Mercosur został przyjęty. POLEXIT albo śmierć Polski.

   Mercosur został przyjęty. POLEXIT albo śmierć Polski.

   Jak można było przewidzieć, sprawa została załatwiona dawno temu „pod stołem”. Cała reszta to tylko farsa utrzymywana dla pozorów – rzekome negocjacje, rzekome uzgodnienia, wszystko ponad głowami zainteresowanych państw.

   Buńczuczne hasło Nawrockiego „nie pozwolę na Mercosur”, mechanicznie powtarzane na wiecach z groteskowym, kukiełkowym uśmiechem i machaniem rękami, uzupełniono później żenującymi bajkami o „blokującej mniejszości”. To argumentacja obliczona na idiotów. Żadne państwo w Unii nie miało i nie ma tak samo dramatycznych interesów w sprawie rolnictwa jak Polska – z jakiej więc racji ktokolwiek miałby się dla nas poświęcać?

 


Powiedzcie mu, że już się nie musi napinać i krzyczeć 🤦‍♂️ pic.twitter.com/14ZSEbUSvO

 

   W obliczu tej wizerunkowej katastrofy i powszechnego ośmieszenia Nawrocki spotkał się z Tuskiem. Ten, z typowym dla siebie prześmiewczym stylem rodem z towarzystwa spod budki z piwem, zablokował chłopom traktory w Warszawie.

   Sam protest i tak był z góry skazany na klęskę. Organizowali go ludzie od lat żyjący z korupcji związkowej, kradzieży składek i alkoholizmu – klasyczni politrucy, w dużej mierze wciąż sterowani metodami i kadrami jeszcze z czasów Jaruzelskiego.

   Oderwany od rzeczywistości Nawrocki zaprosił do siebie – „na rozgrzewkę, bo zimno” – właśnie tę najbardziej szemraną, pasożytniczą część „przedstawicieli rolnictwa”. Do prawdziwych chłopów nawet nie wyszedł. Ten plastusiowy aktor zwyczajnie bał się konfrontacji nawet z tą niewielką grupką rolników, która zebrała się w Warszawie. Żeby jakoś zamaskować tę żenującą pasywność i klęskę, wypchnął przed kamery kilku swoich ludzi, którzy z identycznym

Protest rolników - na żywo

https://www.youtube.com/live/bhrK0ia4zPQ?si=y0UBpib9ivRsO7of

Created on 09 January 2026

entuzjazmem jak on sam zaczęli zapewniać o „bojowej postawie pana prezydenta”.

   Przemówienia liderów protestu (a raczej okrzyki z nagłośnionej platformy samochodowej) były w większości poprawne politycznie, happeningowe i całkowicie pod kontrolą służb. Jedynym chyba autentycznym głosem był góral w kapeluszu, który wymknął się spod nadzoru i w kilku prostych, dosadnych zdaniach nazwał Tuska niemieckim okupantem na usługach Berlina.

   Oczekiwanie, że Polska coś realnie zyska na „wzajemnej wymianie” towarowej z Mercosurem, jest całkowicie oderwane od rzeczywistości gospodarczej i przemysłowej Europy. Europa umiera. Niemiecki skok na Amerykę Południową to tylko przedłużanie agonii.

   Głównym motorem napędowym niemiec i całej Europy po wojnie był przemysł samochodowy. Obecnie jest on masakrowany przez Chiny. Za 5–10 lat praktycznie nie będzie po nim śladu w Europie. To, co zostanie, przejmą najpewniej Toyota albo Chińczycy – żeby produkować w Europie dla Europejczyków. Bo po co sprowadzać z Europy auta do Ameryki, skoro mają bezpośredni dostęp do chińskich fabryk?

   Po masakrze przemysłu samochodowego przyjdzie czas na przemysł maszynowy. Jest on jeszcze słabszy – niższa klasa technologiczna, gorsza logistyka, mniejsza skala. Jeśli nie dał rady niemiecki przemysł samochodowy u siebie w domu, to jak przemysł maszynowy ma konkurować w Ameryce Południowej, gdzie Chińczycy mają bezpośredni dostęp, zerowe cła i logistykę na poziomie, o jakim Europejczycy mogą tylko pomarzyć?

