Obserwator Zachodni: Systemy zarządzania a zasady bezpieczeństwa i rozwoju kraju

Systemy zarządzania a zasady bezpieczeństwa i rozwoju kraju

W rozumieniu zarządzania narodem wedle systemu społ.ekon. S’80-89 [1], celem istnienia państwa jest dobro narodu, a nie jakiejkolwiek klasy. W rozumieniu zarządzania na modłę systemu pracowniczego profabrycznego prorodzinnego (ostatecznie niech będzie socjalistycznego w tym narzuconym języku III RP, skoro inny drażni ludzi leniwych) uklasowienie jest przeciwne cywilizacji, postępowi, wojtylizmowi, wyszyńskizmowi, popiełuszkizmowi, czyli prawu do pracy (Laborem exercens), do życia, do normalnej zdrowej żywności, bezpłatnej edukacji, leczenia, a nawet ogrzewania (ocenia się, że w III RP w dekadę umiera z braku ogrzewania milion osób).

Jak na system kapitalistyczny to już jest za długie zdanie. Kapitalizm uaktywnia pragnienie języka „łopatologicznego” … To pragnienie jest zarazem pragnieniem rozpadu, Tanatosa, niszczenia (taki układ pojęciowy istnieje) narodu, siebie – widać to po depopulacji. To pragnienie łagodzi skutki kapitalizmu.

 

Co to jest zarządzanie wedle systemu kapitalistycznego? - To jest to, czego nie było do r. 1989, bo trzeba wiedzieć, że panowały w Polsce (w PRL) dwa systemy zarządzania:

esbecjonistyczny (pole semantyczne takich pojęć: PZPR, WSW, ZSRR itd.) i

Solidarności’80-89.

Kapitalizm? A co to za system? - Taki, jaki widzimy od r. 1989. Ale trzeba nie tylko praktykować, trzeba tworzyć teorię kapitalizmu. Nawet opozycjoniści już nie widzą nadziei, 30 lat to trwa, chcą zaniku narodu, czekają na cud, wyznają „filozofię” TKM (wyrażenie powstałe po r. 1989, w systemie S’80-89 takiej degeneracji nie było, no może z wyjątkiem oszustów, materialistów udających patriotyzm).  Inaczej naród jest ciemny. To patrioci doprowadzili po r. 1989 do zagłady. - Mówią, że nie patrioci. Jak to nie? Przecież Polacy pławili się w oceanie haseł patriotycznych. Formułki patriotyczne lały się strumieniami od r. 1989. Jaki entuzjazm!

Kapitalizm jest modelem kinetyki. Cały ruch, wszelkie życie podlega prawom przypadkowym.

To na skutek takiego, a nie innego działania kapitalizmu jest jak jest. A jak jest? Na przykład w wyniku działania systemu kapitalistycznego Wiktor Orban w r.2017 zmienił węgierską ustawę o szkolnictwie wyższym. Nie było innej metody. Tak zmienił, aby ograniczyć działania fundacji rządów kapitału (sorosowych), operujących w krajach oddanych Stalinowi w Poczdamie, tzw. postkomunistycznych. „Tzw.” - powstał język niedokładny, nikt go od r. 1989 nie wyjaśnia. Ludzie się boją wyjaśniania. Uważają, że wyjaśnianie jest chore, trefne, niekorzystne. Że trzeba krótko, przemoc jest korzystna – wyjaśnianie to konfabulowanie. Kto wyjaśnia ten robi makaron.

Polska nie jest Orbanem. Polska jest czegoś niepewna? - i tego nawet nie wiemy. A może Polacy nie rozumieją świata lub inaczej go rozumieją?

Szkoły z zagranicy mogą prowadzić działalność na Węgrzech tylko po wyrażeniu zgody przez rząd. Uniwersytet Środkowoeuropejski (CEU, G.Sorosa) został usunięty na mocy … ustawy. KE występowała w obronie skrzywdzonego miliardera i – de facto - stu organizacji tegoż, czyli występowała przeciwko ustawie o szkolnictwie wyższym. Wg TSUE (Juliane Kokott i inni) wprowadzona na Węgrzech ustawa wymagająca umowy Węgry-USA narusza św. wolne przepływy w UE i zasady Światowej Organizacji Handlu (WTO). TSUE nie wyjaśnia dlaczego woli prymitywną naukę o wolnych przepływach – to jakaś dziwna religijność. Prędkość światła jest stała, a nie „nauka o wolnych przepływach”. Woli naukę o przepływach, a nie jakoby skomplikowaną naukę JPII, która w rozumieniu kapitalizmu jest za trudna, i na pewno została przegoniona z Polski po r. 1989.

