Zawsze Wierni: O „Dniu Islamu" w Kościele katolickim

   Jest już bardzo charakterystyczne, że „tradycjonaliści” — resztkami mocno topniejącej odwagi — krytykują islam dość pryncypialnie, oszczędzają jednak judaizm — tak jak jakieś zgniłe jajko. Gotowi są także potępić Kościół za herezje — a to jest przecież Święta Oblubienica Chrystusa, ale są mocno powściągliwi w potępianiu rzekomych papieży posoborowych.
   A przecież nie chodzi tu o żadną herezję, ale o apostazję, ten kto uznaje bogów żydowskich czy islamskich, jest wykluczony z Kościoła. Katolikom, nie wolno doszukiwać się prawdy o bogu" w obcych religiach — jak to nawoływał JPII, ale zwalczać obecność tego satanizmu w naszym życiu publicznym.

   Tolerancja religijna jest grzechem przeciwko Pierwszemu Przykazaniu.

Red. Gazeta Warszawska

 

 

Miriam CHMIELOWIEC

O „Dniu Islamu" w Kościele katolickim

W 2001 r. w Kościele katolickim w Polsce (jako jedynym kraju na świecie) zosta­ły zapoczątkowane obchody tzw. Dnia Islamu, przypadające na 26 stycznia, na zakończenie Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. Tekst, który Czytelnik ma przed oczami, stanowi analizę istoty owe­go dnia z punktu widzenia samych wy­znawców islamu oraz z punktu widzenia tradycyjnego nauczania Kościoła.

 

 

O „Dniu Islamu" w Kościele katolickim

W 2001 r. w Kościele katolickim w Polsce (jako jedynym kraju na świecie) zosta­ły zapoczątkowane obchody tzw. Dnia Islamu, przypadające na 26 stycznia, na zakończenie Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. Tekst, który Czytelnik ma przed oczami, stanowi analizę istoty owe­go dnia z punktu widzenia samych wy­znawców islamu oraz z punktu widzenia tradycyjnego nauczania Kościoła.

 

   NA POCZĄTKU zaznaczę, że istotną część islamu stano­wi praktyka zwana takijja[1], polegająca na umyślnym wprowadzaniu w błąd w sprawach dotyczących religii lub nawet na wyparciu się swojej wiary w celu ochrony muzułmanów oraz ich wierzeń bądź ukazania ich w po­zytywnym świetle2. Zarówno Koran, jak i hadisy w pełni zezwalają na stosowanie kłamstw i podstępów, chociażby w celu zdobycia zaufania ze strony innowierców3. Odno­sząc praktykę takijji do obchodów „Dnia Islamu”, możemy zauważyć, że służy ona ukazaniu islamu jako religii poko­ju, odznaczającej się tymi samymi wartościami moralnymi co chrześcijaństwo i razem z nią stanowiącą ratunek dla moralnej odbudowy świata. W hadisach znajdujemy słowa przypisywane Mahometowi, uważanemu przez muzułma­nów za wzór doskonałości:

Ten, kto przynosi ludziom pokój poprzez wymyślanie miłych słów lub mówienie przyjemnych rzeczy, które nie są prawdziwe, nie kłamie4.

   Kłamstwo w islamie posiada korzenie w Koranie, a wzo­rem kłamcy jest sam Allah:

  sura Al-Imran, w. 54:

Allah jest najlepszy spośród knujących podstępy;

  sura Al-Imran, w. 28:

Niech wierzący nie biorą sobie za przyjaciół niewier­nych, z pominięciem wiernych! A kto tak uczyni, ten nie ma nic wspólnego z Allahem, chyba że obawiacie się z ich strony jakiegoś niebezpieczeństwa.

