Publikacja tekstu, in memoriam Wielkiemu Polakowi, Świadkowi Historii, Żołnierzowi, Więźniowi niemieckich obozów koncentracyjnych (w tym Oranienburg- Sachsenhausen), Postaci Renesansowej w swych dokonaniach, skłania także do refleksji nad faktem, że nie przetniemy węzłów gordyjskich naszej „niemocy” i „mądrości etapów” (ktokolwiek je nam wykreśla), jeśli sprawy publiczne pozostaną w rękach „łże elit”(w rozumieniu sensu largo). Analiza Jedwabnego, autorstwa profesora Pogonowskiego, mimo upływu lat, nie straciła nic ze swej przenikliwości. Wręcz przeciwnie - oskarża demiurgów życia publicznego – za ich indolencję i lekceważenie polskiego interesu narodowego. WZNOWIĆ ŚLEDZTWO W JEDWABNEM!
Piękne eulogie Profesora Marka Chodakowskiego: http://www.iwp.edu/news_publications/detail/professor-iwo-pogonowski-rip
Jedwabne: Polityka kajania i skruchy,
Oszczerstwo nagrodą za bohaterstwo Polski
wykład Iwo Cypriana Pogonowskiego
Panel "Jedwabne - analiza naukowa"
Polski Instytut Sztuki i Nauki w America, Inc.
Roczny Zjazd z dnia 08 czerwca 2002
Georgetown University, Washington DC
(tłum. własne)
Tło historyczne
Dziś, gdy rozważamy tragedię Jedwabnego sprzed 60 lat (wykład z 2002 r.), z gorzką ironią przychodzi nam obserwować, co zostało nazwane "polityka kajania i skruchy”, wykorzystywaną przez liderów postkomunistycznych przy próbie zmiany zapisu (naszej) historii. Ta ironia jest szczególnie okrutna dla mojego pokolenia polskich ofiar ocalałych z nazistowskiego i sowieckiego terroru.
Jest rzeczą słuszną i na miejscu, że pan Miller, (ówczesny) premier Polski, wspomina z czcią cierpienia Żydów w Polsce i gdzie indziej. Nie jest jednak właściwe, że fałszywie implikuje niewinny narodu za zbrodnie popełnione w Jedwabnem, a także zwalnia z odpowiedzialności niemieckich sprawców tej zbrodni, poprzez selektywny dobór faktów historycznych, służących procesowi ukrywania zbrodni reżimu komunistycznego.
Z ogromu bohaterstwa Polski w XX wieku korzystał cały świat. Należało do niego powstrzymanie rewolucji światowej Lenina opartej na współpracy osi Moskwa-Berlin w 1920 roku, jak również wykolejenia strategii Hitlera o dominację nad światem w 1939 roku.
Polski heroizm przejawiał się w walkach polskich żołnierzy, lotników i marynarzy, jak i w istnieniu największego ruchu oporu w Europie, a także samego istnienia Polskiego Państwa Podziemnego pod okupacją wroga. Polski zbrojny ruch oporu był kontynuowany także w latach powojennej pacyfikacji przez zbrodniczy sowiecki aparat terroru.
Po I wojnie światowej Polacy ogłosili niepodległość w dniu 11 listopada 1918. Aby zachować swoją niezależność, musieli wygrać wojny o granice. Zdecydowanie najważniejszym polskim zwycięstwem (tamtej doby), było to kierowane przez marszałka Józefa Piłsudskiego nad Armią Czerwoną w 1920 roku. Lenin próbował podbić Polskę i stworzyć sojusz Moskwa-Berlin w celu rozszerzenia światowej rewolucji komunistycznej.
Miliony Niemców, które nigdy nie pogodziły się z przegraną w I wojnie światowej, na tamtym etapie, były gotowe zaakceptować komunistyczny rząd w zamian za ponowne przyłączenie zachodniej i północnej Polski, gdy te ziemie byłyby okupowane przez Sowietów. Jednak polskie zwycięstwo pozbawiło Lenina szansy na rewolucję światową.
