THE APOSTASY OF JOHN PAUL II
Notice that I have not chosen the word heresy, but rather apostasy. John Paul’s errors truly constitute an apostasy, and not merely a heresy. Heresy is to doubt or deny a particular truth of the faith, or perhaps some truths of the faith, e.g., the divinity of Christ, the real presence of Christ in the Holy Eucharist, the virgin birth, etc. You are probably familiar with some of the well-known heretics of history: Arius, Luther, Calvin. Apostasy, on the other hand, is to completely reject the Christian faith. For example, the emperor in the fourth century, Julian, utterly repudiated the faith and became an apostate, embracing the cult of the Roman gods of old. He is known as Julian the Apostate. So why do I use this strong word with John Paul II, who professes to be a Catholic, and who even from time to time says edifying and pious things? It is because he does not adhere to any of the articles of faith which he professes to believe. He does not adhere to them because for him these sacred truths do not exclude what is opposed to them. What contradicts these truths are not, for him, false. Why does he not hold them to be false? Because first and above all, John Paul II is an ecumenist, and not a Catholic. An ecumenist is someone who believes that all religions contain a certain measure of the truth, some more, some less, and that they all therefore have a certain value. All religions, for the ecumenist, are true religions. Some are merely better than others. The most that they give to the Catholic Church is that it has the “fullness of truth,” whereas the others have only “partial truth.” But when they talk about the Catholic Church, are they speaking about the Catholic Church which you and I know? No, they are referring to this reformed Catholicism, this new religion of Vatican II, an ugly fake of the true faith. They also distinguish between “The Church” and the “Catholic Church.” “The Church” for them is all humanity, since, as Vatican II said in Gaudium et Spes, Christ united himself in some way with every man because of His Incarnation:Human nature, by the very fact that it was assumed, not absorbed, in him [Christ], has been raised in us to a dignity beyond compare. For, by his incarnation, he, the Son of God, has in a certain way united himself with each man. (Gaudium et Spes, no. 22)John Paul repeated this in his first encyclical, and indeed has made it the central theme of his doctrine. Let us listen to some other texts of John Paul. He speaks about the pan-christian ecumenical day of Assisi (October 27, 1986) and says that:Such a day seemed to express, in a visible manner, the hidden but radical unity which the Word has established among men and women of this world… the fact of having come together at Assisi is like a sign of the profound unity of those who seek spiritual values in religion…The Council has made a connection between the identity of the Church and the unity of the human race. (Lumen Gentium 1 and 9; Gaudium et Spes, 42)Therefore every man, inasmuch as he is united to the Word by virtue of His Incarnation only, is a member of the Church of Christ. The Church of Christ is nothing else than the whole human race without any exception. In the same speech, he continues this theme by explaining that the divine order of things is the unity of all men who seek religious values. The differences of faith and morals which exist among the various religions are the effect of human beings who have corrupted the divine order. Thus the goal, for John Paul, is to make religious differences disappear, and make the divine order — that is the pantheistic order — prevail. Let us cite his speech:Religious differences reveal themselves as pertaining to another order. If the order of unity is divine, the religious differences are a human doing and must be overcome in the process towards the realization of the grandiose design of unity which presides over creation. It is possible that men not be conscious of their radical unity of origin and of their insertion in the very same divine plan. But despite such divisions, they are included in the grand and single design of God in Jesus Christ, who united himself in a certain way with every man (Gaudium et Spes, 22) even if he is not conscious of it.From these words we perceive the apostasy of John Paul: all men belong to a pantheistic Christ who is united to each man, whether he knows it or not, by virtue of his Incarnation. Listen again to John Paul II:To this catholic unity of the people of God all men are called, to this unity belong, in diverse forms, the catholic faithful and those who look with faith towards Christ and finally all men without exception. These words of John Paul give us the key to understanding the enigma of this man: on the one hand to profess the truths of the Catholic Faith, to recite the Catholic Credo, but on the other hand to profess at the same time a complete repudiation of the Faith by abominable acts against the First Commandment. John Paul II sees the value and utility of the Catholic Faith and of the Catholic Church as the instrument of uniting humanity, not indeed by leading them to the true Savior, but rather to this pantheistic Christ who embraces all men despite their religious differences. He has, in short, created a dogma-less Church which seeks to unite humanity under a dogma-less Christ. Because the Catholic Church is so useful toward this end, transformed as it is by Vatican II, John Paul II professes many Catholic doctrines. But does he adhere to these doctrines with the certitude and firmness of divine faith? By no means! For anyone who truly has the Catholic Faith could not:Apostazja Jana Pawła II
Tekst przemówienia wygłoszonego w St-Maurice, Bretania (Francja) 13 sierpnia 2000 r.Z WYJĄTKOWĄ RADOŚCIĄ przyjechać do Francji w to wielkie święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny na zaproszenie Ojca Guépina. Wniebowzięcie jest największym ze wszystkich świąt Najświętszej Maryi Panny i to właśnie we Francji ten wspaniały triumf Matki Bożej obchodzony jest najbardziej uroczyście. Jak wiecie, wasz król Ludwik XIII uczynił ten dzień świętem narodowym Francji i wezwał do corocznego poświęcenia Francji Matce Boskiej. Pobożność i nabożeństwo Francuzów do Najświętszej Maryi Panny jest dobrze znane na całym świecie. Ale jak wszyscy dobrze wiecie, naszą radość łagodzi smutek, który musimy znosić każdego dnia z powodu kryzysu w Kościele katolickim. Znosimy ten smutek od trzydziestu pięciu lat i pytamy: „Domine, usquequo?” "Lord, na jak długo jeszcze?” To, co niezmiernie potęguje nasz smutek w tych czasach, to niepowodzenie wiernych katolików w zorganizowaniu jednolitego i konsekwentnego frontu przeciwko wrogowi. Kiedy rozglądamy się po obozie katolickiego ruchu oporu, jak zaniepokojeni jesteśmy widząc jego brak jedności. Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że większość tych, którzy stawiają opór, nie uznaje wroga za wroga, ale raczej za autorytet Chrystusa. W ten sposób postrzegając modernistów jako prawdziwy autorytet Chrystusa i Jego Kościoła, oddali się oni pod posłuszeństwo modernistów, jak w przypadku Bractwa św. Piotra, lub pragną być w komunii z modernistami, być im podlegać i współpracować z nimi, jak to ma miejsce w Bractwie Św. Piusa X. Dlatego dostrzegam, że moja misja biskupa polega na alarmowaniu katolików o prawdziwie katolickiej odpowiedzi na obecny kryzys w Kościele. Ponadto mam nadzieję, że wyświęcę do kapłaństwa młodych mężczyzn, którzy zostali uformowani w całkowicie katolicki sposób i którzy nie reagują na apostazję Jana Pawła II duchem schizmy. Oto dwa tematy, które dzisiaj poruszę: po pierwsze, apostazja Jana Pawła II i jej teologiczne konsekwencje; a po drugie, prawdziwie katolicka odpowiedź na tę apostazję. apostazja Jana Pawła II i jej teologiczne konsekwencje; a po drugie, prawdziwie katolicka odpowiedź na tę apostazję. apostazja Jana Pawła II i jej teologiczne konsekwencje; a po drugie, prawdziwie katolicka odpowiedź na tę apostazję.
