„Gorszące wypowiedzi, choćby takie jak ta:
»… Nostra aetate – deklaracja regulująca nowe stosunki między Kościołem a Żydami.«
- Kościół nie ma żadnych stosunków z „Żydami”, ponieważ „Żydzi” nie stanowią żadnego autorytetu w kwestiach wiary. Ten zaś, kto by to uznał, jest antychrystem, ponieważ istnieje tylko jedno nauczanie i jeden autorytet, które znajdują się wyłącznie w Kościele Świętym i są niepodzielne.”
Red. Gazeta Warszawska
+
|
Czy wisi w powietrzu rozłam? 33 godziny temu w Wywiad , 28 komentarzy czytelników Tragiczny konflikt teologiczny między Kościołem a Bractwem Kapłańskim św. Piusa X. Rozmowa kardynała Gerharda Ludwiga Müllera z Lotharem C. Rilingerem Watykan (kath.net) Dekrety Soboru Watykańskiego II nie zostały zaakceptowane przez wszystkich katolików. Niektórzy zadowalali się krytycznymi oświadczeniami, ale biskup Marcel Lefebvre, który pełnił również funkcję arcybiskupa Dakaru, odrzucił nawet kluczowe reformy zainicjowane przez Sobór, w tym deklarację Nostra aetate – deklarację regulującą nowe stosunki między Kościołem a Żydami. Ponadto odrzucił reformy liturgiczne z 1965 roku, a także ruch ekumeniczny. Jego stanowcze odrzucenie spotkało się z silnym oporem w Kościele. Aby zinstytucjonalizować swoje konserwatywne stanowisko, założył w 1970 roku Bractwo Kapłańskie św. Piusa X. Za pośrednictwem ówczesnego prefekta Kongregacji Nauki Wiary, kardynała Josepha Ratzingera, osiągnięto kompromis, ale w 1988 roku Lefebvre konsekrował czterech biskupów, co Kościół uznał za schizmatyckie i doprowadziło do jego ekskomuniki. Benedykt XVI zniósł tę karę kościelną dzięki łasce, zachowując jednocześnie poglądy kanoniczne i teologiczne. Zmarł nie tylko biskup Lefebvre, ale także dwóch biskupów, których konsekrował. Dwóch pozostałych biskupów jest już w podeszłym wieku, więc istnieje ryzyko, że po ich śmierci nie będzie biskupa, który mógłby wyświęcić księży, co doprowadziłoby do wygaśnięcia kapłaństwa Bractwa Świętego Piusa X. Aby temu zapobiec, konsekracja nowych biskupów ma nastąpić 1 lipca 2026 roku. Plan ten spotyka się z oporem w Kościele. Rozmawialiśmy o tym oporze z kardynałem Gerhardem Ludwigiem Müllerem, byłym prefektem Kongregacji Nauki Wiary. Lothar C. Rilinger: Czy mógłby Ojciec opisać, które decyzje Soboru odrzucają biskup Lefebvre i Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X? Kardynał Gerhard Ludwig Müller: Zwłaszcza jeśli chodzi o doktrynę wolności religijnej jako podstawowego prawa przed samym Bogiem, bez przymusu państwowego i indoktrynacji ideologicznej, do podążania za prawdą, która jest zgodna z sumieniem, widzą oni odejście od katolickiego przekonania, że tylko Kościół katolicki w pełni głosi i przedstawia do wiary objawienie Boga w Chrystusie. Bractwo Świętego Piusa X interpretuje wolność religijną zgodnie z relatywistycznym liberalizmem XIX wieku, który odrzuca objawienie i sprowadza religię do kwestii gustu i subiektywnych odczuć, a nie do prawdy. W przeciwieństwie do tego, państwo katolickie ma obowiązek promować religię katolicką jako jedyną prawdziwą i odmawiać błędowi prawa do istnienia w sferze publicznej. W Deklaracji o wolności religijnej Dignitatis humanae Sobór wyraźnie rozróżnia wolność religijną jako naturalne prawo człowieka i wolność człowieka, aby odpowiedzieć rozumem i wolnością na objawione słowo Boże i rozpoznać w Chrystusie pełnię prawdy o Bogu i człowieku. W dzisiejszych warunkach pluralistycznego społeczeństwa, a zwłaszcza w antyreligijnych państwach socjalistycznych lub radykalnie islamistycznych, możemy być wdzięczni, jeśli władze publiczne nie ingerują w kwestie religii i moralności. Powołując się na wolność wyznania i sumienia, katolicy, szczególnie w niestety często antychrześcijańskiej UE, mogą domagać się prawa do odrzucenia aborcji, eutanazji i relatywizacji małżeństwa między mężczyzną a kobietą. Mówienie o państwach katolickich, które powinny egzekwować za pomocą środków państwowych wciąż obowiązującą doktrynę o konieczności Kościoła katolickiego do zbawienia, wydaje się całkowicie anachroniczne. Podobnie, sprzeciwy Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X wobec ekumenicznego poszukiwania jedności wszystkich chrześcijan w jednym Kościele katolickim, która znajduje swój widzialny wyraz w Papieżu, mijają się z celem Soboru Watykańskiego II. Sobór w żaden sposób nie podważał jedyności Kościoła Chrystusowego, potwierdzonej deklaracją Kongregacji Nauki Wiary Dominus Jesus z 2000 roku za kardynała Ratzingera. Chodziło raczej o uznanie chrześcijan niekatolickich, którzy osobiście nie odłączyli się od Kościoła katolickiego, lecz którzy w dobrej wierze trzymali się prawd wyznania, w którym zostali wychowani, i o poszukiwanie z nimi dróg do ponownego odkrycia jedności w wierze, sakramentach i konstytucji Kościoła, tak jak zamierzył sam Jezus, założyciel Kościoła, i co jest widzialnym wyrazem Jego jedności z Ojcem (J 17). Rilinger: Jakie dogmatyczne konsekwencje niesie ze sobą sytuacja, w której ksiądz katolicki nie chce już reprezentować pełnej doktryny Kościoła? Kardynał Müller: Biskupi, kapłani i diakoni są wewnętrznie i zewnętrznie zobowiązani sakramentem święceń do głoszenia wiary Kościoła słowem i dawania o niej świadectwa życiem. Jeśli znacząco i wyraźnie odstąpią od tego i nie usłuchają napomnień przełożonego, mogą zostać na nich nałożone kary kanoniczne, w zależności od okoliczności, aż do wykluczenia z pełnionych urzędów włącznie. Jednakże ze względu na obiektywną skuteczność sakramentów (chrztu, bierzmowania, a w tym przypadku święceń kapłańskich), nie tracą oni charakteru wyciśniętego w nich podczas święceń. Na tym właśnie polega słynne rozróżnienie między nielegalnym, a ważnym udzielaniem sakramentów. Święty Augustyn już donatystom oświadczył, że skuteczność sakramentów nie zależy od osobistej świętości, moralności ani statusu kościelnego szafarza, który je sprawuje, ponieważ to Chrystus jest prawdziwie aktywny w sakramentach. Kościół katolicki uznaje sakramenty w Kościele prawosławnym, ponieważ ważnie wyświęcił biskupów i kapłanów, mimo że Kościół prawosławny nie uznaje w pełni prymatu Kościoła rzymskokatolickiego i nie pozostaje w pełnej komunii z następcą św. Piotra, papieżem. Rilinger: Arcybiskup Marcel Lefebvre (1905-1991) został ekskomunikowany przez papieża Jana Pawła II (1988). Ta kara kościelna została później zniesiona. Jakie prawne i kanoniczne konsekwencje wynikają dla katolika z ekskomuniki? Kardynał Müller: Ekskomunika czterech biskupów, których konsekrował, została zniesiona przez papieża Benedykta XVI w styczniu 2009 roku, aby ułatwić reintegrację Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X z Kościołem Katolickim, po dyskusjach sugerujących taką możliwość. Jednak nieoczekiwana kontrowersja wokół papieża Benedykta wybuchła, gdy później wyszło na jaw, że biskup Williamson negował lub przynajmniej bagatelizował Holokaust. Kwestia kary kościelnej i osobiste stanowisko jednego z czterech protagonistów Holokaustu same w sobie nie mają ze sobą związku.