Sowieci wkrótce wzięli krwawy odwet za tę porażkę i w sumie zamordowali więcej polskich obywateli niż niemieckich, w latach 1939-41(!) Dla przykładu, tylko wiosną 1940 roku, NKWD wymordowała 21.857 liderów polskiej społeczności. Około 4/5 wszystkich ofiar została zadenuncjowana przez lokalnych lewicowców, w większości pochodzenia żydowskiego.
W 1939 roku Polska ponownie zdecyduje o biegu historii świata.
W 1936 roku Niemcy i Japonia podpisały Pakt Antykominternowski, zaś Japonia zaatakowała ZSRR w 1938. Tymczasem Hitler, będący w zaawansowanym stadium choroby Parkinsona, śpieszył się do antyradzieckiej krucjaty budując swoją "1000-letnią Rzeszę", od Rygi do Morza Czarnego, aby kontrolować najważniejsze światowe zasoby ropy naftowej dla jego "wojny silników." Polska, stanowiąc fizyczną barierę pomiędzy Niemcami a ZSRR, była przeszkodą na drodze Hitlera do światowej dominacji.
Hitler, ostrzeżony przez swoich generałów, że Niemcy mają niedostateczną siłę militarną do wielkich planów podboju, zabiegał w latach 1935-1939 o sojusz z Polską i udział jej (potencjalnie) 3.500.000 żołnierzy w planowanych kampaniach. Rząd w Berlinie zakładał, że łącząc siły niemieckie i polskie w Europie, z siłami japońskimi w Azji, jest w stanie odnieść zdecydowane zwycięstwo nad ZSRR, gwarantując w ten sposób niemiecką kontrolę nad głównymi złożami ropy naftowej na świecie.
Minister spraw zagranicznych Polski, Józef Beck, podzielając strategię zmarłego marszałka Piłsudskiego, utrzymywał na dystans zarówno Sowietów jak i Niemców w relacjach państwowych - tak długo jak to było możliwe. Polska odmowa w styczniu 1939 roku przyłączenia się do Paktu Antykominternowskiego przekreśliła plany Hitlera i sprawiła, że stracił szansę na dołączenie do Japonii w ataku na ZSRR.
13 marca 1939 roku Polska, Wielka Brytania i Francja wymieniły wspólne gwarancje obronne, zaś Hitler podpisał plan „Fall Weiss” w dniu 11 kwietnia i nakazał atak na Polskę 1 września 1939 roku.
Na tym tle, w dniu 25 lipca 1939 roku, Polska przekazała Wielkiej Brytanii i Francji wszelkie kopie językowe deszyfrażu niemieckiego tajnego wojskowego systemu kodowania informacji „Enigma”, wraz ze specyfikacjami, perforowanymi kartami oraz procedurami ich aktualizacji. Dzięki polskiemu osiągnięciu, brytyjski projekt” Ultra” był w stanie przechwytywać niemieckie tajne wiadomości w czasie całej wojny 1939-1945. Bez tego np.: inwazja w Normandii nie byłaby możliwa.
W 1999 roku amerykański ekspert David A. Hatch z Centre of Cryptic History, NSA, Fort Meade, w stanie Maryland napisał, że "złamanie przez Polskę kodów Enigmy był jednym z kamieni węgielnych zwycięstwa Aliantów nad Niemcami." (wł. zobaczmy, jak wymazano ze świadomości świata tylko ten fragment naszej historii!).
Jak wszyscy wiemy, pomimo ogromnego nakładu sił i ofiar poniesionych na rzecz zwycięstwa Aliantów, Polska została zdradzona przez Roosevelta i Churchilla, po raz pierwszy w Teheranie, a następnie w Jałcie; kraj został przekazany w ręce Sowietów, jako państwo satelickie, po pacyfikacji oporu przez bezwzględny komunistyczny aparat terroru, który nastał tuż po niemieckich masowych zbrodniach (i okupacji).
