Stan zagrożenia - dzieli nas pamięć.

„Stan zagrożenia” Ewy Stankiewicz. Przekaz bez wartości —  knot.

Od dłuższego czasu ani Zamach.eu, ani Gazetawarszawska.com nie publikuje nic nowego na temat Zamachu Warszawskiego zwanego potocznie katastrofą smoleńską, czy zamachem smoleńskim. Nie piszemy niczego nowego, bo nic nowego się nie wydarzyło. Poza faktycznie jednym, a co na końcu, co w końcu może wymaga podkreślenia.

Czytelnicy chcieliby znać nasze zdanie w tej materii, czy coś się zmieniło, czy należy coś zweryfikować.

Powtarzamy: nic nowego.

Nowością nie są staro-nowe kłamstwa „komisji Macierewicza” ani jego film traktujący fragmentarycznie o tych pracach, ani obecnie omawiany słaby film Ewy Stankiewicz.

Film Stankiewicz to typowy knot, który własne słabości i niedostatki próbuje przykryć atmosferą sensacji, wywołanej wielokrotnym odwoływaniem zapowiadanej publikacji na antenie TVP - a ma to nagonić bezkrytycznych fantastów.

Film Stankiewicz —  podobnie do raportu Macierewicza —  posługuje się hipotezami wybuchów, które zostały skradzione z portalu zamach.eu —  ordynarny plagiat.

Dla archiwalnego porządku podajemy cały ten tekst z dnia 16 kwietnia 2010 roku, tekst pisany nieco na kolanie, pisownia oryginalna.

20100416

+++

Prezydent Kaczyński  i wszyscy inni znajdujący się na pokładzie samolotu lecącego na uroczystości katyńskie nie zginął w samolocie, który rozbił się koło lotniska w Smoleńsku - jak to pokazano całemu światu, ale w innym miejscu.
W Smoleńsku rozbił się samolot bliźniak. Bliźniak ten był pusty - bez pasażerów i załogi.


Przypuszczalnie chciano mieć absolutna pewność skutków zamachu i dlatego zamordowano wszystkich poprzez strącenie samolotu prezydenta i rozbicie go w ustronnym miejscu, gdzie ofiary można było rzeczywiście dobić, o ile ktoś by przeżył.
W Smoleńsku rozbił się jedynie samolot bliźniak, który został spreparowany jedynie do upozorowania katastrofy z winy pilota. W TV widać było rozbity samolot, ciał ofiar nikt nie widział.

Konstrukcja bliźniaka była specjalnie przygotowana do rozpadnięcia się na mnóstwo kawałków zdemolowanej konstrukcji na dużej przestrzeni miejsca upadku. To celem ukrycia właśnie faktu braku ciał ofiar w samolocie rzekomo prezydenckim.

Pierwsi  spontaniczni świadkowie na miejscu rozbicia samolotu Tu-154, np. polski kamerzysta  telewizyjny oraz polski ambasador w Moskwie Bahr, stwierdzili zgodnie, ze nie widzieli ciał ani zabitych ani rannych.  Szczególnie ważne tu jest zeznanie kamerzysty, który był a Kabatach i widział jak wygląda miejsce katastrofy lotniczej w chwili tuz po zderzeniu samolotu z ziemia.  
Brak ciał zabitych lub rannych, obaj świadkowie podkreślali  ze zdumieniem i pełna świadomością niezwykłości tego faktu.

Ciał ofiar nie widział ani ten polski kamerzysta, ani następni operatorzy, którzy filmowali strażaków polewających wrak woda.  Ani jeden raz kamera okazała coś, co mogło przypominać ciało ofiary katastrofy. Ciała te powinny przecież   znajdować się w samolocie oraz obok.
Samolot ten leciał z niska prędkością, a konstrukcja miała być nienaruszona do chwili uderzenia w ziemie. Dodatkowo gałęzie lasu oraz miękkie podłoże powinny wybitnie amortyzować uderzenie, co powinno umniejszyć efekt ew. rozrzutu ciał. Gdyby w samolocie bliźniaku byli ludzie, to widać by było też ciała ofiar wypadku.
Kamery nie okazały też ani plandek lub koców, które w takich wypadkach narzuca się na ciała zabitych. Na wszystkich ujęciach kamer brak takich śladów przykrycia ew. ciał.
Do miejsca wypadku nie podjechała ani jedna karetka; nie przybył nikt z personelu medycznego.
Pokazano trumny przy w wożeniu ich na miejsce wypadku jak i przy wywożeniu ich do Moskwy. Co było w trumnach, nikt nie widział. Pakowanie skrwawionych ciał ofiar katastrofy pozostawia ślady krwi na ubraniu personelu ratunkowego, jak i sprzęcie ratunkowym. Tu ani ratownicy nie mieli śladu krwi, ani materiał trumien nie został zakrwawiony w sposób widoczny.
 