Bractwo Świętego Piusa X nie osiągnęło jednak pełnej integracji kanonicznej, ponieważ podtrzymywało oskarżenia wobec Soboru Watykańskiego II, a w wyniku posoborowych wydarzeń, a także faktycznych odstępstw od wiary katolickiej poszczególnych biskupów i teologów oraz nadużyć w liturgii, oskarżyło Kościół jako całość o to, że nie jest już w pełni katolicki w rozumieniu tradycji, którą Bractwo Świętego Piusa X uważało za jedyną ważną tradycję, którą, jak twierdziło, musiało interpretować – w razie potrzeby nawet wbrew Papieżowi. Wydaje się jednak, że nie dostrzegają sprzeczności z wiarą katolicką, iż w przypadku wątpliwości Papież Rzymski jest ostatecznym kryterium katolickości. Rilinger: Czy zniesienie ekskomuniki pełni tę samą funkcję, co uchylenie wyroku skazującego w państwowym postępowaniu karnym, co stanowi całkowitą rehabilitację, ponieważ zarzut karny zostaje w całości wycofany? Czy zniesienie ekskomuniki jednocześnie uznaje podstawy ekskomuniki za nieważne? Kardynał Müller: Nie można tego porównywać z państwowym prawem karnym. Kary kościelne należy odróżnić od kar za grzechy, które tylko Bóg nakłada i odpuszcza, zwłaszcza w sakramencie pokuty; od kościelnych kar dyscyplinarnych, których celem jest napomnienie przestępcy i sprowadzenie go na właściwą drogę; oraz od tzw. kar przymusu. Podobnie, dożywotni zakaz wykonywania czynności kapłańskich nie ma na celu zadośćuczynienia za czyn, który jest rozpatrywany cywilnie przez państwo i kościelnie w sakramencie pokuty, ale raczej ma chronić wiernych przed dalszymi nadużyciami ze strony duchownego lub pracownika Kościoła, który nie może się kryć za swoją władzą kościelną. Rilinger: Jeśli zniesienie ekskomuniki nie jest równoznaczne z resocjalizacją – co zatem oznacza? Kardynał Müller: Jak powiedziałem, była to niezwykła droga pobłażliwości, którą obrał Benedykt XVI. Miał on nadzieję, że zniesienie ekskomuniki doprowadzi do oświecenia i nawrócenia zdyscyplinowanych biskupów Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X, i nie spodziewał się, że niektórzy zinterpretują jego wielkie ustępstwo jako słabość. Papież, sprawując swój urząd, by zagwarantować lub przywrócić jedność Kościoła, zawsze będzie dążył do granic możliwości, podczas gdy ci, którzy zbłądzili, w swej duchowej pysze, wykorzystują to jako okazję do stawiania warunków. Papież może czynić pewne ustępstwa w sprawach drugorzędnych, ale nie co do istoty wiary, sakramentów i sakramentalnej konstytucji Kościoła, zbudowanej na fundamencie położonym przez Apostołów z Piotrem na czele – to znaczy biskupów i Papieża Rzymskiego. W imię jedności Papież może bez trudu przyznać Bractwu Świętego Piusa X prawo do odprawiania Mszy Świętej i innych sakramentów w formie liturgicznej, która istniała przed reformami liturgicznymi. Należy bowiem odróżnić dogmatyczną istotę sakramentów od różnych obrzędów, w których są one celebrowane. Benedykt XVI z wielką mądrością wyróżnił w obrządku łacińskim: odnowioną liturgię jako formę zwyczajną oraz celebrację (tzw. „trydencką”) według Mszału z 1962 roku jako formę nadzwyczajną w ramach tego samego obrządku łacińskiego. Oprócz obrządku łacińskiego istnieje wiele innych prawomocnych obrządków (20–25) w Kościele katolickim, zwłaszcza w Kościołach katolickich Wschodu. Problemem nie jest sama liturgia, lecz raczej błędne oskarżenie Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X, że Kościół katolicki pod przewodnictwem papieży Pawła VI, Jana Pawła II, Benedykta XVI, Franciszka i Leona XIV dogmatycznie odstąpił od wiary katolickiej, nawet jeśli całkowicie błędnie włączają Mszę do odnowionego rytu, który ich zdaniem zawiera błędy dogmatyczne, takie jak twierdzenie, że jej ofiarny charakter został przyćmiony, jeśli nie wręcz zanegowany, na rzecz jedynie uczty pamiątkowej. Rilinger: Oskarżenie o niereprezentowanie pełnej doktryny Kościoła utrzymuje się zatem nawet po zniesieniu ekskomuniki. Dlaczego jednak Kościół nie mówił wprost o schizmie po konsekracji czterech biskupów przez biskupa Lefebvre'a, skoro zaprzeczenie choćby części doktryny jest powszechnie uważane za schizmę? Kardynał Müller: Niektórzy mówili o schizmie, inni nie. Oficjalnie sprawę pozostawiono nierozstrzygniętą, aby nie utrwalać, poprzez ostre sformułowania, sytuacji, którą próbowano przezwyciężyć. Schizma polega częściowo na tym, że zaangażowani świadomie dystansują się od Kościoła katolickiego, jego nauczania i kryteriów jego jedności, zwłaszcza w odniesieniu do Papieża. Bractwo Świętego Piusa X nie wyraziło jeszcze formalnie tego poglądu; postrzegają się raczej jako wspólnota z konieczności, utrzymująca dystans, dopóki miliony katolików, którzy ulegli modernizmowi, tysiące biskupów i księży oraz obecny Papież nie powrócą do Kościoła, który Bractwo Świętego Piusa X zachowało jako świętą pozostałość jedynego, prawdziwego Kościoła katolickiego. W deklaracji skierowanej do papieża Leona XIV w maju 2026 roku wezwali do odejścia od soborowych i posoborowych „błędów”, które sprzeciwiały się „tradycji przedsoborowej” i wkradły się do Kościoła pomimo jej ostrzeżeń, a wobec których Magisterium nie podjęło interwencji. Podkreślane przez nich samoświadomość – że Kościół katolicki jest jedyną wspólnotą w tradycji apostolskiej, która może twierdzić, że została założona przez Chrystusa – nie została oczywiście zakwestionowana przez Magisterium. W odniesieniu do ich powtarzającego się żądania, że nie powinno istnieć państwo neutralne religijnie i że Kościół musi podporządkować państwo Chrystusowi i sobie, Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X powinno wskazać państwa, w których zamierza wdrożyć ten program. Oczywiście, dla każdego katolika duchowy autorytet Papieża, strażnika prawdy, pokoju i ludzkiej godności, stoi ponad władzą świecką, kierującą się interesami, władzą i wpływami. Wiele jednak już osiągnięto, gdy państwa powstrzymały się od ingerencji w kwestię prawdy i szanowały podstawowe prawa naturalne swoich obywateli, zwłaszcza wolność wyznania i sumienia, i nie definiowały – wbrew zdrowemu rozsądkowi – na przykład małżeństwa inaczej niż jako związku mężczyzny i kobiety. Wszyscy ortodoksyjni katolicy słusznie twierdzą, że rzekome błogosławieństwa par jednopłciowych lub par żyjących w innych nieregularnych związkach są obiektywnie grzeszne, ale że duszpasterska opieka nad takimi osobami jest konieczna w imię Dobrego Pasterza, aby mogły podążać drogą uczniostwa Chrystusa zgodnie z Jego przykazaniami. Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X powinno jednak podnosić ten głos w Kościele, a nie przeciwko niemu, stwarzając w ten sposób wrażenie, że heretyckie odchylenia od ateistycznej ideologii tęczy uzyskały w Kościele jakieś prawo do istnienia. Atanazy i Augustyn nie odsunęli się od Kościoła, dopóki ten nie definitywnie nie przezwyciężył arianizmu i donatyzmu. Rilinger: Czołowi przedstawiciele Bractwa Świętego Piusa X wielokrotnie powtarzają, że uważają się za integralną część Kościoła rzymskokatolickiego, mimo że z powodów dogmatycznych nie są w stanie zaakceptować niektórych postanowień Soboru, choć generalnie przestrzegają większości jego dekretów. Dlaczego Kościół nie chce tolerować teologii Bractwa Świętego Piusa X – zwłaszcza że wielu pobożnych katolików postrzega Bractwo jako atrakcyjne, a jego praktyki liturgiczne są uznawane przez Kościół za prawowite? Kardynał Müller: Nie można być dobrym katolikiem, jeśli poddaje się wiążące orzeczenia Magisterium Kościoła własnemu subiektywnemu standardowi. Monofizyci twierdzili, że są wierni Soborowi Efeskiemu (431) i nauczaniu Ojca Kościoła, Cyryla Aleksandryjskiego, a następnie odrzucili naukę Soboru Chalcedońskiego (451), który nauczał o jedności natury boskiej i ludzkiej Chrystusa w boskiej osobie Syna w Trójcy Świętej. Uzasadnionych różnic między szkołami teologicznymi (tomistami, szkotami) i intelektualnej oryginalności poszczególnych teologów (takich jak Romano Guardini czy Hans Urs von Balthasar) nie należy mylić z konieczną jednością w nauczaniu Apostołów i Kościoła, sformułowaną przede wszystkim na soborach. Bractwo Świętego Piusa X musiało wyjaśnić różnicę między swoim stanowiskiem a oświadczeniem Lutra z dysputy lipskiej (1519), która zburzyła jedność Kościoła i podważyła jego autorytet. Luter powiedział wówczas: „Nawet sobory mogą błądzić!”, podważając tym samym ostateczny autorytet papieża i stawiając potępionych heretyków, którzy zostali zrehabilitowani jako lepsi interpretatorzy objawienia, ponad Magisterium. Cała hermeneutyka wiary katolickiej (rozwinięta już przez Ireneusza z Lyonu przeciwko gnostykom, czyli wszechwiedzącym ludziom) zostałaby zachwiana, gdyby poza nauczaniem biskupów pozostających w komunii z papieżem trzeba było uznać inny autorytet ludzki, który według subiektywnego odczucia i uznania czuje się upoważniony do ustalenia jedności ostatniego soboru z poprzednim nauczaniem. Z czysto ludzkiego i teologicznego punktu widzenia nie może być tak, że podczas Soboru dwa tysiące biskupów i wszyscy papieże aż do tego momentu zbłądzili w kwestiach dogmatycznych lub odstąpili od tradycji apostolskiej, z wyjątkiem jednego biskupa, który wyłącznie przez nielegalne konsekracje biskupie zapewnia istnienie Kościoła, który Jezus obiecał apostołowi Piotrowi, którego uważa za skałę swojego Kościoła. Rilinger: Kapłani Bractwa Świętego Piusa X odrzucają między innymi nową liturgię ustanowioną przez Sobór Watykański II i nalegają na odprawianie Mszy św. według rytu trydenckiego, który był używany przez prawie 500 lat przed Soborem. Ryt ten jest wysoko ceniony – zwłaszcza we Francji – i przyciąga wielu katolików, zwłaszcza że Benedykt XVI i Leon XIV, w przeciwieństwie do Franciszka, publicznie wyrazili silne przywiązanie do niego. Czy ten stary ryt, lub połączenie starego i nowego rytu, mogłoby zachęcić większą liczbę wiernych do uczestnictwa w nabożeństwach? Kardynał Müller: Problemem nie jest stary ani nowy obrządek. Po obu stronach, niestety, włączając w to autorytarnych, radykalnych działaczy z Rzymskiej Dykasterii ds. Kultu Bożego, teologiczna różnica między istotą sakramentów a różnymi formami liturgicznymi nie jest należycie doceniana. Czysto dyscyplinarne zniesienie starego obrzędu i powszechna podejrzliwość wobec jego zwolenników jako negujących Sobór Watykański II są nie tylko wątpliwe z duszpasterskiego punktu widzenia, ale także dogmatycznie nie do utrzymania. Sam uważałem ograniczenie odprawiania Mszy Świętej w starym rycie za duszpastersko bardzo nierozsądne, nie dlatego, że jestem zwolennikiem starej liturgii, ale dlatego, że jako katolik, a zwłaszcza jako teolog, należy również uznać duchowe bogactwo starego rytu i nie ma prawa arogancko wynosić się nad przyjaciół. Nawiasem mówiąc, reforma liturgiczna nie stworzyła nowego rytu, lecz jedynie uprościła istniejący, który sam zrodził się w nie zawsze jednorodnym procesie rozwoju, aby wierni mogli łatwiej uczestniczyć w liturgii, zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie (w języku ojczystym). Rilinger: Bractwo Świętego Piusa X planuje nowe konsekracje biskupie, aby zapewnić możliwość wyświęcania kolejnych księży w przyszłości, gwarantując w ten sposób dalsze istnienie Bractwa. Dlaczego te konsekracje są odrzucane przez Kościół i uznawane za przyczynę schizmy, mimo że konsekracja czterech pierwotnych biskupów dokonana przez biskupa Lefebvre'a, choć uznana za nieprawomocną, nie została uznana za nieważną i nie stanowiła podstawy do schizmy? Kardynał Müller: Nikt nie ma prawa do konsekracji biskupiej, która należy do Kościoła, a nie do poszczególnych grup, aby zagwarantować ciągłość jego istnienia, zgodnie z czysto ludzkimi prawami. W przeciwnym razie Kościół rozpadłby się na grupy interesów. Nawet jeśli konsekracja dokonana przez biskupa schizmatyckiego – nawet w jawnym sprzeciwie wobec papieża – jest ważna, nie może być dogmatycznie i moralnie uzasadniona poprzez odwołanie się do zbawienia własnej wspólnoty. Jedynie w stanie skrajnego prześladowania, gdy kontakt z Kościołem powszechnym i z Rzymem jest całkowicie wykluczony, konsekracja biskupia byłaby moralnie uzasadniona w sumieniu przed Bogiem i w jedności z papieżem, zakładanej przez wiarę. Właściwym rozwiązaniem byłoby, aby Bractwo Świętego Piusa X nie ośmielało się dyktować Papieżowi warunków pełnej reintegracji z Kościołem katolickim, lecz by uznało, zgodnie z Soborem Watykańskim I, do którego tak chętnie się odwołuje, że nie można być w pełni katolikiem bez pełnej komunii z Papieżem Leonem XIV. Najwyższy autorytet nauczania Papieża nie wynika z socjologicznej prawdy, że w każdej wspólnocie ktoś musi mieć ostatnie słowo, lecz z ustanowienia Papieża następcą Piotra i z Ducha Świętego, który wspomaga go w pełnieniu urzędu nauczycielskiego i w służbie jedności Kościoła. Rilinger: Gdyby doszło