Autorzy: Dr. Livsci i Rurik … Kwestia rosyjska ustępuje prawdopodobnie jedynie kwestii chrześcijaństwa,
jeśli chodzi o podziały prawicowych zwolenników Japonii.
Na samym początku bloger Rolo/Rurik z Slavland Chronicles stwierdził, że jeśli chodzi o niego,
to liczyły się dla niego tylko dwa obozy polityczne: antyrosyjski i prorosyjski, a jego strona była prorosyjska.
Ze względu na sceptycyzm wobec ideologii jako koncepcji — twierdząc, że jest ona nieskończenie plastyczna
— powiedział, że nie ma dla niego znaczenia, jakie rozumowanie doprowadziło kogoś do zajęcia stanowiska prorosyjskiego,
błędnego lub złośliwego, dopóki na końcu teoretyzowania nie skierował broni w stronę Rosji, a nie w stronę Rosji.
Powiedział, że to jedyna rzecz, która miała znaczenie w ostatecznym rozrachunku.
|
Autorzy: Dr. Livsci i Rurik
…
Kwestia rosyjska ustępuje prawdopodobnie jedynie kwestii chrześcijaństwa, jeśli chodzi o podziały prawicowych zwolenników Japonii. Na samym początku bloger Rolo/Rurik z Slavland Chronicles stwierdził, że jeśli chodzi o niego, to liczyły się dla niego tylko dwa obozy polityczne: antyrosyjski i prorosyjski, a jego strona była prorosyjska. Ze względu na sceptycyzm wobec ideologii jako koncepcji — twierdząc, że jest ona nieskończenie plastyczna — powiedział, że nie ma dla niego znaczenia, jakie rozumowanie doprowadziło kogoś do zajęcia stanowiska prorosyjskiego, błędnego lub złośliwego, dopóki na końcu teoretyzowania nie skierował broni w stronę Rosji, a nie w stronę Rosji. Powiedział, że to jedyna rzecz, która miała znaczenie w ostatecznym rozrachunku. Ale czy jest to nadal aktualne kryterium oceny geopolityki 2 lata później? Czy w obliczu trwającego koszmaru Not-War, pro-biali prawicowcy gdziekolwiek na świecie mogą nadal utrzymywać prorosyjskie stanowisko? Myślę, że mogą, ale nadal wymaga to poważnej ponownej oceny tego, co oznacza bycie prorosyjskim w kontekście tego, czego dowiedzieliśmy się o Kremlu i Putinie na podstawie tego, jak zachowywali się podczas tej Not-War. Przed powstaniem SMO, bycie prorosyjskim było ściśle powiązane z byciem proputinowskim, zwłaszcza wśród ludzi Zachodu. Co więcej, odwieczne stanowisko w sprawie przywództwa zajmowane przez większość ludzi w historii w różnych postaciach jest takie, że car jest zawsze dobry, ale że bojarzy/ministrowie bezpośrednio pod nim wprowadzają cara w błąd lub sabotują go. Gdyby car tylko wiedział, co jego urzędnicy wyprawiają w jego imieniu! Gdy się dowie, zrobi porządki i uratuje swój lud! I tak naprawdę, zanim SMO zerwało kurtynę z MO i prawdziwego oblicza Kremla, nie było to nierozsądne stanowisko. Pomimo całej podłości, jaka została nam ujawniona na temat prawdziwego modus operandi Kremla, sądzę, że nadal mogę przedstawić argumenty, dlaczego nacjonaliści powinni nadal wspierać Rosję, mimo że „car” wyraźnie im nie odwzajemnia tego wsparcia. Zacznijmy od zbadania argumentu wysuniętego przez głośnego i niesławnego rosyjskiego nacjonalistę walczącego w Donbasie przeciwko UAF. Jego prawdziwe nazwisko to Aleksiej Milczakow, ale w pierwszej rundzie wojny w Doniecku (pierwsze 8 lat) posługiwał się pseudonimem „Fritz”. Miał też numer identyfikacyjny na swojej milicyjnej karcie identyfikacyjnej, który dosłownie brzmiał „1488”. Otwarcie groził powrotem do Rosji i zabiciem azerskich gangsterów-migrantów, którzy zostali przyłapani na biciu przypadkowych rosyjskich dzieci na placach zabaw w mediach społecznościowych. Na koniec, wcześniej stwierdził w wywiadach, że jest otwartym i dumnym narodowym socjalistą, chociaż w ostatnich latach był zmuszony zdystansować się od tego. Mam na myśli oczywiście słynnego/niesławnego przywódcę batalionu Rusich, który obecnie posługuje się pseudonimem „Serb”.
Serb stwierdził w swoim wywiadzie ( Rurik bullet-point przetłumaczył kilka miesięcy temu ), że albo Rosja wygra tę wojnę, albo Rosja zginie. Z powodu tego poglądu, na swoim kanale Telegram otwarcie oklaskuje eskalację Kijowa przeciwko Rosji, ponieważ chce, aby Kreml został mocno przyparty do muru. Kiedy Ukraina zaatakowała dronami jeden z rosyjskich radarów wczesnego ostrzegania, który miał wykrywać nadchodzące ataki nuklearne, Serb napisał coś w stylu: „W porządku, wszystko, co utrudnia gesty dobrej woli i zdradę wobec Zachodu, jest dobre dla Rosji”. W jego umyśle sytuacja jest dosłownie „zrób to albo giń” dla Rosji. A teraz przyjrzyjmy się twierdzeniom drugiego obozu, wysuwanym przez antyrosyjskich nacjonalistów walczących po stronie Kijowa i NATO w Donbasie (a teraz w Kursku). Oczywiście, każdy wie, że Zachód jest satrapą Izraela w kręgach skrajnej prawicy i wie o tym od dziesięcioleci. Ponadto okupowane rządy Zachodu robią wszystko, co w ich mocy, aby zniszczyć białych ludzi. I tak bycie zwolennikiem 1488, który popiera Kijów i NATO, wydaje się dość sprzeczne i wiele osób podnosiło tę sprzeczność. Odpowiedź Azowa (słynnego batalionu neonazistowskiego) na to twierdzenie jest taka, że obalą ZOG, ale dopiero po zniszczeniu Rosji. Po pokonaniu Rosji neonaziści na Ukrainie twierdzą, że zwrócą swoją uwagę na Kijów, a następnie na UE i całe NATO. Co czyni to jeszcze ciekawszym, to fakt, że niektóre z ich bardziej publicznych osobistości są przynajmniej częściowo żydowskie i mają bliskie powiązania z IDF. Najbardziej jaskrawym przykładem tego jest „White Rex” lub Denis Kapustin, który był oficerem/aktywem FSB pracującym nad osłabieniem rosyjskich grup nacjonalistycznych w Rosji jako agent prowokator .