 

   Złamanie zakazu dobierania sobie przyjaciół spośród niemuzułmanów może być usprawiedliwione przez jeden z przejawów kłamstwa dozwolony w islamie, jakim jest muruna - zezwalająca muzułmanom na dopasowanie się w elastyczny sposób do otoczenia lub wroga, dzięki cze­mu tak długo mogą oni usprawiedliwiać swoje zachowa­nie, jak długo oszukuje się innowierców, aby osiągnąć swój cel. Wyznawcy Allaha przybierają postawę sugerującą ich braterską gotowość do współpracy z „niewiernymi”, tym­czasem wspólne obchody „Dnia Islamu” stanowią w oczach tych pierwszych okazję do szerzenia islamu, dlatego chętnie zgadzają się na wizytę w kościołach w tym czasie.

   Szeroki wachlarz rodzajów kłamstw dopuszczalnych przez islam pozwala jego wyznawcom na uczestnictwo w „Dniu Islamu”, mimo iż w ich oczach katolicy popełnia­ją grzech najgorszy z możliwych, który nigdy nie zostanie wybaczony, a mianowicie dodawanie Allahowi towarzy­szy (al-szirk) poprzez wiarę m.in. w Trójcę Przenajświętszą.

   W Koranie czytamy:

Powiedz: O ludu Pisma! Dojdźcie do porozumienia między nami a wami, abyśmy nie czcili nikogo in­nego jak tylko Allaha i nie przypisywali Mu żadnego współtowarzysza i nikt z nas nie będzie brał sobie za panów nikogo innego niż Allah (3:64).

   Jak stwierdził jeden z muzułmańskich pisarzy, wszyst­kie cztery podstawowe zasady zawarte w Nowym Testa­mencie, a więc: Trójca Święta, Boskość Chrystusa, grzech pierworodny oraz Odkupienie dokonane przez Pana Jezusa, ocenione w świetle zasad Koranu, powinny zostać uzna­ne par excellence jako al-szirk5. Gdy tylko człowiek dodaje Allahowi towarzyszy, jest uważany za politeistę (muszrik). Przeciwieństwem jest tałhid - odrzucenie jakichkolwiek towarzyszy Allaha6. Według islamu szirk jest najcięższym grzechem, niemożliwym do przebaczenia, a właśnie ten grzech popełniają chrześcijanie.

   Jeden z najczęściej obecnych elementów obchodów „Dnia Islamu” stanowi odmawianie Modlitwy Pańskiej - Ojcze Nasz. W oczach muzułmanów jest ona postrzegana jako modlitwa błądzących, modlitwą na wieki zgubionych bałwochwalców7. Recytując codziennie pierwszą surę Ko­ranu, wyznawcy Allaha proszą go o zachowanie ich od błędnej nauki chrześcijan, przy czym jednocześnie głoszą swoje absolutne roszczenie do prostej (czyli właściwej) drogi Allaha8. W ramach celebracji „Dnia Islamu” słowa owej sury wybrzmiewają w katolickich kościołach z ust tych, za których modlimy się w Akcie poświęcenia rodzaju ludzkiego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa:

Królem bądź tych wszystkich, którzy jeszcze błąkają się w ciemnościach pogaństwa albo islamizmu, i racz ich przywieść do światła i królestwa Bożego.

   Jak wiemy, w posoborowej wersji Aktu fragment ten zo­stał wykreślony.

   Wspólne modlitwy chrześcijan i muzułmanów były uważane przez Jana Pawła II za jeden z głównych środków służących osiągnięciu celów dialogu międzyreligijnego. Jak wiemy, papież ten w bardzo intensywny sposób kontynu­ował linię dialogu Kościoła z innymi religiami, a omawia­ny „Dzień Islamu” został ustanowiony za jego pontyfikatu.

   Jak słusznie zauważył ks. Karol Stehlin:

w istocie twierdzenie, jakoby modlitwy zanoszone przez wyznawców innych religii były zawsze zano­szone jako rezultat nadprzyrodzonego natchnienia Bożego, jest fałszywe i heretyckie. Ponieważ nie ma potrzeby posiadania nadprzyrodzonej wiary, aby wie­dzieć, że Bóg istnieje, można modlić się do Boga bez podejmowania aktu nadprzyrodzonego (warto za­uważyć, że w Asyżu „modlili się” również buddyści, którzy nie wierzą w Boga osobowego. Czym może być dla nich „modlitwa”? Z pewnością czymś całko­wicie różnym od katolickiej definicji modlitwy). Taka „naturalna” modlitwa nie jest w stanie stworzyć nad­przyrodzonej więzi między wyznawcami fałszywych religii i chrześcijanami9.

