III
Nim posuniemy się dalej w naszym badaniu, zwrócimy uwagę na jedną okoliczność: na bezceremonialne szafowanie krwią i bohaterstwem polskiego ludu roboczego przez socjał-litwaków, jak gdyby był ich własnością.
Że jest to zjawisko wysoce nienormalne, świadczy przede wszystkim opinia niemieckiego socjalnego demokraty Gaunera w rosyjskim organie -Gołos S. D.« (Nr. 26, maj 1911) o działalności Róży Luksemburg w Niemczech jako o obcym przybyszu — lecz Polce!!! — niezwiązanym niczym z niemieckim proletariatem i tylko, by pokazać, że coś znaczy, nawołującym do strajków powszechnych, wtedy gdy nikt ich sobie nie życzy. W Tym samym sensie wypowiedział się Kautsky, co mocno Różą Luxemburg zdetonowało. I w ogóle zachcianka jej rozporządzania się proletariatem niemieckim ostro została potępiona. W - Przedświcie Nr. 9, wrzesień 1910, w notatce »Nowy skandalik« przedrukowany jest z i-Vorwaerts’u" artykuł, poświęcony miłej osobie R. Luksemburg, ze względu na jej napaści, skierowane przeciwko Zarządowi Niemieckiej Socjalnej Demokraci, nie chcącemu według jej widzimisię urządzać strejków powszechnych.
»Od miesiąca marca r. b. usiłuje tow. Luksemburg zmusić »VorwaertS ‘by zwrócił na nią uwagę.
Uważała ona wtenczas, że nadeszła chwila rozpoczęcia strejku masowego. Zdaniem jej minął czas demonstracji musi zaś przyjść strajk masowy. Artykuł jej, w którym tego żądała, odrzuciliśmy, gdyż uważaliśmy, że pora jest źle wybrana dla strejku masowego. Gdy zaś tow. L. rozpoczęła potem podróż agitacyjną, tyle poświęciliśmy jej uwagi, co każdej innej podobnej podróży.
Polemiki, która się toczyła pomiędzy nią, a to w. Kautskim, nie uważaliśmy za bardzo aktualną, gdyż nikt w partii nie przywiązywał wagi do wezwań tow. L. do strejku masowego. Dlatego wspomnieliśmy o tej polemice dopiero później...
Zakończenie tej polemiki wyzyskane zostało przez tow. L., by krzyczeć przed całym światem, że ruch za powszechnym głosowaniem w Prusach skonał, a skonał dlatego, gdyż nałożony mu został hamulec przez zarząd partyjny. Bardziej lekkomyślne twierdzenie nie zostało nigdy wygłoszone, gdyż znajduje się ono w całkowitej sprzeczności z faktami. Na podstawie tego zmyślonego twierdzenia rzucono ciężkie oskarżenia nie tylko przeciwko zarządowi, ale przeciw wszystkim towarzyszom, którzy znieśli to rzekome hamowanie (Bremsen) ze strony zarządu bez protestu, przeciw wszystkim towarzyszom, którzy nie poparli agitacji za strejkiem Masowem tow. L., czyli przeciw kolosalnej większości partii.
Jest naszym prawem i naszym obowiązkiem odeprzeć tę sprzeczną z prawdy napaść na partię, to obniżanie naszej walki.
Te są fakty, na podstawie których tow. L. uważała się za uprawnioną do umieszczenia w »Leipziger Volkszeitung' napaści przeciwko naszemu, jak się wyraziła «bezsilnie złośliwemu i pełnemu przekręceń szczekaniu” napaści, która swym brakiem miary, fałszem i złością nawet nas zadziwiła, nas, którzy przywykliśmy do rzeczy niesłychanych ze strony tow. L.
Zdaje się, że jest ona zdecydowana za wszelką cenę wywołać skandal, który by przeszkodził temu, by sprawa badeńska stała się głównym tematem dyskusji na zjeździe. nie zaś jej osoba.
Utrzymuje ona, że chce wywołać rzeczową dyskusję w sprawie taktyki walki o prawo wyborcze. W rzeczywistości dąży ona wszelkimi środkami i tez żadnych skrupułów do tego, by zamienić zjazd w dziką widownię skandalów.
To ma być wstępem do agitacji za wyborami do parlamentu, dla których czuje ona tylko pogardę.
Ale wypaliła ona za wcześnie. Towarzysze wiedzą teraz, o co jej idzie i postarają się o to, by skandal nie znalazł grunta dla siebie na zjeździe (podkreślenia wszystkie są w oryginale).
Co innego zaś, gdy idzie o Polskę. Tu wszystko wolno. Dowodem tego jej pogląd, wygłoszony w broszurze »Kwestia polska, a ruch socjalistyczny», w art. »Nacjonalistyczna Robinsonada na str. 159, w którym w sposób następujący szydzi z oględnego przyjmowania taktyki strejków powszechnych przez P. P. S.
» Przedświt, pisze R. Luksemburg, kultywuje największą pogardę dla rosyjskich »strejków, topionych we krwi robotniczej, stwierdza z tryumfem, że demonstracje, to » jedyny dotąd rodzaj szerszej akcji, stosowanej przez »iskrowców”, wyraża nadzieję, że socjał-demokratów rosyjskich te sukcesy »nie na stałe będą taką niesłychaną pewnością siebie przyjmowały, jak teraz. — Słowem jest znowu wiernem echem; najwewnętrzniejszych myśli, uczuć i nadziei — rosyjskiego absolutyzmu.
Przyszli »inicjatorowie międzynarodowej rewolucji» — sojusznikami nieświadomymi rosyjskiego caratu — zaiste wstrząsające tableau! Ostatni Mohikanie prawdziwej rewolucyjności wśród reakcyjnej topieli świata — filarami absolutyzmu «moskiewskiego! Ależ to nad ludzkie zmysły! A »Radomianin, »Łodzianin«, »Białostoczanin«, »Częstochowianin, Idysze Arbajter, Kurierek Zakordonowy«, lud, czekający na hasło do powstania, legiony, armatki, a nasze mundury, nasze chorągwie, nasze orły białe«. (Warto zwrócić uwagę na krzykliwie-żargonowy styl Róży Luksemburg).
Na str. 162 w tym samym art. pisze: »Już Lassalle wskazał na przykładzie wojen chłopskich 16-go wieku, że pod zewnętrzną postacią rewolucyjności, t. j. pod powłoką najskrajniejszych form walki i największego krwi przelewu może się kryć historycznie reakcyjna (podkor. w oryg.) zawartość«.
Zdanie to jak najdokładniej stosuje się do taktyki ’'rewolucyjnej socjał-litwactwa. Rzeczywiście nie tylko cała akcja S. D., łamiąca zobowiązania odezwy jej «Zarządu Głównego, potwierdza wymownie te słowa i objektywr.ie dowodzi, iż jest ona wysoce podejrzaną, lecz możemy jeszcze stwierdzić iż samą «S. D. K. P. i L.« nic nie obchodzi, kto i w jaki sposób wywołuje ów »ruch masowy«, «topiony we krwi robotniczej”, grunt, aby odbywał się pod jej » sztandarem «, o resztę mniejsza!