APOSTAZJA JANA PAWŁA II
Zauważ, że nie wybrałem słowa herezja, ale raczej odstępstwo. Błędy Jana Pawła naprawdę stanowią odstępstwo, a nie tylko herezję. Herezja polega na zwątpieniu lub zaprzeczeniu określonej prawdzie wiary lub być może niektórych prawd wiary, np. boskości Chrystusa, rzeczywistej obecności Chrystusa w Najświętszej Eucharystii, dziewiczego narodzenia itp. Prawdopodobnie znasz niektóre znanych heretyków historii: Ariusza, Lutra, Kalwina. Z drugiej strony odstępstwo to całkowite odrzucenie wiary chrześcijańskiej. Na przykład cesarz Julian z IV wieku całkowicie odrzucił wiarę i stał się odstępcą, przyjmując kult dawnych rzymskich bogów. Znany jest jako Julian Apostata. Dlaczego więc używam tego mocnego słowa do Jana Pawła II, który wyznaje, że jest katolikiem, a kto nawet od czasu do czasu mówi rzeczy budujące i pobożne? Dzieje się tak dlatego, że nie trzyma się żadnego z artykułów wiary, w które twierdzi, że wierzy. Nie trzyma się ich, ponieważ dla niego te święte prawdy nie wykluczają tego, co im się sprzeciwia. To, co zaprzecza tym prawdom, nie jest dla niego fałszem. Dlaczego nie uważa ich za fałszywe? Bo przede wszystkim Jan Paweł II jest ekumenistą, a nie katolikiem. Ekumenista to ktoś, kto wierzy, że wszystkie religie zawierają pewną miarę prawdy, niektóre więcej, inne mniej, i dlatego wszystkie mają pewną wartość. Wszystkie religie są dla ekumenistów prawdziwymi religiami. Niektóre są po prostu lepsze od innych. Najwięcej, co dają Kościołowi katolickiemu, to to, że ma „pełnię prawdy”, podczas gdy inni mają tylko „prawdę częściową”. Ale kiedy mówią o Kościele katolickim, czy mówią o Kościele katolickim, który ty i ja znamy? Nie, oni mają na myśli ten zreformowany katolicyzm, tę nową religię Vaticanum II, brzydką podróbkę prawdziwej wiary. Rozróżniają także „Kościół” i „Kościół katolicki”. „Kościół” to dla nich cała ludzkość, ponieważ, jak powiedział Sobór Watykański II w Gaudium et spes, Chrystus zjednoczył się w pewien sposób z każdym człowiekiem przez swoje Wcielenie: Ludzka natura przez sam fakt, że została w Nim [Chrystusie] przyjęta, a nie wchłonięta, została w nas wyniesiona do nieporównywalnej godności. Albowiem przez swoje wcielenie On, Syn Boży, zjednoczył się w pewien sposób z każdym człowiekiem. (Gaudium et spes, nr 22) Jan Paweł powtórzył to w swojej pierwszej encyklice i rzeczywiście uczynił to centralnym tematem swojej doktryny. Posłuchajmy kilku innych tekstów Jana Pawła. Mówi o panchrześcijańskim dniu ekumenicznym w Asyżu (27 października 1986 r.) i mówi: „Ten dzień zdawał się wyrażać w sposób widzialny ukrytą, ale radykalną jedność, jaką Słowo ustanowiło wśród mężczyzn i kobiet tego świata … Albowiem przez swoje wcielenie On, Syn Boży, zjednoczył się w pewien sposób z każdym człowiekiem. (Gaudium et spes, nr 22) Jan Paweł powtórzył to w swojej pierwszej encyklice i rzeczywiście uczynił to centralnym tematem swojej doktryny. Posłuchajmy kilku innych tekstów Jana Pawła. Mówi o panchrześcijańskim dniu ekumenicznym w Asyżu (27 października 1986 r.) i mówi: „Ten dzień zdawał się wyrażać w sposób widzialny ukrytą, ale radykalną jedność, jaką Słowo ustanowiło wśród mężczyzn i kobiet tego świata … Albowiem przez swoje wcielenie On, Syn Boży, zjednoczył się w pewien sposób z każdym człowiekiem. (Gaudium et spes, nr 22) Jan Paweł powtórzył to w swojej pierwszej encyklice i rzeczywiście uczynił to centralnym tematem swojej doktryny. Posłuchajmy kilku innych tekstów Jana Pawła. Mówi o panchrześcijańskim dniu ekumenicznym w Asyżu (27 października 1986 r.) i mówi: „Ten dzień zdawał się wyrażać w sposób widzialny ukrytą, ale radykalną jedność, jaką Słowo ustanowiło wśród mężczyzn i kobiet tego świata … fakt spotkania się w Asyżu jest jakby znakiem głębokiej jedności tych, którzy w religii poszukują wartości duchowych… Sobór połączył tożsamość Kościoła z jednością rodzaju ludzkiego. (Lumen Gentium 1 i 9; Gaudium et spes, 42) Dlatego każdy człowiek, o ile jest zjednoczony ze Słowem jedynie mocą Jego Wcielenia, jest członkiem Kościoła Chrystusowego. Kościół Chrystusowy to nic innego jak cała ludzkość bez żadnego wyjątku. W tym samym przemówieniu kontynuuje ten temat, wyjaśniając, że boski porządek rzeczy jest jednością wszystkich ludzi, którzy poszukują wartości religijnych. Różnice wiary i obyczajów, jakie istnieją między różnymi religiami, są skutkiem ludzkich istot, które zepsuły boski porządek. Tak więc celem dla Jana Pawła jest zniknięcie różnic religijnych i sprawienie, by zwyciężył porządek boski – czyli porządek panteistyczny. . Przytoczmy jego przemówienie: Różnice religijne ujawniają się jako związane z innym porządkiem. Jeśli porządek jedności jest boski, różnice religijne są dziełem człowieka i muszą zostać przezwyciężone w procesie realizacji wspaniałego projektu jedności, który przewodniczy stworzeniu. Możliwe, że ludzie nie będą świadomi swej radykalnej jedności pochodzenia i swojego zaangażowania w ten sam Boski plan. który zjednoczył się w pewien sposób z każdym człowiekiem (Gaudium et spes, 22), nawet jeśli nie jest tego świadomy. Z tych słów dostrzegamy odstępstwo Jana Pawła: wszyscy ludzie należą do panteistycznego Chrystusa, który jest zjednoczony z każdym człowiekiem, niezależnie od tego, czy o tym wie, czy nie, mocą swojego wcielenia. Posłuchajcie jeszcze raz Jana Pawła II: Do tej katolickiej jedności Ludu Bożego powołani są wszyscy ludzie, do tej jedności należą w różnych formach katolicy i ci, którzy z wiarą patrzą na Chrystusa, a wreszcie wszyscy ludzie bez wyjątku. Te słowa Jana Pawła dają nam klucz do zrozumienia zagadki tego człowieka: z jednej strony wyznawać prawdy Wiary Katolickiej, recytować Katolickie Credo, ale z drugiej strony wyznawać jednocześnie całkowite odrzucenie wiary przez odrażające czyny przeciw Pierwszemu Przykazaniu. Jan Paweł II widzi wartość i użyteczność Wiary Katolickiej i Kościoła Katolickiego jako narzędzia jednoczącego ludzkość, w istocie nie przez doprowadzenie jej do prawdziwego Zbawiciela, ale raczej do tego panteistycznego Chrystusa, który obejmuje wszystkich ludzi pomimo ich różnic religijnych. Krótko mówiąc, stworzył Kościół bez dogmatów, który stara się zjednoczyć ludzkość pod Chrystusem bez dogmatów. Ponieważ Kościół Katolicki jest tak pożyteczny w tym celu, tak przekształcony przez Sobór Watykański II, Jan Paweł II wyznaje wiele katolickich doktryn. Ale czy trzyma się tych doktryn z pewnością i stanowczością boskiej wiary? W żaden sposób! Każdy bowiem, kto naprawdę ma wiarę katolicką, nie mógł:
pocałuj Koran, mahometańską „Biblię”.
