y
|
XII. Zaraza gospodarcza. Po opisaniu w grubych zarysach, w jaki sposób Juda zawładnął potęgą polityczną niemiecką, pozostaje rzucić okiem na ujarzmienie gospodarstwa niemieckiego. Tu stosunki nawet dla niewtajemniczonych są o wiele wyraźniejsze. Żydowską konkurencję, ich metody gospodarcze, sprawę składów i t. p. można uważać za rzeczy znane. Celem Judy w jego wyprawie rabunkowej jest wszędzie mobilizacja i likwidacja. »Mobilizuje się« wartości duchowe i cielesne, zwłaszcza wartości gruntowe. Mobilizować znaczy uruchomić, paskować, wykorzenić, pozbawić gruntu. Żydowska kultura koczownicza wszystko »nomadyzuje«. Przypisek. Bardzo cenne: Wakrmunda »Gesetz des Noma- denthums« Monaclijum. Juda dzisiaj jest w stanie ^świętej wojny« przeciwko ludzkości. »Swięta wojna« trwa, dopóki wszystko nie- żydowskie nie będzie zniszczone lub wessane. Stąd »razzia«, uprawa rabunku, ciągła zmiana własności, przywłaszczenie t. j. »przewartościowanie« duchowego i materjalnego posiadania innych. Dlatego bezdome rozproszenie. Naród żydowski tylko »obozuje« śród obcych. I rabinat tylko »obozuje« na rozmaitych stacjach »pustyni narodów«. Stąd podpis rabina: ja, rabin N. N„ który |
|
obozuję (campire) w Hamburgu«. Żydzi uważają się za żołnierzy w marszu, ukrycie obozujących, osłonionych fałszywą flagą (sam wyraz »żyd« oznacza zamaskowanie i odczuwa się jako zniewagę). W tej świętej wojnie wielkie centrale jak New York, Berlin, Wiedeń, Frankfurt n. M. są to obozy wojska i jednocześnie kwatery dowództwa armji. Ahaswerus, wieczny koczownik, jest sam wiecznym niepokojem, chce wszystko zaniepokoić, jest to jego potrzeba życiowa. Stąd nienawiść niepohamowana do wszystkiego, mającego grunt pod nogami, przedewszystkiem do stanu średniego i posiadania ziemi, stąd psie szyderstwo ze wszystkiego, co dla innych przedstawia »niezamiennąc< wartość. Przypisek. Po otwarciu rokowań pokojowych jeden z dzienników żydowsko-soejalistycznych pisze z pośpieszną gorliwością: »Na zbytek średnio-stanowej polityki już nas nie stać. Jeżeli w jakimś warsztacie wykonywa się.w trzy godziny tę samą robotę, na jaką w drugim wystarczają dwie, tamten musi zniknąć«. Zmechanizowanie gospodarstwa i obrócenie w niewolę ludzi — oto wszystko. Gdyby nasi robotnicy przeczuwali, w jak głupi sposób ich »przywódcy« pracowali dla planów gospodarczych Ententy! Stary nawrócony socjalista Oberwinder mówił już przed dziesiątkami lat: »Jeżeli rozwój społeczny pójdzie dalej w dotychczasowy sposób, potomkowie klasy robotniczej dożyją, że w fabrykach międzynarodowych towarzystw finansowych dozorcami ich będą Indjanie i Zulusi*. Tak daleko zaszliśmy. Oto sens »pokoju Wilsona*, a może mu się dziwić tylko osioł polityczny i pustak. Mimo całe bogactwo żydowskie (dobrze ukryte) socjaldemokratyczna nienawiść przeciwko pojęciu własności i idea niszcząca społeczeństwo: »socjalizacja« jest żydowska. Mobilizować znaczy jednocześnie i kapitalizować, t. j. wartości zamieniać na pozory, więc na przekazy na cudzą pracę. Niema nic bardziej kapitalistycznego jak socjalistyczna wrogość posiadaniu. Żyd przez bogactwo rozumie kapitał. Ale bogactwo i posiadanie w tym sensie nie pokrywają się, to się przeoczą. Im więcej własności odbierze się od »misera contribuens plebs«, tem większa będzie ilość robotników i tem większa renta tych, którzy w przymusowej państwowej gospodarce Rathenau’a są organizatorami, kierownikami, paskarzami i panami. Ale Niemcy nimi nie będą. W jak wielkim stopniu już przed wojną dobro i siła państwa była wysysana przez Judę, to znane. Podczas wojny Juda, popierany przez wszechżydowsko usposobiony rząd, mógł był zdumiewająco pomyślnie prowadzić swe dalekonośne plany ku urzeczywistnieniu. Podyktowane przez socjalistów gospodarstwo przymusowe, system wojenny Rathenau’a, likwidacja i mobilizacja mienia narodowego przez pożyczki wojenne są jak celowo zwią- |
|
90 |
|
zana maszynerja money-makera w wielkim stylu. Z jego punktu widzenia: rzeczywiście godne podziwu dzieło, postawienie na poziomie indyjskim siły gospodarczej 70-miljonowego narodu. Z punktu widzenia narodowego niemieckiego: niedorzeczny system bankructwa. Jego wyrazem było »zgnębienie produkcji i »uczci- wego« handlu, s>Klubsessel mit Fixum«, urzędowo zatwierdzona korupcja, socjalistyczne państwowe pogrzebanie zasad moralnych życia prywatnego i publicznego, jak najzuchwalsza nierówność w imię równości, »przejażdżki spacerowe« paskowanych artykułów żywności i — niewolnictwo, oraz wygłodzenie Niemców. Jego skutkiem musiał być nastrój zwątpienia i pokój zrzeczeń. Są ludzie twierdzący, że to było rozmyślne. Nikt dziś już nie zaprzecza, że system doprowadził do groteskowego lichwiarstwa nietylko przez żydów, lecz przez stosowane gwałtownie metody żydowskie. Ale nam chodzi o to, że takie metody musiały się na tern skończyć. Zjednoczona monopolizacja i centralizacja produkcji z towarzyszącym jej rozstrojem gospodarstwa prywatnego i uczciwego wolnego konkurencyjnego przemysłu czyni monopolistę samowładnym panem ceny. Na czele poszły niektóre towarzystwa wojenne, mające w wielu wypadkach takie zarobki, że każdej osobie prywatnej byłoby to poczytane bezapelacyjnie za lichwę. Wystąpiło, tak rzec, przymusowe zażydzenie wszystkich uczestników systemu. Bezwstydne usprawiedliwienie: »Tak, ale inni nie mogą się wykluczać®, stało się powszechnem. Dzisiaj ponosimy skutki: materjalizm żydowski głęboko w warstwach zarobkujących, zepsucie uczucia, jakiego naród niemiecki nigdy nie zaznał, dziki taniec około złotego cielca ze wszystkiemi towarzyszącemi mu orjentalnemi Zjawiskami: nieczułością na honor i obyczajność, wyrafinowanem obejściem prawa, z wszystko pożerającą żądzą użycia, obmierzł}' dla obcych sprawozdawców. Taniec śmiertelny bezwstydnych »Mauschenballe« w »kostjumie kąpielowym® i wstrętne obłąkanie »balów bęzrobo- czych« jest końcem koszernym tej pieśni. Ojcem wojennego systemu gospodarczego jest żyd, Walter Rathenau (odsyłamy tu do pisma Waltera Lembacha: »Dyktator Rathenau«). Jest on jednym z największych: » prognostyków wartości materjalnych« Steinthal’a. Jego szmok-stylista, rozsławiacz i szef reklamy Stefan Zweig, nazywa go: »niezwykłym człowiekiem, którego działania podczas wojny należą do największych i najtrwalszych... Kaznodzieją w pustyni świata mechanicznego (sic!), bohaterem ze »zdolnością wzniesienia zmysłu praktycznego do wysokości etyki i religji®. W tym opancerzonym bezsensie tkwi jednakże mimowolne przyznanie się do metody, używanej przez Judę i obrachowanej na mętne rozmarzenia niemieckiego Michałka — osłaniania żądzy rabunku lśniącym płaszczem pseudomoralnych frazesów (Bethmann to przetłumaczył na język polityczny). Z zupełnie nieidealnego, a w gruncie i bezideowego materjalizmu, robi się idealizm, z czystego mamonizmu i bezdusznych praktyk handlarskich — »etyka«. To właśnie na świadomego działa tak |
|
91 |
|
odpychająco, tak wstrętnie, że cierpienie duchowe staje się i fizy- cznem. W wyrazie politycznym mamy te praktyki w B-systemie. W wykończonej postaci w rodzaju Bethmannowej, np. przemiany przegranej politycznej na zwycięstwo (szczególnie wyraźne już za kryzysu marokańskiego i w aktach cesarskich: list do Mikołaja, z 19 sierp. 1905 r. : »nasza sprawa marokańska, załatwiona ku naszemu zupełnemu zadowoleniu. Co podpisane, podpisane, Bóg kieruje naszą wolą«). Niestety, jest prawdą, co pisze »Morning Post« (22 czerwca 1917): »przyjaciele Niemiec, prędzej czy później ujrzą się w ciemnościach*. Właśnie dlatego, nasza tak zwana polityka, robiła na zagranicy wrażenie bezdennej obłudy i kłamliwości. Tylko w Niemczech Juda postępuje według tych recept, w Ameryce i w Anglji całkiem przeciwnie. Tam dopasowuje się całkiem do otoczenia. Dlatego i nabożeństwo Maniona i polityka występują tam uczciwiej. Rathenau’a, jako wynalazcę i twórcę naszego żydowskiego wojennego systemu gospodarczego, Stefan Zweig tak reklamowo otrębuje: »Trzeciego dnia po wypowiedzeniu wojny, Rathenau udał się do szefa ogólnego departamentu wojny. Nazewnątrz był hałas, cały kraj jak zahipnotyzowany, wpatrywał się jedynie w ar- mję, wzdychał do armat i zeppelinów. Tu wewnątrz, w tajemniczych przybytkach ministerjum wojny, paru ludzi było przykutych i przerażonych dalekonośnemi myślami Rathenau’a... Nazajutrz pruski minister wojny przyjął Rathenau’a w swojem biurze. Było to 9 sierpnia przed południem i — dzisiaj to wiemy —■ tajemniczy dzień rozstrzygający wojny*. Prawda, w tym dniu Juda osiągnął ostateczne zwycięstwo nad gospodarstwem niemieckiem; od tego dnia było ono mu całkiem poddane, a środki państwowe, jako organ wykonawczy, wydane. Zewnątrz cieszono się z tego. Anglja, bojąc się jeszcze klęski, pisała: ^Musicie wy Niemcy, jeżeli wojnę wygracie, na korzyść dr. Rathenau’a zrzec się wszystkich nadziei na wolność waszą, waszych dzieci i dzieci waszych dzieci. Z pisma Rathenau’a »Nowe Gospodarstwo«, użytkowali nasi nieprzyjaciele całe rozdziały do rozrzucania ich w broszurach wśród naszych wojsk. Zarazę komunistyczną zaszczepiono narodowi niemieckiemu nie 9 listop. 1918 r., lecz 9 sierpnia 1914 r. Lekarzem szczepiącym był żyd. Już w swem »Nowem Gospodarstwie* pisze Rathenau: » Gospodarstwo już nie jest sprawą jednostki, jest sprawą zbiorowości«. Ponieważ reklama powyższa była dlań widocznie jeszcze nie wystarczająca, Rathenau opublikował następujące ważne wyznanie, które każdy komentarz mógłby tylko osłabić: »Gdym po raz pierwszy i po raz ostatni, nie dobrowolnie, lecz z konieczności zbliżył się do machiny państwowej, z małego warsztatu mojej głowy i moich rąk, wola niemiecka(!) dokona czegoś z jednego odlewu, czegoś, co nie zawiera się w twórczości jednostki, świadomego stworzenia nowego porządku gospodarczego, który zniknąć nie może i nosi w swem łonie wszystkie przyszłe formy gospodarcze«. |
|
Tak »wynalezione« przez Rathenau’a gospodarstwo przymusowe jest zresztą starym wynalazkiem rewolucji francuskiej, a i cały system w gruncie rzeczy nie jest czemś innetn, jak mickałkowatem odgrzebaniem starych, zapylonych warkoczów, jak powtórzenie naukowo i praktycznie oddawna już przebrzmiałej, dziecinnej choroby francuskiej, a z tego powodu nigdzie nas nie biorą na serjo i ciągle sądzą, żeśmy to zrobili w celach wysoce wyrafinowanego eksperymentu, aby oszukać inne narody. Już za czasów Beth- manna nie uważano nas za tak głup'ich, jak byliśmy i dotąd jesteśmy. W swoim czasie było to dla polityki niemieckiej szczęściem, później stało się nieszczęściem, dzisiaj jest to poprostu nasza zguba. Więc i Rathenau’a gospodarstwo przymusowe z warjacką centralizacją, organizacją, cenami maksymalnemi, systemem kartkowym, ogonkami, ze sztucznem tamowaniem produkcji na cześć monopolistów — to plagjat, W Taine’a »Powstaniu Francji Współczesnej* (2 tom, 3 część) można to wszystko wyczytać. Zachwycający jest fakt: wynalazcą tego systemu był wtedy paryżanin Sauvegrain — ukrywacz zboża. Jak system przymusowy i towarzystwo wojenne, w którego zarządach zasiadali po części wysocy aktywni dygnitarze rządowi, działał w wypadkach szczególnych, jak »torował drogę dzielnym*, zwłaszcza tym z Galileji, jak zabił stan średni i jądro przemysłu, jak pożarł wcześniej handel niemiecki, jak dotarł do tajemnic zawodowych niemieckiej machiny gospodarczej, jest to poszczególnie znane. Szwindel giełdowo-grunderski z lat 1871—1873 był igraszką dziecinną w porównaniu z tem, co my przeżywamy. Gdy w październiku 1916 r. komisja gospodarcza parlamentu, w interesie uzupełnień armji powzięła decyzję zażądać statystyki osób zatrudnionych w towarzystwach wojennych, przyczem na arkuszach spisowych była zwykła rubryka wyznaniowa, w prasie wszechżydowskiej wszczął się niesłychany alarm. Socjaldemokraci, ci aniołowie opiekuńczy Judy, naturalnie, wściekle głosowali przeciw. A przecież rzeczy były tak widoczne, że takiej statystyki potrzeba nie było. Jedno tylko. W słusznie osławionem Z. E. G., które prowadziło cudowną i pożyteczną politykę »walutową«, a przy sposobności przeszkadzało przywozowi tanich artykułów żywności z zagranicy, niejaki pan Jacąues Meyer objął naczelne stanowisko. Za czasów "pokojowych był on przedstawicielem firmy Dreyfus & Comp., która podczas wojny uwikłała się wr proces o miljonową lichwę zbożem. W piśmie z Hollandji (lipiec 1919) jest żywa skarga, że działalność Z. E. G. uniemożliwda dostateczne i skuteczne zaopatrywanie Niemiec w środki żywnościowe: »Można stwierdzić, że panowie z Z. E. G. korzystają ze swego tutaj pobytu przedewszystkiem na to, aby zakupione w Niemczech towary, na które mogą sobie w Berlinie łatwiej niż inni śmiertelnicy wyrobić pozwolenia wywozowe, prawdopodobnie pod pretekstem dostarczania żywności — tu sprzedawać i dzięki złej niemieckiej walucie, zyskiwać olbrzymie zarobki. Czy tymczasem |
|
93 |
|
Niemcy nie zginą z głodu, nie interesuje to tych panów, bo będą mieli dosyć majątku tutaj i tutaj pozostaną, aby się wykręcić od współwypłaty długów wojennych... Należy wszelkiemi sposobami starać się o zwinięcie Z. E. G., które jest wiele winne nieszczęściu Niemiec i dzisiejszych tutejszych beznadziejnych nastrojów«. (»Deu- tsche Zeitung«, Nr. 335, r. 1919). W dziennikach holenderskich, skandynawskich i szwajcarskich skarżono się nieustannie, że niemieckie gospodarstwo przymusowe, zwłaszcza Z. E. G., uniemożliwia dostateczne zaopatrywanie Niemiec. Herder powiedział: »Ministerjum, gdzie żyd jest wszystkiem, gospodarstwo, gdzie żyd ma klucz do garderoby lub prowadzi kasę, departament lub ko- misarjat, gdzie żydzi głównie rządzą — są to nie wysychające bagna pontyjskie«. Ponieważ publiczne wyjawianie sprawek żydowskich podczas wojny było policyjnie wzbronione, warstwy dręczone zwracały się do niemieckich książąt Rzeszy, naturalnie daremnie. Oto przykład jednego z takich memorjałów: »Kierownikiem życia gospodarczego Niemiec podczas wojny, jako dyrektor w urzędzie Spraw Wewn., jest radca tajny Lewald, z pokolenia Lewi. Między innemi, podlegają mu zajęte terytorja lolski rosyjskiej i sprawy żywnościowe. Urząd nadzorczy cen żyraności przeniósł pan Lewald do lokalu tajnego radcy handlowego* Landau’a, pochodzenia żydowskiego. Ten zaś służy jako adjutant fjrzy Okręgowej Komendaturze V. Berlin, która załatwia personalja wszystkich generałów czynnych i poza służbą w Wielkim Berlinie. Jest on wiceprezesem Towarzystwa pomocy żydów niemieckich. Do spraw., ruchu ludności między Niemcami a Polską rosyjską, pan Lewald wyznaczył dwa urzędy: przy generalnej Komendzie korpusu gwardji w Berlinie, major v. Herrmann (ochrzczony w 1886 r., nobilitowany w 1906 r., krewny właścicieli firmy bankowej »War- schauer i Mendelsohn«, syn machera giełdowego), obrabia sprawę paszportową na wschód. Na drugiem miejscu, przy jeneralnej Komendzie w Poznaniu, rządzi landrat von Marx, żyd austrjacki, rotmistrz landwery, niegdyś w Homburgu w wielkiej łasce u cesarza, tak jak v. Herrmann, zaufany kanclerza państwa. Szwagier p. v. Marxa p. Goldschmidt (bliski krewny nobilitowanego przez cesarza na freiherra v. Goldschmidt-Rotszylda frankfurckiego), zgłosił się do armji angielskiej na ochotnika. Nawet w małych państewkach np. w Lippe, kierownictwo ważnych interesów państwowych spoczywa w ręku żydów. W Detmold, dzierży berło urodzony we Wrocławiu v. Eppstein. Służył jako trzyletni. Jako sanitarjusz, przez protekcję w 36 r. życia został lejtnantem; jako Prusak, otrzymał od księcia Lippe tytuł profesorski, oraz krzyż żelazny 1 i 2 klasy za rozdawanie łask, orderów i znaków honorowych na froncie i za dzielną postawę«. Jeden przykład co do składu wewnętrznego towarzystw wojennych. Wojenne metalowe towarzystwo akcyjne, miało radę nadzorczą z 14 osób, tylko dwóch nie żydów (Wilhelm Ashoff, Teodor Berliner, Hugo Cassirer, E. v. Herzberg, Arno Hirsch, Norbert Levy, Hugo Natalis, Henryk |
|
"94 |
|
Peierls, Georg Szwarc, Ryszard Fevis, Fritz Wurberg, Filip Wie- land, Leo Wreschner, August Eberhardt, W. Rathenau, jako przedstawiciel miuisterjum wojny i radca tajny Rómhild, jako przedstawiciel minist. handlu i przemysłu). Komisję wykonawczą stanowili pp.: Peierls, Hirsch, Natalis, Berliner, Cassirer, Eberhardt, Levy. W stosunku procentowym bogato. Nie dziw, że przy tym systemie przy rozdziale zamówień, kwalifikowaniu »najwydajniej- szych fabryk«, firmy żydowskie i ich krewniacy, mimo często niesłychanie wysokich cen, pływali w śmietanie. Firmy niemieckie, ■nawet wytwórcy, mogły były dostać zamówienia przez żydowskich pośredników, z niemałemi prowizjami. Różnorodne towarzystwa wojenne i podobne im instytucje( wzięły za jedno z głównych zadań, oddawać wszystkie wielkie zamówienia armji firmom żydowskim i ich agentom. I intendentury odsuwały producentów niemieckich i posługiwały się agentami żydami, chociażby ci nie mieli pojęcia o danym towarze. Gdy np. jeden z oddziałów pruskich potrzebował w polu 2000 centnarów czekolady, zamówienia nie otrzymała fabryka czekolady, lecz żydowski fabrykant bluzek z Berlina,- Przykłady niezliczone (porówn. Otto Armin: »Żydzi w towarzystwach wojennych i w gospodarstwie«. Monachjum), O szczegółach, zwłaszcza o wyborze najwydatniejszych fabryk, o sposoDie rozdzielania przędzy i t. p., możnaby napisać księgę. Przypisek. I w innych dziedzinach ma się obfite doświadczenia. W kwietniu 1919 r., związek rzeźników w Charlottenburgu wydał następujący protest: “*• Doszło do wiadomości związku majstrów rzeźniczych Charlottenburga, że żydzi rzeźnicy miasta otrzymują tylko najlepsze mięso, nigdy — konserw i solonego. Gdy ludność żydowska jest doskonale zabezpieczona, mając mięso pierwszej klasy z wielką wartością pożywną, reszta ludności, zwłaszcza robotnicy, muszą się zadowolić mniej wartościowemi konserwami i solonem. Związek energicznie protestuje przeciwko takiemu niesprawiedliwemu rozdziałowi*. Wypadki tego rodzaju w listopadzie 1919 r. były przedmiotem interpelacji frakcji obywatelskiej charlottenburskicli radców miejskich. Dowiedziono znacznie lepszego położenia żydowskich ściągaczów świeżego mięsa. 7036 żydom, ściągaczom świeżego mięsa darowano w ten sposób rocznie 90.000 mk, bo 1 kg. świeżego mięsa kosztuje 7-60 mk.« a solonego lub mrożonego 9'50 mk. Przedstawiciel magistratu nie mógł tego nie przyznać, »lecz przecież niejednemu wyszło to na korzyść (podwójną!)* (»Deutsche Tageszeitung«, 10 list. 1919). Podobne skargi były głośne co do rozdziału cukru i mąki. W połowie maja, na posiedzeniu rady miejskiej w Herford, stwierdzono, że 13 rodzin żydowskich, przez 3 tygodnie zamiast margaryny, stale otrzymywały masło. Postanowienie, znoszące to nadużycie, zwalczali żydzi jako »nadzwyczaj nietolerancyjne«. Jest znane, że w licznych wypadkach świeże mięso rezerwowano dla ludności żydowskiej, Niemcom pozostawiano — puszki. |
|
95 |
|
Jak to powiedział przerażony p. Landau, w domu związku nauczycielskiego na Alexanderplatz w Berlinie: »Miał sposobność przejrzeć materjał, zebrany podczas wojny. Ogłoszenie tego mate- ijału doprowadziłoby do tego, że żydów wymordowanoby na ulicach. On żałuje, że żydzi dali powód do tego i wzywa ich do głębokiej wdzięczności dla socjaldemokracji, której zwycięstwo było jedynym ratunkiem dla żydów w Niemczech?«. Jeszcze wskażemy ten fakt, że rząd i przy regulowaniu stosunków żywności szedł za radą żydów. Fachowcy praktycy uchodzili za stronnych. Warjacka rzeź świń, popierana przez >Vorwarts«, która pozbawiła nas tłuszczów, jest np. robotą koszerną. Jeszcze do dzisiaj jest zagadką, w jaki sposób było możliwe, że na krótko przed wojną, znaczne ilości zboża niemieckiego (głównie jęczmienia, owsa i pszenicy), drogą sprzedaży spekulacyjnej powędrowały zagranicę, do Anglji, Francji, a nawet Rosji. Zamiast niezbędnego, przez związek rolników żądanego pogotowia gospodarczego — osłabienie gospodarcze. Czemu ? |
|
XIII. Wielkie finanse. Jedno łączy się z drugiem. Wielkie dzieło »mobilizacji« wszystkich wartości niemieckich z pomocą i pod ochroną zwyrodniałej siły państwowej niemieckiej osiągnęło cel; obyczajowo, politycznie i gospodarczo pozbawiło nas punktu oparcia i domu. Te wartości przemieniło na kapitał pożyczony żydowski lub przez żydów rządzony. Pod fałszywem hasłem antykapitalistycznem urósł u nas kapitalizm bez równego sobie. Nawiasowo: nie trzeba wierzyć, aby ten kapitalizm obawiał się przyszłych podatków i odszkodowań na rzecz Ententy. Czy nie jest to bijące w oczy, że nasze wdelkie finanse nigdy nie przeciwstawiły się temu, jak nie przeciwstawiły się pocieszającemu hasłu zrzeczeń. Ententa nie będzie odpiłowywała pniów kapitału (sama ma z nim wspólne korzenie), lecz będzie chciała mieć na długi czas rentę mniej w postaci kuponów, niżeli w postaci wydajności pracy i niewolnictwa. Tę pracę będzie wykonywał nie wielki kapitał żydowski, ale Michałek niemiecki, przedewszystkiem robotnicy niemieccy, volens czy nolens. Dochody z konfiskat doprowadzą do instytucyj kredytowych i lombardowych en gros. Co dla jednego sowa, dla drugiego — słowik. Cierpi w tej wojnie nie Juda, lecz ktoś inny. Zwycięzcą jest Juda. Rozwój gospodarstwa w Niemczech już przed wojną był postawiony według interesów banków i giełdy. Tak jak w epoce literackiej rozwoju niemieckiego modlono się do » profesora*, z czego żartował Goethe: » Profesor jest osobą, Bóg nie jest«, tak samo w nowych Niemczech wielkością poważaną był wielki finansista. Gdziekolwiek stąpał, w towarzystwie, w polityce, w sztuce, |
|
96 |
|
miał słuszność. Dla bankowości i giełdziarstwa Niemiec ma taką samą świętą cześć, jak dla polityki zagranicznej. Werner Sombart wyraża istotę sprawy krótko: » Judaizm i kapitalizm — to to samo«. Według niego żydzi są »wynalazcami kapitału«, »wynalazcami handlu giełdowego«, »wynalazcami nowoczesnego kapitalizmu wogóle«. Sombart pisze: (>Żydzi i życie gospodarcze, str. 429): »Pieniądz stał się dla nich, a przez nich i dla całej ludzkości środkiem do piastowania władzy, choć się nie ma siły; cienkiemi nićmi interesu pożyczania pieniędzy, naród małych, socjalnie niepozornych ludzi, związał feudalno-chłopskiego olbrzyma, jaki Lilipuci związali Guliwera«. Nie mówiąc już o bez- pośredniem opanowaniu banków i giełd, rynku pieniężnego, zatem ' zbiorowego życia gospodarczego, występuje i opanowanie handlu ekspedycyjnego i towarowego, oraz produkcji przemysłowej, ostatniej — przeważnie w postaci towarzystw bezimiennych i kartelów przemysłowych, przyczem przemysł tworzący wartości służy jedynie jako środek do celu. Towarzystwo akcyjne, posiadanie większości akcyj i władza w radzie nadzorczej były już przed wojną terenem żydowskiego wielkiego kapitału. Walter Rathenau przed wojną był w 39 radach nadzorczych. Według statystyki przedwojennej 40 panów zajmowało 1131 posterunków w radach nadzorczych, więc przeciętnie 30. Mający mniej niż 20 posterunków nie byli brani pod uwagę. Z tych, którzy według statystyki zajmowali więcej nad 5 posterunków, większość stanowią albo żydzi, albo krewniacy (porówn. »Deutsche Tageszeitung« 8 kwiet. 1914 r.). Przy tych 1131 nadzorczych posterunkach chodzi o najważniejsze życiowe sprężyny gospodarcze. Kto niemi rządzi, ten dzięki ich nierozerwalnej zależności wzajemnej panuje nad samem gospodarstwem. Ci panowie 40 są panami rynku pieniężnego i są związani interesami z kapitałem zagranicznym. Jest to część niemiecka tego międzynarodowego koła 300 królów, o których wygadał się Walter Rathenau, do czego jeszcze powrócimy. Czy cudownie wychwalany przez żydów i ich towarzyszów »międzynarodowy kapitalizm*, jak i »międzynarodowy handel« lub »mię- dzynarodowa socjaldemokracja* mogły były nas uchronić od wojny i przelewu krwi, teraz zobaczy to niemiecki Michałek, mądry dopiero po szkodzie. Że tego i nie chciał zobaczyć, o tem później. Niebezpieczeństwo tego »koncentrycznego* rozwoju gospodarstwa narodowego leży naprzód w międzynarodowem powikłaniu, powtóre w dążeniu kapitału nieosobowego do wessania gospodarstwa narodowego, które kwitnąć może jedynie w stanie wielostronności i wartości osobowych. Jak szybko postępuje ten proces wessania, wskazuje np. okoliczność, że tych 12 obywateli Niemców, którzy posiadali ponad 30 posterunków nadzorczych (każdy), ci posiadali ich w r. 1913 — 414, a w r. 1914 już 434. Jak wielka jest przemoc tych siłaczów gospodarczych, widać z napastniczych walk konkurencyjnych, śród których kwitnący rozwój, zabija się na zimno. Powstanie i wzrost A. E. G. jest tego przy- |
|
% |
|
97 |
|
kładem. I bezpardonowe zdławienie znanego »Fiirstenkonzerns« dostarcza pouczających wniosków. Jeżeli już przed wojną akcja była środkiem dla kapitału żydowskiego do najszybszego i najpewniejszego opanowania niemieckich wartości gospodarczych, to teraz dzieje się to w tempie wzmożonem i z bezwzględnością, która zakasowała stosunki dawniejsze. Nie cofają się już nawet przed takim środkiem, jak pogwałcenie i tak już daleko idącego prawa akcyjnego. Przy powiększeniu kapitału akcyjnego części nowo wypuszczonych akcyj, z których każdej powinno przysługiwać prawo jednego tylko głosu, nadaje się więcej głosów, niżeli ich posiada reszta razem. W taki sposób zrobione wielogłosowe uprzywilejowane akcje, umożliwiające opanowanie całego przedsiębiorstwa, składa się w znane »pewne ręce«. W stwierdzonych przez praktykę wypadkach idzie się jeszcze dalej, mianowicie przemocne prawo głosu tych akcyj uprzywilejowanych oddziela się od ich posiadania w taki sposób, że faktycznie przechodzi ono na stałe do jakiegoś banku żydowskiego. Ten bez kosztów, bez ryzyka i bez ograniczeń rządzi przedsiębiorstwem akcyjnem. Gdyby to nie było prawdziwie przeżyte, możnaby wziąć wyrafinowanie tej »sztuczki< za bajkę. Właśnie te wypadki znakomicie charakteryzują metody, przy pomocy których niemieckiemu Michałkowi zatyka się uszy. Dzisiaj z prawa akcyjnego ukuto niebezpieczną broń przeciwko samoistnemu gospodarstwu niemieckiemu. Nazywa się to »pracą« akcji niemieckiej. Nigdzie wyraźniej, niż przy tej wielogłosowej akcji, nie występuje tak fatalny rozdział kapitału i pracy, współwinien naszej obecnej nędzy. Wiemy dziś lepiej, niż przedtem, co znaczą głębokie słowa Riekl’a (»Praca Niemiecka«): >Dusza narodu tryska z jego idei pracy i z jego praktyki pracy. Nie- tylko praca wprost, ale ostra różnica w idei honoru pracy i obyczajności pracy, rozróżnia semitę od aryjczyka. Żydowi brak drobnostki, aby był rzeczywistym robotnikiem: powodu obyczajowego i celu obyczajowego, a wraz z tą drobnostką brak mu wszystkiego«. Dr. Naudh w swem bardzo wartościowem piśmie: »Żydzi i państwo niemieckie« (Lipsk u Hammera) wskazuje: »Niemiec nazywa się według pracy: Miller, Schmidt, Zimmermann i t. d., żyd zaś według zwierząt drapieżnych: Lówe, Wolf, Fuchs i t. d., a gdy chce się maskować, brzmi sentymentalnie: Rosenthal, Lilje, Stern i t. d., nigdy według użyteczności®. Już przed wojną, żydowski wielki kapitał zawładnął gospodarstwem niemieckiem. Jego narzędzia, to wielki bank i giełda. Obadwa idą ręka w rękę i tworzą *» kulturę«, kulturę światową. Kto chce wiedzieć, jak to wygląda, niechaj czyta Nachama Gold- manna: »0 światowo kulturalnem znaczeniu i zadaniu żydostwa«. Niemiec za mało kłopotał się o te rzeczy i ich rozwój. Nie obchodziły go »wcale* tak, jak i polityka zagraniczna. Za to dziś płaci. Kto przed wojną wiedział, kto dzisiaj wie, np. coś o założeniu i potędze Banku Niemieckiego? Pisze o nim Lansburgh Księga win Judy. 7 |
|
98 |
|
w czasopiśmie »Bank«: »Śledztwo w tym rodzaju, jakie rząd Stanów Zjednoczonych przed paru laty zarządził z powodu tamtejszego trustu pieniężnego, wykazałoby, że pozycja, jaką dziś, wobec całego życia zarobkowego Niemiec, zajmuje Bank Niemiecki, nie różni się od przemocnej pozycji takiego Morgan’a«. Silesius (»Deutsch- lands Erneuerung« Nr. 5 (17) wskazuje na wessanie Norddeutsche Kreditbank w Królewcu i Schlesischer Bankverein w Wrocławiu przez Bank Niemiecki i powiada: »Przez te fuzje, kapitał akcyjny wzrósł do 275 miljonów, rezerwowy do 225 miljonów. W taki sposób Bank Niemiecki, przy obcym kapitale 3 miljardów, będzie w przyszłości pracował konkurencyjnym kapitałem 4 miljardów i jest mocniejszy, niż Niemiecki Bank Państwa«. Jak »nieosobowo« pracuje kapitalizm narodowy, pokazało się podczas woj ny z nawskróś ostrożnego, częściowo przyjaznego traktowania wartości zagranicznych. Z widocznemi wyrzutami sumienia, przymuszono się późno i nie gruntownie do niezbędnych środków odwetowych przeciwko bezwstydnemu rabunkowi wartości niemieckich przez Ententę. Nawet do nieprzyjacielskich towarzystw trustowych, które zagnieździły się u nas przed wojną i grożą niebezpieczeństwem życia naszemu narodowemu gospodarstwu, wzięto się z otwartym niesmakiem (porówn. co do działalności Paasche’go, Dr. Kautsch: »Bank i giełda, jako rozkładowe siły dla gospodarstwa społecznego«). Co się tyczy strony rasowej pieniądza w Niemczech, mówi dr. Rost (Augsburg): »Bankowość berlińską reprezentuje 280 żydowskich banków i kantorów wymiany, w tern słynne firmy: Schickler, Warschauer, Op- penheim, Mendelsohn, Bleichroder, Goldschmidt, Heinemann. Pośród 100 banków frankfurckich, jest co najwyżej kilka nazwisk chrześcijańsko-aryjskich. Hamburg posiada banków żydowskich 40, Hannower 30, Lipsk 12, Monachjum 20, Norymberga 25. Prócz tego, w małych handlowych i przemysłowych miasteczkach Niemiec jest w rękach żydów banków i kantorów wymiany 400. Trusty i syndykaty, to wprzężenie produkcji i wszelkiej pracy twórczej w pańszczyznę wielkiego bankowego splotu. Taki rozwój przyśpieszył krok, odkąd wielki bank z dostawcy kredytu sam stał się przedsiębiorcą. Chodzi tu na wielką skalę o ubez- osobienie (Entpersónlichung) tworzenia wartości, a więc o obez- wartościowanie obyczajowych i gospodarczych sprężyn gospodarstwa narodowego. Rozwój żydowski czasów ostatnich dąży do »bezosobowości korony« i do »bezosobowości gospodarstwa*. Zewnętrznie występuje to jako niszczenie wielkich organizacyj pracy twórczej, naszych wielkich narodowych związków gospodarczych i skazywanie ich na bezwładność. Godne uwagi, jak rzeczone związki podczas wojny były bez znaczenia. Ich wpływ równał się zeru, był wylichwiony przez »prognostyków wartości materjalnych«. Nie bez ich własnej wiedzy. Przypomnijmy tylko pojęcie polityki syndykatów. |
|
99 |
|