W 2016 r. Kapustin i jego matka otrzymali status żydowskich uchodźców w Niemczech. A Kapustin obecnie kieruje RVF (Russian Volunteer Force), która twierdzi, że jest rosyjską organizacją nacjonalistyczną walczącą z tyranią Moskwy po stronie Kijowa. Zanim Kijów najechał Kursk i przejął miasto Sudzha (bez żadnego oporu ze strony Putina), RVF rzekomo była grupą organizującą transgraniczne naloty na Biełgorod i inne okoliczne prowincje. Współpracują ściśle z Azowem, a między tymi dwiema organizacjami istnieje znaczne nakładanie się.
Powtórzę : ideologicznym przywódcą rosyjskich nacjonalistycznych ochotników wysłanych przez Kijów w celu wzięcia zakładników w Rosji jest sam Żyd. Tymczasem, gdy Słowianie dowodzili Azowem ponad dekadę temu, organizacja była pan-słowiańska i postrzegała Rosjan i Ukraińców jako jeden naród. Po wykupieniu ich przez żydowskich oligarchów (jak najbardziej znany Kholomoisky), organizacja przyjęła nową, ludobójczą retorykę wobec Rosjan i została przejęta przez dosłownych dowódców IDF .
Azow zaczął oskarżać Rosjan o to, że są mieszanymi rasowo fińskimi kundlami i różnią się genetycznie od Ukraińców. I to pomimo faktu, że zdecydowana większość organizacji była rosyjskojęzyczna i pochodziła ze wschodnich regionów Ukrainy. Następnie „wybrali” prawdziwego Fina, aby kierował ich organizacją, tylko po to, aby cała sytuacja stała się bardziej kafkowska .
Teraz ci sami antyrosyjscy nacjonaliści będą twierdzić, że stworzą Wschodnioeuropejskie Imperium, które w niedalekiej przyszłości będzie takie samo jak IV Rzesza. Ale na razie mówią swoim zwolennikom, że muszą grać na luzie i mądrze. Że muszą wykorzystać NATO i USA i pozwolić im się wykorzystać. W końcu, pewnego dnia w przyszłości, ujawnią swoje prawdziwe zamiary i przechytrzą USA, Brukselę i Tel Awiw. Nie błędnie interpretuję ich stanowisk, pamiętaj. To jest to, co publikują w swoich mediach społecznościowych dla swoich obserwatorów. Jest to dość podobne do QAnon w sposobie, w jaki ich zwolennicy są nękani obietnicami nadejścia dnia rozrachunku, kiedy wszyscy ich wrogowie zostaną przechytrzeni i pokonani. W międzyczasie muszą jednak grać, rozumiesz? To ta sama linia, którą stosuje wielu współczesnych szarlatanów politycznych i ich zespoły PR, w tym Trump i Putin. Ich zwolennicy są informowani, że w przyszłości ich człowiek nagle ujawni swój tajny patriotyzm i spełni wszystkie obietnice złożone swoim zwolennikom. Jednak między tym momentem a teraz, cóż, gra musi się oczywiście odbyć, a ich zwolennicy muszą być cierpliwi i wyrozumiali wobec wszystkich odstępstw i pozornych niepowodzeń. I oczywiście nikt nie pyta, dlaczego gra jest ujawniana w publicznych postach, które wróg może przeczytać, psując tym samym cały plan, ponieważ ludzie wolą przyjemne fantazje od twardej prawdy o tym, jak są okłamywani i oszukiwani. … Porównajmy teraz oba obozy i ich roszczenia. Czy prorosyjskie stanowisko Serba jest mniej czy bardziej rozsądne niż antyrosyjskie prawicowe stanowisko Azowa/RVF? W pewnym sensie są równie szalone, ponieważ Ukraina i Rosja nie mają realnej przyszłości jako suwerenne państwa, jeśli sprawy będą się toczyć tak, jak teraz. Jednak jasne jest, że ktoś taki jak Serb walczy o proste przetrwanie. Pomimo wszystkich wad Putina, zdrady lub antynacjonalizmu, NATO naprawdę jest teraz u progu Rosji, a teraz mamy zbrojne referendum w sprawie tego, czy Rosja będzie nadal państwem, czy stanie się kolejnym upadłym, podzielonym państwem szczątkowym, postradzieckim satrapią podobną do… cóż, Ukrainy. Ale czekaj, czy Ukraina nie walczy także o przetrwanie? Cóż, nie, ukraińscy SS LARP-owcy nie walczą o swoje przetrwanie w żaden znaczący sposób i mamy na to liczne dowody, które pojawiły się w ciągu ostatnich kilku lat. Co najważniejsze, Mińsk I i II oraz Stambuł były bardzo hojnymi ( nawet wręcz zdradliwymi! ) umowami pokojowymi oferowanymi Kijowowi przez Moskwę. A Kreml w żaden sposób nie zagroził przetrwaniu ukraińskiej państwowości tymi traktatami. Wszystkie one wzywały do reintegracji Donbasu z Ukrainą i uwolnienia Krymu. Piszę to wszystko nie jako apologeta Putina ani obrońca SMO, wręcz przeciwnie. To, co Putin podpisał tymi umowami pokojowymi, było zdradą Rosji. Nawet teraz Putin nie chce podbić Ukrainy; wyraźnie chce zawieszenia broni, które pozwoli mu uratować twarz i głowę, na której siedzi jego twarz , i powrócić do jakiegoś pozoru status quo sprzed SMO. Pierwotne cele SMO były co najwyżej związane ze zmianą reżimu lub przywróceniem oligarchicznych kumpli Putina do ich pozycji uprzywilejowania ekonomicznego i politycznego na Ukrainie, a nie z podbojem Ukrainy . Rosja również nie miała nic przeciwko przystąpieniu Ukrainy do UE . Cała eskalacja była po stronie Moskwy, a nie Kijowa. Putin nie przekracza żadnych czerwonych linii, ani nie egzekwuje czerwonych linii, które sam wytyczył . Co więcej, Rosja jest w defensywie od 2014 roku. Putin i jego FSB zostali przyłapani z opuszczonymi spodniami na Olimpiadzie w Soczi, gdy doszło do zamachu stanu na Majdanie. Stracili Ukrainę i większość Donbasu w ciągu następnych ośmiu lat. Zainicjowanie SMO było jedyną anomalią w polityce stałego odwrotu i poddania się Zachodowi, którą Putin realizował od czasu mianowania go następcą Jelcyna przez Kissingera i Finkelsteina (Primakowa). Jednak SMO poszło na południe zaledwie kilka tygodni po rozpoczęciu, wymuszając odwroty na całej Ukrainie. A co Moskwa robiła przez cały ten czas, jeśli chodzi o stronę polityczną? Błagali o negocjacje i brali udział w tajnych rozmowach, które Kijów celowo zaostrzył inwazją na Kursk. Więc nie, nie i nie. To Rosja walczy o przetrwanie (chociaż reżim Putina wyraźnie nie jest zainteresowany poważną walką), a nie Ukraina. Mówiąc dokładniej, prawicowcy tacy jak Serb, Pitbull, Strelkovists, Nazbols i wszystkie inne typy walczą o przetrwanie Rosji, podczas gdy Kreml walczy o lepsze warunki kapitulacji. Kijów walczy o interesy Waszyngtonu, a ukraińscy neonaziści walczą, teoretycznie, o jakąś przyszłą IV Rzeszę po zniszczeniu Rosji i obaleniu ZOG, podczas gdy w praktyce walczą o interesy Waszyngtonu. Względne rozmiary tych krajów na mapie świata wystarczają, aby ludzie instynktownie postrzegali Ukrainę jako słabszą, chociaż nic nie może być dalsze od prawdy. Oczywiście, Serbowie i wszyscy inni antyputinowscy prawicowcy w Rosji wzywają do zniszczenia ukraińskiej państwowości. Jednak nie jest to kwestia, którą warto poruszać, ponieważ Moskwa nie przejmuje się tym, co