Kilka dni temu pisałem na blogu o zniesieniu niewolnictwa w Szwecji. Wśród reakcji pojawiło się pytanie o to, jak wyglądała sytuacja odwrotna. Wiadomo, że Szwedzi byli handlarzami i właścicielami niewolników, ale czy my również jesteśmy dawnym narodem niewolników?
Oczywiście. Po pierwsze, sami Szwedzi zniewalali swoich rodaków w ramach niewoli we wczesnym średniowieczu. Biedni Szwedzi mogli sprzedawać się w niewolę, aby przeżyć. Po drugie, sąsiednie ludy dokonywały najazdów na terytorium Szwecji, porywając ludzi, zwłaszcza kobiety, na sprzedaż na targach niewolników. Typowym przykładem są estońskie spustoszenia wzdłuż wschodniego wybrzeża Szwecji na początku XIII wieku, wyprawy, które doprowadziły do sprzedaży wielu szwedzkich dziewcząt na wyspie Ozyla lub wywiezienia ich do Kurlandii. Wiele tych smutnych wydarzeń, wraz z relacjami naocznych świadków, znajduje się w kronice Henryka Liwońskiego z lat dwudziestych XIII wieku.
Na początku XX wieku mniej zamożne osoby i stowarzyszenia miały niewiele możliwości pożyczania pieniędzy z banku lub instytucji kredytowej. Olof Aschberg szybko zmienił zdanie, porzucając pracę w przemyśle odzieżowym i tekstylnym. Zajął się budownictwem i zainteresował się finansami.
Midsommarkransen było pierwszą zorganizowaną podmiejską osadą dla ludności robotniczej. Teren został nabyty w 1907 roku przez spółkę Nyborgs AB, utworzoną w tym celu przez Olofa Aschberga wraz z innymi zainteresowanymi stronami. Aby ułatwić rozwój, właściciele ziemscy połączyli się w 1909 roku z odpowiednimi przedsiębiorstwami w Aspudden i Mälarhöjden, tworząc spółkę tramwajową AB Södra förstadsbanan. Midsommarkransen stało się nowoczesną jak na swoje czasy osadą z domami robotniczymi, pierwszymi poza Sztokholmem z bieżącą wodą.
W tygodniu rozpasanych bluźnierstw żydowskich, na Naszej umęczonej Ziemi, jakim jest tydzień tzw. „dni judaizmu”, podajemy obszerny tekst na temat liturgii. Jest to również związane z niedawno ujawnionym skandalem, jakim jest konspiracja watykańska – z Prevostem na czele – mająca prowadzić do zakazu Mszy Rytu Trydenckiego, co de facto już jest wprowadzane w życie.
Zamach ten ma doprowadzić do zmiany naszej wiary, do apostazji, przed którą broniła nas Msza, i to było jednym z jej głównych zadań. Nie ma tu żadnego paradoksu ani nieścisłości, ponieważ chociaż dogmaty stoją ponad liturgią, to właśnie liturgia usposabia nas do przyjęcia dogmatów albo do ich odrzucenia, co widać gołym okiem na przykładzie polskich katolików posoborowych.
Autor tekstu, Maciej Zachara MIC, skoncentrował się na modlitwie piątkowej za żydów (których błędnie identyfikuje) w aspekcie jej historycznych zmian. Tekst jest bardzo obfity w faktografię, co stanowi jego główny atut, ponieważ reszta – intencja – jest bardzo słaba i wprowadzająca w błąd. Do poważnych negatywów należy wybiórczość tej faktografii, pomijająca mowę nienawiści wobec Judaitów (Hebrajczyków), którą wielokrotnie wypowiadał nasz Pan Jezus Chrystus. A którego też odsądziłby od czci i wiary.
Ten rozległy rys historyczny jest główną zaletą pracy i nie sposób go pominąć. I w zasadzie na tym zalety się kończą. Tekst jest nie tylko filosemicki, heretycki, a nawet bluźnierczy, ale również kulturowo obraźliwy wobec takich postaci jak np. Chryzostom, któremu przypisuje się zachowania agresywne – czyniąc z niego jakiegoś dawnego „kibola”.
W tym miejscu M. Zachara, rozumując na poziomie kobietek z partii Polska 2050, potępia Chryzostoma, posługując się argumentami własnego rozumu i subiektywnymi odczuciami, a nie faktami. Tymczasem to Chryzostom osobiście doświadczył żydów, których opisał i ocenił – autorytatywnie dając świadectwo prawdzie.