   W posoborowej teologii często możemy spotkać twier­dzenia relatywizujące wartość katolickiej modlitwy, np. uznające modlitwę muzułmanów za autentyczną, mającą swoje źródło w działaniu Ducha Świętego10. Modernizm uważa również modlitwę wyznawców Allaha za antidotum na niewiarę świata, zaś ich życie modlitewne jako dowód na istnienie Boga - dlatego zgodnie z tą teologią chrześci­janie nie mogą podważać waloru modlitwy naśladowców Mahometa11. Co więcej, muzułmańska praktyka modlitwy bywa stawiana katolikom za przykład, jako dowód gorli­wości w oddawaniu czci Bogu, niezależnie od pory dnia czy zewnętrznych okoliczności (autorka sama spotkała się z tego typu stwierdzeniami, w dodatku ze strony duchowieństwa).

Podczas spotkania z biskupami Mali (26 listopada 1981) Jan Paweł II stwierdził, iż muzułmanie posiadają wielki „zmysł Boga”, stąd ich świadomość Jego istnienia może być wzorem dla chrześcijan:

Ten ich „zmysł Boga”, poczucie i zdolność wyczuwania Go, z całą pewnością wzmacniane są codzienną pięcio­krotną modlitwą rytualną. Muzułmanie żyją świado­mością Boga, pielęgnują ją i dlatego niejednokrotnie Kościół, po Vaticanum II, stawia ich zaangażowanie w wierze jako wzór dla wiary chrześcijan1,

Wcześniej Paweł VI wyrażał podobne zachwyty:

Pragniemy także, abyście wiedzieli, że Kościół uznaje bogactwa wiary islamskiej - wiary, która łączy nas w jednym Bogu1}.

Jan Paweł II również wielokrotnie mówił o „wartościach” duchowych islamu. Przytoczmy niektóre z licznych wy­powiedzi tego rodzaju, jakie padały podczas jego długie­go pontyfikatu:

   Kościół katolicki zdaje sobie sprawę z tego, że kult oddawany jedynemu, żywemu, istniejącemu, miło­siernemu i wszechmogącemu Stwórcy nieba i zie­mi jest wspólny dla niego i dla islamu. (...) Z dużym zadowoleniem stwierdza on także, że wśród różnych łączących go z islamem elementów znajduje się cześć oddawana Jezusowi Chrystusowi i Jego Niepokalanej Matce14.

   Muzułmanie wielbią jednego Boga, wskazując na swoje związki z Abrahamem, oddają cześć Chrystu­sowi i szanują Maryję, otaczają szacunkiem moralne życie, modlitwę i post. Kościół katolicki uznaje praw­dę i dobro zawarte w tych rełigiach (wcześniej mowa była m.in. o buddyzmie i hinduizmie - przyp. M. Ch.) i widzi w nich odbicie prawdy Chrystusa, którego uważa za „drogę, prawdę i życie” (J 14, 6). Pragnie też uczynić, co tylko jest możliwe, aby rozwijać współpra­cę z innymi wierzącymi w celu ochrony wszystkiego, co jest dobre w ich rełigiach i kulturach, podkreślając elementy wspólne z nimi i pomagając wszystkim lu­dziom żyć jak bracia i siostry15.

   Jak wiemy, ze czcią (która nie wynika z bojaźni) wiąże się miłość, zaś Jezus Chrystus powiedział, że jeśli ktoś Go miłuje, powinien zachowywać Jego przykazania. Odnośnie do muzułmanów oczywiście nie można powiedzieć, aby spełniali to polecenie.

