O. Benedykt J. Huculak: WATYKAN DZISIAJ

WATYKAN DZISIAJ

Nawet dla osób nawykłych do częstego gradu w postaci coraz to nowych wytworów myśli katolicko-reformowanej, która pieczętuje się - często na wyrost - Soborem Watykańskim II, wstrząsem stał się niedawny dokument Watykanu o wyłączeniu żydów[1] [2] [3] spośród tych środowisk, ludów i narodów, do których Kościół będzie kierował nauczanie Chrystusa . Ma to wynikać głównie stąd, że oni rzekomo są „nosicielami Słowa Bożego” , lecz gdyby tak było, to komu - według Kurii - potrzebne byłoby przyjście Jezusa? Czy nie wystarczyłaby droga Chazarów, owego ludu i państwa nad Morzem Czarnym, które w wieku IX przyjęło judaizm? Wstrząs wynika stąd, że reformowanie[4], które dotąd - przy pewnym wysiłku - można było postrzegać jako przejściowe gorączkowanie w postaci herezji mate­rialnej, czyli nieświadomego błądzenia w wierze[5], w danym oświad­czeniu przekroczyło granice herezji formalnej; a to już pociąga skutki ciężkie, i to zarówno dla chrześcijan świeckich, jak i duchownych, także dla biskupa.

Już „krewni Jezusa” przyszli Go odciągnąć od nauczania w imię jakiejś poprawności potocznej, wręcz „zabrać Go”, mówiąc, że „od­szedł od zmysłów” (Mk 3, 21). Dzisiaj Watykan zwraca się ku pra- womyślności tego świata, którym od wieku XVIII - naznaczonego buntem Ameryki i przewrotem we Francji - kieruje gwiazda ludu (am) Dawida[6] [7]. Wokół niej zaś od lat trzystu pośród narodów (gojm) posłusznie krąży pięcioramienna gwiazda masonów, której zgodną odmianą jest czerwony znak socjalistów. Sprawa jest groźna, bo sta­nęła na granicy, o której rzekł Pan, jedyny Jesuah - Zbawiciel (Je­zus) : „Do każdego, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przy­znam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie; lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, któ­ry jest w niebie” (Mt 10, 32-33). Także jednak na ziemi rzecz mocą prawa Kościoła miewa skutki ciężkie.

Paweł

Dokument Watykanu wstępnie zaskakuje tym, że powołuje się na ótkie i ogólne, a z kontekstu wyjęte powiedzenie Pawła[8], owego Szawła z Tarsu, który był nie tylko rodowitym Żydem z pokolenia Beniamina, lecz niegdyś także gorliwym faryzeuszem, a nawet zaciekłym oraz urzędowym inkwizytorem i prześladowcą chrześcijan. Otóż według tegoż pisma chwalebny Jezus nie miałby prawa nawrócić go u bram Damaszku, a jeśli już do tego doszło, to stałoby się coś niestosownego, wysoce niepożądanego. Pośrednio wskazuje się na Chrystusa jako na kogoś, kto narobił niepotrzebnego kłopotu. W tym względzie jednak bardzo jednoznaczny jest Nowy Testament, a w nim św. Paweł, który z naciskiem stwierdza: „Jeśli usprawiedliwienie dokonuje się przez prawo [Mojżesza], to Chrystus dorean apethanen - umarł na darmo” (Gal 2, 21).

Religia więc żydów, odrzucających Jezusa, nie jest i nie może być równoległą drogą do zbawienia, jak to zostało jasno wyłożone przez Kurię wcześniej, w składzie innego pokroju[9]. Także męczennicy krwią wyznawali nie tylko to, że On był Bogiem - więc dla Greków i Rzymian bezpieczne mniemanie, jakoby był jednym z bogów Pante­onu -, lecz głównie prawdę o tym, że jest On zbawicielem jedynym. Otóż samej wysokiej radzie Żydów z arcykapłanami na czele jasno oświadczył apostoł Piotr: Poza „Jezusem Chrystusem Nazarejczy­kiem, którego wy ukrzyżowaliście, a którego Bóg [Ojciec] wskrzesił z martwych [...] nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano pod niebem żadnego innego imienia, przez które my [Żydzi] powinnibyśmy zostać zbawieni (dei sóthenai hemas)” (Dz 4, 10. 12). W tej sa­mej sprawie później rodacy ze strony Pawła przeczytali słowa: „Ma­my więc, bracia, pewność, że wejdziemy do miejsca świętego [w nie­bie] przez krew Jezusa. On nam [Żydom] zapoczątkował drogę nową i żywą, przez zasłonę, to jest przez ciało swoje [...] Przystąpmy z ser­cem prawym, z wiarą czystą... obmyci na ciele czystą wodą [chrztu]” (Hbr 10, 19-22).

Kuria Rzymska zasłania się ogólnym i skądinąd oczywistym po­wiedzeniem Pawła, że „Bóg nie żałuje [swych] darów łaski i wezwa- nia”[10]. Słowa te zostały tu wyjęte z kontekstu jego rozważań o dzie­jach Izraela, który w końcu jednak przyjmie Pana Jezusa Chrystusa (Rz 11, 25-26). Niniejszą część Listu do Rzymian umieszczono w tle soborowego oświadczenia „Nostra aetate”, skierowanego do wyznaw­ców religiach niechrześcijańskich, w jego części dotyczącej żydów. Dane powiedzenie Pawła jest tam przytoczone, lecz Soborowi nie tylko daleko było do tego, co z nimi zrobił ostatnio Watykan, ale w tymże piśmie Sobór nawet podkreślił konieczność głoszenia ewangelii wszystkim, a zwłaszcza muzułmanom i żydom, gdy rzekł: „Kościół katolicki [...] głosi i jest zobowiązany (tenetur) nieustannie głosić Chrystusa, który jest, <drogą i prawdą, i życiem> (J 14, 6), w którym ludzie znajdują pełnię życia religijnego i w którym Bóg wszystko [więc również żydów] ze sobą pojednał”[11] [12] [13]. - Należy to podkreślić, bo Kuria chciała sprawić żydom miłą niespodziankę w pięćdziesięciole­cie pisma „Nostra aetate”. Okazuje się jednak, że usiłowała to uczynić za wszelką cenę, i to nie tylko wbrew tamtemu oświadczeniu Soboru, lecz także stronniczo nadużywając słów Pawła, a co najważniejsze - wbrew samemu Chrystusowi Panu.