do schizmy, Kościół musiałby oddzielić się od wielu wiernych – co oznaczałoby znaczną stratę. Czy Kościół może sobie pozwolić na taką stratę? Kardynał Müller: Tak, byłoby to bardzo smutne i stanowiłoby ranę zadaną Ciału Chrystusa, czyli Kościołowi. Ale w historii Kościoła było też wiele schizm, zwłaszcza w XVI wieku, kiedy reformacja protestancka nie doprowadziła do reformy Kościoła, lecz do podziału chrześcijaństwa. Należy mieć nadzieję, że Bractwo Świętego Piusa X nie pozostanie w zamkniętym kręgu, lecz spojrzy na Kościół jako całość i wyciągnie wnioski z błędów historii Kościoła. Nie powinno ono podążać drogą donatystów, jansenistów i starokatolików. Jedna skrajność nie usprawiedliwia drugiej. Ani tzw. progresywizm, który objawiającą prawdę o Chrystusie poddaje zmiennym prądom ducha epoki, ani tradycjonalizm, który sprowadza całą tradycję Kościoła do kilku stałych idei, nie mogą być takim Kościołem, który zmartwychwstały Pan wybrał jako sakrament, czyli znak i narzędzie. Rilinger: Czy widzi Pan jakieś możliwości porozumienia, biorąc również pod uwagę, że zachowałoby to samoświadomość i unikatowy charakter Bractwa Świętego Piusa X? Czy może wyobraża Pan sobie porozumienie tylko wtedy, gdyby Bractwo całkowicie porzuciło własną drogę? Kardynał Müller: Z pewnością można by ją uznać za rodzaj prałatury personalnej, jeśli – jak każdy katolik – uznawałaby ona doktrynę Kościoła w całości, w tym dekrety Soboru Watykańskiego II, które mogą być autentycznie uznane za wiążące jedynie przez biskupów pozostających w jedności z papieżem i pod jego przewodnictwem. Rilinger: Obecny papież jest głową nie tylko Kościoła rzymskokatolickiego, ale także innych Kościołów katolickich Wschodu, których konstytucje różnią się jednak od konstytucji Kościoła rzymskokatolickiego. Czy zatem możliwe byłoby przyznanie Bractwu Świętego Piusa X tej samej rangi teologicznej i kanonicznej, co Kościołom Wschodnim? Kardynał Müller: Konstytucja prawa boskiego jednego Kościoła katolickiego w jego różnych obrządkach jest wszędzie taka sama, tak że każdy Kościół lokalny jest kierowany przez ważnie konsekrowanego biskupa w sukcesji apostolskiej i tradycji, ale w jedności z całym kolegium biskupów, na którego czele stoi Papież jako wieczna zasada i fundament całego Kościoła w prawdzie objawionej. Jedynie ludzkie prawo kanoniczne, czyli jego konkretne formy, różni się w różnych Wschodnich Kościołach Katolickich, zjednoczonych w patriarchatach, ale w żadnym razie nie niezależnie od autorytetu nauczania i posługi jedności Papieża. Bractwo Świętego Piusa X nie jest kościołem lokalnym, który mógłby rościć sobie prawo do specjalnego statusu. Jest jedynie luźnym stowarzyszeniem księży i świeckich, którzy postrzegają siebie jako bastion przeciwko rzekomym błędom, które ich zdaniem są promowane lub tolerowane przez Rzym. Podstawy jego roszczeń do kontrolowania papieża są trudne do zrozumienia dla teologicznego rozumowania w ramach wiary katolickiej. Rilinger: Czy wyobraża Pan sobie, że zreformowane Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X, które w pewnych aspektach odbiega od nauczania Kościoła, może być mimo to uważane za integralną część Kościoła rzymskokatolickiego? Kardynał Müller: Według tego poglądu Kościół katolicki byłby jedynie luźnym związkiem różnych doktryn, podobnie jak Kościół anglikański, którego jedność opiera się wyłącznie na woli świeckiego monarchy. Jedność Kościoła odnosi się przede wszystkim do wiary wraz z nadzieją i miłością, siedmiu świętych sakramentów oraz jego sakramentalnej, biskupiej konstytucji. Nauczanie Kościoła charakteryzuje się zróżnicowanym stopniem mocy wiążącej, w zależności od jego relacji do centralnych dogmatów Objawienia lub do prawd naturalnych, takich jak wolność sumienia czy bezwarunkowe prawo każdego człowieka do życia. Wypowiedzi nauki społecznej nie stoją na tym samym poziomie co wiara w Trójcę Świętą, w Bóstwo Chrystusa czy w sakramenty jako środki łaski. W odniesieniu do wolności religijnej, konieczna jest uważna lektura dekretu watykańskiego, aby wszelkie różnice w jego sformułowaniu w porównaniu z wcześniejszymi dokumentami Magisterium można było dostrzec nie w samej treści, ale raczej w docelowym odbiorcy. Ci, którzy pragną pozostać w jedności Kościoła, wyznają wiarę w Chrystusa, prawdziwy fundament jego jedności, ale także w Piotra, który wraz z Apostołami i ich nauczaniem jest drugorzędnym fundamentem jego jedności i punktem oparcia (wierzchołkiem), jak stwierdza Tomasz z Akwinu w swojej „Egzegezie Składu Apostolskiego” (artykuł 9). Trudno oskarżyć Nauczyciela Kościoła o brak wierności wierze katolickiej lub podejrzewać o bycie prekursorem modernizmu, skoro w tym samym fragmencie mówi on za św. Augustynem, że Kościoła nie mogą zniszczyć ani zewnętrzni wrogowie, ani jego prawdy podważyć wewnętrzne błędy. „Można walczyć z Kościołem, ale nie można go pokonać”. Dlatego tylko Kościół Piotra zawsze pozostawał niezłomny w wierze i wolny od błędów. To bowiem, co Jezus powiedział Piotrowi, według Tomasza z Akwinu, odnosi się bezpośrednio do jego następcy, papieża Leona XIV: „Prosiłem za tobą, Piotrze, aby nie zachwiała się twoja wiara” (Łk 22, 30). Rilinger: Dziękuję bardzo za te wyjaśnienia. Podobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj kath.net i przekaż darowiznę przelewem bankowym lub kartą kredytową/PayPal! |
Liegt ein Schisma in der Luft? vor 33 Stunden in Interview, 28 Lesermeinungen Der tragische theologische Konflikt zwischen Kirche und Piusbruderschaft. Ein Gespräch zwischen Kardinal Gerhard Ludwig Müller und Lothar C. Rilinger Vatikan (kath.net) Die Beschlüsse des Zweiten Vatikanischen Konzils wurden nicht von allen Katholiken akzeptiert. Einige haben sich mit kritischen Stellungnahmen zufrieden erklärt, Bischof Marcel Lefebvre, der unter anderem das Amt des Erzbischofs von Dakar versah, hingegen hat sogar wesentliche Reformen, die das Konzil angestoßen hat, abgelehnt, darunter die Erklärung Nostra aetate – die Erklärung, die das neue Verhältnis zwischen der Kirche und den Juden regelt. Darüber hinaus lehnte er die Liturgiereform von 1965 ab sowie die ökumenische Bewegung. Mit seiner strikten Ablehnung stieß er in der Kirche auf heftigen Widerstand. Um seine konservative Einstellung zu institutionalisieren gründete er im Jahr 1970 die Priesterbruderschaft St. Pius X. Durch Vermittlung des damaligen Präfekten der