Władze Smoleńska - groteskowo wręcz - podały, że wszyscy zginęli. Podczas kiedy nie wiedziano nawet, ilu było zabitych - nie umiano podać żadnej cyfry. Cyfrą było: wszyscy zabici. W przypadku takiej katastrofy podaje się, ilu ciał doliczono się wśród zabitych, a ile ciał możne brakować - zaginieni. Widać tu wcześniej zaplanowane komendy zaprojektowane za biurkiem i nie mające pokrycia w realnych raportach o faktycznym zdarzeniu.


Oprócz oceny działań ratunkowych dochodzi tu aspekt oszacowania technicznego uszkodzenia samolotu. Kiedy w pierwszych doniesieniach podawano, że wszyscy zginęli i samolot został doszczętnie zniszczony w trakcie katastrofy, TVP Info pokazywała swymi kamerami - w tle takich właśnie komentarzy - wyraźny dobrze zachowany kształt kadłuba samolotu. Kadłub - w części środkowej - leżąc na ziemi wyglądał być w bardzo dobrym stanie!
Leżąc lekko skośnie do osi kamery ukazywał wyraźnie swe wnętrze, które wyglądało na dobrze zachowane, choć wskazujące na ślady braku tak foteli, jak półek bagażowych itp. Wyglądało to jakby nastąpił tam wybuch, który wymiótł wszystko ze swego wnętrza. Coś tak jak skorupka jajka bez swej zawartości. 
Na pokazywanych zdjęciach video widać było tak jakby część cylindryczna kadłuba została rozdarta na kawałki.  Przekrój tego rozerwania był charakterystycznie postrzępiony regularnie - też jak skorupka jajka - co było widokiem niezwykłym przy takich zderzeniach. To postrzępienie mogło być także   podobne do rury lub łuski pocisku, które zostały rozerwane siłą wybuchu od środka, a nie siły zewnętrznej. Uszkodzenia takie nie mogą być skutkiem uderzenia w ziemie.
Film pokazujący tak zniszczoną konstrukcję zaginał i możne nie ma już go nawet w archiwum TVP. Jeżeli  ktoś nagrywał te sceny w domu powinien kopie tego filmu rozesłać po świecie i opublikować na internecie.

Co charakterystyczne, ogon części kadłubowej - pokazany na innym filmie - ma widoczne oderwanie od części kadłuba cylindrycznego w sposób absolutnie odwrotny.
Sprzeczność w rozumowaniu nie występuje,  jeżeli założymy, że kadłub cylindryczny jest jednolity, a cześć ogonowa jest przykręcona śrubami przez wręgę kadłubową.
Przygotowując konstrukcję do łatwego rozsypania się w trakcie wybuchu przy uderzeniu w ziemię jest dużo łatwiej poluzować śruby części ogonowej niż osłabić monolityczna konstrukcje części cylindrycznej. Stad ta różnica.

Fakt, że konstrukcji ogonowa została celowa osłabiona, jest łatwo zauważalny. Wystarczy popatrzeć na zdjęcia innych katastrof Tu-154. Tam zawsze ogon jest konstrukcją najtrwalszą i trzyma się części cylindrycznej, podczas kiedy u bliźniaka nastąpił wyraźny podział.