W takich warunkach musiało przyjść do narzucenia jednostronnej bankowej myśli, która jest tylko jedną, potrzebną w zakresie ograniczonym owocną stroną wielkiej sprawy gospodarczej — całemu procesowi gospodarczemu. Przez to wszystko zeszło na jałowy, gwałcący zakres myślowy żydowskiej techniki bankowej i giełdowej, na tory żydowskiej idei: Bankkonzern. Wszystko ma być tak »organizowane*. Ta »organizacja« jest wszystkiem. Na śmierć i życie wszystko -.się organizuje, monopolizuje, finansuje, syndykaliuje, »jednoczy« i t. d. I zorganizowano nam lichwę, nędzę i głód. Zarówno w dziedzinie polityki i w dziedzinie gospodarstwa; powstaje dla laika trudno zrozumiałe, dla świadomego naturalne połączenie socjalizmu państwowego z plutokracją. Następuje »ztru- stowanie* wolnej pracy: Helfericha prawo o pomocnikach, które zadało cios śmiertelny wolności przedsiębiorstw prywatnych, nawet dosłownie »ztrustowanie pracy* (Vertrustung der Arbeit). Państwem i gospodarstwem rządzi się nietylko jak interesem handlowym, ale na sposób wielkiego banku. Wszystko ma być podporządkowane wymogom tego najjednostronniejszego z systemów gospodarczych — nawet jeżeli prowadzi do wywozu szparagów lub do zakazu wwozu tanich artykułów żywności. Nie potrzeba myśleć tylko o bezsensownem i zgóry beznadziejnem zboczeniu polityki niemieckiej pod wpływem jednostronnego punktu widzenia — walutowego, całą politykę niemiecką podczas wojny można scharakteryzować jako żydowsko-bankową i giełdową. Polityczna taktyka maskowania się B-systemu ma swój wzór w maskowaniu bilansów bankowych, a reklamowanie nowych Stichworfów o spokoju porozumień*, i Lidze Narodów*, »nowym duchu« i t. d., stoi na wysokości pewnych manewrów giełdowych. Nie oznacza to nic innego, jak gdy nie podejrzywa- jącej nic publiczności stręczy się wartości bez wartości. Tak w r. 1888 Rotszyld frankfurcki, rzucił publiczności za 4 miljony dolarów zplajtowane Georgja-Bonds. Pokój bankowy w Bukareszcie był tylko zjawiskiem poszczególnem, a Kiihlmann, oswo- bodziciel żydów i zabawny ableger koła jelenia tureckiego, był maluczkim w kole wielkich. Nigdy nie był reżyserem, był lalką. Tak samo i Brockdorff, graf »malgre lui* i saboter pokoju. |
|
XIV. Socjalizacja. Przy takim biegu spraw jest naturalne, że podczas wojny na wewnętrznego kanclerza państwa, na urzędowego naczelnika gospodarstwa niemieckiego, postawiono jednostronnego bankowca Helfericha, który wywierał znaczny wpływ na zewnętrzną politykę wojenną. Jego pamiętne pismo z r. 1916 przeciwko łodziom podwodnym nie jest do przebaczenia i przez jego zręczny upa |
|
100 |
|
dek w r. 1917, nie mogło być naprawione. Niemcy zawdzięczają temu człowiekowi, którego cesarz nazywał »swoim człowiekiem*, wiele złego. Przypisek. Należy zaliczyć Helferichowi na jego dobro, że zrobił śmiałą próbę utrącenia jednego z najniebezpieczniejszych polityków wszechżydowskich, szkodnika państwowego, Erzbergera. Byłoby to jeszcze cenniejsze, gdyby Helferich swoje w tym względzie wiadomości zużytkował był podczas swego urzędowania. I fakt, że Helferich bezwzględnie wystąpił przeciwko dzikiemu gospodarstwu rewolucyjnemu, przemawia za nim. To wszystko nie wstrzymuje nas, aby wypowiedzieć szczere zdanie o poprzedniej jego działalności. Ponieważ już wraz z powierzeniem Dernburgowi najwyższego urzędu państwowego w 1906 r. i zewnętrznie kierownictwo polityki (nietylko gospodarstwo kolonjalne) poszło po linji wiel- kobankowej, teraz taka polityka ziściła się w zupełności. W marcu 1917 »Die Bank* pisze o Wspólnej pracy kierowników bankowych z rządem«. Co z tego wyniknęło, widzimy teraz i czujemy. Jest to wielki błąd, żeby technik bankowy i wielki finansista musiał być jednocześnie i politykiem finansowym. Za taki błąd zapłaciliśmy drogo. Wojenna polityka finansowa była fatalna. Kto o tern dawniej mówił, drwiono z niego, że kracze. Później, gdy pewne cele osiągnięto, staje żydowski minister Schiffer przed zgromadzeniem narodowem i oświadcza bez zarumienienia się: »program Hindenburga wyrządził olbrzymie szkody« i znasza wojenna finansowość, zarówno w dochodach, jak i w wydatkach nie jest wolna od zarzutów, ogromne sumy roztrwoniono i wzbogacili się ludzie, moralnie bardzo podejrzani«. Tak i dzisiaj przez Judę wędrują faryzeusze. Finansowa polityka wojenna była w interesie wielkich banków. Okazało się to en gros i w drobiazgach, nadewszystko przy popieraniu ruchomego kapitalizmu. Jako przykład, przytaczamy nowelę stemplową z r. 1918, która przez nierozró- żnianie interesów spekulacyjnych i niespekulacyjnych oczywiście faworyzuje spekulację papierami wartościowemi. I niskie obciążenie — obustronnych interesów handlarzy papierami przemysłowemi i wyższe obciążenie interesów publiczności wskazują na celowe i świadome faworyzowanie spekulacyjnego arbitrażu. Gdy podczas wojny w parlamencie wniesiono interpelację, czy banki, jako takie, spełniają swe obowiązki względem ojczyzny, kierownik urzędu wojennego odpowiedział bezwzględnie: »tak«. Sapienti sat. Długoletnie oszczędzanie zbogaconych przez wojnę nadaje tej polityce finansowej szczególną barwę. Ci paskarze mieli dosyć czasu aby swoją wełnę wysuszyć, zwłaszcza że wszelkie ustawy przeciwko wywozowi kapitału, uchwalane wyłącznie dla uspokojenia filistrów, są poprostu nieużyteczne, jak o tem wie każdy finansista praktyk. Przesunięcia w rozkładzie kapitałów, dziejące się już od dłuższego czasu na giełdzie,, oznaczają całkiem wyraźnie emigrację kapitału. |
|
101 |
|
Zakorzeniony w semickim, wielko-bankowym systemie, ruchomy kapitalizm był macherem przy finansowaniu wojny i do jego gumien poszło żniwo. Istotą tej bankowo-giełdowej polityki finansowej była likwidacja majątku narodowego w sensie wyżej rzeczonym. Dokonała się ona drogą finansowania wojny pożyczkami wojennemi. Pożyczki wojenne oznaczają zamianę majątku narodowego — drogą przez banki — na papiery, t. j. na przekazy na przyszłą pracę niewolniczą. Niemiecki kapitał obrotowy w całości poszedł tą drogą. Przez to niemiecki majątek narodowy (Roder oblicza go na 190 miljardów), w większej części (dług wojenny do dziś wynosi 161 miljardów) jako kapitał ruchomy, dostał się pod bezpośrednie panowanie giełdy. Niemiecka siła gospodarcza leży skrępowana łańcuchem Judy. Bardziej, niż kiedykolwiek, prawdziwe są słowa Talleyrand’a: »finansista trzyma państwo, jak stryczek — powieszonego®. Po zawarciu pokoju i dla innych przyczyn, nie będzie żadnego przedsiębiorcy niemieckiego, któryby nie chciał być bezwolnie zależny od kapitału bankowego, od dobrej lub złej woli »prognostyków wartości mate- rjalnych«. Udało się »ztrustowanie pracy®. Przypisek. Obrócony na pożyczki wojenne niemiecki majątek narodowy jest teraz pod panowaniem wielkiej finansjery. Do zarządzania pożyczkami wojennemi powstało: »Kriegsanleihen Action Gesellschaft«, do spraw waluty niemieckiej — »Stała Komisja Walutowa«. Siedzą tam: tajny radca handl. Edward Arnhold (Berlin), tajny radca handl. Georg Arnhold (Drezno), który swojego czasu bronił »neutralnych® amerykańskich dostaw broni, tajny radca handl. Deutsch, dyrektor jeneralny Zygmunt Fraen- ckel, pisarz Kifferding, prezydent dr. Jordan, bankier Rudolf L5b, adwokat Kallmann, Mendelsohn & C-ie, dyrektor banku Mankie- witz, dyrektor banku Nathan, bankier Lucjan Picard, prof. dr. Prion, bankier v. Schwabach, bankier Warburg (który zawarł pokój) i t. d. Likwidatorzy niemieckiej upadłości. »Socjalizacja« dokończy tego dzieła. Rewolucja właśnie urzędy finansowe obsadziła niemal całkowicie żydami (w części chrzczonymi); w cesarstwie — Schiffer i Dernburg, w Prusach — Simon, w Bawarji — Jaffe, w Wirtembergji — Thalheimer, w Saksonji — pół żyd Geier i t. d. W pewnym sensie była uczciwa, pokazała co jest. Nie jest bez znaczenia, że w ważnej chwili — cały zarząd finansami cesarstwa był w rękach żydów: minister finansów — Schiffer, później — Dernburg, minister skarbu — Gothein. W swoim czasie, do ministerjum skarbu powołano redaktora części handlowej »Berliner Tageblattu« — Ludwika Hofa. Trzeba prawie niepojętej naiwności albo bezprzykładnego lekceważenia rozumu niemieckiego, gdy żyd, bankier Simon, z banku berlińskiego Karsch, Simon & C-ie, zarządzając finansami Prus, domagał się od narodu, aby sam dostarczył środków do |
|
102 |
|
socjalizacji, przez »pożyczkę nacjonalizacyjną*, której celem wyłącznym ma być danie państwu środków, potrzebnych do przeprowadzenia jego programu uspołecznienia. Jeszcze żadnemu osądzonemu nie postawiono takiej szyderskiej propozycji, samemu ukręcić powróz do powieszenia! Nadzwyczaj ciekawe, w jak przezorny sposób przy objawach socjalizacji, będą postępowały same banki. Gdy żydowi i socjaldemokracie Simonowi »Deutsche Tages- zeitung« postawiła takie pytanie, w sposób następujący wykręca się z pułapki: »W przypuszczeniu, że najważniejsze środki produkcji i dojrzałe do socjalizacji przemysły staną się majątkiem nacjonalnym, najważniejsze funkcje druków, to jest interes emisyjny i związany z nim handel papierami, interes lombardowy towarów i kredytowy tak się razem zleją, że socjalizacja instytucyj pieniężnych byłaby zbyteczna«. Ta sprytna obrona jest mscną pretensją i jednocześnie potwierdza w zupełności nasze poglądy. A więc: banki aż do całkowitego przeprowadzenia socjalizacji wszystkich wolnych wartości gospodarczych, faktycznie nienaruszone pozostać mają. Czemu? Następnie, rzeczone » przypuszczenie* nigdy się nie ziści. Faktycznie całkowite uspołecznienie najważniejszych środków produkcji, zwłaszcza kapitału, jest wyłączone. Dzień śmierci żydowskiej wielkiej finansjery przez posła Simona, co jasne, odłożony w nieskończoność czasu. Oczywiście Juda ani myśli o socjalizacji kapitału lichwiarskiego. Przeciwnie: cały ten harmider »uspołecznienia« jest tylko ukoronowaniem żydowskiego, wojenno-gospodarczego systemu, którego obfite korzyści dla żydów opisaliśmy, jest tylko ukoronowaniem monopolizacji i »Vertru- stung pracy«, jest ostatnim połowem nienasyconego, obcoraso- wego wielko-organizatora. O tej socjalizacji jeszcze słów kilka. Są niewierni, którzy myślą, że jest wyłączone, aby żydzi mieli interes w tym przewrocie gospodarczym, a fałsz tego wynika z wielokrotnych powyżej danych wyjaśnień. Nie można zaprzeczyć faktowi, że żydzi i właśnie najsilniejsi kapitaliści, niętylko sprzyjają socjalizacji, ale ją wprost popierają. Jasne, dlaczego tak: socjalizm, jak to widzieliśmy, faktycznie nigdy nie zwalczał kapitału, lecz zwalczał za pomocą fałszujących rzeczywistość anty-kapitalistycznych haseł jedynie osobowości naczelne niemieckiej pracy twórczej. Treść go- spodarczo-polityczną ostatnich dziesiątków lat pojmuje się fałszywie, jeżeli się ją bierze jako walkę pomiędzy socjalizmem a kapitalizmem. Socjalizacja ani dziś, ani nigdy nie weźmie się do kapitału jako takiego, a najmniej do jego bankowych skupień, lecz tylko usunie niezawisłość wolnego przedsiębiorcy niemieckiego, obecnego wodza pracy niemieckiej, o ile istnieją jeszcze wolni. Innemi słowy: dumny okręt pracy niemieckiej ma być chwycony przez rozbójników. Socjalizacja, według planu, nie oznacza usunięcia kapitalizmu, lecz gospodarcze wprowadzenie socjalizmu, t. j. wprzężenie wszystkich dziś wolno twórczych sił gospodarczych w służbę kapitalizmu. Dopiero wtedy będziemy mieli to, |
|
103 |
|
co było dotąd fałszywie zwalczane, jako kapitalizm. Nieograniczone niczem panowanie kapitału syndykatowego w gospodarstwie, panowanie nietylko nad masami roboczemi, które wtedy pozbawione będą wolności wyboru pracy, które, jak dzisiaj w Rosji, biczem głodu przesuwane i stawiane będą według widzimisię potrzeb stojącego za plecyma »syndykatów« i »karteli« kapitału — ale i nad przedsiębiorcą niemieckim, którego wolność ruchów jest bardzo niewygodna dla kapitału żydowskiego. Z tego źródła płynie nienawiść do »elbijczyków wschodnich « i do »ciężkich przemysłowców®. Dotychczas kapitał był właściwie tylko narzędziem, środkiem. Na przyszłość, jako bezosobowa osoba, ma być absolutnym panem całego procesu gospodarczego. O to chodzi. W całej cennej naiwności wychodzą na jaw te stosunki w planach dra Neurath’a, pochodzącego z żydów czeskich, dyrektora gospodarczego muzeum w Lipsku, który w swoim czasie zajmował się socjalizacją Bawarji i Saksonji. |
|
Przypisek. Neurath był później wyrzucony z ludowego rządu bawarskiego przestraszonego jego pseudonaukowym gospodarczym bolszewizmem. Aby jak najprędzej uwolnić się od niego, po niedwuznacznych rewelacjach, wypłacono mu pensję za 6 lat, to jest 6X 14.000 = 84.000 marek. Tak się musi wykupywać podatnik niemiecki od żydowskich łotrostw. Później uwięziono Neurath’a za działalność komunistyczną. |
|
Nie możemy bliżej zapoznawać się z planami tego »nauko- wego« szarlatana, który w roli jednostronnego statystyka, bez żadnego poczucia realności spraw gospodarczych, wyjmuje świat z zawias za pomocą baniek mydlanych, który »podział socjalistyczny* stosuje aż do statystycznego wyznaczenia minimum mieszkania, odzieży, pożywienia, wykształcenia i przyjemności (!). Dla nas tutaj najważniejsza jest myśl zasadnicza, która wcale nie zajmuje się tak zwanem upaństwowieniem, lecz wypływa całkiem z idei Rathenau’a: »popieranie procesu koncentracyjnego organizacji en gros«. Formę gospodarczą nazywa sięr > zrzeszeniem*, »syndykacją«, »skartelowaniem«, »trustem® (przyczem fabrykuje się szlagwort o »wolnym truście ludowym«, co znaczy akurat tyle, ile słodki ocet, żywy trup, biała wrona). Proces gospodarczy nazywa się » normowaniem* i »typowaniem«. Przyczem ten mały następca swego współrodaka Rathenau’a jest tak przyjacielski, że »typowanie« i »normowanie« stosuje tylko do rynku niemieckiego. Dla kochanej zagranicy niewolnik niemiecki ma nadal wytwarzać różne towary. I takie stworzenie ośmieliło się wyjść na rynek jako »uczony« i uszczęśliwiacz narodu! Bajeczne jest i twierdzenie: »praca akordowa w społeczeństwie socjalistycznem jest sprawiedliwością, w starem społeczeństwie — nikczemnością*. W taki sposób żydzi ogłupiają lud en gros. |
|
104 |
|
Bądź co bądź wynika z powiedzianego, że kapitał wielkożydow- ski nie ma żadnego powodu przeciwstawiać się socjalizacji, która nie jest niczem innem, jak kapitalistycznym komunizmem międzynarodowych towarzystw finansowych, na koszt niemieckiego ręcznego i umysłowego pracownika. Czy to wypadkowe, że rząd sowiecki w Rosji ciągle udziela koncesyj wielkim kapitałom angielskim i amerykańskim? Korespondent petersburski londyńskiego »Globe« objaśnia bolszewizm tak: »Bolszewizm jest to wywłaszczenie wszystkich narodów chrześcijańskich przez żydów całego świata i to także, aby na przyszłość żaden kapitał nie pozostał w ręku chrześcijan. Wszyscy żydzi wzięli w swe ręce cały świat i rządzą, jak im się podoba. Dlatego wszystkie narody chrześcijańskie powinny się złączyć w działaniu, aby dżumy się wyzbyć*. Nie dziw, że przedstawicielka naszej żydowskiej wielkiej fi- nansjery, nasza wszechżydowska prasa popiera socjalizację i po części i ataki na rząd socjalistów większości, iż za wolno działa. »Frankfurter Zeitung* otwarcie napisała o wprowadzeniu »techniki kapitalistycznej na usługi idei socjalizmu*, a »Berliner Ta- geblatt* podżegał »Niezależnych« i »Spartakusów# przeciwko »Scheidemanowcom«: jakoby ustawy socjalizujące dawały robotnikom kamienie zamiast chleba i były czystym bluffem. W ten sam róg dęła i »Vossische Zeitung«. Pan Jacobsohn w żydowskiej »Weltbiihne« daje narodowi niemieckiemu dobrą radę w sprawie przyszłości socjalistycznej: »powinienby się wychować w nienawiści samego siebie, aby mógł zmartwychwstać ten skromny i romantyczny żywot, w prostocie i braku potrzeb, który był tak istotnie dobry dla dawnych Niemiec i zjednał im przychylność i sympatję całego świata«. Do roboty Niemiec potrzebny. Może pracować na szachcie lub w biurze. Rozdział i ocena wytworzonego, należy do żydów. Jean Drauet ma słuszność, gdy pisze w »La vieille France* (184. 1920): »Czy Niemcy nie są typową kolonją żydowską, gdzie żydzi mają pieniądze, a Niemcy czyszczą ulice lub najmują się do żydów?*. Żaden naród nie był zuchwałej zmaltretowany, niżeli Niemcy przez żydów. Zresztą i tu stara piosnka: dla mnie sowa, dla ciebie słowik. Jeżeli dzisiaj w socjaldemokracji są jeszcze jednostki i ideolodzy, mający inne zdanie i wierzący, że używają żydów tylko za narzędzie, możemy im powiedzieć to, cośmy już przytoczyli przy rozpatrywaniu związku politycznego żydów z socjaldemokracją: myślą, że posuwają, a są posuwani, mają nadzieję wykorzystać żydów, a są mizernemi szkapami ich pojazdu. Ale są tacy, których cieszy, że mogą przesuwać obłoki chociażby dla cudzych bogów. W gruncie rzeczy, uspołecznienie jest to trzeźwy, chłodny obrachunek i spekulacja »prognostyków wartości materjalnych*, będących dla nich kopalnią złota, dla nich nigdy niesytych, »dźwigających na barkach nienawiść nienasyconą*. Po przewrocie odbyło się walne zgromadzenie >Allgem. Elektricitat Gesell.«. »Prezes*, Walter Rathenau, według niezaprzeczonego sprawozdania |
|
105 |
|
ze zgromadzenia, oświadczył: »Zarząd A. E. G. powitał przewrót polityczny państwa niemieckiego«. Dywidenda wzrosła. |
|
XV. Zaraza prasowa. Takie jest działanie Judy jako duchowa, polityczna i gospodarcza zguba Niemiec. Powstaje pytanie, jakich środków Juda użył, aby naród bądź co bądź nie pozbawiony talentów i intelektualnie niemało wart doprowadzić do tego, że poddaje się interesom cudzym, traci instynkt samozachowawczy, zamieniając go na instynkty samobójcze, wyrzeka się samego siebie, swojej czci, swego szczęścia, swej przyszłości i jak głupie dziecko bieży za galicyjskimi rattenpfeiferami. Środków Juda użył wielu. Tu będziemy mówili o najwybitniejszym: o prasie. Żyd Moritz Rappaport (>Socjalizm, Rewolucja i Sprawa żydowska«) mówi: »Potężną bronią żydów jest język, którym władają po mistrzowsku. Zapomocą zręcznego porównania można zabarwić rzecz niewinną na niebezpieczną, rzecz niebezpieczną na niewinną*. Dla Niemców stał się fatalny cień ich zalet. Z epoki literackiej naszych dziejów pochodzi nabożeństwo do słowa drukowanego. Jeszcze dzisiaj w kołach wykształconych słyszy się: »to stoi w gazecie«, »wydrukowano, zatem musi zawierać coś prawdy«. Do tego przyczynia się niewykształcona wola narodowa, brak poczucia narodowego, brak samowiedzy i szacunku dla samego siebie, obawa gruntownego myślenia, która uważa za »krańcowe« wszystko, co nad poziom wyrasta i nie dmie w róg fabrykowanej przez Judę opinji publicznej (Bismarck: głupoty publicznej), a wkońcu straszliwy lęk uchodzić za »nie modern*. Więc prasa żydowska, ażeby wyrazić się lepiej, prasa wszech- żydowska znajduje grunt podatny i mogła była za pomocą używanych aż do tępości sposobów literackich zrobić ten interes na politycznych pogromach junkrów i wszechniemców. Te literackie pogromy mają na celu obfity w następstwa cel ślepemu narodowi niemieckiemu podciąć korzenie własnej siły. Treitschke: »Wykształconej dumy narodowej, któraby udaremniła zmiejsca te próby, jeszcze nie było; na tym cierpliwym gruncie niemieckim, który służył już za pole harcowe dla wszystkich szczepów niemieckich mogło i żydostwo spróbować szczęścia*. Z języka niemiecka prasa wszechżydowska okazała się jako istna zaraza dla ludu, doprowadziła do bezprzykładnego ogłupienia i jako oddzielny rozdział sprawy żydowskiej sama przez się jest problematem. Występne wkroczenie literackiego żydostwa do niejasnego lite- racko-politycznego idealizmu niemieckiego rozpoczyna się od Saula Aschera »Germanomanji*, pism nauczyciela żydowskiego M. Hessa z Frankfurtu n. M., od Ludwika Bornego (Baruch Lob), Edwarda |
|
106 |
|
Gansa, Henryka Heinego i od koła Racheli Varnhagen i wydawcy z Mannheimu dra Zachaijasza Lówenthal’a. Linja prosta wiąże naszą dzisiejszą prasę wszechżydowską z Heinego »Franzosische Zustande« i Bornego »Pariser Briefe«. Żydostwo w tej sprawie, jak i w innych, działało całkiem świadomie i walczy według jednolitego planu. Żyd Montefiore (Blumenberg), na którego zgon Lewy Rosenthal (Jacąues St. Ceres) trąbił w »Figaro« a la Stefan Zweig: »czy był na ziemi król w blasku swej korony tak wzniosły i podobłoczny jak ten z łaski Bożej bohater i zwycięzca w purpurze swego panowania®, a w r. 1840 wyraził się tak: »Co bzdurzycie! Dopóki nie posiadamy prasy, wszystko, co czynicie, nadaremne. Napróżno tworzycie towarzystwa, pożyczki, 'bankructwa; dopóki nie mamy w ręku prasy, aby narody ogłuszać i mylić, nie urządzimy nic, a nasze panowanie pozostanie urojeniem*. O wartości, znaczeniu, zamiarach i celu prasy wszechżydowskiej informuje nas osoba niewątpliwie kompetentna, bo Ferdynand Lassalle (Feist Lasal). Gdy miał jeszcze takie napady, jak Henryk Heine alias Chaim Biickeberg (duchowy ojciec socjaldemokracji): »nienawidzę waszej obory wolności z waszemi cepami równości«, »umyłbym dłoń, gdyby mnie uczcił uściskiem ręki suwerenny lud« — 0 wszechżydowskiej prasie manchesterskiej sądził tak: »Jej kłamliwość, jej zdechłość, jej nieobyczajność może przewyższyć tylko jej niewiedza«. Nie waham się z duszą smutną rzec: jeżeli nie nastąpi zupełna przemiana naszej prasy, jeżeli ta zaraza gazeciarska jeszcze lat 50 będzie grasowała, duch narodu musi się zepsuć 1 spaść do najgłębszych nizin. Że dla marnego zysku zatruwa się wszystkie studnie ducha narodowego i rurami rozprowadza się codziennie narodowi śmierć duchową — jest to zbrodnia największa, jaką nienawidzieć mogę. Przypisek. Heine wyszydza i obłęd równości: »Zasadą niech będzie pełna równość wszystkich stworzeń boskich bez różnicy wiary, skóry i powonienia. Surowa równość! Każdy osioł jest upoważniony do najwyższego urzędu, a lew ma wozić mąkę do młyna®. Dzisiaj około 9/,0 gazet po niemiecku drukowanych są żydowskie, zależne od żydów, na ich usługi. Odnosi się to prze- dewszystkiem do tak zwanej prasy stołecznej, chociaż i prasa prowincjonalna w części wciągnięta jest do »koncernu«. Jest to fakt wstrząsający, że przeważna część narodu niemieckiego bezwolnie i bezmyślnie pozwala wytwarzać opinję tym, którzy uważają go za narzędzie do własnych celów. Drobna cząstka mieszkańców Niemiec tym sposobem osiągnęła władzę absolutną, duchową i polityczną nad resztą. O działalności trzech najpotężniejszych narzędzi Judy, t. j. »Berliner Tageblattu«, ^Frankfurter Zeitung« i »Vorwarts« już tyle powiedzieliśmy, że nie ma co opowiadać. Dzisiaj występują jako żydowskie wielkie moce »Freiheit« i sRothe |
|
107 |
|
Fahne*. Do nich stosują się słowa Nietsche'go; patrzcie na tych zbytecznych! chorzy są zawsze, wymiotują żółcią i nazywają to gazetą«. Oni są osądzeni. Ich wina woła do nieba. Oni byli literackimi kowalami oręża Ententy. Odraza Ententy do wszystkiego co niemieckie, poza żydowskiemi geszeftsmaksymami i swoistą działalnością żydowskich handlowych rajzenderów i agentów, wypływa głównie z działalności prasy wszechżydowskiej. Georg Bernhard oświadcza w na pewno niepodejrzanej »Vossische Zeitung« (stycz. 191G): »od lat wielu korespondenci angielscy i francuscy depeszowali szpaltowe wyciągi z artykułów części prasy opozycyjnej«. Jest cenne, jak to w maju 1919 dwaj żydzi Teodor Wolff z »Berl. Tageblatt* i Georg Bernhardt z »Vossische Zeitung« konkurencyjnie skoczyli sobie do oczu. Zawsze zabawne, gdy się żydy skubią. Co Bernhardt wpisuje »Berl. Tageblattowi« do sztambuchu, jest tak prawdziwe, że warto dobrze zapamiętać. Pisze: »Działalność publicystyczna »Berliner Tageblattu«, która już przed wojną wykuwała zatrutą broń oszczerstwa na niekorzyść Niemiec, broń, którą podczas wojny lord Northcliffe zadał śmiertelne rany naszej ojczyźnie, i wewnątrz Niemiec zatruła atmosferę i rozpowszechniła zepsucie. Ta działalność nie wypływa z jakiejś politycznej orjen- tacji, lecz z braku orjentacji; z uciechą artystyczną z pięknych wypadków pisze się artykuł, jak tego wymaga czytelnik. Nigdy podczas wojny »Berl. Tageblatt* nie popierał jakiejkolwiek pozytywnej myśli politycznej. Zawsze dawał pierwszeństwo niezadowoleniu i niszczeniu godności narodowej. Próżnostki feljetonowe, samochwalcze nadymanie się osobistemi stosunkami, wzajemne okadzanie się, osłonięte zręcznym doborem pseudonimów od publiczności, są to sprężyny i cechy publicystów politycznych »Berl. Tageblattu*. Są dziś tacy, jakimi byli przed wojną i podczas wojny. Niejednolitość, bezcelowość, niesprawiedliwość oto rdzeń pozornie zręcznej, w rzeczywistości płaskiej roboty, która tylko w czytelników napół wykształconych wmówić mogła, że się pisze o najważniejszych zagadnieniach zewnętrznej i wewnętrznej polityki. W je- dnem tylko pozostał wierny sobie: *stale starał się, aby narodowi niemieckiemu ojczyznę i wiarę w siły niemieckie i w uczciwość niemiecką — obrzydzić*. Jeszcze raz: nie pisał tego wszechniemiec, ale człowiek z tamtej strony. Bardzo cenny materjał daje książka kierownika Northcliffowego Centralnego Komitetu sir Campbell Stuarta: ■»Tajemnice domu Crewe, historja słynnej kompanji«. Jeżeli chcemy, jest to pierwsza nieprzezorność w dziejach Anglji; książka wygadała się, w jaki sposób wojna przez Anglję była »wygrana«. Autor daje i materjał niemiecki, którym Northcliffe posiłkował się w swej niszczącej propagandzie i przytacza ->Wiener Arbeiter Zeitung«, »Vorwarts«, »Frankfurter Zeitung*, »Berliner Tageblatt*, »Volkstimme«, pismo Lichnowsky’ego p. t. »Moja Misja Londyńska«, Hermana Fernausa: » Właśnie dla tego, żem Niemiec«, Liebknechta »List do sądu komendantury«, dra Miihlona »Wina rządu niemieckiego w wojnie«. Rzeczywiście te |
|
108 |
|
dzienniki i autorzy mogą być dumni! Dalej przypomnijmy swoistą politykę, jaką pod Bernhardtem »Vossische Zeitung* prowadziła podczas rokowań o żądania wrogów na zasadzie »traktatu pokojowego*, za jakie uzyskała nazwę »gazeta Focha*, Dalej — zdradziecką hecę »Freiheit« i »Rothe Fahne* w stosunku do bezwstydnej rozbójniczej napaści wrogów po rokowaniach londyńskich w marcu 1921 r. »Freiheit« (9 marca 1921 r.) z żydowską tchórzliwością przed »falą nacjonalistyczną* pluje jadem i żółcią na ^nacjonalistycznych błaznów i Hanswurstów« i denuncjuje własnych rodaków jako »winnych wojny* przed uszczęśliwionym nieprzyjacielem. »Rothe Fahne« (10 marca 1921 r.) odsłania jądro obawy: »wszczęcie sprawy winy oznacza powrót monarchji. Prole- tarjat niemiecki tego nie ścierpi. Nie powracający umarli, ale jedynie proletarjat może rozwiązać sprawę winy, miażdżąc winnych — burżuazję*. Ostatecznie trzeba podziwiać bezdenną głupotę tych, którzy nietylko spokojnie piją tę żydowską truciznę, ale są do niej przywiązani. Treitschke ma słuszność, że głupota jest największą potęgą historji. 10 marca 1921 r. na dziesięć dni przed głosowaniem górnośląskiem, od wyników którego zależy przedewszystkiem los robotników niemieckich, »Rothc Fahne* ogłasza następującą »odezwę do Górnoślązaków*: »Niemieccy przedsiębiorcy na Górnym Śląsku haniebnie traktowali robotników mówiących po polsku. Utrzymywali robotników polskich w nędzy i ciemnocie. Zakazali robotnikom polskim języka ojczystego, ze szkoły zrobili niemiecko-nacjonalne seminarja. Robotników mówiących po polsku wyrzucili z chat. Górnoślązacy! Teraz ten rząd myśli o was. Teraz błaga o waszą pomoc. Teraz obiecuje wam złote góry, czego napewno w dniu zwycięstwa waszego nie dotrzyma«. Na to można się było odważyć w Niemczech znajdujących się w najcięższych kłopotach. Jednocześnie Polacy zużytkowali stronę tytułową »Ulka« z »Berliner Tageblattu«, jako polską broszurę propagandy plebiscytowej, a tygodniowe wydanie (pierwsza połowa marca) > Manchester Guardien* umieściło rozmowę z przywódcą polskim Korfantym, w której ten oświadcza: »Szczególnie wdzięczny jestem »Berliner Tageblatt’owi«. I artykuły dra Gottheina były nam bardzo użyteczne*. Zbrodniczo » Frankfurter Zeitung* dn. 21 marca 1890 r. napisała o systemie politycznym Bismarcka: »oby i z nim stało się to, że co raz odeszło, nie powraca; naród zaliczy 18 marca 1890 r. do dni, o których myśli się z rżdością«. Ten dzień radosny dla sFYankfurter Zeitung*, opłacamy dzisiaj krwią, bezcześcią i głodem. »Berliner Tageblatt« i »Frankfurter Zeitung« były i są skutecznem narzędziem ogłupiania niemieckiego filistra. Naród, znoszący tego rodzaju dzienniki, dozwalający im rozwinąć się do olbrzymiej cyfry nakładu, wart jest nieszczęścia. Co do działalności tych dzienników wskazujemy na pismo Eigenbrodt’a: »B. T. i F. Z. i ich stosunek do sfer narodowych od 1887—1914*. Wraz z całą swą .żydowską adherencją były i są wierną strażą B-systemu. Za jedno |
|
109 |
|
z głównych zadań wzięły pielęgnowanie urojeń i błędów cesarza — z pełzającym bizantynizmem. Jak psy rzuciły się na wszystkich, kto chciał ratować naród niemiecki od zguby, robili z nich »frondę« i »rewolucjonistów* (dzisiaj robią winowajców!), pilnowały »chiń- sko-żydowskiego muru«. Były i są patronami Lichnowsky’ego, Kiihlmanna, Bernstorffa, Brockdorffa i t. d., śliniły się, gdy Niemcy zwracali się do swoich książąt. Puszczały w obieg puste słowa 0 europejskiej wspólnocie kultury, o nowym duchu, o torach wyjeżdżonych, o lidze narodów i sądzie rozjemczym, o sumieniu ludzkości i t. d. Sabotowały możliwości pokoju zwycięskiego- 1 oddzielnego, dzień w dzień wmawiały w nasz dziecinny naród, że tylko nasza >niedemokratyczna* konstytucja przeszkadza drogiemu nieprzyjacielowi, aby nas miłośnie mógł przycisnąć do serca. Odebrały narodowi niemieckiemu wiarę w samego siebie i ukradły mu zwycięstwo. Z bezprzykładnym fanatyzmem trzymały rząd. na wygnaniu w słabości ducha i tchórzliwości. Każde samoistne poruszenie było podwiązane i nawet najnędzniejsze noty niemieckie były troskliwie cenzurowane, czy nie znajdzie się w nich jakieś zatracone słowo narodowe, mogące obciążyć żydowskie »sumienie wszechświatowe*. Szczególnie było zakazane nawet per vocabula bronić interesów niemieckich. Więc przyjaciel Wilsona Bernhardt Dernburg w »Berliner Tageblatt* uznał za nieprzyzwoite, że rząd niemiecki poważył się w swej pokornej odpowiedzi z dn. 19 września 1917 r. na notę papieską nieśmiało zaznaczyć, że »dla niego żywotne interesy narodu niemieckiego idą przed wszystkiemi innemi*. To ^jedyne zastrzeżenie* miało być całkiem niepotrzebne. Niewątpliwie ze swego punktu widzenia p. Dernburg miał słuszność. Dernburg w dn. 26 stycz. 1917 r. pisał w »Berliner Ta- geblatt: »Wilson jest uczciwym i śmiałym człowiekiem, niejednokrotnie tego dowiódł*. Jeszcze jeden przykład charakterystyczny. Kiedy w końcu października i na początku listopada 1918 r. chodziło o istnienie lub nieistnienie, miano powołać naród niemiecki do obrony narodowej. Wiemy dzisiaj, że Hindenburg i Lu- dendorff tego chcieli i że tylko podstęp centrali berlińskiej stanął temu na przeszkodzie. Gdyby plan udało się wykonać, byłby według świadectwa ważnych posterunków nastąpił rozłam Ententy, a co najmniej Niemcy dzisiaj miałyby znośny pokój i cesarza. Juda wychodził z siebie. Miałożby w ostatniej chwili wszystko runąć, ku czemu dążyła i co chwytała wieloletnia praca, miałażby plajta niemiecka jeszcze być odłożona? W te dni październikowe i listopadowe w całej prasie wszechżydowskiej zagrzmiało przeciwko możliwości uratowania Niemiec przez dalszą walkę i obronę narodową (Ludendorff upadł tylko dlatego, że chciał walczyć dalej). Wtedy w sBerliner Tageblatt* napisał żyd Ludwik Haas w tonie wstrętno-cynicznym, w jakim żyd usiłuje osłonić swoją bojaźń: 2W Prusach Zachodnich ludzie » wykształceni i posiadacze*, dyrektorzy gimnazjów, profesorzy, dzierżawcy domenów i radcowie tajni utworzyli komisję ludową do obrony narodowej... |
