Jeśli mamy do czynienia z okresem Sede Vacante, należy wyjaśnić, od kiedy on trwa.
Okres Sede Vacante rozpoczyna się w momencie zatwierdzenia przez papieża nauk judaistycznych i islamskich, które negują Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Stanowi to oczywiste złamanie Pierwszego Przykazania! A zatem wszyscy, którzy przyjęli bogów żydowskich i islamskich za swoich, odstąpili od wiary i zostali ekskomunikowani. Podobnie jest w przypadku wszystkich innych zwykłych wiernych, którzy uznają obce wierzenia za swoje.
Red. Gazeta Warszawska
+
W środę, 1 lipca 2026 roku, mają się odbyć święcenia biskupie członków Bractwa Piusa X. Pytanie brzmi, czy odstępczy Watykan zatwierdzi te święcenia, czy nie. Jeśli tak, ale kosztem podporządkowania Bractwa odstępczemu Watykanowi, Bractwo straci swoje uzasadnienie i zostanie skierowane na szeroką tęczową ścieżkę prowadzącą do zagłady. Jeśli odstępczy Watykan, na czele z arcyheretykiem Leonem Prevostem, nie zatwierdzi tych święceń i po święceniach ogłosi tzw. ekskomuniki, Bractwo zachowa czystość wiary, a tzw. ekskomuniki będą nieważne. Dlaczego? Ponieważ odstępczy Watykan ze swoją sodomicką antyewangelią jest pod Bożą anatemą, a wszystko, co dekretuje, jest nieważne i nieskuteczne.
Ten, kto modli się z żydem jest exkomunikowany i niech będzie przeklęty!
A tu żydzi pobierają opłaty, które ponosi "Archidiecezja", która z kolei kradnie pieniądze z tacy od wiernych.
Red. Gazeta Warszawska
+
X Pielgrzymka autokarowa „Śladami cadyków”
czerwiec
21
niedziela
2026
wydarzeniepielgrzymkarekomendowane
Miejsce: Kościół ojców redemptorystów pw. św. Benona
Komisja do spraw dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego Archidiecezji Warszawskiej zaprasza na X Pielgrzymkę "Śladami cadyków", którą poprowadzi nauczyciel chasydzki i kantor synagogalny Symcha Keller. Pielgrzymka odbędzie się w niedzielę 21 czerwca. Będziemy odwiedzać ohele cadyków, cmentarze żydowskie, śpiewać psalmy i niguny chasydzkie, tańczyć i słuchać opowieści i nauk chasydzkich
Annimars —
Bp Zadarko o migrantach: Potrzeba ewangelicznego spotkania
https://episkopat.pl/doc/249108.Bp-Zadarko-o-migrantach-Potrzeba-ewangelicznego-spotkania...
Teerose —
Jak już powołali komisję, to una muszy cuś robycz, bo inaczej straci posady... Tylko dlaczego nazwali to „pielgrzymką” ?...
Konrad —
no to takie pielgrzymki uniosą wiernych tradycji cadyków w nirwany judasza wadowickiego i modernisty posoborowca Wyszyńskiego...
Chiny coraz częściej dostarczają już nie tanią siłę roboczą, ale nowoczesne rozwiązania techniczne i technologiczne, których skala przekracza granice naszej wyobraźni.
Podobnie jest w Polsce, ale na odwrót: z kraju o gospodarce wielkoprzemysłowej, o wysokim poziomie kwalifikacji, przekształca się w kraj importujący prymitywną siłę roboczą, która eliminuje doraźne zapotrzebowanie na rozwój innowacyjnego myślenia, a importowane czarnuchy, swoim wrodzonym niskim poziomem umysłowym, doprowadzają do obniżenia średniego poziomu inteligencji całego społeczeństwa.
Tym, co stanowi polską czołówkę w dziedzinie nowoczesnego druku, są tatuaże. Polska przoduje w świecie tatuaży – wystarczy spojrzeć na zawody sportowe: wytatuowany zawodnik to głównie Polak.
