PO robiło laskę, PiS rozkłada nogi-widziane z USA

Już nie wystarczało robienie laski Żydom, domagali się przez PiS rozłożenia nóg i strategos z tej okazji natychmiast skorzystał, zaś propaganda pisowska okrzyknęła to na rozkaz strategosa jako wielki sukces państwa teoretycznego.

 Dzień 27 czerwca 2018 roku przejdzie do historii, jako dzień nowego genialnego, wielkiego posunięcia strategosa nad strategosami, który to tymże ruchem przebił kilkakrotnie w swoim geniuszu PO i Donalda Tuska. Członkowie i sympatycy PiS zawsze pogardzali członkami PO jako tymi, którzy na rozkaz robią laskę za darmo każdemu, kto tylko ma życzenie.  Ale prezes w swoim genialnym posunięciu poszedł znacznie dalej i nakazał swoim chłopakom i dziewuchom w Sejmie i Senacie rozłożyć nogi i oczekiwać na chętnych.  Widać, że robienie laski za darmo na międzynarodowych klientach PiS nie robi żadnego wrażenia.

Cała propaganda patriotów inaczej odtrąbiła zdumionemu narodowi to genialne posunięcie prezesa jako wielki sukces. On zresztą sam uważa, że PiS rozkładając nogi osiągnął ostateczne porozumienie z Żydami.  Nie wiem skąd ten optymizm strategosa nad strategosami, ale albo udaje niedorozwiniętego politycznie, albo nim jest, albo nie ma nic do gadania, tylko wykonuje polecenia magdalenkowych bossów, którym to jest posłuszny od czasów Magdalenki.

O ile Antek Macierewicz czy Adam Michnik ma jakąś korowską przeszłość i jest na to mnóstwo świadków, tak przeszłość prezesa z okresu PRL jest chroniona niczym największa tajemnica państwowa. Od kilku lat usiłuję się dowiedzieć, cóż takiego robili Jarosław i Lech Kaczyński w opozycji demokratycznej za czasów komuny, by nagle rozbłysnąć niczym gwiazdy gen Kiszczaka w czasach okrągłego stołu. Wielokrotnie w ciągu kilku lat prosiłam publicznie, jeśli ktokolwiek coś wie o chwalebnej przeszłości opozycyjnej braci Kaczyńskich, to niech napisze. I od paru lat cisza. Pytałam o to podczas moich pobytów w Polsce różne znane publiczne osoby i nikt mi nie umiał odpowiedzieć, by pamiętał cośkolwiek o Kaczyńskich z ich działalności opozycyjnej za czasów komuny. Za to musiał coś wiedzieć o tej działalności gen. Kiszczak, który dopuścił nikomu nieznanego „działacza” Lecha Kaczyńskiego do grona swoich najbardziej zaufanych opozycjonistów w Magdalence.

Moim zdaniem to w Magdalence należy upatrywać błyskawiczny rozwój karier politycznych obu braci, zaś udział Lecha Kaczyńskiego w obradach magdalenkowych skazywał obu braci na marsz od sukcesu do sukcesu, o ile nie sprzeniewierzyli się swojemu wynalazcy. Jednak co by nie mówić o gen. Kiszczaku, to jednak do ludzi miał specjalnego nosa. Jeśli się bowiem spojrzy na przebieg kariery obu braci, to oni nigdy gen. Kiszczaka nie zawiedli, zawsze będąc mu posłuszni. Jeśli porównamy dajmy na to, autentycznych przywódców Solidarności, mających ogromny autorytet budowany latami, jak na przykład Mieczysław Gil z podkrakowskiej huty im. Lenina, ludzie jego pokroju nigdy w Polsce magdalenkowej nie zrobili kariery, ponieważ droga do politycznej kariery po 1989 roku wiodła tylko przez Magdalenkę, gdzie ludziom gen. Kiszczaka trzeba było pokazać, że na rozkaz zrobią laskę za darmo, a jak trzeba to bez wahania rozłożą nogi.