|
1 |
|
110 |
|
Aż mdli, gdy cnotliwi mężowie i niewiasty wśród wielkich kłopotów ojczyzny zajmują się dziecinną robotą. Nie wyciągną ani jednego psa z pod pieca. Mową i pismem nie zmienia się stosunków sił świata «. Przyptsek. Było charakterystyczne zachowanie się »Berlin er Tageblattu® względem warunków pokojowych; widzi on główne niebezpieczeństwo w powrocie »militarnego nacjonalizmu«. Również pokrewna »Freiheit« opozycję przeciwko pokojowi gwałtu w kwietniu 1919 r. nazywała »godnym potępienia skandalem«, »prowokacją«, nowym zuchwałym szwindlem, nową kampanją dla wywołania »namiętności narodowych«. Piękne jest również stwierdzenie bohatera z »Tageblattu« Persinsa w jego wstrętnym pam- flecie »Jak to przyszło«: s>Skłaniamy głowę przed bohaterstwem personelu naszej floty podczas wojny, ale jeszcze niżej kłaniamy się tym, którzy zdecydowali się utorować drogę do uwolnienia od starego zmurszałego systemu®. To błoto najnikczemniejszej zbrodni w dziejach świata, która zepchnęła nas w hańbę, a nasz lub w nieopisaną nędzę na czas nieprzewidziany, pasuje do całości. Nie mamy potrzeby komentować tego głębokiego wybuchu nienawiści rasowej. Obawa przed »obroną narodową«, której chcieli Hindenburg i Ludendorff, u niektórych ludzi w Niemczech była równie duża, jak u Ententy, która wiedziała, że gdyby haniebne i rujnujące przyszłość warunki rozejmu były znane chociażby na dzień jeden przed rewolucją, nastąpiłaby nie rewolucja, lecz podniesienie narodowe. Lloyd George’a: * Odkładaliśmy przesłanie warunków Niemcom, aby wpierw usunąć im z pod nóg podpory i osłabić flanki. Dlategośmy czekali®. Erich Szlaikier powiedział Haas’owi: »Być może, uszło uwagi pana Haas’a, że cała prasa świata stanęła w ogniu, gdy żyd francuski Dreyfuss, rzekomo niewinnie, był skazany? Czy nie mógłby nam powiedzieć, czemu potęga międzynarodowa, stojąca za nimi i za »Berliner Tage- blattem®, we wszystkich krajach, wszelkiemi sposobami handlo- wemi skupiła przy sobie prasę, gdyby nie miała nadziei mocno zmienić »stosunków sił światowych® za pomocą mowy i pisma?«. Jeżeli Niemiec dzisiaj głodny, marznie i jest niewolnikiem na galerach, zawdzięcza to szczególniej prasie wszechżydowskiej. Przedstawimy przykład klasyczny żydowskiego sposobu pisania, który przytem wybornie odsłania myślenie żydowskie. »Neues Wiener Tageblatt« dn. 22 paźdz. 1914, pod tytułem »Wiosna sławy« pisał: »Wiele nowej nieśmiertelności powstało i do księgi cudzoziemców histoiji świata spiżowym rylcem wpisano. Hindenburg jest clou wojny światowej, gwiazdą sezonu, szlagierem pierwszej klasy... Człowiek czuje się uprawniony napisać doń ładny list, piękne i wzniosłe oświadczenie miłosne. Czem był Teodor Kórner dla wojny wyzwolenia, tern Frank (!) dla europejskiej wojny bratniej (!). Generalny kwatermistrz v. Stein, jest najdzielniejszym wierszopisem w literaturze świata. Zawistne, literackie |
|
111 |
|
barany, mogą mu policzyć honorarjum od wiersza*. Każdy wyraz trzeba tu zapamiętać. Typ dziennikarza żyda, o jakim wyraża się Treitschke, że »z milutkich nicości« składa pięknobrzmiące zdania, igra z przedmiotem swoim bezpłodnym »esprit«, nie panując nad przedmiotem, z bezczelnością dziennikarską zbywa głębie i wyżyny życia ludzkiego przelotnym rzutem — przedstawia Teodor Wolff, człowiek z tęsknotą paryską i niegdyś aspirant do poselstwa w Paryżu. Czemużby nie? Doskonale pasowałby do szeregu Lich- nowskych, bar. Schón’ów, Kiihlmann’ów, Brockdorff-Rautzau’ów, tembardziej, że nie potrzebowałby spełniać »submission caninec przed miłym tłumem i wyrzekać się pokornie jakiegoś ojca — hrabiego. Nie obciąża go żaden »głupi przypadek aktu urodzenia«. Jego drzewo genealogiczne jest tak koszerne, jak jego sprawność literacka i wola polityczna i »Intelligenzsedler« w Chrystjanji, piszący w interesie Entent}', dnia 16 sierpnia 1918 r. oświadczył przychylnie: »Teodor Wolff nigdy ani jednego słowa nie napisał przeciwko Entencie«. Prawda. Teodor Wolff i jemu podobni, zawsze zwalczali tylko wroga wewnętrznego. Jak bardzo byłby na miejscu w Paryżu, jako przedstawiciel narodu niemieckiego, ten pisarz poniedziałkowy przez reklamę żydowską, drogą przez Szwaj- carję, wyniesiony na najznakomitszego dziennikarza i polityka świata, widać z następującego: Pisze o nim czasopismo angielskie »New Europę« 11 kwiet. 1918: »Berliner Tageblatt« jest to pismo nadzwyczajnie ludowe, radykalne i frankofilskie. Teodor Wolff starał się o literackie i polityczne uznanie dziennikarzy francuskich w Paryżu, którzy przeceniają znaczenie jego i »Berliner Tage- blattu« w Berlinie i w Niemczech. »Berliner Tageblatt* przedstawia osobny, żydowsko-niemiecki typ frankofilizmu«. Bardzo ładnie i Fryderyk Wiljam Wile pisze w »Daily Mail« p. 1.: »Who’s who .u Hunnów«: »Kierownik »Berliner Tageblattu«, jest to 4 7-letni żyd, urodzony w Berlinie, przedstawiciel tegoż dziennika w Paryżu w 1894 — 1896. Jego żona jest Paryżanka, jego dzieci urodzone we Francji i jego osobiste i polityczne ideały są bardziej francuskie, niż pruskie. Jest nowelistą i autorem wcale nie małych talentów, poświęconych podczas pokoju walce bezwzględnej z rządem, którego świat pruskiego militaryzmu poznał i nauczył się obawiać*. O Rudolfie Mosse czytamy: »Największy niemiecki właściciel dzienników, 72-letni żyd z Polski pruskiej. Jest on wyłącznym właścicielem »Berliner Tageblattu« i kilku pism późniejszych. Prócz tego, posiada największą agenturę ogłoszeń w kraju, dostarcza ogłoszeń około 100 dziennikom wielkomiejskim i prowincjonalnym. Jego »Tageblattu« do dzisiaj obawiają się najwięcej w państwie; jego tendencje są mocno radykalne, demokratyczne i półsocjalistyczne. Oficjalnie reprezentuje demokrację radykalną. Ponieważ jest własnością żydów i przez żydów wydawany, jest miarodajny dla poglądów wpływowego ży- dostwa berlińskiego. Żaden inny dziennik nie jest tak znany zagranicą, a jego artykuły często cytują dzienniki zagraniczne, |
|
112 |
|
zwłaszcza angielskie. Do czasu, ponieważ dyktatura militarna tamowała wolny wyraz opinji publicznej w Niemczech, »Tageblatt« jedyny prócz prasy socjalistycznej, »Tageblatt< prowadził otwartą i stałą walkę z hohenzollernizmem. Dr. Bethmann Hollweg, który starał się o bezlitosne napaści »Berl. Tageblattu* (było to na długo przed wojną!) powiedział do jednego z posłów zagranicznych, który przypadkowo na obiedzie w pałacu kanclerskim wymienił ten dziennik, że żaden patijota niemiecki i człowiek uczciwy nie czytuje tej szmaty. Później powiedziała żona kanclerza do tego samego posła: »Nie wierz pan, co panu mój mąż powiedział; rano najpierwej bierze do ręki »Tageblatt« i z nim zasypia*. Co dotyczy podanego w »New Europe« frankofilizmu (podczas wojny!) p. Teodora Wolffa, to spokojnie możnaby dziś przedrukować w »Berl. Tageblacie« słowa Henryka Heinego (»Fran- zosische Zustande«): » Francuzi są wybranym narodem nowej re- ligji. Paryż jest nową Jerozolimą, a Ren — Jordanem, oddzielającym święty kraj wolności od kraju filistrów*, lub te słowa, któremi czci Jakobinów jako »tych kaznodziei z gór, którzy z wyżyn Konwentu przynieśli Paryżowi trójkolorową ewangelję, zgodną z poglądem tamtego, starszego kaznodziei«. Mówi dr. Leusch krótko i zwięźle, z dobrego doświadczenia, że »Berliner Tage- blatt« jest organem niezależnej socjaldemokracji, tak się do dzisiaj objawia i to nietylko przez »gorącą kawę«, jaką podczas zaburzeń rewolucyjnych częstował p. Adolfa Hofmanna. Zupełnie słuszny pogląd, że »Berliner Tageblatt« i »Frankfurter Zeitung* ukradły burżuazji niemieckiej sumienie narodowe, oraz złamały kręgosłup wobec socjaldemokracji. »Frankfurter Zeitung« nie ustępuje w ni- czem »Berl. Tageblattowi*, chyba w tern, że »robi« mądrość państwową z większem namaszczeniem. Jej pochodzenie cennie wykazało się przy wystąpieniu jej mocodawców w sądzie przy procesie Chamberlain’a. Nazwiska w radzie nadzorczej: Dr. Roesler, Antoni Horckheimer, dr. Hertz, dr. Kornstadt, pani Simon; administracja: dr. Henryk i Curt Simon; redakcja: Otto Hórth, dr. Guttmann, A. Giessen, dr. Goldwirdt, dr. Drill, A. Feiler, dr. Cohnstadt, dr. Kircher, Hermann Stern, R. Geck. Obydwa pisma reprezentują wyraźnie interesy żydostwa, więc międzynarodowe. W odezwie fundacyjnej »Beri. Tageblattu* wyraźnie mowa o przedstawicielstwie interesów żydów, mieszkających w Niemczech, a pismo Loeb Sonnemanna wystawiło sobie następujące świadectwo: »Frankfurter Zeitung* można nazwać filosemicką w najlep- szem tego wyrazu znaczeniu i dlatego cieszy się wielką sympatją swoich licznych czytelników żydów«. Co się tyczy treści politycznej tych dzienników, jest ona taka, że przy rzeczywistem wykształceniu politycznem, nikt nie weźmie jej poważnie. Gdyby przeciętny burger niemiecki nie był politycznie dzieckiem, prasa wszechżydowska nie mogłaby kwitnąć, lecz umarłaby na śmieszność. Często słyszy się zdanie, zwłaszcza co do ^Frankfurter Zeitung*, że jednakże tę prasę prowadzi |
|
113 |
|
się zręcznie i jednolicie. Faktycznie taki sąd nie może się ostać, jeżeli przez zręczność i jednolitość rozumie się coś więcej ponad kierunek celu i zręczne upiększenie, gwoli chwilowemu powodzeniu. Ozdoby nie brak nigdy i u Teodora Wolffa, acz jego poniedziałkowe elaboraty często politycznie na czysto nie mają sensu. Od lat dziesiątków prasa wszechżydowska z upartą, dziecinną beztroską, siadła na fałszywego konia (porówn. pismo Eigenbrodt’a) tak, że dla uświadomionych gra rolę haniebniejszą, niżeli Karlchen Mies- snick, co zresztą nie żenuje tych wielkich genjuszów, zwłaszcza, gdy daje ciepłe futro. Lecz niezależnie od tego, nie może być mowy o elementarnem prowadzeniu jednolitej krytyki zasadniczych zjawisk politycznych. Co rano jest dla niej »kotek«, wieczorem »kocur«, jak się zdarzy. Przykład: >Beri. Tageblatt« Nr. 494 z 1914: »Jest prawdą, że dążenie do zniszczenia handlowego wszechświatowego stanowiska Niemiec było dla Anglji prawdziwą pobudką do wojny. Jedynie w tym celu Anglja, prowadząc z nami obłudnie układy pojednawcze, jednocześnie razem z Francją i Rosją przygotowywała aż do szczegółów wojnę na lądzie i na morzu«. »Berl. Tageblatt« Nr. 112 r. 1918: »Wogóle trzeba stwierdzić, że gospodarcza zawiść Anglji względem Niemiec jest urojeniem, powstałem w głowach mało zdolnych do sądów«. W Nr. 177 r. 1918 p. Teodor Wolff mówi o »bardzo pożytecznem brukowem szlagworcie, o angielskiem wszczynaniu wojny*. Takie to dzienniki i tacy literaci jeszcze są w Niemczech brani na serjo. Jednakże niemiecki »wykształcony« czytelnik, w swem godnym politowania zacofaniu, trzymający z demokracją i liberalizmem, co faktycznie znaczy żydowskie obywatelstwo światowe, nie widzi tego, albowiem, jak to powiedział raz wielki Cornelius w olimpijskiem zagniewaniu: »ogół z jednakowym apetytem pożera sieczkę i ananasy*. Mówi się słusznie, że sszmok* może pisać na prawo i lewo. Ale to dotyczy tylko kierunku celu, nie zdolności wydawania sądów. »Szmok< często pisze, jak urodzony czarnomagik, zręcznie na prawo, gdy chce na lewo. Nie objaśniliśmy, o co tu właściwie chodzi. Objaśnienie leży właściwie w zupełnej politycznej niemocy wobec rzeczowej treści niemieckich spraw, a więc w zdaniu Kanta: »brak zdolności sądzenia jest to to, co nazywamy głupotą i na takie kalectwo niema rady«. Ale można objaśnić rzecz następującą: Cudzoziemiec nie jest zdolny do wewnętrznego zrozumienia stosunków historycznych obcego mu narodu, a więc i do sądów o jego »linji politycznej*; pod tym względem jest »głupi«. R. Samuel zupełnie słusznie oświadcza w 2 zeszycie syjonistycznej »Arbeit«: »Polityka, jest to objawienie woli kulturalnej narodu. Ośwuadczamy, że z powodu naszych przyrodzonych właściwości i palestynocentrycznych fundamentów naszego ducha, niepodobna nam rozpoznać, co w polityce odpowiada woli kulturalnej narodu niemieckiego*. Moritz v. Mohl, 29 sierp. 1848, powiedział na plenarnem niemieckiem Zgromadzeniu Narodowem przy debacie żydowskiej: »Żydzi są elementem obcym i dlatego zawsze Księga win Judy. ^ |
|
114 |
|
f i wiecznie ludność żydowska będzie pływała w narodowości niemieckiej, jak krople oliwy w wodzie«. Olej i woda nie są do zmieszania, do wzajemnego zrozumienia się. Więc chodzi nietylko 0 warunki woli, lecz o faktyczną niezdolność, osłoniętą cieńszym lub grubszym »esprit«. Przypomnijmy o »Kaiser von Deutsch- land« >Berl. Tageblattu« i o godnym uwagi braku wykształcenia Teodora Wolffa w materjach klasycznych, jak np. w ulubionem jego przedstawieniu attyckiej demokracji. Z naszej wesołej teki, moglibyśmy dawać przykłady do nieskończoności. Nigdzie takich głupstw nie wypisywano, jak w prasie wszechżydowskiej. Dlatego zasadniczym postulatem wychowania narodowego, jest usunąć ogłupiający wpływ tej prasy. Gdy nasz naród znowu będzie zdolny •odróżnić ananas od sieczki i gdy będzie mógł czytać oferty prasy wszechżydowskiej z wesołym uśmiechem, wtedy będzie zdrów. Wprzódy nie. Aby cień i światło rozmieścić równomiernie i pokazać jeden z najskuteczniejszych środków technicznych dziennikarstwa wszech- żydowskiego, przytoczymy bardzo zręcznie stosowaną przezeń sztukę powtarzania pewnych torów myśli, przeważnie w jednakowym wyrazie (przykład w nauce Steinthal’a!). Juda panuje doskonale nad polityczno-literacką, bardzo prostą techniką ciągłego »kapania v, używa jej celowo i rozpowszechniane błędy prowadzi do zwycięstwa. W tern może być naszym mistrzem. Zdumiewa, jakie dziecinne wyobrażenia pod tym względem mają niemieccy dziennikarze 1 wydawcy. Zawsze słychać zarzut: »Nie możemy jeszcze raz drukować, to pan już w takiej i takiej sprawie napisał*. »Możemy drukować tylko coś nowego, to już było na innem miejscu* i t. p. To wypływa z uczciwego aryjskiego wstrętu podawania odbiorcom starych towarów. Ale w tej dziedzinie obraca się to na złe. I Treitschke mówi o prawie historyka i polityka do powtarzania. Inną cechę pisarstwa żydowskiego typowo wykazuje Zygfryd Jacobsohn w swej » Weltbiihne«. Mamy przed sobą typ nieosłoniętego literackiego drapichrósta. Co »Berl. Tageblatt« obficie insynuuje pomiędzy wierszami, znajdujemy tutaj w postaci nago zuchwałej i cyniczno nikczemnej. Jest charakterystyczne dla wewnętrznych stosunków niemieckich, że takie istoty, jak Zygfryd Jacobsohn i jego słynni współpracownicy, do których należy zdrajca kraju, Grelling mogą się utrzymać w Niemczech choćby dzień jeden. W tym obozie wyrosła »etyka« i »moralność«, z jaką prowadzi się politykę niemiecką. Brud, nagromadzony w »Welt- biihne« i podobnych organach na czci i imieniu Niemców cuchnie aż do nieba. Tu mamy całkiem jawną kuźnię broni dla wrogów. Zwłaszcza z upartą świadomością celu eksploatuje się sprawę winy w sensie korzystnym dla wrogów Niemiec, przyczem postawiono za cel główny — pozbawionego czci i wstydu Niemca zupełnie znieczulić nietylko na polityczne, lecz i na moralne skutki kłamanych samoobwinień. Że naród niemiecki może ścierpieć taką idjotyczną działalność hordy Azjatów, jest to być może najcharak- |
|
115 |
|
łerystyczniejsze dla głębokiego upadku politycznego i obyczajowego poczucia w Niemczech. »Weltbuhne« pomiędzy innemi mówi »o moralnym i materjalnym szlamie okopów* i pyta: »Jakie było najstraszniejsze ze straszliwych zjawisk tego okropnego roku? Czy niegodziwe kłamstwo, które wpędziło nasz lud w wrojnę napastniczą i tę wojnę od pierwszej minuty bez widoków przedłużyło, jak warjacką grę w ruletę? Kłamstwo, które i po przewrocie dzień po dniu ogłupia mózgi, rozpala namiętności i nienawiść, podnosi protesty i skargi na wroga, gdy byłoby właściwe zastanowienie się i obwinienie samego siebie ?« »Działacze główni w rządzie i prasie wiedzą o tern dobrze, wiedzą, że sprawa winy jest punktem ciężkości, że dotychczasowy system chciał wojny, wywołał ją, przez głupotę i lekkomyślność, mimo wszelkie okrucieństwa przegrał ją i jest winowajcą wszystkich dzisiejszych okropności*. Na innem miejscu mówi się (Grelling!) o zniknięciu swinnej dynastji«. »Tak, wojna była wywołana świadomie i celowo przez byłego władcę Niemiec; nie napadnięto na nas, myśmy napadli!«. »Winnymi sprawcami wojny są wyłącznie władcy Niemiec i Austro-Węgier«. Ludendorffa nazywa się ^mordercą mas«. I kobiety niemieckie olśnił jeden wąż żydowski: »A kobiety niemieckie? Od czasu, gdy po zatopieniu Lusitanji, najbardziej zwierzęcej zbrodni w historji ludzkości, widziano tak zwane damy, z tak zwanego wykształconego towarzystwa, tańczące z radości, że (!) tyle kobiet i dzieci amerykańskich zginęło, od tego czasu stało się jasne, że tylko bezbrzeżna głupota, niewiedza i brak zmysłu krytycznego mogą objaśnić megeryzm tych gracyj «. W taki sposób piętrzy się coraz wyżej góra cuchnącego żydowskiego błota. I mamy to cierpliwie znosić?? Ale jeżeli bronimy się w naszym domu, to naturalnie, jesteśmy napastnicy. Arcydziełem takiej sztuki »odwracania kota ogonem* jest w >Weltverlag« w Berlinie wydane pismo polemiczne Fritza Kahna, p. t.: >Żydzi, jako rasa i naród kulturalny«. Ludzi jak Gobineau, Chamberlain, Hauser, Ammon, Driesmanns, Woltmann, nazywa się: alkoholdeliranci, żaby, węgorze, piskorze błotne, pamfleciści i paszkwilanci. Szczególnie Chamberlain z gustem obrobiony: fanatyk, Bosco-Biatti- wszechmogący, hipnotyzer, chytry, truciciel, agitator, uwodziciel dzieci, szczurołap, żaglownik, zdrajca, plagjator, połykacz wiatru, rozbójnik z pieczar, człowiek rzucający do wody swe bezbronne ofiary. O Zeppelinie twierdzi, że dostał projekt swego balonu od wdowy po pewnym wynalazcy żydzie. I tacy ludzie skarżą się na antysemityzm! W żydowskiem piśmie »Ulk«, śmieciuch żydowski puszcza następującą bezczelność: »Ofensywa papierowa. Z uśmiechem Ludendorff trzymał w ręku umowę, zawartą ze swoim nakładcą, następnie pogładził się po brodzie i rzekł: »i któż może powiedzieć, że wojna światowa była dla mnie nieszczęśliwa*. Michałek niemiecki upadł tak głęboko, że tarza się z przyjemnością w tej okropnej kloace żydowskiej. Nie dziw, że sam staje się podejrzany. Zresztą Francuzi w r. 1870 wytoczyli Bazaine’owi proces |
|
116 |
|
o to, że nie zwyciężył i dlatego był dla nich zdrajcą. Niemcy chcą procesować Ludendorffa, a według życzeń Barth’a i Hinderr- burga o to, że zwyciężyć chcieli i byliby zwyciężyli, gdyby ich Barth i towarzysze »nie zasztyletowali z tyłu«, więc według nowej logiki, dlatego są »zdrajcami stanu«. To przeciwstawienie w gruncie rzeczy wyraża wszystko. Dla uzupełnienia przedstawimy jeszcze typ szczególny bez- przekonaniowego dziennikarza żydowskiego, politycznego tande- ciarza i literackiego groszoroba — Maksymiljana Hardena, alias Izydora Witkowskiego. Ten żydowsko-kulturalny pionier działał szczególnie niszcząco na szerokie koła niemieckie swoją uwodzącą głupich wiedzą ze słownika rozmówek, swoim arabskim, beduiń- skim stylem i pikantnemi historyjkami. Treitschke mówi o takich sztukmistrzach: »dużo z tego, co nazywa się duchem, polega na nadużyciu języka niemieckiego, na oszałamiającem zestawieniu niewłaściwych słów«. Harden należy do tych wschodnich żonglerów słowami, którzy odbierają naiwnym nietylko zdolność myślenia politycznego i narodowe poczucie czci, ale i zmysł rzeczywistości. Dawniej Bismarck był dlań »jedyny«, a Liebknecht »ło- buziakiem*, dzisiaj dzieło Bismarcka — przeklęte, a przywódca bandy morderców Liebknecht — męczennik świętej sprawy. Boleśnie, że pokrewny mu organ Mehringa mógł był o nim napisać: »ten cymbał polityczny, którego programem jest powodzenie dnia, nie mający żadnych zasad politycznych, nie jest ani wygwizdany przez swoją zamożną publiczność, ani obrzucony zgniłemi jabłkami. 0 nie! Bazgracz-komedjant wyszydza własną swoją przeszłość. Sam demaskuje swoją głupotę przed nie mogącą płacić publicznością i mimo to może błyszczeć, jako genjusz politycznym Gdyby zestawić elaboraty Hardena chociażby z ostatniego roku, mielibyśmy album polityczny nadzwyczajny. Aby poznać treść tego kuglarza żydowskiego, trzeba przeczytać książkę dra Thimmes’a, bibljote- karza byłej pruskiej Izby Panów, p. t.: »Maksymiljan Harden pod pręgierzem«. Dnia 25 stycz. 1919 Harden pisał: »Nigdy nie pragnąłem wojny w celu zdobycia krajów europejskich;« zestawić z tern następujące oświadczenie Hardena w jego »Zukunft« r. 1909: »Na co zdecydowane są cztery mocarstwa: Anglja, Rosja, Francja 1 Włochy? Wojować za Serbję? Powinny to zrobić lepiej dziś, niż jutro. Więc nie należy im zostawiać czasu do zupełnego przygotowania się, ale wybrać godzinę, która wydaje się najdogodniejszą dla sztabów generalnych w Berlinie i w Wiedniu. W r. 1911: >1 Francuzom możemy wziąć wiele. Nie tylko 20 miljardów, kraj Karolingów i staroburgundzki, urodzajne kolonje i wolną rękę na morzu Sródziemnem; Gibraltar niemiecki w Tulonie, zamknąłby ich w klatce«. W r. 1912: »Zdźbło, na którem wisi honor, nie za drogo opłacić potokami krwi«. »Kto doradza Austrji bojaźliwą ustępliwość, marnotrawi siłę Germanji*. W r. 1914: »Konieczność nie zważa ani na pergamin, ani na rękojmie honorowe, nie może zważać. Niemcy biją. W ich potędze tkwi prawo, więc prowadzi |
|
117 |
|
dobrą wojnę. Nigdy oko ludzkie nie widziało lepszej«. Takie szmoki teraz napastują Niemcy, opluwają je, budują jej »winę« wojny i zabawiają się w żydowskim femgerichcie, zwanym »Komisją śledczą«. Kogo nie oburza? Prawdę powiedział Harden raz jedyny. Wtedy, gdy ku uciesze swoich słuchaczów żydów wystawiał zabójczą niemiecką prośbę o rozejm, jako zwycięstwo państwa i gdy oświadczył: »Niechaj biją serca wasze, socjalizacja ludzkości rozpoczęła się«. Ten kręciogonek wszystkich śmiertelnych wrogów Niemiec zasłużył na to, że senat z Wallstreet umieścił go w jednym ze swoich krwawych aktów (co Harden sam sławiąc się podnosi) i że błyszczało jego nazwisko we włoskiej bandyckiej prasie, obok szlachetnego Gabriele d’Annunzio-Rapa- gnetta z podpisem: »un tedesco Max Harden che ricognosce la santita della nostra guerra« (Niemiec Harden, który przyznał świętość naszej wojny). »Figaro« 5 maja 1917 r. żądało publicznego ogłoszenia projektów pokojowych Hardena, dla podniesienia zapału wojennego Francuzów. Dzisiaj wrogowie powołują się na niego i podobnych mu, dla usprawiedliwienia swoich zabójczych »warunków pokojowych*. Otto Hartleben napisał kiedyś do Hardena: »jest pan równie wielki osioł, jak świnią*. Odpowiedź: »świnia — może, osioł — nie!«. To ostatnie jest zresztą przecenianiem się; świnie w końcu okazują się osłami. Judasz Iskarjota. O nieszczęśliwy narodzie niemiecki, w tych latach zewnętrznej bohaterskiej wielkości, ileś stracił na wewnętrznej sile i ile masz do odcierpienia, że chciałeś cierpieć! U jakiego narodu świata byłby możliwy taki obłędny taniec satyrów? Coś niecoś da się jeszcze powiedzieć o wszechżydowskiem regulowaniu dostarczania lektury dla naszych wojsk, oraz o żydowskich pismach humorystycznych. W walce z niemieckością, są one jedną z najjadowitszych i najskuteczniejszych broni. Mówić 'o tem obszerniej, zbyt wstrętnie. Nie zbliżymy się również do właściwości nakładów żydowskich, do milutkiej walki zakulisowej pomiędzy Ullsteinem a Mossem, o sposobie przyjścia na świat niektórych książek Ullsteina podczas wojny. Jakiem niebezpieczeństwem grozi fakt przesunięcia się naszego dziennikarstwa w rozwój czysto wielkokapitalistyczny i wielko przemysłowy, nie potrzeba dalej wykazywać. Rudolf Mosse (Ruben Mozes) pomiędzy innemi posiada »Berliner Tageblatt« (nakład ponad 200.000), »Berliner Volkszeitung«, »Berliner Mor- genzeitung«, »Ullstein & C-y Berliner Abendpost« (350.000), »Ber- liner Illustrierte Zeitung« (530.000), »Vossische Zeitung*, »Berli- ner Allgemeine Zeitung*. I prowincja ze swojemi małemi wilczkami, objęta myślą literackiego »koncernu«, będąca na usługach żydów, że wymienimy tylko Hucka, w którego »koncernie« pracują: »Dan- ziger Nachrichten*, »Breslauer Generalanzeiger* (140.000), »Dres- dener Neueste Nachrichten* (wyżej 100.000), »Leipziger Abend- zeitung*. Jako szczególnie żydowskie przedsiębiorstwo dla wpływu było pomyślane »Deutsche Zeitungsarchiv«, miesięczne wyciągi |
|
118 |
|
z prasy. W Komisji organizacyjnej zasiadali panowie: jeden z dyrektorów Ullsteina, żonaty z żydówką Bassermann, Brentano, Grunwald, Landau, Lazarus, Lilienthal, Sombart, dr. Morgenroth, dr. Ohr, dr. Franz Oppenheimer, dr. Ludwig Salomon i stary papa Trager. Że w Austro-Węgrzech niemal w całości prasa jest w ręku żydów, powinno być znane. Przelotnie wskażemy na znaczenie, jakie miało udzielenie Rudolfowi Mosse (w r. 1917) honorowego doktoratu prawa przez uniwersytet Heidelberski (Alt Heidelberg, du feine!). »Kólnische Yolkszeitung* pisała: »czyśmy już tak daleko zaszli, że mammon zastępuje zasługi naukowe?*. To zgięcie się najświętszego i najwnętrzniejszego, co posiadaliśmy, kapłanów nauki niemieckiej przed Judą, jest jedną z najważniejszych cech naszego »semickiego rozwoju*. Jeszcze powiemy o działaniu żydowskich monopolów ogłoszeń, poważnego niebezpieczeństwa dla interesów niemieckich. Są one dla przedsiębiorcy niemieckiego obrożą. To się zużytkowywa do wychowania prasy niemieckiej w sensie interesów żydowskich. Niejeden dziennik obawia się napisać »niemiły artykuł«, aby nie stracić wielkich żydowskich ogłoszeń. Żydowski monopol ogłoszeniowy ma znaczenie doniosłe. Stąd prawdziwy przestrach i nieuczciwa walka, gdy uświadomione po niemiecku koła przedsiębiorców zajrzały w ten ghettowy kącik praktyki życiowej. »Ala*, jako przedsiębiorstwo niemieckie, ucieleśnia dla Judy pojęcie nie- koszernego. I to coś znaczy. Że Juda w tym »Kulturkampfie * znajduje pomoc u swoich wszechżydowskich satellitów, rozumie się samo przez się. Przy tern postawił dla siebie pomnik prof. Walter Goetz w Lipsku. Wspomnimy jeszcze o praktykach państwowych w państwowej podkomisji wydawców... Udziały oblicza się na zasadzie papieru, zajętego przez ogłoszenia. W taki sposób miljony groszy niemieckich popłynęły do żydowskich plantacyj ogłoszeniowych. |
|
XVI. Panjuda (Alljudaan). W dotychczasowych rozważaniach próbowaliśmy podać grubo zarysowany, krótki i bynajmniej nie wyczerpujący obraz tego, jak Juda posiadł zewnętrzne i wewnętrzne wartości Niemiec i jakich głównie użył sposobów. Pozostaje końcowe pytanie »dlaczego* i »po co«, pytanie ostatecznego celu. Na to pytanie nie łatwo odpowiedzieć bezbronnym i uświadomionym. Nie łatwo dla tego, że tu częściowo chodzi o rzeczy, dla laików brzmiące romantycznie, a więc wybiegające poza krąg widzenia przeciętnego filistra, które jeszcze dziś spotykają się z niedowierzającym gestem. Przecież są to ci sami, którzy jeszcze przed dwoma lub trzema laty głupawo śmiali się, gdy się im mówiło, że ta wojna jest wojną żydowską; którzy nazwaliby warjatem każdego, ktoby im przepowiedział, że koniec tej wojny odda ży |
|
119* |
|
dom panowanie nad krajem w 80° 0. Być może, właśnie w Niemczech rozpoznaje się głupców po śmiechu, bardziej w rzeczach politycznych, niż niepolitycznych. Stosuje się to na pewno do parlamentu. Możnaby usprawiedliwić tem, że założenie, plan i cel Judy są tak gigantyczne, dziwnie wielkie, przytem tak mądre i niewidocznie uprzędzone, że ich wykonanie, tak dokładnie dostosowane jest do różnych terenów placu boju, że leniwie myślącym i ludziom bez zasad, trudno się w tem połapać. Ci, którzy mają jeszcze zmysł" do tego, co nazywamy sprawą żydowską, widzą tylko część zjawisk i zwalczają je jako takie; występują przeciwko judaizmowi politycznemu, gospodarczemu, przeciwko lichwie, przeciwko semi- tyzmowi literackiemu, przeciwko oijentalnej zarazie w sztuce, w teatrze i t. d. Naprzykład antysemityzm polityczny marki Ahl- wardt’a upadł w swem ograniczeniu, albowiem przez brak ogarnięcia całości pozostał powierzchowny, rudimentarny. Najpożądańsi przeciwnicy dla Judy to napastnicy, bez względu i znajomości rzeczy. Są oni mimowoli jego pomocnikami, dostarczają mu nowych pomocników z ciężarnych kulturą niemieckich »intelektualistów« i dzięki swej niezdolności do polityczno-naukowego myślenia, przez napaści bez dowodów, powodują jedynie wzmocnienie i zgęszczenie żydowskiej sieci kłamstw. Aby dotrzeć do Judy, trzeba nietylko chcieć, ale i wiedzieć, i móc. Myślą już szerzej ci, którzy uważają sprawę żydowską za problemat, w ramach niemieckiego państwa narodowego. Ale i ci zwykle patrzą na te rzeczy mniej więcej, jako na szczegółowe zjawiska naszego rozwoju historycznego i zwalczają je, jako chorobę zwyrodnienia niemieckiego ciała ludowego i gospodarczego. Jest to słuszne, jednakże za wąsko pomyślane. Gdyby żydom w Niemczech chodziło jedynie o to, aby stać się jedynym panem i eksploatatorem gospodarstwa niemieckiego, nie mieliby żadnego interesu rozbijać naczynia tego gospodarstwa: państwa niemieckiego- i prowadzić to gospodarstwo do plajty, wtedy szkodziliby w części i samym sobie (znany zarzut, ciągle brzmiący w kołach niemieckich). Jednakże do tego celu, jak to widzieliśmy, dążyli z niezmiennym uporem i z okrutną konsekwencją. Nic, absolutnie nic nie usunie tego faktu. Gdyby tamto przypuszczenie było słuszne, Juda nie miałby potrzeby niszczyć niemieckiego poczucia narodowego, poczucia czci i woli narodowej. A uczynił to tak gruntownie, tak nikczemnie, z taką głękoką nienawiścią, tak do korzenia, że dzisiaj większość narodu niemieckiego już nie wie, co jest proste, a co krzywe, co białe, a co czarne, co słodkie, a co kwaśne, co niemieckie, a co nie niemieckie, żeśmy jako naród pozostali bez czci i bez obrony. Jak Lucyper światła, tak Juda nienawidzi niemieckiego poczucia narodowego. To prowadzi do wniosku, że sprawa żydowska nie da się brać w jakiemkolwiek ograniczeniu, narodowo-gospodarczem lub narodowo-państwowem. Już Fichte (Franzósische Revolution) pisał proroczo: »Prawie we wszystkich krajach Europy rozpowszechnia |
