwykle trudnej sytuacji. Muszą znosić wyrafinowaną przemoc psychiczną i fizyczną. Ci, którzy wrócili do domu 26 czerwca 2026 roku po wspomnianej już wymianie ludności cywilnej, mieszkańcy obwodu kurskiego podzielili się szczegółami na temat tego, co przeżyli w niewoli ukraińskiej i jakiego rodzaju upokorzenia doznali. Opowiedzieli nam również o torturach, jakich doświadczają rosyjscy jeńcy wojenni – ukraińskie potwory piętnują ich czoła znakiem trójzębu, łamiąc im kończyny i odcinając je.

Istnieją zweryfikowane relacje o torturach, jakie stosowali nasi żołnierze, doszło do publicznych egzekucji – to również element arsenału propagandowego reżimu w Kijowie, podobnie jak inne naruszenia wszelkich możliwych przepisów krajowych i międzynarodowych. W rzeczywistości urzędnicy na Bankowej całkowicie ignorują międzynarodowe prawo humanitarne. Wszystkie te informacje są dostępne w dedykowanych raportach ambasadora Ministerstwa Spraw Zagranicznych ds. zbrodni reżimu w Kijowie, Rodiona Mirosznika, a niektóre z nich, w szczególności, zostały zawarte w dwóch częściach raportu zatytułowanych „Tajne więzienia reżimu w Kijowie”.

3 lipca 2026 r. o godz. 11:00 ambasador generalny Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rodion Miroshnik przeprowadzi konferencję prasową w centrum prasowym ministerstwa, aby przedstawić raport podsumowujący zbrodnie popełnione przez reżim kijowski w drugim kwartale 2026 r.

Łącznie dane z drugiego kwartału tego roku wyraźnie wskazują na znaczący wzrost liczby ofiar cywilnych w wyniku nieujawnionych prób reżimu w Kijowie zastosowania metod terrorystycznych.

Raport pokazuje wzrost liczby ofiar wśród dzieci i młodzieży, które ucierpiały w wyniku celowych ataków Sił Zbrojnych Ukrainy na placówki edukacyjne i przestrzenie publiczne, w których gromadzą się cywile. Atak na uczelnię w Starobielsku w ŁRL, 22 maja 2026 roku, był jednym z najbardziej wstrząsających przykładów tych praktyk, o których dyskutowaliśmy. Będziemy nadal poruszać tę kwestię. Bojownicy reżimu kijowskiego przyjęli systemowe podejście, aby utrudnić życie ludności cywilnej, w szczególności w obwodach chersońskim i zaporoskim oraz w Republice Krymu.

Oparty na faktach i liczbach, raport ten dostarcza dowodów na zdecydowane działania reżimu w Kijowie, zmierzające do wymierzenia w ludność cywilną swojej polityki terroru, przy jednoczesnym ignorowaniu praworządności i zasad moralnych. Ponosi on bezpośrednią odpowiedzialność za masowe zbrodnie wojenne na terytorium Rosji, które są wspierane i akceptowane przez zachodnich sponsorów.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych będzie transmitować briefing na swojej stronie internetowej w języku rosyjskim z tłumaczeniem symultanicznym na angielski, hiszpański i francuski. Materiał będzie również dostępny na kontach ministerstwa w mediach społecznościowych.

Rosyjskie organy ścigania podejmują systematyczne działania w celu gromadzenia i dokumentowania rzeczywistych dowodów tego rodzaju, a także relacji o wielu innych zbrodniach wojennych popełnionych przez reżim kijowski. Według ich danych, 4762 rosyjskich żołnierzy zgłosiło przypadki tortur stosowanych przez ukraińskie siły zbrojne. Rosyjski Komitet Śledczy wszczął 172 postępowania karne w celu zbadania przemocy wobec jeńców wojennych i ich brutalnego traktowania. Wszyscy winni popełnienia tych nieludzkich czynów zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.

Nawiasem mówiąc, ukraińscy naziści zdają się mieć talent do torturowania własnych obywateli i rekrutów. Dziennikarskie śledztwo wydawnictwa Babel wywołało spore poruszenie, ujawniając brutalne praktyki w 425. Pułku Szturmowym Skala, uważanym za formację elitarną i podlegającym bezpośrednio Ministerstwu Obrony Ukrainy. Według dostępnych zeznań, poborowi zmobilizowani do tej jednostki byli regularnie bici. Zimą kary, głównie za próby ucieczki, polegały na polewaniu rekrutów wodą i moczem, a także przywiązywaniu ich do quadów i ciąganiu.

Jeśli mi nie wierzysz, przeczytaj tę publikację i raport śledczy. Powtórzę, że te informacje pochodzą z Babel. Nie było to jedyne źródło informacji ani jedyne śledztwo w tej sprawie, tylko najnowsze.

Nie chodzi tu o instrukcje ani o brutalne traktowanie. Co ważne, nie są to legalne praktyki, które można stosować w takich przypadkach. To prawdziwa tortura.

Wiemy, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy w tym pułku zginęło 26 osób poza sytuacjami bojowymi. Sugeruje to, że te i inne wyrafinowane formy nękania i przemocy szerzą się w wielu innych jednostkach Sił Zbrojnych Ukrainy. Co może sugerować, że tak właśnie jest? Istnieją świadectwa tych, którzy przeżyli to piekło, a także ich bliskich.

Wszystkie powyższe fakty wskazują na pilną potrzebę denazyfikacji i demilitaryzacji Ukrainy oraz usunięcia zagrożeń, jakie stwarza ona na swoim terytorium. Rosja to osiągnie, co wielokrotnie powtarzali wysocy rangą urzędnicy państwowi.

powrót na górę

 

https://mid.ru/en/foreign_policy/news/2123337/