Jarosław Kaczyński tym swoim genialnym ruchem pokazał oraz udowodnił całemu światu, że Polska pod jego wodzostwem to dalej państwo teoretyczne, rozkładające nogi przez swoich przedstawicieli przed każdym, ko dysponuje odpowiednimi kwitami.

Jestem zdania, że jak się uchwaliło taką ustawę, penalizującą przypisywanie Narodowi Polskiemu udział w masowym mordowaniu Żydów podczas II wojny, to nie wolno już było tego odpuścić. Nowelizacja tej ustawy była fatalna, skoro można było pod płaszczykiem np. „kontrowersyjnych” rozpraw naukowych oskarżać Naród Polski o masowy udział w mordowaniu Żydów.

Na dodatek, żeby ośmieszyć i wyszydzić nowelizację ustawy IPN, prezydent Izraela w obecności naszego prezydenta Dudy, oskarżył Naród polski o masowy udział w Holocauście Żydów. Zamiast natychmiast go uznać za persona non grata, to nasz Duduś kochany odpowiedział niczym Jozef Cyrankiewicz w 1956 roku, że kto ośmieli się ponieść rękę na Żyda w jego Polsce magdalenkowej, to ta władza odrąbie mu te brudne, śmierdzące antysemickie łapy. Czym udowodnił teoretyczność państwa polskiego.

Nasz geniusz stwierdził w wywiadzie dla Gazety Polskiej Codziennie:

„...Uważam, że to bardzo ważne i korzystne dla Polski porozumienie. Deklaracja rządów będzie miała duży wpływ na wyciszenie wszelkich wątpliwości wobec Polski, jakie różne środowiska starały się zbudować, wykorzystując nowelizację ustawy o IPN. W tym kontekście to na pewno może osłabić i tak potencjalnie negatywne aspekty tej amerykańskiej ustawy. I tu mała dygresja. Co do ewentualnego oddziaływania amerykańskiej ustawy zdania są podzielone. Jedni mówią, że pozostanie tylko na papierze, nie będzie miała realnego wpływu na cokolwiek. Inni z kolei obawiają się, że przy mniej przychylnej Polsce administracji może się stać kłopotem...” „...w deklaracji nie ma mowy o sprawach związanych ze zwrotem mienia. Deklaracja nie dotyka tego tematu..” „...Nie mogę zdradzać szczegółów tych uzgodnień, ale to rzeczywiście były inne grupy. Nieliczne. Negocjacje zaczęły się wiele miesięcy temu i najważniejsze elementy wspólnej deklaracji też zostały wypracowane już dość dawno....” „...Nie mam zgody tych osób na wymienienie ich z imienia i nazwiska. To były dwie osoby. Niezwykle sprawne, profesjonalne. Wykonały dla naszej ojczyzny doskonałą robotę. Negocjacje trwały w ciszy, w wielkiej dyskrecji. Wiedziało o nich bardzo ograniczone grono osób...”.

Osobiście bym się nie zdziwiła, gdyby jedną z tych tajemniczych osób, o których wspomina strategos, był niejaki Johny Daniels.

Nie zamierzam przekonywać kogokolwiek, ale moim zdaniem Jarosław Kaczyński jest człowiekiem albo niedorozwiniętym politycznie albo kawałem cynicznego skurwiela. Nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby to robił w interesie Polski. To, że rządy Izraela i Polski się dogadały w sprawie mało istotnej z punktu widzenia żądań Holocaust Industry, która to organizacja jest grupą prywatnych inwestorów bardzo wpływową, skoro zmusiła Kongres USA do uchwalenia ustawy popierającej żądania wypłaty przez Polskę kwoty co najmniej 65 miliardów USD, za mienie bez spadkowe pozostawione przez polskich obywateli żydowskiego pochodzenia. Ich nie interesuje zwrot mienia, tylko kasa i będą teraz naciskać każdą administrację amerykańską obojętnie demokratyczną czy republikańską. Mogą nawet zainwestować w kampanię wyborczą wybranego prezydenta, gdyż jak pisałam, jeśli na zwycięską kampanię można wydać parę miliardów USD, to przy zysku minimum 65 miliardów USD rachunek jest prosty.