|
120 |
|
się potężne, wrogo usposobione mocarstwo, będące w wiecznej wojnie z wszystkiem innem... żydostwo. Czy nie przychodzi wam logiczna myśl, że żydzi, będący i bez was obywatelami państwa, trwalszego i mocniejszego niż wasze, zupełnie podepczą nogami innych obywateli?*. Podobnież wyraża swoje doświadczenie Moltke (»0 stosunkach wewnętrznych w Polsce 1832 r.«): »Żydzi, mimo rozproszenia, są ściśle związani. Prowadzą ich konsekwentnie nieznani przywódcy do wspólnego celu. Odrzucając wszelkie próby rządów dla ich przyswojenia, stanowią państwo w państwie«. Problemat przekracza wszelkie granice i sprawa żydowska staje się sprawą spraw. Mimo to nie jest nie do ujęcia i w na- szem ręku nie ulatnia się w transcedent. Obiema nogami, mocniej niż inne, stoi na ziemi. Tylko trzeba zrozumieć, że dla żydów Niemcy nie są jedynie celem, są być może bardziej środkiem do celu. Ten cel jest w najprawdziwszem i w najpełniejszem tego słowa znaczeniu, międzynarodowy. Cel ostateczny Judy leży poza granicami jak naszego, tak i wszelkiego innego państwa; jest on nietylko międzypaństwowy, ale i nadpaństwowy, to wynika z wyraźnej woli potęgi narodu, który czuje się teraz jak i dawniej wybranym. Celem jest panowanie nad światem samo w sobie. Już Benjamin dTzraeli, wielki mędrzec, oświadczył: »Swiatem rządzą całkiem inni ludzie, niż sądzą nie stojący za kulisami*. Walter Lieck w swych wybornych pracach w »Deutsche Erneue- rung* (^Polityczna technika odnowienia*) zeszyt 9 i 10/18 i »Udział żydów w katastrofie« zeszyt 1/19, również dra Junga (sjednolity front potęg pieniężnych«), ten cel ostateczny chrzci nazwą: >A11- judaan«. Internacjonalizm żydów, żyjących śród narodowego gospodarza, jest tylko środkiem podminowania siły woli gospodarza, przeszkadzającej dążeniu żydów do własnego celu. Sam żyd jest dla siebie nawskróś nacjonalistą. Poprostu niema narodu, któryby myślał i postępował bardziej nacjonalnie, niż żydowski. Ale żydowskie pojęcie narodowości — najistotniejsze i najostrzejsze ze wszystkich, gdyż rasowo i ludowo ugruntowane — wychodzi poza granice państw narodowych i ogarnia całość, całość żydów. Przeto internacjonalizm żydowski na nich działa tylko rozkładowo, roz- puszczająco, niszcząco, a narodowi żydowskiemu tworzy kość pacierzową, silny duchowy i gospodarczy fundament. Internacjonalizm żydowski, jest to poprostu nacjonalizm wysunięty na czoło. Schopenhauer i Fichte trafiają w jądro zagadnienia, mówiąc: »Ojczyzną żydów są inni żydzi*. Cenne potwierdzenie znajdujemy w dzienniku socjaldemokratycznym »Chemnitzer Volksstimme« Noske’go z 18 sierp. 1917 r.: > Polityka niemiecka, w swem popieraniu pokoju, działa w związku z czerwoną i czarną międzynarodówką; byłoby do życzenia, aby porozumieć się trwale i z trzecią wielką międzynarodową organizacją/!) mianowicie z żydami*. Już Schopenhauer ujął rdzeń sprawy: »Jest błędem uważać żydów tylko za sektę religijną; jeżeli, aby osłonić błąd, żydostwo nazywa się »wyznaniem żydowskiem*, jest to wyrażenie z gruntu |
|
121 |
|
fałszywe, obrachowane na utrzymanie w błędzie, które nie powinno być dozwolone. O wiele więcej prawdziwe jest: »naród żydowski*. Wymieniony w rozdziale VIII. dr. Artur Brunn pisze: » Przez żydowską świadomość narodową, rozumiem żywą świadomość wspólnego pochodzenia, poczucie całości żydów wszystkich krajów i silną wolę wspólnej przyszłości*. Jeżeli tak jest, jeżeli Juda faktycznie jest typem czystego, świadomego celu nacjonalisty, tem jaśniej ujawnia się niesłychana bezczelność kłamliwości jego walki z nacjonalizmem narodu gospodarza. Przedewszystkiem tłumaczy to jego szaloną walkę z wszystkiem, co »wszechniemieckie«, wylęgłą z obawy wyrzucenia z Niemiec i z nienawiści nienasyconej; głęboko kłamny sposób tej walki ujawnia się w postaci takiej wstrętnej i przewrotnej obłudy, że człowiekowi zdrowemu, cokolwiekby mógł myśleć, cierpnie skóra. Następnie wychodzi na jaw rzeczywiście godne litości niedołęstwo i groteskowy »brak zdolności sądu« tych niemieckich pomocników Judy w walce z nacjonalizmem niemieckim: Hochbóhm’ów i Delbruck’ów, Schucking’ów i Baumgarten’ów, Goetz’ów i Rohrbach’ów i wszystkich takich duchów, jakkolwiek się nazywają. Przyptsek. Działalność roboty tego gatunku tylko w Niemczech możliwych polityków, Bismarck tak scharakteryzował w parlamencie 2 marca 1885 r.: »W naszym starym, narodowym micie jest jasnowidzenie, że ilekroć Niemcom dzieje się dobrze, gdy przyjdzie nowa wiosna, wtedy zjawia się Loki znajdujący swego Hódura, głupawego, ciemnego człowieka, którego namawia, aby niemiecką wiosnę »ubił«. Bezwzględniejszy był Ernest Arndt. Nazwał »naukowych* pomocników pomocników cudzoziemców krótko i węzłowato: »rodzajem gęsim« i »uczonymi wesołkami«, którzy stali się zarazą niemiecką. Oni są jak ta kobiecina, która gorliwie znosiła drwa do stosu Hussa; sancta simplicitas! Tylko w Niemczech takie umysły były możliwe, że podczas wojny na śmierć i życie mogło było wychodzić po angielsku pismo »Bridge«, dla wygody ducha »Weltbur- gerów*. Wydawca jego nazywa się George Scheffauer. Na to ważył się Juda już podczas wojny. Zakres zajmujących nas zagadnień nabiera przez to nowego oświetlenia. Każdy nacjonalizm ma za podstawę ideę siły, a żydowski w stopniu najwyższym. W żadnej idei o panowanie nad światem nie jest tak zakorzeniona ponęta potęgi światowej, jak w żydowskiej. Ten sam żyd, który wypędził od naszego narodu ideę siły (Bethmann nazwał ją militarną hybrydą) i wprowadził go w bagno z obrzydliwem błotem »kulturalnem«, jest poprostu najbezwzględniejszym i najdespotyczniejszym politykiem siły. Nikt nie wie tak dobrze, jak Juda, że siła i tylko siła jest fundamentem wszystkich rzeczy ludzkich, prawa, gospodarstwa i kultury. |
|
122 |
|
Ale on wie również, że jego siła gruntuje się tem głębiej, a jego cel siły zbliża się coraz więcej, im bardziej mu się uda ze słabych serc i jeszcze słabszych głów innych, tę zasadę podstawową usunąć. Teraz treść tej wojny żydowskiej, działalność Judy przed, podczas i po wojnie, przedstawia się jako świadome dążenie do celu zdobycia potęgi, godnego podziwu przez swoją wielkość i nie- potrzeba już słów do wyjaśnień istotnego znaczenia żydowskich :>słówek« jak: militaryzm, pokój porozumienia się, zrzeszeń, interesu, jak nowy duch, wyjeżdżone tory, liga narodów, wspólnota kulturalna, sumienie świata i t. d. W drugiej izbie badeńskiej, deputowany wolnomyślny Muser powiedział (stycz. 1918): »Istotą patrjotyzmu jest dzisiaj zdrowy internacjonalizm. Zdrowe usposobienie światowe jest przesłanką modern (!) patrjotyzmu. Rewolucja pokojowa parlamentu, była koniecznym protestem przeciwko spaczeniu charakteru naszego narodu. Chcemy państwa, godnego swoich wysokich zadań, chcemy — i to jest najprawdziwszy pa- tijotyzm — uczłowieczenia ludzkości«. Prawda, że to wonny nonsens. Niemiec, łatwo dający się łapać na paradoksy, z apetytem je sieczkę, którą mu w korycie rozsypał Juda. Zresztą jest to powietrze, w którem wyrósł ostatni kanclerz cesarski, jest to cała treść B-sy- stemu, jeżeli wogóle można mówić o systemie. Teraz, gdy cel osiągnięty, ze strony żydowskiej opada zasłona. »Wiener Montags Journal« 26 maja 1919 r. pisze: »bądźmy uczciwi; jest nam wszystko jedno, czyśmy nominalnie Anglicy czy Włosi, jeżeli żyjemy w porozumieniu z ludźmi pod innemi rządami, jeżeli dobrze porządkujemy i pilnujemy ich interesów handlowych i innych. Ostatecznym rezultatem tej wojny musi być wielki internacjonał narodów«. Teodor Mommsen pisze w 3-cim tomie swej Historji Rzymu: >W pewnem znaczeniu, obok Rzymian i Greków, możnaby wymienić i narodowość trzecią, która w tamtych czasach z nimi rywalizowała w tubylstwie, t. j. żydów. Juda nie dostał pandorowego daru organizacji politycznej, jak człowiek Zachodu, i względem państwa zachowuje się zasadniczo obojętnie; równie trudno wyzbywa się jądra swoich własności nacjonalnych, jak łatwo osłania je pierwszą lepszą narodowością. I w starym świecie żydostwo było czynnym fermentem kosmopolityzmu i rozkładu narodowego«. Ku dopełnieniu dodamy, że stąd płynie obraza i gniew, z trudnością powstrzymywany, politycznego judaizmu, przedewszystkiem prasy wszechżydowskiej przeciwko syjonizmowi, który z naszego punktu widzenia należy popierać. Są dwa powody: syjonizm przynosi z sobą ograniczenie szaleńczego, żydowskiego, wszechświatowego nacjonalizmu do granic narodowo państwowych, powtóre — niebezpieczeństwo poważne wygadania się o prawdziwych celach Judy. Niczego Juda nie obawia się tak bardzo, jak przedwczesnego odsłonięcia swoich planów i celów. Jak usilnie się o to stara wykazuje fakt, będący jednocześnie dowodem potężnych wpływów i świadomości celu żydów. Mamy na myśli niezmiernie interesującą »poprawkę« pro Juda contra Germaniam, pomiędzy 3-cim |
|
123 |
|
a 5-tym wydaniem zatwierdzonej przez ministerjum dla bawarskich szkół średnich »Historji Średniowiecznej«, opracowanej przez dra Ebnera z Monachjum. Szczegóły opisuje Dietrich Eckert w 19 i 20/19 zeszycie swego świetnego czasopisma: »Auf gut Deutsch«. Zawarte w wydaniach poprzednich twierdzenie, jakoby wyżej przytoczony urywek z Mommsena, w następnych wydaniach Historji Rzymskiej był wykreślony, było błędne, co się niniejszem prostuje. Dowodem potęgi i mimikry żydów jest »poprawienie* nawet pięknych poezyj niemieckich, np. w Ruckerta pieśni >0 drzewku,, które zapragnęło innych liści«. W wierszu: »szedł lasem żyd« zmieniono »Jude« na »Mann«. Także w Chamisso »Słońce niesie dzień«, wiersz: »Da kam mir just ein Jud in die Quer« również »oczyszczono«. Chcielibyśmy usłyszeć, coby powiedzieli żydzi,, gdybyśmy ich podręczniki szkół talmudycznych » oczyszczali* z takiego punktu widzenia. Nie jesteśmy już panami we własnym domu. Do tego rozdziału należy i reforma socjalistyczna naszej szkoły, a nadewszystko podręczników historji. Panjuda jest u celu. |
|
XVII. Proroctwo. Środki, używane przez » międzynarodowy* nacjonalizm żydowski do dopięcia celu potęgi wszechświatowej, podobne są do tych, jakiemi się posługuje w obrębie państwa narodowego narodu gospodarza. • Socjalizm »międzynarodowy«, prasa nadpaństwowa, międzypaństwowe zrzeszenie kapitału, międzynarodowy związek tajny duchów wybranych i — ponieważ żydowski polityk siły pracuje nietylko słowem, pismem i mamoną, ale i »militarnie« — więc wojna »opasania« tych przekorri}’ch narodów, których »rozwój wewnętrzny« idzie za wolno i... międzynarodowa rewolucja. Niechaj mówią żydzi sami. Moritz Cohn już na długo przed wojną: »Nie dawszy się wessać, duch żydowski panuje dziś tam, gdzie dawniej był zaledwie cierpiany. Nie mamy potrzeby z pokorą średniowieczną ukrywać, że oddawna posiadamy władzę, nam przyobiecaną (!). Bez nas żaden potentat świata nie może nic przedsięwziąć, bo panujemy nad rynkiem pieniężnym. Żaden wyraz, którego sobie nie życzymy, nie dostanie się do publiczności, bo panujemy nad prasą. Żadna myśl nam niemiła nie dojdzie do koła wykształconych, bo panujemy nad książkami... Duch żydowski podbił świat«. Z góry świadectw, że ów »duch« w twardej materjalizacji zmierza nietylko do duchowej, ale literalnie i do cielesnej władzy nad światem, niektóre, na kongresie żydów we Lwowie r. 1912, młody rabin wypowiedział tak: »Bracia moi, jesteśmy świadkami imponującego przedstawienia: Izrael z dnia na dzień potężnieje. Złoto, przed którem zgina się ludzkość, to tak czczone złoto, jest niemal całkowicie w naszem ręku, a złoto |
|
124 |
|
jest przyszłością Izraela. Czasy prześladowania minęły. Postęp i cywilizacja narodów chrześcijańskich tworzą potężne wały, broniące żydów i popierające urzeczywistnienie ich planów. I żydom udało się opanować najważniejsze centry giełdy światowej. Giełdy Paryża, Londynu, Wiednia, Berlina, Hamburga, Amsterdamu, są nasze. Wszędzie, gdzie są żydzi, rozporządzają olbrzymiemi kapitałami. Wszystkie państwa są zadłużone. Długi zmuszają państwa do oddawania żydom w zastaw wszystkich kopalń, koleij i fabryk państwowych. Pozostaje jeszcze zawładnąć ziemią (o czem pomyśli ^socjalizacja*). Gdy wielka własność przejdzie w ręce żydów, robotnicy chrześcijańscy dostarczą żydom olbrzymich dochodów. Przez 19 stuleci byliśmy pod jarzmem, teraz staliśmy się potężniejsi od przeciwników. Jest prawda, że niektórzy żydzi chrzczą się, ale nawet taki fakt powiększa nasze siły, gdyż chrzczony żyd nigdy nie przestaje być żydem. Nadejdzie czas, gdy chrześcijanie będą chcieli stać się żydami, ale naród żydowski odepchnie ich ze wstrętem. Głównym wrogiem żydów jest Kościół katolicki. Dlatego na tern drzewie zaszczepiliśmy ducha wolności i niesubordynacji. Wywołaliśmy też na wielką skalę walkę i niejedność wśród rozmaitych wyznań chrześcijańskich. Głównie walczyć będziemy z zaciekłością z klerem katolickim. Będziemy strzelali weń drwiną, przekleństwem, skandalami osobistemi, aby wydać go na niechęć świata; owładniemy szkołą. Kościół straci wpływ na szkołę, gdy będzie ubogi (rozdział Kościoła i państwa!), a bogactwa jego staną się zdobyczą Izraela. Żydzi wezmą wszystko w swoje ręce, zwłaszcza siłę i posady. Stan sędziowski, administracja, lekarze, muszą być żydowscy... Francja już nasza, teraz kolej na Austrję«. Przypisek. Krótka wzmianka o silnej nienawiści żydów do Niemców. Ta nienawiść leży wyłącznie w instynkcie rasowym, a prócz tego w odrazie do kościoła chrześcijańskiego. Jest to fałsz historyczny, sprowadzanie źródeł tej nienawiści do krzywd, zadanych żydom i ich towarzyszom. Nie »inni«, ale żydzi wprowadzili w świat nienawiść, jako czynnik gospodarczy i polityczny. Już wcześnie państwo rzymskie musiało wydać ustawy broniące chrześcijan od prześladowań przez żydów. Żydzi byli sprężynami pogromów chrześcijańskich. Żona Nerona, Poppea, była całkiem w żydowskich rękach. Inkwizycyjne prześladowania żydów w średniowieczu były tylko reakcją przeciwko męczeństwu przez żydów. Przymus ghetto nie było to wrogie żydom zarządzenie, lecz środek prawnopaństwowy, wywołany nadmiernemi roszczeniami żydów. Gdy Aleksander Wielki założył Aleksandrję, żydzi otrzymali własną dzielnicę miasta, aby »prowadzili żywot czysty i nie mieli potrzeby mieszać się z cudzoziemcami* (według żydowskiego historyka Józefa Bell. Jud. II. 18. 7. I to jest fałszowanie historji, jakoby żydów przemocą zapędzono do handlu i do geszeftów, wykluczeniem ich od zajęć twórczych. Natychmiast po rozpro |
|
125- |
|
szeniu żydzi zajęli się handlem i wekslarstwem i tam, gdzie wszelki inny zarobek był im dostępny. Prawdopodobnie ten sam rabin jest autorem otwartej broszury o »gojach«, która dn. 14 marca 1901 r. była w parlamencie austrjackim przedmiotem rozpraw na wniosek deputowanego Brez- nowskiego. »Wiener Deutsche Zeitung« z dn. 15 marca 1901 r. podaje z broszury wyciągi: »Bolesne i pełne cierpień czasy prześladowania i poniżenia, które naród Izraelski znosił z heroiczną cierpliwością, szczęśliwie minęły dzięki postępowi cywilizacji chrześcijańskiej. Ten postęp- jest dla nas najbezpieczniejszą tarczą, za którą możemy się ukryć i niepostrzeżenie przebiec szybko przestrzeń, oddzielającą nas od naszego wzniosłego celu. Rzućmy okiem na położenie materjalne Europy, na źródła, które żydzi przez swój kapitał otworzyli dla. siebie od początku tego stulecia, na to, czem obecnie rozporządzają. Wszędzie są Rotszyldzi, żydzi panami sytuacji finansowej, dzięki swoim miljardom, nie mówiąc o tem, że i w miejscowościach drugo- i trzeciorzędnych są też panami kapitałów najzyskowniejszych i że wszędzie bez dzieci Izraela, bez ich bezpośredniego wpływu nie może być dokonane żadne ważniejsze przedsiębiorstwo. »Giełda notuje i reguluje te długi, a myśmy przeważnie panami tych giełd wszędzie. Musimy starać się o to, aby te długi coraz więcej ułatwiać, opanować prasę, musimy dzięki kapitałom pożyczanym krajom, wykorzystać ich koleje, kopalnie, lasy, huty i fabryki, nawet wziąć w zastaw podatki. Rolnictwo jest zawsze największem bogactwem krajów. Wielcy posiadacze zawsze będą mieli poważanie i wpływ. Z tego wynika, że nasze dążenie musi być tak skierowane, aby nasz brat w Izraelu zawładnął terytoijami ziemskiemi. Pod pretekstem pomocy klasom robotniczym musimy cały ciężar podatków przerzucić na obszarników, a gdy ich dobra wpadną w nasze ręce, wtedy praca proletarjatu chrześcijańskiego będzie dla nas źródłem niezmiernego zysku. »Musimy wszelkiemi sposobami dążyć do zmniejszenia wpływu kościołów chrześcijańskich, które zawsze były naszemi największymi wrogami, a w tym celu musimy siać w dusze im wiernych ideje wolnomyślne, zwątpienia, budzić rozłamy i spory religijne. Każda wojna, każda rewolucja, każda zmiana polityczna i religijna zbliża nas do celu. »Handlu i spekulacji, tych dwóch najlepszych źródeł zysku, nie powinniśmy nigdy dać wydrzeć z rąk Izraelitów, nadewszystko musimy bronić handlu alkoholem, masłem, chlebem i winem, albowiem przez to stajemy się nieograniczonymi panami rolnictwa. Musimy być dostawcami zboża, gdy z powodu braku powstanie niechęć i niezadowolenie, będziemy mieli zawsze dosyć czasu, aby przerzucić odpowiedzialność na rząd. Wszystkie urzędy publiczne muszą być otwarte dla żydów, a gdy ci już raz stali się osobami |
|
126 |
|
urzędowemi, będziemy mieli źródło prawdziwego wpływu i potęgi dzięki powolności i przewidywaniu naszych faktorów. »Żydzi muszą się dostać i do ciał ustawodawczych, aby mogli pracować nad usunięciem tych ustaw, które goje ustanowili przeciwko dzieciom Izraela, prawowiernym i zwolennikom Abrahama. »Naród izraelski musi postawić swoje dążenie na wysokim piedestale potęgi, wzbudzającym cześć i poważanie; najskuteczniejszy środek ku temu jest wziąć udział we wszystkich operacjach przemysłowych i finansowych, oraz przedsiębiorstwach handlowych. »Musimy myśleć o tem, aby popierać związki małżeńskie pomiędzy żydami a chrześcijanami, albowiem naród żydowski bez żadnej szkody może na tem tylko zyskać. Wprowadzenie pewnej ilości krwi nieczystej do naszego przez Boga wybranego narodu nie może nas zniszczyć, a nasze córki przez te związki połączą się z rodzinami, posiadającemi potęgę i wpływ. Jako zwrot za nasze pieniądze zyskujemy wpływ na otoczenie. Przyjaźń z chrześcijanami nie zwróci nas z drogi uplanowanej, przeciwnie, część naszej zręczności uczyni z nas ich rozkazodawców. »Jeżeli złoto jest główną potęgą na ziemi, drugą jest prasa. Ale cóż może druga bez pierwszej? Ponieważ bez pomocy prasy cel nasz nie może być przeprowadzony, jest bezwzględnie konieczne, aby kierownictwo pism było w naszem ręku. Bogactwo i zręczność wyboru sposobów, aby zjednywać sprzedajne wielkości uczynią z nas panów opinji publicznej i wydadzą masy naszej władzy. «Idąc krok za krokiem wytrwale naprzód odeprzemy chrześcijan i zniszczymy ich wpływ. Przepiszemy światu, co ma być przedmiotem czci i zaufania, a co pogardy. Być może wystąpią przeciwko nam pojedyncze osobistości, obrzucą nas wymysłami i przekleństwami, ale nieświadome i powolne masy będą się nas trzymały i naszej strony. Stawszy się nieograniczonymi panami prasy, będziemy mogli zmienić istniejące poglądy o czci, cnocie, charakterze, zadać rany i zniszczyć uświęconą instytucję rodziny, która do dzisiaj była sacrosanctum. Możemy wtedy wytępić wiarę we wszystko, co dotychczas podnosiło naszych wrogów, chrześcijan i potrzebnym orężem wykutym z ich namiętności, wypowiedzieć wojnę wszystkiemu, co dotychczas było czczone i szanowane. To będzie odwet za okropny los, jaki Izrael cierpiał przez długie ■stulecia. »Jeżeli jeden z naszych zrobi krok naprzód, zaraz drugi ma iść w jego ślady; jeżeli wejdzie na bezdroża, musi mu jeden z współrodaków pomóc. Jeżeli żyda postawią przed sądem, jest niezbędne, aby najbliżsi dostarczyli mu pomocy, lecz tylko wtedy, gdy żyi według przykazań, obserwowanych tak długo przez Izraela. »Nasz interes wymaga, abyśmy bjdi w styczności z codzien- nemi sprawami socjalnemi, zwłaszcza z dotyczącemi poprawienia losu klas robotniczych. Musimy się starać zawładnąć tą stroną ■opinji publicznej i wskazać jej kierunek. Zaślepienie mas i ich |
|
127 |
|
skłonność brania się na patetyczne frazesy czynią z nich łatwą do wzięcia zdobycz i wyrabiają nam śród nich popularność i zaufanie. Łatwo znajdujemy śród naszych ludzi takich, którzy swe sztuczne uczucia potrafią ubrać w takie krasomówstwo, jak uczciwi chrześcijanie swój prawdziwy polot. »Koniecznie trzeba utrzymywać proletaijat w skłonności do żydów i poddać go rozkazom tych, co służą za pieniądze. Popychać go będziemy do rewolucyj i przewrotów, a każda taka katastrofa zbliży nas do jedynego celu, do celu panowania nad ziemią, jak to było obiecane naszemu ojcu Abrahamowi*. Podobnież i loża rosyjska »Mędrców Syjonu* w piśmie pro- pagandowem z 1911 r. (»Deutsche Zeitung* 5. 11. 1919 r.): »Cel główny, panowanie nad światem jeszcze nie dopięty. Ale dopnie się go i jest już bliższy, niż to przypuszczają masy w tak zwanych państwach chrześcijańskich. Rosyjski caryzm, niemieckie cesarstwo i militaryzm będą strącone, wszystkie narody doprowadzone do upadku. Jest to chwila, w której rozpoczyna się faktyczne panowanie judaizmu*. Do tego niepotrzeba komentarzy. Plan kampanji i cel rysują się w nagiej piękności. Tych świadków nie było nawet potrzeba. My przeżywamy to, co ci prorocy pisali. Jest godne uwagi pseudoreligijne uzasadnienie żydowskiego planu wszechwładzy światowej, nie zmniejszające niebezpieczeństwa, przeciwnie powiększające je i wyjaśniające siłę demoniczną, niezłomność i okrutną logikę woli żydowskiej. Zawsze w wybitnej literaturze znajdujemy wskazania na proroctwa tego panowania. (Odnośne proroctwo brzmi: »pożresz wszystkie narody, które Pan, twój Bóg, odda w twoje ręce« 5 Mojżesz. 7. 16. Również o Mojżesz. 7. 20. »odda ci w ręce ich królów i masz unicestwić ich nazwiska pod niebem«). Na kongresie żydowskim w Bazylei w r. 1898 dn. 29 sierpnia oświadczył prof. dr. Mandelstam, mówca główny: »Żydzi z całą energją odrzucają zlanie się z innemi narodowościami i trzymają się swej nadziei historycznej (t. j. panowania nad światem)*. Żmarły w r. 1906 dr. Gustaw Karpeles w artykule jubileuszowym z powodu 20-lecia założenia tajnej loży żydowskiej: United Order B’nei B’rith: >Nie trzeba być ani średniowiecznym, ani nowoczesnym egzegetą, aby całą historję judaizmu i jego misję znaleźć wytkniętą już w pierwszem objawieniu, jakie otrzymał nasz patrjarcha Abraham: »Wyjdź ze swej ojczyzny, z twego miasta rodzinnego, z domu twojego ojca do kraju, który ci wskażę, a zrobię z ciebie wielki naród i będziesz błogosławieństwem i wszystkie narody na ziemi będą przez ciebie ubłogosławione«. To samo mówił niedawno zmarły »wielki« polityczny filozof żydów prof. Hermann Cohen z Marburga: >Cała historja żydowska w zgodności z proroctwami proroków uczy, że urzeczywistnienie żydostwa związane jest z naszem rozproszeniem śród narodów «. Naprawdę chodzi tu o powtórne ukrzyżowanie Chrystusa, o powtórne ukrzyżowanie prawdy, świętości, czystości, wszystkich |
|
128 |
|
ludzkich i boskich wielkości. Żydowska polityka panowania nad światem jest ni mniej, ni więcej, jak uczłowieczeniem świętej idei mesjanistycznej, przy której Juda już raz stał się Judaszem Iskarjotą i Kainem, w głębokiem zapoznaniu swej prawdziwej i wielkiej misji. Przed nami stoi Ahaswerus: Ahaswerus chce siąść na tronie świata! Czem dla Judy przy uczłowieczeniu nadziei Messjaszowej było niegdyś państwo rzymskie (wtedy państwo wszechświatowe), tem dzisiaj jest cały świat. Niczego się nie nauczył i niczego nie zapomniał. Jasno odsłania to istotne jądro żydowskiej polityki panowania nad światem Hermann Cohen, mówiąc ze zwykłą kulturfrazeologją, z uoby czaj en iem« celówr materjalnych i z bluźnierczem dla chrześcijan zuchwałem szyderstwem: »Cała wykształcona ludzkość dziś wierzy w taką treść idei mesjanistycznej... Obyczajna ludzkość historycznej przyszłości, ona jedynie jest pomazańcem Pana, jest Messjaszem. Dlatego należy wypowiedzieć, że stosownie do prawdziwego historycznego znaczenia Messjasza, tłumaczenie, zawierające imię Chrystusa, upadło«. Nie możemy sobie odmówić przytoczenia twardej charakterystyki żydowskiego materjalizmu, przybranego w plugawe, etyczno-tandeciarskie frazesy, podanej przez Lutra (»Do szlachty chrześcijańskiej narodu niemieckiego«): »Powiem sobie na ostatek: jeżeli Bóg nie chce mi dać innego Messjasza, niż takiego, jakiego pożądają i wyczekują żydzi, to wolę być świnią, niż człowiekiem*. W temże piśmie Luter przeprowadza słuszną myśl, że książęta, władze i lud »za swoje własne pieniądze« stają się żebrakami i że żydzi, »za nasze pieniądze i za nasze dobro® stali się »naszymi panami, w naszym własnym kraju«. Dodajmy, że religja Jahwy jako taka jest uczłowieczona i że prawo talmudy- czne oznacza w rzeczywistości nadpaństwowre zasady konstytucji' żydowskiej, osnutej na wspólnocie krwi i rasy. Friedrich Paulsen pisze w >Systemie Etyki« (4 wyd. II., str. 518): »Religja żydowska nie jest wyznaniem, jak inne. Przynależność do niej znaczy nietylko przynależność do wierzeń religijnych, ale jednocześnie i istotnie do narodowości*. Jest to religja nienawiści rasowej, z którą Juda dąży do swego mocnego celu, która daje mu jego wytrwałość, jego odwagę poświęcenia i jego pewność zwycięstwa, jego nienasyconość, tą snienasyconą nienawiścią«, o jakiej mówi i W. Rathenau. Aby w pełni pojąć, co to znaczy, należy przeczytać kilka romansów Benjamina Disraeli (Beaconsfielda). Przypisek. W piśmie żydowskiem »Janus*, pewien rabin pisze: »Nic nie jest dla mnie tak żywe, jak przekonanie o tem, że jeżeli co jednoczy wszystkich żydów świata; to ta wielka, wzniosła nienawiść. Nazywają nas niebezpieczeństwem dla niemieckości. To prawda, jest to tak pewne, jak to, że niemieckość jest niebezpieczeństwem dla żydów. Mamy siłę, czy jej nie mamy, oto jedyne pytanie nas obchodzące, przeto musimy dążyć, aby być siłą i nią pozostać*. Semi Abraham (»Od żyda do chrześcijanina* 1912) |
|
129 |
|
mówi: »Tak będą wychowywane dzieci żydowskie, nienawiść do wszystkiego co chrześcijańskie, będzie im wszczepiana od wczesnego dzieciństwa«. Przypomnijmy sobie nienawiść żydów nie- tylko do naszych świąt religijnych, ale i do narodowych. Z jaką szyderską drwiną oślinią np. święto Sedanu, jako »głupią skamieniałość*, ten sam Juda, który jeszcze dziś obchodzi wielotysiąco- letnie wspomnienia uroczyste krwawych i okrutnych »bohaterstw narodowych*, który nie zapomniał swego Purymu; jeszcze dziś woła: zamorduj Hamana! Według Spinozy, niema mocniejszej i upartszej nienawiści nad tę, którą uważa się za pobożną. W wymienionym ^Janusie* pisze Cheskel Zwi Klotzel: »Tak, jak my żydzi wiemy o każdym nieżydzie, że w jakimkolwiek kąciku serca jest antysemitą i nim być musi, tak każdy żyd w głębi swej istoty nienawidzi wszystkiego, co nie żydowskie*. Kończy napomnieniem, godnem wzięcia do serca: »Żydostwo można pokonać tylko duchem. Bądźcie mocni w nieżydostwie, mocniejsi niż my w żydo- stwie, a będziecie zwycięzcami!«. Jako konieczne uzupełnienie tego rozdziału trzeba przeczytać ♦ Tajemnice Mędrców Syjonu* Gotfrieda zu Beck (wydanie »Auf Vorposten«, Charlottenburg). |
|
XVIII. Anglja. W »Entencie« objawia się pewne zewnętrzne, wielkie powodzenie Judy. Ojcami jej i jednocześnie podżegaczami do wojny żydowskiej, byli lejbżydzi Edwarda VII: sir Ernest Cassel i Ja- kób Schiff, żydowska Wallstreet. Caryzm był tańczącym niedźwiedziem, prowadzonym za kółko w nosie przez żydów ententy. Myśmy przez naszą fatalną politykę pierwsi go do tego przygotowali (porównaj listy Wilhelma II do Franc. Józefa). Dlatego caryzm żydzi natychmiast usunęli, gdy swoją powinność spełnił, tak samo jak usunęli naszego cesarza, gdy dokonał swej misji. Izaak Markussohn powiedział w »Timesie« z d. 3 marca 1917 r.: ♦ Wojna jest olbrzymiem przedsiębiorstwem handlowem, a najpiękniejszą jest organizacja interesu*. Takich wypowiedzeń się jest wiele. Gospodarstwo angielskie znajduje się całkiem pod wpływem żydowskiego wielkiego kapitału. Sombart wykazuje, że już w r. 1904 — z 63 wielkich banków, 33 były żydowskie, przy- czem nie rachowano żydów chrzczonych. Wpływ żydów na politykę angielską jest sam przez się tematem i nie możemy bliżej w to wchodzić. Juda zwyciężył zupełnie od chwili, gdy Benjamin dTzraeli, jako lord Beaconsfield, stał się premjerem królowej Wiktorji, a ugiął się przed nim dumny Księga wia Judy. 9 |
|
130 |
|
książę Wellington. Wielki Szkot Carlylle z duszą germańską, nazywa go »żydowskim kuglarzem*. Polityka angielska od tego czasu jest wyraźnie żydowska. Profesor wymienny Eugen Kiihne- mann (»Niemcy i Ameryka« u Beek’a) mówi o >angielskim myślącym człowieku* i określając anglosasa dochodzi do wniosku: »w tern znaczeniu, Anglja jest raczej mocarstwem żydowskiem, niż chrześcijańskiem«. Gdy w Anglji Rothschild wyjeżdża, czczą go wszyscy woźnice powstrzymaniem pojazdów, co zdarza się tylko przy przejeździe angielskich panujących. W takich rzeczach wyraża się coś nietylko zewnętrznego, ale i wewnętrznego. Jedenastoletni książę Aleksander Battenberski prosił raz babkę, kró- lowę Wiktorję, o funta szterlinga. Po odmowie napisał: »Najdroż- sza babciu! Otrzymałem twój list i mam nadzieję, że nie przypuszczasz, abym się zmartwił, żeś mi nie mogła przysłać pieniędzy. Sprzedałem twój list za 4 funty i 10 szylingów«. Prawie jak tu obietnica misji Izraela, o jakiej mówi Cohen (wyżej) brzmią słowa lorda Roseberry 1893 r.: »jest to cel polityki angielskiej, zaludnić świat o ile możności Anglikami i spełnić odpowiedzialność (obietnicę)), jakiej ta misja (!) od Anglji wymaga«. Związek wewnętrzny pomiędzy judaizmem a anglikanizmem jest bardzo ścisły i przechodzi na grunt transcendentalny. K. S. w »Deutsche Zeitung« z 7 maja 1918 r. informuje: »w świecie anglosaskim, istnieje szeroko rozpowszechnione towarzystwo »Bri- tisch Israel Association*, wydające »Britisch Israel Truth«. Członkami są anglosasi najróżniejszych chrześcijańskich wyznań, część żydów. Członkowie nazywają się »Believers in Identity« (wyznawcy tożsamości). To znaczy: Bryty i żydy to to samo. Nauka brzmi: »the British are the ten tribes; they are lost Israel found« (»Bry- towie są pokoleniami odłączonemi od Judy po śmierci Salomona; są oni zagubionym i odnalezionym Izraelem«). Dla tego towarzystwa, rozszerzonego i na kolonje, pracują angielscy duchowni i oficerowie, współpracownicy »Sztandaru Izraela«. Wynajduje się wszelkie miejsca w Biblji, mogące dowieść tożsamości Brytów i Żydów. Artykuł naczelny z dnia 9 lipca 1902 r. brzmi: »Że dwie wyspy na północnym zachodzie Europy posiadają Au- stralję, Nowo-Zelandję, Tasmanję, Indje, Kanadę i t. d., jest to cudowne i trzeba się zapytać, któż to są ci Brytowie, czemu Bóg postawił ich tak wysoko? Odpowiedź: Są oni »lost Israel found*. Dalej: »Tak ci od Jakóba są śród pogan, licznych narodów, jak lwy między leśnemi zwierzętami, jak młody lew wśród stada owiec, od którego nikt obronić się nie może: »idzie, chwyta, rozszarpuje*. Pismo nosi herb angielski i motto najwyższego orderu angielskiego, Gwiazdy Indyjskiej: »Światło nieba naszych wodzów«. Pod tytułem stoi psalm: »Dałeś tym, którzy się Ciebie boją, sztandar, ma być rozwinięty dla prawdy«. Z obfitej działalności propagandowej notujemy druki: »10 pokoleń od czasu niewoli do dzisiaj* pułkownika Garnier; »Wielkie Objawienie? kapitana Cross- ley; ^Jesteśmy Izraelem Boga« E. Reep’a; > Pięćdziesiąt powo- |