mówią, i w tym momencie aresztowała połowę rosyjskiego ruchu nacjonalistycznego. Rosyjscy prawicowcy nie prowadzą tej wojny ani kraju Rosji, jeśli o to chodzi — robi to ktoś zupełnie inny. Ponadto, twierdzenie, że Ukraina w obecnym formacie stanowi śmiertelne zagrożenie dla Rosji, jest uzasadnione, biorąc pod uwagę, że stała się bardzo niebezpiecznym, bardzo dobrze uzbrojonym golemem NATO, który już dosłownie najechał i zażądał terytorium Rosji (Kursk). To znaczy, że dla rosyjskich prawicowców zajęcie stanowiska, że ten golem powinien zostać trwale usunięty z szachownicy, jest uzasadnione z ich punktu widzenia. Niestety, Putin w tej kwestii nie zgadza się w najmniejszym stopniu z rosyjskimi prawicowcami. I to jest największa przeszkoda, z którą prawicowcy na Zachodzie mierzą się, próbując zrozumieć konflikt. Retoryka Kremla jest wyraźnie tak samo antynacjonalistyczna jak Kijowa czy Zachodu (jeśli nie bardziej), a Putin ewidentnie nie jest przyjacielem nacjonalistów (ani Rosjan), jeśli poświęci się czas na zbadanie jego polityki jako władcy Rosji przez ponad 20 lat. Ma więc sens odruchowe poparcie dla ludzi, którzy rzekomo walczą z człowiekiem stojącym na czele samozwańczego „Państwa Wartości Wielonarodowych Antifa”, które dąży do rozprzestrzeniania tego systemu na Zachód. Ale odpowiedź na pytanie „kogo wspierać?” jest dość oczywista. Możemy łatwo wywnioskować, że Kijowem rządzi wroga i zagraniczna junta Żydów, ponieważ cały rząd jest widocznie żydowski. Od prezydenta do jego zastępcy szefa sztabu, do karykatury ministra obrony Der Sturmer i właściwie każdego ministra pomiędzy nimi, Ukrainą całkowicie rządzą Żydzi. I chociaż Kreml jest o wiele bardziej nieprzejrzysty, jest w dużej mierze taki sam. Najlepsi bankierzy Putina, jego najlepsi oligarchowie, jego byli ministrowie obrony, jego szef sztabu, jego premier itd. nie są Rosjanami. Następnie możemy przyjrzeć się rodzajom prawicowców walczących po każdej stronie i zauważyć, że strona ukraińska jest wypełniona tą samą galerią łotrów. Możemy również zauważyć, ile dobrej prasy, międzynarodowego finansowania i wsparcia rządowego otrzymują ukraińscy antyrosyjscy nacjonaliści. Natomiast gdy przyjrzymy się losowi nacjonalistów rosyjskich, widzimy bardzo zmarginalizowaną i nastawioną grupę. Są oni celem zarówno Waszyngtonu-Kijowa, jak i Moskwy. Więc używając prostej heurystyki, musimy po prostu zadać sobie pytanie, która grupa prawicowców jest prawdopodobnie tą dobrą? Czy to mogą być ci, których Moskwa nęka, więzi i morduje, a których NATO również chce zabić... czy może ci, których NATO zbroi, finansuje, którym zapewnia PR, których Izrael leczy w swoich szpitalach (tak, członkowie Azowa byli dosłownie leczeni w Izraelu) i których główny oligarcha Moskwy (Abramowicz) zabiera na wycieczki prywatnymi odrzutowcami, gdzie karmi się ich tiramisu i daje darmowe iPhone'y po poddaniu się ? Którzy z nich najprawdopodobniej będą naszymi chłopakami? To naprawdę łamie mi głowę, bez dwóch zdań! Być może najbardziej powszechnym stanowiskiem zachodniego prawicowca w tym momencie jest przekonanie, że im szybciej wojna się skończy, tym lepiej. Słowianie są wysyłani, aby mordować się nawzajem, podczas gdy ich miasta są zalewane przez najeźdźców z Azji Środkowej i Afryki . Skłamałbym, gdybym powiedział, że przynajmniej częściowo nie czułem tego samego i nie sympatyzuję z rozumowaniem stojącym za takim stanowiskiem. Pozostaje jednak pytanie: czy naprawdę rozsądne jest założenie, że Rosji w ogóle będzie wolno się poddać? W końcu Japonia chciała poddać się Ameryce, ale i tak została podpalona, by się poddać. A gdy rewolucjoniści obalili cara, przestali walczyć z Niemcami, ale to nie powstrzymało Niemców przed posuwaniem się na wschód. Ponadto wiemy z historii, że czasami niesprawiedliwe układy pokojowe są gorsze niż straszne wojny. Zobacz Niemcy, aby ponownie się o tym przekonać. Czy Rosja otrzyma od NATO warunki pokoju, które pozwolą jej pozostać nienaruszalną na dłuższą metę? A co jeśli rosyjscy prawicowcy, tacy jak Serb i Striełkow, mają rację i Waszyngton nie cofnie się przed niczym innym, jak tylko rozpadem i upadkiem Rosji? A co jeśli nowe negocjacje i porozumienie pokojowe na wzór Mińska 3 staną się preludium do całkowitego rozpadu Rosji? A co jeśli dalsza walka w okropnej, bezsensownej, wyniszczającej wojnie na wyniszczenie oligarchów jest gorsza niż alternatywa — Rosja Weimarska? Jeśli Serb, Strelkov i inni rosyjscy prawicowcy mają rację, to rozlew krwi, który ma teraz miejsce, będzie kroplą w morzu w porównaniu z tym, co ma nadejść. Mówimy o powrocie lat 90. z zemstą i prawdopodobnie kolejnej wojnie w przyszłości na jeszcze gorszych warunkach dla Rosji. Być może nawet o wielu wojnach, z secesjami na całym terytorium obecnej Federacji Rosyjskiej. Tak NATO planuje podzielić Rosję i to jest scenariusz apokalipsy, na który patrzą rosyjscy prawicowcy. Porównajmy to ze scenariuszem apokalipsy dla ukraińskich prawicowców. Najgorsze, co dostają, to porozumienia stambulskie, w których nawet Krym jest im ponownie oddawany, nawet jeśli Kijów niekoniecznie natychmiast odzyska cały Donbas. To jest trudne do porównania lub egzystencjalne. Czuję się teraz brudny, pisząc coś, co wydaje się pro-wojennym przeprosinem po wszystkim, czego wspólnie dowiedzieliśmy się o prawdziwej naturze i MO Kremla przez ostatnie 2+ lata. Rosyjscy prawicowcy ostrzegali przed perfidią Putina od 2014 roku, a wielu po prostu nie było gotowych słuchać. Teraz jednak ostrzegają, że zły pokój będzie gorszy niż kontynuacja tej groteskowej wojny. Może więc tym razem powinniśmy posłuchać? Mam na myśli, co jeśli Putin ma rację, kiedy mówi, że USA naprawdę są „Imperium Kłamstw”, a zatem niezdolne do honorowania porozumień zawartych z Moskwą? Dziwne, że Putin powie to, a następnie poprosi o więcej negocjacji i porozumień i podpisze je zaraz po ostrzeżeniu, że są bezwartościowe, tylko po to, by krzyknąć, że został oszukany i wiedziony za nos , gdy znów wybuchnie mu to w twarz. Być może rozsądną rzeczą dla zachodniego prawicowca jest po prostu wyciągnięcie wniosku, że to wszystko i tak nie ma z nim nic wspólnego i nie ma dobrych ludzi ani w Moskwie, ani w Kijowie, a nacjonaliści po obu stronach są po prostu głupcami, bo chcą nadal karmić boga krwi swoimi codziennymi ofiarami. Może to i słuszne. Ale postaw się w sytuacji rosyjskiego nacjonalisty, który ma teraz czołgi NATO na swojej ziemi (Kursk) i który ostrzegał przed dokładnie tym, co się stanie