31 sierpnia, dzień 547.
Wpis nr 536
zakażeń/zgonów
No, Australia warta jest wpisu. Ja już ją obserwowałem, nawet wywiad zrobiłem z koleżanką z Perth. Teraz zadzwoniłem, bo chciałem się dowiedzieć co tam u nich, bo wygląda kiepsko. Dowiedziałem się, że – to australijska, tak jak i amerykańska specyfika – to zależy od stanów i lokalnych rządów. U nich, pisze, że jest ok, ale już się z synem nie może spotkać od pół roku, bo ten został przytrzaśnięty w Sydney. Ot, kowidowa normalność.
Ale tam dzieje się coś strasznego. Poszczególne stany i rząd panikują z powodu kilku zakażeń. W sumie do połowy lipca naliczono tam 915 zgonów. W ogóle. Teraz, jak mają z tysiąc zakażeń dziennie to już jest hekatomba. Bo Australia była wzorcem na sukces. Jej ostre obostrzenia zdawały się odnieść skutek, na tyle, że ogłoszono: „udało się”, bo zjechali do zera. A tu taka niespodzianka. A więc reakcja typowa – obostrzenia i szczepienia.