W «Przedświcie* Nr. 3, 19U9 w art. „Sprawa Azefa”, str. 161—2, podana jest ohydna napaść Róży Luksemburg na partyę socjał-rewolucjonistów z powodu zdemaskowania Azefa, Wtedy gdy «Humanité starała się pokrzepić na duchu partię S.-R. po tak straszliwym ciosie, słowy następującemu:
«Niechże nam zatem będzie tylko pozwolone powiedzieć im z całym szacunkiem, że w dzisiejszej chwili wzruszenia i kryzysu moralnego potrzebny jest im ten heroizm ducha, który patrzy w oczy rzeczywistości i bada wnioski oraz metody działania w chwili, gdy sama rzeczywistość uległa zmianie11. — Róża Luksemburg zajęła stanowisko, które było »najnikczemniejszym ze wszystkich«. Oto według niej prowokacja jest n i e u n i k n i en i e związana z terroryzmem i akcją zbrojną, mianowicie w Vorvaerts’ie* Nr. 22, 1909 pisze ona dosłownie.
»]est to nieszczęsna taktyka terroryzmu i tak zwanych ekspropryacyi, to znaczy rozbójniczych napadów i przywłaszczania sobie pieniędzy, która wywołała niesłychane sprzęgnięcie się akcji rewolucyjnej z intrygami policyjnymi. Głucha na socjalno-demokratyczne wywody, że podobna metoda walki nie ma nic wspólnego z rewolucyjną sprawą proletariatu, z walką klasową, że może ona oddziaływać tylko szkodliwie, tylko dezorganizująco, partia S, R. i zjednoczona z nią P P. S upierają się po dzień dzisiejszy bronić teoretycznie i wykonywać praktycznie terror i wywłaszczenia, jako czyny rewolucyjne. A skutki ? Straszliwa korupcja, która zakradła się do szeregów obu partii, chmara szpiclów i prowokatorów. którzy wmieszali się między walczących, zupełne zmieszanie szeregów rewolucyjnych z lumpenproletariatem, pospolite, jak to się dzieje w P o 1 s c e«.
Pogląd ten Róży Luksemburg rzuca ponure światło na bojówkę »S. D. K. P. i L.« Otóż bojówka ta, jak i bojówka N. D., powstała wbrew zapatrywaniom S. D. na terror, co czyni ją odrazu podejrzaną i czyny jej terrorystyczne konspirow ano i a nie niekiedy znienawidzeni »socjał- patrioci» szli na stryczek (patrz odezwę Warsz. Kum. S. D w »Czerw. Szt.«, Nr. 122, z powodu sądu wojennego nad niewinnie osądzonemi za zabicie przez bojowców S. D. pomocnika komisarza Kowalskiego, patrz również Nr. 112 »Czerw. Szt.« — »Omyłki sądowe” — jakie były skutki tajnego terroru bojowców S. D.) Natomiast uprawiała ona gorliwie bandytyzm, rozmaite ekspropryarye, dopuszczała się takich czynów, jak zabicie sympatyzującego ze sprawą robotniczą inżyniera Stankiewicza w Dąbrowie,, używana była do wprost fantastycznych spekulacji żydowskich w sposób prowokatorski. Fakty poniższe to potwierdzą,
W Nr. 153 >Myśli Niepodległej”, listopad 1910, znajduje się list S. Frankiewicza, wystawiający w charakterystycznym świetle Bojówkę esdecką.
»Znam fakty, pisze p, Frankiewicz, kiedy żydzi w porachunkach z chrześcijanami uciekali się do swych współplemieńców, uczestniczących w »Komitecie« i od nich uzyskiwali wyrok. Stwierdzam publicznie fakt, iż pewien żyd w jednem z miasteczek, mając porachunki osobiste z chrześcijaninem i czując się pokrzywdzonym o... 2 ruble, uzyskał od » Komitetu«, w którym działali sami żydzi, wyrok. Ale jaki wyrok? Wyrok... śmierci! Dla wykonania tego wyroku wysłani byli dwaj litwacy z brauningami. Skazany widząc, że to nie przelewki, porzucił dom i wyjechał stamtąd na zawsze. Znam fakt, że gdy chrześcijanin w pewnej okolicy zakupił las na wyrąb, żydzi handlujący lasami uzyskali wyrok od » Komitetu aby materialnie zrujnować goja« i bojówka osądzonemu konfiskowała pieniądze, truła konie, podpalała las, dopóki niefortunny handlarz nie odstąpił lasu żydom za liche pieniądze«.
Fakt ten już wydaje się nader zadziwiającym i wskazuje, ile ciemnych spraw, pod osłoną idei rewolucyjnej, działo się podczas rewolucji. Prześwietlenie wszystkich tego rodzaju taktów staje się absolutnie niezbędnym, a to, by uniknąć ich powtórzenia. Poniżej podaję więcej takich faktów, być może pobudzi to innych do ogłaszania wszystkich analogicznych wydarzeń »dni minionych”.
-Myśl Niepodległa'1 Nr. 156, grudzień 1910. ‘Pogromy i pogromcy”, str. 1759.
List do » Myśli Niepodległej”.
W Nr. 153 przeczytałem podane przez p. Frankiewicza fakty pogromów, urządzanych przez żydowskie komitety S. D. Aby działalność takich komitetów była przez ogół lepiej zrozumiana, proszę o opublikowanie działalności jednego z nich, znanego mi dobrze, a który operował na dość głuchej prowincji. Na czele stał esdek, doktór, żyd. Nakazy przychodziły od okręgówek i centrówek S. D i Bundu. Bojówka składała się z samych chrześcijan pod komendą litwaka, przysłanego z »centralki« w roli instruktora, pana życia i śmierci Na jednym z pierwszych posiedzeń podniosły się oburzone głosy na monopol, gdyż, jak mówcy twierdzili, nic tyle nie przyniosło krzywdy krajowi, ile monopole, więc zdecydowano zburzyć monopole, co było wykonane w promieniu dwóch mil. Na ich miejsce otrzymaliśmy kilkaset tajnych szyneczków żydowskich z podatkiem do każdej buteleczki % za fatygę. Później odbyła się bardzo tajna narada komitetu, po której żydzi na gwałt poczęli się zaopatrywać obficie w towar. Gdy już mieli towaru bardzo dużo, komitet uchwalił wysadzić mosty kolejowe, co bojówka ściśle wykonała. Towarówki przestały chodzić, więc ceny podskoczyły natychmiast: na nafcie z 8 k. rta 2C za kwartę, na węglu z 19 na 42 za pud i t d, Ale myślałby kto, że żydzi na tym interesie porobili majątki, wcale nie, oni się tylko »podreperowali«, bo komitet kazał brać od żydów dawne ceny, a tylko chrześcijanie musieli płacić cery rewolucyjne. Żydzi mówili, że oni się bardzo modlili, aby takie czasy nastały, więc tak Bóg dał. W rezultacie zburzono kilka urzędów gminnych, zabito dwóch, wójtów sąsiednich gmin,, a jednego ciężko raniono, kilku strażników i kilka osób cywilnych zabito. Gdy skonsygnowano wojsko i gdy z bojówką było krucho, dowodzący je litwak, czmychnął do miasta gubernialnego, gdzie założył bardzo solidny interes z żywym towarem, a reszta bojówki została wyłapana, kilku z nich zawisłe na szubienicy, kilkunastu zaś na całe życie poszło de ciężkich robót. Komitet kierujący przedtem całą akcją, dziś spokojnie zajmuje się handlem, buduje domy i bardzo pięknie sobie żyje, doktór ma niezłą praktykę w jednym z większych miast Królestwa, a chrześcijanie z tej okolicy wędrują dziś do Łodzi na zarobki i do Ameryki. Takie są rezultaty chwilowych rządów partii żydowskich z S. D i Bundu«.