   Jak zostało wspomniane, jeśli wyznawcy Allaha wdają się w dialog z chrześcijanami, to tylko po to, aby praktykować da’wa (wezwanie do islamu). Dialog jest słowem, które jest przejęte z Koranu: „Idź do ludzi Pisma i rozmawiaj z nimi”, tzn. jest to innymi słowy właśnie owo da’wa, wezwanie do islamu. Jeśli np. papież mówi o dialogu, muzułmanie rozu­mieją to w taki właśnie sposób, w jaki rozumie to Koran16.

Jako odpowiedź na praktykę wspólnej modlitwy chrześ­cijan i muzułmanów przytoczymy słowa abp. Giuseppe Germano Bernardiniego OFMCap wypowiedziane w Rzymie na Synodzie poświęconym Europie 1-23 października 1998 r.:

(...) nigdy nie należy udostępniać muzułmanom kościo­ła katolickiego dla potrzeb ich kultu, ponieważ jest to w ich oczach niezbity dowód naszej apostazji17.

   Jedną z inicjatyw prowadzonych w duchu dialogu międzyreligijnego stanowią spotkania Islamsko-Katolickiego Komitetu Łączności. Ostatnie miało miejsce w Watykanie w dn. 19-20 stycznia 2004 r., a na jego zakończenie został sformułowany komunikat, który w punkcie 5) stwierdza:

Potwierdzamy prawo do wolności religijnej oraz do praktykowania naszych religii zgodnie z ich specyfiką18.

   Stanowisko to jest przyzwoleniem na m.in. całkowitą li­kwidację chrześcijan przez muzułmanów, ponieważ należy ona do specyfiki religii Mahometa.

   W identycznym duchu wypowiedzieli się autorzy przy­jętej na ostatnim soborze Deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich Nostra aetate:

[Kościół] zachęca więc swoje dzieci, aby dając świa­dectwo wiary i życia chrześcijańskiego, z roztropnoś­cią i miłością przez wzajemne rozmowy i współpracę z wyznawcami innych religii poznawały, zachowywały i rozwijały te dobra duchowe i moralne, jak również te wartości społeczno-kulturalne, które się w nich znajdują19.

   Również namiestnik Chrystusa, w osobie Pawła VI, stwierdził, że:

dziś widać jeszcze wyraźniej, że Kościół „nie odrzuca niczego z tego, co jest prawdziwe i święte” w religiach niechrześcijańskich, które „nierzadko odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi. Głosi zaś i obowiązany jest głosić bez przerwy Chrystusa, który jest «drogą, prawdą i życiem»”20.

Po nawet pobieżnej analizie doktryny innych religii da­je się zauważyć jaskrawy kontrast w stosunku do nauki Chrystusa. Powstają również pytania o to, które elementy w innych religiach są „prawdziwe i święte” oraz według jakich kategorii.

   Przytoczone stwierdzenia są dokładnym przeciwień­stwem tego, czego Kościół nauczał od samego początku, a mianowicie, że wyznawcy innych religii mają przylgnąć do Jedynej Prawdy, jaką jest Chrystus, zaś Jego wyznaw­cy mają przyczyniać się do poszerzania grona wiernych. Jak wiemy, niezliczone rzesze męczenników oddały życie w obronie wiary i wartości chrześcijańskich, często nie­obecnych w innych religiach, a św. Agaton, jeden z papie­ży pierwszych wieków chrześcijaństwa, ostrzegał, iż kto modli się z heretykami, sam staje się heretykiem.