Glaubenskongregation, Kardinal Joseph Ratzinger, konnte ein Ausgleich vereinbart werden, doch weihte Lefebvre im Jahr 1988 vier Bischöfe, was seitens der Kirche als schismatischer Akt angesehen wurde und die Exkommunikation nach sich zog. Benedikt XVI. hat diese Kirchenstrafe auf dem Gnadenwege unter Aufrechterhaltung der kanonischen und theologischen Auffassungen aufgehoben. Inzwischen sind nicht nur Bischof Lefebvre gestorben, sondern auch zwei der von ihm geweihten Bischöfe. Die beiden verbliebenen zwei Bischöfe sind im Alter weit fortgeschritten, so dass die Gefahr besteht, dass durch den Tod kein Bischof mehr existiert, der die Priesterweihe vornehmen könnte, was zur Folge hätte, dass die Priesterschaft der Piusbruderschaft aussterben würde. Um dem zuvorzukommen, sollen am 1. Juli 2026 neue Bischöfe geweiht werden. Dagegen erhebt sich in der Kirche Widerstand. Über diesen Widerstand haben wir mit Kardinal Gerhard Ludwig Müller, dem ehemaligen Präfekten der Glaubenskongregation gesprochen. Lothar C. Rilinger: Können Sie schildern, welche Beschlüsse des Konzils Bischof Lefebvre und die Piusbruderschaft ablehnen? Kardinal Gerhard Ludwig Müller: Vor allem bezüglich der Lehre der Religionsfreiheit als fundamentalem Recht allein vor Gott ohne staatlichen Zwang und ideologische Indoktrination der Wahrheit zu folgen, die dem Gewissen einleuchtet, sehen sie eine Abweichung von der katholischen Glaubensüberzeugung, dass allein die katholische Kirche voll und ganz die Offenbarung Gottes in Christus verkündet und zu glauben vorlegt. Die Piusbrüder interpretieren die Religionsfreiheit im Sinne des relativistischen Liberalismus des 19. Jahrhundert, der die Offenbarung ablehnt und die Religion zu einer Frage statt nach der Wahrheit zu einer des Geschmacks und der subjektiven Empfindung machte. Dagegen habe der katholische Staat die katholische Religion als die allein wahre zu fördern und dem Irrtum jedes Recht auf Existenz im öffentlichen Raum abzusprechen. In der Erklärung über die Religionsfreiheit Dignitatis humanae macht aber das Konzil genau die Unterscheidung zwischen der Religionsfreiheit als einem natürlichen Menschenrecht und der Freiheit des Menschen, dem geoffenbarten Wort Gottes mit Vernunft und Freiheit zu entsprechen und in Christus die Fülle der Wahrheit Gottes und des Menschen anzuerkennen. Unter den heutigen Bedingungen einer pluralistischen Gesellschaft und besonders in religionsfeindlichen sozialistischen oder radikal-islamistischen Staaten können wir aber froh sein, wenn die öffentliche Gewalt sich nicht in die Religion und Moral einmischt. Unter Berufung auf die Religions- und Gewissensfreiheit können Katholiken gerade auch in der leider tendenziell christentumsfeindlichen EU ihr Recht in Anspruch nehmen, Abtreibung, Euthanasie und die Relativierung der Ehe von Mann und Frau abzulehnen. Hier noch von katholischen Staaten zu sprechen, die den nach wie vor geltenden Glaubenssatz von der Heilsnotwendigkeit der katholischen Kirche mit staatlichen Maßnahmen gesellschaftlich durchsetzen sollten, scheint reichlich anachronistisch. Desgleichen gehen die Einwände der Piusbruderschaft gegen die Ökumenische Suche nach der Einheit aller Christen in der einen katholischen Kirche, die im Papst ihren sichtbaren Ausdruck findet, an den Aussagen des II. Vatikanums vorbei. Das Konzil hat in keiner Weise die Einzigkeit der Kirche Christi, wie sie die Erklärung der Glaubenskongregation Dominus Jesus aus dem Jahr 2000 unter Kardinal Ratzinger bekräftigt hat, in Frage gestellt. Es ging aber darum, den nichtkatholischen Christen, die sich nicht persönlich von der katholischen Kirche getrennt hatten, sondern im guten Glauben an den Wahrheitsanspruch ihrer Konfession festhalten, in der sie groß geworden sind, zuzugestehen und mit ihnen Wege zu suchen, um die Einheit im Glauben, den Sakramenten und der Kirchenverfassung wiederzufinden, wie es Jesus selbst, der Stifter der Kirche, gewollt hat und die der sichtbare Ausdruck seiner Einheit ist mit dem Vater (Joh 17). Rilinger: Welche dogmatischen Konsequenzen treten auf, wenn ein katholischer Priester nicht mehr bereit ist, die vollständige Lehre der Kirche zu vertreten? Kard. Müller: Bischöfe, Priester und Diakone sind durch das Sakrament der Weihe innerlich und äußerlich verpflichtet, den Glauben der Kirche im Wort zu verkünden und mit ihrem Leben zu bezeugen. Wenn sie davon maßgeblich und evident abweichen und auf Ermahnungen ihres Vorgesetzten nicht hören, können je nach Lage der Dinge kanonische Strafen über sie verhängt werden bis hin zum Ausschluss aus ihren Ämtern, wobei sie aber wegen der objektiven Wirksamkeit der Sakramente (der Taufe, der Firmung und hier des Weihesakramentes) den Charakter nicht verlieren, der ihnen bei der Weihe eingeprägt wurde. Das ist der berühmte Unterschied zwischen der unerlaubten, aber gültigen Sakramenten-Spendung. Schon der hl. Augustinus hatte gegenüber den Donatisten festgestellt, dass die Wirksamkeit der Sakramente nicht von der persönlichen Heiligkeit, Sittlichkeit und der Kirchlichkeit des Sakramenten-Spenders abhängt, weil Christus der eigentlich Wirkende in den Sakramenten ist. Die katholische Kirche erkennt die Sakramente in der orthodoxen Kirche an, weil sie gültig geweihte Bischöfe und Priester hat, obwohl sie nicht ganz und voll den Primat der römischen Kirche anerkennen und mit dem Nachfolger des hl. Petrus, dem Papst, nicht in voller Kirchengemeinschaft leben. Rilinger: Gegenüber Erzbischof Marcel Lefebvre (1905-1991) ist von Papst Johannes Paul II. die Exkommunikation ausgesprochen worden (1988). Später ist diese Kirchenstrafe zurückgenommen worden. Was für rechtliche und kirchenrechtliche Konsequenzen erwachsen für einen Katholiken aus der Exkommunikation? Kard. Müller: Die Exkommunikation gegenüber den von ihm geweihten vier Bischöfen wurde von Papst Benedikt XVI. im Januar 2009 aufgehoben, um die Wiedereingliederung der Piusgemeinschaft in die katholische Kirche zu erleichtern, nachdem sich in Gesprächen diese Möglichkeit angedeutet hatte. Allerdings gab es eine unerwartete Polemik gegen Papst Benedikt, als im Nachhinein bekannt wurde, dass Bischof Williamson den Holocaust geleugnet oder zumindest relativiert hatte. Die Frage der Kirchenstrafe und die persönliche Haltung eines der vier Protagonisten zum Holocaust haben aber für sich genommen nichts miteinander zu tun.