W języku zarządzania przez rządy kapitału (!) najważniejszy jest św. interes. Ale tu – mówmy tym językiem – zanika interes Polski, narodowy. Dlaczego? - Ponieważ w kapitalizmie sens słowa interes jest bardzo ograniczony. W św. interesie rządów kapitału, Polska nie będzie prowadziła polityki gospodarczej (zagraniczna jest pochodną polityki gospodarczej) zgodnej z jej interesem doraźnym, tu i teraz, oraz strategicznym w skali stu lat.

W (świętym) interesie rządów kapitału w Polsce, Polska nie będzie służyła interesom swoim i nie będzie przeciwstawiała się wszelkim interesom korporacyjnym, kapitałowym, działaniom w ramach wojny gospodarczej prowadzonej przez rządy kapitału. To tylko w rozumieniu wojtylizmu obecność Polski w Unii Europejskiej musi być na równych warunkach – tego „na równych warunkach” w ogóle nikt w narodzie nie zrozumiał, bo człowiek służy wycinkowo, odtąd-dotąd, a nie rozumuje całościowo. Negocjacje prowadzili ludzie młodzi. I mamy taki wynik, jaki mamy.

Zarządzanie wedle systemu S’80-89 to system, w którym ogląd całościowy jest wymagany w rządzeniu państwem, ale państwo III RP kuleje. Otóż warto zdać sobie sprawę z tego, że ogląd całościowy zjawia się po 50 r.ż. - No można zwalczać antropologię i za to naród zapłaci. Zdolniejsi powinni wtedy zostać radnymi, a posłami od ok. 60 r.ż., natomiast umysł całościowy cesarski zjawia się od około 72 r.ż.

Pewien opozycyjny pisarz o tym „wie” (może pomrocznie?) i napisał (V 2020), że antropologia to dyskryminacja młodych. Podłość, bo odróżnia młody mózg. Podał przykład 25-letniego noblisty, ale ukrył, że ten noblista zjawił się z Noblem z powodu dopisywania go do prac przez ojca noblistę. Wiedzą o czym mówię mężowie, mężczyźni, którzy dopisywali swoje żony, kochanki, aby tylko awansowały…To istna plaga… Przykładem jest Einstein, ale ta rewolucja była tak silna, że zaraz żonę usunął, bo by nie wytrzymała konfrontacji z fizykami. Zdaniem feministek Einstein ukradł żonie teorię względności i dlatego ona nie została na Sorbonie. - Tymczasem poszukiwano kogokolwiek, kto by prowadził wykłady z teorii Einsteina. Sam Einstein nie podołał zamówieniom.

Oczywiście, młodzi powinni być natychmiast zatrudniani na stanowiska posłów, ministrów, o ile są Leibnizami, Kopernikami. Nie inaczej. A skądże. To naruszenie zasad bezpieczeństwa. 

Gwarancją korzyści i bezpieczeństwa jest uszanowanie praw antropologicznych, np. dopiero od ok. 28-30 r.ż. (u zdolniejszych może ok. 26 r.ż.) typowy (nie Einsteina, nie Kopernika, nie Leibniza) mózg porzuca dominację człowieka przez mózg gadzi.

Wszyscy, którzy nie znają tej fazy porzucania mózgu gadziego, na rzecz mózgu przeciwnego, zwanego potencjałem ludzkim, nie rozumieją problematyki zatrudniania 20-, 30- i 40-latków w radach miejskich, gminnych, wojewódzkich, w ministerstwach, w efekcie państwo musi tracić. I będzie naród za to płacił. Pomijam tu nadzwyczajny efekt mózgu w wieku ok. 30 lat, który spotyka Ducha Dziejów.

Cechą zarządzania w kapitalizmie jest wykorzystanie tych, którzy nie potrafią się bronić.

W języku gazety (wszystkich gazet w III RP, z wyjątkiem pism ulotnych), tego zdania z wykładu prof. A. Wiercińskiego (1989, UJ), nie umiano wypowiedzieć w całym okresie 27-lecia rządów sow.gen. Cz. Kiszczaka (rządów kapitału). To było za trudne. Dlaczego? Bo wszystko wymaga metafizyki szczegółowej.