dzięki perfidii Putina od 2014 roku. Refren NAFO, że teraz na rosyjskiej ziemi są czołgi NATO, ponieważ Putin był tym, który rozpoczął inwazję SMO na Ukrainę, jest w rzeczywistości prawdziwy. Ale implikacja jest taka, że Putin jest winny za obecny stan rzeczy, co jest dokładnie tym, co powiedziałby również rosyjski prawicowiec. To rzeczywiście wszystko wina Putina — z pewnością nie jest to wina rosyjskich prawicowców! Dodaliby również, że ten dziwaczny bałagan jest spowodowany tym, że Putin odmawia stoczenia prawdziwej wojny i nalega na stoczenie katastrofalnej „specjalnej antyhitlerowskiej operacji policyjnej w braterskim socjalistycznym narodzie ukraińskim” i przestrzeganie tak zwanych „ zasad dżentelmena ”, na które wcześniej zgodzili się z Waszyngtonem. Rosyjscy nacjonaliści od 2014 roku mówią, że nadchodzą czołgi NATO, a teraz mówią „mówiłem”. Nie mówią „jak to się stało?”, wyrywając sobie włosy i zgrzytając zębami. Wiedzą dokładnie, jak to się stało i kto jest winny. Rząd Putina spędził lata aż do konfliktu na Ukrainie na prywatyzacji i wypruwaniu wojska. Następnie stłumili Rosyjską Wiosnę (populistyczny ruch rosyjski na rzecz integracji Donbasu z Rosją) i próbowali odepchnąć Donbas wbrew jego woli z powrotem w ramiona Kijowa. Dopiero po aresztowaniu bliskiego przyjaciela Putina, Wiktora Medwedczuka, Putin zwrócił się do Waszyngtonu o pozwolenie na przeprowadzenie SMO, a następnie wszedł prosto w pułapkę. W ten sposób Kreml po latach prób uniknięcia wojny wdał się w konflikt i rosyjscy nacjonaliści nie widzą już wyjścia z tej sytuacji. Przed 22 lutego byłem trochę sceptyczny co do chłopaków z Rusicza, Strelkova i Kvachkova, ponieważ uważałem ich przewidywania zagłady i czołgów NATO na rosyjskiej ziemi za absurdalne i że Putin faktycznie ma wszystko pod kontrolą. Cóż, myliłem się, a oni mieli rację. Obecność czołgów NATO na rosyjskiej ziemi jest teraz częścią procesu odsłaniania kurtyny przed Putinem i jego Kremlem. Ponadto, dla rosyjskiego prawicowego umysłu, Rosja i tak zmierzała ku rozpadowi na długo przed SMO. Dla nich jakikolwiek powrót do poprzedniego status quo jest niemożliwy — istnieje tylko całkowita porażka i długoterminowy rozpad Rosji lub zwycięstwo, które doprowadzi do reintegracji Ukrainy z Rosją. Jakie jest prawdopodobieństwo takiego zwycięstwa? Oczywiście, w sensie militarnym jest to teraz całkowicie niemożliwe. Ale to w porządku, ponieważ Putin i jego ludzie są bardziej zainteresowani „moralnymi zwycięstwami” niż zabezpieczeniem interesów państwa rosyjskiego. Mówiąc poważnie, prawdopodobieństwo zwycięstwa nie powinno być miarą tego, kogo popierasz, prawda? W praktyce jednak ludzie chcą wspierać zwycięską drużynę, a większość analiz jest ukierunkowana na udowodnienie, że ich strona wygrywa. Pomysł, że ktoś może wspierać sprawę, drużynę lub stronę, mimo że uważa, że przegrywają, jest dla większości ludzi bardzo trudny do pojęcia. Popieram Rosję pomimo faktu, że Putin może skończyć w Hadze i doprowadzić Rosję do całkowitej zagłady, a szanse na to są bardziej prawdopodobne niż to, że Rosja wygra wojnę z Kijowem. W rzeczywistości ponure perspektywy nie zniechęcają mnie w najmniejszym stopniu. Dla mnie rozumowanie jest proste. Popieram sprawę rosyjskich nacjonalistów, ponieważ cały rząd okupacyjny Putina w Moskwie jest przeciwko nim, Waszyngton jest przeciwko nim, Kijów próbuje ich zabić na Ukrainie, a nikt na Zachodzie nawet nie wie o tych facetach z powodu całkowitego zaciemnienia informacji stworzonego przez pro-Putinowskich Z-blogerów udających, że ci faceci albo nie istnieją, albo są zdrajcami wielobiegunowości. Inni powinni ich wspierać, choćby dlatego, że nienawidzą ich wszyscy najgorsi ludzie. Może to całkowicie śmieszne z ich strony, że mają nadzieję, że Rosja zostanie wciągnięta w prawdziwą wojnę o przetrwanie zamiast tej dziwacznej SMO, ale to wcale nie jest tak fantastyczna nadzieja, jak stworzenie wschodnioeuropejskiej Rzeszy Azowskiej. Pomyśl o tym w ten sposób. Najprawdopodobniej Iran jest satrapią Zachodu, tak jak Rosja. Hezbollah jest prawdopodobnie skazany na zagładę i został sprzedany przez mullahów w Teheranie Izraelowi. Nadal jednak istnieje średniego szczebla kierownictwo Hezbollahu i szeregowi pod nimi, którzy przeżyli masakrę z użyciem pagera i późniejsze bombardowanie/zabójstwo. Nadal są tam, walczą z IDF i rozwalają im nosy. Osobiście uważam, że odmowa szybszej śmierci tych dowódców i szeregowych Hezbollahu średniego szczebla jest przerażająca w świetle żydowskiego cierpienia podczas Holokaustu, ale gdybym był niemoralną osobą, która nie używa Holokaustu jako heurystyki dobra i zła, byłbym skłonny wesprzeć i podziwiać tych facetów z Hezbollahu, którzy walczą, niezależnie od faktu, że ich długoterminowe perspektywy są ponure i pomimo faktu, że prawdopodobnie mają noże wycelowane w ich plecy przez ich skompromitowane przywództwo, izraelskie bomby spadające na nich z góry i kule świszczące z przodu. Czy są głupi, że stawiają opór? Nie jestem pewien. Jestem jednak pewien, że nie potrzeba wiele odwagi, aby po prostu się poddać lub odmówić rozpoczęcia walki. To właśnie robi przeciętny człowiek Zachodu: absolutnie nic. I może ma „słuszność”, że tak robi. Tak czy inaczej, wspominam Hezbollah, ponieważ jest mniej więcej analogiczny do sytuacji, w której znajdują się rosyjscy prawicowcy — między młotem a kowadłem. Szanowni czytelnicy, nie musicie być „Ziggerami” ani kremlowcami, aby wspierać barwną ekipę aresztowanych dłużników, skazanych zeków, chuliganów piłkarskich i prawdziwych politycznych idealistów walczących o Rosję na froncie Donbasu. Podobnie jak żołnierze Hezbollahu, rosyjscy faceci na linii ognia mogliby stawić opór i zginąć, walcząc wbrew niewiarygodnym przeciwnościom. Być może inni Rosjanie zazdroszczą im szybkiego końca w zmaganiach nadchodzących dekad. Jedynym choć trochę słusznym zarzutem, jaki można wysunąć pod adresem rosyjskich prawicowców, jest to, że muszą znaleźć sposób na uratowanie Rosji, przede wszystkim pozbywając się Putina. To znaczy, że powinni podpisać rodzaj tymczasowego porozumienia pokojowego w Brześciu Litewskim, aby zakończyć wojnę z dużymi ustępstwami terytorialnymi i skupić się na przejęciu władzy, tak jak zrobili to bolszewicy, tylko bez wsparcia międzynarodowej etnicznej bankowości, mediów i mafii państwowej za ich plecami. A może powinni częściej nagrywać podcasty i skupić się na blogowaniu? Żarty na bok, szczerze współczuję tym, których przeraża ta słowiańska rzeź. Jednak moim wnioskiem jest, że jest to rodzaj ostatniej szansy dla Rosji, a nie wojna z wyboru. Twierdzenie, że nadszedł czas, aby rzucić ręcznik lub że rosyjscy nacjonaliści to po prostu naiwni głupcy, którzy chętnie idą na rzeź, zakłada, że Rosja może faktycznie poddać się na dobrych warunkach i powrócić do pewnego rodzaju status quo. Większość rosyjskich nacjonalistów idzie walczyć pomimo swojego rządu i nie ma nic poza pogardą dla Putina. Po prostu nie widzą przyszłości dla Rosji, jeśli wojna zostanie przegrana, niezależnie od tego, kto jest u steru. Nigdy wcześniej nie widziałem, żeby ktoś poruszał taki temat w świecie anglojęzycznym. Mam nadzieję, że uznałeś to za przekonujące. https://www.theoccidentalobserver.net/2024/10/14/white-nationalists-should-still-support-russia-despite-putins-perfidy/ |