Strategos twierdzi w tym wywiadzie, że deklaracja nie dotyka tematu zwrotu mienia bezspadkowego. Chyba udaje, że nie widzi słonia w mrowisku. Bo rząd Izraela nie będzie się tym zajmował, tylko wyspecjalizowana organizacja zwana Holocaust Industry, którą rząd Izraela będzie wydatnie wspierał i naciskał na każdą prezydencką administrację, co robił wielokrotnie, wykorzystując ogromne wpływ jakie lobby proizraelskie ma w Kongresie i w każdej administracji prezydenckiej.

Dlaczego właśnie grupa gangsterów zwanych dla niepoznaki „Holocaust Industry” upatrzyła sobie właśnie Polskę. Przecież w innych krajach sytuacja była podobna z tzw. mieniem bezspadkowym pozostawionym przez ludność żydowską będącą obywatelami tych krajów?

Dlatego że wiedziała, że w Polsce magdalenkowej rządzą haki w wyniku nie przeprowadzonej lustracji. W wyniku przeprowadzonej lustracji wszyscy ci śmierdziele począwszy od Kwaśniewskich, Tusków, Kaczyńskich, wolą wykrwawiać Polskę niż ujawnić swoje prawdziwe oblicze z okresu PRL. Dlatego ci ludzie współdziałają z Holocaust Industry, czego mieliśmy piękny przykład, kiedy wysiłki Polonii Amerykańskiej były sabotowane przez pisowskich lodziarzy, którym to parę dni temu strategos wydał rozkaz by pięknie rozłożyli nogi.

PiS pokazując przykład wzorowej współpracy z Holocaust Industry, pokazał, gdzie ma polską rację stanu, chyba że strategos nad strategosami rozumie Polską Racje Stanu jako rozkładanie nóg na każde żądanie przez stronę żydowską. Niech Państwo nie będą zdziwieni, kiedy okaże się, że Polska magdalenkowa zaczęła już wypłacać gangsterom z Holocaust Industry pierwsze sumy.

Zaś Polacy będą szli na każde wybory by się łudzić że żyją w państwie z którym się wszyscy liczą, podczas gdy ciągle od 1989 roku żyjemy w państwie teoretycznym, jak to pięknie określił były minister  tego państwa. Grupa trzymająca władzę w Polsce od 1989 roku wysługuje się różnymi kreaturami, na których są bardzo konkretne kompromaty, dlatego oni nie muszą się kierować wolą „wyborców”, którymi tak naprawdę gardzą. Bo wiedzą, że ich władza nie pochodzi od kartki wyborczej, tylko od decydentów magdalenkowych.  

Gdyby było inaczej, nie byłoby skandalu z rozkładaniem nóg przez pisowskie dziewuchy i chłopaki na rozkaz żydowski, w którym to strategos jakiego świat nie widział, dał przykład jako pierwszy wmawiając Polakom ten ruch rozkładania nóg przed państwem Izrael jako olbrzymi, dziejowy sukces.

Teraz należy oczekiwać kiedy banderowcy zmuszą naszego strategosa do ogłoszenia kolejnego rozłożenia nóg w sprawie nowelizacji do nowelizacji ustawy o IPN, który zapewne zostanie ogłoszony jako kolejny sukces. Wszystko zależy od tego jakimi kompromatami dysponują banderowcy. 

 http://slepamanka.neon24.pl/post/144424,po-robilo-laske-pis-rozklada-nogi-widziane-z-usa


People in this conversation

Comments (1)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
This comment was minimized by the moderator on the site

K.Cierpisz: Jakim agentem był abp. S. Wielgus, a jakimi i czyimi agentami są bracia Kaczyńscy.
ADMINISTRATOR PUGNAE 11 FEBRUARY 2018 HITS: 1411
+

Jakim agentem był abp. S. Wielgus, a jakimi i czyimi agentami są bracia Kaczyńscy.

Po...