Prawdziwa myśl Pawła jest jasno zarysowana już na tej samej stronicy jego Listu do Rzymian, gdzie pisze on, że wrogość Żydów względem Jezusa jest tymczasowa, a tajemniczo przez Boga dopusz­czona po to, „aby i [oni] sami teraz dostąpili miłosierdzia” (Rz 11, 31) dokładnie tak samo, jak tymczasem narody „z powodu ich nieposłu­szeństwa dostąpiły miłosierdzia” (30) drogą chrzcielnego włączenia w tajemnicę Chrystusa. „Zatwardziałość - pisze Paweł - dotknęła część Izraela aż do czasu, gdy wejdzie [do Kościoła] pełnia narodów; i tak cały Izrael zostanie zbawiony” (25-26) w Kościele Chrystusa. „Jeżeli zaś ich [Żydów] upadek przyniósł bogactwo światu, a ich [nawróco­nych] mała liczba - wzbogacenie narodom, to o ileż więcej przyniesie ich zebranie w całości” (12) wokół Pana Jezusa. To zaś nastąpi także dlatego, że z woli Chrystusa przed końcem tego świata „ewangelia musi być głoszona wszystkim narodom” , przeto również Żydom, a

.                                                                                                                                                                                                                                                                                                      n

nawet „najpierw Żydowi, a potem Grekowi” , czyli synowi jakiegoś narodu wewnątrz Cesarstwa, gdzie mowa grecka była używana wszę­dzie. „Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem, ponieważ ten sam jest Pan wszystkich” (Rz 10, 12), a „Ten [Jezus] jest ustanowiony na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeci­wiać się będą” (Łk 2, 34).

Przede wszystkim zaś, jeśli Żydzi - także według Pawła - mają przyjść do Jezusa, to nasuwa się pytanie, na które on jasno odpowie­dział w sąsiednim miejscu tegoż Listu do Rzymian: „Jak mieli uwie­rzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jak mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? [...] Przeto wiara ex akoes - z usłyszenia [pochodzi], a usły­szenie [dokonuje się] przez słowo Chrystusa” (Rz 10, 14-17). Według Pawła więc Żydom koniecznie trzeba keryssein - ogłaszać Dobrą Nowinę Jezusa. Oświadcza on: „Ja nie wstydzę się ewangelii. Jest ona bowiem mocą Boga ku zbawieniu dla każdego wierzącego, Ioudaió te proton - najpierw dla Żyda, potem dla Greka” (1, 16). Paweł nie tylko był tego pewien, lecz również tak czynił, wszędzie - począwszy od Damaszku i Antiochii poprzez Efez i Korynt aż do Rzymu - kierując swoje kroki i słowo najpierw do Żydów, wbrew temu, czego chciałaby obecna Kuria.

Jej wymysł nie pomieściłby się w głowie nawet owym ioudaizón- tes - żydującym przeciwnikom, a nawet wrogom Pawła, dla których prawo Mojżesza było częścią całości zbawczej, należącej jednak do Chrystusa. Nawet ci ludzie - których Paweł nie waha się nazwać „fał­szywymi apostołami, podstępnymi działaczami, udającymi apostołów Chrystusa”, a nawet „sługami jego [szatana]” (2 Kor 11, 13-15) - z obrzydzeniem odrzuciliby twierdzenie, jakoby do zbawienia wystar­czył Mojżesz, więc religia żydowska byłaby względem chrześcijań­stwa jakąś drogą równoległą do zbawienia. Coś takiego więc nikomu nie mogło nawet przyjść do głowy, natomiast ów żydujący pogląd o przyjęciu prawa jako warunku dojścia do Chrystusa, został na szcze­blu najwyższym odrzucony przez samych apostołów na Soborze Jero­zolimskim w roku 49 (Dz 15, 1-33).

Zasadniczo tej sprawie św. Paweł poświęcił swe listy do Rzymian i do Galatów, gdzie z naciskiem rzekł: „Jeżeli zbawienie dokonuje się przez prawo [Mojżesza], to Chrystus umarł na darmo” (Gal 2, 21). W przekonaniu Pawła - wbrew temu, co usiłuje mu podsunąć Kuria - całe dzieje Izraela zmierzały ku Jezusowi i w Nim miały znaleźć wy­pełnienie (Mt 5, 17): „Nasi ojcowie - pisze on - wszyscy byli pod obłokiem, wszyscy przeszli przez morze i wszyscy w [imię] Mojżesza zostali zanurzeni w obłoku i w morzu; wszyscy też jedli ten sam po­karm duchowy i pili ten sam duchowy napój. Pili bowiem z towarzy­szącej im skały duchowej; a tą skałą był Chrystus” (1 Kor 10, 1-4). Owo kluczowe Pawła zdanie warunkowe: „Jeżeli usprawiedliwienie - przez prawo...”, w domniemanym trybie nierzeczywistości działające jako ‘dowód nie wprost’, jest doniosłe tak samo, a zasadniczo jest nawet tożsame z tym jego zdaniem także warunkowym: „Jeżeli Chry­stus nie zmartwychwstał, to daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozo­stajecie w swoich grzechach [...] Tymczasem jednak Chrystus zmar­twychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli” (15, 17. 20).