   Głośnym echem w świecie odbiło się podpisanie deklara­cji w Abu Żabi, na zakończenie pielgrzymki papieża Fran­ciszka do Zjednoczonych Emiratów Arabskich (3-5 lutego 2019 r.). Dokument został potępiony przez grupę nawró­conych muzułmanów (którym w związku z tym zgodnie z nauczaniem islamu grozi kara śmierci) za znajdujące się w arabskim tekście dokumentu subtelne, ale znaczące róż­nice względem tłumaczeń na inne języki - informuje portal Church Militant21. Pozwolę sobie zacytować obszerniejszy fragment wypowiedzi wspomnianych konwertytów, we­dług których rozbieżności natury językowo-teologicznej obecne są już w pierwszym zdaniu deklaracji, które brzmi:

Wiara prowadzi wierzącego, by w drugim dostrzegł

brata lub siostrę, których należy wspierać i miłować.

    W wersji arabskiej „wierzący” to mu’min, islamski termin odnoszący się jedynie do wierzącego w jednego boga - z od­rzuceniem Trójcy Świętej - oraz w Mahometa. Słowo to zostało użyte również w surze 24:62: „Wierzącymi (mu’min) są tylko ci, którzy wierzą w Allaha i Jego Wysłannika”.

   W wersji arabskiej dokumentu nie znajdziemy wzmian­ki o „siostrze”, ponieważ jest tam mowa o społeczności muzułmańskiej (ummah), nie zaś o powszechnej wspólno­cie wszystkich.

   Kolejne wprowadzenie w błąd jest w miejscu, w którym autorzy deklaracji piszą:

W imię Boga, który stworzył wszystkich ludzi rów­nymi w prawach, obowiązkach i godności, i który powołał ich, aby żyli razem jako bracia i siostry, by napełniali ziemię.

Wspomniani nawróceni z islamu podkreślają, że w wer­sji arabskiej „równość” nie jest przypisywana „istotom ludzkim”, lecz odnosi się do innych „istot”, zwanych „stworzeniami”.

   W antropologii chrześcijańskiej ludzie są stworzeni na obraz Boga i powołani do dzielenia się życiem Bożym. Oba te pojęcia są przez islam uważane za bluźniercze.

Jest to krytyczne rozróżnienie, ponieważ w islamie nie ma równości między ludźmi. Niemuzułmanie nie są równi muzułmanom, a kobiety nie są równe mężczyznom.

- powiedział portalowi Church Militant jeden z byłych wyznawców Mahometa22.

   Na koniec w formie kontrastu do posoborowego nasta­wienia względem „Dnia Islamu” oraz „dialogu” z tą religią, przytoczymy kilka stanowczych wypowiedzi przedstawi­cieli Kościoła, którzy niestrudzenie bronili jedynej prawdy, która znajduje się w religii katolickiej:

Twierdzić, że Bóg, dawszy objawienie, patrzy obojętnie, czy ktoś wierzy lub nie wierzy, czy przyjmuje praw­dę całą albo jej część tylko, czy się kłania fetyszom, Buddzie, Mohammedowi czy Chrystusowi, byłoby bezbożnością, bo negacją świętości Boga, który prze­cież kłamać i oszukiwać ludzi nie może, ani nie może być obojętnym na prawdę i fałsz23.

  Takim (potępionym - przyp. M.Ch.) jest również najbezecniejszy, a nawet najbardziej przeciwny światłu zdrowego rozsądku system indyferentyzmu religijnego, wedle którego ci zwodziciele zniósłszy wszelką różni­cę pomiędzy cnotą a występkiem, prawdą a fałszem, uczciwością i sprośnością, kłamią, że ludzie mogą zo­stać zbawieni wyznawaniem jakiej bądź religii, jakby to sprawiedliwość z nieprawością, światło z ciemnościami, a Chrystus z Belialem mogły się kiedy sprzymierzyć24.

Papież Pius VIII w punkcie 4 encykliki Traditi humilitati (24 maja 1829 r.) potępił tak często dziś obecne przyjmo­wanie wszystkich religii i wierzeń za prawdziwe:

Wśród tych herezji ma swoje miejsce ta obrzydliwa po­mysłowość sofistów tego wieku, którzy nie przyjmują żadnych różnic wśród różnych wyznań wiary i którzy myślą, że drzwi wiecznego zbawienia są otwarte dla wszystkich z każdej religii. (...) Jest to na pewno po­tworną bezbożnością przypisywanie tej samej warto­ści (...) dla prawdy i błędu, cnoty i występku, dobroci i podłości25.