Zu einer vollen kirchenrechtlichen Eingliederung der Piusgemeinschaft ist es aber nicht gekommen, weil diese an ihren Unterstellungen gegen das II. Vatikanische Konzil festhielten und der Kirche insgesamt aufgrund der nachkonziliaren Einwicklungen, aber auch wirklichen Abirrungen einzelner Bischöfe und Theologen vom katholischen Glauben und Missbräuche in der Liturgie vorwarfen, nicht mehr voll katholisch zu sein im Sinn der Tradition, so wie die Piusbruderschaft sie beansprucht, als allein gültig und – notfalls auch gegen den Papst – auslegen zu müssen. Sie scheinen aber den Widerspruch zum katholischen Glauben nicht zu bemerken, dass der römische Papst das im Zweifelsfall letztentscheidende Kriterium der Katholizität ist. Rilinger: Hat die Rücknahme der Exkommunikation die gleiche Funktion wie im staatlichen Strafprozessrecht die Strafaufhebung der Verurteilung durch ein Urteil, das die vollständige Rehabilitation darstellt, da der Strafvorwurf in toto zurückgenommen wird? Wird also durch die Rücknahme der Exkommunikation gleichzeitig der Grund für die Exkommunikation als nicht gegeben betrachtet? Kard. Müller: Das kann man mit dem staatlichen Strafrecht nicht vergleichen. Kirchenstrafen sind von den Sündenstrafen zu unterschieden, die allein Gott verhängt und vergibt, vor allem im Sakrament der Buße, von den Disziplinarstrafen der Kirche, die den Zuwiderhandelnden ermahnen und auf den rechten Weg zurückführen wollen, von den sogenannten Beugestrafen. Oder bei dem lebenslangen Verbot, das Priesteramt auszuüben, geht es nicht um die Sühne-Strafe für die Tat, die bürgerlich durch den Staat und kirchlich im Bußsakrament behandelt wird, sondern um den Schutz der Gläubigen vor einem weiteren Fehlverhalten eines Geistlichen oder kirchlichen Mitarbeiters, der sich nicht hinter seiner kirchlichen Vollmacht verstecken kann. Rilinger: Wenn die Rücknahme der Exkommunikation keine Rehabilitierung darstellt – was bedeutet sie dann? Kard. Müller: Wie gesagt, war das der ungewöhnliche Weg der Milde Benedikts XVI., der sich von der Rücknahme der Exkommunikation die Einsicht und die Umkehr der gemaßregelten Bischöfe der Piusbruderschaft versprach und der nicht damit rechnete, dass manche sein großes Entgegenkommen als Schwäche interpretierten. Der Papst wird immer in seinem Amt, die Einheit der Kirche zu gewährleisten oder wiederherzustellen, an die Grenze der Möglichkeiten gehen, während die Abgeirrten in ihrem geistlichen Hochmut dies zum Anlass nehmen, Bedingungen zu stellen. Der Papst kann gewisse Zugeständnisse machen, wo es um zweitrangige Fragen geht, aber nicht in der Substanz des Glaubens, der Sakramente und hinsichtlich der auf die durch die Apostel mit Petrus an der Spitze, d.h. die Bischöfe und den römischen Papst, aufgebauten sakramentalen Kirchenverfassung. Der Papst kann um der Einheit willen ohne weiteres den Piusbrüdern die Feier der Hl. Messe und der anderen Sakramente in der Liturgischen Form vor der Liturgiereform zugestehen. Denn man muss die dogmatische Substanz der Sakramente von den verschiedenen Riten, in denen sie gefeiert werden, unterscheiden. Mit großer Klugheit hat Benedikt innerhalb des lateinischen Ritus unterschieden: die erneuerte Liturgie als die ordentliche Form und die (sog. „tridentinische“) Feier nach dem Missale 1962 als außerordentliche Form im selben lateinischen Ritus. Es gibt außer dem lateinischen Ritus ja noch viele weitere legitime (20-25) Riten innerhalb der katholischen Kirche, vor allem in den östlichen katholischen Kirchen. Die Liturgie als solche ist nicht das Problem, sondern der unzutreffende Vorwurf der Piusbrüder, die katholische Kirche mit den Päpsten Paul VI., Johannes Paul II., Benedikt XVI., Franziskus und Leo XIV. seien vom katholischen Glauben dogmatisch abgewichen, wenn sie dazu auch völlig abwegig die Messe im erneuerten Ritus zählen, die ihrer Meinung nach dogmatische Irrtümer enthalte, etwa dass ihr Opfercharakter zugunsten eines bloßen Gedächtnismahls wenn auch nicht geleugnet, doch zumindest verdunkelt worden sei. Rilinger: Der Vorwurf, nicht die vollständige Lehre der Kirche zu vertreten, bleibt also auch nach der Rücknahme der Exkommunikation bestehen. Aus welchem Grund wurde aber seitens der Kirche trotzdem nach der Weihe von vier Bischöfen durch Bischof Lefebvre nicht ausdrücklich von einem Schisma gesprochen, obwohl ja eigentlich das Negieren auch nur eines Teils der Lehre als eine Abspaltung angesehen wird? Kard. Müller: Manche haben von einem Schisma gesprochen, andere nicht. Offiziell ließ man es in der Schwebe, um nicht durch harsche Formulierungen jenen Zustand zu verfestigen, den man gerade überwinden wollte. Zum Schisma gehört auch, dass sich die Betreffenden bewusst von der katholischen Kirche, ihren Lehren und den Kriterien ihrer Einheit, besonders im römischen Papst lossagen. Das haben die Piusbrüder bisher wohl nicht formell so ausgesprochen, sondern sie verstehen sich als eine Notgemeinschaft, die so lange auf Distanz bleibt, bis die Millionen dem Modernismus verfallenen Katholiken und Tausende von Bischöfen und Priestern und der aktuelle Papst wieder zu der Kirche zurückgekehrt sind, die die Piusbruderschaft als heiliger Rest der allein wahren katholischen Kirche bewahrt hat. In einer Erklärung an Papst Leo XIV. vom Mai 2026 fordern sie die Abkehr von den konziliaren und nachkonziliaren „Irrtümern“ im Widerspruch zur „vorkonziliaren Tradition“, die sich in die Kirche eingeschlichen hätten, trotz ihrer Mahnungen, und gegen die das Lehramt nicht eingeschritten sei. Das angemahnte Selbstverständnis, die katholische Kirche sei die einzige Gemeinschaft in apostolischer Tradition, die sich auf die Stiftung Christi berufen kann, wurde natürlich vom Lehramt nie in Frage gestellt. Bei der hier wiederholten Forderung, dass es keinen religiös neutralen Staat gebe dürfe und dass die Kirche den Staat Christus und sich selbst zu unterwerfen habe, sollten die Piusbrüder einmal die Staaten nennen, wo sie dieses Programm durchzusetzen gedenken. Natürlich steht für jeden Katholiken die geistliche Autorität des Papstes, der der Hüter der Wahrheit, des Friedens und der Würde des Menschen ist, über den weltlichen Autoritäten, die sich an Interessen, Macht und Einfluss orientieren. Aber es ist schon viel erreicht, wenn die Staaten sich aus der Wahrheitsfrage heraushalten und die natürlichen Grundrechte ihrer Bürger, vor allem ihre Religions- und Gewissensfreiheit, respektieren und nicht – gegen allen Menschenverstand – zum Beispiel die Ehe als etwas