Jezus

Od jasnej postawy Pawła daleko ważniejsze jest nauczanie i dzieło hrystusa, których zresztą odzwierciedleniem były starania Jego ucznia z Tarsu, owego Żyda, a nawet faryzeusza przezeń nawrócone­go u bram Damaszku. Jezus Nazarejczyk[14] wychował się, wzrastał i pracował, a potem głosił naukę w zielonej, kwitnącej rolnictwem pół­nocnej części Palestyny, zwanej Galil hag-gojm - Galileą narodów[15], odróżnianych od jedynego ludu (am), którym miał być Izrael. Wyni­kało to stąd, że już w VIII wieku podbił ją król Asyrii, który Żydów uprowadził w głąb swojego kraju, by tam osiedlić Asyryjczyków; a później - po Aleksandrze Wielkim - napłynęli tam Grecy. Królowej judzkiej Aleksandrze około roku 70 przed Chr. tylko w małej mierze udało się zmusić Galilejczyków do religii żydowskiej, skąd w oczach Judejczyków oni nadal pozostali narodem osobnym[16] [17] [18]. Zachowali od­mienną kulturę syryjską, opartą o najstarszy i wielki dorobek sumeryjsko-babiloński, także w dziedzinie piśmiennictwa, prawa i religii. Wy­różniali się też osobliwą, bliższą klasycznej, wymową języka aramejskiego (Mt 26, 73), którym wówczas mówiono w Palestynie i na Bli­skim Wschodzie . - Jezusa, syna Maryi z „miasta w Galilei, zwanego Nazaret” (Łk 1, 26), powszechnie uznawano za Galilejczyka; Jego uczniów - także . Nie bez związku z ową kulturą wysoką, wolną od usposobienia nazbyt prawniczego, pozostają wielekroć powtórzone słowa Zbawiciela: „Słyszeliście, że powiedziano [według prawa Moj­żesza]... Ja natomiast mówię wam...”[19].

Dla każdej osoby, „najpierw dla Żyda, potem dla Greka” zetknię­cie się z Jezusem jest rozstrzygające, bo wymaga zajęcia postawy,

 

której treść ma skutki na wieczność. On jest probierzem, gdyż „ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym” . On „jest ustanowiony na upadek i powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą” (Łk 2, 34). „On jest - rzecze Piotr - kamieniem, odrzuco­nym hyph’hymon - przez was [Żydzi] budujących: tym, który stał się głowicą węgła” (Dz 4, 11). „Wam zatem, co [w Niego] wierzycie [niech będzie] cześć, natomiast niewierzącym tenże kamień, który odrzucili budowniczowie, stał się... kamieniem potknięcia się i skałą obrazy” (1 P 2, 7-8). Niniejsze słowa Piotra i Pawła tylko rozwijają to, co rzekł sam Pan Jezus na krótko przed męką: „Każdy, kto upadnie na ten kamień, rozbije się, a na kogo on spadnie, zmiażdży go” (Łk 20, 18).

Według rozporządzenia Boga głoszenie ewangelii, podczas gdy Syn Boży chodził po tej ziemi, miało dokonywać się w Palestynie i skupiać się wyłącznie na Żydach. On nie tylko o sobie rzekł: „Jestem posłany [osobiście] tylko do owiec, które poginęły oikou Israel - z domu Izraela” (Mt 15, 24) - choć poszedł w okolice fenickiego Tyru i Sydonu, a także do greckiego Dziesięciogrodu (Dekapolis) -, lecz zakazał też uczniom: „Nie idźcie do narodów i nie wstępujcie do żad­nego miasta Samarytan. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela” (10, 5-6). Czyż te słowa nie są wprost przeciwne temu, co wyznacza Watykan? Ich moc w tym względzie nie zmniejsza się na tle tego, co Jezus oświadczył uczniom po swym zmartwychwstaniu, gdy oświecił uczniów, „aby rozumieli Pisma” (Łk 24, 45), czyli Biblię Żydów, i rzekł im: „Tak jest napisane [tam]: Mesjasz (ton Christón) będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie. W Jego imię bę­dzie głoszone nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim naro­dom, [lecz] począwszy od Jerozolimy” (46-47). Dzieło to mieli zacząć po zesłaniu Ducha Świętego, a Jezus przed wniebowstąpieniem, bez- kreśnie rozszerzając ich pole działania, powtórzył im: „Będziecie mo­imi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii [czyli w Izraelu], i aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8).

Wówczas to uczniom nakazał: „Pójdźcie na cały świat i ogłoście (keryxate) ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i zostanie ochrzczony, ten będzie zbawiony, a kto nie uwierzy, będzie potępio­ny” (Mk 16, 15-16). Innej możliwości nie ma „ani dla Żyda ani dla Greka”, czyli dla nikogo. Praca więc apostołów oraz ich następców miała wyrastać niezmiernie ponad proste zachęcanie do czegoś warto­ściowego obok innych rzeczy podobnie dobrych i pięknych, gdyż mia- [20] ła ona być kerygma - ogłoszeniem tego, co do zbawienia jest koniecz­ne potrzebne, czyli przylgnięcia do Jezusa, czego uwieńczeniem jest chrzest. Dlatego to już w dzień Pięćdziesiątnicy, gdy Żydzi w Jerozo­limie wysłuchawszy pierwszego kazania Piotra, „przejęci do głębi serca” zapytali, co mają czynić, on rzekł im: „Nawróćcie się i niech każdy z was zostanie ochrzczony w imię Jezusa Chrystusa na odpusz­czenie grzechów waszych, a otrzymacie w darze Ducha Świętego [...] Ratujcie się spośród tego przewrotnego plemienia!” (Dz 2, 37-40).

Znamienne jest, że Pan Jezus nakazał nie tylko podtrzymywanie działania ciągłego, jakby liniowego w postaci ‘głoście (keryssete)’, lecz dokonanie czynności jakby punktowej, gdy rzekł: „ogłoście ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16, 15), czemu zresztą do­skonale odpowiada zapis Mateusza: „Pójdźcie więc i nauczcie (mathe- teusate) wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, [i] ucząc je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (28, 19). - Ostatnio jednak najlepsi katolicy, którzy według woli Pana starają się „zachowywać wszystko”, nie szczędząc wysiłków, a nawet ofiar, oni - zwłaszcza w okresie niedawnego synodu i po nim - ze strony Kurii bywają piętnowani jako rzekomi faryzeusze, ludzie nie­miłosierni, zapatrzeni w literę, bałwochwalcy, buntownicy, a nawet jako fundamentaliści podobni do bojowników państwa islamskiego. Cóż to jednak jest wobec tych potwarzy, które zniósł Pan Jezus, zwłaszcza od arcykapłanów i rady żydowskiej ?