Fakty więc wymownie potwierdzają, iż bojówka S. D. służyła do bardzo mętnych celów i była tem samem rozsadnikiem bandytyzmu- Pozostaje nadal zagadką, po co była utworzona owa bojówka przez organizację antyterrorystyczną, uznającą jednak Terror — ale w stosunku do społeczeństwa polskiego, co jeszcze bardziej zaciemnia tę sprawę. Mimo to Róża Luksemburg z właściwą sobie arogancją zwaliła wszystko na P P. S.
W «Przeglądzie Socjał- demokratycznym” (Mr. 5, lipiec 1908) znajduje się art. Róży Luksemburg: »Czarna. karta rewolucji«. Oto, co ona pisze:
» Kryzys, bezrobocie, głód i bandytyzm — to były objawy towarzyszące każdej rewolucji.
»Ale jeden rys odróżnia uderzająco «anarchię w dzisiejsze! rewolucji od wszystkich poprzednich: między bandytyzmem a rewolucją była zawsze przepaść, bandytyzm był zawsze nie tylko z rdzenia swego, ale i z kolorów zewnętrznych sojusznikiem kontrrewolucji«. -Dziś przepaść zapełniona, granica zatarta, wojna partyzancka opryszków przeciw własności prywatnej, pomieszana z walką klasową robotników przeciw ustrojowi społecznemu i politycznemu, metody łajdackiego proletariatu zlewają się z akcją proletariatu rewolucyjnego, na ławie podsądnych w sądzie wojennym, w celach więziennych, na szubienicy niepodobna rozróżnić dziś rewolucjonisty, ginącego za ideę wyzwolenia ludzkości, od łotrzyka, który padł ofiarą swej niezręczności przy łowieniu ryb w mętnej wodzie i który bez drgnienia wymierzył lufę brauninga w pierś ludzką, aby zabrać »36 rbl. Gotowizną”.
»Takie są dzisiejsze skutki szalonej taktyki socyal-patryotyzmu — »ekspropriacji«, »partyzantki«, terroru, uprawianych z zaślepieniem przez PPS. przez lat kilka mimo bezustanne ostrzeżenia socyal-demokracji .. Tylko naszym bezmózgim utopistom nacjonalizmu, wyzutym zupełnie z ducha walki klasowej, dane było doprowadzić na terenie najdojrzalszego i najbardziej rewolucyjnego proletariatu taktykę rewolucji do zupełnego pomieszania z praktyką opryszków. Awanturniczość w pojmowaniu rządna i warunków walki klasowej, płynąca z błąkających się po głowach socyal-patriotów łachmanów tradycji » partyzanckich”, z majaczeń powstańczych, dołączona z czysto mechanicznym pojmowaniem środków rewolucji i stąd przecenianiem technicznych narzędzi walki: zasobów pieniężnych i broni, wreszcie z nacjonalistycznym stanowiskiem względem wojska w Polsce, jako żywiołu obcego i wrogiego z natury, nie zaś jako części ludu roboczego, którą należy uświadomić i pozyskać dla sprawy proletariatu, doprowadziły drogą naturalną do tego wybujania anarchistycznej taktyki w szeregach P. P. S., które uczyniło niebawem z bezsensowej strzelaniny do stójkowych i ograbiania sklepów wódczanych główną »akcję« partii, zwącej się socjalistyczną... Że wśród ludzi, których jednym rzemiosłem »rewolucyjnym« stało się systematyczne ograbianie kas i napady z rewolwerem w ręku, którzy zaprawiani byli do igrania z życiem ludzki — własnym i cudzym — na chłodno, w pojedynkę, bez podniosłych momentów walki masowej, powstać musiał niebawem cynizm i deprawacja moralna, że po grabieżach dla partii nastąpić musiały grabieże na własny rachunek »bojowców«, a po lekkomyślnej fanfaronadzie wyśrubowanego bohaterstwa — aż nazbyt często upadek moralny wobec widma szubienicy, strach i zdrada, to przewidzieć musiał każdy, kto umiał rozróżniać smutną arlekinadę anarchistyczną od dramatu dziejowego proletariackiej wałki klasowej«.
»Niema walki rewolucyjnej bez ofiar. Ale każda kropla przelanej krwi bojowników winna być siewem przyszłości, od każdej szubienicy, wzniesionej za sprawę wyzwolenia, winien bić blask, opromieniający dzieło rewolucyjna, oświecający umysły, podnoszący duchy, krzepiący wiarę w zwycięstwo. Ofiary, które giną dziś dziesiątkami na stokach Cytadeli i w kazamatach łódzkich za bandytyzm i zamachy terrorystycznej, to ofiary, idące na marne, to krew przelana na próżno«.
»Dla socyal-demokracyi wypływa stąd zdwojone zadanie wzniesienia w Polsce na nowo poniszczonych i rozwalonych przez socyal-patriotyzm szańców i wałów granicznych między obozem walczącej klasy robotniczej a szumowinami burżuazyjnego społeczeństwa, między taktyką rewolucji a metodą lumpenproletariatu.
Przyszłe wznowienie rewolucyjnego ataku musi znaleźć w Polsce proletariackiej »dom oczyszczony z śmieci”, a smutne ofiary, ginące dziś dziesiątkami pod ręką kata carskiego, powinny znaleźć przynajmniej tę nagrodę, że krwią swą okupią uleczenie szeregów rewolucyjnych z jednego z najfatalniejszych błędów poetycznych.
Czarna karta w historii rewolucji, zapełniona dziejami tego błędu i jego ofiar, to znów dorobek historyczny nacjonalizmu, którego funkcją ostatnią jest snać być — w swej odnodze zachowawczej — cerberem kontrrewolucji filarem imperializmu rosyjskiego, w odnodze zaś »rewo1ucyjnej« — hańbą i zakałą obozu rewolucyjnego”.