|
White Nationalists Should Still Support Russia Despite Putin’s Perfidy Authors: Dr. Livsci and Rurik
…
The Russian question is probably second only to the Christianity question when it comes dividing J-woke right-wingers. Back in the early days, blogger Rolo/Rurik of the Slavland Chronicles stated that as far as he was concerned that there were only two political camps that mattered to him: the anti-Russia and pro-Russia camps that his side was the pro-Russian one. Because of his skepticism of ideology as a concept—claiming that it was infinitely malleable—he said that it didn’t matter to him what reasoning led someone to take up the pro-Russia position, misguided or malicious, so long as at the end of the theorizing they were pointing their guns away from Russia, not at Russia. He said that this was the only thing that mattered in the final count. But is this still a valid criteria for evaluating geopolitics 2+ years later? With the ongoing Not-War nightmare, can pro-White right-wingers anywhere in the world still maintain a pro Russian stance? I think they can, but that this still requires a serious re-evaluation of what being pro-Russian means in the context of what we have learned about the Kremlin and Putin based on how they have conducted themselves during this Not-War. Before the start of the SMO, being pro-Russian was strongly linked with being pro-Putin, especially for Westerners. More than that, the perennial position on leadership taken by most people throughout history in various guises is that the Tsar is always good but that the boyars/ministers directly below him are misleading or sabotaging the Tsar. If the Tsar only knew what his officials got up to in his name! Once he finds out, he will clean house and save his people! And actually, prior to the SMO ripping the curtain back on the MO and true face of the Kremlin, this was not an unreasonable position to take. Despite all the nastiness revealed to us about the Kremlin’s true MO, I believe that I can still make a case for why nationalists should still support Russia, despite the fact that “the Tsar” clearly does not support them back. Let’s start by examining the argument put forward by a vocal and infamous Russian Nationalist fighting in the Donbass against the UAF. His real name is Aleksei Milchakov, but he went by the call sign “Fritz” during round one of the war in Donetsk (the first 8 years). He also had an ID number on his militia identity card that was literally “1488”. He has openly threatened to return to Russia and kill Azeri migrant gangsters who were caught beating random Russian children on playgrounds over social media. Finally, he has also previously stated in interviews that he is an open and proud National-Socialist, although he has been forced to distance himself from that in recent years. I’m referring, of course, to Rusich Battalion’s famous/infamous leader, who goes by the call-sign “Serb” nowadays. Serb stated in his interview (that Rurik bullet-point translated some months back) that either Russia will win this war or Russia will perish. Because of this view, on his Telegram channel he openly applauds Kiev’s escalations against Russia because he wants to get the Kremlin’s back firmly pressed up against the wall. When Ukraine drone-striked one of Russias early warning radars meant to detect incoming nuclear attacks, Serb wrote something along the lines of: “Fine by me, anything that makes goodwill gestures and cuckoldry to the West more difficult is good for Russia”. The situation is literal “do or die” for Russia in his mind. And now let us examine the claims of the other camp, made by anti-Russian nationalists fighting on the side of Kiev and NATO in Donbass (and now Kursk). Of course, everyone knows that the West is a satrap of Israel in hard right wing circles and has known so for decades now. Furthermore, the occupied governments of the West do everything in their power to destroy White people. And so, being a 1488er that supports Kiev and NATO seems rather contradictory and many people have brought this contradiction up. The reply to this claim by Azov (a famous Neo-Nazi battalion) is that they will overthrow ZOG, but only after they have destroyed Russia first. After defeating Russia, the Neo-Nazis in Ukraine claim that they will turn their attention to Kiev and then the EU and all of NATO. What makes this more interesting is that some of their more public personalities are at least partially Jewish and have close connections to the IDF. The most egregious example of this is “White Rex” or Denis Kapustin, who used to be an FSB officer/asset working to undermine Russian Nationalist groups in Russia as an agent provocateur.
In 2016, Kapustin and his mother received the status of Jewish refugees in Germany. And Kapustin now runs the RVF (Russian Volunteer Force) which claims to be a Russian Nationalist organization fighting against the tyranny of Moscow on the side of Kiev. Before Kiev invaded Kursk and took over the town of Sudzha (without any resistance offered by Putin), the RVF was supposedly the group organizing cross-border raids into Belgorod and other surrounding provinces. They work closely with Azov and there is significant overlap between the two organizations.
Just to reiterate: the ideological leader of the Russian nationalist volunteers sent in to take hostages in Russia by Kiev is himself Jewish. Meanwhile, when Slavs were in charge of Azov more than a decade ago, the organization was pan-Slavic and saw Russians and Ukrainians as one people. After their buy-out by Jewish oligarchs (like Kholomoisky most famously), the organization adopted a new, genocidal rhetoric towards Russians and was taken over by literal IDF commanders.