Tydzień „dni judaizmu” oraz omawiany dokument niech będą ostrzeżeniem dla nas wszystkich, że wszelkie zło czynione przez żydów ma swoje rzeczywiste źródło w takich naukach i w takich ludziach jak Maciej Zachara, których w naszym społeczeństwie mamy faktycznie zatrzęsienie i których nadal tolerujemy.
Red. Gazeta Warszawska.
Wielkopiątkowa modlitwa za Żydów (1/3)
Maciej Zachara MIC
·
7 kwietnia 2025
W 2022 r. Dykasteria ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zatwierdziła korektę polskiego przekładu wielkopiątkowej modlitwy za Żydów. Chciałbym w tym wpisie zwrócić uwagę na tę modlitwę, ponieważ w niektórych kościołach wciąż jest ona odmawiana według starej wersji.
Zacznijmy od zestawienia obydwu przekładów, dzięki czemu od razu możemy wychwycić różnice:
Przekład z 1986 r.:
„Módlmy się za Żydów, do których przodków Pan Bóg przemawiał, aby pomógł im wzrastać w miłości ku Niemu i w wierności Jego przymierzu.
Wszechmogący, wieczny Boże, Ty dałeś swoje obietnice Abrahamowi i jego potomkom; wysłuchaj łaskawie prośby swojego Kościoła, aby lud, który niegdyś był narodem wybranym, mógł osiągnąć pełnię odkupienia. Przez Chrystusa Pana naszego”.
W czerwcu 1831 roku w okolicach Adamowa, Kocka, Serokomli, Okrzei i Żelechowa operowała 3. Bateria Lekkokonna kpt. Józefa Jaszowskiego, ścigająca rosyjski korpus generała Rüdigera. Była to jedna z najbardziej niezwykłych jednostek powstania listopadowego, powstała bowiem na bazie półbaterii rakietników konnych – pierwszej w historii polskiej i unikatowej w skali europejskiej jednostki rakietowej, przeznaczonej do wspierania ogniem rakietowym działań kawalerii.
W chwili wybuchu powstania listopadowego wojsko polskie dysponowało dwoma kadrowymi oddziałami rakietniczymi – konnym i pieszym. To właśnie interwencja rakietników pieszych odmieniła losy bitwy pod Olszynką Grochowską, rozpędzając szarżę 28 wyborowych szwadronów rosyjskiej kawalerii i pozwalając armii polskiej ewakuować się za Wisłę.
Na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym w Szczecinie prowadzone są wyjątkowe badania nad szczątkami osób poległych w bitwie pod Grunwaldem. Jak przekazał kierujący pracami genetyk prof. Andrzej Ossowski, w ciągu 1,5 roku możliwa jest rekonstrukcja twarzy uczestników bitwy z 1410 roku. Projekt wymaga jednak osobnego źródła finansowania.
Z tego artykułu dowiesz się:
Jakie rezultaty badań oczekuje się uzyskać z rekonstrukcji twarzy rycerzy.
Co można odczytać z materiału genetycznego rycerzy poległych pod Grunwaldem.
Dlaczego projekt rekonstrukcji twarzy rycerzy wymaga finansowania.
Które techniki są stosowane do analizy szczątków z bitwy pod Grunwaldem.
Rok 1965: Orędzie biskupów polskich do biskupów niemieckich
W dniu 10 grudnia 1965 r. ruszyła największa antykościelna kampania propagandowa w dziejach Polski Ludowej. Wymierzona była w autorów niezwykłego dokumentu o charakterze religijno-moralnym, ale też siłą rzeczy - politycznym. Wystosowany 20 lat po zakończeniu II wojny światowej list biskupów polskich do biskupów niemieckich, ze słynnym zwrotem o przebaczeniu, był bodajże najważniejszą i najbardziej śmiałą inicjatywą na drodze mającej prowadzić w intencji autorów do pojednania między obydwoma narodami. Opublikowany na przełomie listopada i grudnia 1965 r., wywołał gwałtowną reakcję komunistycznych władz PRL. Odebrany został niechętnie przez niemałą część polskiego duchowieństwa i większość polskiej opinii publicznej. Co więcej, odpowiedź biskupów niemieckich zgodnie oceniano jako co najmniej rozczarowującą. Rozgoryczony nią był zwłaszcza prymas Stefan Wyszyński, który stał się głównym celem partyjno-rządowej propagandy.