anderes als die Lebensgemeinschaft von einem Mann und einer Frau definieren wollen. Mit vollem Recht sagen alle rechtgläubigen Katholiken, dass die vorgeblichen Segnungen von gleichgeschlechtlichen oder in anderen irregulären Beziehungen lebenden Paaren objektiv Sünde sind, dass aber die pastorale Begleitung solcher Personen im Namen des guten Hirten notwendig ist, damit sie den Weg der Nachfolge Christi im Einklang mit seinen Geboten gehen. Aber diese Stimme müssten die Piusbrüder in der Kirche und nicht gegen die Kirche erheben und so den Eindruck erwecken, dass den häretischen Abirrungen in die atheistische Regenbogenideologie irgendein Existenzrecht in der Kirche zugestanden worden seien. Ein Athanasius und Augustinus sind nicht auf Distanz zur Kirche gegangen, so lange sie noch nicht den Arianismus und den Donatismus endgültig überwunden hatte. Rilinger: Seitens der führenden Vertreter der Piusbruderschaft wird immer wieder vorgetragen, dass sie sich als integralen Teil der römisch-katholischen Kirche verstünden, obwohl sie aus dogmatischen Gründen nicht in der Lage seien, bestimmte Entscheidungen des Konzils akzeptieren zu können, allerdings im Grundsatz die meisten Beschlüsse befolgen. Aus welchem Grund ist die Kirche nicht bereit, die Theologie der Piusbrüder zu tolerieren – gerade auch vor dem Hintergrund, dass die Piusbruderschaft von vielen gläubigen Katholiken als anziehend empfunden wird und die liturgischen Handlungen auch von der Kirche als rechtmäßig anerkannt werden? Kard. Müller: Man kann nicht gut katholisch sein, wenn man verbindliche Aussagen des kirchlichen Lehramtes seinem subjektiven Maßstab unterwirft. Die Monophysiten haben in Anspruch genommen, dem Konzil von Ephesus (431) und der Lehre des Kirchenvaters Cyrill von Alexandrien treu zu sein und haben dann die Lehre des Konzils von Chalzedon (451) verworfen, das die Einheit der göttlichen und menschlichen Natur Christi in der göttlichen Person des Sohnes in der Trinität lehrte. Der legitime Unterschied der theologischen Schulen (Thomisten, Scotisten) und die denkerische Originalität einzelner Theologen (etwa eines Romano Guardini oder Hans Urs von Balthasar) ist nicht zu verwechseln mit der notwendigen Einheit in der Lehre der Apostel und der Kirche, wie sie vor allem auf den Konzilien formuliert worden ist. Die Piusbrüder müssten den Unterschied erklären zwischen ihrer Haltung und dem die Einheit der Kirche sprengenden und ihre Autorität unterminierenden Satz Luthers während der Leipziger Disputation (1519) als er sagte: „Auch Konzilien können irren!“, womit auch die letztverbindliche Autorität des Papstes in Frage gestellt wurde und verurteilte Häretiker, die als bessere Interpreten der Offenbarung rehabilitiert wurden, über das Lehramt gestellt würden. Die ganze (schon von Irenäus von Lyon gegen die Gnostiker, also die Besserwisser aller Zeiten entwickelte) Hermeneutik des katholischen Glaubens würde gesprengt, wenn man außerhalb des Lehramtes der Bischöfe in der Gemeinschaft mit dem Papst noch eine andere menschliche Instanz anerkennen müsste, die nach subjektivem Empfinden und Gutdünken sich autorisiert fühlt, die Einheit des jeweils letzten Konzils mit dem vorangehenden Lehramt festzustellen. Es kann auch rein menschlich und theologisch gesprochen nicht so sein, dass beim Konzil zweitausend Bischöfe und alle Päpste sich bisher in dogmatischen Fragen geirrt hätten oder von der apostolischen Tradition abgewichen seien bis auf einen einzelnen Bischof, der allein durch illegale Bischofsweihen den Bestand der Kirche sichert, die Jesus dem Apostel Petrus zugesichert hat, den er als Fels seiner Kirche ansieht. Rilinger: Die Priester der Piusbruderschaft lehnen unter anderem die neue, durch das Zweite Vatikanum festgelegte Liturgie ab und beharren darauf, die Messe nach dem tridentinischen Ritus, der vor dem Konzil fast 500 Jahre Gültigkeit hatte, zu zelebrieren. Dieser Ritus wird – gerade in Frankreich – sehr geschätzt und zieht viele Katholiken an, zumal ja Benedikt XVI. und Leo XIV., im Gegensatz zu Franziskus, doch öffentlich eine große Affinität zu diesem Ritus bekundet haben. Könnte dieser alte Ritus oder eine Kombination von altem und neuen Ritus Möglichkeiten eröffnen, wieder mehr Gläubige zum Kirchenbesuch zu bewegen? Kard. Müller: Der alte oder neue Ritus ist nicht das Problem. Von beiden Seiten, leider auch von den autoritären Scharfmachern in dem römischen Dikasterium für den Gottesdienst, wird der theologische Unterschied zwischen der Substanz der Sakramente und den verschiedenen liturgischen Formen nicht richtig gewürdigt. Eine bloß disziplinarische Unterdrückung des alten Ritus und die generelle Verdächtigung seiner Anhänger als Leugner des II. Vatikanums ist nicht nur pastoral fragwürdig, sondern auch dogmatisch unhaltbar. Ich selbst habe die Einschränkung der Feier der Messe im alten Ritus für pastoral sehr unklug gehalten, nicht weil ich selbst ein Anhänger der alten Liturgie wäre, sondern weil man als Katholik und besonders als Theologe auch den spirituellen Reichtum des älteren Ritus anzuerkennen hat und es kein Recht gibt, sich über seine Freunde hochmütig zu erheben. Die Liturgiereform hat übrigens keinen neuen Ritus geschaffen, sondern den bisherigen Ritus, der auch aus einem nicht immer homogenen Wachstum hervorgegangen ist, nur etwas vereinfacht, damit die Gläubigen leichter innerlich und äußerlich (in der Volkssprache) teilnehmen können. Rilinger: Die Piusbruderschaft plant neue Bischofsweihen, um sicherzustellen, dass auch künftig weitere Priester geweiht werden können und somit der Fortbestand der Bruderschaft gewährleistet werden kann. Aus welchem Grund werden diese Weihen von der Kirche abgelehnt und als Grund für ein Schisma angesehen, obwohl die Weihe der ursprünglich vier Bischöfe durch Bischof Lefebvre zwar als unrechtmäßig beurteilt wurden, aber nicht als ungültig und kein Schisma begründend? Kard. Müller: Niemand hat Anspruch auf die Bischofsweihe, die der Kirche und nicht einzelnen Gruppen gehört, um den Bestand seiner Organisation rein menschlichen Rechtes zu gewährleisten. Denn dann würde die Kirche in Interessengruppen auseinanderfallen. Wenn auch die Weihe durch einen schismatischen Bischof – auch in offenem Widerspruch zum Papst – gültig ist, so kann sie doch nicht dogmatisch und moralisch gerechtfertigt werden mit der Berufung auf das Seelenheil der eigenen Klientel. Nur in einem Zustand der extremen Verfolgung, wenn der Kontakt zur Weltkirche und zu Rom völlig ausgeschlossen