|
131 |
|
dów, dla których Anglosasi są zagubionemi 10 pokoleniami® pastora Poolet; broszura »Anglik-Izraelita® R. Benks’a. Nasze wieczne ubóstwo ducha może uważać to wszystko za dziecinne i czcze, w każdym razie te fakty nie dadzą się z rzeczywistości usunąć, a przedewszystkiem ten, że łączność między anglosaksonizmem a judaizmem dokonała się nierozerwalnie, że jest zupełna i że Juda stara się przy pomocy anglosaksonizmu przeprowadzić swe pozytywne plany panowania nad światem. Już prof. Graetz pisze w swej »Histoiji żydostwa«: »Niektórzy Anglicy już w stuleciu XII mieli taką skłonność do judaizmu, że dozwalali się obrzezywać. Była Anglja głośna z samych prozelitów«. Pismo francuskie »La Vieille France« w czerwcu 1921 pisze: »Edward VII z powodu kłopotów pieniężnych wpadł w ręce europejskich lichwiarzy, szczególnie swego bliskiego przyjaciela Alberta Sassoona (żyda), który w r. 1890 został baronetem. Edward VII zżydził Anglję (enjuve)«. Wiemy dziś, jak słusznie pisał Carlyle: »Anglik ma powierzchowność germańską, ale duszę żydowską®. Ta »tożsamość«, którą Szekspir uwiecznił w Szyloku, wyraża się np. w okropnem słowie angielskiego duszmordercy o »lukratywnym, trupim zapachu wojny«, lub w twierdzeniu Charles Dilk’a (Problems of Greater Britain): »Nikt tak, jak my, nie potrafi doprowadzać narody do wymarcia«. Lloyd George, zupełnie tak samo jak Wilson, jest wykonawtfą wielkiej »identycznej® woli Judy. Kierownicy wielkiej angielskiej polityki, noszą głównie nazwiska żydowskie. Lloyd George związany jest szczególnie ściśle z lordem Reading (poprzednio Izaacs). Z bratem Readinga Lloyd George w r. 1912 przedsięwziął ową godną pamięci spekulację akcjami Marconiego, która mogła była stać się dlań niebezpieczną, gdyby Izba Niższa ze względu na interesy partyjne nie zamknęła była na to obu oczu. Lloyd Reading (Isaacs) był naczelnym komisarzem Ententy, do zaopatrywania Europy w artykuły żywności. Będzie to na długo źródłem błogosławieństw dla Judy. Lord Reading alias Isaacs jest jednocześnie najwyższym sędzią Anglji i w tym charakterze powołany do przewodnictwa w pięknym przewodzie sądowym nad cesarzem niemieckim. Straszliwy tragizm jest w fakcie, że właśnie cesarza Wilhelma ma sądzić żyd. Qui mange du juif en meurt! Anglosas mimo pewne przymioty cielesne, płynące z germańskiej domieszki krwi, jest mieszańcem, nosi duchowo cechy mniej wartościowe bastarda. Z tego wypływa jego zupełny brak prawdziwego idealizmu i jego gruby materjalizm, który jednakże sprzyjał wybitnemu wykształceniu zmysłu rzeczywistości i wszelkich zdolności, skierowanych do strony materjalnej. Jest on urodzonym » prognostykiem wartości materjalnych <. Niemiec w stosunku do Anglosasa jest i duchowo, i cieleśnie człowiekiem doskonałym. Dlatego Niemcy dokonały nieludzkiego cudu : mimo wszelkie sztuczne wewnętrzne i zewnętrzne przeszkody przez ąd/a lat były zwycięskie nad całym światem ; byłyby osiągnęły ostateczne zwy- |
|
132 |
|
cięstwo, gdyby nie cień ich własnych przymiotów, michałkowata naiwność i łatwowierność nie stanęły im na drodze i gdyby żydzi z B-systemu, z parlamentu 1912 r. i z wszechżydowskiej większości z dn. 19 lipca nie ukuli byli łańcucha do opasania ciała Zygfryda. W każdym razie psychologicznie jest zrozumiałe, że Juda szukał narzędzia w angielskim mieszańcu i znalazł je — dla swoich planów. Godny uwagi przyczynek do anglosaksońsko - żydowskiego splotu idej i gospodarstwa dostarczył mi pewien Niemiec zagraniczny w liście z dnia 15 paźd. 1919 r. »Dawniej w Anglji i w jej ko- lonjach wiele ważnych posterunków handlowych i przemysłowych było obsadzonych przez Niemców. Właśnie żydzi anglosascy mieli wielki interes wysadzić tych niedogodnych współzawodników, pracujących pilniej i lojalniej, jeżeli nie można inaczej — przez wojnę. Tłumaczy się wypędzenie kupców niemieckich. Charakterystyczne jest postępowanie w Chinach. Z Chin kupców niemieckich wypędzono, bo dawali kredyt długoterminowy uczciwym całkiem kupcom chińskim. Dzienniki anglo-żydowskie z otwartym bezwstydem przytaczają ten powód. Biedni kupcy niemieccy przecinali żydom anglosaskim możliwość uprawiania lichwy w stosunku do Chińczyków. Bądź co bądź każdy rzeczoznawca wie o niezaprzeczonym fakcie, że wojna wszędzie, gdzie kupców niemieckich wypędzono, doprowadziła do większego zażydzenia i to nietylko w Anglji, w kolonjach angielskich, w Ameryce, ale na całym świecie. Nie jest bez smaku, że Anglja, po ratyfikacji tak zwanego pokoju wysłała jako pełnomocnika do Berlina sir Horacego Rum- boldt’a, pochodzenia żydowskiego, o którym dzienniki żydowskie opowiadają, że jest potomkiem żyda Charlottenburskiego Mojżesza Salomona Levy. W angielskiej Izbie Wyższej zasiadają liczni żydzi : Montague, Rothschild, Wandsworth, Burnham, Herschel, Lud- loy, Muhlham, Nothermere i t. d. I angielski dojeżdżacz i macher rewolucji rosyjskiej Buchanan jest żydem. Emil Flourens, dawny francuski minister spr. zagranicznych, pisze (»La France conquise» 1906): »Londyn jest siedzibą królów Izraelskich. Stąd bankierzy żydzi w City, ożywieni niewzruszonem poczuciem rasy, rządzą losami żydpw. Stąd pilnują i bronią ich interesów po całej ziemi*. O rozwoju sprawy żydowskiej w Anglji informuje wyczerpująco wyborna książka: »Sprawa żydowska w Anglji« G. E. Winzera (Niemieckie ludowe wydawnictwo. Hamburg 1), na którą kładziemy nacisk. Winzer mówi jednocześnie o rozwoju narodowym w Anglji i we Francji. Załączone dowody przedstawiają wielką wartość : Mamy śmiać się czy płakać, gdy dzisiaj nawet » Times* przeczuciowo pisze: »Czyśmy przez cztery lata zwalczali ukryte niemieckie światowładztwo, aby wkońcu trafić na coś niebezpieczniejszego ? Czy my, Brytowie, którzyśmy naprężali wszystkie fibry w boju, tylko po to uniknęliśmy pokoju niemieckiego, aby ulec pokojowi żydowskiemu, pax iudaica ?«. |
|
133 |
|
XIX. |
|
$ Ameryka. Stosunki w Ameryce są zbyt znane, abyśmy się nad niemi rozwodzili szerzej. Tygodnik żydowski »Volk und Land* w drugim zeszycie z 9 stycznia 1919 r. ogłasza artykuł John Frasera : »Żydzi amerykańscy i ich powołanie«. Czytajmy: Żydzi amerykańscy zaopatrują masy ludności nietylko w odzież, ale i w mieszkanie. »Grundstuck Jahrbuch* zawiera dokładną listę wszystkich właścicieli ziemskich w New-York. Książka jest nieprzerwanem pasmem nazwisk żydowskich. Nazwiska Cohn, Levy, Kahn i Rosenthal zapełniają całe szpalty. . Wielu z tych dzisiejszych miljonowych żydów, właścicieli gruntów, przed laty niewielu byli kramarzami. Niewątpliwie wkrótce żydzi będą posiadali ogromną większość wyspy Monhattan, najdroższego kawałka ziemi na całym świecie. W New-Yorku połowa studentów uniwersytetu Columbia i */* uniwersytetu New-York są żydzi. Ci młodzieńcy zalewają urzędy cywilne i wypierają współzawodników amerykańskich i irlandzkich. Zawody lekarskie i laboratoryjne, zatrudniające w New- Yorku całą armję, objęli niemal całkowicie. W inżynierji tworzą większość znaczną. W sądownictwie niższem posiadają większość miejsc, jakie miasto dać może. Większe składy towarów, jakie dziś są, zawdzięczają powstanie głowom żydowskim ; nazwiska Strauss, Altmann, Blomendale, Siegel, Grenhut mówią o domach handlowych wielkich miast, a większość ich rozwinęła się w najnowszych pokoleniach z drobnych zaczątków. Żydzi panują nad handlem whisky i spirytusu w Stanach Zjednoczonych : 80 procentów zorganizowanych handlarzy w tych gałęziach są żydami. W przemyśle gorzelniczym i w handlu en gros 60 proc. żydów. Mają kontrolę nad winem kalifornijskiem. Tak samo i z tytoniem. Żydzi jeżdżą do Stanów tytoniowych, zakupują wszystkie liście, a wielkie towarzystwa tytoniowe muszą od nich kupować surowiec. Amerykańskie kolejnictwo pomiędzy Missisipi a brzegiem Pacyfiku i na południe od Missisipi do granicy Meksykańskiej jest w znacznej mierze w ręku żydowskiem, przyczem gra wielką rolę firma Kuhn, Lob et Co. Miejsca rozrywek w Stanach Zjednoczonych są niemal wyłącznie w rękach żydowskich ; przynajmniej 90°/0 oper, teatrów, kinematografów kierują żydzi. Oddają się tym interesom nie tylko jako aktorzy, awansowani na kierowników, lecz dla celów możliwości zysku. Jest pół tuzina firm teatralnych, których właścicielami są miljonerzy. Jedna z tych firm Schubert posiada |
|
134 |
|
w New-Yorku blisko 20 teatrów, a ma udział w co najmniej 80 innych. Znakomita większość żydów w amerykańskim świecie teatralnym ma interes wyłącznie pieniężny, nie rości żadnych pre- tensyj do popierania sztuki (Cytaty według Dintera »Quellen- sammlung« do »Siinde wider das Blut«). Nawet Sombart mówi krótko i węzłowato : »Ameryka we wszystkich swoich częściach jest krajem żydów« i »Stany Zjednoczone mają do zawdzięczenia żydom, że wogóle istnieją*. Amerykańska demokracja jest to najczystsza oligarchja w postaci plutokracji. Roosevelt pochodzi z rodziny żydowskiej, przybyłej z Holandji. Robotnikom angielskim kładzie kaptur na uszy żyd Gompers tak, jak naszym Cohny i Haasy. Samuel Gompers jest to prezydent >American Federation of Labour«. Jak zażydzone tam przywództwo robotników wynika z przykładu, że Gompers w lipcu 1919 r. powierzył zjednoczenie Związków robotniczych przemysłu stalowego- rabinowi Stephan Wise w New-Yorku, który podczas wojny odegrał szczególną rolę, a będzie o nim mowa poniżej (Informacja żydowskiej centrali prasowej w Zurichu). Wallstreet jest, jakby rzec, kwaterą sztabu generalnego żydów. Stąd idą nici żydowskie na cały świat. Amerykański trust, amerykańska giełda, polityczny klub zbrodniarzy Tammany Hall, wszechmoc^' »boss«, to wszystko jest z gruntu żydowskie. Że Wilson jest czemś więcej niż komornikiem wielkiej rady Wallstreefu, mogła to przypuścić tylko zupełna łatwowierność. Że Dernburg i towarzysze marzyli o tym człowieku, o jego poplecznikach, całkiem w porządku. Stosunki Wilsona z Wallstreet wystąpiły na jaw przy inspirowanych olbrzymich spekulacjach firm z Wallstreet Barucha, Kahn, Loeb et Cy, Conolly et Cy, których współwłaścicielem jest szwagier Wilsona, przy okazji not Wilsona z początku r. 1917. Że Niemcy rodowici mogli byli tak zupełnie nie zrozumieć polityki bandyckiej Wall- street’u od początku aż do spokoju Wilsona« i że pozwolili sobie zrobić z Wilsona tego najbardziej wyrachowanego, trzeźwego i zimnego realnego polityka współczesności, «profesorskiego ideologa*, *a co najmniej wprowadzonego w błąd idealistę, to dowodzi całej nędzy narodowego ogłupienia, sprowadzonego przez prasę wszechżydowską. Sekretarzem prywatnym Wilsona jest żyd Tu- mulstey, jego agentem prasowym adwokat żydowski Lus^garten, jego otoczenie stanowią : Baruch, Elkan, Morgentau, Kahn, Loeb, Schiff i Kuhn. W takiem towarzystwie nie rosną ideolodzy. Według >Timesa« lord Northcliff (Jakób Stern) wydał dla publicystów amerykańskich obiad. Przy tej okazji rabin Stephan Wise powiedział: »Ameryka w rzeczywistości podczas wojny nigdy nie była neutralna. Nawet pół tuzina pism nie zaniedbało popierać siły moralne (!), będące po stronie Anglji i Francji. Niemcy nie wiedziały, że z Lusitanją, czy bez Lusitanji, z wojną podwodną czy bez niej, Ameryka rozpoczęłaby wojnę po stronie Anglji, nie pozostałaby obojętną, gdy jej było potrzebne pomóc Anglji i Francji przeciwko Niemcom«. Wilson, jak wiadomo, w senacie amęrykań- |
|
135 |
|
skim wyraźnie przyznał, że i bez łodzi podwodnych byłby przystąpił do wojny dla zniszczenia Niemiec. Oto iście świetne usprawiedliwienie polityki, jaką nazywają »wszechniemiecką«, ale nie będziemy bliżej w to wchodzili. Wystarczy pokazanie żydowskich splotów. Nawet Trockij (Bronstein) powiedział 21 lipca 1917 r. : »Stany Zjednoczone rozpoczęły wojnę po trzech latach pod wpływem trzeźwego wyrachowania giełdy amerykańskiej*. Jeżeli Wilson po wydaniu nas w podły sposób pod nóż, po naszej katastrofie nie ma żadnego interesu nas zbiorowo ogłodzić i zezwolił na prywatną dostawę żywności, to łatwe do zrozumienia. Zamorzyć niewolników jest to marnotrawstwo kapitału. Za to mu codziennie jak u nas było, but- lizać, jest to i bezwstydnie, i głupio, a taktycznie niemądrze. Jeszcze jeden przykład działalności żydów w Ameryce. »New York Sun« pisze w dn. 21 lipca 1917. jJames Gerard, były poseł w Berlinie wczoraj wieczorem był obecny w »Anche Chesed Ternpel* w Harlemie na uroczystości jubileuszowej żołnierzy żydów z wojny domowej i hiszpańskiej. Oznajmił zgromadzeniu, że bez żydów nie byłoby wcale »kultury«. Weterani z hebrajskiego związku weteranów z orderami na piersi siedzieli w pierwszym rzędzie krzeseł synagogi, uważnie słuchając mowy Gerarda, Pozostała część synagogi była przepełniona tłumem, żądnym usłyszenia byłego posła. Uroczystość otworzył rabin Jakób Cohn modlitwą patrjotyczną za naród i powodzenie jego sprawy. Meyer Goodfriend, prezes świątyni, przedstawił p. Gerarda. Gmina zgotowała dyplomacie nadzwyczajne przyjęcie. P. Gerard rozpoczął: ucieszę się, że mam honor dziś być wśród was, cieszę się, żem się dowiedział, ile patrjotyzmu macie dla waszego kraju. Jest słuszne i sprawiedliwe, że walczycie za ten kraj, który dał wam polityczną- i religijną wolność. Jeden z waszych znakomitych pi- sarzów Izrael Zangwiel nazwał ten kraj tyglem do topienia (alias tyglem do topienia Judy!). Dotąd nie było pod tyglem takiego ognia, któryby zawartość tygla roztopił. Lecz elementy nie dające się stopić wyciągniemy z tygla i rzucimy w płomienie. Podczas mojej bytności w Niemczech było moim obowiązkiem opiekować się jeńcami wojennymi w obozach i w lazaretach. Zauważyłem, że jeńców w szpitalach traktuje się daleko lepiej, niż w obozach. Szukałem powodu i znalazłem go : większość lekarzów niemieckich ma nazwiska żydowskie. Pozwólcie mi powiedzieć : »mało kultury« byłoby w Niemczech bez żydów. Rasa hebrajska tworzy kulturę, którą Niemcy tak lubią się chlubić. Niemcy to bagno. Nie ma tam ani gubernatorów, ani sędziów żydów. Przed tą wojną nie było w armji żydów oficerów wcale. Teraz jest ich 114 i tylko dla zrobienia dobrego wrażenia na inne kraje (!)«. Potem Rabin Cohn zwrócił uwagę na cud wojny, który obalił autokrację rosyjską (związaną z Ententą!). I to już samo jedno wykazuje wewnętrzny związek spraw. Co do takiego związku przytoczymy co Gerard, który jako ognisko entento-szpiegostwa pan- |
|
136 |
|
judy w Berlinie próbował zmusić uczciwego pułkownika Emersona do złamania słowa honoru, pisze w swej książce : »Face to face with Kaiserism«. (Filadelfja, 1918): »Gdyby wyłączyć żydów, nie- wieleby pozostało w Niemczech prawdziwej kultury. Gutmann, Bleichróder, v. Schwabach) Friedlander-Fould, Rathenau, Simon, Warburg — w finansach; Borchard i inni w chirurgji i niemal cały stan lekarski; Meyer, Ehrlich, Bamberger, Hugo Schiff, Neu- burger, Bentheim, Paul Jacobssohn w chemji i w przyrodzie; Mendelsohn i inni w muzyce; Harden, Th. Wolff, Georg Bern- hardt i prof. Stein w dziennikarstwie. Ale poco ciągnąć dalej -— jedyni ludzie wybitni w duchowem, artystycznem, finansowem i gospodarczem życiu Niemiec są to pastorzy kościoła luter- skiego«. Gerard przy tej kulturze żydowskiej zapomniał tego i owego np. o żydowskim handlarzu dziewczętami i new-yorskim truście burdelów miljonera Goldberga. Mógłby sobie również przypomnieć, że międzynarodowy język złodziejski jest żydowski. W każdym razie powyższe wiadomości cechują rolę, jaką Juda odgrywa w anglosaksonizmie i z nim. Mamy tam faktycznie: »belie- vers in Identity«. Równie identyczny jest i amerykański hymn narodowy. »Rób dolary, mój synu rób dolary! Rób uczciwie, jeżeli możesz ; jeżeli nie — rób dolary, rób dolary, mój synu, rób dolary, rób dolary. |
|
XX. Francja. We Francji przedstawiają się rzeczy nie o wiele inaczej. Izaak Blumchen (le droit de la race superieure) mówi poprostu : »my żydzi jesteśmy panami Francji przez wrodzone prawo naszej rasy*. A trafnie maluje dzisiejsze położenie »La vieille France« Nr. 194. z r. 1920 : »Cztery najpewniejsze sposoby, aby pod prezydenturą Milleranda zostać ministrem są : ożenić się z żydówką lub mieć utrzymankę żydówkę, lub ofiarować własną, żonę żydowi szefowi, lub ożenić się z dymisjonowaną kochanką byłego szefa«. We Francji R. F. (Republiąue franęaise), tłumaczy się: Rotschild Freres. Zżydzenie Francji nie datuje się dopiero od sprawy Drey- fussa i skandalu panamskiego. Francuz, krwią afrykańską nasycony Gall, przewrotny, »celtycki żłopacz krwi« jest typem mieszańca, którego siły duchowe prawie bez oporu są do rozporządzenia żydów. Proszę nie występować z często słynnym powierzchownym twierdzeniem, że Francuz w tej wojnie całkiem nieoczekiwanie ujawnił rasowe zdrowie i siłę. W jaki sposób ? Czy to cud, że Francja z pomocą wojsk kolonjalnych i w towarzystwie całego świata wzięła górę ? Bez tego towarzystwa Francja byłaby |
|
137 |
|
* w cztery tygodnie poprostn rozbita. Że Francja nie »upadła moralnie*, gdy nasze wojska stały o dzień marszu od Paryża, zawdzięcza to nie sile własnej i wielkości ducha, lecz nieli- tościwemu kułakowi swych anglosaskich panów. Przewrotność charakteru francuskiego nie ulega wątpliwości wobec rzeczowej obserwacji. Jeżeli chcemy określić czas włączenia Francji do prowincyj żydowskich, musimy cofnąć się daleko wstecz. Błędy historyczne wielkiej rewolucji francuskiej, słynne »ideje 1789 r.« za Rousseau’a szkolna konstrukcja »człowieka« (w sensie produktu jedności), na co narody nieżydowskie do dziś dnia chorują, jest to czysty duch Judy. Do wyraźnej władzy politycznej we Francji Juda doszedł za Ludwika Filipa z jego chytrym żydem Cremieux, ojcem Alliance Izraelitę, później za Napoleona III z wszechmocnym żydem nazwiskiem Fould z domu bankowego Fould-Oppenheim. Polityka francuska stała się żydowską w wielekrotnem znaczeniu. Jakie następstwa z tego wyniknęły opisuje Franęis Delaisi w swej wielce interesującej, zbyt mało rozpowszechnionej książce z r. 1911 : »La guerre qui vient«. On prorokował z dziwną dokładnością wielką wojnę żydowską. »Nasi wielcy oligarchowie pieniężni nie poszukują poddanych, lecz odbiorców ; nie prowadzą wojen patrjotycznych jak dawniej. Są to handlarze, a wojny prowadzone przez nich są to wojny «geszeftowe«. Ich posłowie są agentami banków. Demokracja francuska jest tylko piękną fasadą. Faktycznie tym narodem rządzi mniejszość bankowa i przemysłowa, mająca w ręku prasę i polityków. Mimo strój demokratyczny naród nie rządzi sam sobą i nawet nie posiada kontroli nad rządzącemi stanowiskami. Mała ilość kapitalistów zawładnęła radą zarządzającą wielkich towarzystw finansowych całego aparatu gospodarczego Francji. Wykazałem w »Guerre sociale*, jak ta mała grupa rządzi parlamentem i dysponuje ministrami i ma na żołdzie wszystkie wpływowe dzienniki, urabiające opinję publiczną. Zręcznie kryjąc się poza sztandar demokracji, ci ludzie są prawdziwymi panami losów kraju. Dzisiaj dostali zawrotu, zachorowali na obłęd absolutnej potęgi«. Na innem miejscu pisze : »Finan siści— oto wynalazcy demokracji! Albowiem ona jest murem hiszpańskim, poza którym można ukryć metody wyzysku i w nim znajdują środek obrony przed jakimkolwiek buntem narodu*. Aby i Niemcy, gdzie przeszkadzała niedogodna »konstytucja«, w taki stan wprowadzić, Juda wszczął wielką wojnę i wygrał ją przy pomocy naszych wszechżydów, oraz Scheidemann’ów i Erzber- ger’ów. Stąd wszechżydowskie skierowanie opinji publicznej, podczas i mimo wojny, na sprawy wewnętrzne, przedewszystkiem na sprawy ustrojowe (przez co sztucznie zamurowano narodowi widok na okoliczności zewnętrzne) i na tresurę naszego narodu na »co powie zagranica*, z czego wyniknęło podporządkowanie całej polityki wojennej »rozwojowi wewnętrznemu*, niewyjaśnienie ce- |
|
138 |
|
lów wojny i t. d. W stopniu najwyższym jest charakterystyczne dla stronników wewnętrznych, że psiopokorna odpowiedź niemiecka z 27 paźdz. 1918 na hańbiącą notę Wilsona z 23 paźdz. 1918 tv rozpoczęła się od zdania : »Prezydent zna głębokie zmiany, jakie dokonały się w ustroju niemieckim i dokonywają się«. W tem sens wojny żydowskiej w całej jego nagości. Franęis Delaisi ma zupełną słuszność, twierdząc, że sfery finansowe, przeprowadzające swoje machinacje w kancelarjach stanu, grają atut niebezpieczny: »nieświadomości narodu«. Niepodej- rzany Hermann Fernau (»Demokracja francuska«) stwierdza we Francji absolutną władzę międzynarodowego wielkiego kapitału: »Banque de France« jest głową tego mocno utwierdzonego i daleko rozgałęzionego finansowego i przemysłowego feudalizmu, który panuje nad całym krajem, zapomocą swych ministrów i deputowanych, sam rządzony jest przez elitę co najwyżej 200 ludzi, których słusznie można nazwać królami rzeczypospolitej. Nie naród jest faktycznym władcą parlamentu, lecz finansiści. Obsadzili oni swemi kreaturami ten wyraz woli narodowej i pilnują w parlamencie swoich interesów. A to, co się widzi na przodzie sceny : prezydenta, jego ministrów, przywódców partyj i wielkich ludzi, są to naprawdę lalki, tańczące na niewidzialnych, ale mocnych niciach, pociąganych z za kulis. I we Francji istnieje taki sam, osobliwy dla ubogich duchem, dla wiedzących zrozumiały sam przez się, związek pomiędzy żydowską wielką finansjerą a socjaldemokracją. »Guerre So- ciale« z 16, 23, 26 listop. 1910 r. podaje o tem dokładne informacje. Według nich nawet Humanite (nomen-omen) pana Jaures było na żołdzie wielkiej finansjery. Finansowali ją następując} »francuzi«: Levy, Briihl, Levy Brahm, Dreyfusy (2), Leon Richard, Salomon Reinach, Julius Rodriguez, Ruff, Casewitz, Herz, Sachs, Blum i Pontremoli. Razem wnieśli ci panowie 900.000 franków. W finansowaniu socjaldemokratycznej »Humanite« brali udział i pp. Javal i Mauss, stromani Rotszylda. Tak jak wiele dzienników burżuazyjnych i >Humanite« wydzierżawiła swój biuletyn finansowy giełdziarzowi p. Edmond Thery, kierownikowi »Eco- nomiste Europeen«, najgwałtowniejszemu przeciwnikowi nauki socjaldemokratycznej, wielkorządcy wielkich instytucyj kredytowych, nadewszystko Credit Lyonnais (kapitał 500 milj. fr.). W r. 1909 rewelacje »Revolution« zmusiły »Humanite« do zerwania z Edmond Thery. Zresztą we Francji panuje Rotszyld, bank francuski cały jest pod jego wpływem. Prasa również pod władzą żydowską: Hutin (Hirsch), Croisset (Wiener), Bety (Levy), Jeunesse (Cohn) i t. d. Oczywiście ma i Francja swego wielkiego żydowskiego filozofa, ubierającego matetjalny judaizm w płaszczyk etyczny czczonego przez niektórych Niemców — Bergsohna |
|
139 |
|
XXI. |
|
\ Austro - Węgry. Dla dopełnienia obrazu pomówimy i o naszych sojusznikach. Wiadomo powszechnie, jak Juda z Turcji zrobił chorego człowieka, jaką rolę odegrało przekupstwo przy katastrofie Turcji i Bułgarji. »Jeleń< turecki, to zjawisko historyczne. Jest to kłamstwo, gdy twierdzą, żeśmy Bułgaiję militarnie zaniedbali. Stosunek militarny był jak 1:1, więc przy obronie był o wiele pomyślniejszy, niż u nas na Zachodzie. Rząd, jak zwykle, nie otworzył oczu i pozostawił sprawę losowi. Stosunki w Austro-Węgrzech interesują nas bardzo. Że Austro-Węgry były całkowicie zżydzone i są, nikt temu nie przeczy, kto ma jakiekolwiek o tern pojęcie. Austro-Węgry już przed wojną były zawisłą prowincją panjudy ze wszystkiemi tego następstwami. Zupełna władza żydowskiego wielkiego kapitału, żydowskiej giełdy i żydowskiej prasy była tu i zewnętrznie bardziej wykształcona, niżeli gdzieindziej. Tu nawet korpus oficerski był mocno zarażony. Rewelacje z powodu zdrady stanu żyda oficera sztabowego Redi, ujawniły bagno. I zagraniczne pokrewieństwa dusz, odgrywały tu znaczną rolę. Kierownik »Neues Wiener Tageblattu*, największego przedsiębiorstwa ogłoszeniowego w Wiedniu, p. Wilhelm Singer, znany prezes międzynarodowego kongresu prasy, mieszkał długi czas w Paryżu, jako korespondent również wszech- żydowskiej »Neue Freie Presse«. Kierownik oficjalnego »Frem- denblatt« Szeps, jest krewnym rodziny Clemenceau. Już Bismarck wskazywał na te stosunki familijne (Marcks: Wspomnienia o Bismarcku). Po wybuchu wojny, według niezaprzeczonych stwierdzeń, Clemenceau był jeszcze współwłaścicielem »Neue Freie Presse* w Wiedniu (»Auf Vorposten« 1—3/18). Banki w Wiedniu, Budapeszcie, Pradze, Zagrzebiu, Krakowie i Lwowie, są całkowicie w ręku żydowskiem. Główni bankierzy Wiednia są: Rotszyld, Reitzes, Herzfeld, Gartenberg, Landensberger, Hamburger, An- hauch, Max Rotter, Frh. v. Springer, Maksim, Kraus, Schwarz, Korner, Engel, Adler, v. Ropper, Kurenda, Schenhauser, Heins- heimer, Marcus, Pollack, Brecher, Kassner, Turnauer, Hammer- schlag, Neurath, Neumann, Łowy, Dessauer, Schónwald, v. Gold- schmidt, Schlesinger, Feilchenfeld, Stransky, Wollheim, Mincus, Kniep, Kantor, Bekus, Adler, Brettauer, Chavanne, Bodenheimer, Strauss, Rosenbaum, Steinbach, Cohn, v. Barta, Weishut, Schick, Auspitz, Derl, Hirsch, Borch, Kornfeld. I własność ziemska po części jest w ręku żydów. O Austiji rzeczy znane. Ale Węgry, wielu ludzi u nas miało za żywiołowe państwo narodowe z mocną wolą narodową. Można było przed wojną często słyszeć zdanie: »dobrze, że słaba, zży- dzona Austrja ma obok silne państwo madziarskie*. Była to |
|
140 |
|
wielka omyłka. Jak to wygląda na Węgrzech, dowiadujemy się z publikacji węgierskiego urzędu statystycznego, skąd ♦ Die Wahr- heit* (14 grudnia 1918) podaje następujące szczegóły: Węgry mają 3836 właścicieli ziemskich ponad 1000 jochów. Z tych 1064 t. j. 28% w ręku żydów. Jednostek ponad 100 joch. jest 23184, z tych 5922, t. j. 25°/o żydowskich. Z dzierżawców ponad 100 jochów żydów 48%, t. j. prawie połowa. Więc 5% żydów posiada 28 względnie 25% wielkich i średnich posiadłości ziemskich. Najwięksi obszarnicy żydzi na Węgrzech są: bar. Schloss- berger (26.000), baroni Armin i Bertold Popper (46.000), Gutt- mann, Hidegkut, Deutsch (20.000). Dobra książęce v. Baltavar kupił handlarz końmi Leo Hauser, lasy Towarzystwa Spławnego Isasz, kupił niejaki Goldfinger za 87j milj. Kawiarz Moritz Braun kupił Farkassalvę (1500 joch.). Kupiec drzewa Samuelly i Leo Bina, Avaskecsk od margr. Pallavicini, Bernhardt Stendthal posiadłość hr. Flandrji za lVi milj., dzierżawca M. Deutsch kupił dobra Alsoponyvad za 18 miljonów. Miasto Szegedin wydzierżawiło trzem żydom: Weissowi, Krausowi i Politzerowi 65.605 jochów, a Debreczyn, żydom Gara, Fried i Rosenfeld 84.136 jochów. W urodzajnem Tolnu, spółka Wurm, Lówensohn i C-y wydzierżawiła 38.500 jochów katastralnych, w Marostorda firma Goldfinger 42.391 jochów. Wielkie węgierskie giełdy pieniężne i towarowe są wyłącznie w ręku żydów. Panami giełdy budapeszteńskiej są: Aldor, Auer, Beer, Beiniel, Bing, Braun, Damoph, Engel, Fischel, Fleis- sig, Franki, Freudenberg, Frey, Guttmann i w tym rodzajn alfabetycznie aż do Z. Szeged-Lloyd prowadzą pp.: Aczel, Back, Gluckstahl, Holtzer i t. d. Na temeszwarskiej giełdzie pp.: Ambroży, Baader, Friedmann. Żydzi trzymają monopol bankowy węgierski, a zatem pośrednio przemysł krajowy. Największe banki budapeszteńskie są: »Peszteński Węgierski Bank Handlowy* z dyrektorami: Lencyi, Weiss, Buckler, Czuka, Hollos, Stein, Schweiger, Wertheimer i t. d.; »Węgierski Bank Dyskontowy* z dyrektorami: Madurassy-Beck, Havas, Neumann, Freudenberg, Bartos, Blau, Bun, Fabri, Forro, Kann, Vago, Wrchowsky. Kierownikami ^Węgierskiego Powszechnego Banku Kredytowego* są: baron Ullmann, v. Horwat, Lukacs, Klein, Kovacs, Kornfeld; ♦ Bank Węgierski i Akc. Tow. dla Handlu* ma kierowników: Kraus, Balogh, Ber, Dobay, Donner, Fleissig, Orsag. Wielcy dostawcy dla armji są żydzi: Manfred Weiss, Th. Wolfner, Hatvany- Deutsch, Hofner, Liptak, Nicholson, Forego, Grunfeld, Moritz Pollaczek, Reiss, Jeremiasz Boruch, Moritz Drucker, Hugo Schles- singer. Dostarczali towaru od 20 miljonów do miljarda. Węgierskie zawody intelektualne gęsto obsadzili żydzi. Na 6743 adwokatów — żydów 3049, na 5514 lekarzy — 2695 żydów, na 1353 geometrów — 1295 żydów, na 37.212 pracowników bankowych i handlowych — 22.270 żydów, na 98.000 prywatnych przedsiębiorców w bankowości i w handlu — 59.000 żydów. Już |
|
141 |
|
