Najlepsze wystąpienie Karola Nawrockiego w całej kampanii wyborczej.
Dopiero dzisiaj, zamiast sztucznie się uśmiechać, klepać komunały o patriotyzmie, nerwowo oczekiwać na podpowiedzi z budki suflera, przeglądać się w lustrze czy szminka dobrze leży na policzkach, Nawrocki zaczął mówić od serca własnym głosem, i miejmy jedynie nadzieję, że to dzisiaj był prawdziwy, a nie przedtem.
Szkoda, że nie było Trzaskowskiego, bo ten wyczul pismo nosem i nie przyszedł, gdyż w takiej bojowej atmosferze, Nawrocki zamiótłby nim podłogę.
Swoją drogą, jaki to dureń i sabotażysta reżyserował dotychczasowe wystąpienia Nawrockiego, które ustawiały go na klęskę?
USTAWKA, ale czekamy do końca.
W boksie tak bywa, że ustawiony zawodnik wyłamuje się z ustawki, ale to grozi śmiercią, bo mafia nie wybacza.
Red. Gazeta Warszawska