Przed zarządzaniem w stylu kapitalizmu ostrzegał Jan Paweł II, ale także prezydent profesor: „Społeczeństwo oparte o rynek musi się zdegenerować”.

Zdegenerować? - Ludzie chyba popadli w szok. Wydawało się mi, że L. Kaczyński te słowa kierował do działaczy Państwa Podziemnego walczących o utrzymanie systemu społ. ekon. Solidarności, lecz tego oni nie podjęli. Może pojęli? - Nic dziwnego, nawet profesorowie KUL, mówili, że nawet im nie wolno krytykować zarządzania w kapitalizmie i muszą ten system nazywać innymi słowami, np. liberalizmem, neoliberalizmem, a nawet PRL’em bis. Kukułowicz. Czy ks. Cz. Bartnik przypadkowo w swej krytyce kapitalizmu nie użył tego słowa? Wedle instrukcji sorosowej, mówił A. Wierciński, każdy ekonomista krytykujący kapitalizm będzie marginalizowany. [2]

Jeszcze w r. 2020 tak było. Prace jak te, Jadwiga nazywała zbyt trudnymi, choć nie jest to prawdą, ale przecież człowiek ma naturę elektromagnetyczną Sedlaka, więc czy nie działa Zespół Statystyczny Koherentny fal Błochincewa?  Tymczasem Antoni Lenkiewicz też wskazywał, że istnieje zakaz krytykowania kapitalizmu i opublikował wiele moich prac z zakresu budowy nowego języka i metafizyki faktów szczegółowych - wzbudziło to olbrzymie (przeolbrzymie) zainteresowanie wśród inteligencji, która rozpoczęła inaczej myśleć.

Pewni redaktorzy odmawiali mi wydrukowania, potem się dowiedziałem, że kierowali się zazdrością o to, że ktoś proponuje nowy opis rzeczywistości (nowy język), a przecież jest zakaz krytykowania języka gazety, tego powszechnego, narzuconego po r. 1989 języka, którego zadaniem jest przekształcanie Polski w kolonię, tzn. nieujawnianie mechanizmów. Dodatkowo Zarząd Regionu Dolny Śląsk (zwłaszcza Piotr Bednarz, ten szczery polski patriota) opublikował bardzo wiele tych moich artykułów o woluminie monografii i wzbudziły one wielkie zainteresowanie inteligencji, np. lekarzy, ale też np. kolejarzy.

W Politechnice Wrocławskiej była grupka zdolniejszych studentów, która naśmiewała się z zakazu krytykowania systemu „z chaosu porządek” (kapitalizmu). Reszta się bała swego własnego cienia. Takich zdolnych młodych ludzi jest jeden procent. Opublikowali oni dziesięć moich artykułów w piśmie „Studentka” i zażądali jeszcze tuzin. Wydali też odezwę A. Walentynowicz w r. 1997 (w „Studentce”)[3]. Okazali się zbyt odkrywczy, system ich zniszczył. „Studentka” upadła.

Anna Solidarność. Anna Walentynowicz świadoma była tego, że zachodnia narracja prokapitalistyczna (rządów kapitału) fałszuje historię. Interesy zachodnie, na wskroś z systemu kapitalistycznego (rządów kapitału, a nie np. historyków i/lub pielęgniarek), fałszują różne elementy tysiącletniej historii Polski, tradycji, najlepszej w świecie formy cywilizacji łacińskiej, że się pomniejsza walkę ze zniewoleniem po Poczdamie, nazywanym też socjalizmem realnym, komunizmem. Wiem, wiem, to zbyt trudne zdanie. Już kończę Jadwigo. (Jest 2 V 2020. Myślę, że prezes zrobi Jadwigę Emilewicz premierem – przecież nie chodzi o startupy Jadwigi, ani jej dymy nad Muzeum PRL).

Świadoma była (Solidarność, nie tylko Anna), że się pomniejsza walkę ze zniewoleniem narzuconym przez rządy światowych potęg, przez rządy kapitału, przez kapitalizm, prowadzący de facto do neokolonializmu, czyli kolonializmu, postkolonializmu gospodarczego.