w r. 1910 w Budapeszcie było 45% uczniów gimnazjów, 49% uczniów szkół realnych, 54% uczennic gimnazjów żydów. W r. 1912 do 1913 było na Węgrzech studentów medycyny 1615 katolików, 730 innych wyznań, 2231 żydów. Żydzi opanowali znacznie większą część wpływowej prasy węgierskiej. W posiadaniu żydów są następujące budapeszteńskie dzienniki: »Pesti Naplo«, »Vilag«, »Az Est«, ^Pester Lloyd*, »Neues Pester Journal*, » Politisches Volksblatt», »Neues Pester Volksblatt«, »A Nap*, »Deli Hirlap*, »8-orai Ujsag*. Nawet konserwatywny dziennik »Budapesti Hirlap* ma kierownika żyda Rakosi. W nauce, literaturze, sztuce, żydzi cisną się naprzód. Według broszury »Zżydzona prasa węgierska* (nakł. Havas, Budapeszt r. 1900) w owym czasie było na Węgrzech z 1000 organów prasy 100 katolickich, 25 protestanckich, 40 cudzoziemskich, co najmniej 800 żydowskich. ^Węgierska Rzeczpospolita Rad* podobnie jak rosyjska, była prawdziwą rzeczpospolitą żydowską. Na Madjarach tańcował Bela Kuhn alias Adalbert Cohn! To łatwo zrozumieć. Ostateczny gabinet Rad był drogocennym bukietem: Bela Kuhn (Cohn), Garbai (Griinbaum), Kunfi (Cohn), Bostanzi (Bienenstock), Bonai (Rosenstengel), Warga (Weichselbaum), Vince (Weinstein), Erdelyi (Eisenstein), Bela Vago (Salzberger), Bela Biro (Bienenstamm) i Bantus, jako jedyny nie żyd. Pogrom chrześcijan za tego panowania żydowskiego, liczy ponad 4000 ofiar nieżydów. W samym Peszcie było egzekucyj 2000. Cztery miesiące panowania żydów kosztują kraj 13 miljardów koron, nie licząc grabieży, rozbojów i wymuszeń wodzów żydowskich. Nie dziw, że austro-węgierska polityka podczas wojny była nawskróś żydowska nietylko co do celów, ale i co do zasad. Była to polityka żydowskiej lichwy i wymuszeń na niemieckich częściach narodu i na państwie — w dziedzinie wyżywienia, dostawy mateijałów, ofiar krwi. Austro-Węgry nie przyczyniły się ani jednym halerzem do finansowania innych sprzymierzeńców. Była to, przynajmniej po śmierci Franciszka Józefa, polityka pełzającej zdrady. We wszystkie ciężkie lata Ententa, Wallstreet i Rzym polityczny przeprowadzały swe wyrafinowane wpływy na politykę wojenną niemiecką głównie poprzez Ballhausplatz. Aż zdrada pełzająca zmieniła się w otwartą, gdy ostatni austro-wę- gierski minister spraw zagranicznych hr. Juljusz Andrassy, w połowie października 1918 r., bez wiedzy i porozumienia się z Niemcami, w swej nocie do Wilsona prosił o pokój »bez czekania na skutek innych pertraktacyj« i próbował wyłudzić »pokój oddzielny* kosztem narodu niemieckiego. Lotne słowo Feliksa Schwarzen- berga ożyło: »Zdumiemy świat swoją niewdzięcznością*. Austrjacka prasa żydowska miała psie widowisko. Codziennie prześcigały się »szmoki« w brudnych galicyjskich bezeceństwach: »trzeba wejść na dobrą stopę z Ententą«, należy wzbronić wszelkiej łączności z Niemcami, bo »Clemenceau nigdy by na to nie pozwolił«,. chociażby dlatego, że »lubi Karlsbad* i t. d. Judasz Iskarjota |
|
142 |
|
Czernin, impresario Kiihlmanna i t. p. »mężów stanu« są właśnie typem wszechżydowsko usposobionych polityków z żydowsko- międzynarodowym frazesem. Jego, z punktu widzenia panjudy rzeczywiście godne uznania zasługi w Brześciu, w Rumunji, gdzie przez mądre posunięcie pozbawił nas zaufania i reputacji, w Buł- garji i wiele innych rzeczy, są obiecującemi dla smakosza politycznego. Znowu rozgaduje się rozkoszna mówność Czernina. W grudniu 1918 r. opowiadał przedstawicielom prasy: »Wielokrotnie wentylował myśl, jako minister spraw zagrań., przedstawić cesarzowi Karolowi jednego z tych mężów, którzy widzieli zbawienie w oddzieleniu się od Niemiec®. Dalej opisuje swe »usiłowania ku przeprowadzeniu w parlamencie niemieckim rezolucji pokoju*. Zaznaczył swoją zasadniczą opozycję przeciwko łodziom podwodnym, przyczem skonstatował, że »Bethmann długo opierał się temu i wszelkiemi środkami i argumentami przeciwko U-łodziom oponował«. O mydłkach politycznych, jak Lamasch i consortes, mówić nie będziemy, jak również o stosunkach Erzbergera z ży- dowsko-rzymskim Wiedniem. Przypomnijmy tylko o rozkosznym okresie listów parmeńskich. Działania wiedeńskiej prasy wszechżydowskiej podczas »wojny Niebelungów« za Austrję, o cośmy uczestniczyli w wojnie, są tak haniebnie bezwstydne, że człowiek odwraca się od nich z odrazą. W listopadzie 1917 r. po zwycięstwie nad Włochami, osiągniętem przy pomocy niemieckiej, jęczała żydowska »Wiener Arbeiterzei- tung«: »Z dniem każdy^m rośnie niebezpieczeństwo, że wojna ... może być rozstrzygnięta orężem«. Do charakterystyki austrjackiego »szmoka«. W listopadzie 1917 r. wszechżydowski wiedeński »Mor- gen« wystąpił przeciwko — »Simplicissimusowi«, że nawołuje do pożyczki wojennej: »Tak, ty sam, kochany Simplicissimusie, masz nacjonalny zarost na twarzy, kudłatą pierś teutońską i sklepiony godny tył..., kroczysz burżuazyjno-moralnie i dumnie, opierając się na prawej nodze, podnosisz palec do przysięgi za stare tur- ner-ideały i wypisałeś na swojej chorągwi hasło: »Za Boga, cesarza i państwo!«. Chociaż występujesz najchętniej w fartuchu, jak oparty na kosie Michałek, widzący w kraju wiele zła, ale, mój drogi Simplicissimusie, twój niebomodry Michałek z rękoma za- łożonemi na krzyż i z rozkraczonemi nogami, jest to wyidealizowany chłopiec stajenny, wycinek z bonbon-gelee. Lubią to dziewczęta, mężczyzn mdli. Kochany Simplicissimusie, jakeś się zmienił! Niegdyś byłeś biegunem przeciwnym Niemcom, byłeś buntem przeciwko przebranemu niewolnictwu, przeciwko wszelkiego rodzaju rzezańczym siłom. Czy pamiętasz jeszcze swoich monokl- majorów, bicznauczycielów, głódprofesorów ? Wtedy zagranica przez ciebie widziała Niemcy. Dzisiaj patrzy bardziej niż kiedykolwiek twojemi oczyma. Ale ciebie już nie widzi. Mogłaby pogodzić się z tobą, szuka, przewraca karty i znajduje... odezwę o pożyczce wojennej*. W dniu 14 października 1918 r. było w Wiedniu masowe zgromadzenie żydów z porządkiem dziennym: ->Naród ży- |
|
143 |
|
dowski a pokój!*; uchwalono rezolucję: «naród żydowski żąda uznania za naród równouprawniony w Lidze Narodów«. Ważny jest dla nas dalszy rozwój stosunków w nowej, niemieckiej Austrji. Nie może być obojętny ze względu na przyłączenie do państwa. Niestety, po silnym upuście krwi Niemców austrjackicli, zżydzenie jest tam większe, niż gdzieindziej. Spraw>r zagraniczne po śmierci żyda Adlera prowadzi żyd Bauer, który pochodzi również z orjentalnej i znanej z nienawiści do wszystkiego, co niemieckie, »Arbeiterzeitung«. Właściwym duchowym przywódcą w Wiedniu jest żyd, Fryderyk Adler, morderca hr. Stiirgh, a z nim żyd Austerlitz z »Arbeiterzeitung*. Sekretarzami stanu rządu austrjackiego byli i są: Deutsch, Ellenbogen, Tendler. W urzędzie handlu i przemysłu siedzą żydzi: Gliick, Schiiller, Weil, Griinberger, Ehrenfeld, Kirschbaum, Singer, Fuchs, Kuhn, Dern, Drucker, Fleischmann, Heller, Lehmann, Nied, Kattowitz. Najważniejszy departament finansowy obsadzili: Perl, Heller, Wei- ser, Hoffmann, Simon, Schlesinger. Politykę walutową prowadzi dr. Drucker. W urzędzie społecznym 50% żydów: Lederer, Singer, Emanuel, Adler, Forchheimer. Tak samo w urzędzie aprowizacyj- nym. W urzędzie komunikacji rządzą: Roeder (Rosenberg), Mertz, Semberger, Winkler, Stóssl, Weltch, Henower, Seidl. Urząd informacyjny całkiem żydowski (Pick, Wirth, Hochdorf, Blumenkranz, Deutsch, Lówe). Ekspoz/turę parlamentu prowadzą żydzi: Schick, Teuber, Dohnel, Karitschoner, Schlesinger, Deutsch. Zagraniczny wydział prasowy całkiem żydowski: Pohl — Rzym, Schulz — Berlin, Bach — Londyn, Zifferer — Paryż, Kwoszewski — Mo- nachjum. Urządzili koronę do zera, a Wiedeńczyków do głodu. Przy trwaniu gospodarstwa żydowsko - socjalistycznego, dojdzie do tego i w państwie. Ale Michałek, niemiecki nie czuwa. Z 30 przywódców budapeszteńskiego rządu Rad, było tylko 6 Madja- rów, reszta 24 — żydzi. Wszystkie wysokie stanowiska, obsadzone przedtem karanymi żydami, szczególniej sędziowskie. Nic dziwnego, że lichwa i podobne przestępstwa pozostają niekarane, lecz uczciwość karze się śmiercią. W styczniu 1910 r. znalazło się w Wiedniu 22 agentów żydowsko-rosyjskiego bolszewizmu, aby podżegać robotników do »ostatniego kroku«. Z tych 22 łotrów było 21 żydów. Austrjacka Rada stanu postanowiła ich wydalenie. Żyd, sekretarz stanu Bauer, założył protest przeciwko wydaleniu. O stosunkach we Włoszech nie będziemy szerzej mówili. Są one żydowskie nie do wyprania i sięgają głęboko w ciało urzędnicze. Żyd d’Annunzio (Rapaport) i żydzi albo półżydzi jak: Sonnino, Salandra i Barzilai, robią kurs. »Sacro Egoismo* jest godne Judasza Iskarjoty. Etnograficznie interesuje we Włoszech skrzyżowanie żydów z cyganami. I taka jest polityka. |
|
■ |
|
144 |
|
XXII. |
|
Fabryka kłamstw i „Trzystu Co się tyczy międzynarodowej, nacjonalnej prasy żydowskiej, to jej działalność jest dzisiaj dobrze znana. Czy to przypadek, że wszystkie wielkie międzynarodowe » agencje depesz* są żydowskie? U nas panuje i rządzi nieograniczenie żydowska agencja Wolffa, we Francji i w świecie anglosaskim truciciele żydowscy Havas i Reuter. Te trzy wielkie agencje telegraficzne są w posiadaniu żydowskiem i noszą cechę absolutnie żydowskiego monopolu. Nic, nawet drobnostka nie dojdzie do czytelnika, czego ci przemocni fabrykanci opinji sobie nie życzą i na co się nie zgodzili. Zawiązywanie i rozplatanie węzłów międzynarodowych leży w ich ręku. Podzielili świat między siebie, pracują bez konkurencji. Te umowy podziałowe odnawiają co lat 10. Po ostatniej, znanej nam umowie z r. 1910 otrzymał Havas: Francję, Rosję, Grecję, Bałkany, Hiszpanję, Portugalję; Reuter — Anglję z kolonjami i Azję Wschodnią; Wolff — Niemcy, Austrję i Skandynawję. Agencja Wolffa już podczas wojny utrzymywała w Holandji wspólne biuro z Reuterem! W czasopiśmie amerykaóskiem »Black and Wbite* był w swoim czasie artykuł (przedrukowany z Witte’go »Z poselstwa niemieckiego*): j Wolff jest to towarzystwo akcyjne, składające się z kilku bankierów, żydów berlińskich i naturalnie, członkowie tego towarzystwa gwarantują sobie przywilej uprzedniego przeglądu wszystkich ważnych depesz, przywilej, którego olbrzymie znaczenie dla obu światów polityki międzynarodowej i finansów jest widoczne*. Wymienimy jeszcze obsługujący świat amerykański Associated Press, tak cenioną przez Bethmanna. O Associated Press pisał »New York American*: »Wyrosła na olbrzymią maszynę polityczną, co gorzej, na maszynę polityczną do dławienia prawdy i do rozszerzania fałszywych wiadomości«. »New York Jun* pisał: »Jej zajęciem jest — kradzież wiadomości, jej powołaniem — fabrykacja wiadomości, jej rozrywką — szwindel*. Najgorszy trust ze wszystkich, chwyta gazety za gardło, myli i wprowadza w błąd publiczność według widzimisię. Może zniszczyć czyjś kredyt. Kursy giełdowe może podwyższać i zniżać, pokój narodów zakłócać, jak to już niejednokrotnie się zdarzyło. Wielkość tej potęgi jest nie do wiary. I bardziej jeszcze, niż w Austrji i w Niemczech, jest tam potęga prasowa w ręku żydów. Żeśmy padli ofiarą tej prasy, zwłaszcza istotnie piekielnej prasy lorda Northcliffa, z jej gałęziami w Rosji i we Francji, przyznał to sam Lloyd George. Lord Northcliffe (dawniej Harmsworth, jeszcze dawniej Jakób Stern, podniesiony do godności lorda przez Balfoura za ^szczególnie publicystyczne zasługi*), ręka w rękę z żydowską Wallstreet-prasą, rządzi do takiego stopnia dziennikarstwem międzynarodowom, że nic nie dzieje się w świecie bez wpływu tej żydowskiej fabryki kłamstw. |
|
145 |
|
Trzyma w zależności więcej niż sto angielskich dzienników i czasopism; przedewszystkiem zaś posiada takie miarodajne dzienniki jak: »Daily Mail«, »Times«, »Daily Mirror*, »Evening Newsa i » Daily Record«. » Daily Mail« miało przed wojną nakład: miljon. Prócz tego Northcliffe pozyskał »Nowoje Wremja« w Petersburgu i gospodarczy, zatem i polityczny wpływ w »Matin« i w »Temps« w Paryżu. I »Daily Express« jest żydowskie (główny właściciel lord Beaverbrook (Blumenfeld). Wymienione »dzienniki światowe* były właściwym narzędziem Judy do otoczenia Niemiec i sprężyną wojny. Cały »Koncern« Northcliffa i gospodarczo od niego zależna pozostała prasa były na usługach tej akcji, w Anglji przedewszystkiem »National Review« i »Contemporary Review«. Z tego państwa wychodziły s demokratyczne* słowa i hasła, pod których wpływem parlament niemiecki prowadził swą politykę podczas wojny, a którą żyd Preuss dziś wprowadza w praktykę. W jakich olbrzymich ilościach i z jakim głośnym skutkiem szerzy się truciznę żydowską, wskazują dzienne cyfry nakładów: »Daily Mail* — 1 miljon, »Matin« — 900.000, »Sunday Pictorial« — ponad 2 miljony, »Petit Parissien« — 1 7> miljona, »Daily Mirror« — ponad 1 miljon i t. d. Wielkie dzienniki amerykańskie i angielskie obracają z kosztami wydawniczemi około 15 miljonami marek (wartość przedwojenna). Są to koszty utrzymania wielkiej instytucji społecznej. » Koncern* Northcliffe’a tygodniowo puszcza w świat więcej niż 30 miljonów numerów dzienników (wycźerpujące studjum Pawła Dehna: »Anglja i prasa«). s Koncern* Northcliffe’a, popierany w tym celu funduszami wielkiej finansjery, oprócz swoich korespondentów, utrzymywał w pewnych centrach Europy specjalne, dziennikarsko - polityczne biura agitacyjne przeciwko Niemcom, więc w Wiedniu, Pradze, Paryżu, Petersburgu, Budapeszcie, Krakowie, Lwowie i Poznaniu. Znane międzynarodowe pseudonimy dziennikarskie tych szatańskich podżegaczów wojny: Argus, Ignotus, Calchas, Spectator, pochodzą z tych biur lub przeszły przez nie. Zwykle kryją się za nimi dyplomaci Ententy. Prócz Northcliffe’a w Anglji był jeszcze koncern Pearson’a. W Ameryce Hearst-concern. Hearst chlubił się, że wywołał wojnę przeciwko katolickiej Hiszpanji. Od 6 wielkich syndykatów prasowych są zależne 16.000 dzienników. Wielkożydowska prasa amerykańska jest całkiem w ręku pieniądza. Część handlową po- prostu wydzierżawia instytucjom finansowym. Paweł Dehn przytacza następujące przykłady splotu tej prasy z oligarchją finansową: »Przy emisjach, miljony idą na prasę. Spekulant angielski Horley zapłacił za umieszczenie artykułów finansowych 40.000 marek. Giełda kupuje tą prasę za zarobek na kursach, na gruncie fikcyjnych notowań akcyj. »Polityk* płaci abonament za 900 lat naprzód i t. d.«. Kto obznajmi się bliżej z temi rzeczami i zapuści wzrok za kulisy wszechpotężnej żydowskiej organizacji pracy, tej prze- mocnej fabryki kłamstw, ten zaczyna wierzyć w djabła. Labour Księga win Judy. 10 |
|
146 |
|
Leader pisał 20 marca 1915, że wojna jest »przedsiębiorstwem prywatnem Asquith’a, Grey’a, Harmsworth’a i innych podżegaczy*. Tak samo »Daily News* nazwało wojnę: »wojną pp. Grey’a, Asquith’a i ich popleczników, z unionistycznej kliki prasowej«. (Móndel: »Niemcy na drodze do demokracji*). Jeszcze raz przypominamy wspomniane słowa Markussohna. W d. 14 grudnia 1914 A. Gardinar napisał w > Daily News* list otwarty do Northcliffe’a, który, jak wiadomo, był »ministrem propagandy Lloyde’a Georga: »Byłeś pan przez lat 20 podpalaczem w Anglji, człowiekiem, zawsze gotowym rzucić na świat płomienie, aby z tego zrobić plakat dziennikarski*. Jak niewypowiedzianie nędzne jest bezwstydne kłamstwo wszechżydów o hecy wojennej wszechniem- ców, wielkoprzemysłowców i t. d., przy tej potężnej organizacji dla wzniecenia wojny przeciwko ostatniej fortecy, której Juda nie miał jeszcze całkowicie w swoich chciwych szponach, przeciwko żywiołowemu zdrowiu narodowemu i z niem związanej »niedemokratycznej* konstytucji, przeciwko obronie Niemiec. W tej światowej organizacji prasy żydowskiej zasiadali nie- tylko macherzy wojny żydowskiej, ale i »generałowie komenderujący* jej przeprowadzeniem. Faktycznie tę wojnę wygrano atakiem na życie wewnętrzne niemieckie. Jeżeli generał angielski Maurice słusznie mówi: »armja niemiecka była zasztyletowana z tyłu przez ludność cywilną*, ten sztylet sfabrykowała, oszlifowała i wcisnęła w dłoń ogłupionym Niemcom żydowska prasa międzynarodowa, łącznie z drukowaną wT Niemczech prasą wszech- żydowską. Obok kapitału międzynarodowego, głównym orężem Judy jest prasa międzynarodowa, w walce o panowanie nad światem. Mało jest rzeczy na świecie tak cudownie zorganizowanych, tak zwarcie splecionych i tak gruntownie zbudowanych, jak żydowski światowy monopol prasowy. Z jego zakładów tresury wychowawczej dla dziennikarstwa żydowskiego, wymienimy tylko miljonową fundację żyda Pulitzer’a, wszechżydowską wyższą szkołę dziennikarską, na amerykańskim uniwersytecie Columbia. Że Juda pracuje w -wielkim stylu, niepodobna mu tego odmówić. O łączności żydowskiego kapitału międzynarodowego, która w pewnej mierze jest niejako automatycznie działającem wzajem- nem ubezpieczeniem kapitału żydowskiego, nie potrzebujemy więcej się rozwodzić. Kto na tym punkcie ma jeszcze wątpliwości, ten chce być ślepy. Treitschke pisze: »giełdy wszystkich krajów kulturalnych, po cichu zaczęły się porozumiewać co do wspólności interesów pieniężnych, a nowa partja międzynarodowa wielkiego kapitału, znalazła partję w żydostwie bez ojczyzny«. To jasne i wyczerpuje jądro sprawy. Przypomnijmy sobie wyznania W. Ra- thenau’a w » Wiener Neue Freie Presse« z 25 grudnia 1909 r. o panowaniu nad światem 300 wielkich finansistów! Wydawnictwo Ullmanna »Berliner Illustrierte Zeitung« w Nr. 44 z roku 1913 podało fotografje »Czterech panów rynku światowego*: sir Ernesta Cassel, dyrektora Ballina, sir Feliksa Cassel i bankiera |
|
147 |
|
Warburga! Rois juifs! Nie na długo przed wojną założony w Paryżu żydowski »międzynarodowy Związek Banków« pisze w prospekcie: »dla wielkiej finansjery wybiła godzina otwartego dyktowania światu swoich praw, jak to dotychczas czyniła ukrycie... Wielka finansjera jest powołana wziąć dziedzictwo cesarstw i królestw z autorytetem, rozpościerającym się nie na jeden kraj, ale na całą ziemię*. Lepiej naszych twierdzeń dowieść nie można. Cel osiągnięty i White ma słuszność, stwierdzając w »The modern jew«: »finansjera światowa jest inną nazwą finansjery żydowskiej*. Kapitał wielkożydowski, który przedewszystkiem sprowadził obezwartościowanie wszystkich wartości osobistych, dziś rządzi, po upadku Niemiec -- absolutnie. Bożek Mammon zwyciężył. »Petit Journal« paryski drukuje zdanie new-jorskiego wielkiego finansisty: »Zahipotekowaliśmy wasz triumf. Cień kapitału amerykańskiego (znaczy żydowskiego) stał się prezydentem, gdy zwracał paszporty hrabiemu Bernsdorffowi*. Juda jest u celu i »prognostycy wartości materjalnych« wstępują na trony i tam, gdzie dotąd nie byli jeszcze całkiem u siebie. Ktoś, kto musi wiedzieć, wielki morderca dusz Mart (Mordochaj) mówi (»Deutsch Franzosisches Jahrbucłu): >Jaki jest światowy grunt żydostwa? Potrzeba praktyczna, korzyść własna. Jaki jest światowy kult żydów? Szachrajstwo. Jaki jest ich Bóg? Pieniądz. Faktem jest, że zarówno liczni przedstawiciele zagranicznych żydów prasowych, jak i finansowych, posiadają nazwiska niemieckie i z Niemiec pochodzą, głównie z Frankfurtu nad Menem, z Cassel i ze Wschodu, a więc Rotszyldzi, Oppenheimer, Herz, Reinach, Warburg, Schiff, Speyer, Reutter (Józefat z Cassel), Pu- litzer, Northcliffe (Jakób Stern z Frankfurtu n. M.), Beaverbrook (Blumenfeld) i t. d. Według niepodejrzanej » Frankfurter Zeitung* z 9 paźdz. 1915 r. następujące wielkie firmy Wallstreet są pochodzenia żydowsko-niemieckiego: »Amsineck & C-y«, » August Belmont & C-y« (Markus Goldmann, Sas), »Hallgarten & C-y« (Lazarus Hallgarten i Józef Herzfeld), »Heidelbach«, »Skelheimer & C-y«, »Knauth«, »Nachod i Kuehne*, »Kuhn, Loeb & C-y* (Jakób Schiff, Feliks Warburg, Henauer, Kuhn i t. d.), "Laden- burg«, łThalmann & C-y«, »Wilh. Salomon & C-y«. »I. i W. Se- ligmann & C-y«, »Speyer & C-y«. Stosuje się to i do zagranicznych rewolucjonistów: Kerenskij (Korn), Trockij (Braunstein), który w niemieckim socjalistycznym dzienniku »Neu Zeit* (1909 str. 79), nazywa siebie »pilnym uczniem socjaldemokracji niemieckiej*, Radek (Sobelsohn), Lenin (Cederblum), Litwinow (Fin- kelstein), Kamienjew (Rosenfeld), Larin (Lurje), Steklow (Naham- kes), Zinowjew (Apfelbaum), Gorew (Goldmann), Suchanów (Gim- mer), Meschkowsky (Goldenberg), Joffe (Japheph). Zaprzeczają żydowskiemu pochodzeniu Lenina, jednakże potwierdzają to wyraźnie świadomi i zagranicą. Ta lista może się ciągnąć do nieskończoności. Skąd pochodzi ten fakt niewątpliwy, bijący w oczy? Nawet Hermann Cohen uznaje go: »Żydowstwo niemieckie miało |
|
148 |
|
i ma wpływ centralny na żydów całego świata, przynajmniej na żydów zachodnich nowoczesnego świata (Deutschtum und Juden- tum). Stara historja o żmiji przygarniętej i ogrzanej. Zresztą zjawisko tłumaczy się i jest bolesnem świadectwem wyższości Niemiec i ich skali oświatowej nad innemi krajami; tylko w takim »kraju barbarzyńskim« Juda mógł był przyswoić sobie wykształcenie kultury zachodniej. Dlatego, jak mówi Cohen, żydzi całego świata mają obowiązki pietyzmu względem Niemiec, gdyż to kraj ojczysty ich duszy. Ten »pietyzm« okazują czysto po żydowsku, dusząc Niemcy. Niemcy zarżnięte i Juda triumphans. |
|
XXIII. Związki. Z międzynarodowych nacjonalnych potężnych związków Judy przytoczymy dwa: jeden półjawny : »Alliance Israelite Univer- selle* i drugi tajny : zakon żydowski United Order B’nei B’rith. U. O. B. B.). » Alliance* posiadająca w Niemczech Komisję krajową i około 130 lokalnych filij, jest to wyraz towarzyski wspólnoty żydowskiej. W odezwie żyda Cremieux, założyciela »Alliance«, czytamy : Wzniosłe proroctwa naszych świętych ksiąg, spełniają się. Nadchodzi dzień, w którym Jertfzalem będzie wspólnym domem modlitwy dla goimów (połączonych pod rządem Izraela), w którym chorągiew monoteizmu powiewać będzie na najdalszych brzegach. Skorzystajmy z wszelkich okoliczności! Nasza siła jest wielka — nauczmy się jej użyć! Czego mamy się lękać? Niedaleki dzień, gdy bogactwa ziemi należeć będą wyłącznie do Judy. (Wahrmund, str. 53). W dzienniku żydowskim po hollendersku : »De Jodsche Wachter* w r. 1917 zjawił się list pełen tryskającej nienawiści do tych Niemiec, które wykazały taką nieoczekiwaną, upartą siłę oporu. Czytamy: »Na szczęście są jeszcze związki żydowskie, np. »Alliance Israelite*, które nigdy nie grają na karty cesarza i jego trabantów*. Według »Figaro« paryskiego w końcu 1915 r. wyszła odezwa do żydostwa krajów neutralnych : »Zwycięstwo związanych z Rosją mocarstw zachodnich będzie miało następstwem wyzwolenie żydów rosyjskich. Rewolucja francuska wyzwoliła żydów zachodnich. Zwycięstwo aljantów wyzwoli resztę żydów Europy. Byłoby głupotą, gdyby żydzi oczekiwali swego wyzwolenia od na szczęście niemożliwego zwycięstwa połączonych potęg pangermanizmu i militaryzmu. Synowie starego Judy, oczekujemy z pewnością triumfu sprawiedliwości*. Pisarz z Figaro żyd Józef Reinach jest prezesem w »Alliance». Żyd Cremieux, założyciel »Alliance« w r. 1870 nałożył cenę 1 milj. fr. za głowę cesarza Wilhelma I. i kronprinza Fryderyka Wilhelma. W r. 1915 loża »l’avant gardę* w Paryżu postanowiła, aby: cesarz Wilhelm II., Franciszek Józef, królowie bawarski, saski, wirtemberski i generałowie niemieccy byli wydani i przed Sądem postawieni*. |
|
149 |
|
O związku U. O. B. B. pisze »Auf Vorpost« (zeszyt 1/s 1918). Ten związek tajny założony w 1842 przez 12 żydów emigrantów niemieckich do Ameryki pod wodzą Henryka Jones’a z Hamburga, w r. 1882 założył w Niemczech swoją wielką lożę VIII i »Alliance Israelite® oddawna prześcignął; on stanowi miejsce zborne wielkich w Izraelu ; naczelnictwo wojska żydowskiego do zdobycia dla żydów państwa wszechświatowego. Jak »synowie związku® podczas wojny (i w Niemczech) pracowali, zdradzili to na posiedzeniu tajnem, które odbyło się zimą w r. 1916-17 wjednem z miast nadreńskich. Mówca z Berlina przy powszechnym aplauzie oświadczył, że >żydostwo może osiągnąć cele jedynie popierając bezwzględnie partje przewrotowe®. Aby bez przeszkód dopiąć demokratyzacji i republikanizacji, trzeba się wszakże zachować »kaisertreu«, aby przez to ukołysać książąt niemieckich i naród niemiecki V Co się tyczy wolnomularstwa, to bezpośrednio w służbie międzynarodowego żydostwa jest anglosaskie (szkocki system wy- sokostopniowy z wierzchołkiem »rady najwyższej® 300°0® i loża romańska (francuska Kadosz). Kogo interesują te niezmiernie ciekawe i ważne sprawy, temu zalecamy Heise’go »Wolnomularstwo Ententy a wojna światowa® (nakł. Fingh, Bazylea) i Wichtla : • Wszechświatowe wolnomularstwo, rewolucja, rzeczpospolita (nakł. Lehmann’a)«, Rolę odegraną przez żydowski Grand Orient francuski przed wojną, podczas wojny i wogóle w polityce międzynarodowej, można uważać za znaną powszechnie. Co się tyczy loży niemieckiej, stosunki są tak rozmaite, że niepodobna wszystkich form wolnomularstwa niemieckiego rzucić do jednego garnka. Systemy humanitarne i eklektyczne są obciążone żydostwem i są mniej więcej narzędziem internacjonalizmu. Niemieckie systemy chrześcjańskie nie są tern. Nie przyjmują żydów na członków i utrzymały samodzielność i niezależność od Wielkiego Wschodu francuskiego i wogóle od wolnomularstwa zagranicznego. Należy oczekiwać i żądać, aby żydowski internacjonalizm i pośrednio nie nadużywał niemieckich systemów chrześcijańskich i aby ich robota płynęła z zasadniczego poznania, że wychowanie uszlachetniające ludzkość, możliwe jest jedynie na podkładzie idei naro- wej i poczucia narodowego. Takie nadużycie nastąpiłoby, gdyby niemieckie chrześcijańskie wolnomularstwo stanęło na punkcie wyjścia, propagowanym przez broszurę Wielkiej loży Wiedeńskiej: »Co to jest wolnomularstwo, czego żąda?«. Czytamy : «Będzie dla wolnomularzów pięknem i cennem posłannictwem najpierwej krajom nieprzyjacielskim po tamtej stronie granicy rzucić hasło porozumienia, pojednania, pokojowego napowrót złączenia, a ten głos w dal, od brata do brata, od loży do loży napewno nie przebrzmi niedosłyszany®. Oto mamy żydowskie międzynarodowe rozwiązanie, w które głupi, prostoduszny Michałek niemiecki uwierzył i z niem poszedł ku zgubie. Jest cechą okrucieństwa Judasza Iskarjoty, ale i jego bezgranicznej ufności w nieuleczalną |
|
150 |
|
naiwncść Niemca, że i na przyszłość wychwala mu takie wypróbowane środki. Gdyby taki był rdzeń wolnomularstwa niemieckiego, należałoby je poprostu zwalczać. Dla wolnomularstwa czas najwyższy, aby zajęło stanowisko w tych sprawach otwarte i nie dwuznaczne. Ale najgorszy i najniebezpieczniejszy z wszystkich »związków* jest »Liga Narodów*, spłodzona przez Wilsona, Jakóba Schiffa i prezesa wilsonowskiego przemysłu wojennego Barucha, chrzczona przez rabinów Wise’go i Elkusa. Jest ona być może najmądrzej zorganizowanym narzędziem »Alliance Israelite*. Nie dziw, że wszyscy żydzi i ich towarzysze rekomendują ten związek Michałkowi niemieckiemu, jako najlepsze lekarstwo. |
|
XXIV. Gwiazda Jady, W jaki sposób wojna żydowska była narzędziem do zaprowadzenia rzeczpospolitej wszechświatowej pod władzą żydowską, wykazaliśmy. Pokój żydowski, który z pomocą czy bez żydowskiego bolszewizmu, ostrzyże nas, otworzy oczy ostatniemu z niemieckich Michałków. Wzmiankujemy jeszcze o wszechżydowskiej * przed konferencji trwałego pokoju* w Szwajcarji, w której, według »Ementhaler Naehrichten« uczestniczyli pp. Gothein, Blunck, Bernstein, Quidde, prof. Schucking i na której z ust niemieckich padły hasła wszechżydowskie : » Najfatalniejsze, coby mogło spotkać Niemcy, byłoby przemożne, stanowcze zwycięstwo, któreby wzmocniło »wszechniemców«. Całkiem otwarcie p. Benno Maass w swem piśmie do prof. Grudera w Monachjura dn. 5 lipca 1917 r. wypowiedział się przeciwko »wszechniemieckiemu pokojowi: »Czy rzeczywiście pan nie może pojąć, że żydzi całą siłą zwracają się przeciw pańskiemu kierunkowi, albowiem ten przynosi im tylko nienawiść, prześladowanie i pełne pozbawienie praw?« Bez żadnego miłosierdzia artykuł » Frankfurter Zeitung« odkrywa istotę sprawy »młodzieży« : »Powiedzcie, czy dobrze się stało, że przyszła wojna? Pomyślcie, gdybyśmy ją wygrali... Co było gnębiące, stałoby się nie do zniesienia. Bylibyście pozostali niewolnikami państwa napiętnowanymi tysiącem ucisków; musielibyście głęboko chylić się przed każdym symbolem. Powiedzcie, być może, stało się dobrze, żeśmy wojnę przegrali?«. Tak cieszy się Juda z hańby niemieckiej i z nędzy! Co dla jednego sową, dla drugiego słowikiem. Przypisek. Żyd A. Fried pisze w zeszycie grudniowym »Frie- densworte* : »sercem radosnem winniśmy podziękować demokracjom zachodu za to, że zwjmiężyły. I nas wyzwoliły.* Dr. Sta- pel w swem wybornem czasopiśmie : «Deutsches Volkstum* (maj) ogłasza, w jaki sposób tak czczony jeszcze przez wielu głupich |
|
151 |
|
Michałków pacyfistyczny przemytnik Freud obchodzi francuskie święto zwycięstwa: ^zazdroszczę Francuzom tego przeżycia. Wgłębi serca podzielam je z nimi. Czuję wraz z nimi, dreszcz wzruszenia przenika mnie na samo wspomnienie tego przeżycia... Jest to szczęście, że przestępcy r. 1914 nie wygrali, inaczej mogli byli ukrywać swe kłamstwa nadal«. Tylko w Niemczech przez 6 dziesiątków lat : »uwielbienie dla siły doprowadziło zamęt moralny do owocnego rozwoju. W stosunku do występku niemieckiego warunki pokoju są jeszcze łagodne!«. I ten nędzny i zuchwały oszczerca był podczas wojny jedną z nadziei urzędu spr. zagr. i kanclerstwa państwa. Dn. 31 marca 1919 w wydziale do per- traktacyj pokojowych urzędu spr. zagr. odbyła się narada w sprawie żydowskiej. »Komisja rzeczoznawców do spraw żydowskich* wystawiła następujące żądania : równouprawnienie i równoposta- wienie żydów we wszystkich krajach świata, usunięcie wszelkich ograniczeń dla żydów, ustanowienie komisji międzynarodowej do nadzoru nad temi zasadami we wszystkich krajach i t. d. Naród niemiecki leży na ziemi, złamany i nie mniej przez Judę. A rząd tego narodu w tym samym czasie łamie sobie głowę nad tern, w jaki sposób obcym żydom ulżyć cierpień po większej części fikcyjnych. O podobnych rezolucjach co do naszych dręczonych, maltretowanych, zagranicznych Niemców niczego nie słyszeliśmy. Obłęd metodyczny. Pozostaje jeszcze roztrząsnąć w najwstrętniejszy i najnikczemniejszy środek polityki żydowskiej — rewolucję. Było do przewidzenia przez ludzi rzeczy świadomych, że wojna żydowska musiała się zakończyć rewolucją żydowską. Umyślnie starał się Juda, aby pomimo zrobienia przegranej wojny, waga historyczna (vis iner- tiae w dobrem znaczeniu) znienawidzonej konstytucji niemieckiej najbardziej znienawidzonego, bo najbardziej niemieckiego z Niemców, nie okazała się za ciężka do złamania bez nowego ataku. Pomimo nastroju zwątpienia było jeszcze wiele tego, czego Juda najbardziej nienawidzi i czego najwięcej się obawia, to jest niemieckiego poczucia uczciwości. Wśród tego biednego, wygłodzonego, przez paskarzów wymęczonego, przez B-system sto razy bitego narodu, słychać było niebezpieczny okrzyk obrony narodowej. Wiemy coby się stało z panjudą, gdyby ten straszny naród w ostatniej sekundzie poczuł świadomość własnej siły i wziął swe losy w własne ręce! Dlatego żydowski oprawca naczelny Lloyd George sprytnie powstrzymał warunki rozejmowe, bo ich ogłoszenie jeszcze w dniach listopadowych przed wybuchem rewolucji byłoby przycisnęło do ściany wszystkich Mefistów i Judaszów i rozpętało taki gniew ludu, któryby usunął tych, którzy dzisiaj triumfują. Dlatego z sekundową dokładnością rozpoczęła działanie piekielna maszyna Judy i wysadziła w powietrze niemieckie ciało państwowe i narodowe. Dlatego czekano z otwarciem straszliwych katowskich warunków » pokoju* do r. 1921, aby tymczasem rozbroić ogłu- |
