W przyszłym miesiącu Sztokholm zostanie zaatakowany przez setki rolników w proteście przeciwko rosnącym cenom paliwa. W każdym razie, według rolnika Alexandra von Bothmera, to plan kieruje protestem.
- Jeśli doprowadzisz to do szczytu, szwedzkie rolnictwo ryzykuje przegranie - mówi Samnyttowi.
Alexander von Bothmer ma 26 lat, jest świeżo upieczonym ojcem, wyszkolonym rolnikiem, rolnikiem z okolic Oxelösund, a teraz przewodzi rosnącemu ruchowi chłopskiemu za pośrednictwem Facebooka w proteście przeciwko rosnącym cenom paliwa. W przyszłym miesiącu planuje, że on i setki innych rolników pojadą do Sztokholmu, aby pokazać swoje niezadowolenie. Dokładnie, gdzie w stolicy i w jaki sposób odbędzie się protest, nie jest jeszcze przesądzone.
– Tego jeszcze nie planowaliśmy, więc nie wiem – mówi do Samnytta.
- Chcemy, aby wpływ na osoby trzecie był jak najmniejszy. Nie jesteśmy po to, by drażnić ludzi.
Protest dla profesjonalnych rolników
26-letni rolnik z Sörmland zwraca uwagę, że protest nie jest otwarty dla wszystkich, ale tylko dla tych, którzy pracują w rolnictwie.
– Chcemy, żeby tam byli profesjonalni rolnicy – mówi von Bothmer.
- Nie chcemy ludzi, którzy przenieśli się na wieś i uważają, że tankowanie jest drogie. I nie chcemy uwzględniać branży budowlanej, a nie kierowców ciężarówek. Wierzymy, że każda grupa ma inne warunki, dlatego chcemy wnieść swoją sprawę, a nie sprawę wszystkich.
Mówi, że apelem zainteresowanych są tysiące rolników i ma nadzieję, że co najmniej kilkuset z nich pojawi się w Sztokholmie.
- Wielu ma przed sobą długą drogę. Nikt nie jeździ traktorem ze Skanii, twierdzi von Bothmer.
„Nie mamy alternatywy”
Celem protestu jest przede wszystkim uświadomienie politykom powagi rosnących cen paliw i doprowadzenie do zmiany. Ale jednocześnie von Bothmer mówi, że rozumie cele polityków.
- Mogę do pewnego stopnia kupić, że cena zupy jest wysoka. Będziemy daleko od paliw kopalnych. Ale dzisiaj nie mamy alternatywy w rolnictwie. Nie ma ciągnika elektrycznego. Nie ma go na rynku do kupienia. Nikt nie robi czegoś takiego, mówi.
Zauważa również, że szwedzcy rolnicy płacą znacznie więcej za swój olej napędowy niż płacą rolnicy na kontynencie.
- To z nimi konkurujemy.
- Porusza się trochę w górę iw dół, ale płacimy cztery do pięciu koron więcej niż w większości innych krajów UE.
Szwedzkie rolnictwo grozi wyginięciem
Alexander von Bothmer zauważa, że rośnie nie tylko cena paliwa. Ceny takie jak obornik i pasza również stają się coraz droższe.
- To są ceny na rynku światowym. Nic nie możemy na to poradzić. Z podatkiem paliwowym, który ustalili nasi politycy, możemy coś z tym zrobić – mówi.
Obawia się, że konsekwencje dla Szwecji i szwedzkiego rolnictwa będą fatalne, jeśli nic nie zostanie zrobione, a szwedzcy rolnicy nadal będą płacić za wysokie ceny za paliwo.
- Na krótką metę wpływa to tylko na nas samych. Rentowność będzie niższa lub ujemna. Ale to nie trwa długo. Jeśli przegrywasz przez dwa lub trzy lata, nie będziesz kontynuować. Potem rezygnujesz, mówi Alexander von Bothmer i podsumowuje:
- Jeśli doprowadzisz to do szczytu, szwedzkie rolnictwo ryzykuje, że zostanie znokautowane.
https://samnytt.se/bonder-tagar-mot-stockholm-i-protest-mot-branslepriset-lantbruket-riskerar-slas-ut/