powiedzmy, że wszyscy ludzie są zjednoczeni z Chrystusem wyłącznie na mocy Wcielenia[1].
powiedz, że wszyscy ludzie są zbawieni. [2]
powiedzieć, że jeden, święty, katolicki i apostolski Kościół Credo jest obecny we wszystkich swoich istotnych elementach w niekatolickich sektach [3].
powiedzieć, że Kościół katolicki jest w komunii z niekatolickimi sektami [4].
mówią, że Kościół katolicki nie jest w stanie uwiarygodnić Ewangelii, chyba że nastąpi „zjednoczenie chrześcijan”[5].
powiedzieć, że Kościół katolicki dzieli wspólną wiarę apostolską z sektami niekatolickimi [6].
powiedzieć, że niekatolickie sekty mają misję apostolską.[7]
powiedzmy, że Duch Święty używa niekatolickich sekt jako środka zbawienia.[8]
mówią, że zostało objawione przez Boga, że ludzie mają prawo do wolności religijnej i wolności sumienia[9].
powiedzmy, że właściwie uporządkowane społeczeństwo to takie, w którym wszystkie religie mają wolną rękę w praktykowaniu, prozelityzmie i propagowaniu[10].
powiedzmy, że zstąpienie naszego Pana do piekła oznacza po prostu, że został pogrzebany.[11]
uczestniczyć we wszystkich formach kultu niekatolickiego, w tym luteranów, Żydów, Hindusów, Indian amerykańskich, Polinezyjczyków, by wymienić tylko niektóre;
chwalić religię voodoo;
zezwolić na obrzydliwość Asyżu, w którym złoty posąg Buddy został umieszczony na ołtarzu okadzanym przez buddyjskiego kapłana;
zezwolić na ekumeniczne obrzydliwości zawarte w Dyrektorium Ekumenicznym.
aprobować świętokradztwo Najświętszego Sakramentu, zezwalając na jego przyjmowanie niekatolikom.
trzymaj się i nauczaj bluźnierczego i heretyckiego poglądu na Kościół, że Kościół Chrystusowy nie jest dokładnie tym samym co Kościół Katolicki, ale jedynie w nim trwa. . Ta heretycka doktryna była nauczana przez Vaticanum II w Lumen gentium, a jej heretyckie znaczenie było wielokrotnie podtrzymywane przez Jana Pawła, szczególnie w Dyrektorium Ekumenicznym.
powiedzieć, że muzułmanie i katolicy czczą tego samego Boga.[12]
Udziel publicznej aprobaty dla Wspólnej Deklaracji o Doktrynie Usprawiedliwienia, która zawiera wiele wyraźnych herezji i całkowicie zaprzecza uroczystemu nauczaniu Soboru Trydenckiego dotyczącego usprawiedliwienia.
To tylko niektóre z herezji Jana Pawła II. Nie wolno nam nigdy zapominać, że ktoś może zamanifestować przynależność do herezji nie tylko słowem, ale także czynem. W ten sposób jego liczne akty ekumeniczne, które są obrazą jedynego, prawdziwego Boga, są przejawem wewnętrznego przywiązania do herezji. Wszystkie te błędy i herezje są utrzymywane i nauczane przez Jana Pawła II w imię ekumenizmu. To właśnie ten ekumenizm jest odstępstwem Jana Pawła II. Ekumenizm jest apostazją, ponieważ sprowadza wszystkie dogmaty wiary katolickiej do teorii względności. W systemie ekumenicznym wszystkie religie są postrzegane jako mające pewną część prawdy, a zatem wszystkie religie są postrzegane jako mające pewną wartość. Z tego powodu Jan Paweł II wielokrotnie powtarzał herezję Vaticanum II: Duch Święty nie zawahał się użyć religii niekatolickich jako środka zbawienia. Jednak takie traktowanie dogmatów Kościoła katolickiego oznacza pozbawienie ich wartości. Ekumenista porzuca wszystkie dogmaty Kościoła katolickiego, ponieważ żadnemu z nich nie daje przyzwolenia na wiarę. Wiara jest przylgnięciem do dogmatu opartego na autorytecie Boga objawiającego. Dlatego to, w co wierzymy na mocy wiary, jest absolutne i niezmienne. Męczennicy wyznają, że trzymają się tych niezmiennych dogmatów, rezygnując z życia, czasami po przejściu okrutnych tortur. Stąd cnota wiary nie może tolerować ekumenizmu. Ekumenizm jest wprost sprzeczny z przyzwoleniem wiary, i dlatego jest poważnym pogwałceniem pierwszego przykazania Bożego: Ja jestem Panem twoim Bogiem, nie będziesz miał obcych bogów przede mną. Ekumenista, trzeba pamiętać, buduje wielką religię ekumeniczną, wielką ekumeniczną świątynię, w której wszystkie religie będą mogły współistnieć, bez względu na ich wewnętrzne przekonania, o ile żadna z nich nie utrzymuje, że jej wierzenia są absolutnie prawdziwe i wykluczające przekonania, które są mu przeciwne. Ten fakt wyjaśnia, dlaczego Jan Paweł II od czasu do czasu mówi o doktrynie katolickiej: dla niego jest to mówienie o naszych sprawach wewnętrznych, naszym doświadczeniu religijnym, naszych dogmatach. Ale dla niego te dogmaty są utrzymywane i nauczane w kontekście ekumenizmu, to znaczy pozbawione jakiegokolwiek absolutnego znaczenia. Można ją porównać do lokalnej kuchni różnych regionów Francji: każdy region ma swoje własne dania, własne wina, własne sery. Wszystkie są dobre same w sobie, a kuchnia jednego regionu nie wyklucza specjałów innego regionu. W podobnym świetle Jan Paweł II widzi religię. Wszystkie religie są efektem działania Boga w duszy; wszystkie religie mają pewną prawdę. Misją Kościoła jest zatarcie podziałów między różnymi religiami i zjednoczenie wszystkich ludzi w jedną wielką światową religię, nie eliminując jednak uzasadnionej różnorodności dogmatów. To jest odstępstwo. Wiemy to nie z własnego osądu, ale z nauczania Kościoła katolickiego. Papież Pius XI w swojej encyklice Mortalium Animos, odnosząc się do kongresów ekumenicznych, powiedział: Najwyraźniej katolicy w żaden sposób nie mogą pochwalić tych przedsięwzięć, ponieważ opierają się one na fałszywej opinii tych, którzy uważają, że wszystkie religie są mniej lub bardziej dobre i godne pochwały, z których wszystkie, choć nie w ten sam sposób, są jednakowo widoczne i świadczą o ten wrodzony zmysł, który jest w nas zaszczepiony, przez który pociąga nas Bóg i pobożne uznanie Jego suwerenności. Ci, którzy podzielają tę opinię, nie tylko błądzą i są oszukiwani, ale także, ponieważ odrzucają prawdziwą religię, wypaczając jej pojęcie, stopniowo zwracają się ku naturalizmowi i ateizmowi. Z tego powodu wyraźnie wynika, że przez które pociąga nas Bóg i pobożne uznanie Jego suwerenności. Ci, którzy podzielają tę opinię, nie tylko błądzą i są oszukiwani, ale także, ponieważ odrzucają prawdziwą religię, wypaczając jej pojęcie, stopniowo zwracają się ku naturalizmowi i ateizmowi. Z tego powodu wyraźnie wynika, że przez które pociąga nas Bóg i pobożne uznanie Jego suwerenności. Ci, którzy podzielają tę opinię, nie tylko błądzą i są oszukiwani, ale także, ponieważ odrzucają prawdziwą religię, wypaczając jej pojęcie, stopniowo zwracają się ku naturalizmowi i ateizmowi. Z tego powodu wyraźnie wynika, żektokolwiek trzyma się takich rzeczy lub bierze udział w ich przedsięwzięciach, całkowicie porzuca religię objawioną przez Boga.