|
|
|
152 |
|
piałego przez czerwonego i różowego Judę Michałka niemieckiego. Oto sens »Orgeschhecy « i kłamliwych wieści o »putczu prawicowym«. Że rewolucję robiły pieniądze żydowskie, że kierowały nią umysły żydowskie, że ukryci reżyserowie weszli na stanowiska rządzące, nawet zewnętrznie w 8O°/0, dziś każdy to widzi. Tern Judasz Iskarjota dokonał swego ostatecznego zwycięstwa: Dotychczas popierał każdą rewolucję. Jest to jego środek wieczysty. Odnosi się i do starożytności. Rzymskie rewolucje państwowe, które pozbawiły zżydzony cezaryzm rzymski resztek sił, były dziełem żydowskich ulubieńców wewnętrznie i zewnętrznie uzależnionych cezarów. Naturalnie Juda ma dla rewolucji, którą organizuje i kieruje, w której dziele krwawem bierze udział dopiero w ostatniej chwili, gdy już udała się, więc przestała być dlań niebezpieczna, — piękne słowa i hasła, któremi werbuje sobie parobków i pachołków katowskich. Słówka brzmią : wolność, równość i braterstwo«. Mniemanie, że nonsens o powszechnej równości, za którego pomocą Juda poprostu niszczy wszelkie związki organiczne, jest wynalazkiem rewolucji francuskiej, względnie Rousseau’a, jest błędne: ten najmocniejszy, najniebezpieczniejszy i najzgubniejszy błąd historji ludzkiej jest pochodzenia czysto żydowskiego. »Die Allgemeine Zeitung der Juden« pisze (Nr. 35, r. 1919): »Talmud zawiera naukę o jednakowych prawach dla wszystkich i ludzkość zawdzięcza ją żydostwu«. Żydów się 'tu wynosi jako »wynalazców nauki, że wszyscy ludzie są równi«. Że rewolucja jest robotą żydowską, żydzi często przyznają. Więc pisze dra Blocha »Wochenschrift fiir die gesammten Interesse des Judenthums* (Nr. 31 r. 1919) : »Historja ostatnich stuleci środkowej i zachodniej Europy stale widzi w żydach siłę pędną rewolucji*. Jak we wszystkich rewolucjach żydzi naprzód wiedzą i ukrycie kierują, widać np. z tego, że Benjamin d’Israeli już na rok przed rewolucją 48 r. mógł był pisać: »Nie znajdziecie w Europie ani jednego ruchu umysłowego, w którym żydzi nie braliby udziału. Potężna rewolucja, która się w tej chwili przygotowuje (1847), rozwija się całkiem pod auspicjami żydów, którzy monopolizują niemieckie »krzesła profesorskie« Aleksander v. Pecz dowiódł, że już »Freiheit« Mosta była utrzymywana przez wielki kapitał anglosaski. Z czasów ostatnich rewolucja rosyjska r. 1905 była tak samo dziełem rąk żydowskich, jak dzisiejsza, która obaliła carat, gdy oddał się na katowskie usługi żydom. Bernstein powiedział w socjalistycznym miesięczniku: »Jak wielką rolę żywioł żydowski odgrywał i odgrywa jeszcze w rewolucji rosyjskiej, jest wiadomo*. Niemiecka socjaldemokracja przesłała wtedy rewolucjonistom rosyjskim liczne grosze robotników niemieckich, okrągłe 380.000 marek (oficjalnie). Przypńek. Taki rys dobrego serca występuje klasycznie w pokwitowaniu pewnego żydowskiego dziennika zachodnio-nie- |
|
|
|
153 |
|
mieckiego; 155.663 marek przesłano żydom rosyjskim, a 39 marek ranionym i sierotom wojny południowo-afrykańskiej. Na zgromadzeniu syjonistycznem w marcu 1906, oświadczono: »żydzi wszczęli ruch i kierują nim«. Zwłaszcza bolszewizm jest czysto żydowski co do źródła, osób, w każdem włóknie swej istoty. Cały rosyjski anarchizm i nihilizm jest rośliną żydowską. Rząd sowietów, którego członków głównych nazwaliśmy, jest wyłącznie rządem żydowskim. Organy rządowe w 85°'o obsadzili żydzi. Przypisek. To samo na Węgrzech. Z 30 szlachetnych głów rzeczpospospolitej Rad, 24 były żydowskie. Z wyjątkiem Ban- tus’a wszyscy »pełnomocnicy* ludu byli żydzi : więc prócz Cohna, Ssamuely, Pogany, Bohm, Agostohn, Kimsky, Lencler, Szekely, Varga, Hamburger, Edelyi. «Times« nazywa rząd węgierski Rad »mafją żydowską«. Agent angielski Bruce Lockhardt po powrocie z Rosji powiedział : »Żydzi stanowią znakomitą większość przywódców bolszewickich, a niemal wszyscy mają przybrane nazwiska*. »Morning Post« dodaje : »I przywódcy ruchu w Niemczech są w ogromnej ilości żydami, a świadkowie zgromadzeń bolszewickich w Londynie zeznają, że i tu żydzi są w większości«. Ale niewątpliwie najpiękniej się przybrała żydowsko-bolszewicka gadzina w bawarskiego lwa! Wilton, korespondent »Timesa«, w swej książce o podróży w Rosji opowiada, że na 384 komisarzów ludowych, tworzących rząd, można było stwierdzić 13 Rosjan. Reszta składa się z 300 żydów, z których 264 dopiero podczas rewolucji przybyło do Rosji ze Stanów Zjednoczonych, z 22 ormian i gruzinów, z 15 chińczyków i z 2 czarnych. Rosja nie prędzej przyjdzie do siebie, aż żydy znikną. Co do jej przyszłości godne uwagi są słowa Gaudin de Villaine’a w senacie wyrzeczono 12 maja 1919 r.: »Re- wolucja rosyjska i wielka wojna była inscenizowana przez wielką finansjerę: ta najpospolitsza wyprawa złota przeciwko krzyżowi sprowadza się mniej więcej do szalonego pragnienia żydów panowania nad światem. Bolszewizm jest taimudycznym duchem buntu. Rewolucja rosyjska była żydowską, podtrzymywaną przez Niemcy, tę kolebkę nowoczesnego wszechświatowego ży- dostwa, a oprawcy Rossji, bolszewicy, są to mniej lub więcej członkowie rasy żydowskiej«. To samo odnosi się do niemieckiego spartacyzmu, który, jak wiadomo, jest założoną przez żydowskich bolszewików za żydowskie pieniądze bujną latoroślą bolszewizmu. Joffe (Japheph), Radek (Sobelsohn) i Vigdar Kopp ze swymi ludźmi są jego organizatorami, a przywódcy »niemieccy* również żydzi: Liebknecht, Luxemburg, Lewinsohn i t. d. Lista Leporella jest długa. Założone swojego czasu w Berlinie na oczach rządu biuro zarażenia, słynne Rostra, jest czysto żydowskie. Nie tylko wodzowie naczelni, ale i organizatorzy prowincjonalni, krzy |
|
154 |
|
kacze, nadewszystko »inteligentna* młodzież, zajmująca się propagandą uliczną i obrabianiem młodzieży niemieckiej, są prawie nawskróś żydzi. Czy to przypadek, że przy putczacłi spartakow- skich nasamprzód uwalniano paskarzów żywnością i niszczono obciążające ich akty? (Liebig, »Odnowienie Niemiec« marzec 1919). Przywódcy główni ciężkich niepokojów w Ruhr (początek 1919) byli również żydzi: Levine, Eppstein, Ruben, Hammer (z niemieckiego biura dezerterów w Holandji), Ochel i Rosi Wallen- stein. Bolszewizm niemiecki cechuje godne politowania ubóstwo myślowe. Ten z góry zbankrutowany kierunek myśli (jeżeli to wogóle można uważać za myślenie) jest poprostu przeżuwaczem cudzych myśli. I nawet to przeżuwanie jest tylko powierzchowne, tak, że są przytem ekskrementy tego chorobliwie przyśpieszonego trawienia. Spartacyzm, o ile nie polega jedynie na zaspokojeniu popędów zwierzęcych i na nowoczesnym kanibalizmie, ale występuje literacko, nie może się wyrzec swego pochodzenia od megalomanji berlińskich plagjatorów kawiarnianych i od ghetto- wych zaułków monachijskich wykolejeńców artystycznych, a twory jego noszą piętno »wtórnego syfilisu mózgowego* : dusze rozbite, kora mózgowa przeżarta, chore ciało, oto przedstawiciele nowej komunistycznej »niemieckiej kultury światowej«. Sens pojęcia : małpi teatr, utrzymywany przez azjatyckich pogromców i szarlatanów. Bo pierwszem zadaniem spartacyzmu jest obrona żydowska. Najwścieklejszy dziennik Spartakusów: »der Galgen«, pisze w maju 1919 r.: »Przypatrzmy się im bliżej, tym antysemitom (»czystorasowi aryjscy politycy wideł od gnoju«). Po większej części półgłówki, zapylone pół-wykształcenie, polityczne główki dziecinne, brak im tego, co cechuje żyda, samopoczucia i wytrwałości! Bezlotni, jak to bywają antysemici, chytrzy, pedanci, ubodzy w ideje, ms*zczą się na umysłowo od siebie bogatszych. I są dzisiaj ludzie, dziwiący się, że Juda jest w opozycji. Ale żydzi, poprzednio ograniczeni jako obywatele, żywiący wiarę niezłomną w świętość swojego posłannictwa (!), zwykle pacyfiści do ostatecznej konsekwencji, byli popchnięci do opozycji przez rząd żydom wTrogi! I tam walczą ramię przy ramieniu z niewolnikami i uciemiężonymi, przeciwko ciemnej reakcji. Antysemici z gatunku ^Deutsche Tageszeitung« powinni milczeć, bo przegrali. Ten gatunek nie może splugawić ludzi czystych, jak Eisner i Lieb- knecht. W każdym razie gwałciciele trupów niech się mają na baczności. Rewolucja proletarjacka będzie nie wiatrem, lecz orkanem®. I treść polityczna spartacyzmu, jeżeli wogóle można o czemś podobnem mówić, jest żydowska: naga, nieokiełzana żądza posiadania cudzego. Rzekomą sprzeczność pomiędzy dążeniami bolsze- wickiemi, a interesami wielkiego żydowskiego kapitału, już wyżej omówiliśmy. Spartakus jest też koszerny. Ten kapitał jest dla bolszewizmu tabu. Więc otwarcie broni się interesów Spartakusa. »Berliner Tageblatt« i »Vossiscbe Zeitung® występują przeciwko związkom ochotników (»Vossische Zeitung« w czasie pokoju |
|
155 |
|
brzesko-litewskiego, energicznie broniła sowietów). Dom Rudolfa Mosse posługuje się przytem bardzo mądrym fortelem: na przo- dzie zjawia się »Berliner Tageblatt« dla burżujów, z tyłu »Berli- ner Vołkszeitung« mniej licząca się z względami, w której pisują ludzie pokroju I. Wrobela, nazywający zwalczających bolszewizm opryszkami, obcujący z »przedstawicielami Rad*, jak i z »powa- żnymi politykami* i przypisujący im nawet »głęboko religijne myśli*. Naturalnie wstawia się za Liebknecktem i Różą'Luksemburg, przyczem błazeństwo idzie tak daleko, że śmierć Lieb- knechta jako _»katastrofę*, podobną »zatopieniu Lusitanji*, czci się żałobą. Śród podpisów »inteligencji«, którzy nie rzekli słowa publicznie z powodu haniebnej rzezi Niemców przez morderców towarzyszów Liebknechta, znajduje się: prof. Einstein, I. Haas, dr. Grelling, W. Schiicking, red. prof. Wertheimer, Jaffe, W. Kaufmann, Fr. Oppenheimer, Blaschko, dr. Magnus Hirsch- feld (o jego działalności jest wiele do powiedzenia), A. Fried, Harden, Quidde, Wiemer, E. Schwabach, Paasche jun., Tepper- Laski, Al. Moissi, W. Rathenau, G. Meyrink. Przeciwko osądzeniu żydowsko-bolszewickiego zbrodniarza Tollera, protestowali »inte- ligenci«: Fr. Adler (zabójca Stiirgha), H. Bahr, Fr. Blei, Artur Schnitzler, Ida Roland, Al. Moissi, H. Sonnenschein, Al. Ehren- stein, Fr. Werfel, H. Hofmannsthal, Os. Fried, Beer-Hofmann, St. Zweig. I okolicznościowo prasa wszechżydowska śpieszyła się z tą pomocą. »Leipziger Volkszeitung« w lutym 1918 r. pisała z powodu strejku spartakusowskiego: »Jedyny dziennik burżua- zyjny »Frankfurter Zeitung* okazał pewne zrozumienie strejku*. Po mordach Spartakusa w marcu 1919 r. »Vossische Zeitung* ujęła się nawet bez listka figowego za Spartakusem, zastrzegając się przed »pomieszaniem przestępstwa z pospolitemi zbrodniami«. Rozumie się, że i wśród żydów są sprzeczności interesów i nieraz interesy drobnych żydów bezwzględnie podporządkowuje się interesom wielkich, jak również i interesy poszczególnych pro- wincyj np. Niemiec, które ulec muszą interesom panjudy. Walter Lick wypowiedział się o tern słusznie. Ale tego rodzaju chwilowe sprzeczności interesów noszą cechę domowych rozterek, a międzynarodowe, przedewszystkiem kapitalistyczne wzajemne ubezpieczenie Judy, doprowadza to w końcu do wyrównania. Polityka Judy, jako pozbawiona wyższego rozumu, nie jest bez błędów. Przedewszystkiem ponosi ciągle skutki przeciągnięcia. Nawet istnieją objawy obustronnej odrazy np. pomiędzy Sephardim’ami i Asckenazim’ami, t. j. pomiędzy »rasą szlachetną* a żydami z ghetta. Te sprzeczności interesów, które wyniknęły np. przy sprawie żydów wschodnich, nie działają jednak politycznie, ale tylko towarzysko i z tego powodu stanowią nawskróś wewnętrzną sprawę żydów. Mylą się całkiem ci, którzy np. z »rozumnego* stanowiska pewnej części żydostwa do sprawy żydów wschodnich lub do podobnych zagadnień wnioskują o możliwości rzeczywistej wspólnoty interesów niemiecko-żydowskich, chociażby |
|
156 |
|
z ulubionych »względów takt3rcznych<, które już niejedną dobrą niemiecką sprawę zgubiły i zabiły. Nazewnątrz Juda wiecznie i zawsze stanowi jedność rasową, polityczną i gospodarczą siłę solidarną (Bethmann powiedziałby: homogeniczną), ze swoistą silną wolą, swoistą nienasyconą nienawiścią i własnym wielkim celem. Ukute przez bolszewików pojęcie rewolucji światowej jest, trzeba to przyznać, gigantyczne i o sile porywającej wszystkich zwyrodniałych, jak każda wielka idea niszcząca. Do samego wnętrza jest to pojęcie żydowskie. Ta myśl jednakże nie zawiera w sobie nic nowego, jak i to, co obecnie przeżywamy, lub to, co myślą i do czego dążą nasi rewolucjoniści. Nic nowego nawet w drobiazgach; wszystko jako całość i jako szczegóły, są to prastare śmiecie z okresów »objawień« i t. p. czasów perjodycznego obłędu. W szczególności bolszewizm i rewolucja wszechświatowa jest tak stara, jak Ahasverus. Już Bakunin, wraz z żydem Aleksandrem Hercenem, założycielem nihilizmu rosyjskiego, pisał dnia 6 marca 1847 r. do ożenionego z żydówką niemieckiego rewolucjonisty Jerzego Herwegh’a: »dopiero wtedy będziemy szczęśliwi, t. j. będziemy samymi sobą, gdy cała ziemia stanie w płomieniach*. Czyż nie brzmi to jako wieść od dzisiaj, gdy rewolucjonista Korvin w r. 1848 w swoich >wspomnieniach* pisze o żydowskiej robocie ówczesnej rewolucji: »Louis Blanc pomieszał zmysły robotnikom francuskim, a Bornstedt — niemieckim. Schlebiano im w najbezwstydniejszy sposób, że w końcu musieli uwierzyć, że całą rewolucję zrobili oni i dla siebie i że ich pięści znaczyły o wiele więcej, niżeli najmędrsze głowy. Niejeden z dotychczas pilnych i skromnych robotników, stał się przez to nadętym i leniwym błazenkiem, wymagającym od państwa opieki, aby mógł próżnować i dobrze żyć«. Najgłupsze i niestety najskuteczniejsze pochlebstwo, jakiem Juda »uwiódł* robotników, czyniąc z nich bezdusznych i bezmyślnych swoich parobków, jest to słowo obłędne »dyktatury proletarjatu«. Przez nie zwyciężyli Trockij i Lenin. Jak wygląda wolność, komunizm i dyktatura proletarjatu, gdy się już ją osiągnie, wyłożymy to źródłowo. Trockij oświadczył na 9 kongresie partji komunistycznej w Moskwie w kwietniu 1920 r. (według sprawozdania A. Mitrofano, por. Got- heim »8 Uhr Abendblatt* z 6 sierpnia 1920 r.): »Teraz robotnik z jednej fabryki do innej nie przechodzi dobrowolnie, jak to bywało za czasów kapitalizmu, ale musi się tam udać stosownie do orzeczenia centralnego organu gospodarczego. Klasa robotnicza, tak jak żołnierze musi być przesuwana, rozdzielana, przydzielana. Wszechrosyjska rada centralna związków przemysłowych, przenosi robotników z jednej fabryki do drugiej i karze tych, którzy planowych rozkazów nie wykonywają. Iprzy takim rządzie, każdy robotnik musi się uważać za żołnierza pracy, nie mogącego swobodnie rozporządzać sobą, Kiedy przyszedł rozkaz udania się na inne miejsce, musi go spełnić, a jeżeli nie, jest dezerterem i musi być karany. Najlepsze elementy klasy robotniczej (!) stosują przymus |
|
157 |
|
z powodu opieszałej części armji robotniczej. Komisarjat ludowy komunikacyj musi stalowemi szczypcami przerzucać robotników z jednego miejsca na drugie; musimy zmusić każdego, aby zajął miejsce, do jakiego należy. Jeżeli opieszały (!) element klasy robotniczej nie wszystko jasno pojmuje w robocie naszej, to jednolitość naszej woli jest tem, co on pojmuje*. Lenin powiedział w Serpućhowie (według moskiewskiego dziennika bolszewickiego »Proletarskoje Echo* w sierpniu 1920): »Wolność, jest to wynalazek burżuazji, maskujący niewolnictwo ekonomiczne. Rosja musi się uwolnić od poglądu, że szczęście osięga się przez wolność osobistą. Rosja potrzebuje mocnego rządu z kilku ludzi. Niezadowolenie i krytyka, jest to to samo co intrygi z reakcjonistami i będą tak karane, jak ostatnie«. A więc zmaltretowany, zagłodzony robotnik rosyjski, jest nietylko przedmiotem szkody, ale i kpin. Gdyby jaki »kapitalista*, albo »monarcha«, albo »reakcjo- nista« ośmielił się tak mówić i postępować! Mimo te znane powszechnie fakty, mamy i w Niemczech masę takich, którzy tęsknią do takich rajskich stanów i jak owce do rzeźnika, beczą do światowej rewolucji — na cześć Judasza. Prawdopodobnie cechuje to głęboki upadek moralny i małpiarstwo, że i dziś cała partja, komunistyczna partja robotnicza, przyłączyła się do »3-ciej międzynarodówki*, t. j. na poplecznika i narzędzie cudzego żydowskiego krwawego rządu, wobec którego czyny panowania Iwana Groźnego, były niewinną dziecinną igraszką. Czegośmy dotknęli w rozdziale o »zarazie duchowej*, występuje tutaj w wyrazie wstrząsającym: zupełny paraliż mózgu u chorego na żydowską zarazę bolszewicką, całkowity uwiąd zmysłu rzeczywistości. Trzeba być na zgromadzeniach lub w klubach komunistycznych, trzeba widzieć stereotypowe, głupkowate uśmiechy, z jakiemi ci chorzy usuwają każdy zarzut, każdą — niewątpliwą wiadomość niewątpliwych świadków, aby mieć pojęcie o niszczącem działaniu trucizny żydowskiej. Ci komuniści nie wierzą w ukrzyżowanie nawet wtedy, gdy są już przybici gwoździami do krzyża. Ale gdy rosyjski pies rzeźniczy Zinowjew (urodzony Apfelbaum) opowiada im, że Rosja mlekiem i miodem płynie, w to wierzą. Rewolucja wszechświatowa jest to ostatni, najstraszliwszy środek Judy, prowadzący do ostatecznego celu: żydowskiej rzeczy- pospolitej wszechświatowej, w której ma panować komunizm dla niewolników; tylko dla niewolników. To znaczy, że absolutny władca mammonizm żydowski ma pilnować, aby obróceni w niewolników na zasadzie »sprawiedliwego rozdziału«, jakiego to smaku już podczas wojny spróbowaliśmy, otrzymywali ściśle tyle, aby wystarczyło im sił.do pracy dla Judy. Do tego Juda używa bol- szewizmu. To jest sens. Bolszewicy noszą na piersi znak, emblemat rządu bolszewickiego, gwiazdę żydowską. Przytem komunizm i bol- szewizm niemiecki dąży, aby wielkie przemysłowe przedsiębiorstwa przysposobić do wykupu przez zagraniczny i międzynarodowy kapitał. Dzieje się to głównie na Zachodzie, ze znienawidzonym, |
|
158 |
|
niemieckim wielkim przemysłem. Jeżeli dzikie strejki i podżegania do nieumiarkowanych zapłat, zjadające kapitał obrotowy, są jeszcze niedostateczne, gasi się nawet wielkie piece. Przypisek, Metody bolszewickie są nawskroś żydowskie. Opracowany w listopadzie 1918 r. przez Lenina, Trockiego, Radka i Cziczerina plan propagandy dla Niemiec, czyta się jak wynurzenia, cytowane wyżej, młodych rabinów. Np. la) popieranie wielkich zatargów narodowj^ch, b) rozpalanie wszelkich ruchów, wywołujących zatargi międzynarodowe. Przy zastosowaniu tych środków, prowadzić niepokoje wewnętrzne, spory państwowe, silną agitację w sensie partji socjaldemokratycznej (!), polityki międzynarodówki; 2 a) wszyscy ludzie wpływowi powinni być skompromitowani, wszj^stko jedno jakiemi środkami; podżeganie do zamachów i buntów przeciwko rządowi; b): popieranie strejków powszechnych i częściowych, niszczenie maszyn, pieców; 3 a) dezorganizacja komunikacyj; b) tamowanie dowozu zboża do miast, zalanie rynku fałszywemi banknotami; 4 a) zatargi pomiędzy oficerami a żołnierzami. Godny uwagi rozkaz dzienny XII. armji bolszewickiej z 30 czerwca 1920 r. : »Wsi, gdzie stwierdzono propagandę antysemicką, zrównać z ziemią. Winnych bez sądu i badania rozstrzelać. 7. Ponieważ ludność żydowska okazała szczególną gorliwość dla sprawy komunizmu, przedewszystkiem trzeba pomagać towarzyszom żydowskim«. M. Kahan pisze w charkowskim »Komuniście« (Nr. 141/20 »Kurjera Warszawskiego«): »Można rzec bez przesady, że wielka rewolucja rosyjska jest to dzieło żydów. Żydzi nietylko jej dokonali, ale dziś sprawa sowietów jest w pewnym ręku żydów. Dopóki dowództwo czerwonej armji jest w ręku Trockiego, możemy być spokojni. Prawda, że żydzi nie służą w armji jako prości żołnierze, jednakże w komitetach, w radach delegatów, jako komisarze, żydzi odważnie i bez lęku prowadzą masy proletarjatu do zwycięstwa. Nie napróżno przy wj'borach do władz sowieckich żydzi zwyciężają, nie napróżno proletarjat rosyjski wybrał na wodza i kierownika żyda Lwa Trockiego«. Kto chce poznać rzeczowo szalone okrucieństwo władzy bolszewickiej, polecamy mu książkę Nilostońskiego »Blut- rausch des Bolschewismus* (Berlin). Żydowska razzia występuje w bolszewizmie w postaci wykończonej i w postaci najbardziej barbarzyńskiej. Przytem stale rabuje się najpierw wszystko narodowe złoto i drogie kamienie. Polowanie na złoto następowało jedno za drugiem i w ciągu 3 miesięcy 15.000 obładowanych drogiemi kamieniami » Rosjan« przeszło granicę finlandzką. Wszystkie pałace, cerkwie i muzea, Lenin i Trocki zrabował aż do dachu. Potem przyszła kolej na domy prywatne. Godne uwagi i u nas olbrzymie wyprzedaże diamentów i drogich kamieni! Żydowski kapitał wszechświatowy przedewszystkiem wyrafinowanie usiłuje owładnąć magazynami surowców pracy metalurgicznej. |
|
159 |
|
Do wyżej dowiedzionego związku bolszewizmu żydowskiego z wielkim kapitałem żydowskim dodajmy, że w początkach kwietnia 1918 r. z dobrego źródła stockholmskiego wiadomo, że banki angielskie, amerykańskie i francuskie, pracują w kierunku »wy- równania* pomiędzy Leninem a związkowcami. Stara histoija: »Nie narzekaj na mnie kochanku pod lipą, gdy będziemy w domu, wszystko się znajdzie*. Gdy Niemcy poddadzą się zabójczemu pokojowi, będzie się »w domu*. Wszystko się z sobą zgadza. System jednolity doprowadzenia do bankructwa gospodarstwa niemieckiego, niezupełnie jeszcze osiągniętego przez wojnę. Czy bolszewizm doprowadzi lub nie doprowadzi do rewolucji światowej, zależeć będzie całkiem od tego, jak Juda osądzi, czy może osiągnąć bez niej cel, czy nie może. Nawskróś dwuznaczny stosunek tego, co nazywamy En- tentą do rosyjskiego bolszewizmu wskazuje, że w chwili, gdy piszemy, stanowcze rozważania wielkich reżyserów jeszcze nie zakończone. Stosownie do ich wyniku, »rosyjski* bolszewizm i »niemiecki« spartacyzm, już jako zbędne, wygwiżdże się i zmiażdży, albo niepowstrzymanie jak czerwony płomień, przebieży świat, ku przerażeniu wszystkich rozczarowanych narodów. Decyzja zależy od Judasza Iskarjoty. Dzisiaj, gdy po osią- gniętem zwycięstwie można być trochę otwartszym, berlińczyk A. Zweig w odczycie »o decyzji żydostwa« mówi: »wyprowadzi- liśmy do góry socjalizm i socjalną ideę rewolucyjną. Wpędziliśmy świat aż do zwątpienia w mechanizm i w matarjalizm. Musimy, bo nie pasujemy do żadnej kategoiji, która może być zastosowana w Europie do zjawisk ludzkich. Jesteśmy dziś, gdy świat dzieli się na narody, narodem«. Uczony żyd, prof. H. Graetz (Wrocław) mówi: »Rewolucja jest gwiazdą Judy«. Była jego gwiazdą i w tej ostatniej walce rozstrzygającej, ze znienawidzonym niemieckim idealizmem i znienawidzoną niemiecką siłą męską. Rewolucję niemiecką główna kwatera żydowska nawiązała i pchnęła z przemyśleniem i z bezprzykładną świadomością celu. Od początku 19-go stulecia Anglja była oparciem rewolucji i schroniskiem wszystkich anarchistów żydowskich. Canning i Palmerston weszli do historji jako organizatorzy rewolucyjni. Palmerston już za życia musiał znosić, że mówiono o nim, jako o ojcu rewolucji europejskiej. Nie jest to zwrot krasomówczy, gdy »Scotsman* w połowie 1917 r. pisze: »nasz cel główny jest to rozdwojenie niemieckiego obozu politycznego, musimy rozpętać ducha rewolucyjnego wewnątrz mocarstw centralnych. Jesteśmy w stanie zmobilizować wszystkie siły demokracji europejskiej, mamy ją w ręku«. Lord Bryce oświadczył już na początku września 1917 r. całkiem pewnie, że »naród niemiecki skończy ze swoim rządem*. W Waszyngtonie powstała podczas wojny »Komisja propagandowa« Ententy, z wyraźnym celem zorganizowania rewolucji w państwach centralnych. Na czele stanęli Stone i lord Northcliffe, mianowany |
|
160 |
|
wyraźnie » ministrem propagandy«. W Hadze, Bazylei, Stockhol- mie, Kopenhadze, Zurychu i Bergen, urządzono specjalne »punkty działania«, które miały za zadanie przekupstwo, fabrykację i przemycanie bibuły rewolucyjnej. Miano głównie na widoku mary. narzy, robotników metalowych i fabryki amunicji. Dla frontu sporządzono specjalny dziennik ulotny, którego końcowa treść brzmi charakterystycznie: »Zbiegi niech krzyczą do posterunków słowo: »rzeczpospo- lita«. Rzeczpospolita oznacza pokój i wolność. Kto oddaje się w niewolę i wymawia hasło: »rzeczpospolita«, będzie traktowany bardzo dobrze. Jeżeli zechce, może wraz z rodakami, tak samo myślącymi, pracować dla wyswobodzenia Niemiec. Rozpowszechniajcie prawdę, rozpowszechniajcie to pismo, agitujcie za rzeczą- pospolitą niemiecką «. Stolicą propagandy była Ameryka, to jest Wallstreet, z 2-ma miljonami dolarów do rozporządzenia. Sam parlament angielski jednego dnia wyznaczył na ten cel 1/a miljarda marek..Bezpośredni pieniężny stosunek Ententy do bolszewików i Spartakusów, nie ulega wątpliwości. W procesie pułkowników Egli i Wattenwyl’a w Szwajcaiji, wyszło na jaw, że przez ręce posła angielskiego w Bemie przepływały pieniądze do międzynarodowego rewolucyjnego komitetu, siedzącego w Szwajcarji. Attache wojskowy poselstwa angielskiego pułk. Wadę, w celu karmienia spartacyzmu utrzymywał ścisły związek z anarchistą austrjackim Suchym; również biuro podróży Tomasza Cook’a i zamieszkały w Holandji agent angielski #Tinsley byli w stosunkach z rewolucjonistami państw centralnych (»Tagliche Rundschau* z 4 marca 1919 r.). Przyfiisek. Członek dawnego rosyjskiego urzędu Spraw Zagr., który powrócił z Anglji, świadczy, że złoto dla niemieckiego bol- szewizmu płynęło nietylko z Rosji, ale zasadniczo z Anglji. Pieniądze i agenci angielscy byli sprężynami ruchu. Nie jest to coś nowego... Ale jeszcze wielu Niemców jest w błędzie co do faktów. Jest to całkiem fałszywe roić o zasadniczych sprzecznościach interesów Wallstreet’u i Anglji z jednej strony, a bolszewizmu z drugiej... i prawdziwie dziecinną'była w swoim czasie nadzieja,, że Ententa nie dozwoli na bolszewizm w państwie. Bolszewizm ona zrobiła, jest to jeden z jej środków. Ententa i Ameryka nigdy nie będą zwalczały bolszewizmu w Rosji jako bolszewizmu, ale będą zwalczały ęaństwo rosyjskie, jeżeli zechce zerwać powróz, t. j. zagrozić ich bezpośrednim interesom n. p. na brzegu Murmańskim. Widzimy np., że oczekiwana »walka« z węgierską rzeczą- pospolitą Rad była pustym dymem i złudzeniem naszych wiecznie błogosławionych nadziei. Stąd były w swoim czasie te naszej prasy zaklinania mocarstw zachodnich, aby przez »fałszywą « politykę nie dopuściły do Niemiec bolszewizmu — dziecinną głupotą. Tam się dobrze z tego naśmiano. Przyzwyczajmy się nareszcie w naszej poważnej prasie do tego, uważać wielki wszechżydowski |
|
161 |
|
jednolity front, którego bolszewizm jest częścią, nie outsiderem — za rzeczywistość taką, jaka jest. Jest całkiem niedorzecznie i lekkomyślnie pod wpływem międzynarodowego pędzla pełzać przy na- dzieji, że bolszewizm »wybuchnie* także w Anglji i we Francji. To stałoby się w razie, gdyby Juda uznał to za potrzebne. Ku temu brak pobudki — najbliżsi powiernicy Wilsona, którzy siedzieli z nim razem w Wersalu, to dwaj żydzi: Baruch i Bran- deys. Do obydwóch »Beri i ner Tageblatt* zwracał się w interesie żydów polskich. Wiele korzystała Ententa z czcigodnego »niemieckiego błota dezerterów* w Holandji. Że już wielkie strejki na początku roku 1918 wywołał Juda, dowodzi to, że wszechżydowska prasa En- tenty nietylko o nich pisała, ale przepowiedziała ich wybuch na parę dni: »British News* dnia 25 stycznia 1918 r. przyniosły wieść o wybuchu pierwszych rozruchów w Berlinie. »Exchange« depesza z 25 stycznia 1918 r. doniosła, jakoby 24 i 25 stycznia wybuchły strajki i poważne rozruchy. »Daily Chronicke* 26 stycznia 1918 r. doniosła o rozruchach w Berlinie dnia 25 stycznia. Faktycznie ruch zdrajczy rozpoczął się dopiero 28 stycznia. I tutaj sapienti sat. W grudniu 1918 r. Lloyd George złożył wielkiemu Judzie Northcliffo’wi podziękowanie narodu: »Posiadam wiele bezpośrednich dowodów powodzenia pańskiej nieocenionej pracy i o skuteczności z jaką doprowadziła do dramatycznego upadku siły nieprzyjacielskiej w Niemczech i w Austrji*. Gdy Lloyd George był jeszcze przywódcą socjalistów, mówił inaczej (r. 1904); wtedy prawił o »prasie przenikającej cały świat, nacechowanej w najwyższym stopniu niesumienną złośliwością*. Sposób, w jaki wewnątrz Niemiec była sztucznie zrobiona i popychana rewolucja, jest całkiem judaszowy. I ten ruch zrobiło »30 srebrników* i robią go jeszcze. Przytoczymy tu parę niemieckich (t. j. produkowanych w Niemczech) wyrobów psiej propagandy klęsk, które w ilościach nieprzebranych rozpowszechniano na froncie i na etapach, skąd powracały do ojczyzny. Można sczeznąć z obrzydzenia przy czytaniu tej mieszaniny obłędu i bezdennego chamstwa. Ale jest konieczne, aby Niemiec zobaczył nóż, który mu wbito w plecy i to przy współudziale własnych rodaków. W długiej odezwie czytamy: »Do żołnierzy niemieckich! Czy jeszcze wierzycie w nędzne, zaśmierdłe kłamstwa? Naturalnie: Chowają przed wami mowy Wilsona i Lloyd George’a, w których ci mężowie zupełnie wyraźnie stwierdzają, że nikt nie myśli o zniszczeniu Niemiec. I wyraźnie w komisji parlamentu austrjackiego stojący na gruncie obrony krajowej, niemiecko-austrjaccy socjaldemokraci stwierdzili, że ostatnie mowy Lloyd George’a i Wilsona dają nawskroś właściwą podstawę do pokoju (!). Ale pokój nie zależy od rządu wiedeńskiego, zależy od waszego berlińskiego... Wiecie przecież, że wasze żony wydaje się brutalności każdego policjanta; wiecie przecież, że dzieci wasze o 5-tej rano batem Księga win Judy. 11 |
|
162 |
|