Kapitalizm narzucił bezbożnictwo, niszczenie nie tyle wartości, ile teorii wartości, gdyż (uwaga!) nie ma wartości poza teoriami. Wiem, wiem, Jadwigo, to jest za trudne. Cóż, dodam, że fakt spadania jabłka ma już trzy metafizyki. Arystotelesa. Newtona – sprzecznej z Arystotelesa. Einsteina – bardziej zgodnej z pierwszą. (Uznajmy, że istnieje popularyzacja, nie odrzucaj Jadwigo hurtem wszystkiego. Celem popularyzacji nie jest zastąpienie lat nauki).  

Kapitalizm narzucił tak bezbożnictwo jak materializm i dewocję. Od roku 1989 nagminnie powstawały umysły materialistyczne bezbożne i jednocześnie dewocyjne. Trzeba mówić tu o superpozycji (złożeniu) dwóch fal trwałych, odmiennych, dwóch fal solitonowych, tak jak w tym Błochincewa zespole statystycznym fal (ale one nie ewoluują).

Zdaniem Anny Solidarność program Solidarności (S) bez cudzysłowu 1980-89, w zakresie zarządzania, nie został spełniony. Wiem co mówię, ponieważ po okrągłym stole, w latach 90., Anna Walentynowicz uczestniczyła w grupie Kosmos-Logos (m.in. Pracownia Teorii Piękna, Twórczości i Rozwoju).

Celem zarządzania w systemie społ.ekon.S (Solidarności, nie chodzi o związek, ale o ruch społeczny [4]) było umocnienie i rozwój suwerennego państwa polskiego przez pielęgnowanie równości ekonomicznej, państwa bezklasowego, ponieważ w rozumieniu S’80-89 państwo uklasowione to państwo gorszego sortu.[5]

To zdanie powinno być o wiele dłuższe. Dlaczego? Zdania krótkie aktywizują mózg gadzi (wyrażenie antropologiczne, w języku JPII – ludzka miernota) i są odczytywane głównie przez mózg gadzi, a mniej przez mózg mu przeciwny, który powstał w toku ewolucji na samym końcu.  Celem zarządzania [6] w systemie społ.ekon.S (Solidarności) było umocnienie i rozwój suwerennego państwa polskiego przez (i) pielęgnowanie równości ekonomicznej, (ii) państwa bezklasowego, (iii) ponieważ w rozumieniu stylu zarządzania klasy S’80-89 państwo uklasowione to państwo (iv) gorszego sortu, czyli (v) przez zaprowadzenie sprawiedliwego ustroju, w którym (vi) dyrektor fabryki niewiele więcej zarabiał niż robotnik, rolnik, fizyk, matematyk, metodolog (:-) [7]), (vii) albo i mniej, zależnie bardziej od osiągnięć, stawek niż stanowiska. Wyszczególniłem siedem akcentów, jak to mówili studenci w latach 90. - „itemów”. Na żądanie minister A. Radziwiłł, która uważała, że szkoła jest od kształcenia na pastuchów, pisano podręczniki „itemami”, czyli punktami. Widziałem taki wydany w r. 2000 (?) - dla siłowników (studentów wychowania fizycznego – wiem, wiem, nie wolno wskazywać, że siłowniki mają skłonność do obalenia państwa polskiego [8]). Bez zdań. To właśnie pokazuję Jadziu. Trudne?

Solidarność 1980-89 (S) czyli lewica, jako model zarządzania Państwem Polskim, walczyła o człowieka, jego pracę i rodzinę, godne życie i rozwój, o społeczność wojtyłowską (JPII), o system Jerzego Popiełuszki (JP). O system JPII/JPS, ergo o kopernikańskie zasady moralne, o tzw. „wartości” chrześcijańskie; nowo- (a nie staro-) testamentowe, wojtyłowskie.

Zarządzanie pod egidą Rządów Kapitału (RK) jednak zgniotły tamten swoisty język (nie tylko specyficzną tolerancję religijną Solidarności 1980-89 [9]). Rządy kapitału narzuciły język, który wypaczył tolerancję oraz wolności obywatelskie – zamieniły te terminy w narzędzia zwalczania tej najlepszej cywilizacji łacińskiej, odpowiedzialności, życia rodzinnego, społecznego.