Według obecnej Kurii powodem wyłączenia żydów spośród tych, do których będzie kierowana nauka Chrystusa, ma być głównie to, że oni rzekomo są „nosicielami Słowa Bożego” , a przecież sam Jezus tuż po zmartwychwstaniu „zaczynając od Mojżesza, poprzez wszyst­kich proroków, wykładał im [uczniom], co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego” (Łk 24, 27). Później zaś rzekł: „To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi wypełnić się wszystko, co jest o Mnie napisane w prawie Moj­żesza, u proroków i w psalmach” (44).

Wcześniej natomiast oświadczył, że nie przyszedł znieść prawa czy proroków, „lecz wypełnić [je]” (Mt 5, 17), uwagę skupiając na ich korzeniu, a także na zwieńczeniu, którym jest dwoiste prawo miłości,

a przede wszystkim to, że jedyny Bóg istnieje w trójcy Osób i że On

22

sam, Jezus, jest odwiecznym Synem Bożym, który w „pełni czasu” [21] [22] przyjął naturę ludzką w łonie Maryi Panny . Jest On więc „Tym, któ­ry [ostatecznie] wyznacza treść wiary (ho tes pisteós archegós)”, prze­to ją „wydoskonala” (Hbr 12, 2), doprowadzając do odwiecznie za­mierzonego stanu pełnego Słowa Bożego. O tym w kręgu Pawła napi­sano, że „wielekroć i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna..., który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty” (1, 1-3). Głównie w tym odniesieniu rzekł On: „Oto czynię wszystko nowe... Ja jestem Alfą i Omegą, początkiem i końcem” (Ap 21, 5-6).

On więc jest koniecznym szczytem i zwornikiem całego łuku bi­blijnego, a tegoż pełnego Słowa nosicielami nie mogą być żydzi, któ­rym już na początku rzekł Piotr z Galilei: „Jezusa Nazarejczyka, Mę­ża, którego posłannictwo Bóg [Ojciec] potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami... przybiliście rękami nieprawych do krzy­ża i zabiliście [...] Zaparliście się Go przed obliczem Piłata, gdy ten postanowił uwolnić [Go]... Zabiliście dawcę życia, lecz Bóg Go wskrzesił z martwych” . Ich ziomek zaś Paweł z rodu Beniamina w liście, który jest najstarszą częścią Nowego Testamentu, pisze: „Bra­cia, wy staliście się naśladowcami Kościołów Boga, które są w Judei w Chrystusie Jezusie, gdyż to samo, co one od Żydów, wycierpieliście także wy od własnych współziomków. Żydzi zabili Pana Jezusa i pro­roków; i nas prześladowali, a nie podobają się Bogu i wrodzy są wszystkim ludziom. Zabraniają nam przemówić do narodów, [co jed­nak czynimy] aby ci zostali zbawieni; a tak dopełniają miary swoich grzechów. Na koniec jednak pośpieszył przeciw nim gniew [Boga]” (1 Tes 2, 14-16).

Gdy Pan Jezus, na oślęciu jadąc ku stolicy Żydów, „zbliżał się już do zboczy Góry Oliwnej, całe mnóstwo uczniów poczęło wielbić ra­dośnie Boga za wszystkie cuda, które widzieli [...] Niektórzy jednak faryzeusze spośród tłumu rzekli do Niego: <Nauczycielu, zabroń tego uczniom swoim>. Odrzekł: <Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, to ka­mienie wołać będą>” (Łk 19, 37-40). Obecna Kuria natomiast nie tyl­ko zamilkła, lecz - dołączając do tamtych faryzeuszy - domaga się milczenia od uczniów Jezusa. Kościół Katolicki jednak nie przestanie śpiewać owej pięknej antyfony: Pueri Hebraeorum, portantes ramos olivarum - Hebrajskie pacholęta, niosąc gałązki oliwne, wybiegły [23] [24]

 

naprzeciw Pana, śpiewając radośnie Mu: <Hosanna na wysokości!) . Wcześniej zaś Jezus oświadczył Żydom w Jerozolimie: „Abraham, ojciec wasz, rozradował się stąd, że ujrzał mój dzień: ujrzał [go] i ucieszył się” (J 8, 56).

Kuria

Okoliczności wskazane wyżej wskazują na to, że watykańskie iwiadczenie w sprawie żydów - w którego tle widnieje obraz jakiegoś Kościoła zbytecznego, nikomu w istocie niekoniecznego, a nie prawdziwy Kościół „jeden, święty, powszechny (katholike) i apo­stolski”[25] [26] [27] - nie tylko przekroczyło granice herezji formalnej, lecz na­wet zbliżyło się do odstępstwa od wiary katolickiej, co z grecka bywa zwane apostazją. Kuria rzymska, z kongregacjami i podległymi urzę­dami, jest osobistym narzędziem papieża, działającym jako jego alter ego, czyli przedstawiciel jego osoby. Żadne więc działanie Kurii, a już zupełnie żaden jej dokument, nie jest głosem samej Kurii, lecz jest odbierany jako pochodzący ze strony papieża. Stąd wynika ogromna odpowiedzialność urzędów watykańskich, a beztroskie obchodzenie się z nauką i zwyczajem apostolskim, do których należy powszechna konieczność wiary oraz chrztu, to droga prowadząca do skutków naj­gorszych. Taka beztroska urzędów może wynikać ze zwodniczego poczucia, że nic im nie grozi, bo za nimi stoi papież, który może wszystko, a także z mniemania, jakoby papież był wyrocznią prawdy.

Zapominają jednak, że papież nie jest jakimś bogiem, lecz tylko biskupem, a jako biskupowi Rzymu przysługuje mu szczególne sta­nowisko w Kościele. Metropolitą Lacjum, prymasem Włoch, patriar­chą Zachodu - jednym z pięciu starożytnych - i pasterzem całego Kościoła staje się on ze względu na to, że został biskupem Rzymu. Owo stanowisko, ów zakres władzy jest nadbudową jego tożsamości biskupiej, sprawowanej w Rzymie. Jako następca Piotra, bywa nie­omylny w okolicznościach ściśle określonych, czyli tylko wówczas, gdy jako pasterz całego Kościoła - ponad patriarchami i obrządkami - sprawuje nauczanie uroczyste. Ostatnim razem miało to miejsce w roku 1950 przy ogłoszeniu dogmatu o wniebowzięciu Maryi. Oczywi­ście nie j est to żadna twórczość, lecz tylko stwierdzenie, że dana treść - jak roślina w ziarnie skryta pod ziemią, a potem kiełkująca i rozwi­jająca się - zawsze należała do skarbca Objawienia, którego źródłami są Pismo i Tradycja, a głównie ta druga, bo jest o wiele starsza i tylko według niej ustalono wykaz ksiąg biblijnych.