wyciągają z łóżka. Nie Hertlingi i ciężko chory Payer rządzą w Niemczech, lecz Ludendorff, Tirpitz, Reventlow, Heydebrand, Westarp, kamaryla reakcjonistów, oblegająca cesarza, grożąca mu złożeniem z tronu i zastąpieniem przez kronprinza. Czy chcecie walczyć dalej, aby niemieccy żelazni baronowie, najgorsi wrogowie robotnika, mogli ciemiężyć francuskiego górnika z Longwy i Briey? Czy chcecie walczyć dalej, aby junkrzy pruscy mogli w dalszym ciągu smagać batem dzieci belgijskie i północno-fran- cuskie? Czy chcecie dalej walczyć, aby niedawni sojusznicy i pachołki caryzmu, najstraszniejsi z właścicieli niewolników, baronowie bałtyccy, których ręce parują krwią tysięcy wymordowanych estońskich i łotewskich mężczyzn, kobiet i dzieci, mogli zaprowadzić rządy pańszczyźniane? Czy chcecie dalej walczyć, aby sami zginąć i zostawić żony i dzieci na niewolnictwo lub głód? Od was zależy, szybko położyć kres straszliwemu światowemu zamieszaniu*. W odezwie podobnej, zatytułowanej: »Narodzie, sam weź pokój« czytamy: »Jedyny środek: Nie bijcie się! Nie strzelajcie na rozkaz przełożonych! Nie pracujcie w fabrykach wojennych, nie róbcie amunicji, odmawiajcie służby cywilnej, nie współdziałajcie! Strajk na froncie i w kraju! Strajk, strajk, strajk wszędzie!*. W innej odezwie, p. t.: »Ty nieszczęśliwy narodzie niemiecki«, stoi: »Nadużyto twojej cierpliwości i twojej uczciwości, gdy ciebie zawsze okłamywano, że wojna i jej następstwa były konieczne do obrony twojego kraju, napadniętego przez obce narody. A jednak przywódcy narodów nieprzyjacielskich zapewniają ciągle i w najgrzeczniejszy sposób, że nic nie stoi na przeszkodzie natychmiastowemu pokojowi i porozumieniu się, jeżeli naród niemiecki usunie ze stanowisk znienawidzone na całym świecie junkierstwo i jego opiekunów Hohenzollernów*. Kto chce wiedzieć, z jakiej cuchnącej kloaki pochodzi to zmieszanie z błotem shańbionego narodu niemieckiego, niechaj przeczyta książkę działacza rewolucyjnego i późniejszego ^pełnomocnika ludu« Emila Barth’a (nakł. Hoffmann, Berlin). »Pchnięcie nożem z tyłu* przybrało i formy poetyckie. Podajemy niektóre »poezje«, wypuszczane masami. Niemiecki Hymn Cesarski. (Z książki »poezyj«, rozrzucanych na froncie, na etapach i w kraju). »Powierzono ci na ziemi najwyższe, co bogi wieczne dać mogą, naród najdzielniejszy z pracujących na ziemi, abyś rządził, jak wzniosły pan. »Wykuliśmy miecz młody Zygfryda, na tarczę od niepogody, burz, dalim go tobie, aby ochraniał wierną trzodę i pokój w państwie. »Dałeś nam na to cesarskie słowo, zawsze pilnować pokoju, jak dzieci patrzylim w ciebie, opiekuna, obrońcę od nędzy i nieszczęścia. » Jesteś nędzny łobuz, szubrawiec z Bożej łaski, sprzedałeś nas twemu druhowi Kruppowi za miljonowy borg. |
|
163 |
|
>Za mało miałeś zabawy strzelać sarny i bażanty, zachciałeś przelać krew szlachetniejszą twego ludu. »Na każdym gruncie rąbać chciałeś Marokańczyków, Burów, Herrerów i Chińczyków. »0 nic wznieciłeś pożar, z zemsty na kilku Serbach, za Swego kompana Franza Ferdynanda. » Cośmy stworzyli, zaoszczędzili, roztrwoniłeś, wolności i prawa pozbawiłeś, wobec innych narodów odebrałeś cześć, jak hańbie człowieczego rodu. >Na śmierć nas posłałeś straszliwą, jak wściekły morderca. Śmierć w kupę krwi i błota rzuca najlepszych obywateli. »Niema domu bez żałoby, domu bez nędzy, bez łez. Żona i dzieci żebrzą chleba, a ojciec kaleka. »Tak zapłaciłeś za miłość i wierność, zabiciem życia i radości. Bracia, zaprzysiężmy na nowo — świętą zemstę. »Bogu przysięgę złożym na nienawiść Hohenzollernom. Nie będzie pokoju, dopóki na szafocie nie złożą głowy. »Nie wracajcie do pracy, dopóki jeden z nich żyje —■ i na zamku w Berlinie zawieście chorągiew rzeczypospolitej. »Niechaj powiewa ku szczęściu i kulturze, wyleczy was z obłędu. Przysięgnijcie na wierność czarno - czerwono - złotemu sztandarowi!«. Sir Edwardowi Grey. (r- 1915)- »Boże, ukarz Anglję, nie, nie karz jej, Boże. Historja świata jest sądem świata. Nigdyście, dumni Brytowie, nie nosili głowy tak wysoko, jak w tej wojnie. Nigdyście nie grali o taką stawkę, a wTasze zwycięstwo — zwycięstwem ludzkości. Trzebaby zwątpić o losie człowieka, o mocy dobra, prawa, szlachetności, o śmierci fałszu, zła, brzydoty, gdybyś Albjonie wolny nie zwyciężył! Tylko bój skończyć może triumf Anglji. Szczęście ludzkości leży w twojej dłoni, Edwardzie Grey, wielki synu Anglji. »Biedny, niemiecki ludu, nie wątp! Światło słoneczne bije moc obłędu! Anglja zwycięży, twa godzina przyjdzie, w której od rany ciężkiej ozdrowiejesz, jaką ci zadało szaleństwo tyrana. Zniknie niewola, barbarzyństwo, podstęp i będziesz wołał głośno: »Boże, zbaw Anglję!«. A w twym Berlinie, u stopni Reichstagu, postawisz pomnik sir Edwarda Grey’a«. Do Anglji. »Chcecie wy nas przemóc z zewnątrz? Tylko z wewnątrz zrobić da się. Cały świat może nas zwalczać, lecz zwyciężym siebie sami. To zwycięstwo upragnione, jest zwycięstwem mocniejszego i większego. Iście okropny przykład splamionej krwią zdrady narodowej jest to, co powiedział ojciec rad żołnierskich w Magdeburgu: |
|
164 |
|
» Namówiliśmy naszych ludzi, idących na front, aby zbiegli z pod chorągwi. Dezerterów zorganizowaliśmy, daliśmy im fałszywe papiery, zaopatrzyliśmy w pieniądze i w bezimienne odezwy. Rozesłaliśmy tych ludzi we wszystkich kierunkach, przeważnie na front, aby obrabiali żołnierzy frontowych i wstrząsnęli frontem. I tak działo się powoli, ale na pewno i ciągle«. Dużo takich przykładów, jeżeli już zamilczymy o Oskarze Cohn, ^sekretarzu stanu* i roz- dawaczu srebrników (te srebrniki przechowywał Joffe - Jopheph w banku Mendelsohn w Berlinie). Cohn, Haase i Barth otrzymali około l'/» miljona marek gotówką na pierwszy fundusz rewolucji, na niemiecki ruch ludowy. Joffe 15 grudnia 1918 r. oświadczył, że prócz tego dał Cohn’owi do rozporządzenia ponad 10 miljonów rubli. O rachunku z tych pieniędzy nic dotychczas niewiadomo. Ryszard Muller (młynarz trupów) na kongresie Rad robotniczych i żołnierskich dał cenne wyjaśnienie: przygotowania do rewolucji były już rozpoczęte w lipcu 1916 r., choć wtedy bez tak jasnego celu«. Również oświadczył i żyd Hugo Haase, ktorego niegdyś razem z Ditmannem wziął pod swoje skrzydła opiekuńcze uszczę- śliwiacz narodu Naumann: »Już w r. 1917 na zjeździe w Gotha przygotowywaliśmy się do rewolucji*. Judasz Iskaijota jeszcze raz dokonał swego wiekowego dzieła. Ponad duchowym, politycznym i gospodarczym podbojem Niemiec prowadzi linja przez wojnę żydowską i rewolucję żydowską do wewnętrznego i zewnętrznego panowania żydów. Juda jest bliski swego celu ostatecznego, wszechwładztwa nad światem. My Niemcy zobaczymy tę działalność przedewszystkiem w Lidze Narodów, o której pisze jeden z dzienników szwajcarskich: »Prawo niewolnicze Rzymian starożytnych było łagodne, w porównaniu do kreacji tych przyjaciół Ligi Narodów«. Jej cel istotny to dławienie każdego ruchu »antysemickiego*, t. j. uchylania się od przemocy rządu żydowskiego. Wojnę niemiecką uważa się jedynie za takie uchylenie się, jako rewolucję przeciwko Judzie i z tego powodu przy tak zwanym pokoju, Niemcy traktuje się nie jako stronę wojnę prowadzącą, lecz jako zbuntowanego niewolnika. Że dławienie antysemityzmu (po niemiecku: instynktu samozachowawczego nieżydów), którem zajmują się dzisiejsze niemieckie władze państwowe (podano w rozdziale VIII) jest okolicznością międzynarodową, widać np. jasno z tego, że w październiku 1919 r. Ententa wniosła protest przeciwko ruchom antysemickim dręczonych wiedeńczyków (porównaj urzędowe zawiadomienie z dnia 6 października 1919 r.): »Misje zagraniczne, mianowicie amerykańskie, wystąpiły do władz wiedeńskich z natarczywemi przedstawieniami przeciwko wczorajszym zajściom ulicznym, przyczem dano do zrozumienia, że urządzanie takich zajść nie sprzyja utrzymaniu sympatji mocarstw miarodajnych dla Austrji, kredytowi tego państwa i gospodarstwu, do czego niezbędne jest zaufanie i porządek publiczny. Mogą sparaliżować już nawiązane próby kredytu na wielką skalę*. Tak mówi Shylock, siedzący dziś na |
|
165 |
|
tronie świata. Rządzi przy pomocy kosza z chlebem. Nawewnątrz władztwo żydowskie występuje i w żydowskiej opiece ministra Preuss’a, zwycięzcy nad znienawidzonemi Prusami i Konstytucją Bismarcka, Z sytą dumą napisano w 23 zeszycie »Volkskraft- bund* (wydawca dr. Silbermann, r. 1919): »Oby duch prawdziwej wolności, kultury i uczciwej miłości dla ludzi cechował niemiecką rzeczpospolitą, która właśnie dokończyła budowy swej konstytucji, dzieła żyda Preuss’a«. Goethe sądził (»Dichtung und Wahrheit*, ks. 13): » Tolerancja względem żydów grozi obywatelskiej konstytucji*. Przy nowej konstytucji, był w prasie żydowskiej jeden radosny okrzyk zwycięstwa i czyta się go jak opowiadanie w »Con- tarine Fleming* Benjamina DTsraeli — o zwycięstwie żydowskiego młodzieńca nad blondynem, osiągniętem »bez prostych reguł*, obowiązujących uczciwych przeciwników: »Chwyciłem upadłego wodza, pośpieszyłem do drzwi i włóczyłem go za sobą, jak Achilles martwego Hektora. Na końcu drogi była kupa gnoju. Na nią rzuciłem jego martwe ciało. Potem poszedłem na moje miejsce ulubione. Byłem spokojny i znużony, moja twarz i ręce były pokryte krwią. Uklęknąłem u źródła i piłem najsłodszy trunek, jakiego zakosztowałem w życiu*. Taki trunek spija dziś Juda. Albowiem rzucił Niemcy na kupę gnoju. |
|
XXV. U całunu Zygfryda. Tak leży Zygfryd zabity. Kto w przyszłości będzie pisał dzieje Niemiec, ten w nieszczęśliwej wojnie i w jej fatalnym wyniku zobaczy nie rzecz samą w sobie, ale wniosek logiczny i naturalne następstwo dziesiątków lat rozwoju zwyrodnienia, a ten rozwój przedstawi mu się jako walka Judy z ostatnim okopem wszelkiej prawdziwej kultury i wolności, z ostatnim posterunkiem wspaniałomyślności i czystości serca. Ta histoija będzie wstrząsającą tragedją, przedewszystkiem dlatego, że ostatecznie tylko tragiczne samooskarżenie pociągnęło bohatera do zguby. Mimo wszelkie ostrzeżenia przyjaciół, mimo otwarte szyderstwo wrogów w walce o byt i niebyt, nie chciał on ani wierzyć, ani wiedzieć, kto jest jego wrogiem, więc w ślepym obłędzie sam przeszył własne serce orężem, podanym przez wroga. Stało się to, co stary Oberwinder, niegdyś sam socjaldemokrata, przepowiadał: »Jeżeli rozwój socjalny pójdzie w sposób dzisiejszy', potomkowie klas robotniczych dożyją, że w fabrykach międzynarodowych towarzystw finansowych będą pod dozorem Hindusów, Kafrów i Zulusów*. Taki los ma przed sobą naród niemiecki. Stoimy u grobu państwa, u grobu wszystkiego tego, co było święte i drogie ojcom naszym. Bismarck ciągle zdradzany, cesarz Białobrody z paladynami głęboko zasnął w Kyffhausie, państwo |
|
166 |
|
rozbite, gospodarstwo zniszczone i co tysiąc razy gorsze od wszystkiego: złamane są idealizm niemiecki i uczciwość. Juda zrobił z nas kalekę na duszy i na ciele, trędowatego tak, że zwycięzca, może obchodzić się z nami nie jak z uczciwie zwyciężonym narodem, lecz jak ze zbitym psem i mówić może (Franek Simmondy z wszechżydowskiego »Mac Ciurę Press Syndicate): »dawniej arogant, dziś pokorny, ale jest to pokora obłudnika. Skomli, podchlebia się, poświęca towarzyszów, aby ujść kary, ale zawsze oczekuje korzyści, jako nagrody za swe moralne poniżenie*. Dziennik francuski napisał krótko: »Zbite zwierzę wyje i jęcząc, pokazuje za* krwawione łapy«. Gdy się czyta psiopokorne, godne litości, zgięcia się nowych niemieckich ministrów, które i ze stanowiska realnego i politycznego są głupie, o ile to tylko możliwe, gdy uprzy- tomnimy sobie bezecne i w obrachunku mylne stanowisko w tak zwanej sprawie winy, jeżeli pomyślimy, że tak zwany rząd niemiecki zakazuje, dzienników narodowych za obronę honoru narodowego, to każdy członek shańbionego społeczeństwa niemieckiego- może w bólu i gniewie rzec, że krytycy zagraniczni mają słuszność. Gwiazdą przewodnią polityki niemieckiej stało się hasło H. Heinego: »raczej żywym psem, niż martwym lwem*. Celu dopięło to żydowsko-socjalistyczne, z Heinego poczęte, »wychowanie młodzieży*, jak się uwieczniło w socjalistycznej książce pieśni gimnastycznych (»Freiheit«, 1911), na wstyd piekący dla wszystkich Niemców, w piosence o »Wierności niemieckiej*, której 6-ta strofa brzmi: Pies, najwierniejsze bydlę Bez cugli słucha rad, A gdy mu skórę zmydlą, Pokornie liże bat. Że czasem coś zawarczy, Na serjo nikt nie bierze, Ryć na twej psiej tarczy, Pieśń o niemieckiej wierze! U jakiego narodu na świecie byłoby możliwe takie psie samolżenie? Ale czy dzisiaj możemy się czemukolwiek dziwić? Po zawarciu zabójczego pokoju w Wersalu w styczniu 1920 r.,, »Vorwarts« czci »stan pokojowy« wierszem następującym: Ubierzcie stoły w wonności, Lersnerze pójdź! pośle kraju, Będziemy mówić o miłości, Jak niegdyś w maju. Znów cesarz poszedł na grzyby, Brzmi dziś melodja jak w raju O... misce soczewicy, Jak niegdyś w maju. |
|
167 |
|
Czujecież wy, co my czuli? O śnie niemieckim baj, baju. My szczuci, was będziem szczuli, Jak niegdyś w maju. Charles Bonneson, pisze w »Echo de Paris* z 18 grudnia 1919 r.: »Naród niemiecki jest jak umierający, który tarza się w błocie*. |
|
XXVI. Zmartwychwstanie. Czy z tej nędzy bezgranicznej, której objawy zewnętrzne dla bardzo wielu w krótkim czasie dopiero odczuć się dadzą, gdy dostrzegą, żeśmy dosłownie stali się niewolnikami na galerach, bądź Ententy, bądź bolszewików, w każdym razie żydów — czy z takiego stanu możliwe wyzwolenie? Dla świadomego wydaje się zuchwałością brać poważnie taką możliwość. Jednakże nie chcę zabijać nadzieji. Jest ona dziś obowiązkiem męskim. Kto nie chce wierzyć w ostateczne zwycięstwo kłamstwa i nieczystości, kto nie chce skwitować ze swego narodu i z drzemiących sił na wieczność czasu, kto, jako Niemiec, od zwątpienia zginąć nie chce, ten musi mieć nadzieję. Ta nadzieja musi ukształtować go do chcenia i do pracy, do spełnienia i do czynu. Inaczej pozostanie pięknym obrazem, fata morganą. Ale nadzieja ma i grunt twardy. Juda może ukrzyżować, ale nie może przeszkodzić zmartwychwstaniu. Jest to prawda wieczna, której trzymać się mamy. Lecz zmartwychwstanie przypuszcza, zmagającą przeszkody i śmierć, wiarę w samego siebie i we własne samookreślenie. Żeśmy tę wiarę stracili, upadliśmy. Jeżeli ją odzyskamy, to mimo wszelkie chytrości i podstępy, mimo przemoc i ciemięstwo, znowu wrócimy z nieprzepartą silą żywiołu do stanu, w jakim niegdyś byliśmy i czem według bożych przeznaczeń być winniśmy. Wtedy »wzlecimy jak orły«. Ale to może stać się pod jednym, jedynym warunkiem: aby nasz naród nauczył się widzieć, dlaczego upadł, aby widział, aby poznał sprawę spraw i po własnem wewnętrznem odnowieniu, szedł śmiało i ofiarnie ku rozstrzygnięciu tej sprawy, najtrudniejszej ze wszystkich. Jeżeli tak się nie stanie, jeżeli nie weźmie się rozstrzygnięcia sprawy żydowskiej poważnie i bezwzględnie, historja napisze na kamieniu grobowym: »zważony, okazał się za lekki«. Problemat żydowski jest trudniejszy, niż wszelki inny, ale nie do nierozstrzygnięcia i nawet dziś. Być może dziś, gdy stosunki wyjaśniły się, łatwiej obudzić zrozumienie znaczenia sprawy żydowskiej. Ale rozstrzygnięcie praktyczne dzisiaj, gdy Juda mocniej utwierdził swoją władzę, jest trudniejsze, niż dawniej. Jest tak, jak gdyby Niemiec stał pod bazyliszkowym wzrokiem żyda. Ty- |
|
168 |
|
siączne wewnętrzne i zewnętrzne zależności, sieć, w jaką Juda uwikłał Niemca, czynią go do działania niezdolnym. Niema ani jednej warstwy ludności niemieckiej, która gospodarczo, politycznie lub społecznie byłaby w takiej niezależności, aby nie obawiała się współdziałać w dziele własnego wyzwolenia. Przypisek. Obawa przed Judą jest faktem odwiecznym. Gdy Cycero, którego Treitschke nazywa >politycznym cichochodem«, wygłaszał obronę za narodowo usposobionym Flaccusem, tysiące żydów obiegło trybunę. Zląkł się Cycero, który nie zadrżał przed Katyliną i jego bandą. Znał potęgę Judy i wypowiedział mowę głosem przyciszonym. Całkiem nieniemiecka mieszanina bezducha, tćhórzliwości, egoizmu, źle zrozumianej > taktyki«, braku poświęcenia, tworzy podstawę stanowiska, jakie Niemiec pospolicie zajmuje w sprawach żydowskich. Właśnie to najniebezpieczniejsza sztuczka Judy, że ukradł Niemcom zaufanie do samych siebie. W sprawach żydowskich nikt nie chce okazać swej barwy, a jeszcze mniej czynu, i nawet w kołach samoistnie myślących spotykamy się z rezygnacją: niema już nic do roboty, niczem już narodowi niemieckiemu pomóc nie można, czemuż mamy bezużytecznie czas poświęcać? Chodzi o wyprowadzenie Niemca z tej bezwoli, cechy snu śmiertelnego, i wyjaśnienie mu, że jak wszędzie, tak i tu wola rozstrzyga. Praca niniejsza nie ma na celu zajmować się zewnętrznemi sposobami rozstrzygnięcia sprawy żydowskiej, jej zamiar, wskazać fakt jako fakt, to — co jest. Sposobów zewnętrznych do dnia dzisiejszego proponowano wiele. Umysły przewodnie narodu niemieckiego zajmowały się sprawą żydowską z punktu widzenia politycznego, gospodarczego i kulturalnego, i doszły w gruncie rzeczy do zgodnych projektów. Jak rozumieli zagadnienie Luter, Fryderyk Wielki, von Stein, Arndt, Fichte, Schopenhauer, Goethe (bardzo wybitnie i gruntownie), Bismarck (mowa 15 czerwca 1847), Lagarde, Wagner (> Demon plastyczny upadku ludzkości*), Treitschke (»Żydzi, nasze nieszczęście*), Chamberlain i inni, uważamy za znane. Wogóle zgodne jest z poglądami współczesnych myślicieli narodowych: Th. Fritscha, A. Bartels’a i innych. Treitschke mówi: »Od Lutra do Goethego, Herdera, Kanta i Fichtego, niemal wszyscy wielcy germańscy myśliciele są zgodni w swej głębokiej odrazie do jaźni wschodniej*. Najradykalniej, t. j. po niemiecku — najbliżej korzenia ujął sprawę Fichte (»Beitrag zur franzózischen Revolution«) w słowach: »Dać im prawo obywatelstwa... Widzę ku temu jeden tylko sposób: jednej nocy odciąć im głowy i nasadzić inne, bez idei żydowskiej*. Co się tyczy sposobów zewnętrznych, wskażemy na dwie zasadnicze konieczności: na odtrucie polityki niemieckiej i gospodarstwa przez usunięcie prasy wszechżydowskiej i wszechmocy |
|
169 |
|
kapitału żydowskiego. Ostatnie jest łatwiejsze, niż się pospolicie sądzi. Trzeba tylko, aby Michałek niemiecki nie żywił wielkiej finansjery żydowskiej własnemi wkładami! Bo to jest osobliwe, że ta finansjera czerpie swą wszechmoc z cudzych pieniędzy, z pieniądza tych, których gospodarczo dusi. Niemiec sam popiera żydowski skład towarów, prasę żydowską i banki żydowskie. Jeżeli się osiągnie celowe wzmocnienie prasy niemieckiej i postawi siłę kapitału niemieckiego i gospodarczą, reszta pójdzie za tern. Wskazujemy na znakomite dzieło Daniela Frymann’a: »Gdybym był cesarzem*. Książka ta jest kopalnią złota. |
|
XXVII. Wyzwolenie. Ważniejsze są sposoby wewnętrzne, bez których zastosowania sprawa nigdy rozstrzygniętą być nie może. Musimy chwycić Judę tam, gdzie jest śmiertelny: za wielkie kłamstwo jego istnienia, za jego »internacjonalizm*, poza którym, jak pokazaliśmy, kryje się twardy, uparty, nie gardzący żadnemi najkrwawszemi środkami — nacjonalizm. Do tego jest niezbędne przywrócenie naszemu narodowi nietylko politycznej ufności w siebie samego i poczucia honoru, lecz jako ich przesłanek i podłoża — rasowej świadomości, narodowego poczucia i myśli narodowej. Tylko to może nam zwrócić siłę moralną, którą straciliśmy. »Być pełnym nacjonalności, to znaczy mieć siłę moralną dla państwa (Ranke)«. Od narodowej myśli niemieckiej umiera Juda tak, jak miazmaty giną od światła słonecznego. Tej narodowej myśli niemieckiej, która z wiatrem dziejów bolesnych i długich urzeczywistniła się w dziele świetnego i mocnego męża niemieckiego i jego mądrego, wiernego cesarza, dziś przez Judę rozbitem — lęka się Juda, jak ognia piekielnego. Nad zniszczeniem tej myśli Juda pracował wszelkiemi środkami swoich sztuczek djabelskich z zewnątrz i wewnątrz. Hugo Bali (»Frei Zeitung*, Bern) pisze o naszych »wo- jennych przestępcach*: »Odrzućmy szumowiny! Bez mizdrzenia się! Naród ukrywający i broniący 900 zbrodniarzy, na których wskazuje palcem cały świat cywilizowany, taki naród trudno staje się patrjotą. Sądy niemieckie nigdy nie skazałyby niemieckiego pojęcia bohaterstwa. A chodzi o to pojęcie bohaterstwa, to trzeba zniszczyć. »Złamać kręgosłup Prus«, oto powiedziano z wyraźnym cynizmem, w czem istota sprawy. Podobnie mówi » pracujący* pod wszelkiemi możliwemi nazwiskami, wydawca »Ulka«, »Berli- ner Tageblattu«, w swem piśmie o »starych złych ideałach, niedostatecznie jeszcze zniszczonego świata niemieckiego* (»Deutsche Zeitung*, Nr. 253 z r. 1920). Trudno jaśniej. Z nienawiścią, obawiającą się światła, wiąże się nędzna tchórzliwość. Nawet dziś, gdy złamani leżymy na ziemi, gdy narodowa myśl niemiecka zbez |
|
170 |
|
czeszczona i shańbiona, ^rzucona na kupę gnoju«, występuje ta obawa niemal w śmiesznych przejawach. Obawa, że ta myśl jeszcze podnieść się może z dzikich rumowisk upadku niemieckiego, jawi się Judzie jak upiór nocny i wprawia Ahaswera w niespokojny pośpiech. Stąd nietylko demolir, ale i avilir, dążenie, aby Niemcy zniszczyć nietylko cieleśnie, lecz i duchowo przez radykalny zanik czci. Stąd rzekoma »bezwładność« Wilsona, o jakiej niemiecki »polityk realny* i dziś jeszcze gada. Stąd śliniąca się zajadłość żydowskiej prasy zagranicznej, skończenia z »bestją niemiecką* i przytem żydowska kampanja wewnątrz. Przypisek. Znane jest zachowanie się piszących, zaślinionych i kłamiących w służbie Panjudy »niezależnych* wielkości państwa, nadewszystko djabelska nikczemność truciciela — »Freiheit« i »Rote Fahne*. Tym, żyjącym z pozbawienia czci »politykom«, zależy na tern, aby ludzie jak Henke, Daumig i E. Barth, auto- rowie wniosku, aby uwięzić i oddać pod sąd Hindenburga, judzili cudzoziemską prasę przeciwko Niemcom i kazali: »naród niemiecki musi wyrwać z serca myśl narodową« i agitowali za bezwarunkowem podpisaniem tak zwanego traktatu pokojowego, »Freiheit« pisze, że obrona przeciwko niszczącym warunkom pokoju jest to »nowy bezczelny szwindel, nowa kampanja w celu rozpętania narodowych namiętności niemieckich*. I »Berliner Tage- blatt* widział główne niebezpieczeństwo zabójczego pokoju w przebudzeniu się znienawidzonych ^nacjonalistycznych* sił. I przy uchyleniu się od strajku mieszczańskiego, zszedł się »Berliner Tageblatt« ze swymi niezależnymi przyjaciółmi. Demokratyczny »Berner Tageblatt« pisze w kwietniu 1919 r.: >wysoko oświecony naród, który dozwala rządzić sobą i maltretować się rosyjskim i galicyjskim żydom, którego robotnicy nadużywają nieszczęścia powszechnego, aby przez żądania nie do spełnienia zwiększać upadek ogólny, który dozwala łobuzom ulicznym rozbrajać i bezcześcić swoją sławy pełną armję — doprawdy skarżyć się nie powinien, że go lekceważą*. Obawa, do tego nieuzasadniona, że niestety »niepolityczny* Hindenburg może wpłynąć na rokowania rozejmowe na korzyść Niemiec, spowodowała Salomona Kosmanowskiego, alias Eisnera, który dał wrogom sfałszowany materjał na dowód niemieckiej winy wojennej, do następującego » urzędowego wyjaśnienia*: •Dotychczasowy (!) feldmarszałek (?) Hindenburg, ostatniemi czasy rozpuszcza wiadomości, mogące w sposób dotkliwy przeszkodzić nawiązanym rokowaniom pokojowym. Z tego powodu, prezydent ministrów Bawarji występuje ze stanowczym protestem przeciwko takiemu równie niefortunnemu, jak i niecelowemu mieszaniu się byłego (!) feldmarszałka Hindenburga do polityki (t. j. do Judy). Nie jest pora, wylewać na nieprzyjacielską zagranicę gniew, zebrany w narodzie niemieckim*. Z każdego wiersza tryska obawa |
|
171 |
|
tego i niemieckiego« męża, który, jak wiadomo, odmówił Niemcom nawet prawa wydobycia jeńców z męczarni cudzoziemskiej. Stąd i wstręt do Grenzschiitzu ze strony żydowskich Spartakusów i żydowskich Rad żołniersko-robotniczych. Stąd piętnowanie »wszechniem- ców« w gruncie rzeczy niewinne i przy dotychczasowem kierownictwie dla Judy zupełnie niebezpiecznej, narodowej niemieckiej partji ludowej i t. d. Już wyraz »narodowoniemiecki« ma być znienawidzony, prześladowany, przeklęty, pozbawiony czci. Tak wielka jest trwoga. Ale właśnie ta trwoga jest realnym gruntem naszej na- dzieji. Jeżeli Juda sam, mimo swoje pełne zwycięstwo i na wiarę ludzką niewzruszone potężne stanowisko, jeszcze uważa za możliwe przebudzenie się i polot zwycięski narodowej myśli niemieckiej i tak się tego lęka, jak to jest faktem, widocznie taka możliwość istnieje. Juda zawsze szacował trafnie siły żywotne swoich narodów-gospodarzy. Dlatego precz z rezygnacją i marsz do pracy, aby nadzieja wzięła ciało. Obudzenie i świadome kształcenie narodowej myśli niemieckiej, gdzie tylko jest, nadewszystko wśród zagrożonej młodzieży! Chcemy ten klejnot naszego narodu podnieść z błędu, hańby i nędzy i postawić go znowu na miejscu, gdzie teraz Juda wzniósł swojego złotego cielca. Gdy sami siebie oczyścimy, gdy Niemiec znowu będzie Niemcem, uczciwym, prawdziwym i mężnym, sprawa spraw będzie rozstrzygnięta. Wtedy Judasz Iskarjota pójdzie drogą, jaką już kiedyś poszedł i wtedy posłannictwo niemieckie stanie się pewnością: że przez jaźń niemiecką świat ma wyzdrowieć. Niechaj nikt nie wierzy, że Judy zmóc nie można! Jest niezmo- żony wobec takiego nie niemieckiego fatalizmu. H. J. Chamberlain w swoich »Grundlagen«, wypowiedział głęboką mądrość i jasną prawdę: »zdolności Judy nigdy nie sięgają gruntu rzeczy*. Miejmy to przed oczami. Jeżeli czystą ideę niemiecką wydobędziemy z przepaści, dokąd wpadła, jeżeli oczyścimy ją ze śmieci cudzej* nikczemności i własnej słabości, zdrady i tchórzliwości, Juda wraz z całą swą olbrzymią potęgą i wszelkiemi swemi kunsztykami rozbije się o nią. Wtedy spadnie nam z oczu bielmo, żeśmy długo żyli w błędzie, jakobyśmy sami ukuli łańcuchy, które nas dzisiaj tak haniebnie cisną. Bałwany robi nie pozłotnik, ale wyznawca. Lagarde wyraża rdzeń: »Humanizm (w sensie żydowskiego frazesu kulturalnego) jest naszą winą, indywidualizm — naszem zadaniem. Jedynie przez indywidualność pozbędziemy się żydów. Im wyraźniej urobimy nasz własny charakter jako naród i charakter jednostek, cierpianych w naszem środowisku, tern mniej miejsca w Niemczech pozostanie dla żydów*. Bismarck powiedział w lipcu 1892 r! w Jenie, przewidując nadchodzące wypadki: »Trzeba Panu Bogu pozostawić czas, aby przeprowadził naród niemiecki przez pustynię i naród odczekał przybycie do ziemi obiecanej*. Nas dzisiaj żydowski internacjonalizm wyprowadził na okropną pustynię wewnętrznego i zewnętrznego^ upadku. Wyprowadzi nas z niej tylko moc proteiczna myśli narodowej. |
|
£ |
|
172 |
|
Rozstrzygnięcie sprawy spraw znaczy: postawienie myśli narodowej. Wiemy, że ta myśl jest niezniszczalna i że już nieraz dla narodu w głębokim upadku stawała się świętą tęsknotą, wśród której sam siebie odnalazł. Dlatego rozwijamy ten stary, wspaniały, święty sztandar, mimo wszystko, z dumną pewnością i wołamy wszystkich ludzi czystego serca i mężnej woli do zbiórki przy tej szturmowej chorągwi. Pod nią walczyć będziemy i zwyciężymy! Nasze hasło w wojnie wyzwoleńczej Niemców jest to krzyk sumienia Emanuela Geibel’a: Walcz i walcz, gdy wróg prze, Zginiesz ty, sztandar nie! Pogrzebią, innych los Wziąć twój zasiew, twój kłos. |
|
TREŚĆ: |
|
Strona |
|
I. Hańba............................................................................................ i II. Judasz.......................................................................................... 4 III. Zwycięstwo żydów................................................................. IV. Juda przed wojną................................................................... 13 V. Zaraza duchowa............................................................................ 16 VI. Kościół i szkoła............................................................................. 20 VII. Teatr — Sztuka — Literatura....................................................... 28 VIII. Zaraza polityczna ....................................................................... 35 IX. Przedstawicielstwo narodowe...................................................... 48 X. Rząd.............................................................................................. 72 XI. Cesarz.......................................................................................... 80 XII. Zaraza gospodarcza .................................................................. 88 XIII. Wielkie finanse.......................................................................... 95 XIV. Socjalizacja................................................................................ "99 XV. Zaraza dziennikarska................................................................. 105 XVI. Panjudaizm.................................................................................... 118 XVII. Proroctwo.................................................................................... I23 XVIII. Anglja.......................................................................................... 129 XIX. Ameryka.................................................................................... >33 XX. Francja........................................................................................ 136 XXI. Austro-Węgry............................................................................ 139 XXII. Fabryka »kłamstw« i »Trzystu«................................................. 144 XXIII. Związki........................................................................................ 148 XXIV. Gwiazda Judy.............................................................................. 150 XXV. U całunu Zygfryda...................................................................... 165 XXVI. Zmartwychwstanie...................................................................... 167 XXVII. Wyzwolenie............................................................................. ió<» |
|
:. ; |
|
WYDAWNICTWA KSIĘGARNI PERZYŃSKI, NIKLEWICZ i S-ka W WARSZAWIE. Dąbrowski St. Dr.: Walka o rekruta polskiego pod okupacją. Z 6 tablicami. Dillon E. J. Dr.: Współczesny Meksyk. *Dokumenty historyczne z czasów wojny europejskiej«, cz. I., zebrał A. Nowaczyński. Filochowski W.: Chińskie cienie. Opowiadania. » » Znak. Powieść. Frappa J. J.: U stóp Olimpu (powieść sensacyjna). Grabowski /. O.: Przysięga trzech (romans dziejowy). Grabski St. Prof.: Rewolucja. Studjum społ.-psychol. GzowskiJunosza A.: Półksiężyc i gwiazda czerwona. » » W państwie czerwonych ludożerców. Jackowski A. .• Życie gospodarcze Polski. Kozicki St.: Sprawa granic Polski na konferencji pokojowej w Paryżu 1919 r. Z dwiema mapami. Koźmiński T.: Sprawa mniejszości. Lutosławska I.: Bolszewicy w polskim dworze. Wyd. II. »Mocarstwo anonimowe«. Ankieta w sprawie żydowskiej. Zebrał A. Nowaczyński. Oplustill Z.: Polskie formacje wschodnie, 1918—1919 r. »Przyczyna wrzenia światowego*, z przedmową wydawcy »The Morning Post«. Tłum. z ang. Rybarski R„ Prof.: Marka polska i złoty polski. Siedlecki-Grzymała A.: Cud Wisły. Wspomnienia korespondenta wojennego. Smolarski M.: Archiwarjusz Gordon. Powieść. Stecka M.: Żydzi w Polsce. Szpyrkówna M. H.: Wielki cham. Powieść, wyd. II. Zieliński St.: W szponach sfinksa (pamiętnik więźnia). |
|
Katalog: »NOWOŚCI BIBLJOGRAFICZNE*, miesięcznik, informujący czytelnika o ukazaniu się nowych wydawnictw, wysyła się na żądanie bezpłatnie. |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|