Azov began to accuse Russians of being mixed-race Finnic mongrels and different on a genetic level to Ukrainians. This, despite the fact that the vast majority of the organization was Russian-speaking and hailed from Ukraine’s eastern regions. They then “elected” an actual Finn to run their organization just to make the whole situation more Kafkaesque.
Now, these same anti-Russian nationalists will claim that they will create an Eastern European Empire which will be just like the 4th Reich in the near future. But for now though, they tell their supporters that they’ve got to play it cool and to play it smart. That they’ve got to use NATO and the US and to allow themselves to be used by them. Finally, one day in the future, they will reveal their true agenda and outplay the US, Brussels and Tel Aviv. I am not misconstruing their positions, mind you. This is what they post on their social media to their followers. It is quite similar to QAnon in the way that their supporters are strung along with promises of a day of reckoning to come when all of their enemies are outsmarted and defeated. In the meantime, they have to play along though, see? This is the same line used by many modern political charlatans and their PR teams, including Trump and Putin as well. Their supporters are told that at some future date, their man will suddenly reveal his secret patriotism and deliver on all of his promises to his followers. Between that point and now though, well, the game has to be played of course, and their followers have to be patient and understanding of all the backsliding and apparent setbacks. And of course no one asks why the game is being revealed in public posts that the enemy can read thereby spoiling the whole plan because people prefer pleasant fantasies to the hard truth of how they are being lied to and screwed. … So now we compare and contrast the two camps and their claims. Is Serb’s pro-Russian position less or more sane than the Azov/RVF anti-Russian right-winger position? In some ways, they are equally insane because Ukraine and Russia both have no viable future as sovereign states if things continue as they are now. However, it is clear that someone like Serb is fighting for simple bare bones survival. All of Putin’s faults or treachery or anti-nationalism notwithstanding, NATO really is now at Russia’s doorstep and now we are having an armed referendum on whether Russia will continue as a state or become another failed, carved-up rump state post-Soviet satrapy similar to … well, Ukraine. But wait, isn’t Ukraine also fighting for survival? Well no, Ukrainian SS LARPers aren’t fighting for their survival in any meaningful way and we have ample proof for this that has come out over the last couple of years. Most importantly, Minsk I and II and Istanbul were very generous (downright treasonous even!) peace deals offered by Moscow to Kiev. And the Kremlin in no way threatened the survival of Ukrainian statehood with these treaties. They all called for the reintegration of Donbass into Ukraine and a release of Crimea to boot. I write all of this not as a Putin-apologist or an SMO-defender, but quite the opposite. What Putin signed onto with these peace deals was treasonous to Russia. Even now, Putin does not want to conquer Ukraine; he clearly wants a ceasefire that will allow him to save face and save the head that his face sits on and to return to some semblance of the status quo pre-SMO. The original SMO objectives were, at best, related to regime change or getting Putin’s oligarch buddies restored to their positions of economic and political privilege in Ukraine, not the conquest of Ukraine. Russia was also fine with Ukraine joining EU. All of the escalation has been on Moscow’s side, not on Kiev’s. Putin doesn’t cross any redlines, nor does Putin enforce the red lines that he himself has drawn. Furthermore, Russia has been on the back foot since 2014. Putin and his FSB were caught with their pants down at the Sochi Olympics as the Maidan coup occurred. They lost Ukraine and most of Donbass in the next eight years. Initiating the SMO was the one anomaly to the policy of steady retreat and surrender to the West Putin has pursued since being appointed to succeed Yeltsin by Kissinger and Finkelstein (Primakov). However, the SMO went south only weeks after being launched, forcing retreats across all of Ukraine. On the political side of things, what has Moscow been doing this whole time? They’ve been begging for negotiations and involved in secret talks that were deliberately spiked by Kiev with their Kursk invasion. So no, no and no. It is Russia that is fighting for survival (even though the Putin regime is clearly not interested in fighting seriously), not Ukraine. To be more precise, right-wingers like Serb, Pitbull, the Strelkovists, the Nazbols and all the other types are fighting for Russia’s survival while the Kremlin is fighting for better surrender terms. Kiev is fighting for Washington’s interests, and Ukrainian Neo-Nazis are fighting for, in theory, some future 4th Reich after they destroy Russia and overthrow ZOG while in practice they are fighting for Washington’s interests. The relative sizes of these countries on the world map are enough to make people instinctively see Ukraine as the underdog though when nothing could be further from the truth. Of course, Serb and all the other anti-Putin right-wing types in Russia do call for the destruction of Ukrainian statehood. However this isn’t a relevant point to bring up really, because Moscow doesn’t care what they say and has arrested half of the Russian nationalist movement at this point. Russian right-wingers are not running this war or the country of Russia for that matter — someone very different is. Furthermore, the proposition that Ukraine in its current format is a mortal threat to Russia is reasonable given that it has become a very dangerous, very well-armed NATO golem that has already literally invaded and claimed territory from Russia (Kursk). That is, for Russian right-wingers to take the position that this golem ought to be permanently removed from the chessboard is reasonable from their point of view. Sadly, Putin does not agree with Russian right-wingers on this in the slightest. And this is the biggest stumbling block that