K.Cierpisz: Jakim agentem był abp. S. Wielgus, a jakimi i czyimi agentami są bracia Kaczyńscy.
ADMINISTRATOR PUGNAE 11 FEBRUARY 2018 HITS: 1411
+

Jakim agentem był abp. S. Wielgus, a jakimi i czyimi agentami są bracia Kaczyńscy.

Po zlinczowaniu Wielgusa należałoby zapytać, jakie to kryterium powinno się przyjąć,

aby móc określić kogoś mianem agenta (wroga lub szkodnika).






Czy kryterium może być zarzut (słowo to podkreślam), czy też musi być udowodniona współpracalub jeszcze lepiej jej wymierne owoce korzystne dla ośrodka, który taką agenturę stworzyłi prowadził lub też przejął od poprzedniej władzy. A skutki są szkodliwe dla nas.

Jak wiemy Wielgusowi został postawiony zarzut współpracy z SB, a potem z wywiadem. Dowodem na to są mikrofilmy luźnych papierów, jakie rzekomo podpisał w latach 70.Nie stwierdzono, aby Wielgus zaszkodził komukolwiek lub stawał - kiedykolwiek - po złej stronie.Przeciwnie, Wielgus znany był z obrony Kościoła i Polski.

Jeśli zaś chodzi o Kaczyńskich to nie ma papierów, które by ich obciążały. Powiedzmy dokładnie - Kaczyńskim nikt głośno nie stawia zarzutu (słowo to podkreślamy) o agenturalność. Tu Kaczyńscy są podobni do np. J. Kuronia. I to nie tylko z pochodzenia rasowo – socjalnego, ale podobnie bliskich i gęstych kontaktów z dawnym system terroru. Są podobnie czyści, tak jak czysta jest Z. Gilowska, wspomniany już J. Kuroń, J. Oleksy czy inni. W dniu 11 stycznia 2007 do kolekcji tego politycznego koszeru - wyrokiem sądu - dołączyła cnota niejakiej M. Niezabitowskiej. Ta czarownica (mówimy tu jedynie o przeraźliwym wyglądzie, a nie cechach intelektu i ducha) też jest już po właściwej stronie.

Należy tu zauważyć, że świadectwo niewinności za okres minionej epoki otrzymali i otrzymują wszyscy ci, którzy są dziś “po linii”, podczas kiedy oślą czapkę agenta musiał założyć - na oczach całego świata - arcybiskup Kościoła Świętego. Biskup, który w swej posłudze nie był za pan brat z obecnymi tajnymi elitami, które aktualnie manipulują Polską i popychają ją ku zagładzie.

Przeciwnie!Wielgus znany był ze swego oporu przeciw temu niszczycielskiemu tajfunowi, który od lat pustoszy Polskę, a Polaków wypędza na obczyznę. Wielgus zainstalowany w Warszawie byłby zagrożeniem dla układu. Pierwsze straty ponieśliby głównie jego czołowi pretorianie obecnego staro-nowego systemu - bracia Kaczyńscy.Przy Wielgusie łatwo mogła powstać alternatywa dla tych obecnych szkodliwych Polsce rządów. Kaczyńscy mogliby nie tylko stracić pracę, ale nawet byłoby możliwe i to, że społeczeństwo zaczęłoby ich rozliczać z ich własnych osiągnięć.

Ta alternatywa - poza tym - mogła być czymś nowym, nie musiała bowiem oznaczać wyboru stronnictwa, będącego rezultatem typowego ruchu wahadłowego, występującego cyklicznie w polskich wyborach po 1989. Ruch wahadłowy polegający na władzy to lewicy - to prawicy, gdzie oba skrzydła są marionetkami obcych interesów - głównie żydowskich.

