Archbishop Carlo Maria Viganò to Leo XIV
"Rozmyślając o latach mojej formacji na Uniwersytecie Laterańskim (1960-1964), a następnie na Uniwersytecie Gregoriańskim (1965-1969), musiałem przyznać, że jeszcze przed zakończeniem Soboru Watykańskiego II ideologiczne ramy całego programu nauczania – i kadry dydaktycznej – były już ukształtowane przez nowe nauczanie soborowe, choć jeszcze niezatwierdzone. Dobrze pamiętam, jak w seminariach rzymskich dyscyplina duchowna ustąpiła miejsca anarchii na wszystkich frontach i jak przełożeni zachęcali seminarzystów do udziału w konferencjach „nowych teologów” – mam na myśli tych, którzy jeszcze kilka lat wcześniej byli traktowani z uzasadnioną podejrzliwością przez Święte Oficjum, takich jak Küng, Ratzinger, Rahner, Schillebeeckx, Congar, a wraz z nimi owa plejada modernistów, która wkrótce miała zaatakować katedry uniwersyteckie i stanowiska kierownicze w Watykanie i diecezjach. I jak to zawsze bywało w przypadku wszelkich operacji wywrotowych, klimat ogólnych zmian, ciągłych reform i ogromnych transformacji został stworzony sztucznie odgórnie.
Z mojej uprzywilejowanej pozycji jako Sekretarza Zastępcy byłem świadkiem utraty tysięcy powołań kapłańskich i zakonnych, podczas gdy ci księża, którzy nie chcieli poprzeć nowej drogi soborowej ani porzucić liturgii trydenckiej, byli wykluczani, traktowani jak heretycy, ekskomunikowani lub suspendowani a divinis , pozbawiani wynagrodzenia i pozostawiani, by umierali w samotności."
+
Kilka tygodni temu upubliczniłem wydarzenia związane z moją prośbą o spotkanie z Leonem – a konkretnie jego wstępną akceptację, nagłe odwołanie, a następnie ostateczne odwołanie. Podczas gdy katolicki arcybiskup został uznany za niegodnego przyjęcia na audiencji, osoba dopuszczająca się aborcji i heterodoksyjna – w przebraniu anglikańskiego „arcybiskupa” – zasłużyła nie tylko na pełne honory protokołu watykańskiego, ale nawet uzyskała pozwolenie na „communicatio in sacris” z Leonem i innymi prałatami, posuwając się aż do udzielenia „błogosławieństwa” w sanktuarium Księcia Apostołów. Stanowi to jedynie kolejny dowód podwójnych standardów stosowanych przez zwolenników „kościoła synodalnego”. Nie sądzę, aby konieczne było dalsze rozwodzenie się nad tym tematem… Po długich miesiącach milczenia nadszedł czas, aby ujawnić treść mojego listu do Leona z 25 stycznia br ., ustanawiając tym samym dokumentalny zapis tej sprawy.
Niniejszym listem pragnę poddać pod Państwa rozwagę najważniejsze wydarzenia z mojego życia osobistego i duszpasterskiego, abyście mogli mnie poznać i zrozumieć intencje, które mną kierują.