  Pius IX w encyklice Quanto conficiamur moerore (10 sier­pnia 1863 r.) ponownie potępił tezę, jakoby osoby nietrwające w wierze katolickiej mogły dojść do zbawienia:

Ponadto należy wspomnieć i zganić bardzo poważny błąd, w którym nieszczęśliwie trwają niektórzy katoli­cy; uważają oni, że ludzie żyjący wśród błędów i dalecy od prawdziwej wiary oraz katolickiej jedności mogą osiągnąć życie wieczne (...). Jest to w najwyższym stop­niu przeciwne nauce katolickiej26.

 +++

„Dzień Islamu” stanowi kolejną-furtkę do osłabienia wia­ry wśród polskich katolików, ale przede wszystkim jawną zniewagę Trójjedynego Boga, a także policzek wymierzony rzeszom katolików prześladowanych i oddających życie za wyznawanie wiary w Trójcę Przenajświętszą. W bulli Debito apostolatus nostri, wydanej w 1784 r., Pius VI zawarł słowa aktualne, w kontekście szerzącego się modernizmu, również dzisiaj:

 

Czy można większą zniewagę wyrządzić Chrystu­sowi, jak stawiając świętą wiarę chrześcijańską na równi z przewrotnością żydowską, z bezeceństwem muzułmańskim, z zabobonem pogańskim i bezbożną próżnością naturalizmu? (...) Przez sam fakt niesprzeciwiania się żadnemu błędowi człowiek staje się winien popierania błędów wszystkich27.

 

 



 

[1],takijjq

[1] Od arab. taąijja znaczącego dosł. ‘ostrożność’.

 

 

2 Więcej informacji na temat rodzajów kłamstwa w religii Mahometa Czytel­nik może znaleźć w artykule pt. Kłam­stwo w islamie a walka papieży o prawdę, napisanym przez p. Miriam Chmie­lowiec, zawartym w „Zawsze Wierni” nr. i (206) styczeń- luty 2020, s. 83-90. 3 Przykładowe cytaty pochodzące z owych podstawowych mu­zułmańskich źródeł można znaleźć m.in.

na stronie: https:// is.gd/taqiyya [dostęp: 15.11.2023]. 4 Al-Bukhari 3.49.857, [za:] B. Warner, Hadisy. Sunna Mahometa, Brno 2016, s. 11.

 

 

 

 

^ Por. M.I.H.

Surty, The Qur’anic concepf ofAl-Sbirk (Polytheism), Ta Ha Publishers Ltd, Lon­don 1982, s. 50-51.

6 Tamże, s. 23.

 

 

 

 

 

7 Szerzej na ten temat autorka tekstu pisała w artykule Modlitwa w islamie, modlitwa z islamem, „Zawsze Wierni”, nr 6 (205) łistopad-grudzień 2019, s. 77-87.

 

8 „Spotkania «ekumeniczne» - święta chrześcijańsko-muzułmańskie”, [w:] A. Mertensacker, Islam od „A” do „Z”. Mały leksykon, tł. A. Szostkiewicz, wyd. Antyk, Ko­morów 2011, s. 94. Chodzi o słowa: „prowadź nas drogą prostą, nie zaś tych, na których jesteś zagniewany”.

9 K. Stehlin FSSPX, Problem ekumenizmu: herezja wynikająca z Soboru Watykańskie­go II, [w:] R. Amerio, K. Stehlin, Ekume­nizm grzechem przeciw miłości, wyd. Te Deum, Warszawa 2002, s. 61.

 

to Por. E. Sako­wicz, Dialog Kościoła z islamem według dokumentów soboro­wych i posoborowych 6963-1999), wyd. UKSW, War­szawa 2000, s. 407. 11 Tamże, s. 417.

“ Tamże, s. 418.

