ANULOWANIE KULTURY ROSYJSKIEJ

Tytuł jest mocno zwodniczy, a powinien brzmieć np: …jak nisko upadliśmy…zachodniość naszej kultury nie żyje.

Europy już chyba nie da się uratować, zbyt mocno zatraciliśmy naszą tożsamość.

Red. Gazeta Warszawska

+

W epoce średniowiecza, gdy myśliciel z powodzeniem domagał się objawienia Bożego, jego słowa nie podlegały dyskusji. Tylko beznadziejnie zaciemnieni lub zainspirowani demonami mogli w niego wątpić. W ostatnich dziesięcioleciach twierdzenie o „nauce” osiąga podobny wynik. Politycy utrzymują, że „po prostu podążają za nauką”, podczas gdy wspierające platformy masowego przekazu wykluczają pytających jako wrogów nauki. Pseudonauka nigdy nie miała tak dobrze.

Jest inny sposób na uciszenie dzisiejszych przeciwników: twierdzenie, że problem dotyczy „klarowności moralnej”, zdanie, które sygnalizuje, że pytanie jest „załatwione” i nie pozwala na dalszą dyskusję. W takich przypadkach fakty nie dają podstaw do narracji, narracja determinuje fakty. Kiedy sprawa zostaje w ten sposób ogłoszona „moralnie jasną”, oznacza to, że tylko to, co niemoralne, może wzbudzić najmniejszą wątpliwość. Świat dzieli się zgrabnie na dobro i zło. Nie może być sumiennych sceptyków. A kiedy ludzie są bezwarunkowo źli, wszystko, co ktoś o nich mówi lub im robi, staje się usprawiedliwione.

Jako specjalista od literatury i myśli rosyjskiej znam ten sposób myślenia. Tak działał Związek Radziecki. Gdy partia opowiedziała się w jakimś temacie, szare obszary zniknęły. Dlatego każdy głos w sowieckim parlamencie był jednomyślny, a wybory oferowały tylko jednego kandydata. Sama idea kwestii spornych była burżuazyjną mistyfikacją, mającą na celu powstrzymanie klasy robotniczej od zdecydowanego działania w jej interesie. Tym samym wszystkie emisje stały się grami o sumie zerowej. W ekonomii pierwszego roku dowiadujemy się, że w każdej niewymuszonej transakcji obie strony zyskują lub nie dokonają wymiany, ale w myśleniu marksistowsko-leninowskim zysk jednej strony jest z konieczności stratą drugiej.

Dlatego byłem mniej niż szczęśliwy, gdy odkryłem artykuł w Wall Street Journalwyrażając ulgę, że obecna sytuacja na Ukrainie daje „moralną jasność”. W ostatnich latach, jak wyjaśnił autor, „kolektywizm odnalazł nowe życie i przekształcił się w formę postępowego autorytaryzmu”, ale obecna sytuacja jest tak moralnie jasna, że ​​daje „szansę na ponowne odkrycie zasad wolności i demokracji, nadszarpniętych przez nieliberalnego intelektualistę”. mody”. Moje rosyjskie szkolenie wywołało pytanie: Jak sytuacja, w której wszyscy byli moralnie zobowiązani do zgody, może pomóc przezwyciężyć kolektywistyczny sposób myślenia? Wolność i demokracja zależą przecież od uzasadnionych różnic opinii. Sprawy, które wydają się moralnie jasne, mogą być takie tylko do pewnego momentu. Nie wszystko, co sprzyja cnotliwej stronie, jest koniecznie cnotliwe. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebujemy, jest założenie, że kiedy już jesteśmy pewni swojej pozycji, nie trzeba już myśleć. Wręcz przeciwnie,