Przygotowując samolot bliźniak do efektownego rozbicia postanowiono zwiększyć efekt rozrzucenia części wraku poprzez rozerwanie kadłuba od środka właśnie za pomocą ładunków wybuchowych. Obawiano się bowiem, że wrak zachowa się w całości i trudniej będzie ukryć fakt braku ciał.
 Bliźniak był tak właśnie przygotowany - konstrukcja osłabiona - do rozpadnięcia się na mnóstwo kawałków na rozleglej przestrzeni.  Z tych to powodów samolot nie zapalił się. Brak pożaru bowiem jest prostym wynikiem braku paliwa w zbiornikach. Samolot prezydencki - „prawdziwy” - miał paliwo na całą drogę powrotną i przy takim właśnie uderzeniu plunąłby ogromnym pożarem. Brak paliwa w bliźniaku musiał wynikać z obaw, że eksplozja samolotu w powietrzu wywoła równoczesny pożar samolotu na wyraźną chwilę przed zderzeniem się z ziemią - co podważy wersję o błędzie pilota.
 
KC100416

 

+++

20100429
+++

W załączeniu przesyłam odtworzony z pamięci
obraz oderwania części kadłuba TU-154 w katastrofie smoleńskiej.

 


Patrz: Szkic symboliczny przerwania kadłuba Tu-154. Kadłub tak przepołowiony – znikł bez śladu.

Obraz taki pokazywała TVP. Info w sobotę 10 kwietnia 2010 - godziny przedpołudniowe.
Odległość od kamery jakieś 100-200 metrów.
Reporter stojąc przed kamerami miał w tle taki właśnie widok kadłuba rozbitego Tupolewa.
Widok ten przemykał się miedzy osłaniającymi go drzewami po lewej jak i po prawej stronie kadłuba.
W rzeczywistości kadłub samolotu wyglądał podobnie jak na szkicu czyli :

- 1. leżał dość równo na ziemi  ukazując geometrie urwania ( przekroju kołowym) w prawie 100%
- 2. oś wzdłużna kadłuba padała jakieś 60-70 stopni do osi obiektywu kamery.
- 3. można było dojrzeć zacienione wnętrze kadłuba.
- 4. kadłub - poszycie było właśnie tak postrzępione jak to pokazano na szkicu, co podkreślam.

ad1. Z takiego widoku można było wyciągnąć wniosek, że kadłub tej pokazywanej części był lepiej niż dobrze zachowany w swej pierwotnej geometrii.
        Co jawnie przeczy rozgłaszanej informacji, ze kadłub rozpadł się całkowicie  i choćby ze względu na to, nikt nie mógł przeżyć.

Ad 3. Dzięki temu można było coś powiedzieć zarówno o wnętrzu kadłuba, jak i bardzo niecodziennym oderwaniu pokazywanego kadłuba od jego pozostałej części.
        Otóż wnętrze kadłuba ukazywało brak jakichkolwiek elementów wewnętrznych kabiny:
        - brak foteli
        - brak półek bagażowych
        - przypuszczalnie brak poszycia wewnętrznego (dekoracyjnego kabin pasażerskich)

ad 4.  Poszycie nośne kadłuba było postrzępione właśnie tak bardzo regularnie jak to widać na szkicu.
         Wynika to oczywiście z konstrukcyjnego rozplanowania ułożenia blach poszycia kadłuba i to nie jest dziwne.
         Dziwne zaś jest to, że nie było widać tam tzw. podłużnic, czyli elementów nośnych kadłuba, które poprzez nity są konstrukcją niejako zintegrowaną z poszyciem nośnym.
         Oznacza to, że przy zniszczeniu kadłuba - jak na obrazie - powinny być także widoczne te elementy podłużne (podłużnice) również  proporcjonalnie zniszczone tak jak poszycie.
         Co zatem możne oznaczać  brak podłużnic na zdjęciach?
         - To że zostały bądź usunięte bądź uszkodzone przed lotem.
         W jakim celu?
         - aby osłabić konstrukcję.
        W jakim celu?
        - aby samolot łatwo rozleciał się na drobne kawałki przy kontakcie z ziemią.
        W jakim celu?
        Po to aby okryć fakt braku ofiar na pokładzie samolotu - który w takim wypadku musiał być bliźniakiem. Ten odstęp czasowy ok. 20 minut powyżej normalnego czasu lotu - jest zbyt krotki na to aby:
  - opróżnić samolot z pasażerów i załogi – żywych, martwych  lub odurzonych narkotykiem,
  - wynieść ok 120 foteli.
  - uszkodzić strukturę kadłuba tak, aby łatwo rozpadła się na wiele fragmentów przy tak zaaranżowanej katastrofie.
Nasuwa się tez pytanie : dlaczego miało tam nie być foteli?
Odpowiedz jest przypuszczalnie prosta. Aby umożliwić gwarantowany rozpad kadłuba przy zderzeniu z ziemią użyto ładunków wybuchowych , których efekt byłby osłabiony przez całe rzędy i szeregi foteli.
W ten sposób – bez foteli -  fala uderzeniowa obciążyła kadłub bardzo równomiernie, co dało duży efekt  destrukcji samolotu przy małym ładunku detonacyjnym, co mniej rzuca się w oczy ew. zaocznym świadkom wypadku.
Taki mniejszy ładunek, z równomiernie rozprowadzoną falą uderzeniową,  zostawia także mniejsze lokalne ślady deformacyjne na konstrukcji kadłuba.

