Kraków. Zbrodniczy polin podpala polskie dokumenty historyczne

Wypowiedź  tego przestępcy Majchrowskiego, jasno pokazuje, że żydzi już całkowicie bezkarnie naigrywają się z Polaków, bezczelnie podpalają i niszczą wszystko to, co jest potrzebne do tworzenia chaosu i zacierania śladów wszystkiego tego, co polskie.

A jest to pokłosie zdrady, jakiej dopuścił się Jana Paweł II w Oświęcimiu. Zdrady prawnej, fizycznej i faktycznie transcendentalnej. Jest to nie do wypaczenia!

Kalendarium konfliktu oświęcimskiego(Okupacja żydowska w Polsce)Kalendarium konfliktu oświęcimskiego marzec 1983 - wrzesień 1998 12 styczeń 1983 - siostra Zofia Jaśniak, przełożona domu sióstr karmelitanek bosych w Poznaniu, zwraca się do Urzędu do Spraw Wyznań ...

Podpalenia nie są przypadkowe - to terror żydowski.(Okupacja żydowska w Polsce)Nie ma żadnych wątpliwości, że za tymi licznymi ostatnio podpaleniami i włamaniami stoją żydzi – państwo żydaer w Palestynie. Żydaer reprezentowany w Polsce przez liczną i wszechwładną załogę Mossa´u ...

Red. Gazeta Warszawska

+

Pożar archiwum w Krakowie. Śledztwo pod kątem umyślnego działania

Krakowska prokuratura wszczęła postępowanie ws. pożaru, który wybuchł w sobotę wieczorem w archiwum urzędu miasta. Śledztwo prowadzone jest pod kątem "umyślnego sprowadzenia" zdarzenia, które zagraża mieniu wielkich rozmiarów.



Pożar w budynku archiwum przy ul. Na Załęczu wybuchł w sobotę po godz. 20. Strażacy trzecią dobę starają się go ugasić.

W związku z tym zdarzeniem, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Kraków - Nowa Huta, zostało wszczęte śledztwo "w sprawie umyślnego sprowadzenia zdarzenia w postaci pożaru zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach w postaci budynku Archiwum Miejskiego UMK, o bliżej nieustalonej wartości strat". Informację tę przekazał we wtorek rzecznik krakowskiej prokuratury okręgowej Janusz Hnatko.

Jak przypomniał, na miejsce zdarzenia udał się prokurator, lecz ze względu na trwającą wówczas akcję gaśniczą nie było możliwe przeprowadzenie oględzin, ale "czynności te będą kontynuowane". Hnatko poinformował również, że do momentu zakończenia działań strażaków niemożliwe jest oszacowanie strat materialnych, wynikłych z tego zdarzenia. Ponadto, jak dodał, ciągle trwa sprawdzanie, co dokładnie uległo zniszczeniu oraz które z dokumentów zostały utrwalone w formie elektronicznej.

Monitoring pomoże w ustaleniu przyczyn

W ustaleniu przyczyn pożaru pomóc mogą zapisy z kamer. "Na miejscu znajduje się także szereg kamer zamontowanych na budynku. Materiał z nich zostanie odtworzony oraz poddany analizie w celu ustalenia przyczyn zaistniałego pożaru oraz, czy do jego wywołania nie przyczyniły osoby trzecie, w tym poprzez dokonanie umyślnego "podpalenia" - doprecyzował prokurator.

Hnatko podał, że dotychczas w charakterze świadków przesłuchano pracowników urzędu, odpowiedzialnych za stan techniczny budynku i przeprowadzonych kontroli, w tym instalacji przeciwpożarowej, istniejących stałych zabezpieczeń instalacji elektrycznej i gazowej. Przesłuchani zostali także świadkowie, którzy "zajmowali się przeprowadzaniem kontroli instalacji PPOŻ pod kątem wstępnych ustaleń, czy przyczyną zaistnienia pożaru był błąd systemu alarmowego lub instalacji przeciwpożarowej (w tym ewentualnej wadliwości ich wykonania), czy też winę ponoszą pracownicy". Dodał, że zabezpieczona została także dokumentacja techniczna budynku.

Rzecznik podkreślił, że przeprowadzone na miejscu zdarzenia czynności z udziałem biegłego do spraw pożarnictwa, a następnie "zebranie śladów i dowodów poddanych badaniu kryminalistycznemu, pozwoli na jednoznaczne ustalenie przyczyn pożaru".

