Jarosław Kaczyński apeluje do prezydenta o weto ustawy wdrażającej program SAFE
+
Rzadko się to zdarza, ale tym razem Kaczyński powiedział coś sensownego.
Nie wiemy, jakie motywy nim kierują, lecz samo stanowisko jest trafne.
Ta „pożyczka” nie jest żadną pożyczką. To polityczne carte blanche na zobowiązania sięgające 40 miliardów euro plus odsetki — podpisywane w ciemno.
Ustawy sejmowej nikt realnie nie rozumie — zwłaszcza w zakresie jej konsekwencji prawnych. Warunków pożyczki nikt nie widział. A mimo to obóz „pozytywnych” z zapałem przekonuje, że „pieniądze dostaniemy” i że wszystko będzie korzystne. Na jakiej podstawie? Na wiarę?
To nie jest żadna pożyczka, żadna darowizna ani żadne finansowanie. To żyrowanie cudzych zobowiązań — bez realnej kontroli i bez gwarancji.
Polska ma poręczyć Unii Europejskiej zaciągnięcie długu rzekomo na 3 procent. Rzekomo — bo nie istnieje żadna twarda gwarancja, że koszt nie wzrośnie do 10 procent lub więcej. 10 procent to nie fantazja. To realne ryzyko, za które odpowiadać będą podatnicy.
Kaczyński ma rację — nawet jeśli to on w znacznej mierze odpowiada za obecny stan rzeczy. Fakt, że współtwórca systemu dziś ostrzega przed jego skutkami, nie unieważnia samego ostrzeżenia.
Nawrocki zapewne podpisze. A nawet gdyby nie podpisał, nie byłoby to bohaterstwo, lecz elementarna przyzwoitość. A jak pamiętamy, Nawrocki zdążył już w zwieść (oszukać) swoich wyborców-Polaków wiele razy – to swoisty rekordzista, wybitny szkodnik, biorąc pod uwagę konsekwencje jego decyzji.
Jeśli ktoś chce uchodzić za „ojca narodu”, powinien odrzucić takie warunki w zarodku. Okoliczności przedłożenia tej umowy Sejmowi noszą znamiona politycznego szantażu, oszustwa i operacji przeprowadzonej pod presją czasu. To nie jest „chłodna analiza”. To przyzwolenie na działanie, które może uderzyć w fundamentalne interesy państwa.
W takiej sytuacji należałoby domagać się zdecydowanych działań ze strony Prokuratora Generalnego wobec osób odpowiedzialnych za forsowanie tego rozwiązania - żądać aresztowanie Donalda Tuska. Brak reakcji ze strony Nawrockiego oznacza współodpowiedzialność.
W państwie prawa Tusk byłyby już dawno aresztowany, osądzony i stracony na szubienicy, z dziesiątków innych powodów.
Kaczyński musi zadeklarować, że w przypadku dojścia do władzy, to nowy rząd uzna "pożyczkę" za nielegalną, i nie będzie jej spłacał, o ile Tusk taką "pożyczkę" by przyjął — to znaczy podżyrował złodziejom z EU, czyli obrabował Polskę.
Jeśli chcesz być mężczyzną — zachowuj się jak mężczyzna.
Red. Gazeta Warszawska