Co złego jest w antysemityzmie?
Red. Lisicki jako typowy wystraszony szabesgoj, w sposób arcyszkodliwy, samobójczy i najgłupszy możliwy przyjmuje do polskiego gniazda ludobójczą toksynę „antysemityzm”, to żydowskie kukułcze jajo — w postaci wszystkim oczywistej Terra Incognita. Lisicki bierze tę truciznę za swoją i naszą wspólną, a tym gorliwie otwiera piekło polskiego obowiązku usprawiedliwienia się wobec żydów z polskich grzechów, których jednak Polak rzekomo nie popełnił – a co Lisicki zapewnia.
Lisicki powiada: „Antysemityzm” jako problem ogólnoludzki — TAK, ale tym razem to nie nasz, akurat tu grzechu „antysemityzmu” nie popełniliśmy.
Według zapewnień Lisickiego reakcja na list szantanów episkopatowych to nie jest „antysemityzm”, to nie i nie teraz!
A my w takim razie pytamy:
- A co to w końcu jest ten „antysemityzm”?
Oraz — Dlaczego „antysemityzm” jest zły?
Co to, ten „antysemityzm” - Terra Incognita — ma wspólnego z Polską i Polakami, skoro, intuicyjnie rzecz biorąc, zarówno jest to jakieś takie pojęcie prosto z zakresu słownika wyrazów obcych, jak i jako takie — intuicyjnie również — dotyka problemów nam Polakom obcych?
Jakim prawem ktoś zgadza się na to, aby do spraw polskich mieszać sprawy obce?!
Reakcja Lisickiego i jemu podobnych jest typowym zjawiskiem wywodzącym się z polskiego katalogu wstydu, kompleksów i umysłowego zapyzienia.
Podejmowanie takiego tematu to kontynuacja problemu niszczenia Polski, co jest bardzo łatwe, ponieważ utraciliśmy naszą tożsamość w stopniu większym niż jakikolwiek inny naród w Europie.
My, Polacy, nie jesteśmy narodem tysiąca lat chrześcijaństwa — jak to dumnie i bezrefleksyjnie głosimy — ale społeczeństwem wynarodowionym, wyzutym z naszego historycznego etosu, a nawet z człowieczeństwa. Druga wojna światowa zredukowała nas o 12–16 milionów ofiar. Zostaliśmy oderwani od naszej kultury materialnej, pozbawieni ziemi i fabryk, zmagając się z masowymi syfilisem i gruźlicą. Zydzi w latach 1945–1956 wymordowali około 1,9 miliona Polaków, głównie młodych mężczyzn, co dodatkowo doprowadziło do głębokiej feminizacji społeczeństwa, co wyraźnie widać w obecnej strukturze społecznej.
Mając takie nie tyle ciężary, co ubytki w majątku państwa i biologii Narodu, mamy brać na siebie dialog z obcymi ośrodkami, które atakują nas z zewnątrz i od wewnątrz, gdzie wróg wewnętrzny jest zawsze najgroźniejszy. Tym najgroźniejszym wrogiem jest Episkopat — organizacja antypolska, antykatolicka, a nawet ludożercza, ponieważ popiera napływ ludności afrykańskiej i azjatyckiej do naszego wymierającego narodu.
My, Polacy, wymieramy, a liczni tacy jak Lisicki dyskutują z wrogiem na tematy, których nomenklatury nie mają pod elementarną kontrolą.
Red. Gazeta Warszawska