Polska dba też o przyszłość w tej dziedzinie – już w przedszkolu wychowawczynie samowolnie i w sposób przestępczy tatuują przedszkolaki specjalnymi ołówkami, których ślady trudno zmyć przez kilka dni. Dzieje się to przy lekceważącym milczeniu ogłupiałych rodziców, nie mówiąc już o sanepidzie, który – choć zawsze wszechobecny – nie reaguje na te nierozpoznane związki zawarte w tuszach do tatuaży. Bo to przecież toksyny i szczepionki, a wśród nich środki powodujące bezpłodność.
Teerose —
Poprawka do poprzedniego komentarza: to nie był artykuł w „Najwyższym Czasie”. To była „Niezależna.pl”....
Teerose —
Arcyciekawe. Proszę też zwrócić uwagę na nazwy wspierających ten projekt, chińskich fundacji.
No, jeśli to jest komunizm, to daj Boże taki komunizm każdemu narodowi ! A serio, to zawziąłem się niedawno i postanowiłem znaleźć w Szanghaju (w Street Views na mapach gógla) jak najwięce......
To dobre, zwięzłe wywody (mini katechizm), szkoda tylko, że nie idą z duchem czasu.
Poprzedni papieże, pisząc o modernizmie czy podobnych zjawiskach, reagowali na antykatolickie tendencje tamtych czasów. Czasy się zmieniły, a masoneria to drobiazg w porównaniu z obecną agresją judaizmu czy islamu, które już bezczelnie zajmują swoje główne miejsca w samym sercu życia i porządku strukturalnego Kościoła. A o czym nawet nie śnili dawni masoni czy liberałowie.
Należy zatem bezzwłocznie podjąć ten temat i do katalogu zbrodni dodać te fałszywe religie obcych bogów: islam i judaizm. Bez potępienia judaizmu i islamu oraz wezwania do bezkompromisowej walki z nimi tekst ten szybko stanie się bezwartościowy. Będzie przykładem zwykłego chowania głowy w piasek. To nie na miarę naszych czasów, bo to wszystko - faktycznie - już wiemy od dawna.
Znakiem naszych czasów jest właśnie otwarcie akceptowany przez hierarchię szatanizm judaizmu i islamu wdzierających się do serc wiernych.
Red. Gazeta Warszawska
+
Konsekracje biskupie 2026, Oświadczenia i komunikaty
Pomyśleć, nie ma na świecie takiego narodu, który miałby wśród swojej inteligencji tylu zdrajców, a i bezwstydników.
Red. Gazeta Warszawska
+
Do Wszystkich Ludzi Dobrej Woli,
my, niżej podpisani, nie chcemy milczeć w obliczu zła – milczenie jest cichym na nie przyzwoleniem. W Ukrainie trwa pełnoskalowa wojna wywołana agresją rosyjską. Choć nagłówki gazet się zmieniają, a uwaga świata dryfuje ku nowym tematom, w swoich domach giną dzieci, matki, ojcowie, niewinni ludzie – ich czas został zatrzymany przez zło. Nie pozwólmy, by nasze serca znieczuliły się na tę codzienność, która nigdy nie powinna zostać znormalizowana. Nie pozwólmy, aby okrucieństwo osłoniło się milczeniem.
"W całym tym nieszczęśliwym kraju nastał „dzień gniewu i klęski“. Tysiąc już piór krwią pisząc, opowiedziało te straszliwe epizody dreszcz budzące. Sine, z rozpłataną piersią widma, krążą w mrocznem wspomnieniu, tak, że się myśleć o tem nie chce, dusza się bowiem wzdryga. Ze wszystkich zakątków, ze wszystkich dróg i gościńców waliły się rozkrzyczane wieści bieżały rozełkane echa, gonił płacz i krwią napęczniały jęk: ukraińska dzicz morduje cywilizację. Niepodobne to było do wiary, żeby to się działo w takim stopniu, w jakim się działo istotnie, z opowieści tych bowiem wynikało, że Atylla to był baranek, Tymur Kulawy miał duszę anielską.