Polonia z kolei, z różnych krajów świata, czyli ze świata protestanckiego, okazała się być językowo (myślowo) stłumiona przez tameczne modele zarządzania przez rządy wielkiego wspaniałego (dla ogłupiałych, po r. 1989, w III RP, Polaków) kapitału (konkretu) i wniosła to, co wniosła, bo jak inaczej to nazwać, akceptując nowy porządek III RP, zwłaszcza gospodarczy porządek sow.gen. Kiszczaka, który zaprowadził – po r. 1989 – owe wspaniałe światowe rządy kapitału. Wiem, wiem – zdanie jest zbyt trudne. Już się poprawiam, Jadwigo. Widziałem w telewizji, jak się zdania wypowiada, Jadwigo.

I narzucony nam, po r. 1989, ustrój państwowy (przeciwny S’1980-89) stał się przykładem dla zarządzania w innych krajach, jednak trochę oglądających się na nas, a które jak my dokonały wielkiego skoku w latach 90., od zarządzania oszukiwania ciążącego ZSRR do pełnej kolonizacji.

W dekadzie lat 80., powstał nowy system zarządzania pracowniczego, nowy system społeczno-ekonomiczny. To, że coś kulało, nie oznacza, że nie było tego pragnienia.

Chcieliśmy wnieść nowego ducha kultury chrześcijańskiej Europy do zarządzania gospodarkami. A po co w kapitalizmie kultura chrześcijańska? Gdyby nas posłuchano, w dobie pandemii niczego by nie brakowało, nie musielibyśmy sprowadzać największym samolotem świata (szkoda, że nie nasz) maseczek. Trzeba było nie niszczyć produkcji. Mielibyśmy wszystkiego w bród. Trzeba było dopuścić załogi do zarządzania.

W systemie zarządzania państwem (ot co!), w systemie Solidarności 1980-89, należało się doskonalić moralnie, przełamywać ludzkie słabości wywodzące się z umysłu gadziego. Nie było postaw uprzedzania się, zawodowe obowiązki były czymś szlachetnym, oczywistym szlachetnym, w kontekście wspólnego, ofiarnego działania. Moje prace zmierzają, Jadwigo do opisania tamtejszego systemu. Wiem, wiem, znam pytanie, a dlaczego ktoś miałby aż tak wysilać swój mózg zwany potencjałem, ludzkim, a niech tam dominuje mózg mu przeciwny, czyli mózg gadzi.

W tym zarządzaniu państwem, obowiązywała (mówię o monitoringu systemu S’80-89) zasada utrzymania produkcji, pracy, a jednak pracy nie tylko dla swego zysku, ale i na rzecz … bliźnich.  A więc krewnych – myślą w III RP studenci, już wyszkoleni przez minister, co to lansowała edukowanie uczniów na … pastuchów. A. Radziwiłł.

To dopiero w systemie zarządzania narzuconym (Polakom, czyli S’80-89) przez sow.gen. Cz. Kiszczaka nastało egoistyczne słownictwo, zmiana sensu słów, często zmiana odwracania sensu danego słowa. Trudne?

Czyli pracowano w imię dobra narodowego oraz społecznego, budowy sprawiedliwego państwa. Ze stanowiska systemu zarządzania przez rządy kapitału - to populizm. Z punktu widzenia S’80-89 – nie. Populizm, czyli konflikt między kapitalizmem a chęcią posiadania rodzin, zatem prawo do zaopatrzenia rodzin w środki do życia. Dla S niszczenie produkcji było nie do pomyślenia, ponieważ gdzie wtedy mają się podziać zaplanowane przyszłe rodziny? To były dwa obce sobie systemy. Rodziny? - pytali mnie w III RP profesorowie z PZPR. A po co rodziny. Dosłownie tak odpowiadali. Zaraz po okrągłym stole ta agentura radziecka przekręciła się na agenturę systemu „z chaosu porządek”.

Trzeba zachować wagę, miarę. - Pamiętajmy, że wtedy, w czasach S’80-89, na całym świecie nie było cyfryzacji, mechanizacji, automatyzacji, robotyzacji na taką skalę, jak w latach 90., i jak w XXI wieku.  Zarządzanie przez niewidzialną rękę rynku było niedopuszczalne – dla S’80-89. W systemie zarządzania S’80-89, jako oczywiste brano wysokie standardy produkcji, godnego życia i rozwoju ludzi, pracowników, rodzin. Uważano, że nawet te rodziny, które z własnej winy nie mogły osiągnąć tego wysokiego standardu, aspiracji, to mają one życzliwe miejsce (np. alkoholicy, bankruci, niedostosowani) w produkcji, w fabryce, w warsztatach własnych, np. gospodarstwach indywidualnych – bo ten system poważał tę potrzebę. A czego nie poważał? Wszystkiego, co chcą rządy kapitału. Dlatego system zarządzania S’1980-89 został zlikwidowany przez obie strony – przez Zachód i GRU.