KC100429

http://zamach.eu/100419%20Samolot%20blizniak/Samolot.htm 

 

Katastrofa, której nie było - Smoleńsk 10 kwietnia 2010. (Zamach Warszawski )+++ Katastrofa, której nie było. Smoleńsk 10 kwietnia 2010. 10 kwietnia 2010 w Smoleńsku nie było żadnej katastrofy samolotu TU-154M 101 z Prezydentem Lechem Kaczyńskim oraz całą tzw. „delegacją ...

Zawiadomienie do prokuratury: A. Duda - zdrada stanu(+Pugna+)... - w barwach „Izraela”, a Żydaera faktycznie, bo to jest właściwa nazwa dla tej społeczności ludobójców. Co więcej, Andrzej Duda oprowadził symbolicznie zebranych sześciu głównych przedstawicieli państwa ...

Groźby śmierci i “dobra rada” w sprawie CASY

https://www.gazetawarszawska.com/index.php/zamachwarszawski/5859-grozby-smierci-i-dobra-rada-w-sprawie-casy

Kłamstwo! X. Błaszczyk zapewniał, że „był przy każdej trumnie”

https://www.gazetawarszawska.com/index.php/zamachwarszawski/2845-x-blaszczyk

Takiej tragedii jak w Mirosławcu, w Polsce nie było

https://www.gazetawarszawska.com/index.php/zamachwarszawski/2264-tragedia-w-miroslawcu

Zamach smoleński

VIII rocznica "katastrofy smoleńskiej" - żydowscy zamachowcy smoleńscy w Polsce!

Ósma rocznica "katastrofy smoleńskiej" - tj zamachu warszawskiego.

 https://www.gazetawarszawska.com/index.php/zamachwarszawski/800-zydowscy-zamachowcy-smolenscy-w-polsce

Oszustwo Katastrofy Smoleńskiej

10 kwietnia 2010

 

Dowody oszukańczej inscenizacji - ręcznego ułożenia -podrzuconych fragmentów

wraku samolotu TU-154M. Uwagi pośrednie.

(ciąg dalszy; Samolot bliźniak oraz Katastrofa, której nie było )

R.0.2.

https://zamach.eu/100821%20Oszustwo%20katastrofy%20smolenskiej/Oszustwo.htm

 

Oszustwo Katastrofy Smoleńskiej - Próba rekonstrukcji

https://www.gazetawarszawska.com/index.php/zamachwarszawski/378-oszustwo-katastrofy-smolenskiej-proba-rekonstrukcji

 

Tekst powyższy może się wydawać śmiesznie absurdalny, ale to tylko pozornie.

Po pierwsze, już pierwsze godziny informacji z dnia 10 kwietnia 2010 mówiące o katastrofie w Smoleńsku były właśnie nieprawdopodobne, bo samolot, który podchodzi do lądowania w osi i kursie lotniska, nie może nagle rozbić się 60 metrów poza osią tegoż pasa i z zejściem z kursu na 30- 40 stopni, a nawet wykazywać ślady zakrętu tego Tupolewa na wysokości zaledwie kilkunastu metrów, zrobić beczkę (170 stopni). Spontanicznie rzecz biorąc taki samolot —  który tam się znalazł w takiej konfiguracji —  mógł być zdalnie sterowany i skutkiem błędów takiej nawigacji rozbił się w taki sposób. Aby ukryć oszustwo maszyna została wysadzona w powietrze, w ostatnich sekundach lotu.

