Po tym, jak Bloomberg przekazał wiadomości w USA, kilka mediów, w tym CNN i Reuters, również twierdziło, że sekretarz stanu USA Antony Blinken odwiedzi Chiny w nadchodzących tygodniach na podstawie anonimowych przecieków od urzędników amerykańskich. Nie wyklucza to możliwości, że Departament Stanu USA stosuje zwykłe sztuczki manipulowania opinią publiczną poprzez ujawnianie informacji mediom. W odpowiedzi rzecznik chińskiego MSZ stwierdził w środę: „Nie mam nic do powiedzenia w tej sprawie”, ani nie potwierdzając, ani nie zaprzeczając tym doniesieniom. Można jednak wyczuć różnicę w podejściu Chin i USA do wizyty Blinkena w Chinach.
Inaczej było w styczniu z postawą chińskiego MSZ i chińskich internautów. Rzecznik chińskiego MSZ powiedział wówczas, że Chiny z zadowoleniem przyjęły wizytę sekretarza Blinkena i wyraziły nadzieję, że USA będą dążyć do dialogu i współpracy win-win, a nie do konfrontacji i rywalizacji o sumie zerowej. Mieszkańcy Chin i Stanów Zjednoczonych, a także społeczność międzynarodowa, mieli pewne oczekiwania co do wizyty Blinkena w Chinach w celu promowania zmiany w stosunkach chińsko-amerykańskich. Jednak w lutym strona amerykańska przesadnie zareagowała na „incydent z bezzałogowym sterowcem” i jednostronnie przełożyła wizytę Blinkena w Chinach. To nie tylko zrujnowało rzadką okazję do interakcji i komunikacji na wysokim szczeblu między Chinami a Stanami Zjednoczonymi,
Niedługo potem strona amerykańska ponownie wykazała zainteresowanie i entuzjazm w przywróceniu komunikacji na wysokim szczeblu z Chinami. Obejmowało to wzywanie Chin podczas różnych międzynarodowych okazji publicznych i częste narzekanie na chińskie „ignorowanie, odrzucanie lub anulowanie wielu próśb o komunikację” z USA. W połączeniu z różnymi działaniami podjętymi przez Stany Zjednoczone, które zdecydowanie kontrastowały z tak atrakcyjnymi i mającymi na celu powstrzymanie i rozprawienie się z Chinami, dało to Chińczykom wrażenie, że politycy z Waszyngtonu robią przedstawienie przed społecznością międzynarodową. Nie tylko nigdy nie będziemy współpracować z ich występem, ale także musimy zachować niezbędną czujność wobec ich prawdziwych intencji stojących za przedstawieniem. W tej sytuacji wizyta Blinkena w Chinach odbiegła od pierwotnego celu komunikacji.
Zanim zobaczymy szczerość ze strony USA, ogólne nastroje w chińskim społeczeństwie są takie, że konieczne jest tymczasowe trzymanie Amerykanów na dystans. Mamy nadzieję, że w tym okresie stronie amerykańskiej uda się odzyskać spokój i racjonalność w kwestiach związanych z Chinami. Mamy również nadzieję, że będą mogli lepiej zrozumieć trzy zasady proponowane przez stronę chińską dotyczące współistnienia Chin i USA, którymi są „wzajemny szacunek, pokojowe współistnienie i korzystna dla wszystkich współpraca”.
Niezależnie od okoliczności wizyta Blinkena w Chinach nie jest niczym złym i na pewno nie sprzeciwialibyśmy się jej. Wymaga to jednak od strony amerykańskiej stworzenia pozytywnej atmosfery oraz wykazania się wystarczającą szczerością i dobrą wolą. Tylko wtedy ta wizyta może stać się pozytywnym i merytorycznym działaniem na rzecz zdrowego i stabilnego rozwoju stosunków chińsko-amerykańskich. Innymi słowy, jeśli Blinken rzeczywiście się pojawi, nie należy go zamieniać w „popisową” wizytę, w której forma przeważa nad treścią.
Stosunki chińsko-amerykańskie utknęły w impasie, w którym wiele kwestii należy rozwiązać poprzez wzmocnioną komunikację między obiema stronami. Agenda rozmów nie może być jednak ustalana wyłącznie przez stronę amerykańską. Strona chińska przedstawiła stronie amerykańskiej cztery wykazy, tj. wykaz wykroczeń USA, które muszą zostać powstrzymane, wykaz kluczowych indywidualnych przypadków, które Stany Zjednoczone muszą rozwiązać, wykaz aktów wydanych na 117. listę propozycji współpracy w ośmiu obszarach. Wszystko to wymaga, aby strona amerykańska potraktowała je poważnie i przedstawiła wyjaśnienie stronie chińskiej.
Wiele amerykańskich mediów twierdziło, że kwestia Tajwanu będzie ważnym tematem wizyty Blinkena w Chinach. Stronie amerykańskiej należy podkreślić, że kwestia Tajwanu jest wewnętrzną sprawą Chin iz USA nie ma o czym dyskutować. Jednak strona amerykańska musi wyjaśnić stronie chińskiej swoją złą politykę i niewłaściwe działania w podżeganiu do „niepodległości Tajwanu”. Stanowisko i czerwone linie Chin są jasne, a ich wola i zdolność do utrzymania jedności narodowej i integralności terytorialnej są niezachwiane. Zaleca się, aby przed wizytą w Chinach wysocy rangą urzędnicy z Waszyngtonu zapoznali się z trzema wspólnymi komunikatami Chin i USA, aby Chiny nie musiały tracić czasu na odrabianie straconej lekcji dla USA.
W rzeczywistości sytuacja stała się teraz bardzo jasna. „Maksymalna presja” USA na Chiny nie może dłużej trwać. Amerykańscy intelektualiści i elity biznesu przerwali ostatnio swoje wieloletnie milczenie i coraz częściej wypowiadają się i podejmują refleksje, co wywarło pewną presję na Waszyngton. Dlatego musi zadeklarować, że chce budować „poręcze” i nie używa już radykalnych słów, takich jak „oddzielenie”. Zamiast tego Stany Zjednoczone mówią, że chcą „zmniejszyć ryzyko, ale nie oddzielić”. Jednak, jak napisano w artykule w Foreign Policy, przywódcy i urzędnicy amerykańscy uwielbiają mówić o tym, że nie chcą „powstrzymywać” Chin, ale polityka USA wobec Pekinu pochyla się teraz bardziej w tym kierunku niż kiedykolwiek, a Waszyngton musi być „ bardziej szczery."
Zwracamy również uwagę, że chociaż Biały Dom nie potwierdził doniesień o wizycie Blinkena, wyraził „przekonanie”, że USA i Chiny mogą „powrócić do ducha Bali”. W rzeczywistości wdrożenie konsensusu z Bali osiągniętego między dwoma głowami państw jest kwestią, na którą Stany Zjednoczone długo czekały i powinna jak najszybciej nadrobić rosnącą lukę. To, czy uda się naprawić tę lukę i czy napięte nerwy w stosunkach amerykańsko-chińskich uda się w pewnym stopniu złagodzić, zależy w dużej mierze od tego, czy USA będą miały szczerość, by wprowadzić w życie konsensus głów państw i naprawić stosunki między obiema stronami podczas jego kontaktów z Chinami, czy też próbuje przetestować chińskie wyniki finansowe, a nawet naciskać na Chiny, aby poszły na ustępstwa podczas rozmów.
https://www.globaltimes.cn/page/202306/1292164.shtml