https://www.salon24.pl/u/zoominto/727553,pogonowski-jedwabne-analiza-naukowa-1
Tragedia w Jedwabnem wyjaśniona na podstawie ewidencji dwóch grobów i niemieckich archiwów
Tak więc, w dniu 10 lipca 1941 roku niemieccy oprawcy zgromadzili Żydów z Jedwabnego w centrum miasta i przywiedli przy użyciu przemocy na miejsce kaźni. Najpierw zastrzelili około 50 z nich, a następnie spalili żywcem 250 innych (nie 1600 lub 1800, jak błędnie podano w amerykańskiej prasie na podstawie fałszywych informacji publikowanych przez J.T. Grossa, który zignorował rosyjskie i inne źródła, podobnie jak i informacje niemieckich archiwów w swojej książce „Sąsiedzi”).
Kaci z Einsatztrupen uzyskali pomoc szeregu indywiduów należących do niemieckiej mniejszości etnicznej (tj. "Volksdeutsche" znanych jako zdrajców i szpiegów), oraz grupę prymitywnych i niepiśmiennych kryminalistów, zarówno lokalnych jak i spoza miasta, a także ewentualnie kilku "mścicieli". Ci ostatni musieli mieć przekonanie, że oni i ich rodziny stali się ofiarami morderczych prześladowań przez sowieckich oficerów bezpieczeństwa i deportacji do gułagów z powodu zdrady przez niektórych Żydów w Jedwabnem. Niemieccy oprawcy zmusili pod bronią dodatkową liczbę Polaków, a to ciosami kolb karabinów, a to groźbami, do pomocy w doprowadzeniu ofiar żydowskich na plac miejski (targowisko) - rzekomo - do czyszczenia jego nawierzchni.
Według naocznych świadków, wciąż żyjących dzisiaj, to umundurowani Niemcy popełnili tę zbrodnię wojenną. Zmusili około 300 Żydów do marszu w szyderczej procesji żałobnej niosąc betonową głowę Lenina, która została usunięta z pomnika.
Niemcy z Einsatzgrupen podzielili maszerujących na dwie grupy. Pierwsza grupa składała się z około 50 Żydów, mężczyzn na tyle silnych, że mogliby ewentualnie stanąć do walki w samoobronie. Druga grupa została utworzona z około 250 pozostałych, głównie osób starszych, kobiet i dzieci.
Podczas gdy druga grupa została przetrzymywana w tyle, pierwsza została skierowana do mierzącej 62,4 x 23 stóp (ok.19x7m) drewnianej stodole. Klucze do stodoły zostały skonfiskowane dzień wcześniej przez umundurowanych Niemców, którzy usunęli stamtąd maszyny rolnicze przygotowując sie do egzekucji Żydów następnego dnia. (Córka właściciela stodoły wielokrotnie świadczyła o tych faktach, ostatnio na CBS "60 minutes" w dniu 24 marca 2002 roku).
50 żydowskim mężczyznom nakazano wykopać duży grób w stodole, rzekomo, dla pogrzebania owej betonowej głowy Lenina. (J.T. Gross przekonuje swoich czytelników, że wspominany element pomnika został pochowany na cmentarzu żydowskim.) W czasie, kiedy ofiary stały przy grobie, Niemcy zastrzelili je, a następnie nakazali kilku Polakom, przeciągnąć ich ciała do płytkiego grobu (grób #1), niektóre z nich zabitych, ale niektóre prawdopodobnie wciąż żywych, lecz rannych. Betonowa głowa Lenina została umieszczona na górze ofiar w grobie nr 1. Niemieccy kaci zapędzili potem drugą, bardziej bezbronną grupę, do stodoły, która chwilę później zamieni się w gigantyczny stos pogrzebowy.
Stefan Boczkowski, Roman Chojnowski i pięciu innych świadków zeznało, że widzieli, co następuje: niewielki niemiecki pojazd wojskowy załadowany żołnierzami i kanistrami benzyny szybko podjechał do stodoły, do której zapędzono Żydów. Niektórzy z żołnierzy zeskoczyli z ciężarówki, a reszta żołnierzy pomagała im rozładować pojemniki, których zawartość została wylewana na wszystkie zewnętrzne ściany stodoły. Stodoła natychmiast stanęła w płomieniach.