Po drugie, o ile cała hipoteza jest mocno karkołomna, to jednak bardzo prawdopodobna w sensie podobieństwa do katastrofy CASA w Mirosławcu, który rozbił się skutkiem porwania go —  zdalnym lub bezpośrednim —  w sposób podobny lub zbliżony do naszej pierwszej hipotezy z dnia 10 kwietnia —  sformułowanej zaraz sześć dni po zamachu na Delegację do Katynia. 

A podobieństwo Smoleńska z Mirosławcem nie jest jedną naśladowczą —  medialnie „wyjaśnioną” zbrodnią „lotniczą” na Naszej skołatanej Ojczyźnie. Pomińmy tu zamach na gen Władysława Sikorskiego na Gibraltarze, który był podobną fikcją z samolotem, który, zaraz po starcie, faktycznie ślizgiem wylądował na wodzie w sposób kontrolowany. Na pokładzie Liberator`a, w chwili startu, nie było nikogo żywego oprócz samego pilota Czecha Eduarda Prchala, który brał udział w zamachu —  Prachal to stoicki, bezczelny zamachowiec. Wspomnijmy tu raczej katastrofę w Asturias  (6 VI 2011), gdzie dwie polskie awionetki rozbiły się w jednej i tej samej sekundzie i te dwie katastrofy przyniosły śmierć czterem Polakom. To ewenement na skalę nie tylko historii lotnictwa, ale nawet od czasów od Arki Noego nie było takiej katastrofy dwóch niezależnych środków lokomocji, które niezależnie w jednej i tej samej sekundzie ulegają zagładzie. Dodajmy do tego cud lądowania na Okęciu samolotu kapitana Wrony.

I choć żyjemy w takiej nierzeczywistej rzeczywistości, to hipotezę wybuchów z dnia 16 kwietnia, a powielaną przez Macierewicza i Stankiewicz, należy jednak zdecydowanie odrzucić, a konieczna jest jej rzeczowa weryfikacja. Otóż istotnie, wybuchy w Tupolewie były, ale już na ziemi, a nie w powietrzu. Miało to miejsce na polanie, po rozłożeniu różnych maszyn TU 154 M (dwóch, a może i trzech egzemplarzy). Maszyny te zostały przypuszczalnie pobrane ze złomowiska, szybko pomalowane w barwach białoczerwonych i tak stały się gotowe do inscenizacji. Potem to wszystko wysadzono w powietrze. To właśnie tylko wysadzenie „naziemne” —  bez dystansu, a z przyłożeniem do gruntu, może usprawiedliwić głębokie wbicie się drzwi kabiny w ziemię. A nie taki wystrzał na relatywnie duży dystans —  przelot lekkich, przestrzennych drzwi, jak to żenująco fantazjuje Stankiewicz. Drzwi te, aluminiowe —  to przecież nie kula armatnia —  nie mogą tak latać.

Że pochodzenie łupin wraku miało złomiarski „certyfikat” wskazuje nawet prosty fakt suchego zacieku na ogonie kadłuba. Zaciek taki nie miał prawa się znaleźć na rządowym samolocie, poza tym był bardzo suchy, zwapniały i jest typowym wielomiesięcznym czy wieloletnim zaciekiem, nawarstwieniem brudów złomowiska.

To wszystko zostało już dawno temu opisane i strach pomyśleć, że tak Macierewicz jak Stankiewicz znowu coś sobie z tego wybiorą i zaczną na nowo kłamać, ale na trochę inną nutę —  według potrzeb matactw.