KONSEKWENCJE APOSTAZJI JANA PAWŁA II
Jest oczywiste, że odstępstwo, które jest najgorszym grzechem przeciwko wierze, ma straszne konsekwencje w Kościele, który jest organizacją opartą na wierze. Naszym „biletem” wstępu do Kościoła katolickiego jest wyznanie prawdziwej Wiary. Podczas chrztu, jeszcze przed wejściem do budynku kościoła, ksiądz pyta: „O co prosisz Kościół Boży?” Odpowiedzią jest „wiara”. Bez tego wyznania wiary ksiądz nie zgodziłby się na przyjęcie nas do Kościoła. Tak więc utrata wiary, czy to przez herezję, czy apostazję, ma bezpośrednią i automatyczną konsekwencję oddzielenia nas od Kościoła katolickiego. Aby jednak tak się stało, nasza herezja lub odstępstwo muszą być uporczywe. Nasza herezja lub apostazja jest uporczywa, jeśli świadomie i dobrowolnie sprzeciwiamy się nauczaniu Kościoła katolickiego. Jedynym czynnikiem, który zwalnia heretyka z uporczywości, jest nieznajomość faktu, że głoszona przez niego doktryna jest sprzeczna z nauczaniem Kościoła katolickiego. Czy możemy usprawiedliwić Jana Pawła II z powodu ignorancji? Oczywiście nie. Absurdem byłoby powiedzieć, że człowiek z tak dużym wykształceniem w wierze przedsoborowej mógłby być nieświadomy nauczania Kościoła katolickiego. Chociaż moglibyśmy wyobrazić sobie ignorancję u zwykłego świeckiego, nie można wyobrazić sobie ignorancji u byłego profesora seminarium, takiego jak Jan Paweł II, który ma doktorat z Papieskiego Uniwersytetu Angelicum. Jeśli w takim człowieku możliwa była ignorancja, to kto mógłby być winny herezji lub apostazji? Jesteśmy uspokojeni o uporczywości Jana Pawła II, gdy weźmiemy pod uwagę, że podczas jego ponad dwudziestoletniej okupacji Watykanu panowało zniszczenie wiary we wszystkich instytucjach kościelnych. Gdyby nie był zawzięty, byłby przynajmniej przerażony tą utratą wiary i podjąłby kroki przeciwko niej. Jedyne kroki, jakie podjął, są jednak przeciw zachowaniu tradycyjnej Wiary i podjął je bardzo energicznie i ze szczególną surowością. I. Oddzielenie od Kościoła i utrata autorytetu. Tak więc pierwszą konsekwencją apostazji Jana Pawła jest jego oddzielenie od Kościoła katolickiego. Oczywistym wnioskiem, który wypływa bezpośrednio z natury Wiary Katolickiej i Kościoła Katolickiego, jest to, że Jan Paweł II nie jest, a nawet nie może być prawdziwym Biskupem Rzymskim. Jest bowiem rzeczą oczywistą, że nie można być głową czegoś, czego nie jest nawet członkiem. Problem, przed którym stoimy, polega na tym, że jego oddzielenie od Kościoła katolickiego, a tym samym jego niepapiestwo, nie zostało prawnie ogłoszone. Gdyby sobór generalny lub konklawe ogłosiły jego odstępstwo i jego konsekwencje, kryzys w Kościele nagle by ustał. Zamieszanie się skończy. Byłby w tej samej sytuacji co Marcin Luter. Ale bolesnym problemem, przed którym stoimy, jest brak tej deklaracji prawnej i dlatego wygląda na prawdziwego papieża, cały czas wyznając i promulgując fałszywą religię. Nic bardziej naturalnie nie pasuje do papiestwa niż prawdziwa wiara i nie ma nic bardziej przeciwnego papiestwu niż wyznawanie i promulgowanie fałszywej religii. Władza papieska została przekazana przez Chrystusa Kościołowi, aby utwierdzać nas w objawionej prawdzie.II. Promulgowanie odstępstwa jako zasady wiary i dyscypliny. Druga konsekwencja apostazji Jana Pawła jest jeszcze ważniejsza. Musimy podkreślić, że Jan Paweł II nie tylko popadł w osobisty grzech herezji i apostazji, ale co jest nieskończenie bardziej zgubne, promulguje tę apostazję jako zasadę wiary i dyscypliny Kościoła rzymskokatolickiego. Jednym słowem Jan Paweł wymaga od wszystkich katolików, aby wraz z nim stali się ekumenicznymi apostatami. Jest to ważniejsze, ponieważ ta próba zmiany wiary i dyscypliny Kościoła katolickiego dotyka niezniszczalności Kościoła i jego stałej pomocy Chrystusa na przestrzeni wieków. „Jestem z tobą przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. W ten sposób Paweł VI i jego następcy ogłosili fałszywe doktryny Vaticanum II i późniejszą fałszywą liturgię i fałszywe dyscypliny. Czy możemy powiedzieć, że te fałszywe doktryny, ta fałszywa liturgia i te fałszywe dyscypliny są nam dane przez autorytet Chrystusa? Czy możemy przyznać, że Kościół katolicki zezwolił na powszechne promulgowanie i używanie takich rzeczy? Absolutnie nie. Jeśli bowiem kojarzymy wszystkie te odstępstwa z Kościołem katolickim, a w konsekwencji z autorytetem Chrystusa, to jak możemy powiedzieć, że Kościół jest niezniszczalny? Jak jest wspomagany przez Chrystusa? Ponieważ jesteśmy zobowiązani przez świętą wiarę, by nie twierdzić, że takie bluźnierstwa o Chrystusie i Jego Kościele, jesteśmy zobowiązani do wniosku, że w jakiś sposób osoby, które promulgowały te rzeczy, nie mają autorytetu Chrystusa ani Kościoła. Wniosek jest oczywisty: wiara, jaką mamy w Bożą pomoc Kościołowi, skłania nas do powiedzenia, że” musimy dojść do wniosku, że w jakiś sposób osoby, które głosiły te rzeczy, nie mają autorytetu Chrystusa ani Kościoła. Wniosek jest oczywisty: wiara, jaką mamy w Bożą pomoc Kościołowi, skłania nas do powiedzenia, że” musimy dojść do wniosku, że w jakiś sposób osoby, które głosiły te rzeczy, nie mają autorytetu Chrystusa ani Kościoła. Wniosek jest oczywisty: wiara, jaką mamy w Bożą pomoc Kościołowi, skłania nas do powiedzenia, że” niemożliwe jest, aby Paweł VI, Jan Paweł I czy Jan Paweł II byli prawdziwymi katolickimi papieżami.