Przytłaczająca większość Amerykanów i Europejczyków jest teraz po stronie Ukrainy. Oczywiście, Demokratyczni Socjaliści w Ameryce utrzymują, że Rosja jest bardziej zgrzeszona przeciwko niż grzeszy i że rozwiązaniem obecnego kryzysu jest rozwiązanie NATO. A prof. John Mearsheimer z Uniwersytetu w Chicago przekonuje, że kryzys potwierdza to, co od dawna przekonywał, że zachęcając Ukrainę do westernizacji, zachęcamy do zrozumiałej rosyjskiej ingerencji. Ale te opinie wydają się teraz zdecydowanie marginalne. Nie zdziwiła mnie agresja, brutalność czy fałszywe oskarżenia Putina – czego innego można oczekiwać od byłego agenta KGB u władzy? – ale nie przewidziałem pozytywnej decyzji mocarstw zachodnich, by wywierać nacisk na rosyjskich przywódców i wspierać ukraiński ruch oporu. Niemcy podwoiły swój budżet obronny, a nawet wiecznie neutralna Szwajcaria stanęła po jej stronie.

Gdyby tylko „jasność moralna” na tym się zatrzymała! Ale tak jak w przypadku kultury anulowania ostatnich lat, im dalej się idzie, tym bardziej cnotliwy się czuje. Jakiekolwiek twierdzenie faworyzuje prawą stronę, musi zostać zaakceptowane, a każde działanie szkodzące przeciwnikom musi być uzasadnione. Prawdą jest, że oficjalna rosyjska propaganda rozpowszechnia oburzające kłamstwa, a reżim tłumi głosy sprzeciwu. Czy z tego wynika, że ​​wszystko, co mówi ukraiński rząd i sympatycznych obserwatorów, musi być prawdą – czy też każdy, kto wzywa do sceptycyzmu, jaki zwykle stosuje się do wszystkich stronniczych źródeł, musi być zwolennikiem Putina? Czy my też powinniśmy pozbyć się głosów sprzeciwu?

W duchu moralnej jasności wszystko, co „rosyjskie”, stało się niemoralne. Weź pod uwagę, że w Holandii rosyjski sklep spożywczyzostała zdewastowana, rosyjska cerkiew została zbezczeszczona, a rosyjska szkoła zastraszona, by przestała działać. „Rosyjski supermarket” w rzeczywistości specjalizował się w żywności z wielu krajów Europy Wschodniej i można go dokładniej nazwać „słowiańskim supermarketem”, ale jak wyjaśnił jego armeński właściciel, „nikt nie wie, co to znaczy”. Cerkiew rosyjska, służąca prawosławnym z kilku krajów, faktycznie zbierała pieniądze dla Ukraińców. Uczniami rosyjskiej szkoły byli uczniowie z Estonii, Uzbekistanu i Ukrainy. „Ludzie myślą, że język rosyjski mówi się tylko w Rosji” – westchnął reżyser, ale każdy, kto zna historię najnowszą, zdaje sobie sprawę, że jest to język wykształconych ludzi w kilku byłych republikach sowieckich.

Rosyjski student medycyny z Amsterdamu, który uciekł ze swojej ojczyzny, opisał, jak wielokrotnie musiał tłumaczyć, że są zarówno dobrzy, jak i źli Rosjanie. W rzeczywistości wielu Rosjan sprzeciwiających się obecnej sytuacji stało się uchodźcami. Doniesiono o jednym holenderskim źródle wiadomości, „Premier Mark Rutte wezwał Holendrów do zaprzestania słownych obelg wobec Rosjan”. Burmistrz Amsterdamu również czuł się zmuszony do wyjaśnienia: „Mamy problem z Putinem i państwem rosyjskim, a nie z ludnością rosyjską czy rosyjskimi mieszkańcami Amsterdamu. . . . Ta wojna nie może prowadzić do dyskryminacji”. Można by przypuszczać, że ci, którzy usilnie sprzeciwiali się dyskryminacji Arabów (lub osób uważanych za Arabów) po 11 września, mogą również ostrzegać przed nadużyciami wobec ludzi, którzy są Rosjanami, ale w sytuacji „klarowności moralnej” niuanse i konsekwencja znikają .

Niektórzy rosyjscy wykonawcy i osoby publiczne muszą teraz publicznie sprzeciwić się Putinowi, aby wystąpić. Ile czasu minie, zanim żydowscy wykonawcy i naukowcy będą musieli ogłosić swój sprzeciw wobec Izraela lub muzułmanów wobec jakiejkolwiek muzułmańskiej ziemi, z którą obecnie walczymy?