Nad tą ziemią bogatą i śliczną, zapanował zwierz, nietylko morderczy, lecz złośliwy, ohydnie złośliwy, dla którego na ziemiach cywilizowanych miejsca być nie powinno. [ 90 ]Straszliwy rezun, wnuk Gonty i Żeleźniaka, a krewny paryskich „dyplomatów“, mordował szlachcica, bo uważał to za przykazanie swoje główne, mordował jego żonę, bo ta urządziła mu szpital, a kiedy dziki zwierz ukraiński skaleczył się w lesie przy kradzieży drzewa, opatrywała mu dobremi rękoma ranę; rozcinał brzuchy panienkom ze dworu, bo uczyły czytania młodych rezunów i głaskały je po wszawych głowach. Kiedy wymordował wszystkich, wtedy rabował dom wedle swojej metody; nie wiedział, co uczynić z jakimkolwiek sprzętem, więc go rozbijał siekierą; plądrował wśród bezcennych pamiątek, podpaliwszy starą bibliotekę, aby mu było widno wśród walpurgicznej nocy; z pasją tłukł zwierciadła, darł obrazy, wyrywał posadzki, tłukł marmury. Jednakże niczego z taką nie palił lubością, jak książki. Ta krwawa imitacja człowieka miała przed zbiorem książek jakiś niesamowity, niepojęty lęk; mówił sobie ukraiński Hotentot — (tylko z braku lepszego porównania śmiem obrazić poczciwych Hotentotów,) — że ktoby te wszystkie książki przeczytał, ten byłby mędrszym, niż sam ...Kiereński, trzeba je tedy spalić. Tak oto przez setki lat gromadzone pomniki kultury zmieniły się w kupę popiołu, zalanego [ 91 ]krwią. w czasie kilku nocy, których Bóg się pewnie przeraził, w męczeńskim ogniu umarła dusza tego kraju. Ludzie umierali, jak bohaterowie, jak męczeńscy misjonarze wśród dzikich, kobiety umierały, wystrzeliwszy wszystkie ładunki po obronie rozpaczliwej i strasznej. W epidemji zbrodni, te były najohydniejsze, których nikt pojąć nie zdoła. Zdarzyło się, że do rodzącej czarownicy, trzeba było wezwać lekarza. Pojechał do niego rezun i całował po rękach prosząc, by się udał z pomocą. Lekarza tego uważano za świętego człowieka, szedł naprzeciwko tyfusowej śmierci bez wahania do najbiedniejszego, w tej chwili tedy udał się z pomocą do rezunów. Kiedy czynność swoją spełnił, zamordowano go ohydnie, potem zamordowano jego córkę. Jest coś w tych opowieściach, czego dobry Bóg chrześcijański w nieskończonym swym rozumie nie pojmie nigdy. Ludzkość została sponiewieraną po tysiącu lat chrześcijaństwa w tym kraju.
Zdumiałby się członek paryskiego towarzystwa geograficznego, który ze zgrozą wspomina o tem, jak w czternastym wieku Nowo-Zelandczycy powiesili misjonarza, kobiety wyłupiły mu oczy i zjadły mózg, zdumiałby się i nie jechałby już po opowieści z czternastego [ 92 ]wieku na wyspach Eioji, albo w cieśninie Torrés. Rzeczy okropniejsze działy się w środku Europy w 1918 roku. Popełniał je człowiek napół cywilizowany, po namyśle, po przygotowaniach, z lubością i rozkoszą, chytry i czający się za węgłem, lecz ohydny w swojej psiej pokorze, jeśli został rozbrojony; wtedy pada na kolana i całuje nogi i Boga woła na świadectwo, że jest niewinny. Taka jest dziwna plugawa podłość w tym strasznym rezunie, że zbrodniarz, schwytany, lecz hardo idący na szubienicę, jest wobec niego, jak bohater wobec wściekłego psa.