right wingers in the West face when trying to make sense of the conflict. The rhetoric from the Kremlin is clearly as anti-nationalist as Kiev’s or the West’s (if not more) and Putin is clearly no friend to nationalists (or Russians for that matter) if one takes the time to investigate his policies as ruler of Russia for more than 20 years. It makes sense then to knee-jerk support the people who are ostensibly fighting the man at the head of a self-styled “Antifa Multinational Values State” that seeks to spread this system Westward. But the answer to the question “who to support?” is quite clear. We can easily conclude that Kiev is run by a hostile and foreign junta of Jews because of how visibly Jewish the entire government is. From the President to his second-in-command Chief of Staff, to the Der Sturmer caricature of a Defense Minister and pretty much every single minister in between really, Ukraine is completely run by Jews. And while the Kremlin is much more opaque, it is largely the same. Putin’s top bankers, his top oligarch friends, his ex-defense minsters, his chief of staff, his prime minister and so on are not Russians. Then we can look at the kinds of right-wingers fighting for each side and notice that the Ukrainian side is filled with the same rogue’s gallery of villains. We can also notice just how much good press and international funding and government support that Ukraine’s anti-Russian nationalists get. In contrast, when we look at the plight of Russia’s nationalists, we see a very marginalized and set upon group. They are targeted by both Washington-Kiev and Moscow. So using a simple heuristic, we just have to ask ourselves, which group of right-wingers are probably the good guys? Could it be the ones that Moscow harasses, jails and murders and whom NATO also wants to kill … or is it the ones that NATO arms, funds, does PR for, Israel treats in its hospitals (yes Azov members have literally been treated in Israel) and whom Moscow’s top oligarch (Abramovich) takes on private jet tours where they are fed tiramisu and given free iPhones after they surrender? Which ones are probably more likely to be our guys? It is a real head-scratcher, for sure! Perhaps the most common position for the Western right-winger at this point is to believe that the sooner the war ends the better. Slavs are being sent to slaughter each other while their cities are being flooded with invaders from Central Asia and Africa. I would be lying if I said I didn’t at least partially feel that way myself and sympathize with the reasoning behind such a position. But the lingering question is this: is it truly reasonable to assume that Russia will be allowed to surrender at all? After all, Japan wanted to surrender to America, but they were fire-bombed into submission anyway. And once the revolutionaries toppled the Tsar, they stopped fighting the Germans, but that didn’t stop the Germans from advancing eastward. Also, we know from history that sometimes unjust peace deals are worse than terrible wars. See Germany for proof of that again. So, will Russia be given peace terms by NATO which will allow her to remain intact long-term? What if Russian right-wingers like Serb and Strelkov are right and Washington will stop at nothing short of Russia’s disintegration and collapse? What if new negotiations and a Minsk 3 kind of peace deal will be a prelude to Russia’s total dissolution? What if fighting on in a horrible, pointless, grinding war of attrition for oligarchs’ interests is worse than the alternative — Weimar Russia? If Serb and Strelkov and other Russian right-wingers are correct then the bloodletting going on now is going to be a drop in the bucket compared to what is to come. We are talking about the 90s returning with a vengeance and probably another war down the line on even worse terms for Russia. Maybe multiple wars even, with secessions happening all over the territory of the current Russian Federation. This is how NATO plans to carve up Russia and this is the doomsday scenario that Russian right-wingers are looking at. Compare this to the doomsday scenario for Ukrainian right-wingers. The worst that they get is the Istanbul Accords where even Crimea is re-leased from them, even if Kiev doesn’t necessarily get all of Donbass back immediately. This is hardly comparable or existential. It feels dirty at this point to be writing what seems like a pro-war apologetic after everything we have found out together about the true nature and MO of the Kremlin over the last 2+ years. Russian right-wingers were warning about Putin’s perfidy since 2014 and many simply weren’t ready to listen. Now though, they warn that a bad peace will be worse than the continuation of this grotesque war. So, perhaps we ought to listen this time? I mean, what if Putin is actually right when he says that the US really is the “Empire of Lies” and therefore incapable of honoring agreements made with Moscow? Bizarrely, Putin will say this and then ask for more negotiations and agreements and will sign off on them right after warning that they are worthless only to exclaim that he has been fooled and led by the nose when it blows up in his face again. Perhaps the sensible thing for the Western right winger is simply to conclude that this all has nothing to do with him anyway and there are no good guys in either Moscow or Kiev and the nationalists on both sides are just fools for wanting to keep feeding the blood god with their daily offerings. Fair enough, perhaps. But put yourself in the shoes of the Russian Nationalist who now has NATO tanks on his soil (Kursk) and who has been warning about exactly this happening thanks to Putin’s perfidy since 2014. The NAFO refrain that there are now NATO tanks on Russian soil because Putin was the one who launched an SMO invasion of Ukraine to begin with is actually true. But the implication is that Putin is to blame for this current state of affairs, which is exactly what a Russian right-winger would say as well. This is indeed all Putin’s fault — it certainly isn’t the fault of Russian right-wingers! They would also add that this bizarre mess is all because of Putin refusing to fight a real war and insisting on fighting a disastrous “special anti-Nazi policing operation in fraternal socialist Ukraine nation” and on following the so-called “gentleman’s rules” that they’ve agreed to beforehand with Washington. The Russian