W odpowiedzi na ów artykuł R. Luksemburg, M. Ost po daje następujące dane o bojówce S. D. w artykule «Przypomnienia,’' Przedświt», Nr. 10, 1908' »Czyż mamy przypominać pani Róży Luksemburg o słynnych łódzkich prowokatorach Fremiach i ich szwagrze Kołduńskim, członkach miejscowej organizacji »S. D. K. P i L.« ; czyż mamy przypominać pani Róży Luksemburg, że jeden z trzech Fremlów, były socjal demokrata i dziś jest katem w więzieniu łódzkim, wieszającym byłych swych towarzyszy i nawet krewnych, jak ów Kołduński. Czyż mamy znowu wymieniać słynnego w Zagłębiu prowokatora Saczenkę, socjał-demokratę«, który rozbił całą miejscową organizację tejże »S. D. K. P. i L.« oraz słynnego bandytę Lisa, rozstrzelanego z armaty przez wojsko w Sławinku, również esdeka, do której to organizacji wstąpił po wydaleniu z lubelskiej organizacji chłopskiej P. P. S. za kradzież. Może też mamy przypominać „Zmowę Robotniczą”, organizację bandycką w Warszawie, w której wybitną rolę odgrywali socjał-demokraci z obozu p. Róży Luksemburg. Ostatnimi czasy powstała w Warszawie organizacja bandycka t. zw. »partia niebarłożnych” (nie leniwych), zorganizowana została przez robotników, będących kierownikami miejscowej organizacji »S. D. K. P. i L.« Nie wszystko to jednak. Wszak zakładane przez »S. D. K. P. i L.« partyjne związki zawodowe, budowlany i mączny, organizowały bojówki« związkowe, zabijały majstrów, funkcjonariuszów związków endeckich, uprawiały terror ekonomiczny. Wszak to »socjaldemokraci« zabili w Zagłębiu inżyniera Stankiewicza, za to, iż ratował kopalnię od zatopienia. Wszak to socjał-demokraci ograbili kasjera kopalni »Flora«, o czem mówiło całe Zagłębie.
M. Ost w artykule powyższym podkreśla, iż »S. D. K. P. i L. szeroko uprawiała terror ekonomiczny i partyjny i że szczególnie podsycała go ustawicznie w stosunku do organizacji robotniczych N. D., aby utrwalić atmosferę waśni i walk bratobójczych między robotnikami polskimi. Poniżej podaję szereg dokumentów, stwierdzających w jak wykrętny sposób socjał-litwacy starają się usprawiedliwić wobec ogółu swoją taktykę, posuwając się aż do twierdzenia, iż wolno zabijać zwykłych łamistrajków — wtedy, gdy terror polityczny, terror skierowany przeciwko rządowi, był przez nich bezwzględnie zwalczany i potępiany! Rzecz charakterystyczna, gdy tylko zaszedł fakt zabójstwa na gruncie partyjnym lub strajkowym, zawsze S. D. K P. i L.« zmuszona była tłumaczyć się publicznie. Oto ważniejsze dokumenty w sprawie omawianej:
Socyal-demokratyczna Party a Robotnicza Rosyi.
Socjałdemokracja Królestwa Polskiego i Litwy.
»Narodowy Związek Robotniczy« a Robotnicy.
Robotnicy !
»Narodowy Związek Robotniczym wydal w tych dniach odezwę następującą.
W sprawie gwałtów nad narodowcami.
Rodacy !
Znowu socjaliści, gdzie są w większości, usuwają robotników narodowych za ich przekonania. Wypadki takie zdarzyły się w dniach ostatnich w kilku fabrykach warszawskich (Labor, Huta na Targ. i t. d).
Zwracamy się do całego społeczeństwa z żądaniem pomocy (p. or.).
Przeciwni gwałtom i terrorowi, nie chcieliśmy aż do chwili obecnej uciekać się do odpłacania socjalistom równą monetą. Lecz obecnie za nic nie ręczymy.
Sprawiedliwości musi się siać zadość (p.or.).
Nie będziemy wstrzymywali ofiar gwałtu od szukania sobie zadośćuczynienia na drodze, jaką uznają za stosowną ip. or.).
Jeżeli się znowu poleje krew w walce bratobójczej, odpowiedzialność za to spada całkowicie na socjalistów.
A teraz zwracamy się do Was, fabrykanci! (p. oryg.).
Odpowiedzialność za haniebne czyny, jakich się socjaliści dopuszczają, spada na Was w znacznym stopniu (p. or.).
Tchórzostwo Wasze, niezdolność do stanowczych wystąpień w obronie pokrzywdzonych robotników, Wasza tolerująca niesprawiedliwość, obojętność, doprowadziły do stanu obecnego
Tego dłużej tolerować nie możemy (p. or.).
Nie tylko piętnować będziemy fabrykantów, który nie wystąpią natychmiast w obronie usuwanych narodowców, lecz będziemy sami występowali czynnie przeciwko odpowiednim fabrykantom
Żądamy, by każda fabryka, z której usunięty zostanie robotnik za swe przekonania, natychmiast była zamkniętą (p. or.).
Od tego żądania naszego nie odstąpimy, gdyż to jest jedyna droga zapobieżenia dalszym gwałtom.
Karanie bezpośrednich sprawców terroru socjalistycznego również z całą stanowczością dokonywane będzie.
Oto nasze ostatnie słowo.
Precz z tchórzostwem! (p. or.).
Towarzysze! Robotnicy! Odezwa powyższa tak dobitnie odzwierciadla stosunek narodowej demokracji do robotników, że niezbędnym jest dokładnie się nad nią zastanowić. I do Was, przede wszystkim, robotnicy narodowcy, zwracamy się z tem wezwaniem: starajcie się wniknąć debrze w treść tej odezwy, a zrozumiecie, na jakie to właściwe drogi pchają was przywódcy z narodowej demokracji.
Narodowcy zaczęli od mordów pojedynczych (p. or.).
» Narodowcy powiadają, że aż do chwili obecnej nie chcieli się uciekać do stosowania względem socjalistów gwałtu i terroru. Czy prawdą jest to w rzeczy samej ? Wszak oni to mordowali robotników na zebraniach przedwyborczych (zabili Kornackiego1), wszak oni to urządzali skrytobójcze napaści na postronnych zupełnie ruchowi naszemu ludzi, lub wprost w nich strzelali na ulicach (na Kucia, ranili Kochanowskiego), wszak oni to mordowali robotników-socjalistów już dawniej w Łodzi i Pabianicach !
Zanotujemy więc sobie stwierdzony fakt pierwszy.
Narodowcy zaczęli od mordów. Lecz mordy te były pojedyncze. Teraz jak zobaczymy dalej, przygotowują się do mordów masowych. I aby je usprawiedliwić, rozpoczynają wielką kampanię oszczerczą przeciwko socjalistom. Za pomocą oszczerstw narodowcy przygotowują mordy masowe.
»Obecnie za nic nie ręczymy, powiadają dalej prowodyrzy narodowo - demokratycznej seciny. Sprawiedliwości musi się
') Do fakiu tego jeszcze wrócimy, gdy będziemy rozpatrywać szczegółowiej walki bratobójcze (nrzyp, mój).