Ostatecznie pojąć można szał zniszczenia u człowieka, dotkniętego zbrodniczym obłędem, któremu widok pożaru pałacu sprawia sadystyczną rozkosz. Uważał pana za swojego wroga i spalił jego dom, hajdamackie zaś czarownice, półnagie, pijane i straszne, zarażone syfilisem przez żołdactwo, z frontu uciekające, tańczą dokoła pożaru. Jest to rodzajowy obraz wiosennej, ślicznej nocy ukraińskiej. Wtedy jednak zaczynają się znów rzeczy niepojęte; ludzi już wymordowano, morderczy zaś szał woła o ofiarę. Wtedy ten syn ziemi, którego po strasznej śmierci ziemia w siebie przyjąć nie zechce, rozwija całą łotrowską pomysłowość i z dworskiej stajni wyprowadza krowę. [ 93 ]Nieszczęsne zwierzę zawieszono na drzewie, pod niem zaś rozpalono ognisko i „pańska“ krowa, oszalała z bólu, pieczona żywcem, wydaje z siebie rzężenia i jęki potworne ku obłąkanej radości tych ludzi, którzy w „spokojnem“ życiu codziennem uważają za obowiązek kopnięcia przy każdem spotkaniu najprzyjaźniejszego psa, pewnie z głuchej wściekłości, że nieszczęsny, ukraiński pies uczciwszą ma duszę."
Katolicyzm posoborowy to prawdziwe piekło najgorszego szatana! W imię rzekomego „dialogu” – słowa, którego nie ma w żadnym miejscu Ewangelii – wywołuje się tak straszne zło, jakim jest opisywana tu przemoc, skierowana nie tylko przeciwko kobietom, ale także przeciwko dzieciom.
Nie ma dobitniejszego dowodu na szatanizm okresu posoborowego niż sceny przedstawione w tym filmie.
Red. Gazeta Warszawska
P.S. Cytat jest dosłowny.
+
„Jesteśmy tu, żeby pierdolić wszystkie białe dziewczyny i pierdolić rząd. Jesteśmy tu, żeby się rozmnażać, przejmiemy władzę”. Tak powiedział swojej ofierze jeden z gwałcicieli z gangu groomingu z Dewsbury. Nie o biedzie. Nie o „nieporozumieniu kulturowym”. Nie o przypadkowych przestępstwach popełnianych przez „Azjatów”. To byli muzułmanie działający z jasną ideologią religijną i rasową.
Teerose —
Tylko do jutra przed południem można oglądać darmo film fabularny niem. reżysera o zbrodni popełnionej przez imigranta i odwecie za nią. Film zakazany w BRD, można go oglądać (np. kopię kupioną w Austrii, prywatnie), natomiast nie wolno w żaden sposób rozpowszechniać. Wobec tego, reż......
Teerose —
Jest to kupa czysto propagandowych bredni na zupełnie żenującym poziomie (zwyczajnym jednak dla kyjevskich parchów), przeznaczona ewidentnie na użytek wewnętrzny. Równie dobrze ten „minister” mógłby dać wykład historyczny o tym, jak to Pan Bóg pytał się pierwszych Ukraińców o zgo......
Polaczka poznać po tym, że chce sprawiedliwości i porządku, ale zawsze nagina posłusznie karku wobec innych – najczęściej wrogów Polski.
Ten artykuł formułuje „w Ukrainie” a nie na ukrainie, piszemy małą literą, bo np. rzeczownik parking czy ulica też pisze się małą literą. - A tu nawet gramatyka polska jest organizowana przez ukraińskich rezunów.
Ukraina nie jest państwem, to jest przestrzeń bliżej nieopisana, bo zmienna i z tego powodu nie ma zdolności ani prawnej, ani honorowej, tam prawem jest hajdamackie ludożerstwo i nic więcej. Ten, kto traktuje ukrainę, ukraińca po ludzku ten sam sobie szkodzi.