W III RP nie ma odpowiedniego języka do wyrażenia polskości, dla zarzadzania w stylu S’80-89. Przecież nieadekwatny jest język, którym posługują się ludzie sortu Kmetki.

Zasady zarządzania państwem, w państwie Solidarności monitorowały wszystko to, co działo się w Polsce. Nie było na świecie komputeryzacji, informatyzacji. Robot, który sam kosi trawę. Na miarę tamtych możliwości pensje były zwykłe. Ojczyzna była traktowana holistycznie, była zbiorowym obowiązkiem, który ma realizować pomyślność wtedy współczesnych i przyszłych pokoleń, dziedzictwa kulturowego. Oni o coś walczyli.

Taka wartość w zarządzaniu, jak zasady i dyrektywy kształtowania świadomości narodowej były na nieporównanie wyższym poziomie, aniżeli w systemie pod rządami kapitału. Trudne?

W III RP, niewątpliwie w systemie kapitalistycznym, a nie w żadnym systemie S’1980-89, a cóż dopiero PRL’bis, uważano, że dzieci otrzymają tu i teraz oraz w przyszłości wiedzę, wychowanie i formację duchową na miarę wyzwań wielkiego projektu Solidarności. Szkolnictwo było na nieporównanie wyższym poziomie. Było 10 % bezdusznych biurokratów, administracji było 120 tys., inni pracowali, a nie nawet i 3 miliony, jak w III RP, w r. 2020. Kiszczak podwyższył liczbę biurokratów po stanie wojennym. Biurokracja wzrosła np. do obsługi podatków PIT, CIT, VAT, całego gigantycznego i konkretystycznego, szczegółowego, z konieczności w takim systemie represyjnego aparatu administracyjno-skarbowgo.

Aby zrozumieć co akceptował system zarządzania klasy S’80-89 to można porównać wykształcenie w matematyce, fizyce, technice przed i po r. 1989. Wynik znany. Setki procent więcej kompetentnej kadry nauczycielskiej. Były swoiste bony edukacyjne – wielkie bezpłatne szkolnictwo, dla każdego i jest to widoczne, gdy porównamy poziom przed i po r. 1989. Zero blichtru.

Wprowadzono programy nauczania szanujące niepowtarzalność młodych ludzi, których na mocy nadmiaru energii ciągnęło do automatyki, do wielkiej produkcji np. ciężarówek, lokomotyw, których ciągnęło do tokarek, dźwigów, suwnic, wielkich pieców, potwornych kadłubów wodowanych okrętów. To było oczywiste. „Ach, gdy zobaczyłam te potwornie wielkie kadłuby niezatapialne… Odżyłam. Tego wymaga młodość.” - Anna Solidarność.

System zarządzania S’80-89 szanował młodość. Młodość ciągnęło do skarbu państwa rozumianego jako sektor zaawansowanych technologii, RTV, AGD, przemysłu maszynowego, lotniczego, wydobywczego, metalurgicznego, energetycznego, stoczniowego, chemicznego, zbrojeniowego, przetwórstwa drzewa, warzyw, owoców, mleka itp. System zarządzania przeciwny S’80-89, czyli rządy kapitału nie szanowały młodości. Młodziaki na stanowiskach poselskich, ministerialnych etc., to nie jest szacunek dla młodości. To brak szacunku dla Polski.

Chyba jest jakaś przyczyna, że ambitne programy na studiach upadły dopiero pod rządami kapitału. Istniało coś takiego jak monitoring systemu społeczno-ekonomicznego. Walczono o to, aby kontrolować wyniki produkcji, nie tylko o to, aby zwielokrotnić wydatki na szkolnictwo wyższe i badania naukowe. 

Pod nadzorem całego wielkiego systemu zarządzania Solidarności wprowadzano system innowacyjnych programów badawczych, ukierunkowanych na ciągłe unowocześnianie produkcji. Ciągle ludziom było mało i mało tej pasji tworzenia nowoczesności – aż nagle, już w III RP, pasja zanikła, zjawiły się samobójstwa i depresje. Tak wygląda kapitalizm. Polska jako kraj pozbawiony wywiadu i kontrwywiadu, nie ma innej drogi jak powrotu do systemu zarządzania klasy S’80-89.