ODPOWIEDŹ KATOLICKA
Podsumowując, katolicka odpowiedź na apostazję Jana Pawła II jest więc jasna: nie może on być prawdziwym Papieżem . Jest to jasne z dwóch powodów i z dwóch odrębnych argumentów: (1) przez jego osobiste i publiczne odejście od prawdziwej wiary, co stawia go poza Kościołem, oraz (2) przez jego głoszenie fałszywych doktryn, liturgii i dyscypliny, które dowodzi, że brakuje mu pomocy Chrystusa obiecanej prawdziwej władzy Kościoła.
ODPOWIEDZI NIEKATOLICKIE
I. Bractwo św. Piotra i zwolennicy Indultu Bractwo św. Piotra i zwolennicy Indultu akceptują hierarchię Novus Ordo jako hierarchię katolicką i akceptują Vaticanum II i wszystkie oficjalne reformy dokonane w wyniku Vaticanum II . Moderniści przyznali im prawo do zachowania Mszy Jana XXIII oraz do prowadzenia seminarium i instytutu według mniej lub bardziej przedsoborowych linii. Ich rozwiązaniem jest zatem trzymanie się tradycji pod auspicjami iw posłuszeństwie hierarchii Novus Ordo. Ich przywiązanie do tradycji nie jest zatem postrzegane jako obrona wiary przed modernistami, ale raczej jako preferencja, coś w rodzaju Wysokiego Kościoła we wspólnocie anglikańskiej. Z tego, co powiedzieliśmy powyżej, widzimy, że to wcale nie jest rozwiązanie. Odkąd zaakceptowali Novus Ordo jako katolicyzm, ograniczyli swoje przywiązanie do tradycji do zwykłej nostalgii. Stali się Wysokim Kościołem w obrębie ekumenicznej religii Jana Pawła II, religii, która nawet przyznaje się do voodoo, kultu Śiwy, Wielkiego Kciuka i Buddy, uwielbienia herezjarchów, takich jak Marcin Luter. Ale jedna rzecz musi na korzyść tych, którzy podążają za Bractwem św. Piotra, a to znaczy, że są przynajmniej konsekwentni i logiczni w swoim myśleniu, ponieważ widzą, że nie można zaakceptować Jana Pawła II jako papieża, a jednocześnie ignorować jego doktrynę i autorytet dyscyplinarny. Ale jest to absolutnie godne ubolewania, że ci ludzie mogli pozwolić sobie na bycie tak ślepym, aby być w komunii, to znaczy być współwyznawcami z modernistami, o których św. Pius X powiedział, że „powinni być bici pięściami”. II. Bractwo Św. Piusa X i innych Odpowiedzią Bractwa Św. Piusa X było przeciwstawienie się apostazji Jana Pawła II w duchu schizmy. Wielu innych podąża podobnym kursem. Mówiąc prosto, rozwiązanie lefebrystów jest takie: uznać autorytet Jana Pawła II, ale nie podążać za nim w jego błędach. Arcybiskup Lefebvre nalegał, aby wszyscy w Bractwie Św. Piusa X uważali Jana Pawła II za papieża, i usunął z Bractwa wszystkich, którzy publicznie utrzymywali, że nim nie jest. Zawsze postępował z rzymskimi modernistami tak, jakby mieli autorytet, szukając u nich aprobaty dla swojego Towarzystwa. Za rozwiązanie kryzysu modernistycznego widział tradycyjny ruch ludowy, który w każdej diecezji świata będzie domagał się tradycyjnych księży i odrzuciłby modernistycznych. Przypuszczał, że rozwiązanie sedewakantystyczne zrujnowałoby tak popularny ruch, ponieważ uważał, że stwierdzenie, że Jan Paweł II nie jest papieżem, jest zbyt trudne do zniesienia dla przeciętnego człowieka. Na oczywisty problem posłuszeństwa, jaki stwarza jego stanowisko, arcybiskup Lefebvre odpowiedział, że nie władza, w tym papieska, ma prawo powiedzieć nam, abyśmy zrobili coś złego. Ale Novus Ordo się myli. Dlatego papież nie może zmusić nas do przyjęcia Novus Ordo. To rozumowanie doprowadziło do konieczności: przesiać Novus Ordo dla katolicyzmu. Podobnie jak człowiek płukający w poszukiwaniu ziaren złota ukrytych w błocie, tak katolik musiał przesiać magisterium i dekrety Pawła VI i Jana Pawła II w poszukiwaniu ziaren prawdziwej wiary. Cokolwiek okaże się tradycyjne, zostanie zaakceptowane, cokolwiek modernistyczne, odrzucone. A ponieważ arcybiskup Lefebvre był najwybitniejszym z wyznawców tradycji, jego słowo stało się bezpośrednią normą wiary i posłuszeństwa dla setek księży i dziesiątek tysięcy katolików. Tak więc domniemany autorytet Jana Pawła II nie był wystarczający, aby poruszyć umysły i wolę katolików wiernych tradycji, ale musiał zostać wzmocniony aprobatą arcybiskupa Lefebvre'a. Ta rola przesiewacza, którą przejęło Towarzystwo, była zazdrośnie strzeżona, a każdy, kto odważył się ją zignorować, był uważany za wywrotowego i ostatecznie wyrzucany. Towarzystwo często posługuje się analogią ojca rodziny, który każe swoim dzieciom zrobić coś złego. Dzieci w takim przypadku muszą być nieposłuszne ojcu, aby być posłusznym wyższemu prawu Bożemu. Ale jednocześnie ojciec zawsze pozostaje ojcem. W podobny sposób, argumentują, Papież jest naszym ojcem i każe nam zrobić coś złego, to jest Vaticanum II i jego reformy. Musimy być nieposłuszni, argumentują, ponieważ są one sprzeczne z prawem Bożym. Mimo to Jan Paweł II pozostaje papieżem. Niestety nie można zastosować tej analogii. Przede wszystkim bycie czyimś naturalnym ojcem nigdy się nie zmieni, ponieważ opiera się na fizycznym pokoleniu. Ale bycie czyimś duchowym ojcem może się zmienić, ponieważ opiera się na duchowym pokoleniu. Papież mógł więc zrezygnować i nie być już duchowym ojcem katolików. Ale jest ważniejszy powód, dla którego ten argument jest fałszywy. Argument miałby zastosowanie, gdyby papież wydał konkretnej osobie konkretny rozkaz, który był zły (np. zbezczeszczenie krucyfiksu). W takim przypadku papież nie angażowałby całej praktyki Kościoła, a zatem nie wiązałby się z nieomylnością Kościoła. Ale gdyby miał ustanowić ogólne prawo, że wszyscy katolicy powinni zbezcześcić krucyfiksy, wtedy stawką byłaby sama niezniszczalność Kościoła. Jak