Narzędziem zaś przekazywania treści Objawienia jest według wo­li Chrystusa żywe słowo apostołów oraz ich następców, którymi są biskupi; a jest ono nieomylne wtedy i tylko wówczas, gdy oni - w łączności z następcą Piotra - sprawują nauczanie uroczyste na soborze powszechnym albo gdy rozproszeni po całym świecie sprawują na­uczanie zwyczajne, które musi być całkowicie zgodne, czyli po­wszechne, i to nie tylko w przestrzeni - kiedy to w danym okresie biskupi wyrażaliby jakieś twierdzenie -, lecz także w czasie, czyli w zgodzie z nauczaniem poprzednich pokoleń biskupów aż do aposto­łów. Na tym tle o czym świadczy wypowiedź kard. L. J. Suenensa, że Sobór Watykański II był rewolucją francuską w Kościele, lub podob­ne słowa o. Y. Congara OP, że był on bezkrwawo przeprowadzoną rewolucją październikową?

Na co dzień więc papież nie jest nieomylny i jak każdy inny bi­skup święcenia wprawdzie ma nieutracalne, lecz nie jest wykluczona utrata jego władzy w diecezji, a z nią - całej nadbudowy, i to nawet niekoniecznie drogą postępowania w sądzie, lecz samoczynnie, mocą samego prawa. Stwierdzają to na przestrzeni wieków niektórzy papie­że, lecz także znamienici teologowie i prawnicy, z których wielu Ko­ściół ogłosił świętymi . Powody takiej utraty, skądinąd oczywiste, wyszczególnia prawo Kościoła, gdy stanowi w kanonie 1364: „§ 1. Odstępca od wiary, heretyk lub schizmatyk podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa, przy zachowaniu przepisu kan. 194, § [28] 1, n. 2; duchowny może być ponadto ukarany karami, o których w kan. 1336, § 1, n. 1, 2 i 3. - § 2. Jeśli tego domaga się długotrwały upór lub wielkość zgorszenia, można dołączyć także inne kary, nie wyłączając wydalenia ze stanu duchownego”. Ów zaś kanon 194, § 1, n. 2 brzmi: „§ 1. Mocą samego prawa zostaje usunięty z urzędu ko­ścielnego: [...] 2° kto publicznie odstąpił od wiary katolickiej lub wspólnoty z Kościołem”. Tutaj posoborowy reformator prawa pomylił się, gdyż powtórzył treść kanonu 1364, a chodziło z pewnością o § 2 kanonu 194: „Usunięcie, o którym w nn. 2 i 3, tylko wtedy może być uskutecznione, jeśli wiadomo, że to [wykroczenie] stwierdziła odpo­wiednia władza (competens)”. - Jest to wymóg zrozumiały, bo dla poczucia praworządności stosowne jest, aby społeczność wiernych wiedziała, dlaczego ich przełożony stracił stanowisko. Przepis ten zakłada, że herezja pasterza nie jest powszechnie znana (notoria) w jego środowisku, więc odnośne stwierdzenie władzy wyższej zapew­nia też jawność. Wiąże się to ze wstępną prawdą o widzialności Ko­ścioła, który jako taki może być rozpoznany jako prawdziwy, czyli

r                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                  29

„jeden, święty, powszechny (katholike) i apostolski” .

Względem biskupa Rzymu zaś jako patriarchy najwyższego nie ma wprawdzie ludzkiej władzy odpowiedniej, czyli zwierzchniej, któ­ra by stwierdziła zajście wykroczenia (factum), ale w danym przypad­ku nie jest to konieczne, bo z całą oczywistością zostało to wykazane przez samo oświadczenie Watykanu o żydach, które jest dokumentem najbardziej urzędowym, więc powszechnie jawnym oraz rozgłoszo­nym, a jaskrawo przeciwstawnym ewangelii Jezusa i całemu Testa­mentowi Nowemu . Taka rzecz zaś jako notoria etpalam divulgata - poznana i otwarcie rozgłoszona , będąc kościelno-społecznym zjawi­skiem postrzegalnym i powszechnie znanym, wystarczająco wykazuje sam krok urzędowy i wyszczególnia treść jego. Trudno zresztą byłoby o jawność i rozgłoszenie większe niż to, które sam Watykan zapewnił swemu oświadczeniu, przez co ze strony Pawła ściągnął on na siebie ocenę jako autokatakritos - zasądzony przez samego siebie (Tt 3, 11), a już wstępnie dlatego, że w Kościele władza - jak podkreśla tenże Paweł - jest nadawana „ku budowaniu, a nie ku burzeniu” wiernych . Rzecz zaś dodatkowo jest opieczętowana swym stanem jubileuszowe- [29] [30] [31] [32] go daru dla żydów w pięćdziesięciolecie soborowego pisma „Nostra aetate”, jak również wypowiedziami podczas nieco późniejszego spo­tkania w synagodze rzymskiej.

Niczego tu nie zmienia wzmianka, że ów dokument nie jest gło­sem dogmatycznym. Cóż bardziej oczywistego? To jednak nie zmie­nia jego treści i nie umniejsza jej przedmiotowości i powszechnie na­głośnionej jawności. Tak samo zresztą przed Soborem i w czasie jego trwania Jan XXIII, potem Paweł VI, a z nimi Kuria, wielekroć powta­rzali, że to zgromadzenie nie ma celów dogmatycznych, lecz tylko duszpasterskie. Celem było uspokojenie biskupów, by otworzyć bra­my dla głębokich i zasadniczych zmian w Kościele rzymskim; a rzecz za Pawła VI była już tak nie do ukrycia, że nawet dwom pismom szumnie i na wyrost nadano tytuł ‘konstytucja dogmatyczna’, choć ów przymiotnik mógł wskazywać tylko na jakąś teologię, czyli naukę o treściach wiary, jako odróżnioną od teologii moralnej czy duszpaster­skiej . Dogmatyzm natomiast, tyle bezwzględny co nieuzasadniony, wykazano czynnie tuż po soborze, przy wprowadzaniu reform, po­dobnie jak ostatnio powalono jedyny zakon owocujący i młodzieńczy, mianowicie Franciszkanów Niepokalanej z ich gałęzią żeńską.