W systemie zarządzania kapitalistycznego zlikwidowano produkcję, czyli zlikwidowano to napięcie (potencjał!) do wdrażania wynalazków i patentów, ponieważ nie było, gdzie tego instalować. Niepotrzebne się stały biura projektowe, badawcze. Kapitalizm celowo doprowadził do emigracji 10 milionów i do depopulacji, do ekspulsji tzw. siły roboczej za granicę. To jednak, taki „plan”, był nie do pojęcia dla systemu społ.ekon. S’1980-89.

W systemie zarządzania S’80-89 dążono do nieustannego rozwoju. To monitorowała świadomość społeczna wielkoskalowa. Jasne? Trudne?

Wielkie inwestycje nieustannie wprowadzano w sferze eksploatacji bogactw naturalnych. W rozumieniu całego zarządzania S’80-89 finanse państwa miały być oparte o pracę społeczeństwa, a nie lichwę, czyli dług, oprocentowanie. Dla zarzadzania klasy ducha S’80–89 pokrycie mocy finansowania życia polegało na przyroście towarów, fabryk, produkcji, usług, tego, co nazywano gospodarką narodową. Dla tego zarzadzania powszechne było oddłużanie, przejmowanie przez ogół, państwo - ludzkich zobowiązań wobec życia. Kredyty były inaczej rozumiane jako inwestycje rodzinne, dlatego nie było zastępowania produkcji przez „fabryki” windykacji i tego całego makabrycznego handlu … długami. Kontrolowano całą chemiczną niszę wprowadzania toksycznych elementów do żywności.

Zarządzanie klasy S’80-89 to była też świadomość rolnictwa opartego na a) rodzimej produkcji wszystkiego – blach, rur, żeliwa, cementu, cegieł, stali, transportu itd. i b) na własnej ludności (bez migrantów), gwarantującej bezpieczeństwo żywnościowe ludności (Polski), z gwarantowaną ceną itd.

W rozumieniu zarządzania systemu państwa „podziemnego” S’80-89 obowiązkowe jest szerokie upowszechnianie własności bez kominów płacowych. [10] Pracownicy chcieli zarządzać przedsiębiorstwami państwowymi, monitorować rozwój fabryk, uczestniczyć w problematyce dywidend, czyli korzyści dla rodzin z rozwoju produkcji, powstał system, w którym nie byłaby potrzebna nacjonalizacja… - „Bez kominów płacowych”. To prawda, jakże niewygodna w III RP. Co ciekawe, zrozumiał to prezes PiS w r. 2018 i naciskał, aby tego nie było. Podaję rzeczy zbyt trudne, nieodpowiednie dla systemu kominów płacowych. Czy takie niewolnictwo od r. 1989 jest odpowiednie? - Zdaniem narodu nie. I nastała depopulacja. Młodzi z r. 1989 boją się rozumieć rzeczywistość, analizę gospodarki, tekstu, od którego zależy los narodu. To są moje teksty z Radia Rodzina. Red. Janusz Telejko powiedział mi, że zewsząd płyną na niego naciski kleru - lobbującego na rzecz tej gospodarki, która doprowadziła do wielomiliardowych nadużyć; aby moich audycji nie było. „A zresztą, mówił, niech się to wszystko zawali, chociaż z drugiej strony chyba nie po to żyjemy – mówił. Nie mam jednak sił – dodawał - do strachów i lęków kleru. Wiadomo z obserwacji, że u części kleru, a nawet działaczy, życie wywołuje taką traumę, że jedyną drogą jej kompensacji jest zniszczenie narodu, doprowadzenie do takiego upadku gospodarczego, że ludzie już nie chcą mieć rodzin, dzieci, żyć.”