Kiedy Vancouver Recital Society odwołało koncert rosyjskiego pianisty Aleksandra Małofiejewa, zwycięzcy Międzynarodowego Konkursu dla Młodych Muzyków im. za chwilę, chyba że są gotowi publicznie opowiedzieć się przeciwko tej wojnie”. Daleki od popierania działań Putina, Małofiejew zapewniałże „każdy Rosjanin będzie czuł się winny przez dziesięciolecia z powodu straszliwej i krwawej decyzji, na którą nikt z nas nie mógł wpłynąć i jej przewidzieć”. Mimo to, kontynuował, żądania takie jak Getza są moralnie złe. W końcu żywią nienawiść do ludzi po prostu z powodu ich narodowości i „ludzi nie można oceniać według ich narodowości”. Czy w innych kontekstach nie nazwalibyśmy takich sądów rasistowskimi lub faszystowskimi? „Nigdy nie widziałem, by tyle nienawiści rozchodziło się we wszystkich kierunkach, w Rosji i na całym świecie” — powiedział Małofiejew. „Dlaczego w ciągu kilku dni cały świat wrócił do stanu, w którym każda osoba ma wybór między strachem a nienawiścią?” „Kontaktują się ze mną dziennikarze, którzy chcą, abym składał oświadczenia” – wyjaśnił Małofiejew, ale naraziłoby to na niebezpieczeństwo jego rodzinę w Rosji. Z pewnością ci, którzy żądają takich oświadczeń, muszą lub łatwo mogą być świadomi takich niebezpieczeństw. Chciałoby się zapytać: jakie ryzyko podejmują ci dziennikarze?

Rosyjska sopranistka Anna Netrebko zauważyła: „Zmuszanie artystów . . . publiczne wyrażanie swoich poglądów politycznych i potępianie ojczyzny nie jest słuszne. To powinien być wolny wybór. Podobnie jak wielu moich kolegów nie jestem osobą polityczną. . . . Jestem artystą i moim celem jest jednoczenie ludzi ponad politycznymi podziałami”.

Rzeczywiście, sama kultura rosyjska stała się celem. Rosyjscy artyści, którzy żyli na długo przed narodzinami Putina lub utworzeniem sowieckiej tajnej policji, która go szkoliła, zostali anulowani. We Włoszech wykłady pisarza Paolo Noriego na temat Dostojewskiego zostały „przełożone”. „Ma to na celu uniknięcie kontrowersji”, wyjaśnił otrzymany e-mail, „zwłaszcza wewnętrznie, w czasach silnych napięć”. Nori odpowiedział: „Zdaję sobie sprawę, że to, co dzieje się na Ukrainie, jest okropne i mam ochotę płakać na samą myśl o tym. Ale to, co dzieje się we Włoszech, jest śmieszne. . . . Nie tylko bycie żyjącym Rosjaninem jest złe we Włoszech, ale także bycie martwym Rosjaninem. To niewiarygodne, że włoski uniwersytet zakazałby studiów autorom takim jak Dostojewski”. Po luzie uczelnia zmieniła decyzję.

Ale liczne odwołania nie zostały cofnięte. W Belgii odwołano koncert Strawińskiego. W Walii Filharmonia w Cardiff usunęła program Czajkowskiego. W Holandii Harlaam Philharmonic, wyjaśniając, że „nie wypadałoby celebrować muzyki rosyjskiej”, odwołała minifestiwal z udziałem Czajkowskiego i Strawińskiego. „Boją się zagrożeń. Ale nie powinieneś się temu poddawać” – zauważył rosyjski ekspert Michel Krielaars. „To wygląda na praktyki sowieckie”. Czy każdego dnia stajemy się coraz bardziej podobni do Rosji?

