"Zatoka Sztuki" to zatoka — ocean i kosmos cały, faktycznie — żydowskiej pedofilii w polin — czyli nic się nie zmieni!
Film Sławomira Latkowskiego — "Nic się nie stało" — niczego nie zmieni — nie łudźmy się.
Sam film jest technicznie bardzo słaby, bo uwidacznia brak u twórcy zdolności do prowadzenia płynnej narracji, a poza tym – co widoczne – przekaz ten jest bardzo mocno ocenzurowany. Dodatkowo dźwięk i grafika są makabryczne, napisy nie są czytelne, a dźwięk, dialogów czy narracji, systematycznie jest zagłuszany przez kakofonię podkładu dźwiękowego – a co jest chyba jakąś jednostką chorobową polskiej techniki filmowej.
To, co było dobre i mocne, to błąd Kurskiego, który w swojej głupocie pozwolił Latkowskiemu, na wypowiedź na żywo. I tam Latkowski powiedział bardzo dużo i bardzo dobrze, chociaż niewystarczająco.
Polska to polin, to żydowska ziemia obiecana, i tylko w tym obrzydliwym kloacznym państwie i społeczeństwie bydlak Polański mógł być nie tylko uniewinniony przez skorumpowany sąd, ale niejako ustawiony na pozycji ofiary amerykańskiej prokuratury.
Zachód gnije i umiera, to prawda, ale taki Polański nie jest tam tolerowany, a to w przeciwieństwie do Polski. W takim razie – porównawczo, czym zatem jest Polska, która go chroni? Przecież pedofil Polański znany był już od czasów szkoły filmowej w Łodzi, gdzie na oczach kolegów i „intelektualistów” polował na dziewczynki z łódzkich szkół podstawowych. Było to dawno temu a ciągnie się do dzisiaj, bo to się szerzy, a jego ofiary cierpią i cierpieć będą do śmierci.
Pedofilia nie jest sprawą prostą, indywidualną, ale systemową, kulturową. Pedofilia jest etnicznie zakorzeniona w żydostwie i tam, gdzie jest żyd, tam są te zboczenia: pedofilia, homoseksualizm, kazirodztwo, cierpienie ofiar. Już Józef Flawiusz opisywał Izraelitów jako seksualnych zboczeńców. A po dwóch tysiącach lat sprawy zaszły dalej, bo zło nietępione szerzy się nieubłaganie.