  

   Generalny upadek branży motoryzacyjnej w Niemczech może uruchomić efekt domina, który w dalszej kolejności doprowadzi do załamania tamtejszego przemysłu ogólno-maszynowego. Kolejnym etapem tego procesu byłby upadek przemysłu maszynowego w Polsce. Skutki byłyby tu silniejsze niż w innych krajach pełniących rolę poddostawców dla gospodarki niemieckiej, ponieważ Polska w praktyce nie posiada własnych produktów o masowym charakterze, komplementarnych wobec popytu krajowego i eksportowego, których produkcja na własny rynek byłaby amortyzatorem koniunktury.

   Polska funkcjonuje jako kraj taniej siły roboczej – swoisty system przymusu ekonomicznego, niewymagający fizycznych barier, ponieważ mechanizmy rynkowe i społeczne sprawiają, że pracownicy sami pilnują własnego podporządkowania.

   Możliwy jest również scenariusz, w którym Niemcy – w obliczu kurczącego się rynku wewnętrznego – zdecydują się na szybkie przeniesienie produkcji modeli przeznaczonych na eksport do krajów takich jak Brazylia. W takim przypadku będą poszukiwać lokalnych poddostawców na miejscu, a nie w Polsce, która staje się coraz mniej konkurencyjna kosztowo i strukturalnie.

W efekcie proces deindustrializacji może dotknąć Polskę szybciej niż same Niemcy. Efekt domina nie tylko nie zatrzyma się na niemieckiej gospodarce, ale uderzy w polski przemysł z większą siłą i w krótszym czasie.

Krótko mówiąc: masakra i śmierć.

+

   Co robić?

   POLEXIT + NATOEXIT – póki jest okazja.

   Dopóki w USA jest nieprzewidywalny prezydent Trump, istnieje krótkie okno na nietypowe, „nietrendowe” rozwiązanie: wyjście z Unii Europejskiej i NATO, a następnie zbudowanie nowej jakości współpracy gospodarczej i wojskowej z USA.

   Polska jest obecnie jedynym krajem w Europie, który ma blisko 100% samowystarczalności surowcowo-energetycznej na potrzeby gospodarki cywilnej jak i wojennej. Poziom wykształcenia w naukach ścisłych wciąż jest w Polsce wyraźnie wyższy niż w USA. Polska może stać się dla Stanów kimś w rodzaju „europejskiego Hong Kongu” – zapleczem technologicznym, produkcyjnym i ludzkim.

   USA mają nadal przewagę w lotnictwie, kosmosie i przemyśle zbrojeniowym, ale w większości pozostałych dziedzin upadają bardzo szybko – głównie z powodu fatalnej struktury społecznej i bardzo niskiego średniego poziomu zdolności poznawczych w kolejnych pokoleniach (trend widoczny już od lat 60.). Globalizacja, japońska, a potem chińska ofensywa tylko przyspieszyły ten proces samozniszczenia USA.

  Stany Zjednoczone muszą znaleźć nowego, wiarygodnego partnera, jeśli chcą przetrwać lub złapać drugi oddech. Polska – wraz z sąsiadami o podobnej mentalności i kulturze umysłowej środkowoeuropejczyków – może być ratunkiem zarówno dla siebie, jak i dla Ameryki.

   Nowotwory w postaci obecnego kształtu NATO i UE nie są tu potrzebne – a przy wsparciu Stanów Zjednoczonych można je stosunkowo łatwo z Polski usunąć.

   Czy to jest realistyczne? - Bardzo mało, ale możliwe do zrobienia.

   To jest mniej absurdalne niż dalsze trwanie w obecnej agonii, z tym tylko, że aby umrzeć trzeba być dalej pasywnym, tak jak do tej pory: „Unia daje”.

 

   A żeby przeżyć, trzeba się obudzić.

 

Obudzić się: POLEXIT, NATOEXIT.

 

 

Red. Gazeta Warszawska