Osoba Wielgusa w Warszawie mogła doprowadzić do powstania szerokiego ruchu katolicko-narodowego. Ruch ten zmieniłby układ władzy w następnych wyborach. Na stałe nastąpiłoby przerwanie ciągłości procesu politycznego, który nieprzerwanie toczy się w Polsce od 1 września 1939.Jest oczywiste, że PRL i jego upadek ma ścisły związek z obecną RP w ten sposób, że dawny system nie upadł pod ciosami „Solidarności” (to fikcja, której nie mogą odrzucić nostalgiczni styropianowcy), ale dostał nakaz, aby się rozwiązać i przejść w swą nową i może „wyższą” formę dokładnie taką, jaką reprezentuje dziś państwo “Dwóch takich, co ukradli Księżyc”, a które jest identyczne z państwem premiera grubej kreski, który od XVI wieku jest już ochrzczony (nie wolno tolerować plotki o jego wątpliwej Polskości).

Sprawa transformacji zaczęła się jednak dużo wcześniej niż za czasów “Solidarności”.Sowiety, PRL, cały system musiał rozpaść się, bo nie działał tak, jak trzeba. Zbudowanie bowiem Syjonu od Władywostoku po Madryt z siedzibą w Moskwie nie udało się. System sowiecki wynaturzał się, stracił swe straszne pazury, stawał się coraz bardziej ludzki. Wyraźniejąca alternatywa w Tel Awiwie jako stolicy tego świata stała się konkurencją dla Kremla, który nie dawał gwarancji na talmudyczną przyszłość.

Działalność agentury sowieckiej, która stworzyła Solidarność nie oznaczała samo przez się, że to Moskwa niezależnie sterowała rozkładem systemu. W końcu same Sowiety nie stworzyły się samoistnie, a były zawiązane z zewnątrz. A władza na Kremlu, choć zamknięta i nieufna, nigdy nie była całkowicie suwerenna.

Tak więc oczywiste jest, że i rozwiązywanie imperium manipulowane było z zewnątrz – bo twórca stoi zwykle na swoim tworem. Oczywiście były problemy tak z masami, betonem jak i nieobliczalnymi frakcjami wewnątrz systemu, które musiały być postawione wobec faktów dokonanych lub unicestwione.Trzeba było zrobić jakiś spektakularny wyłom w systemie. Sowiety były już śmiertelnie uwikłane w Afganistan i można było robić coś systemowo-destrukcyjnego po drugiej stronie granicy tego molocha.Najlepiej było przeprowadzić działania oddolne - ludy miłujące wolność miały wyzwolić się z uścisku brutalnego betonu.

Kto miał to zrobić?

Czy Rosjanie byli do tego zdolni albo może Czesi, którzy pomagali bolszewikom w 1920?Wybrano, że trudna do kierowania Polska była najlepszym mięsem armatnim nadchodzących zmian.W Polsce dało się znaleźć odpowiednich ludzi.

Sygnałem “buntu” przeciw systemowi był Leszek Kołakowski - też “nie-agent”. Człowiek - cudowne dziecko antypolskiego terroru - który latami pisał teoretyczne brednie nt. przyszłości komunizmu oświetlanego myślami Marx `a, -Engelsa -Lenina. Za co dostał tytuły naukowe i wygodne posady w Warszawie czy inne godności. Kiedy nadszedł czas do zmian, Kołakowski „przejrzał on na oczy”, a w 1968 nawet ujrzał światło w tunelu. Nota bene, tak samo bez trudu jak podobny mu inny nieagent - Czesław Miłosz. Kołakowski wyjechał z Polski na komunistycznym paszporcie i pozostał na Zachodzie, wprowadzając tym w zakłopotanie tajne służby PRL. I tym razem bezpieka dała wystawić się na dudka - temu kolejnemu zbiegowi, który wyjechał, „a nic nie podpisał”.