Stać zadość. Nie będziemy wstrzymywali ofiar gwałtu od szukania sobie zadośćuczynienia na drodze, jaką uznają za stosowną”.
Zastanówmy się chwilę nad tem, co oznacza obietnica, zawarta w tych słowach. Weźmy w tym celu przykład.
W fabryce » Labor” ogół robotników wyrzucił 13 robotników — dwóch za kradzież (p. 01 ), innych za ich nikczemne postępowanie względem towarzyszy pracy, za plany skrytobójczych zamachów na socjalistów fp.or.).
Czy miał do tego prawo ? Niewątpliwie Żaden uczciwy pracownik nie zechce pracować przy jednym warsztacie z łotrem, który co dzień zdradza swych towarzyszy i swem nikczemnym postępowaniem hańbi cały ogół. To samo prawo usuwania łotrów ze swego środowiska stosują wszystkie zawody, tem bardziej muszą korzystać z niego robotnicy, zmuszeni toczyć najzaciętszą walkę z uciskiem i wyzyskiem.
Lecz bywa też inaczej. Bywa i tak czasami że któregoś z robotników wyrzucają z fabryki niesłusznie, na podstawie niedostatecznie ugruntowanego oskarżenia. Czy robią to świadomi robotnicy - socjaliści ? Nie! Jeżeli ci, którzy takimi czynami kierują, nazywają nawet siebie socjalistami, to nie są nimi w rzeczywistości (p. or.), bo postępowaniem swojem stwierdzają, że są jeszcze mało świadomi. Socyaliśc1' uczą bowiem robotników, że powinni oni bezwzględnie przestrzegać solidarności między sobą, gdy chodzi o walkę z wyzyskiem, lecz zawsze jak najostrzej występują przeciwko temu, by za pomocą gwałtu karać kogoś za jego przekonania polityczne (p. or.), lub aby za pomocą brutalnej siły umoralniać złodzieja, rozpustnika. A w ogóle w jak najbardziej stanowczy sposób żądają, by nikogo nie karać, dopóki się dobrze nie zbada jego przewinienia. Dziś, podczas rewolucji, gdy robotnicy co dzień staczają niezwykle ciężkie walki ze swoimi wrogami, często się może zdarzyć, że przez roznamiętnienie walką niejednego niesłusznie posądzą o to, że jest ich wrogiem, i jako wroga ścigać będą. Cóż wtedy robią przywódcy narodowo-demokratyczni ? Mają przecież do rozporządzenia swego dziesiątki gazet, w których mogą wylewać na socjalistów całe kubły pomyj, władze carskie chętnie na to patrzą, Więc z powodu każdego starcia między robotnikami krzyczą w niebogłosy: patrzcie, to znów ci socjaliści zbrodniarze dopuszczają się gwałtów nad narodowcami. W ogromnej ilości wypadków nie było tam wcale ani świadomych socjalistów, ani zdecydowanych narodowców, najczęściej chodzi tam o masę robotniczą z jednej strony, o parę łamistrajków i zdrajców z drugiej. Ale cóż to panom z narodowej demokraci szkodzi!
Im chodzi przecież tylko o jedno : o to, bv szczuć na socjalistów, o to, by wśród robotników wzniecić jak największą nienawiść jednych względem drugich! Bo taka «działalność* jest ogromnie na rękę kapitalistom, względem których narodowi demokraci odgrywają rolę istnych pachołków. Socjał-demokraci organizują robotników dla walki z wyzyskiem kapitalistycznym i z uciskiem rządowym, więc narodowi demokraci ich nienawidzą. Socjaldemokraci jednoczą robotników, w jedności tkwi siła robotników, w niezgodzie źródło ich słabości — narodowi demokraci dążą więc do tego, by robotników między sobą poróżnić, rozdzielić na obozy, by ciemniejszych wyrwać z pod wpływów bardziej świadomych.
Zobaczmy na przykład, co było ostatnio w fabryce Pitmara. Kilku robotników wyrzuconych tam było przez mało świadomych robotników; świadomi robotnicy nie tylko nie przyjmowali w tem udziału, lecz rozpatrzywszy sprawę, wprowadzili pokrzywdzonych do fabryki z powrotem. O żadnych przekonaniach nie było tu mowy i mowy być nie mogło. Ale to nie przeszkodziło prasie burżuazyjnej, a nade wszystko świstkom narodowo-demokratycznym ujadać, że »socjaliści dopuścili się nowego gwałtu nad narodowcami !«
Robotnicy! Widzicie, takiej oto taktyki trzyma się narodowa demokracja względem robotników. Szczuć jednych przeciwko drugim, rozdzielać na wrogie sobie obozy, a później rozdzielonych zdławić — oto jej zasada Dziś tego jej nie dosyć. już z dawna przecież zapowiadała, że »nie spoczr.ie, póki nie wytępi wszystkich socjalistów*.
1 oto przygotowuje grunt do masowych mordów na socjalistach przez oszczerczą kampanię, którą prowadzi przeciwko socjalistom dzień w dzień w całe) prasie burżuazyjnej, by wreszcie przywołać ciemnych i zbrodniarzy do mordowania!
Obecnie panowie z «Narodowego Związku Hutniczego* już się nie myślą krępować ani maskować! Mówią zupełnie otwarcie i jawnie nawołują do mordowania socjalistów! Tak jawnie, jak to śmie w Rosji robić tylko »Związek prawdziwych Rosjan« lub »Związek czynnej walki z rewolucją« lub inne jeszcze organizacje policyjno-chuligańskie!
W odezwie swej żubrowi prowodyrzy »Związku Narodowego” powiadają w pierwszych jej wierszach, że nie będą wstrzymywali (p. or.) ofiar gwałtu od szukania sobie »zadośćuczynienia« na drodze, jaką uznają za odpowiednią, a o parę wierszy niżej (p. or.) powiadają już wyraźnie :
»Karanie Bezpośrednich sprawców terroru socjalistycznego dokonywane będzie z całą stanowczością* (p. or.).
Czy słyszycie, robotnicy, te słowa ? 1 czy rozumiecie całą grozę obietnicy, która z nich przemawia ?