Red. Gazeta Warszawska
+
"Prawo po naszej stronie, a nic nie możemy". Polska firma walczy o miliony w Ukrainie
"Prawo po naszej stronie, a nic nie możemy". Polska firma walczy o miliony w Ukrainie
Miasto Lwów odsunęło polską spółkę Control Process od budowy kompleksu przetwarzania odpadów w Ukrainie. Firma z Krakowa deklaruje, że wykonała większość prac i mimo wygranych arbitraży nadal nie otrzymała należnych pieniędzy. - Są nam winni 10 mln euro - mówią money.pl przedstawiciele spółki. Polskie ministerstwo rozwoju zapowiada reakcję.
Polska firma walczy o miliony we Lwowie
Po blisko pięciu latach polska spółka jest blisko ukończenia budowy zakładu przetwarzania odpadów komunalnych we Lwowie. Miasto zmusiło ją jednak do wstrzymania prac i teraz zalega z zapłatą milionów euro, twierdząc, że przedsiębiorstwo nie wywiązało się z zapisów umowy. Spółka wygrała wszystkie postępowania arbitrażowe, ale Lwów ich nie uznaje. Doszło do impasu. Sprawą zajmują się polskie władze.
Swoje gwarancje na projekt dały Ministerstwo Finansów oraz należąca do Skarbu Państwa Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE).
KUKE podlega nadzorowi Ministerstwa Rozwoju i Technologii. Zapytaliśmy resort, co robi w tej sprawie. Zapewniono nas, że ws. Control Process jest w stałym kontakcie z ambasadą RP w Kijowie, Ministerstwem Finansów i Ministerstwem Spraw Zagranicznych.
BIZNES OD ŚRODKA: Marcin Groniewski - Prezes Zarządu Erste TFI
W maju planowane jest kolejne posiedzenie Polsko-Ukraińskiej Komisji Międzyrządowej ds. Współpracy Gospodarczej z udziałem ministra Andrzeja Domańskiego (ministra finansów - przyp. red.) i wicepremiera Ukrainy ds. Integracji Europejskiej i Euroatlantyckiej Tarasa Kachki. Podczas posiedzenia omawiane będą m.in. problemy polskich firm i inwestorów we współpracy na rynku ukraińskim, klimat inwestycyjny w Ukrainie, w tym także kwestie sądownictwa gospodarczego – tłumaczy nam biuro prasowe MRiT.
Jednocześnie dodano, że "respektowanie wyroków arbitraży międzynarodowych jest kwestią kluczową w kontekście przyszłych inwestycji – polskich i innych firm zagranicznych – zainteresowanych udziałem w projektach odbudowy Ukrainy".
"Liczymy i wspieramy rozwiązania mające na celu wypracowanie kompromisu i zakończenie inwestycji. Jednocześnie zaznaczamy, że polska administracja rządowa nie ma narzędzi prawnych do wymuszenia określonych działań na samorządzie ukraińskim" - zaznacza MRiT w mailu przesłanym do naszej redakcji.
Inwestycja za 36 mln euro
Krakowska firma Control Process S.A. wygrała międzynarodowy przetarg na realizację inwestycji w 2021 r. Zgodnie z kontraktem, realizowanym w formule "zaprojektuj i wybuduj", inwestycja miała zostać ukończona do 29 grudnia 2023 r., ale później termin wydłużono do 4 października 2025 r.
Koszt budowy zakładu oszacowano na 36,6 mln euro. Inwestorami są m.in. EBOR i miasto Lwów.
Ukraina jest 7. największym partnerem eksportowym Polski
- Jest to inwestycja o kluczowym znaczeniu dla miasta od lat zmagającego się z problemem gospodarki odpadami. Projekt zakłada stworzenie nowoczesnego zakładu, który miał rozwiązać problem składowania śmieci i znacząco ograniczyć koszty ich wywozu. Finansowanie pochodziło w dużej mierze z instytucji międzynarodowych: EBRD zapewniał zarówno finansowanie dłużne, jak i grant w ramach funduszu E5P, którego współtwórcą jest UE - tłumaczy nam Krzysztof Chabier, dyrektor projektów w Control Process.