bowiem Kościół Chrystusowy mógł ustanowić takie prawo? Czy nie prowadziłoby to wtedy wszystkich dusz do piekła? Fakt, że Jan Paweł II ustanowił ogólne prawa, które nakazują, a nawet dopuszczają zło, jest pogwałceniem niezniszczalności Kościoła. Stąd argument Bractwa nie może być zastosowany do obecnego kryzysu w Kościele. Jeśli Jan Paweł II jest papieżem, Nawet przyznanie, że papież może głosić fałszywe doktryny i wprowadzać uniwersalne dyscypliny, które są złe, samo w sobie jest herezją przeciwko nauczaniu, że Kościół katolicki jest w tych sprawach nieomylny. Jest nie do pomyślenia, aby podążając za uniwersalnymi naukami Kościoła lub jego uniwersalnymi dyscyplinami, można było sprowadzić na manowce i pójść do piekła. Gdyby to było możliwe, należałoby dojść do wniosku, że Kościół rzymskokatolicki nie jest prawdziwym Kościołem, ale ludzką instytucją, taką jak każdy inny fałszywy kościół. Co więcej, przesiewanie nauk Kościoła to ustanawianie siebie jako papieża, ponieważ wasze przestrzeganie tych nauk nie byłoby oparte na autorytecie Kościoła, ale raczej na waszym własnym „przesiewaniu” tych nauk. Jeden z ich przełożonych okręgowych napisał w liście potępiającym reformy Vaticanum II: „Dlatego nalegamy na uznanie papiestwa i hierarchii, mimo że wcale nie czujemy się z nimi jednością”. To zdanie najbardziej opisuje ich stanowisko, które łączy dwie rzeczy, które są wewnętrznie nie do pogodzenia, tj. uznanie Jana Pawła II za papieża, ale nie bycie z nim jednym.Od razu widać, że ich stanowisko zawiera labiryntowe sprzeczności z punktu widzenia eklezjologii katolickiej. Po pierwsze, w jakiś sposób widzą Vaticanum II i jego reformy zarówno jako katolickie, jak i niekatolickie, i z tego powodu „przesiewają” nauki i dyscypliny Novus Ordo, aby wydobyć ze zgniłej masy wszystko, co akurat w niej jest katolickie. . Dlatego kojarzą Novus Ordo z Kościołem katolickim. Uważają, że hierarchia Novus Ordo jest hierarchią katolicką, mającą autorytet Chrystusa do nauczania, rządzenia i uświęcania wiernych. Ale jednocześnie są ekskomunikowani przez ten właśnie autorytet, ponieważ działają tak, jakby go nie było, posuwając się tak daleko, że konsekrują biskupów wbrew bezpośredniemu „papieskiemu” nakazowi.Stanowisko lefebrystów jest stanowiskiem całkowicie niekonsekwentnym i rozdrabnia niezniszczalność Kościoła katolickiego, ponieważ utożsamia z Kościołem katolickim doktrynalne i dyscyplinarne odstępstwo Soboru Watykańskiego II i jego późniejszych reform. Nasze stanowisko jest takie, że Vaticanum II i jego reformy nie są katolickie i dlatego ci, którzy je ogłosili, nie mogą być posiadaczami katolickiego autorytetu. Gdyby byli prawdziwymi autorytetami katolickimi, mieliby pomoc Chrystusa i nie byliby w stanie głosić wadliwej doktryny i dyscypliny w Kościele katolickim. Lefebryści są jednak w niemożliwej sytuacji, by przeciwstawić się autorytetowi Kościoła katolickiego w sprawach doktryny, dyscypliny i kultu, które są efektem trzech zasadniczych funkcji hierarchii katolickiej, tj. funkcji nauczania, rządzenia i uświęcania, i które są podstawą potrójnej jedności Kościoła katolickiego, jedności wiara, jedność rządu i jedność komunii. Opieranie się Kościołowi katolickiemu w tych sprawach jest duchowym samobójstwem, ponieważ przynależność do Kościoła katolickiego jest konieczna do zbawienia. Jeśli wolno opierać się Kościołowi w doktrynie, dyscyplinie i kulcie, to czemu należy być posłusznym Kościołowi? Czym jest autorytet św. Piotra, jeśli można go ignorować w tych sprawach? Podsumowując zatem Bractwo Św. Piusa X uznaje autorytet Jana Pawła II, ale jednocześnie odrzuca prerogatywy jego autorytetu. W tej ostatniej kwestii są niestety porównywani do gallikanów, jansenistów i innych sekt obrządku wschodniego, którzy robili dokładnie to samo, to znaczy, którzy „przefiltrowali” doktryny i dekrety Biskupów Rzymskich zgodnie ze swoim upodobaniem. Według tych sekt, magisterium nie było wiążące, chyba że zostało uznane za zgodne z Tradycją. Nauki i dekrety Biskupów Rzymskich podlegały zatem rewizji przez te sekty, to znaczy „przesiewały” akty Papieży. W szczególności janseniści stwierdzili, że aby ustalić, czy doktryna jest tradycyjna, czy nie, należy przeprowadzić studium historyczne. To jest dokładnie to, co mówi Bractwo: że akty Magisterium muszą zostać odrzucone, jeśli historycznie katolicy nigdy w takie rzeczy nie wierzyli. Ale kto jest arbitrem Tradycji? Czy to nie Magisterium? Czy to nie autorytet Chrystusa powierzony Papieżowi? Oczywiście, że jest. Stąd jansenistowska doktryna przesiewania była jedynie marnym przykrywką protestanckiego osądu prywatnego. Jedyna różnica między protestantami a jansenistami polegała na tym, że pierwsi zastosowali swój prywatny osąd do Pisma Świętego, podczas gdy drudzy zastosowali swój prywatny osąd do Tradycji. Stanowisko Bractwa Św. Piusa X dotyczące magisterium i tradycji nie różni się niczym od stanowiska jansenistów. Podczas gdy protestanci popierają bezpłatne badanie Pisma Świętego, Towarzystwo popiera bezpłatne badanie Denzingera. Stąd jansenistowska doktryna przesiewania była jedynie kiepskim przebraniem protestanckiego prywatnego osądu. Jedyna różnica między protestantami a jansenistami polegała na tym, że pierwsi zastosowali swój prywatny osąd do Pisma Świętego, podczas gdy drudzy zastosowali swój prywatny osąd do Tradycji. Stanowisko Bractwa Św. Piusa X dotyczące magisterium i tradycji nie różni się niczym od stanowiska jansenistów. Podczas gdy protestanci popierają