Zastanówmy się bowiem chwilę, co też ona oznacza. Ktoś zabił Baranowskiego1), agitatora «Narodowego Związku”, który doprowadził do końca strejk garbarski, nie uzyskawszy od kapitalistów nawet w drobnej części tych ustępstw, które by zdolne były okupić ofiary poniesione przez robotników w walce. Zabił Baranowskiego zapewne dlatego, bo uniósł się oburzeniem przeciwko człowiekowi, który niby to w imię dobra narodu (p. or.) z tak lekkim sercem sprzedawał kapitalistom (p. or.) owoce tak ciężkiej walki, jaką toczyli robotnicy (p. or.). Zabójca Baranowskiego uczynił niewątpliwie źle, i każdy świadomy robotnik. każdy socjaldemokrata, czyn ten potępił. Bo, jeżeli Baranowskiemu udało się sprzedać robotników garbarskich, to mogło to stać się tylko dla tego, że ogół tych robotników jest jeszcze o tyle ciemny, że na to pozwolił. Gdyby był bardziej świadomy, toby pozostawił prowadzenie strejku w ręku socjaldemokratów w tem przekonaniu. że oni, jako najlepsi obrońcy interesów robotniczych, jeśli zawrą umowę z kapitalistami, to taką, by za ofiary poniesione w czasie strejku, robotnicy uzyskali przynajmniej jak największe korzyści. A więc praca nad uświadomieniem garbarzy, a nie zabójstwo Baranowskiego
O o zabójstwo to była posącUona* S D K. P. i L.«, która stosowała przy każdej sposobności teror ekonomiczny i pŁityjny (przyp. mój).
p o w i n n a b y ł o b y ć odpowiedzią ze strony świadomych robotników na szacherki narodowców w strejku garbarskim (p. or.).
Lecz cóż robią narodowcy? Na drugi dzień zaraz zabijają dwóch socjalistów tylko z tej racji, że są socjalistami To nie żaden odwet za Baranowskiego — to po prostu dzikie, barbarzyńskie mordowanie socjalistów w celu ich wytępienia (p. or.).
Robotnicy ! Widzicie więc oto, jasno i dobitnie, do czego zmierzała cała kampania oszczercza narodowców przeciwko socjalistom -chodzi o to, by przygotować i zorganizować masowe mordowanie socjalistów przez motłoch ciemny, a roznamiętniony oszczerstwem chuliganów narodowych.
Oto są istotne zamiary i cele Narodowego Związku* w chwili obecnej.
Narodowcy chcą przy pomocy fabrykantów wygłodzić socjalistów (p. or.).
Narodowym zbirom z »Dzwonu Polskiego® i »Narodowego Związku” nie dość przecież mordować socjalistów. Chcą oni ich jeszcze wygłodzić (p. or.). Do tego niezbędna jest m pomoc fabrykantów. I oto żądają oni od kapitalistów »by każda fabryka, z której usunięty zostanie robotnik za swe przekonania, natychmiast była zamknięta (p. or.), fabrykantom, którzy tego żądania nie spełnią, grożą czynnym wystąpieniem (p. or.l
Robotnicy! Czy słyszycie! Czy pojmujecie jakie plany knują w stosunku dc Was łotry, mający czelność nazywać się obrońcami interesów robotników ! ?
Z »Laboru« usunięto dwóch złodziejów (a or.) — złodzieje nazwali się narodowcami, więc w myśl żądań łotrów z »Narodowego Związku* właściciele »Laboru« winni fabrykę zamknąć i skazać tysiąc robotników na głód, na nędzę ! Skądinąd wywożą na taczkach majstra-szubrawca ; pan majster ogłosił, się za ofiarę »idei narodowej « i znów w myśl żądań zbirów narodowo-demokratycznych tysiące robotników za pomocą głodu mają być nauczeni, jak czcić i szanować »ideę narodową!. Hańba takiej »idei narodowej*, hańba łotrom, którzy ją głoszą, hańba oszustom, którzy za pomocą mej zwodzą ciemnych naszych braci!
To pachołki kapitalistyczne, to gorzej jeszcze! To chuligany prawdziwe, to gorzej jeszcze!
Towarzysze! Robotnicy! Nazbyt jasno powiedział nam „Związek Narodowy”, jakimi są jego zamiary i dążenia. Przed jego zbrodniczymi planami wzdrygnęli się nawet niektórzy przemysłowcy, dowodząc, że zamykanie fabryk byłoby środkiem aż nazbyt energicznym. Wobec jego planów powinny Się wreszcie otworzyć oczy tym ciemnym robotnikom, którzy idą dotąd za sztandarem Narodowej Demokracji. Nie w związku., kierowanym przez chuliganów i pachołków Kapitalistycznych, miejsce dla uczciwych robotników — ich miejsce w szeregach Socjaldemokraci!
Precz z Narodowym Związkiem Robotniczym!*
Niech żyje solidarność i walka robotnicza!
Komitet Warszawski Socjaldemokraci Królestwa Polskiego i Litwy.
Warszawa, 12 sierpnia 1906.
(Odezwa powyższa została przytoczona w całości).
»Nad trumną łamistrajka i denuncjanta («Czerwony Sztandar Nr. 37, Warszawa, 5 stycznia 1906;.
Zawrzała raz jeden oburzeniem świętem ta prasa «narodowa i »narodowo-demokratyczna«, od podżegaczy antysemityzmu z Dziennika Powszechnego aż do podżegaczy wszechpodłości z »Gońca«. Zawrzała i raz jeden stanęła w żałobie nad trumną robotnika polskiego.
»Nie nad trumną robotników, co trupami swemi usłali bruk Alei Jerozolimskiej w dniu 1-go Maja; po trupach tych »narodowe« obywatelstwo udało się do jenerał- gubernatora z żądaniem śledztwa i sądu, udało się do herszta katów z uznaniem jego prawowitej władzy dc rządzenia i sądzenia.
Nie nad trumną tych. co ginęli w czerwcowych dniach barykadowych w Łodzi, co strejkami powszechnemu zwalczali rząd i mobilizowali armię rewolucji do ostatecznej rozprawy z despotyzmem; tych nazywano »zbrodniarzami«, »obcymi naszemu narodowi”. I jeszcze nad trumnami zarąbanych na Placu Teatralnym i zamordowanych na ulicach Warszawy, prasa »narodowa« z »gońcem« na czele urządziła sobie huczne »święto narodowe« — pochód narodowy w porozumieniu z naczelnikiem katów ludowych w Polsce, ze Skałonem1) (p. or.). Wtedy weselili się nad trumnami poległych, korzystając z ich walki, jak szakale korzystają z trupów na pobojowisku. A najbardziej weselił się –„ Goniec«, który największe kamienie rzucał pod nogi walczącym robotnikom i na rozgrzane w boju lica naj podlejsze rzucał błoto.
Stanęła teraz ta prasa po raz pierwszy w żałobie nad trumną robotnika i rozpaczliwie załamuje ręce nad zabitym „skrytobójcza ręką partyjna".
Nad trumną robotnika-łamistrajka, robotnika-denuncjanta stanęła i kracze złowrogo.
Polska kontrrewolucyjna, Polska wszystkich demagogów nacjonalizmu, klerykalizmu i antysemityzmu zlecała się nad trumną, jak kruki na żer — zjednoczyła się nad Trupem, wietrząc zdobycz.
Zabity z rąk rewolucjonistów, niejaki Piotrowski, był nie tylko łamistrajkiem, lecz denuncjantem, znanym jako tak w szerokich kolach robotniczych które już od dawna groziły mu karą śmierci (grube czcionki w oryginale).
Ale choćby v cale nie był znanym denuncjantem, wystarczy, że był jednym z przywódców łamistrajków na kolei, działających ręka w rękę z żandarmami rosyjskim i — wystarczy, że był sam dobrowolnym pachołkiem rządowym, wyręczającym władzę w akcji przeciw strajkowej — aby spotkali, go taka sama zasłużona kara śmierci.