Analiza pirotechniczna wskazuje, że Niemcy użyli około 100 galonów (ponad 400 litrów) benzyny, aby nasączyć około 1000 stóp kwadratowych (ca 100 m2) ścian stodoły, w celu jej spalenia i osiągnięcia w procesie skutku uduszenia ofiar (poprzez inhalacje gorącego dymu). Później (podobno następnego dnia), Niemcy, pod bronią wycelowaną w opornych, nakazali Polakom zakopać częściowo spalone ciał ofiar emanujące okropny odór.
Niedopalone szczątki około 250 ofiar pochowano w grobie nr 2 znajdującym się wzdłuż zarysu stodoły (duża zawartość wody w ludzkich ciałach wymaga temperatury około 800 stopni Celsjusza przez ponad trzydzieści minut w celu uzyskania całkowitej kremacji).
W tym czasie (pod okupacją niemiecką) ludność miejscowa w Jedwabnem nie posiadała dostępu do benzyny (tylko reglamentowane, niewielkie ilości węglowodorów w postaci nafty do lamp). Takie małe ilości nafty (wbrew enuncjacjom J. T. Grossa) z temperaturą zapłonu około 50 stopni Celsjusza, nie mogłoby spowodować nagłego pożaru, który pochłonął całą (feralną) stodołę naraz.
W 2001 roku, w czasie dochodzenia prowadzonego przez polskie organy rządowe, odnaleziono ciała ofiar Masakry z 10 lipca 1941 roku, zakopane w grobach # 1 i # 2 (opisane powyżej). Mimo dokładnych poszukiwań i wykonania około 170 wierceń testowych gruntu w ich sąsiedztwie – nie znaleziono potwierdzenia istnienia żadnych innych grobów mordu Żydów w Jedwabnem z 1941 roku.
Jednakże na żądanie ortodoksyjnego rabina (stanowiące de facto dezyderat, literalnie, JEDNEJ osoby prywatnej, i w owym czasie, także obcokrajowca - bez żadnych przywilejów procesowych w tym konkretnym postępowaniu; mowa o ustanowionym później Naczelnym Rabinem Polski - M. Szuldrichu) , który sprzeciwił się dokładnym badaniom kryminalistycznym, pełnej ekshumacji wszystkich ofiar oraz określeniu przez autopsję przyczyn śmierci każdej z nich, dochodzenie to zostało przedwcześnie zamknięte (mowa o zarządzeniu L. Kaczyńskiego , ówczesnego Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego RP ).
Zatem, tylko przybliżona liczba ofiar może być określona przez wielkość wspomnianych dwóch grobów. Niestety, te pytania pozostawione bez odpowiedzi nieuchronnie dyskredytują prawdziwość raportu końcowego z dochodzenia prowadzonego przez agencję rządu polskiego, Instytutu Pamięci Narodowej (IPN).
Wiarygodność książki Grossa oraz filmu „Sąsiedzi” dodatkowo podważa bezpodstawne i nie potwierdzone (żadną ewidencją) twierdzenie, że odcięta głowa żydowskiej kobiety była przedmiotem zabawy ulicznej w Jedwabnem. (Profesor) Jerzy Robert Nowak, autor książki „100 kłamstw Grossa” (wydanej w Polsce) twierdzi, że już po opublikowaniu powyższego doszukał się (szeregu) dodatkowych błędów rzeczowych w „Sąsiadach”.
"Książka prof. Grossa nie może być uznane za poważną pracę naukową. Jest to raczej tendencyjna propagandowa broszura. Formułowane są tam zupełnie nieprawdopodobne wnioski przed zbadaniem istniejących dowodów." napisał w New York Times M. K. Dziewanowski, profesor historii, autor: Historia Rosji Radzieckiej, 5th edition, Prentice Hall, 1996.