Kołakowski (tak jak cały intelektualny desant ’68) miał za zadanie przejąć reprezentację głosu Polonii (Polski) na Zachodzie.Polska bowiem była ewenementem w Europie i świecie poprzez swą dwojakość egzystencji politycznej. Zalegalizowane państwo w W-wie z tam uwięzionym Narodem, a z drugiej strony z silną emigracją polityczną na Zachodzie.Problemem każdej emigracji jest to, że nie generuje nowych sił i obumiera. Podobnie było z Polakami, którzy po II W. Światowej pozostali na Zachodzie. Słabnąca biologicznie inteligencja Polonii była idealnym obiektem do przejęcia przez służby PRL, celem podszycia się pod głos polski na Zachodzie. Nie było to łatwe, gdyż każdy wyjeżdżający z Polski na Zachód obdarzony był piętnem podejrzenia o agenturalność.Ulokowanie zatem przybyszów z Polski indywidualnie przybywających do Londynu zawsze było związane z niezwykłą podejrzliwością środowisk powojennych w Londynie czy Paryżu. Należało więc dokonać masowego wygnania dużej grupy społecznej, tak aby rozmiarami emigracji przysłonić specjalne cele i zadania wybranych jednostek.

Głównym motywem wydarzeń ‘68 roku było właśnie wygnanie (delegacja) aktywu żydokomuny na ośrodki polskie na Zachodzie. Kołakowski, jako jeden z najważniejszych, szybko i bez trudu instalował się w różnych ośrodkach uniwersyteckich - a na końcu w Oxfordzie.Trójkąt intelektualny: paryska Kultura, Kołakowski - Londyn i Miłosz - USA zasilony świeżą krwią komandosów marca ’68 szybko przejął polityczne ośrodki Polonii na Zachodzie. W ramach Polonii znajomość kultury i języka pozwalała żydom 68 na dosyć gładkie zmieszanie się z osiadłymi tam Polakami – jako Polacy.

A w stosunku do lokalnych ośrodków władzy państw zachodnich posługiwano się bez żenady ”cierpieniami niewinnych żydów prześladowanych przez komunizm w PRL”. Którzy wśród historycznie słabo zorientowanych elit francuskich, angielskich czy szwedzkich niezwykle skutecznie oczerniali Polskę i Polaków oskarżając ich nie tylko o prześladowania, ale i o komunizm(!!!).

Tak właśnie! Oto Polacy zostali w opinii Zachodu „naturalnym nośnikiem szerzącym komunizm”, a nie żydzi, żydzi – obrońcy wartości europejskich - byli uciekinierami. Doszło nawet do tego, że zaczęto głosić to, że żydzi byli mordowani nie tylko przez hitlerowców w Niemczech, ale i przez Rosjan w Sowietach, że tam też byli najciężej prześladowaną warstwą społeczną. Co później łatwo przekładano również na Polskę i zbrodnie Polaków przeciw żydom, których z czasem „ujawniano” coraz więcej (Gross), a proces ten zapewne będzie się dalej rozwijał.

Tak więc kiedy - przez lata ‘70 - ośrodki polskie na Zachodzie zaczęły przechodzić w żydowskie ręce, łatwo było o nawiązanie więzi i porozumienia pomiędzy nimi a ośrodkami żydów w Polsce, które tam zostały. Taką centralą - po osłabnięciu Klubu Krzywego Koła (Jan Józef Lipski, Paweł Jasienica, Jerzy Urban, Stanisław Ossowski, Antoni Słonimski, Jan Olszewski, Aniela Steinbergowa, Aleksander Małachowski, Adam Michnik, Władysław Bartoszewski, Ludwik Hass, Jacek Kuroń, Karol Modzelewski, etc) - wyraźnym i sztandarowym ośrodkiem stał się KOR (Kongres Ortodoksyjnych Rabinów). To nie żart, taka organizacja istnieje w USA od dawna i znaczy wszelkie wyroby jako koszerne, dzięki czemu czerpie zyski, a producenci mają ”ochronę” i pewną wolność poruszania się po rynkach.

Do KOR należeli lub byli stowarzyszeni miedzy innymi: Stanisław Barańczak, Ludwik Cohn, Jacek Kuroń, Jan Józef Lipski, Jan Lityński, Antoni Macierewicz, Piotr Naimski, Adam Michnik, Aniela Steinbergowa, Adam Szczypiorski, Seweryn Blumsztajn, Bogdan Borusewicz, Andrzej Celiński, Mirosław Chojecki, Leszek Kołakowski, Anka Kowalska, Wojciech Onyszkiewicz, Henryk Wujec, Zbigniew Romaszewski, Ludwik Dorn.

