Horror.
I to mają być prawnicy, którzy zamiast stać na straży prawa, oddają się dialogowi,
z nie wiadomo kim i nie wiadomo w jakiejś sprawie, tłumaczą się również, nie wiadomo przed kim.
Faktycznie, ci prawnicy są gotowi oddać Polskę, nie wiadomo komu — o ile ten będzie uciekinierem w słusznej sprawie, osobą, zagrożoną.
Polska jest niepodzielna, a do tej niepodzielności należy i JEJ terytorium, i suwerenność JEJ kultury.
Polacy obecnie żyjący zaś, nie są właścicielami Polski, ale jej arendarzami i dobra te muszą przekazać
– w stanie nieruszonym, a uszlachetnionym następnym pokoleniom Polaków, a nie czarnuchom.
Uściślijmy, prawnik nie może nie wiedzieć, że układy można zawierać jedynie ze stroną przedmiotu,
która jest osobą właściwą temu przedmiotowi, a nie z osobami trzecimi w przedmiocie.
Bo w przeciwnym wypadku mielibyśmy do czynienia z ubezwłasnowolnieniem,
tych wszystkich „legalnych imigrantów” uciekających przed „nieszczęściem”.
Równie dobrze, prawnik nie może nie wiedzieć, że osoba, ofiara opresji czy nieszczęścia równie dobrze może być ukrytym oppressorem,
agresorem lub ślepym narzędziem zniszczenia, skierowanym na takie nieszczęsne państwa i narody jak to widzimy w Europie,
a Polska ma do tej katastrofy dołączyć, prowadzona jak bydle na rzeź.
Red. Gazeta Warszawska