Aleksandra B. Rossino, historyk w Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie, D.C. pisze w artykule, mającym ukazać się w „Polin”, tom 16, 2003:
"Dowody zebrane przez (badaczy) z Zachodnich Niemiec, w tym pozytywna identyfikacja [Hauptsturmfuehrer Herman] Schaperprzez świadków z Łomży, Tykocina i Radziłowa, sugeruje, że to rzeczywiście podkomendni Schapera są sprawcami mordów w tych miejscach. Badacze również opierają swoje wnioski na podobieństwie metod stosowanych do niszczenia społeczności żydowskiej w Radziłowie, Tykocinie, Rutkach, Zambrowie, Jedwabnem, Piątnicy i Wiznie, w okresie od lipca do września 1941 roku (...)... metoda stosowana do zabijania Żydów z Jedwabnego był dokładnie taka sama, jak ta zastosowana przez gestapo [Einsatsgrupen] do mordowania Żydów z Radziłowa zaledwie trzy dni wcześniej. "
Podczas wstępnego (niemieckiego) dochodzenia w roku 1964, niemiecki prokurator Opitz w Ludwigsburgu w Niemczech, stwierdził, że Einsatskommando Hauptsturmfuerera Hermanna Schapera przeprowadziło masową egzekucję Żydów w Jedwabnem. Schaper udzielał sprzecznych odpowiedzi w trakcie śledztwa. Po pierwsze skłamał, że w 1941 roku był kierowcą ciężarówki i używał fałszywych nazwisk. Później twierdził, że był oficerem administracyjnym, a innym razem, polującym na podwójnych agentów, gdy gestapo było zajęte śledzeniem i mordowaniem komunistycznych komisarzy i Żydów.
Dokumenty sądowe w archiwach Ludwigsburga (Niemcy) pokazują, że szef niemieckiej administracji cywilnej w okupowanym powiecie łomżyńskim, hrabia van der Groeben zeznał, że Schaper przeprowadził masowe egzekucje Żydów w swoim okręgu, który obejmował miasto Jedwabne. Pomimo tego, postępowanie sądowe przeciwko Schaperowi kończono 2 września 1965 wbrew pozytywnej identyfikacji pozwanego przez Żydów ocalałych z masowych mordów w Radziłowie i Tykocinie. (!)
W 1974 roku sprawa została ponownie otwarta, a w 1976 roku – wówczas 68-letni Schaper - ostał uznany winnym przez niemiecki sąd w Giesen (Hesja) wraz z czterema innymi członkami komanda SS Rejencja Ciechanowska-Schroettersburg, egzekucji Polaków i Żydów. Schaper został skazany na sześć lat więzienia, ale został wkrótce zwolniony ze względów medycznych. (dokumentacja procesu Schapera pojawia się w artykule Thomasa Urbana, reportera „Süddeutsche Zeitung”; tekst w " Rzeczpospolite"j, 1-2 września 2001 roku).
Dla osiągnięcia wymiaru prawnego, teraz w 2002 roku, rząd polski powinien zażądać albo ekstradycji Schapera, albo złożenia przezeń zeznań pod przysięgą w ramach udzielenia pomocy prawnej przez sąd niemiecki, a nie „wywiadu”, który tworzy żadnych wiążących skutków natury prawnej.
Jednak agencja rządu polskiego, IPN, przekazała mediom informacje (w owym czasie), że raport "Hauptsturmfuehrera Hermanna Schapera potwierdził znane fakty.” (sic!)
https://www.salon24.pl/u/zoominto/727824,pogonowski-jedwabne-analiza-naukowa-2
Profesor Chodakiewicz: czy w Jedwabnem w 1941 r. była stacja benzynowa?
Read more: http://www.pch24.pl/profesor-chodakiewicz--czy-w-jedwabnem-w-1941-r--bila-stacja-benzynowa--,45048,i.html#ixzz66Ja94Lhr
|
Ewa Kurek: JEDWABNE, CZYLI STRACH MA WIELKIE OCZY https://www.polishclub.org/2016/09/07/ewa-kurek-jedwabne-czyli-strach-wielkie-oczy/ |






