Dwaj funkcjonariusze Agencji przyszli do domu Wacowskiego w piątek ok. godz. 20.15. Jego mieszkanie musiało być obserwowane, bo dosłownie parę minut wcześniej wrócił z pracy. W czwartek operator dostawał SMS-y, że ma się skontaktować z ABW, ale nie były podpisane, więc na nie reagował. Teraz mówi „Wyborczej”, że nie chce się wypowiadać bez konsultacji z prawnikiem. Przesłuchanie połączone z postawieniem Wacowskiemu zarzutów z art. 256 par. 1 kodeksu karnego (propagowanie nazizmu, kara od grzywny do dwóch lat więzienia) ma się odbyć 29 listopada. (Wyb)