Bo tu nie o zwyczajny strejk i nie o zwyczajnego łamistrajka chodziło.
Oświadczając następnie, iż »S. D. K P. i L.« była zawsze przeciwko terrorowi politycznemu, jak i ekonomicznemu, Czerwony Szt « tak konkluduje :
') A w porozumieniu z kim »socyaldemokracya< organizowała >de monstracyę pokojową* 1-go Maja 1905 w Warszawie?
»Tu nie chodziło o strajk ekonomiczny, lecz o strejk polityczny, o walkę z rządem. W tej walce nie można — i towarzysza nasi nie powinni nigdy odróżniać żandarmów rosyjskich od żandarmów polskich, pachołków kontrrewolucji carskiej w mundurach od pachołków kontrrewolucji narodowej w ubraniu cywilnym. Każdy, kto w czasie walki czynnie i za pomocą gwałtu pomaga naszym wrogom, jak to czynili narodowcy na dworcu kolei W.-W., którzy zmuszali, z, rewolwerami w ręku, strajkujący do służenia interesom rządowym którzy z rewolwerami w ręku gwałcili ich sumienia i przekonania, zmuszając do złamania solidarność’ ; każdy, kto napada na nas z tyłu w obliczu bagnetów carskich — jest gorszym od płatnych psów carskich, 'zasługuje na śmierć bardziej, niż żandarmi rządowi« (p. or.)
W końcu tego artykułu »Czerw. Szt.« ponownie oświadcza, iż ów Piotrowski był denuncjantem i że "akt kary nie był postanowiony, ani wykonany przez żadną organizację, lecz jest aktem zemsty i samoobrony ze strony oddzielnych robotników, zagrożonych przez tego draba w swej wolności przekonań i sumienia, dodając, iż »solidaryzuje się najzupełniej z tym aktem samoobrony, lecz nie przytaczając żadnego dowodu, iż był on denuncjantem.
Tej samej sprawie poświęcony jest artykuł: «Cmentarny taniec demagogii i reakcji (»Czerw. Szt., Nr. 28, 3 stycznia 190ó):
»Naprzód wyprawiano harce nacjonalistyczne nad trupem łamistrajka i denuncjanta Piotrowskiego. Krakał nad nim czarny korowód, w którym znalazła się cala reakcja polska: klerykały, antysemici, konserwatyści, starzy ugodowcy, spójniarze, reakcjoniści z nazwą i bez nazwy, z barwa i bezbarwni, wszyscy, co w imieniu Polski depczą Polskę, w imieniu tradycji narodowej gloryfikują tradycję kontr-rewolucjonistów polskich, w imieniu patriotyzmu przykuwają orła białego Polski szlacheckiej do dwugłowego orła zbrodni i despotyzmu rosyjskiego, w imieniu jedności narodowej szczują ciemne masy przeciw rewolucyjnemu proletariatowi, w' imieniu zgody domowej prowadzą wojnę domową. Polska wyzyskiwaczów, która nie chce walki z caryzmem i nienawidzi rewolucji obecnej, Polska wszechreakcji i wszechpodłości zjednoczyła się w tym korowodzie czarnych duchów nad trupem denuncjanta A sam korowód odbywał się pod dowództwem największych w Polsce mistrzów ceremonii demagogicznej — pod batutą wyćwiczonych w rzemiośle ober-demagogów z Narodowej Demokracji : z »Gońca« dano sygnał bojowy do zebrania się nad trupem »W Polsce zabito już niejednego denuncjanta. 1 nigdy z takich powodów me robiono wielkiej akcji »narodowej«. A działo się to tak, dopóki rewolucja nie miała siły i dopóki despotyzm carski stał na straży reakcji. Ale despotyzm zdycha, a reakcja na próżno szukała moralnej dźwigni, która by ją skupiła w obóz walki przeciw rewolucji. Szukała i nie znajdywała. Uskarżał się na to niejednokrotnie "Goniec«, że go nikt nie słucha; że nikt nie ma odwagi moralnej stanąć w poprzek rewolucji. Aż nareszcie znalazła się taka dźwignia moralna: trup denuncjanta. I »Goniec« tryumfuje. Reakcja z tego trupa zrobiła sobie sztandar bojowy”.
„1 doszedł ten kondukt pogrzebowy na cmentarz. Ale tam nie chowano trupa, lecz wskrzeszano do życia prawo denuncjacji. Z denuncjanta zrobiono «przedstawiciela Polski«, ’bojownika narodu«, męczennika idei«, ''żołnierza wolności«. Reakcja szła za trumną nie po to, aby grzebać trupa, lecz po to, aby nad mogiłą wyprawiać sobie sabat demagogii, aby denuncjację podnieść do znaczenia godła Polski, a kontrrewolucję otoczyć laurami bohaterstwa i męczeństwa«
W Nr. 45 ^Czerwonego Sztandaru* z 17 stycznia Î905r., umieszczony jest artykuł o Piotrowskim (Z życia Bohatera N. D.«), w której tenże na mocy anonimowej korespondenci opisany jest jako ’złodziej, pijak, szpicel, denuncjant pomocnik żandarmów. Za prawdziwość tego wszystkiego ręczy »Tyszko i Ska« «Wyzyskiwacze trupów. (Czerwony Sztandar Nr. 40, Warszawa, 10 stycznia 1906).
? Reakcyjne wyzyskiwanie trupa w Warszawie znalazło naśladowców wśród chuliganów patriotycznych* w Łodzi. tylko że tu w braku denuncjanta, z którego można by było
') NB denur.cyacya była stałą metodą, uprawianą p-zez socyal-Iit waków w walce z p-zeciwnikami politycznymi, co zarzucił im publicznie C. K. R. P. P. S. w swej odezwie do >Towarzyszy rosyjskich*, o czem później.
zrobić bohatera narodowego, jak w Warszawie, Skorzystano i trupa sfanatyzowanego przez narodowców ciemnego robotnika, aby za pomocą świadomego fałszerstwa sfanatyzować »ogół« przeciw socjał-demokracji.
Wszystkie pisma burżuazyjne, czerpiąc z jednego gadzinowego źródła, z »Lodzer Zeifung«, podały jako fakt wiadomość, jakoby członek nasze; partii w Łodzi; zastrzelił członka N. D. w dyskusji politycznej, jako przerywnika przekonań (p. or.). A »Kurier Polski « pisze z Łodzi pod datą 8 b. m. : »W numerze onegdajszym donosiliśmy o zastrzeleniu robotnika Jana Bezingera, należącego do stronnictwa N. D. przez członków partii S. D.
Społeczeństwo łódzkie, chcąc dać wyraz oburzenia na gwałcicieli przekonań obcych i części dla zamordowanego, pośpieszyło wczoraj tłumnie na pogrzeb robotnika«.