W rozumieniu tego zarządzania w systemie S’80-89 armia nie może służyć esbecjonizmowi. Powinna budować, powstrzymywać klęski żywiołowe, a polscy inżynierowie są w stanie produkować lepszą broń, aniżeli na zachodzie. Nie tylko broń, ale mleko, śmietanę, garnitury, buty, koszule, lokomotywy, samoloty, statki, radary, zwrotnice kolejowe, elektrownie, porty, domy, komputery, systemy informatyczne, obliczeniowe i tysiące innych. W tym celu należy dokonać lustracji i wzmóc produkcję. Tak też kapitalizm zrobił z dokładnością do funktora nie – tak, tylko na odwrót. Pierwsze - weryfikację, naprawę, oczyszczanie, ujawnienie zasad historycznych - zlikwidował, bo cenniejsza jest agentura odwrócona. Drugie (produkcję) też zlikwidował. Postulaty S’80-89 są aktualne, a już zwłaszcza w epoce koronawirusa. To osobne zagadnienie. Być może nawet dla sw, dla wywiadu, którego nie ma od czasów Adama Czartoryskiego, a raczej Adama Repnina, skoro Izabella Czartoryska urodziła syna ambasadorowi… Historia się powtarza. Trudno jest urodzić syna ambasadoressie.

[1]To nieprawda, że KPN, Solidarność Walcząca rozpraszały siły 13-to milionowej S’1980-89, a jeśli to trzeba by dokonać analiz historycznych, policzyć się – od r. 1989 nie ma prac na ten temat, z wyjątkiem ww w.experientia.wroclaw.pl

[2]Także miał to powtórzyć premier JKB, zanim został premierem, wg socjolog więziennej Barbary Galant.

[3]Jacek Bąbka, Weronika Falikowska i inni współpracowali z Anną Walentynowicz.

[4]W latach 1980-89 ukazano pewien nowy sens słowa solidarność. Odmienny od sensu słownikowego. Dlatego w języku polskim potrzebne jest słowo solidarność i Solidarność. Słowo solidarność to to, co stoi w słownikach, a to drugie słowo to to, czego w słownikach nie ma i co jest sprzeczne ze słownikowym znaczeniem słówka solidarność.

[5]Sort to typ, rodzaj. W III RP z tego słowa zrobiono nienawiść. Zrobiono to w ramach języka gazety. Powtarzam: po r.1989 wszystkie gazety narzuciły S’80-89 nowy język, także gazety z uwagami ks. góralskiego et al, et al, et al :-) Oj, pomocny jest ten znaczek :-)

[6]Podobno nawet to jest trudne dla inteligencji, która opanowała gazety, z wyjątkiem tych miary {zero}. Tu już jest pojęcie metodologiczne.

[7]W Polsce żwirek, piasek i rzeki inaczej promieniują, dlatego tylko w Polsce powstała metodologia. Za kilkaset lat powstaną urządzenia, które to promieniowanie zmierzą, wykażą. To co jest na Zachodzie zwane metodologią, to jest w naszym języku (polskiej kultury, nie moim) zaledwie metodyką. A teraz, Jadwigo, już wszystko jest jasne? No to już wiesz po co tameczny Victor Orban przysłał nam know-how, czyli Jadwigę. Oni wiedzieli, że za parę lat Polska pouczy Europę, co to jest patriotyzm, a nieco upłynie wody w Wiśle i zjawi się pierwszy humanista w świecie – w Toruniu. Tu zestaw, taki zbiór zdań: {Wiadomo – wielki Samouk. / Nie wiadomo? - Ejże wiadomo - Kopernik. / Kopernik dokonał przewrotu w humanistyce. / Celem humanistyki jest i uścislanie nauk ścisłych./ Trudne? / A można nauczyć się mechaniki kwantowej w języku łatwym?}

[8]Mimo patriotyzmu. Nieprzypadkowo w XI-XII 2015 do ok. III 2016, ministrowie mówili: nasi poprzednicy, którzy byli patriotami, to wcale nie byli patriotami. To co to jest patriotyzm? Jest potrzebna nowa – po 600 latach – teoria patriotyzmu i jest to teoria zarządzania państwem polskim, szczególnym państwem w dziejach świata. Odpowiedź znajdziesz Jadwigo w „Co to jest patriotyzm”, ww w.experientia.wroclaw.pl

[9]Dla Solidarności 80-89 religia w szkole to zmiana wadliwa. Takiego też zdania był o. Maria Tomaszek, jezuita, z Wrocławia. Mówił mi to wielokrotnie. Dosłownie identycznie mówił ks. Jan Kurdybelski. Materialiści dewoci (bezbożnicy) z SB, PZPR mówili, że dzięki temu zarządzeniu nastąpi wierze odebranie tajemnicy.

[10]Szeroko o tym jest na  www.experientia.wroclaw.pl

 

Obserwator Zachodni

12 V 2020


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location