Jednak gdy w lutym 2022 r. Rosja dokonała inwazji na Ukrainę, choć wiele inwestycji zawieszono, budowa we Lwowie trwała dalej. Przedstawiciele Control Process wspominają dziś o "skrajnie trudnych warunkach", gdy przerwano łańcuchy dostaw. Pojawiła się niepewność finansowa oraz realne zagrożenie bezpieczeństwa pracowników i infrastruktury.
- To właśnie w tym okresie projekt w praktyce przetrwał. Gdyby wykonawca zdecydował się na wycofanie, inwestycja prawdopodobnie zostałaby całkowicie wstrzymana - kontynuuje Chabier.
Rozwiązanie umowy i spór o pieniądze
Polska firma przekonuje, że w latach 2023-2024 pojawiły się problemy po stronie zamawiającego, czyli Lwowskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego Zielone Miasto. Kontrakt zakładał, że to Ukraińcy mieli wykonać elementy infrastruktury zewnętrznej: sieci, drogi, parkingi, przyłącza energetyczne oraz trafostację.
Do dziś te elementy nie zostały wykonane. To oznacza, że mimo niemal pełnego ukończenia zakładu nie ma możliwości jego uruchomienia. Instalacja fizycznie istnieje, ale nie może funkcjonować, ponieważ nie została podłączona do infrastruktury, którą miał zapewnić zamawiający - ocenia Chabier.
Lwów "wyrzuca" polską firmę z budowy. "Rozwiązanie umowy"
Jednocześnie zdaniem Control Process Lwów nie miał pełnego zabezpieczenia finansowego i w latach 2024-2025 miasto miało zacząć zaciągać kredyty. - Zaczęli łamać kontrakt i nie płacili nawet przez półtora roku. Mimo to nadal realizowaliśmy inwestycję - twierdzi Chabier.
Nagle Zielone Miasto rozwiązało umowę.
"W związku z systematycznym niewykonywaniem swoich zobowiązań przez firmę Control Process S.A., a także z powodu niewykonania zaleceń inżyniera i braku reakcji na te uwagi, podjęliśmy decyzję o rozwiązaniu umowy z tym wykonawcą" - przekazał Ołeksandr Jehorow, dyrektor Zielonego Miasta, cytowany na stronie internetowej Rady Miejskiej Lwowa. Wcześniej, bo w sierpniu 2025 r., władze Lwowa zwróciły się do premiera Donalda Tuska o interwencję, twierdząc, że to polska firma opóźnia budowę.
Mer Lwowa Andrij Sadowy wezwał premiera Polski do interwencji w tej sprawie. - Lwów jest gotów do współpracy i oczekuje, że firma Control Process S.A. wypełni swoje zobowiązania. To test dla przyszłego ukraińsko-polskiego partnerstwa gospodarczego - podkreślał stanowczo polityk.
Zdaniem Ukraińców polska firma m.in. nie ukończyła dokumentacji projektowej, a także odmówiła jej przekazania zamawiającemu - Zielonemu Miastu. Według władz Lwowa Control Process nie dostarczyła też części sprzętu finansowanego w ramach E5P. Przedsiębiorstwo miało ponadto odmówić wykonania niektórych prac przewidzianych w kontrakcie oraz dopuścić na plac budowy innego wykonawcę, realizującego prace związane z podłączeniem zewnętrznego zasilania obiektu.
Control Process odrzuca te oskarżenia, przekonując, że inwestycja była realizowana na podstawie standardów kontraktowych FIDIC (The International Federation of Consulting Engineers - Międzynarodowej Federacji Inżynierów Konsultantów).