I odbyła się nad trupem w Łodzi ta sama wstrętna farsa polityczna demagogii, którą oglądała już Warszawa. Na cmentarzu łódzkim, gdzie już tylu w roku ubiegłym spoczęło bohaterów i męczenników walki o wolność, nie im dało «społeczeństwo łódzkie wyzyskiwaczów wyraz czci, lecz swemu pasowanemu na bohatera Bezingerowi.
Tymczasem 8 b. m. ukazała się odezwa naszego Komitetu Łódzkiego, która samo zajście tak opisuje:
„W piątek, 5 stycznia, zaszedł smutny fakt walki zbrojnej pomiędzy robotnikami, ofiarą której był jeden zabity i jeden ranny. Kiedy do restauracji Domkego wszedł jeden z towarzyszy naszych, rzuciło się nań kilku czy kilkunastu robotników należących do organizacji N. D. (p. or.). Zawiadomieni o tem towarzysze napadniętego stawili się na pomoc, ktoś z obecnych dla postrachu zapewne, wystrzelił w górę z rewolweru. Napadniętego udało się wyswobodzić. Wówczas narodowi demokraci w liczbie kilkunastu, uzbrojeń i w sztylety, napadli na mieszkanie robotnika w domach Poznańskiego na ul Ogrodowej Nr. 26, korytarz VI. m. 24 i wyważywszy drzwi, wdarli się do środka. Zastali tam tylko żonę napadniętego z dzieckiem. Dziecko z przestrachu dostało konwulsji, żona zaś zemdlała (p. or.). Nie znalazłszy nikogo, na kim by mogli złość swojej wywrzeć, napastnicy wypadli na podwórze i tam poturbowali jednego z robotników, poczem z krzykiem i hałasem wybiegli na ulicę. Zwabieni krzykiem, zbiegli się robotnicy, pragnąc nieść pomoc napastowanym, w przypuszczeniu, że czarna sedna zaczęła gospodarkę. Na tych robotników rzucili się napastnicy z nożami, zostali jednak przywitani strzałami rewolwerowymi, w skutek czego pierzchli, zostawiając na placu jednego zabitego i jednego rannego (p. or.).
»A podczas gdy «społeczeństwo” narodowo-demokratycznej i wszelkiej innej kontrrewolucji urządza sobie z ciemnych mas nagankę na rewolucyjnych robotników — jak zachowuje się wobec robotników narodowo-demokratycznych socjał demokrata? Za odpowiedź niech posłuży wyżej wzmiankowana odezwa naszego Komitetu Łódzkiego, w której o Narodowej Demokracji czytamy:
»Dopiero teraz, gdy dzięki walce naszej, mogą bezpiecznie. bez narażania się władzom carskim, prowadzić swoją robotę, dopiero teraz przyszli ze swoim programem do mas robotniczych i z najciemniejszych warstw robotniczych stwarzają organizację łamistrajków, stwarzają oddziały, które prowadzą do walki z nami, do walki z rewolucją...(p. or.).
»Pod opieką tego rządu, przy pomocy wszystkich sił reakcji, uciekając się do pomocy księży, głoszą wszędzie, że socjaldemokraci to synowie szatana, którzy prowadzą robotników na zgubę, że socjaldemokraci walczą z Bogiem, z religią (p. or.). Rzucają oskarżenia, miotają oszczerstwa, obrzucają nas walczących w imię wyzwolenia klasy robotniczej, błotem, starając się pchnąć najciemniejsze warstwy robotnicze przeć iv nam (p. or.) Są oni wszędzie i zawsze tak pogardzanymi na świecie całym łamistrajkami; odgrywają rolę szpiclów carskich, wydając w ręce policji agitatorów naszych.
»... 1 oto mamy rezultaty ich pracy. Budzona przez nich nienawiść do nas znalazła wyraz w bratobójczej walce. Ogłupieni, otumanieni, ciemni robotnicy rzucają się na świadomego robotnika, widząc w nim, pod wpływem słów nikczemnych demoralizatorów »n a r o d o w y c h«, dziecko szatana, wroga tego wszystkiego co oni uznają f s z a n u j ą (p. or.). Dochodzi do walki, w której leje się krew robotnicza.
’Towarzysze! Tym ciemnym braciom naszym, którzy pozwalają się oszukiwać przez ciemnych łajdaków z Narodowej Demokracji, nieśmy słowa prawdy, światło socjalizmu. Nie rozumieją nas, nie wiedzą, co czynią, nie wiedzą, że są narzędziem w rękach własnych swych wrogów
Uświadamiajmy ich, tą bronią zwyciężymy' (p. or.).
Uświadomionych robotników nie będą mogli paniczykowie z Narodowej Demokracji używać do swoich celów Z ich winy polała się ta krew i niech spadnie ona na ich plugawe sumienia» (p. or.).
Socjał-demokracja widzi w zaślepionych robotnikach z Narodowej Demokracji swych braci — Narodowa Demokracja każe im widzieć w robotnikach socjał-demokratach wrogów, których należy denuncjować, przeciw którym należy się uzbrajać dla wyręczenia w robocie żołdaków i żandarmów carskich. 1 jak wszyscy jezuici na świecie krzyczą o sobie, że są świętymi, tak ci łotrowie, podszczuwający bezustannie robotników na robotników, krzyczą o sobie, że są Polakami.
W samej literaturze S. D. niepodobna znaleźć zadawalającego wyjaśnienia przyczyny powstania bojówki S. D. Jedno tylko tu należy z całym naciskiem podkreślić: oto owa bojówka, która tyle ma za sobą smutnych faktów, która tak była niebezpieczną dla ogółu polskiego, służyła jak cerber wiernie interesom żydowskim: to jej było czynem zabicie 12 pogromców rosyjskich na Tamce, przysłanych z Rosji dla urządzenia rzezi żydów w Warszawie Instynkt więc rasowy nie zawodził nigdy socyal-litwaków, gdy szło o współplemieńców Natomiast ta sama bojówka była używana stale do terroru ekonomicznego, oraz zmuszania robotników do ustawicznych strejków powszechnych, które głodziły i wyczerpywały masy, pchając je na drogę rozpaczy, bandytyzmu i żebractwa, i rozbijały organizację przemysłową Polski ; lecz przedewszystkim odznaczyła się ona w czasie łódzkich walk bratobójczych, kiedy ją pchnięto masowo przeciwko robotnikowi polskiemu. Rola więc bojówki S. D, to rola pomocniczego oddziału policji rosyjskiej, skierowanego przeciwko społeczeństwu polskiemu i dlatego w danym razie niepodobna nie przyznać słuszności zupełnej Róży Luksemburg, iż bojówka ta mogła być tylko dziełem centralnej prowokacji w S. D., socjał-litwackiej Azetiady.
++++++++
W tym samym już wzmiankowanym artykule w »Vor- waerts’ie« Róża Luksemburg twierdzi, iz wielcy prowokatorzy tylko w partyach terorystycznych szerzą spustoszenie, w S. IT. zaś ich działalność — wbrew icn woli —