Novum w tym wszystkim jest jednak osoba specjalisty Glenn`a Jørgensen`a —  mąż E- Stankiewicz. Jest to postać dość tajemnicza czy kuriozalna. Znamy trochę typy fizyczne i mentalne skandynawskie, w tym Duńczyków. Jørgensen do tego nie pasuje, nie ma wyglądu Duńczyka, a raczej ma aparycję kogoś z południa. To jednak nie jest specjalnym dowodem czy poszlaką. Ewenementem jest to, że Jørgensen bezkrytycznie wdaje się w dziwne zakamarki teorii konspiracji lub podobne, a co na dobre i na złe jest absolutnie obce technikom duńskim, którzy znani są z ogromnej nieufności i przyziemności. Osobnik taki nigdy nie posunie się na jakiś niesprawdzony wcześniej teren. Tu tym terenem jest prawo aerodynamiki, mechanika lotu i wytrzymałość konstrukcji cienkościennych. A ten Tupolew Macierewicza czy Stankiewicz łamie wszelkie prawa fizyczne ujęte praktycznie we wspomnianych dziedzinach techniki. Tupolew z Delegacją na pokładzie ani nie mogłyby tam dolecieć, ani przelecieć, ani dokonać beczki —  co najśmieszniejsze. Konstrukcja – usterzenia ogona wysokości i kierunku —  jest wbrew prawom fizyki mało zniszczona, a za to sam ogon jest sztucznie oderwany od kadłuba. Kabina pilotów jest zmasakrowana —  nie do poznania, a podwozie główne w bardzo dobrym stanie nadaje się niemal do ponownego użytku. Co najgorsze, już dla samego specjalisty od katastrof lotniczych —  tak Jørgensen się tytułuje - paliwo lotnicze zamienione wybuchem w aerozol wpada na gorące silniki i nie ma tam ani pożaru, ani eksplozji.

Straszne!

Pytanie: Kto tu co gra, czy Jørgensen jest podstawionym agentem służb, który wykorzystuje uczucia kochliwej Ewy Stankiewicz? Czy też jest odwrotnie, to chytra i natrętna Stankiewicz, swoim kobiecymi metodami wyłącza szare komórki Jørgensen`a i sprawia, że ten samiec tak łatwo wpisuje się w łatwo manipulowalną mitomanię zdezorientowanych Polaków?

A może jest tak, że to obie strony grają wobec siebie jakąś grę dyktowaną przez swoich odrębnych oficerów prowadzących?

—  Całkiem możliwe.

A teraz już kończąc, podkreślamy, co warte uwagi:

      1. Rosja mogła być zobligowana przez zamachowców do przyjęcia na siebie miejsca zamachu na Delegację, a jest to w końcu nie pierwszy raz —  pisaliśmy o tym wielokrotnie.

      2. Wersja wybuchów na pokładzie Tupolewa —  w powietrzu - daje Rosji pełne prawo do zrzucenia z siebie odpowiedzialności za zamach, bo samolot ten – w powietrzu —  był terytoriom polskim i to władze Warszawie są odpowiedzialne za stan tego bezpieczeństwa, a nie Kreml.

 

A teraz już kończąc pytamy: Kto faktycznie dokonał zamachu?

—  "łączy nas pamięć".

O tym też już pisaliśmy.

 

Red. Gazeta Warszawska

 

To żydzi porwali i zamordowali Delegację do Katynia w dniu 10 Kwietnia 2010.(Zamach Warszawski )...  Zawiadomienie o przestępstwie: Asturias. https://www.gazetawarszawska.com/index.php/lista-naglych-zgonow/944-zawiadomienie-o-przestepstwie-asturias Zawiadomienie o przestępstwie: “…lotu LO016 /Boeing ...Created on 29 January 201819. 

 Szewach Weiss: „..bo my będziemy budować razem mosty na lepszą przyszłość…”(Okupacja żydowska w Polsce)...   http://gazetawarszawska.net/zamach/zamach-warszawski/521-zawiadomienie-katynia      

http://gazetawarszawska.eu/2014/01/15/zawiadomienie-o-przestepstwie-w-dniu-6-vi-2011-w-asturias/

http://gazetawarszawska.com/zamach/318-zawiadomienie-o-przestepstwie-asturias ...Created on 29 January 2018

 Zawiadomienie o przestępstwie: Asturias.(Lista Nagłych Zgonów)...  ofiar dwóch rzekomych wypadków lotniczych w dniu 6-VI-2011 w Asturias, Hiszpania, opisanych raportami tych katastrof: http://www.fomento.es/NR/rdonlyres/1AE85360-A737-46BF-83AC-D3E5CFC1093C/113818/2011_015_A_ENG.pdf ...