„Macie Rosję Putina i Rosję Puszkina” – zauważył Krielaars. Obwinianie całej kultury, przeszłości i teraźniejszości, za obecną akcję polityczną oznacza, że ​​wszystko w tej kulturze przyczyniło się do tego działania. Jeśli Niemcy uległy nazistom, nie słuchaj Beethovena; z powodu Mussoliniego anuluj Dantego i Raphaela; jeśli odrzucisz amerykańskie działania w Wietnamie, na Bliskim Wschodzie czy gdziekolwiek indziej, nie będzie już Thoreau ani Emily Dickinson. Czy może być lepszy sposób na wzbudzanie nienawiści narodowej niż traktowanie całej kultury i jej historii jako zjednoczonej całości, noszącej, jakby genetycznie, ohydną cechę?

Kiedy w 1970 roku odwiedziłem zdominowaną przez Sowietów Polskę, ludzie, co zrozumiałe, mieli urazę do rosyjskich rządów. Niektórzy, niechętni przymusowej konsumpcji kultury rosyjskiej, odpowiedzieli, jak to często robią ludzie uciskani, rodzajem ślepej nienawiści, która przygotowuje ofiary na ciemiężców, gdy tylko sytuacja się odwróci. Jak zauważa bohater powieści Dostojewskiego Bracia Karamazow , „obrażanie się może być bardzo przyjemne”. Pewien poznany przeze mnie Polak oświadczył z dumą: „Nienawidzę nawet rosyjskich drzew!” „Masz coś przeciwko brzozom?” – zapytałem z niedowierzaniem. Ale im bardziej absurdalne były jego wypowiedzi, tym bardziej czuł się prawy.

Być może to właśnie takie uczucie skłoniło jednego z moich kolegów z Northwestern University, namiętnie proukraińskiego profesora, do próby odwołania wykładu o rosyjskiej filozofii idealistycznej i zażądania od mojego wydziału, wydziału języków i literatur słowiańskich, usunięcia obrazu Kremla ze swojej strony internetowej. Ten obraz istnieje od wielu lat i symbolizuje nie rosyjską politykę zagraniczną, ale rosyjską kulturę. Gdybyśmy użyli zdjęcia soboru Wasyla Błogosławionego, czy mój kolega oskarżyłby nas o promowanie rosyjskiego prawosławia? Inny z moich kolegów zastanawiał się, czy wkrótce zostaniemy poproszeni o zaprzestanie nauczania Tołstoja.

Ostatnie oświadczeniepodpisane przez liczne organizacje słowiańskie, Bibliotekę Uniwersytetu Harvarda i 162 osoby domagają się odrzucenia wszystkiego, co jest budzące zastrzeżenia rosyjskie – wszystkiego, co ma najmniejszy związek z bogatymi Rosjanami lub instytucjami rządowymi, czyli muzeami i bibliotekami. Nakazuje uniwersytetom zmienić nazwy budynków lub programów, które otrzymały rosyjskie wsparcie finansowe. Domaga się delegalizacji różnych artystów, w tym Anny Netrebko. Biorąc pod uwagę wysoce naładowaną retorykę w całym dokumencie, nie wiem, ile wiary należy pokładać w jego twierdzenia o bliskich lub odległych powiązaniach z rosyjskimi oligarchami; nie dostarcza żadnej dokumentacji. Wśród kontrowersyjnych przedsięwzięć ujawnionych w oświadczeniu należy wymienić serię tłumaczeń rosyjskich klasyków literatury wydaną przez Columbia University Press, jak np. wielka komedia Aleksandra Gribojedowa z początku XIX wieku.Biada dowcipowi . Czy wszystko, co rosyjskie, łącznie z najlepszymi dziełami rozświetlającymi świat, jest uczciwą grą? Może te godne ubolewania rosyjskie brzozy również zostały zasadzone przez rząd rosyjski i powinny zostać skoszone?

Czy żądania zawarte w oświadczeniu zostaną zaakceptowane? TAk. Niedawno otrzymałem e-mail od kolegi, który pracuje nad tłumaczeniem rosyjskiego klasyka dla serii Columbia University Press. Jego redaktor powiedział mu, że skoro prasa odmówiła wsparcia finansowego na utrzymanie serii, jej publikacje musiałyby zostać drastycznie ograniczone. Czy Columbia University ma nadzieję, że delegalizacja Gribojedowa doprowadzi Putina do rozsądku?