bezpłatne badanie Pisma Świętego, Towarzystwo popiera bezpłatne badanie Denzingera. Stąd jansenistowska doktryna przesiewania była jedynie kiepskim przebraniem protestanckiego prywatnego osądu. Jedyna różnica między protestantami a jansenistami polegała na tym, że pierwsi zastosowali swój prywatny osąd do Pisma Świętego, podczas gdy drudzy zastosowali swój prywatny osąd do Tradycji. Stanowisko Bractwa Św. Piusa X dotyczące magisterium i tradycji nie różni się niczym od stanowiska jansenistów. Podczas gdy protestanci popierają bezpłatne badanie Pisma Świętego, Towarzystwo popiera bezpłatne badanie Denzingera. Stanowisko Bractwa Św. Piusa X dotyczące magisterium i tradycji nie różni się niczym od stanowiska jansenistów. Podczas gdy protestanci popierają bezpłatne badanie Pisma Świętego, Towarzystwo popiera bezpłatne badanie Denzingera. Stanowisko Bractwa Św. Piusa X dotyczące magisterium i tradycji nie różni się niczym od stanowiska jansenistów. Podczas gdy protestanci popierają bezpłatne badanie Pisma Świętego, Towarzystwo popiera bezpłatne badanie Denzingera. Towarzystwo sprzeciwiło się apostazji Jana Pawła II nie prawdziwie katolicką odpowiedzią, ale odpowiedzią prywatnego osądu, przez co doktryny, dekrety i powszechne dyscypliny tego, co postrzegają jako Kościół, podlegają ich prywatnej analizie. Jakże sprzeczny jest prywatny osąd z duchem katolicyzmu! „Kto was słyszy, mnie słyszy” – powiedział nasz Pan. „Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane także w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane także w niebie” — powiedział do św. Piotra. Autorytet Boga powierzony św. Piotrowi przez naszego Pana Jezusa Chrystusa jest tym, co sprawia, że Kościół katolicki jest tym, czym jest. Postawa Bractwa Św. Piusa X sprowadza do czegoś misję apostolską Kościoła, powierzoną św. Piotrowi. niewiele więcej niż przypadkowe. Ale to właśnie ta władza, jej legalne posiadanie i przekazywanie czyni Kościół katolicki katolickim. To jest forma, duch, Kościoła katolickiego, czyli tego, przez co jest tym, czym jest. Nic nie może być bardziej istotne dla Kościoła katolickiego niż ta władza. Należy ponadto podkreślić, że sprawowanie władzy święceń bez aprobaty hierarchii Kościoła katolickiego jest bardzo ciężkim grzechem śmiertelnym i jest schizmatyckie, gdy jest dokonywane w systematyczna i stała moda. Nasz apostolat uzasadniamy powołując się na zasadę epicheia. Zgodnie z tą zasadą zakładamy, że autorytet Kościoła, prawdziwy papież, gdyby był obecny, chciałby, abyśmy odprawiali Mszę św. i udzielali sakramentów. Wiemy, że nasze założenie jest rozsądne, ponieważ inaczej wierni nie mieliby prawdziwej Mszy i sakramentów. Do zasady epichei można powoływać się tylko pod nieobecność prawodawcy. Aby użyć tej zasady przeciwko panującemu papieżowi, który sprawuje jurysdykcję nad sakramentami, czyni zamieszanie całego Kościoła katolickiego. To zatopienie się w protestantyzmie, gdzie każdy pastor otrzymuje swoją władzę „bezpośrednio od Boga”. Po co hierarchia, po co jurysdykcja, skoro każdy może decydować, że ma prawo wykonywać swoje nakazy, opierając się na własnym założeniu, że Kościół mu je dostarcza? W takim przypadku hierarchia byłaby czysto przypadkowa, a każdy kapłan, tak jak duchowni protestanccy, mógłby prowadzić swój własny apostolat. Duch schizmy w Bractwie Św. Piusa X jest widoczny w ich ofiarowaniu Mszy una cum. Bo albo Jan Paweł II jest papieżem, albo nie. Jeśli Jan Paweł jest papieżem, to Msza una cum Bractwa jest schizmatycka, ponieważ jest odprawiana poza i wbrew jego autorytecie. Jest to ołtarz przeciw ołtarzowi, ponieważ ich Msze nie są dozwolone przez Biskupa Rzymskiego. Ale jeśli nie jest papieżem, to ich Msza una cum jest również schizmatycka, ponieważ jest odprawiana poza Kościołem, w jedności z fałszywym papieżem. Innymi słowy, albo ołtarz tradycyjnego kapłana jest prawdziwym ołtarzem Boga, czyli ołtarz Jana Pawła II jest prawdziwym ołtarzem Boga. Ponieważ tradycyjny ksiądz wznosi swój ołtarz i kontynuuje swój apostolat przeciwko apostolatowi Novus Ordo — czyli Janowi Pawłowi II — oczywiste jest, że oba ołtarze nie mogą być jednocześnie prawowitymi ołtarzami katolickimi i że oba apostolaty nie mogą być jednocześnie prawdziwe apostolaty katolickie. Chrystus nie mógł autoryzować zarówno ołtarza Novus Ordo, jak i tradycyjnego ołtarza. Jeden jest legalny, a drugi bezprawny. Ponieważ mówimy, że nasz ołtarz jest słuszny, logicznie musimy powiedzieć, że ołtarz Novus Ordo, a zatem jego kapłaństwo i apostolat, są bezprawne. Ale jeśli ksiądz jednoczy się z nieprawomocnym ołtarzem, kapłaństwem i apostolatem Jana Pawła II i Novus Ordo, czyni swój własny ołtarz, kapłaństwo i apostolat bezprawnym, a zatem schizmatyckim. w grupie Lefebvre'a są dobrej woli i całym sercem pragną dobra Kościoła, niemniej jednak pracują pod wpływem duch schizmy. Ich polityka przesiewania magisterium jest w rzeczywistości heretycka. Jeśli popełnili te błędy, to z powodu braku dobrego szkolenia. Jako klerycy przedstawili się Towarzystwu i, nie wiedząc nic innego, zostali przesiąknięci tymi błędami podczas lat spędzonych w seminarium. Jestem pewien, że gdyby zostali odpowiednio przeszkoleni, nie trzymaliby się tych błędów. Wskazuję na ich błędy, tak poważne, jak są, nie po to, by osobiście ich zaatakować lub podważyć ich motywy, ale z szacunku dla prawdy. Jestem pewien, że oni również kochają prawdę i mam szczerą nadzieję, że usłyszą te krytyki w duchu miłosierdzia, w jakim zostały przekazane.