Zawiadomienie o przestępstwie: “…lotu LO016 /Boeing B-767-300″(Zamach)... zauważono wybitego bezpiecznika elektrycznego. 3.  Personel dyżurny Warszawa Okęcie, który w widoczny sposób jest zamieszany w manipulowanie informacjami, które wymieniał (sterował zachowaniem kapitana ...Created on 15 March 2018

Izraelski Mossad przejął lotnisko Okęcie(Okupacja żydowska w Polsce)...   

http://gazetawarszawska.com/2013/02/15/zawiadomienie-do-prokuratury-generalnej-o-porwaniu-delegacji-do-katynia/

http://gazetawarszawska.com/2014/01/15/zawiadomienie-o-przestepstwie-w-dniu-6-vi-2011-w-asturias/ ...

DLACZEGO PUTIN BOI SIĘ STALINA?(Politics )... w rejonie Sachalina przez sowiecką obronę powietrzną? Przecież w rzeczywistości 1 września 1983 roku podpułkownik Osipowicz, który wystrzelił w niego dwie rakiety, wyraźnie niewystarczające dla Boeinga ...Created on 05 January 20193.

 Jak to Rust lądował na Placu Czerwonym(Politics )... a my z jego powodu byliśmy bardzo nieszczęśliwi".     PS.  Z powyższym tekstem łączy się tematycznie napisana kilka dni temu, notka o katastrofie nad wyspą Sachalin, link:  http://zygmuntbialas.salon24.pl/523473,sachalin-1983-i-smolensk-2010 ...Created on 01 January 2019

 

+

 

 

Obejrzyj film ponownie w TVP

„Stan zagrożenia” Ewy Stankiewicz. Obejrzyj film ponownie w TVP

FA, MNIE  19.04.2021, 12:30 |aktualizacja: 13:02Udostępnij:  

Film „Stan zagrożenia” Ewy Stankiewicz będzie można ponownie obejrzeć na antenach Telewizji Polskiej. Emisja odbędzie się w poniedziałek w TVP Info o godzinie 20.10. Po filmie – dyskusja z gośćmi. Informację przekazał prezes TVP Jacek Kurski.

„Stan zagrożenia” – premiera dokumentu Ewy Stankiewicz. Nowe fakty o katastrofie smoleńskiej

Już w niedzielę wieczorem premiera filmu dokumentalnego Ewy Stankiewicz „Stan zagrożenia”, opisującym kulisy narodowej tragedii pod Smoleńskiem z...

zobacz więcej

Film jest efektem 10 lat śledztwa dziennikarskiego; porządkuje fakty dotyczące tragedii, która wydarzyła się 10 kwietnia 2010 roku na lotnisku w Smoleńsku, nawiązuje także do najważniejszych projektów dla Polski, które realizował prezydent Lech Kaczyński i osoby udające się z nim do Katynia.

Reżyser filmu Ewa Stankiewicz podkreśla, że „Stan zagrożenia” to próba ujęcia problemu „w pigułce” w sposób zrozumiały również dla międzynarodowego widza. Podkreśla, że w dokumencie przedstawione zostaną dowody na wybuch w Tu-154M.

– Największym atutem tego filmu jest podanie źródeł informacji. To odpowiedź na potrzebę ustalenia i uporządkowania faktów w sytuacji intensywnych kampanii dezinformacji dotyczących tej tragedii. O Smoleńsku można powiedzieć wszystko i wszystkiemu zaprzeczyć, ale tutaj są poważne źródła potwierdzone instytucjami państwa polskiego – zaznacza.

Dokument nagradzany na świecie

Film został nagrodzony na 11 międzynarodowych festiwalach na świecie. W przygotowaniu jest książka i druga część dokumentu z materiałami, których źródłem są instytucje państwa polskiego. Znajdą się tam też niepublikowane wywiady z technikami obsługi samolotu tuż przed wylotem oraz ze świadkami inwigilacji osób, które według oficjalnych informacji popełniły samobójstwo.

Premiera filmu miała miejsce na antenach TVP w niedzielę. Prezes Telewizji Polskiej Jacek Kurski przekazał, że film zostanie powtórzony i będzie go można ponownie zobaczyć w TVP Info.

 

https://www.tvp.info/53377113/stan-zagrozenia-ewa-stankiewicz-film-o-katastrofie-w-smolensku-i-nowe-fakty-z-dziennikarskiego-sledztwa-powtorka-filmu-w-tvp-gdzie-i-kiedy-obejrzec

 

 


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location