Nawet w szczytowym momencie zimnej wojny nikt nie myślał o zakazie rosyjskiej literatury, sztuki czy muzyki. Wręcz przeciwnie; wtedy w Ameryce po raz pierwszy rozkwitły studia rosyjskie. Język rosyjski zaczął być powszechnie nauczany, zarówno w szkołach średnich, jak i na uczelniach, a ustawa o języku obcym o obronie narodowej uznała rosyjski za „język krytyczny”, który należy wspierać. Już sam fakt, że ZSRR był postrzegany jako śmiertelny wróg, oznaczał, że Amerykanie powinni wiedzieć więcej, a nie mniej o kulturze rosyjskiej. Liczono też na to, że wspaniała literatura i sztuka, którymi każdy może się dzielić, zbliży ludzi.

Akademicy odwołują teraz (lub zwalniają) amerykańskich kolegów i zakazują mówców, których uważają za nieodpowiednich, więc trudno się dziwić, że okazywaliby tę samą uprzejmość nieodpowiednim obcokrajowcom. Według Chicago City Wire , grupa studentów Uniwersytetu Chicago „rozprowadza list z żądaniem, aby szkoła zmusiła profesora nauk politycznych Johna Mearsheimera do zmiany poglądów na temat konfliktu rosyjsko-ukraińskiego”. Nie tylko wyrzec się swoich poglądów, ale je zmienić? Czy nie jest to cecha definiująca totalitaryzm – zmuszanie nie tylko do posłuszeństwa, ale do rzeczywistej prywatnej zgody? Ale tak się dzieje cały czas na kampusach, gdzie profesorów i studentów prosi się nie tylko o przestrzeganie reguł, z którymi mogą się nie zgadzać, ale o zaakceptowanie ideologii, na której się opierają.

Jeśli rosyjska historia czegoś uczy, to tego, że taka „jasność moralna” nie ma granic. Jeśli wszystko w porządku jest po jednej stronie, to wszystko — dosłownie wszystko — co ktoś powie lub zrobi, jest usprawiedliwione. Rzeczywiście, powstrzymanie się od najbardziej ekstremalnych środków jest pobłażaniem złu, co oznacza ryzyko oskarżenia o współudział. Kiedy Stalin wysłał lokalnym urzędnikom kontyngenty ludzi do aresztowania, odpowiedzieli żądaniem jeszcze wyższych kontyngentów. Najbezpieczniej było udowodnić swoją lojalność. Nikt nigdy nie zabezpieczył swojej pozycji, wzywając wrogów do mniejszej surowości. Kiedy wszystko jest czarno-białe, prędzej czy później wszyscy są w niebezpieczeństwie.

„Gdyby to było takie proste!” o takim myśleniu zastanawiał się Aleksander Sołżenicyn. Gdyby tylko chodziło o to, żeby dobrzy ludzie zawsze robili dobre rzeczy w konfrontacji ze złymi ludźmi i tymi, którzy im bezpośrednio lub pośrednio pomagają. Takie myślenie jest nie tylko głęboko niebezpieczne, ale także fundamentalnie błędnie rozumie samą naturę osądu moralnego. Im poważniejsze pytanie, tym więcej, a nie mniej, należy zwrócić na nie uwagę. I nigdy nie wolno nam zapominać, jak często zauważał Sołżenicyn, że „linia dzieląca dobro od zła” nie przebiega między jednym narodem, ani jedną klasą a drugą. Raczej „przecina każde ludzkie serce”.  

Gary Saul Morson jest profesorem nauk humanistycznych i sztuki Lawrence B. Dumas na Northwestern University.

First Things  zależy od subskrybentów i zwolenników. Dołącz do rozmowy i wpłać swój wkład już dziś.

 

https://www.firstthings.com/web-exclusives/2022/03/the-cancellation-of-russian-culture


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location