■> Paweł VI, Prze­mówienie do nowego ambasadora Islamskiej Republiki Pakistanu przy Stolicy Świętej (9.09.1972), [w:] Nauczycielski Urząd Kościoła a religie, red. I.S. Ledwoń, P. Króli­kowski, wyd. KUL, Lublin 2015, s. 260.

14 Jan Paweł II, Do przywódców muzuł­mańskich, Siedziba Nuncjatury w Nai­robi (7.05.1980), [w:] tamże, s. 286.

15 Jan Paweł II, Orędzie Chrystusa jest skierowane do wszyst­kich, Manila (21II1981); Przemó­wienie do wszystkich ludów Azji za pośredni­ctwem Radia „Veńtas”, [za:] Nauczycielski Urząd Kościoła..., dz. cyt., s. 294-295.

16 Por. M.A. Rassoul, Muzułmanie zdobywa­ją Niemcy, s. 72, [za:] „Dialog (chrześcijańsko- -muzułmański, «ekumeniczny»)”, [w:] A. Mertensa- cker, Islam od „A” do „Z”..., dz. cyt., s. 24-25.

 

 

17 G.G. Bernardini OFMCap, Czy dialog z islamem ma sens?, tł. F. Rostafiński, [w:] „Zawsze Wierni”, nr 4 (35) lipiec-sier­pień 2000, s. 105.

 

 

 

 

 

18 https://is.gd/ komunikat2004 [dostęp: 15.11.2023].

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

19 Nostra aetate, 2.

 

 

 

20 Paweł VI, au­diencja generalna (6.08.1969), https:// is.gd/aud_gen [dostęp: 22.11.2023].

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

21 Informacja została zaczerpnięta bez­pośrednio z portalu PCh24 z artykułu datowanego na 1.06.2020 i zatytuło­wanego Cburck Mili- tant: Deklaracja z Abu Żabi w swym arabskim brzmieniu wskazuje na zwierzchnictwo islamu, por. https:// is.gd/CM_AbuZabi [dostęp: 15.11.2023].

 

 

22 Tamże. Należy jeszcze zaznaczyć, że można wyodrębnić różne rodzaje rów­ności, stąd kwestia równości pomiędzy ludźmi jest niejedno­znaczna. Faktycznie katolicyzm uczy

  • równości ludzi

w sensie ontologicz- nym, skoro stworze­ni zostaliśmy jako uczestnicy jednej ludzkiej natury

  • powołani do życia nadprzyrodzonego, którego celem jest niebo, do którego wchodzimy jako członki Kościoła - Mistycznego Ciała Jezusa Chrystusa. Zatem jako tacy jesteśmy równi ontologicznie, co nie oznacza wcale równości godności zachodzącej między poszczególnymi ludźmi i wynika­jącego stąd miej­sca w hierarchii, podobnie jak w ciele niektóre członki

są godniejsze od in­nych. Co do kwestii równości płci (w sta­nie niewinności) zob. opinię św. Toma­sza z Akwinu: ST I, q. 92, a. 3, resp. Kwestia nierówności między katolikami a innowiercami czy poganami jest rzeczą skądinąd oczywistą.

 

 

 

 

 

23 J. Pelczar, Obrona religii katolickiej. Jak wielkim skarbem jest religia katolicka i dlaczego ta religia ma dzisiaj tylu przeciwni­ków?, wyd. Prohibita, Warszawa 2016, s. 110.

24 Pius IX, Qui pluri- bus - O racjonalizmie, wyd. Te Deum, Warszawa 2003, s. 13.

25 https://is.gd/ Traditi_humilitati [dostęp: 30.11.2023].

26 Tamże, s. 124.

 

 

27 R. de Mattei, Święta wojna oraz wojna sprawiedliwa z perspektywy chrześ­cijaństwa i islamu, przeł. T. Maszczyk, wyd. Keyą, Warsza­wa 2020, s. 10.

 

 

 

 Zwasze Wierni 

nr1 (230) 2024

 


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location