Nationalists have been saying since 2014 that the NATO tanks are coming and now they are saying “I told you so”. They aren’t saying “how did this happen?” while tearing out their hair and gnashing their teeth. They know exactly how it happened and who is to blame. Putin’s government spent the years up to the conflict in Ukraine privatizing and gutting the military. They then squashed the Russian Spring (populist Russian movement in favor of integrating Donbass into Russia) and tried to push Donbass back against its will back into the arms of Kiev. Only after the arrest of Putin’s close friend Viktor Medvedchuk did Putin ask Washington for permission to do his SMO and then walked straight into a trap. Thus, the Kremlin blundered into a war after years of trying to avoid one and there is no way out now as far as the Russian Nationalists are concerned. Prior to February of 22, I was a bit skeptical of the Rusich guys, Strelkov and Kvachkov because I thought their predictions of doom and NATO tanks on Russian soil where absurd and that actually Putin had things under control. Well I was wrong and they were right. The presence of NATO armor on Russian soil now is part of the process of the curtain being thrown back on Putin and his Kremlin. Also, to the Russian right-winger mind, Russia was already headed for dissolution well prior to the SMO anyway. To them, any return to the prior status quo is impossible —there is only total defeat and the long term dissolution of Russia or victory that leads to Ukraine’s reintegration into Russia. Now, how likely is such a victory? In the military sense it is now totally impossible, of course. But that is OK because Putin and his people are more concerned with “moral victories” than securing the interests of the Russian state. In all seriousness though, the likelihood of victory shouldn’t be the measure of who you are supporting should it? In practice though, people want to support the winning team and most analysis is geared at proving that their side is winning. The idea that someone might support a cause or a team or a side even though they believe them to be losing is very difficult for most people to even conceptualize. I support Russia despite the fact that Putin might well end up in the Hague and lead Russia to total destruction and that the odds of this occurring are more likely than Russia winning the war against Kiev. In fact, the gloomy prospects don’t dissuade me in the slightest. For me, the reasoning is simple. I support the cause of the Russian Nationalists because the entire Putin Occupation Government in Moscow is against them, Washington is against them, Kiev is trying to kill them in Ukraine and no one in the West even knows about these guys because of a total informational blackout created by pro-Putin Z-bloggers pretending that these guys either don’t exist or are all traitors to multipolarity. Others should support them if for no other reason than the fact that they are hated by all of the worst people. Maybe it is totally ridiculous of them to hold out hope that Russia will be dragged into fighting a war of survival for real instead of this bizarre SMO, but this is nowhere near as fantastical a hope as the creation of an Eastern European Azov Reich. Think of it like this. In all likelihood Iran is a satrapy of the West just like Russia. Hezbollah is probably doomed and was sold out by the mullahs in Tehran to Israel. There is still, nonetheless, the mid-level Hezbollah leadership and the grunts beneath them that survived the pager-bomb massacre and the subsequent bombing/assassination. They are still out there, fighting the IDF and giving them a bloody nose. Personally I find these mid-level Hezbollah commanders’ and grunts’ refusal to die faster appalling in light of Jewish suffering during the Holocaust, but if I were an immoral person who didn’t use the Holocaust as a heuristic for good and bad, I would be tempted to support and admire these Hezbollah guys who fight on regardless of the fact that their long-term prospects are grim and despite the fact that they probably have knives poised above their own backs from their compromised leadership, Israeli bombs dropping down on them from overhead and bullets coming whistling at them from the front. Are they stupid for resisting? I am not sure. What I do feel sure about though is that it doesn’t take much courage at all to simply roll over or refuse to even start fighting. That is what the average Westerner does: absolutely nothing. And maybe he is “correct” to do so. Either way, I bring up Hezbollah because it is roughly analogous to where Russian right-wingers are — between a rock and a hard place. Respected readers, you don’t have to be “Zigger” or a Kremlinite to support the motley crew of arrested debtors, convicted zeks, football hooligans and genuine political idealists fighting for Russia on the Donbass front. Like the Hezbollah grunts, the Russian guys in the line of fire could very well be making a last stand and going down fighting against incredible odds. Perhaps other Russians will even envy their quick end in the struggles of the decades to come. The only even remotely valid criticism that can be leveled against Russian right-wingers is that they need to find a way to save Russia by getting rid of Putin first and foremost. That is, that they should sign a kind of temporary Brest-Litovsk peace deal to end the war with major territorial concessions and to focus on seizing power like the Bolsheviks did, only without the support of the international ethnic banking, media and spook state mafia behind their backs. Or maybe they should do more podcasts and focus on their blogging? Jokes aside, I’m genuinely sympathetic to those who are appalled by this Slavic bloodbath. My conclusion though is that this is a kind of last stand for Russia and not not a war of choice. To say that it is time to throw in towel or that the Russian Nationalists are just gullible fools willingly going to the slaughter presupposes that Russia can actually surrender on good terms and get back to a kind of status quo. Most Russian Nationalists go to fight despite their government and have nothing but contempt for Putin. They simply don’t see a future for Russia if the war is lost, regardless of who is at the helm. This is a case that I’ve not seen anyone make to the English-speaking world before. Hopefully you found it convincing.
|