Chrystus Pan wprawdzie obiecał uczniom, że Duch Święty, które­go im ześle po wniebowstąpieniu, doprowadzi ich „do całej prawdy” (J 16, 13), lecz nie jakoby wówczas mieli otrzymać nowe objawienie, ale że Duch poprowadzi ich w głąb tej prawdy, którą On objawił, cho­dząc po tej ziemi. Ona bowiem jest jedna i niezmienna, bo tożsama ze sobą, co więcej - On jest jej uosobieniem, jak sam rzekł: „Ja jestem drogą i prawdą [ową jedyną] (he aletheia), i życiem” (14, 6). Ona więc jest niezmienna, lecz jej poznanie może się rozwijać głównie przy wsparciu Ducha, podobnie jak gorczyca od stanu ziarna ukrytego w ziemi, które jest „najmniejsze ze wszystkich”, stopniowo rozwija się i „staje się drzewem” (Mt 13, 32), niezmiennie zachowując bytową tożsamość.

Objawienie, które się wypełniło w Chrystusie, stanowi skarbiec pełny i zamknięty, Dlatego to św. Paweł swego ucznia Tymoteusza, biskupa Efezu, niemal „zaklina” (1 Tm 5, 21), gdy list kończy w sło­wach: „O, Tymoteuszu, ten paratheken phylaxon - ustrzeż [tego] [33] skarbca” (6, 20); a podobnie na początku listu drugiego pisze mu: „Zdrowe zasady, które usłyszałeś ode mnie, zachowaj w wierze i mi­łości, która jest w Chrystusie Jezusie. Dobrego skarbca ustrzeż z po­mocą Ducha Świętego, który w nas mieszka” (1, 13-14).

* * *

Dokument o żydach jest kroplą, która przepełniła czarę, a raczej ogromną stągiew, bo rzecz zasadniczo rozpoczęła się już w dniu wyboru papieża, kiedy to przemówienie było tak zaskakujące, że już nazajutrz rano na odległą jeszcze Mszę rozpoczęcia urzędu wprosił się prawosławny patriarcha Konstantynopola (Stambułu). O czymś takim zaś nie tylko „od wieków nie słyszano”, nawet po Soborze Watykań­skim II, ale przez ponad tysiąclecie - począwszy od Focjusza w wieku IX - było to wręcz nie do pomyślenia. Patriarcha jednak podjął tę po­dróż chętnie, gdyż „między wierszami” usłyszał własne nuty o bisku­pie Rzymu, który wśród patriarchów Kościoła ma miejsce pierwsze nie według zwierzchności, lecz tylko honoru, jak przewodniczący obrad okrągłego stołu. To jednak przeczy katolickiej prawdzie orze­czonej[34]. - Beztrosko tworząc nowe teorie, Kuria zapomniała, że na­wet w owych rzadkich chwilach, gdy głos papieża bywa nieomylny, „następcom Piotra został obiecany Duch Święty nie po to, by dzięki Jego objawieniu (eo revelante) przedkładali [jakąś] naukę nową, lecz po to, by przy Jego wsparciu (eo assistente) święcie strzegli i wiernie wykładali objawienie, czyli skarbiec wiary przekazanej przez aposto- łów”[35].

Prawo Kościoła także w danej sprawie ma być odzwierciedleniem zasad właściwych czasom apostołów, a zapisanym w Nowym Testa­mencie. Jeżeli niedawno synod biskupów greckoprawosławnego pa­triarchatu Jerozolimy i całej Palestyny usunął ze stanowiska patriarchę Ireneusza, a nawet sprowadził go do stanu mniszego za to, że w dłu­goterminową dzierżawę oddał Żydom pewne nieruchomości kościelne w Mieście; jeżeli Paweł już o tych, co prawo Mojżesza stawiali jako warunek otrzymania chrztu, powiedział, że są kłamliwymi apostołami i sługami szatana (2 Kor 11, 13. 15), - to co rzekłby o tych, co dzisiaj uznają samo to prawo za drogę do zbawienia, sprzeciwiając się Jezu­sowi, który polecił ogłosić ewangelię wszystkim ludom i narodom „aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8), „począwszy od Jerozolimy” (Łk 24, 46), stolicy Żydów, i od Izraela, do którego wyłącznie był On osobiście posłany? Są podstawy, by się domyślać, bo już w odniesieniu do tam­tych ludzi Paweł wyznaczył zasadę: „Jeżeli ktoś głosiłby wam ewan­gelię różną od tej, którą otrzymaliście, anathema estó - niech będzie wyklęty” (Gal 1, 9).

„Jeżeli Mię miłujecie - rzecze Pan Jezus -, będziecie zachowy­wać moje przykazania” (J 14, 15). Wespół ze św. Pawłem, owym Ży­dem z rodu Beniamina, wyznać należy: „Miłość Chrystusa przynagla nas” (2 Kor 5, 14), przeto „gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorsze­niem dla Żydów, a głupstwem dla narodów, natomiast dla tych, co są powołani [do zbawienia], tak spośród Żydów, jak i spośród Greków - Mesjaszem (Christón), mocą Boga i mądrością Boga” (1 Kor 1, 22­24).