Wniosek
Jako biskup jestem głęboko zaniepokojony złym wpływem Bractwa Św. Piusa X. Zamiast budować katolicką odpowiedź na apostazję Jana Pawła II, zasiali ziarno ducha schizmy w wielu, wielu duszach. Młodzi ludzie wychowani w Bractwie będą mieli całkowicie wypaczone wyobrażenie o tym, czym tak naprawdę jest autorytet katolicki, autorytet Biskupa Rzymskiego. Być może nigdy nie poznają świętej i głębokiej czci, jaką katolicy zawsze okazywali tej najdostojniejszej władzy powierzonej ludziom. To nasza katolicka wiara w ten autorytet zmusza nas do stwierdzenia, że autorzy Novus Ordo nie mogliby tego mieć. Jakże byłoby też wspaniale, gdyby katolicy mogli zjednoczyć front przeciwko modernistom! Gdybyśmy wszyscy jednym głosem powiedzieli, że odstępstwo Soboru Watykańskiego II nie pochodzi od autorytetu Chrystusa! Byłoby to cudowne wyznanie wiary wśród prawdziwych katolików. Zamiast tego, większość katolików odpowiedziała albo jak anglikanie wyższego kościoła – Bractwo św. Piotra – albo jak schizmatyccy gallikanie i janseniści – Bractwo Św. Piusa X. Rzeczywiście, jak wrogowie Kościoła muszą być rozbawieni, że po dwóch tysiącach lata wyznania wiary,Zachęcam zatem, aby nie pozostawać obojętnym na te kwestie. Bardzo ważna jest konieczność katolickiej odpowiedzi. Bardzo ważne jest, abyśmy unikali zastępowania apostazji Jana Pawła II duchem schizmy, prywatnym osądem i pogardą dla władzy papieskiej co widać w stanowisku Bractwa Św. Piusa XI zachęcam również do modlitwy za członków tego Bractwa, którzy, jak już powiedziałem, mają dobrą wolę i pragną być dobrymi katolikami. Wprowadza ich w błąd obawa, że mówienie prawdy o Janie Pawle II opróżni ich kościoły. Powszechnie wiadomo, że wielu ich księży prywatnie zajmuje nasze stanowisko. Ale boją się, co się z nimi stanie, jeśli odejdą. Należy ich jednak zachęcać do odejścia i mówić im, że ich stanowisko nie jest zgodne z wiarą katolicką. Z naszego doświadczenia w Ameryce wynika, że wierni bardzo popierają księży, którzy zajęli publiczne stanowisko przeciwko papiestwu Jana Pawła II. Kiedy słyszą te wyjaśnienia, takie jak te, które tu przedstawiłem, widzą, że są one zgodne z zasadami katolickimi, i całym sercem przyjąć nasze stanowisko. Ale nawet gdyby tego nie zrobili, nawet gdyby ksiądz został doprowadzony do trudów, każdy ksiądz musi wiedzieć, że musi kochać prawdę katolicką bardziej niż siebie. Przed nami wspaniały przykład księdza Guépina, który w 1980 roku odważnie bronił zasad, które ja wyznałem. tutaj wyjaśnił i został w rezultacie szorstko wyrzucony z Towarzystwa. Chociaż oddał życie kapłaństwu, został jednak doraźnie wyrzucony na ulicę. Ale pozostał nieustraszony tym krzyżem i zniósł go wspaniałomyślnie, wiedząc dzięki swojej silnej wierze i żarliwej miłości do Boga, że lepiej umrzeć niż skompromitować wiarę katolicką. Niech inni księża Towarzystwa nauczą się jego odważnego przykładu i zrozumieją, że Bóg pobłogosławi apostolat księdza, który kocha swoją prawdę bardziej niż pociechy swojego ciała.Biuletyn św. Gertrudy Wielkiej 52, dodatek, jesień 2000)
[1] Odkupiciel Hominis, 13,3
[2] Homilia w Santa Maria in Trastevere, 27 kwietnia 1980
[3] List do Biskupów Kościoła Katolickiego na temat niektórych aspektów Kościoła rozumianego jako komunia , (1992)
[4] tamże.
[5] Osservatore Romano , 20 maja 1980
[6] tamże.
[7] Osservatore Romano, 10 czerwca 1980 r
[8] Catechesi Tradendæ, 16 października 1979 r
[9] Redemptor Hominis, 12.2 i Dives in Misericordia oraz jego przemówienie do Organizacji Narodów Zjednoczonych z 2 października 1979 r. iw wielu innych miejscach.
[10] Sobór Watykański II, Dignitatis Humanæ , dokument, o którym Jan Paweł II mówi, że ma szczególną moc wiążącą.
[11] Audiencja Generalna, 11 stycznia 1989
[12] 31 maja 1980 w przemówieniu do muzułmanów w Paryżu.
[13] Denzinger to księga zawierająca nauki papieży i soborów generalnych. http://www.traditionalmass.org/articles/article.php?id=29&catname=5
- kiss the Koran, the Mohammedan “Bible.”
- say that all men are united to Christ solely by virtue of the Incarnation.[1]
- say that all men are saved.[2]
- say that the one, holy, catholic and apostolic Church of the Creed is present, in all its essential elements, in non-Catholic sects.[3]
- say that the Catholic Church is in communion with non-Catholic sects.[4]
- say that the Catholic Church is incapable of giving credibility to the Gospel, unless there is a “reunion of Christians.”[5]
- say that the Catholic Church shares a common apostolic faith with the non-Catholic sects.[6]
- say that non-Catholic sects have an apostolic mission.[7]
- say that the Holy Ghost uses non-Catholic sects as a means of salvation.[8]
- say that it is divinely revealed that men have a right to religious freedom and freedom of conscience.[9]
- say that a properly ordered society is one in which all religions are given free rein to practice, proselytize and propagate.[10]
- say that Our Lord’s descent into hell simply means that He was buried.[11]
- participate in all forms of non-Catholic worship, including that of the Lutherans, the Jews, the Hindus, the American Indians, the Polynesians, to mention only some;
- praise the voodoo religion;
- permit the abomination of Assisi, in which a golden statue of Buddha was placed upon an altar an incensed by a Buddhist priest;
- permit the ecumenical abominations contained in the Ecumenical Directory.
- approve of sacrilege to the Blessed Sacrament by permitting non-Catholics to receive It.
- hold and teach the blasphemous and heretical notion of the Church, that the Church of Christ is not exactly the same thing as the Catholic Church, but merely subsists in it. This heretical doctrine was taught by Vatican II in Lumen Gentium, and its heretical meaning has been upheld by John Paul many times, particularly in the Ecumenical Directory.
- say that Moslems and Catholics worship the same God.[12]
- Give public approval to the Joint Declaration on the Doctrine of Justification, which contains many explicit heresies, and utterly contradicts the solemn teaching of the Council of Trent concerning justification.