Powstanie ”S” było zarówno skutkiem dalekosiężnych planów, nadziei, jak i też oznaczało dla żydów pewne ryzyko utraty gruntu. Na początku obawiano się powstania narodowego i dopiero stan wojenny w Polsce przekreślił ryzyko takiego procesu, gdyż zmonopolizował opozycję w Polsce na rzecz działaczy KOR.

Odrodzenie ”S” I transformacja po 1989 roku też nie miała formy przypadkowej. W latach ‘70 przygotowano projekt transformacji ustrojowej państw po upadku komunizmu. Projekt ten powstał w The Tavistock Institute w Londynie. TI to mały instytut, który prowadzi szerokie badania socjologiczne nt. sterowania społeczeństw, a to włącznie za pomocą szerzenia narkomanii czy odpowiedniej muzyki.

W projekcie z The Tavistock Institute zawarto wszystko to, co później spotkało Polskę , upadek „świetlanego” ustroju, gospodarkę rynkową, wejście do UE, a nawet darmowe zupy dla pierwszych „bezrobotnych dziadów”. To celem złagodzenia oporów przed wyniszczaniem fabryk. (Kuroń tutaj ani na jotę nie był oryginalny w swych „kuroniówkach”).

Aby proroctwa i instruktaż zawarty w tym projekcie w jakiś sposób zaszczepić na polskim gruncie, wybrano do tego celu osobę bardzo zaufaną - króla polskich masonów - Jana Józefa Lipskiego. Nie-agent Jan Józef Lipski już od wydarzeń w Radomiu w nieustraszony sposób zaczął werbować swych uczniów wśród przeróżnych działaczy studenckich w Warszawie, którzy bardzo szybko i skutecznie zaczęli tworzyć tajne ośrodki prasy podziemnej (lata 70-te).Tempo i skuteczność były na wysokim poziomie, a to z tego względu, że większość uczniów J.J.Lipskiego była wcześniej zwerbowana przez służby z Pałacu Mostowskich. Ci funkcjonariusze zadbali już, aby “uczniowie” mieli zarówno środki, jak i aby nikt im nie przeszkadzał w budowaniu politycznych struktur podziemnych. Kiedy potem powstała “S” i nieco później nastał stan wojenny, struktury te działały świetnie i nieprzerwanie, podczas kiedy ośrodki spontanicznie powstałe w trakcie okresu strajków zostały zlikwidowane i to często brutalnie lub wstrętnie.

Mamy tu na myśli hierarchię z Kurii Biskupiej Warszawskiej. Rola biskupów warszawskich przy okazji zamknięcia tygodnika ŁAD była haniebna. Prostując ścieżki podziemiu intelektualnemu właśnie sterowanemu przez masona Lipskiego, postanowiono zlikwidować tygodnik ŁAD. Zasiadał tam między innymi niejaki Maciej Łętowski (nie-agent, a to ze względu na rasę i pozycję społeczną rodziny). Łętowski szpiegował w redakcji głównie redaktora naczelnego gazety Witolda Olszewskiego. Swoje informacje donosił do sekcji warszawskiej BBC, która to zachłystywała się grozą odradzającego typowego endeckiego antysemityzmu redaktora naczelnego i innych. Musimy tu podkreślić, że tygodnik ŁAD był pierwszą gazetą polską po II W. Światowej , która zaczęła pisać o aborcji, jej złych skutkach, a i o nauczaniu Kościoła w tej sprawie. To obecne otrzeźwienie antyaborcyjne zaczęło się w Tygodniku Ład zlikwidowanym przez biskupów, bo dla tych bandziorów antysemityzm jest straszniejszy niż aborcja.