W chwili zbawczej śmierci Jezusa nie przypadkiem „zasłona przybytku”, czyli miejsca najgodniejszego w świątyni Jerozolimy, stolicy Żydów, „rozdarła się na dwoje, z góry na dół”; a przy tym „ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać” (Mt 27, 51). Także na tym tle trzeba wsłuchać się w oczywiste skądinąd oświadczenie Pawła: „My jesteśmy physei Ioudatoi - Żydami z urodzenia..., a jednak przeświad­czeni, że człowiek osiąga usprawiedliwienie nie przez wypełnianie prawa [Mojżesza] za pomocą uczynków, lecz JEDYNIE PRZEZ WIARĘ W Jezusa Chrystusa, my właśnie uwierzyliśmy w Chrystusa Jezusa [...] Jeśli bowiem usprawiedliwienie dokonuje się przez prawo, to Chrystus umarł na darmo” (Gal 2, 15-21).

 

[1] Według pisowni polskiej wyraz ten pisze się literą małą, gdy oznacza wyznawców religii Mojżesza, nie przyjmujących Jezusa za Mesjasza, natomiast literą dużą, gdy chodzi o członków narodu hebrajskiego, których duża część nie wyznaje żadnej reli­gii lub jakąś inną, głównie chrześcijańską. W niniejszym piśmie nie chodzi o naród, tym bardziej, że znaczna większość obecnie żyjących wyznawców Mojżeszowych wywodzi się z ludu Chazarów, których państwo, w okresie VII-X w. położone nad Morzem Czarnym między Wołgą a Donem, w wieku IX przyjęło judaizm.

[2] Komisja d/s Stosunków z Żydostwem Papieskiej Rady d/s Jedności Chrześ­cijan [!], <Perche i doni e la chiamata di Dio sono irrevocabili> (Rm 11, 29). Rifles- sioni su ąuestioni teologiche attinenti alle relazioni cattolico-ebraiche in occasione del 50o di <Nostra aetate> (11 XII 2015), n. 40: „La Chiesa cattolica non conduce ne incoraggia alcuna missione istituzionale rivolta specificamente agli ebrei. Fermo restando questo rifiuto - per principio - di una missione istituzionale diretta agli ebrei, i cristiani sono chiamati...”. Streszczenie pt. Un nuovo contesto teologico za­mieszczono w ‘L’Osservatore Romano’ 11 XII 2015, ss. 1. 4.

[3] Tamże.

[4] Zostało ono pilnie opisane oraz udokumentowane przez R. Amerio w potężnym tomie pt. <Iota unum>. Analiza zmian w Kościele katolickim w XX wieku, którego tłumaczenie polskie (z języka włoskiego) zostało wydane w roku 2009.

[5] Ono może wynikać np. z niedouczenia, które jednak - jako brak wiedzy należnej (ignorantia) - w przypadku osób duchownych jest zawinione.

[6] L. DE Poncins, Les forces secretes de la Revolution, Cadillac 2005. - „Ciebie wybrał Jahwe, Bóg twój, abyś spośród wszystkich narodów, które są na powierzchni ziemi, był ludem stanowiącym Jego szczególną własność [...] Dziś Jahwe wybrał cię, byś był Jego ludem szczególnym... i by uczynić cię wyższym od innych naro­dów” (Pwt 7, 6; 26, 18-19). Nawet rzekomo otwarty na narody Izajasz mówi jasno: „Do ciebie napłyną bogactwa zamorskie, zasoby narodów przyjdą ku tobie” (60, 5). „Stawią się obcy, by paść waszą trzodę, cudzoziemcy będą u was orać i uprawiać winnice. Wy natomiast będziecie nazywani kapłanami Jahwe, nazywać was będą sługami Boga naszego. Żywić się będziecie bogactwem narodów, dobra ich przywłaszczycie sobie” (61, 5-6). Z narodów zaś tylko „niektórych wezmę sobie jako kapłanów i lewitów - mówi Jahwe” (66, 21), oczywiście jeśli owi „niektórzy” przyjmą prawo Mojżeszowe. „Pamiętaj, co uczynił ci Amalek [...] Gdy Jahwe, Bóg twój, da ci bezpieczeństwo..., wygładzisz imię Amaleka spod nieba. Nie zapominaj o tym!” (Pwt 25, 17-19).

[7]  „Nadasz [Mu] imię Jezus, albowiem On zbawi swój lud [Żydów] od Jego grzechów”: Mt 1, 21.

[8] Rz 11, 29.

[9]  Kongregacja Nauki Wiary, Oświadczenie Dominus Iesus o jedyności i pow­szechności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła (6 VIII 2000), nn. 13-14: „Właśnie ze względu na tę świadomość jedynego i powszechnego daru zbawienia, pochodzą­cego od Ojca poprzez Syna w Duchu (Ef 1, 3-14), PIERWSI CHRZEŚCIJANIE ZWRÓCILI się do Izraela, ogłaszając mu dokonanie się zbawienia, które przekraczało Prawo, a następnie stawili czoło ówczesnemu pogańskiemu światu, który próbował osiąg­nąć zbawienie za pośrednictwem wielu zbawczych bóstw [...] Należy dążyć do głęb­szego zrozumienia, na czym polega ów współudział w pośrednictwie [zbawczym], który wszakże musi być zawsze podporządkowany zasadzie jedynego pośrednictwa Chrystusa: <Jeśli nie są wykluczone różnego rodzaju i porządku pośrednictwa, to jednak czerpią one znaczenie i wartość wyłącznie z pośrednictwa Chrystusa i nie można ich pojmować jako równoległe i uzupełniające się>”.

[10] Rz 11, 29. Paweł używa strony biernej, według której wspomniane dary ‘nie są przedmiotem żałowania (ametameleta)' ze strony Boga.

[11] Nostra aetate, n. 2. Nawiązuje się tu do 2 Kor 5, 18-19.

[12] Mk 13, 10; Mt 24, 14.

[13] Rz 1, 16; 2, 9. 10.

[14] J 19, 19; Dz 3, 6; 4, 10: Iesous ho Nazoraios.

[15] Iz 8, 23; 1 Mch 5, 14; Mt 4, 15.

[16] Widać to np. w cierpkich wypowiedziach: „Czy może być coś dobrego z Naza­retu?” (J 1, 20); „Zbadaj i zobacz, iż [żaden] prorok nie powstaje z Galilei” (J 7, 52).