Wygraliśmy wszystkie pięć spraw w sądach arbitrażowych FIDIC, które nakazały stronie ukraińskiej wydłużenie terminu realizacji zadania do grudnia 2026 r. Nie zastosowali się do ani jednej decyzji arbitrażu międzynarodowego, a wydano 50 postanowień i trzy tygodnie później zerwali z nami umowę - zwraca uwagę Tomasz Wiatr, wiceprezes Control Process.
Z dokumentów arbitrażowych wynika, że opóźnienia w budowie nastąpiły z powodu działań zamawiającego, który nie wykonał swoich prac, a Control Process działa zgodnie z kontraktem. Jednocześnie naliczono kary za opóźnienia w wypłatach i zobligowano zamawiającego do natychmiastowej wypłaty 6,9 mln euro na rzecz Control Process. Polacy uważają, że ta kwota będzie jeszcze wyższa.
Po wygranej w przetargu polska firma miała dać gwarancje bankowe na kwotę 3,6 mln euro. Lwów, twierdząc, że Polacy nie wywiązują się z umowy, upomniał się o te pieniądze, które ING Bank Śląski wypłacił na rzecz Zielonego Miasta na początku marca.
20. pakiet sankcji na Rosję i pożyczka dla Ukrainy. Jednogłośna decyzja Unii
- Nie zdążyliśmy zablokować tej wypłaty. To oznacza, że powinniśmy dostać ponad 10 mln euro. To jest po prostu bezprawie. Dlatego zwróciliśmy się do Paryża, gdzie toczy się arbitraż przy Międzynarodowej Izbie Handlowej (ICC). To potrwa kolejne sześć miesięcy. Sytuacja jest katastrofalna, także z punktu widzenia prowadzenia biznesu na Ukrainie - dodaje Wiatr.
Arbitraż nie ma złudzeń
W systemie FIDIC obowiązuje zasada, że decyzje DAB, czyli Komisji ds. Rozstrzygania Sporów, są wiążące i muszą być wykonane niezwłocznie. To fundament całego systemu, który podkopuje teraz Lwów.
Nasi pracownicy są na budowie, czekamy na decyzję inżyniera kontraktu Sigitasa Pakšysa, który zwrócił się do sędziego FIDIC Anthony'ego Edwardsa po interpretację. Pakšys został wyznaczony przez EBOR, żeby pilnować ustaleń zawartych w kontrakcie - tłumaczy Wiatr.
W dokumentach DAB stwierdzono naruszenia kontraktu przez zamawiającego i inżyniera na wielu różnych płaszczyznach: finansowej (niepłacenie), administracyjnej (utrata bezstronności inżyniera) czy proceduralnej (odmowa wykonania wiążących decyzji DAB).Wszystkie decyzje arbitrażowe są na korzyść polskiej firmy, ale jednocześnie DAB nie mógł stwierdzić, że Control Process "wyrzucono" z placu budowy, jak twierdzi krakowska spółka, bo zwyczajnie nie leży to w kompetencjach urzędu.
Po stronie polskiej firmy stanął też Związek Architektów Ukrainy, który zaznaczył w liście z 21 kwietnia do premier Juliji Swyrydenko, że "Rada Miasta Lwowa oraz lwowskie przedsiębiorstwo komunalne ‘Zielone Miasto’ nie zapewniły, zgodnie z warunkami technicznymi projektowania i budowy, zewnętrznych sieci elektrycznych oraz sieci scentralizowanego zaopatrzenia w wodę i odprowadzania ścieków, z których każda ma długość ponad kilometra, niezbędnych do uruchomienia już wybudowanej lwowskiej sortowni odpadów".
Zarzucono też, że Lwów nie zadbał o rozbudowę sieci i dróg niezbędną do eksploatacji lwowskiej sortowni odpadów z pełną mocą projektową, tak aby można było dostarczać na jej teren 250 tysięcy ton odpadów komunalnych rocznie.