Z tego powodu właśnie ŁAD stał się szybko solą w oku nowemu porządkowi, który zakorzeniał się w Polsce. Tygodnik został zamknięty po decyzji Kurii Biskupiej w W-wie, która wycofała gazecie tzw. asystenta kościelnego. Skutkiem tego ŁAD nie mógł dłużej używać podtytułu “tygodnik katolicki”. Ta wielka hańba polskich biskupów - niszczenia jedynej szczerej katolickiej gazety w Polsce - odbyła się we wzorowej współpracy szczekaczki propagandowej BBC oraz rzecznika rządu PZPR, pornografa nie-agenta Jerzego Urbana. Obrotowym akcji przeciw Ładowi był Maciej Łętowski, który kilka lat później został redaktorem naczelnym tego wznowionego tygodnika, aż do jego likwidacji w 1995. Minęło 20 lat od tej hańby, ale dziś wołamy do Pana Boga o surową sprawiedliwość tak dla tamtych biskupów, jak i dzisiejszych zdrajców Zbawiciela.

Przykładem brutalności w walce o monopol władzy jest los M. Bartoszcze, który utopił się w tym samym czasie, kiedy nie-agent Jan Józef Lipski dostał paszport na wyjazd do Londynu, celem przeprowadzenia tam operacji serca. Kiedy J.J.Lipski wyjechał do Londynu na leczenie, MSW przydzieliło jego żonie państwową pielęgniarkę, celem opieki nad nią przez okres całego pobytu Lipskiego poza Polską. Złośliwe źródła twierdzą, że w trakcie pobytu w Londynie Lipski przeszedł dalsze stopnie wtajemniczenia masońskiego, czemu niektórzy zaprzeczają.Jest zaś faktem bezspornym, że zarówno prowadził on tam szerokie rozmowy polityczne, jak studiował założenia projektu The Tavistock Institute w sprawie Polski. Należy tu też przypomnieć bliskie związki Jana Józefa Lipskiego z późniejszym premierem i również masonem Janem Olszewskim (obecnie przydzielona sowita emerytura dla Olszewskiego a nawet i jego żony- Red. GW 2016).

Nieudaczny rząd Olszewskiego był protoplastą pierwszego rządu Kaczyńskiego, który „chciał, ale nie mógł”.Okrągły stół był niczym innym, jak realizacją tez z The Tavistock Institute. Trudno jest powiedzieć, na ile również J. Kaczyński znał jego założenia. Związek Kaczyńskich z tym ośrodkiem musiał być jednak oczywisty. To tym bardziej w świetle przynależności Lecha Kaczyńskiego do tzw. Grupy Windsor. Jest to organizacja polityczno-towarzyska podległa anglosaskiej Heritage Fundation. Organizacja ta powstała w 1994 i egzystuje w krajach byłych satelitów ZSRR. Do polskiej wersji tej organizacji konserwatywno-prawicowej należy b. wiele osób z dzisiejszych elit obecnej władzy. Oprócz L. Kaczyńskiego jest tam Ujazdowski, Marek Jurek, a także chochoł wszechwolności Stanisław Michalkiewicz. Grupa Windsor w swych założeniach popiera gospodarkę wolnorynkową, polską przynależność do NATO, a i nie tylko.Do NATO mają należeć inne kraje, jak np. Ukraina.

Kontrolę Grupy W. wyraźnie było widać w bezkrytycznym zachowaniu Lecha Kaczyńskiego wobec Ukrainy. Kaczyński nie różnił się tu niczym od upodlonego w swym wasalstwie A. Kwaśniewskiego, a może był nawet w tym bardziej bezwstydny.PRL był państwem o pewnym wymiarze legalności, współpraca z jego administracją była często koniecznością formalną, a także miała też i wymiar moralny. Ktoś, kto był polskim patriotą, patrząc z bólem na te zastępy “żydów I chamów” poniewierających państwem i narodem, siłą rzeczy szukał mniejszego zła, ale agenturalność była zawsze negatywnie oceniana przez całe społeczeństwo bez wyjątku. I takim byli i są postrzegani bracia Kaczyńscy.



Krzysztof Cierpisz10.05.2009. patrz: http:

Czy Jarosław Kaczyński jest masonem?
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/773-czy-jaroslaw-kaczynski-jest-masonem

http://www.gazetawarszawska.net/pugnae/3466-czy-jaroslaw-kaczynski-jest-masonem

Read More
Guest
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location