K. Turowski: Kwestia żydowska a wybory

Aczkolwiek ostatnie wybory do Sejmu odbywa­ły się, poza nielicznymi wyjątkami, w atmosferze monotonii, tym niemniej zaszły pewne wydarze­nia, które budzą refleksje. Dlatego warto je zano­tować.

Chcemy pisać o sprawie żydowskiej w czasie wyborów. Nie dlatego specjalnie, że do Sejmu we­szło obecnie pięciu przedstawicieli żydowskich, że ich reprezentacja zwiększyła się nieco. Interesuje nas inny problem: jak pewna część społeczeństwa patrzy na sprawę żydowską w naszym kraju. Ja­kie są jej zapatrywania w teorii i poczynania w praktyce.

SUKCESY ANTYSEMITYZMU.

Można śmiało stwierdzić, że idea antysemity­zmu polegająca na zrozumieniu konieczności ograniczenia, jeśli nie zupełnego o d e b r an i a, praw politycznych i gospodarczych żydom, i na zrozumieniu konieczności emigracji ży­dów z naszego kraju przyjęła się w naszym społe­czeństwie zupełnie (GW). Poza niewielkim gronem dzia­łaczy lewicowych, głównie socjalistycznych, wszę­dzie panuje na tym punkcie jednomyślność. Akcja pogłębia się i daje coraz lepsze wyniki. Bojkot go­spodarczy robi swoje. Po miastach i miasteczkach powstają polskie sklepy — solidaryzm narodowy wzrasta.

Sukcesem wielkim jest to, że i obóz pomajowy przyjął tezę antysemityzmu. I tam coraz głośniej zaczyna się mówić o konieczności rozwiązania kwe­stii żydowskiej zgodnie z interesem narodu pol­skiego, że i rząd składa coraz częściej oświadcze­nia (szkoda, te tylko oświadczenia!) idące po my­śli całego społeczeństwa.

ODCHYLENIA.

Czytam często w prasie narodowej, że antyse­mityzm rządowy czy ozonowy nie posiada żadnej wartości praktycznej. Bo nie wypływa on, piszą publicyści Str. Narodowego, z głębokiego zrozumienia konieczności rozwiązania problemu żydowskiego, tak jak tego domaga się większość społeczeństwa, lecz jest podyktowany względami taktycznymi. Chodzi o „dopasowanie" się do na­strojów społeczeństwa.

Przyznam się szczerze, te powyższych poglądów nie podzielałem w zupełności. W ostatnich czasach jednak zaczynam się do nich przekonywać.

Ozon szedł do akcji wyborczej m. in. z hasłami antyżydowskimi. Będąc konsekwentnym powinien był przynajmniej tam, gdzie kandydaci żydowscy nie występowali, nie dopuścić żydów do urn wyborczych. Nie byłoby to zresztą rze­czą trudną. Wystarczyłoby tylko dać żydom do zrozumienia, że ich głosy nie są OZN zupełnie po­trzebne.

Tymczasem zastosowano inną taktykę. W ośrod­kach nastrojonych antyżydowsko wywieszało się afisze z hasłami skierowanymi przeciwko żydom. Tam zaś, gdzie antysemityzm w akcji wyborczej nie był konieczny, już tych afiszy nie wyklejano, a nawet po cichu przeprowadzano akcję wśród ży­dów za pójściem do wyborów. Kto to robił i jak — trudno o tym pisać. Dość na tym, że żydzi otrzy­mali nakaz pójścia do wyborów i poszli gre­mialnie. Były okręgi, gdzie żydzi byli elemen­tem decydującym w walce, która się rozgrywała pomiędzy poszczególnymi kandydatami. I tak, kan­dydat ozonowy agitował, by żydzi na niego głoso­wali, tłumacząc im, że w ten sposób przyczynią się do pokonania niezależnego antysemicko nastrojo­nego przeciwnika. Tak np. ułożyła się sytuacja w Okręgu Nr 82. P. Gdula, kandydat OZN w pier­wszych dniach akcji wyborczej wziął do Wieliczki z sobą przedstawiciela Chrześcij. Frontu Gospo­darczego, który tam wygłosił piękny referat o ko­nieczności odżydzenia naszych miast i miasteczek. Gdy się jednak okazało, że mandat p. Gduli jest zagrożony przeze mnie, a więc przez kandydata występującego w kwestii żydowskiej zdecydowa­nie, p. Gdula zamilkł i odtąd nic o żydach nie mó­wił. Jednocześnie na konwentyklach żydowskich za­częły się narady za oddaniem głosów na p. Gdulę. Nasze zdecydowane wystąpienia antyżydowskie i lojalność p. Gduli wobec żydów sprawiły to, że przynoszono nawet chorych żydów do lokalów wy­borczych, aby na p. Gdulę głosowali.

ZADANIE PARLAMENTU.

Tak wygląda teoria i praktyka. Ale powiedzmy, to są sprawy drobniejszej wagi. Może to są wyjątki, może drobne odchylenia.

Staje jednak przed nami zagadnienie zasadni­cze. W społeczeństwie dojrzała myśl, że czas już wkroczyć na drogę ustawowego rozwiązania kwestii żydowskiej. Czas już, jeśli nie na odebra­nie, to przynajmniej na ograniczenie praw polity­cznych i gospodarczych żydów w drodze wydania odpowiednich ustaw i zarządzeń.

Głos należy do Sejmu. Sejm ten jest w olbrzy­miej większości ozonowy. Ma więc zupełną moż­ność rozwiązania kwestii żydowskiej po myśli większości społeczeństwa. Dlatego przynajmniej w tym odcinku mamy prawo oczekiwać czynów. Zrealizowania haseł, które od pewnego czasu rów­nież Obóz Zjednoczenia Narodowego głosi.

Jeśli Ozon tego nie uczyni, będzie to oznaczać, że jego antysemityzm nie ma żadnej praktycznej wartości. Że jest nie tylko niepożyteczny, ale wręcz przeciwnie — szkodliwy. Bo ogranicza się do usypiania czujności społeczeństwa, operując frazesami i teoretycznymi rozważaniami, zamiast wejść na drogę praktycznych rozwiązań.

 

https:/jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/plain-content?id=194357