Rada uważa, że bez niezbędnych dróg dojazdowych praca sortowni z "pełną wydajnością projektową" jest niemożliwa. Jednocześnie podkreślono, że Control Process powinna dokończyć budowę.
Control Process z kolei uważa, że Ukraińcy zasłaniają się tym, że, nie będąc w UE, nie muszą stosować się do międzynarodowych wyroków arbitrażowych.
- Sąd Najwyższy Ukrainy ocenił już, że kontrakty międzynarodowe są ponad przepisami lokalnymi. Prawo jest po naszej stronie, wyroki są po naszej stronie. A mimo to nadal nic nie możemy - podsumowuje Wiatr.
Ukraińcy nie są narodem, ale nomadami, to podobnie jak niemcy, czy żydzi. Rzuca się w oczy wspólna mentalność rasistowska, usprawiedliwiająca wszelkie zbrodnie wobec najechanych narodów.
Istotnie bez brutalnej polskiej siły, która odbierze władze okupantom, nikt Polski nie uratuje. Mamy Konstytucję Kwietniową, z niej trzeba korzystać: PREZYDENT wyda dekret o pozbawienia prawa wyborczego biernego i czynnego wszystkie mniejszości narodowe w Polsce oraz tak samo potraktuje „Polaków”, którzy przyjechali do Polski po 1 Września 1939 roku.
To trudne, ale tylko śmierć jest łatwa, ona właśnie zagląda nam w oczy.
Red. Gazeta Warszawska
+
No i stało się. Banderyzm wybił niczym szambo, a przyczynkiem było odebranie przez prezydenta Nawrockiego orderu Orła Białego, przyznanego Żeleńskiemu, w reakcji na nadanie przez Żeleńskiego imienia bohaterów upa jednej z jednostek wojskowych.
Na razie wybiło to z ust najwyższych przedstawicieli reżimu kijowskiego, ale jest tylko kwestią czasu, gdy zwykli Polacy, żyjący sobie dotąd spokojnie, nieświadomi postępującej podmiany ludności przekonają się, jak objawia się ta cecha charakteru w codziennym obyciu. Bo banderyzm to stan umysłu, nikt się co prawda takim nie rodzi, ale niektórzy się takimi stają. Dotąd myśleliśmy, że co prawda nie każdy Ukrainiec jest banderowcem, ale za to każdy banderowiec jest Ukraińcem. Trzeba zweryfikować to mniemanie. Skąd bowiem tak wielu sympatyków banderowskiej Ukrainy w rządzie III RP i wśród tzw. elit naszego kraju? Skąd wzięło się tyle ukraińskich flag, wiszących na publicznych budynkach w Polsce? Kto je tam wiesza? Czemu cieszą się szczególną ochroną władz? kto nadaje te wszystkie polskie ordery tuzom Nowej Chazarii? Musimy sobie odpowiedzieć na dwa zasadnicze pytania: o relację ukraińskości do banderyzmu, i relację osób w Polsce do interesów ukraińskich.
Polacy, proszę, przeczytajcie to. Powiem to jako Ukrainiec! Polska absolutnie błędnie postąpiła w stosunku do Zełenskiego, początkowo przyznając mu Order Orła Białego. Złota zasada — nie wiąż się z nieadekwatnymi ludźmi. Zełenski, któremu teraz odebrano order, oraz jego otoczenie, które demonstracyjnie rezygnuje z orderów w geście solidarności — od początku nie zrobili niczego, aby te ordery zasłużyć. Przyznanie orderu Zełenskiemu było wyłącznie polityczną koniunkturą i nikt na tym świecie nie będzie w stanie podać konkretnego przykładu działań, które Zełenski podjął, a które kwalifikowałyby się do wymagań dla otrzymania Orderu Orła Białego.
Teerose —
Do Szaposznikowa: chłopie, ratuj siebie i rodzinę, jeśli jeszcze możesz i nie myśl o tzw. „Ukrainie”, rzekomej „Polsce” i polskich orderach !...