Budowa kosztowała 15 mln zł

Budynki, które są objęte pożarem zostały oddane do użytku wiosną 2018 roku. Wybudowanie obu hal kosztowało 15,2 mln zł, a ich wyposażenie 2 mln zł. - Obiekt ten był ubezpieczony na kwotę 12 mln zł – powiedziała rzeczniczka prezydenta Krakowa Monika Chylaszek.

Archiwum zostało wyposażone we wszystkie wymagane prawem instalacje przeciwpożarowe i alarmowe, które zostały odebrane przez straż pożarną. Według przedstawicieli Zarządu Inwestycji Miejskich w Krakowie w momencie wybuchu ognia systemy te zadziałały: straż pożarna została powiadomiona, uruchomił się system zraszania. "Obie hale przeszły w 2020 roku przegląd gwarancyjny" – powiedział PAP rzecznik prasowy ZIM Jan Machowski.

Jakie dokumenty tam przechowywano?

Budynki archiwum stanowią kompleks połączony ze sobą przewiązkami. Obok dwóch płonących hal stoi trzecia, która mała być oddana do użytku wiosną tego roku, trwały w niej prace mające na celu integrację z systemami działającymi w pozostałych obiektach.

W archiwum Urzędu Miasta Krakowa przechowywane są dokumenty, które powstały w urzędzie miasta i podległych mu jednostkach w ciągu ostatnich kilkunastu czy kilkudziesięciu lat, m.in.: akta osobowe byłych pracowników magistratu, dawne druki meldunkowe oraz dokumenty z różnych wydziałów urzędu. Jak napisał na FB prezydent Jacek Majchrowski była tam także dokumentacja Prezydium oraz Miejskiej Rady Narodowej Miasta Krakowa i Urzędu Miasta Krakowa od 1974 r. "Część dokumentacji była zdigitalizowana, istnieje też duża szansa na jej odtworzenie dzięki wymianie korespondencji z instytucjami, np. ministerstwami czy sądami" – napisał prezydent.

 
 ==========
 

W archiwum przechowywana była m.in. dokumentacja akt osobowych i książki meldunkowe sprzed kilku czy kilkunastu lat, dokumentacja Prezydium, Miejskiej Rady Narodowej Miasta Krakowa i Urzędu Miasta Krakowa od 1974 roku.

 

Co spłonęło?

– Nie spaliło się wszystko, a co się spaliło i w jakim stopniu, będziemy wiedzieć, gdy będzie można wejść do środka – powiedział prezydent Majchrowski. – Na razie nie można tego zrobić, ponieważ trwają ekspertyzy. Wstępnie wynika z nich, że nikt nie powinien tam wchodzić, bo budynek grozi zawaleniem. Szczególnie w jednej z hal jest bardzo wygięty strop.

Ekspertyzy, które mają potrwać około 6 tygodni, przeprowadza Politechnika Krakowska.

– Później zobaczymy, czy będzie można wejść i wyciągnąć te akta, czy też trzeba będzie wyciągać je maszyną – kontynuował Majchrowski.

Prezydent podkreślił, że część akt była zdigitalizowana, część miała również wiele kopii i jest do odtworzenia.

– Zobaczymy co cennego przepadło bezpowrotnie. To nie jest tak, że tam były pozwolenia na budowę. One są gdzie indziej – zaznaczył.

Śledztwo trwa

Prezydent Majchrowski odniósł się również do przyczyn pożaru w krakowskim archiwum.

– Jest wiele koncepcji, jak to się stało. Jedna z nich mówi o tym, że mogło to nastąpić na skutek awarii systemu gaśniczego. Nadzór budowlany prowadzi swoje śledztwo, straż pożarna swoje, prokuratura swoje. Mam nadzieję, że wykażą to, co spowodowało tam pożar. Też chciałbym to wiedzieć. Osobiście skłaniam się do tego, że to wina systemu – podsumował Majchrowski.

Zniszczone dokumenty Lema, Grechuty i Szymborskiej. Bilans pożaru krakowskiego archiwum

Nawet 98 proc. zasobu Archiwum Urzędu Miasta Krakowa mogło ulec zniszczeniu podczas pożaru budynków archiwum, który trwał ponad tydzień. Były to dokumenty dotyczące wybitnych osobistości np. Stanisława Lema, Marka Grechuty czy Wisławy Szymborskiej, ale także tysięcy zwykłych mieszkańców, nieraz całych nieistniejących miejscowości – alarmuje lokalny portal krowoderska.pl.