ist, wäre die Weihe eines Bischofs im Gewissen vor Gott und der im Glauben vorausgesetzten Einheit mit dem Papst moralisch gerechtfertigt. Die angemessene Lösung wäre es, wenn sich die Piusbruderschaft nicht anmaßt, dem Papst die Bedingungen zu ihrer vollen Wiedereingliederung in die katholische Kirche zu diktieren, sondern wenn sie gemäß dem I. Vatikanum, auf das sie sich so gern beruft, anerkennt, dass man ohne die volle Gemeinschaft mit Papst Leo XIV. nicht voll und ganz katholisch sein kann. Und die höchste Lehrautorität des Papstes ergibt sich nicht aus der soziologischen Wahrheit, dass in jeder Gemeinschaft einer das letzte Wort haben muss, sondern aus der Einsetzung des Papstes als Nachfolger Petri und aus dem Heiligen Geist, der ihm in der Ausübung seines Lehramtes und Dienstes an der Einheit der Kirche beisteht. Rilinger: Sollte es zum Schisma kommen, würde sich die Kirche von vielen Gläubigen trennen müssen – was einen nicht unerheblichen Verlust darstellen würde. Kann sich die Kirche einen solchen Verlust leisten? Kard. Müller: Ja, das wäre sehr traurig und eine Wunde, die dem Leib Christi, der die Kirche ist, zugefügt würde. Aber auch im Lauf der Kirchengeschichte gab es viele Abspaltungen, besonders im 16. Jahrhundert, wo die protestantische Reformation nicht zu einer Reform der Kirche, sondern zur Spaltung der Christenheit führte. Es ist zu hoffen, dass sich die Piusbrüder nicht in ihrem eigenen Kreis drehen, sondern auf das Ganze der Kirche schauen und aus den Fehlern der Kirchengeschichte lernen. Sie sollten nicht den Weg der Donatisten, der Jansenisten und der Altkatholiken gehen. Ein Extrem rechtfertigt nicht das andere. Weder der sog. Progressismus, der die geoffenbarte Wahrheit Christi den wechselnden Strömungen des Zeitgeistes ausliefert, noch der Traditionalismus, der die Gesamttradition der Kirche reduziert auf ein paar fixe Ideen, kann der Weg die Kirche sein, welche der auferstandene Herr zum Sakrament, d.h. als Zeichen und Werkzeug, gewählt hat. Rilinger: Sehen Sie Möglichkeiten der Einigung, auch unter dem Aspekt, dass hierdurch das Selbstverständnis und die Eigenart der Piusbruderschaft gewahrt wird? Oder können Sie sich nur eine Einigung vorstellen, wenn die Bruderschaft vollständig auf ihren eigenen Weg verzichtet? Kard. Müller: Sie könnte durchaus als eine Art Personalprälatur anerkannt werden, wenn sie wie jeder Katholik die kirchliche Lehre in ihrer Gesamtgestalt anerkennt, auch die Beschlüsse des II. Vatikanums, wie sie authentisch nur von den Bischöfen in Einheit mit und unter dem Papst verbindlich erklärt werden können. Rilinger: Der jeweilige Papst ist nicht nur das Oberhaupt der römisch-katholischen Kirche, sondern auch weiterer katholischer Ostkirchen, deren Verfassungen aber von derjenigen der römisch-katholischen Kirche abweichen. Bestünde deshalb die Möglichkeit, die Piusbruderschaft den gleichen theologischen und kanonischen Rang zu verleihen wie den Ostkirchen? Kard. Müller: Die Verfassung göttlichen Rechtes der einen katholischen Kirche in den verschiedenen Riten ist überall die gleiche, so dass jede Ortskirche von einem gültig geweihten Bischof in apostolischer Nachfolge und Tradition geleitet wird, aber in Einheit mit dem ganzen Bischofskollegium, dem der Papst vorsteht als immerwährendes Prinzip und Fundament der gesamten Kirche in der geoffenbarten Wahrheit. Nur das menschliche Kirchenrecht, also konkrete Ausformungen, ist in den verschiedenen katholischen Ostkirchen, die zu Patriarchaten zusammengeschlossen sind, verschieden, aber keineswegs unabhängig vom Lehramt und Einheitsdienst des Papstes. Die Piusbruderschaft ist keine Ortskirche, die einen Sonderstatus beanspruchen könnte. Sie ist nur ein lockerer Zusammenschluss von Priestern und Gläubigen, die sich als Bollwerk gegen die vermeintlichen Irrtümer verstehen, die ihrer Meinung nach von Rom gefördert oder geduldet würden. Woher sie ihre Kontrollfunktion gegenüber dem Papst ableitet und beansprucht, erschließt sich der theologischen Vernunft des katholischen Glaubens nur schwer. Rilinger: Oder können Sie sich vorstellen, dass die reformierte, aber in einigen Aspekten von der Lehre der Kirche abweichende Piusbruderschaft doch als ein integraler Teil der römisch-katholischen Kirche betrachtet werden könnte? Kard. Müller: Demnach wäre die katholische Kirche nur ein lockerer Zusammenschluss von verschiedenen Lehrmeinungen wie in der anglikanischen Kirche, deren Einheit nur im Willen eines weltlichen Monarchen begründet ist. Die Einheit der Kirche bezieht sich vor allem auf den Glauben zusammen mit Hoffnung und Liebe, die sieben heiligen Sakramente und ihre sakramentale, bischöfliche Verfassung. Es gibt in der vorgelegten Lehre der Kirche unterschiedliche Verbindlichkeitsgrade je nach dem Zusammenhang mit den zentralen Inhalten der Offenbarung oder auch zu natürlichen Wahrheiten wie die Gewissensfreiheit oder das unbedingte Lebensrecht jeder Person. Die Aussagen der Soziallehre stehen nicht auf der gleichen Ebene wie der Glauben an die Dreifaltigkeit, die Gottheit Christi oder die Sakramente als Gnadenmittel. Zum Thema Religionsfreiheit ist eine genaue Lektüre des Vatikanischen Dekrets erforderlich, damit diesbezügliche Verschiedenheiten im Ausdruck zu früheren lehramtlichen Dokumenten nicht im Inhalt, sondern im Gegenüber zu wechselnden Adressaten erkannt werden können. Wer in der Einheit der Kirche bleiben will, wird sich zu Christus bekennen, dem eigentlichen Fundament ihrer Einheit, aber auch zu Petrus, der zusammen mit den Aposteln und ihrer Lehre, das sekundäre Fundament ihrer Einheit und deren zusammenhaltende Spitze (vertex) ist, wie Thomas von Aquin in seiner „Auslegung des Apostolischen Glaubensbekenntnisses“ (Artikel 9) sagt. Dem allgemeinen Lehrer wird man kaum mangelnde Treue zum katholischen Glauben vorhalten oder ihn als Wegbereiter des Modernismus verdächtigen, wenn er an gleicher Stelle mit dem hl. Augustinus sagt, dass die Kirche weder von äußeren Feinden zerstört, noch ihre Wahrheit von Irrtümern im Inneren ausgehöhlt werden kann. „Man kann die Kirche bekämpfen, aber sie nicht niederringen.“ Und daher ist es so, dass einzig die Kirche Petri immer im Glauben feststand und von Irrtümern frei blieb. Denn was Jesus zu Petrus sagte, gilt nach Thomas von Aquin unmittelbar auch von seinem Nachfolger, und das ist Papst Leo XIV: „Ich habe für dich gebetet, Petrus, dass dein Glaube nicht wanke.“ (Lk 22, 30). Rilinger: Vielen Dank für diese Erläuterungen. |
https://www.kath.net/news/90418