[17] Początkowo Żydzi przyjęli alfabet odwiecznych i właściwych mieszkańców Pa­lestyny, czyli Kananejczyków - przez Greków zwanych Fenicjanami -, których du­żą część wymordowali, począwszy od ludności Jerycha, a resztę zepchnęli na za­chodni kraniec nadmorski. Znacznie później zaś, bo między wiekiem IV a II przed Chr. alfabet fenicki zastąpili właśnie aramejskim, który potocznie, choć błędnie, jest nazywany hebrajskim głównie dlatego, że wyłącznie nim zapisano Biblię hebrajską. To jednak, obok innych znamion, świadczy o tym, że jest ona o wiele mniej staro­żytna od literatury greckiej, nie mówiąc o sumeryjsko-babilońskiej czy syryjsko - fenickiej, tj. aramejskiej. - Żydzi zaś uznają kształt tych liter za święty nośnik duchowych mocy, a poznawanie ich - za sposób przybliżania się do Jahwe.

[18] Łk 23, 6-7; Mt 26, 73; Dz 1, 11; 2, 7.

[19] Mt 5, 21. 27. 31. 33. 38. 43.

[20] Mt 3, 12; Łk 3, 17.

[21] „Portatori della Parola di Dio”: Komisja d/s Stosunków z Żydostwem Papieskiej Rady d/s Jedności Chrześcijan, <Perche i doni e la chiamata di Dio sono irrevocabili> (Rm 11, 29). Riflessioni su ąuestioni teologiche, n. 40.

[22] Gal 4, 4; Ef 1, 10; Mk 1, 15.

[23] Breviarium Romanum, Antiphona II ad Laudes die 1 I (Octava Nativitatis Domi­ni): „Quando natus es ineffabiliter ex Virgine, tunc impletae sunt Scripturae: si- cut pluvia in vellus descendisti, ut salvum faceres genus humanum: te laudamus, Deus noster”.

[24] Dz 2, 22-23; 3, 14-15.

[25] Procesja Niedzieli Palmowej, według Mk 11,4-10; Mt 21, 6-11.

[26] Mszalny Symbol Konstantynopolski: DS 150.

[27]  Sobór Konstantynopolski IV, Kanon 21: DS 661; Sobór Florencki, Bulla Laetentur caeli o zjednoczeniu z Grekami: DS 1307-1308.

[28] ŚW. AMBROŻY, De poenitentia I, c. 2; ŚW. HIERONIM, In epistulam Pauli ad Titum 3, 10-11; ŚW. AUGUSTYN, De gratia Christi, c. 20; Enchiridion, c. 65; ŚW. LEON II, List Regi regum do cesarza w Konstantyna IV: DS 563; Innocenty III, Sermo II: PL 218, 656; Sermo IV: PL 218, 670; Paweł IV, Bulla Cum ex apostolatus officio (16 II 1559); ŚW. Robert Bellarmin SJ, De Romano pontifice II, c. 30; F. SYL- VIUS, Commentarium in totam II-IIS. Thomae Aquinatis, Antwerpia 1697, q. 39, a. 1; ŚW. ALFONS Liguori, Oeuvres completes IX, Paryż 2013, s. 232; C. MAZELLA SJ, De religione et Ecclesia, Rzym 1880, s. 617; C. BADII, Institutiones iuris canonici, in usum scholarum, Florencja 1921, 160. 165; F. X. WERNZ, P. VIDAL, Ius canoni- cum II: De personis, Rzym 1943, s. 453; U. BESTE, Introductio in Codicem, Collegeville 1946, kan. 221: „W tym ostatnim przypadku [herezji] papież utraciłby swą władzę samoczynnie i to bez ogłaszania żadnego wyroku, bo stolica pierwsza [czyli rzymska] przez nikogo nie bywa sądzona”; A. Vermeersch, I. CREUSEN, Epi- tome iuris canonici, Rzym 1949, s. 340; M. CONTE A CORONATA OFMCap., Insti­tutiones iuris canonici I, Rzym 1950, ss. 313. 316; E. F. REGATILLO, Institutiones iuris canonici I, Santander 1956, s. 396; I. IRAGUI, Manuale theologiae dogmaticae, Madryt 1959, s. 371. - Także względem nowego Kodeksu zob. np. The Code of Canon Law. A Text and Commentary (wyd. J. A. CORRIDAN i inni), Nowy Jork 1985, kan. 333.

[29] Mszalny Symbol konstantynopolski: DS 150.

[30] Ten zaś kończy się następująco: „Ja, Jezus, posłałem mego anioła, by wam za­świadczyć o tym, co dotyczy Kościołów [miejscowych, ...] Gdyby ktoś odjął coś ze słów księgi tego proroctwa, to Bóg jemu odejmie udział w drzewie życia i w Mie­ście świętym” (Ap 22, 16-19), którym jest niebo.

[31] F. X. WERNZ, P. VIDAL, Ius canonicum, s. 433.

[32] 2 Kor 10, 8; 13, 10.

[33]  Świadczy o tym tytuł drugiego pisma o Kościele, które nazwano „Konstytucją duszpasterską o Kościele w świecie współczesnym”. Obecnie zaś ta owijająca w bawełnę mowa o niedogmatyczności, zwłaszcza po wstępie soborowym, ma kie­rować myśl w stronę jakiejś niegroźnej doraźności pasterskiej, podczas gdy przeczy temu nie tylko treść, lecz nawet tytuł dokumentu (Riflessioni teologiche...), jak i jego streszczenia w ‘L’Osservatore Romano’ (Un nuovo contesto teologico); zob. przypis 2.

[34]  Sobór Konstantynopolski IV, Kanon 21: DS 661-664; Sobór Florencki, Bulla Laetentur caeli o zjednoczeniu z Grekami: DS 1307.

[35]  Sobór Watykański I, Konstytucja dogmatyczna Pastor aeternus o Kościele chrystusa, c. 4: DS 3070.

 

https://sacerdoshyacinthus.com/wp-content/uploads/2016/04/o-b-huculak-watykan-dzisiaj


People in this conversation

Comments (1)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
This comment was minimized by the moderator on the site

„Królowanie Chrystusa w świetle encykliki Piusa XI Quas Primas" - o. prof. Benedykt Huculak
https://youtu.be/7__2grtbShY

Guest
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location