Chodzi o nawet sto kilkadziesiąt milionów dokumentów. – To największa katastrofa w archiwistyce od czasów pacyfikacji Powstania Warszawskiego – mówią informatorzy portalu, który opisuje rozmiar strat, do jakich doszło w wyniku pożaru przy ul. Na Załęczu. Chodzi o „zbiory, których nie tylko nie da się uratować, ale nawet odtworzyć”. „W historii miasta ostatnich kilkudziesięciu lat pozostała wyrwa nie do otworzenia” – czytamy w artykule.

Krowoderska.pl negatywnie ocenia opinie prezydenta Krakowa, Jacka Majchrowskiego, według którego „w archiwum przy ulicy Na Załęczu w Czyżynach nie składowano dokumentów związanych ze sprawami mieszkańców”. – Najważniejsze, iż spaleniu nie uległy dokumenty z urzędu stanu cywilnego – cieszył się prezydent.

Władze miasta unikają odpowiedzi
„Władze miasta unikają odpowiedzi na pytanie o skalę zniszczeń” – ocenia portal.

W artykule wyjaśniono, że w archiwum znajdowało się około 20 km akt czyli około 150 do 200 mln dokumentów. Były to m.in. dokumenty meldunkowe i karty dowodów osobistych, zawierające bardzo ważne z punktu widzenia historii miasta dane.

– Na podstawie tych ksiąg możemy odnaleźć miejsce, skąd ci mieszkańcy przybyli przed zamieszkaniem w Krakowie, gdzie się wyprowadzili, czy ewentualnie kiedy zmarli. Te dane są bardzo cenne i tylko tutaj możemy je odnaleźć – tłumaczył w grudniu Kierownik Archiwum Urzędu Miasta Krakowa, Zbigniew Pasierbek znaczenie ksiąg meldunkowych dla historyków.

Bezcenna skarbnica wiedzy
„W Archiwum Urzędu Miasta Krakowa znajdowały się także m.in. księgi rejestrów mieszkańców gminy z powiatu krakowskiego, np. Bieńczyc, Mogiły, Ruszczy. W archiwum znajdowały się takie 33 księgi rejestrów obejmujące okres od lat 30. do 50. XX wieku. Księgi te obejmują gminy, które dzisiaj już nie istnieją lub po których pozostały tylko nazwy. I tak np. z terenu Mogiły wywłaszczono rdzennych mieszkańców, a następnie powstała tam Huta im. Lenina. To z ksiąg rejestrów mogliśmy się dowiedzieć, jakie były dane mieszkańców, kiedy tam mieszkali, gdzie pracowali i kiedy zmarli. Mówiąc wprost – kim byli. I że w ogóle byli” – czytamy w artykule.

Innym źródłem informacji były tzw. koperty dowodów osobistych, które ze względu na szczegółowe ankiety, jakie należało wypełniać w czasach PRL (podając również fakty z czasów II RP i okupacji) były ogromne. Co więcej, w kopertach przechowywano także poprzednie dokumenty tożsamości, np. przedwojenne dowody osobiste lub okupacyjne kenkarty.

„Opisywane przez nas zbiory to jedynie część tego, co znajdowało się w spalonym Archiwum. Jak widać, są to rzeczy, o których nie sposób powiedzieć, że »nie są istotne« czy jak przekonywał prezydent Jacek Majchrowski »nie są związane ze sprawami mieszkańców«. Trudno także wyobrazić sobie, jak opisywane przez nas dokumenty mogłyby zostać odtworzone, o czym przecież także zapewniał prezydent Krakowa” – pisze krowoderska.pl.

„Akta rozpadały się w rękach”
„Prawdziwą skalę tragedii będziemy dopiero poznawać, jednak już dziś archiwiści, którzy przyglądają się pogorzelisku, porównują rozmiary strat do spalenia przez Niemców warszawskich archiwów w czasie Powstania Warszawskiego. Z naszych ustaleń wynika, że ze względu na długość akcji gaśniczej, szalejący ogień, wodę i temperaturę przekraczającą 200 stopni Celsjusza, a także jednoczesny mróz zniszczeniu mogło ulec nawet 98 % zasobu archiwalnego. Wiemy to od osób bezpośrednio znających proces szacowania szkód” – informuje portal.

Władze informowały, że w pierwszych dniach udało się wynieść z pożaru 600 kg akt. Z tym że według mediów część z nich „rozpadała się w rękach”. Były przemoczone i przemarznięte. Taka ilość odpowiada, według cytowanego portalu około 20 metrom akt – z 20 km, które były przechowywane przy ul. Na Załęczu.

 

 lovekrakwo polasat 
pap tbpinf
https://www.tvp.info/52534304/pozar-archiwum-w-krakowie-najwieksza-katastrofa-od-czasow-powstania

Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location