Wspomnienia antysemity
Gregora von Rezzori
1981 (tłumaczenie angielskie)
Głównym przedmiotem zainteresowania The Occidental Observer od samego początku był sposób, w jaki rozumienie antysemityzmu w kulturze zachodniej zostało ukształtowane przez Żydów, często poprzez pseudonaukę, ale także poprzez kulturę. Wczesne prace Kevina MacDonalda dotyczące Żydów koncentrowały się na działaniach i motywacjach Freuda oraz na Freudowskiej Szkole Frankfurckiej i jej produktach, takich jak Autorytarna osobowość i studia nad uprzedzeniami . MacDonald zauważył, że podejście zdominowanych przez Żydów ruchów intelektualnych, takich jak psychoanaliza oraz socjologia i psychologia oparta na krytyce ze Szkoły Frankfurckiej, oferowało „filozoficzno-spekulacyjne podejście do antysemityzmu” zamiast analizy empirycznej. [1]Nienaukowa praca Freuda i Szkoły Frankfurckiej była jednak krytyczna w odsuwaniu dyskursu o antysemityzmie od rozważań na temat konkurencji gospodarczej, społecznej i politycznej w kierunku bardziej mglistych filozoficznych spekulacji na temat roli „stłumionej natury”, „projekcji, „nienawiść do ojca” i „patologiczny” konformizm społeczny. U podstaw tego przeprojektowania dyskursu leżała bardziej dramatyczna zmiana — przejście od krytyki Żydów do krytyki zachodniej cywilizacji i jej narodów. W mojej własnej próbie uzupełnienia i poszerzenia pracy MacDonalda, próbowałem zademonstrować, w jaki sposób taka pseudonauka rozprzestrzeniła się ze środowiska akademickiego do szerszej kultury. Teraz jest jasne, że istniały trwałe powiązaniamiędzy Szkołą Frankfurcką a wczesnymi pionierami tego, co nazwano „komunikacją masową”. To, że ruchy te w końcu wchłonęły i wpłynęły na entuzjastycznych Europejczyków, jest poza wszelką wątpliwością – najlepiej widać to być może w „filozoficzno-spekulacyjnym” podejściu do antysemityzmu, osiągającym apogeum w pretensjonalnym i niespójnym antysemicie i żydzie Jean-Paula Sartre'a .
Do niedawna zmagałem się ze znalezieniem istotnego wyrazu tych idei w literaturze, zwłaszcza w literaturze tworzonej przez Europejczyków. Najbardziej znanym przykładem jest prawdopodobnie Umowa dżentelmena Laury Zametkin z 1947 roku , która niemal natychmiast została nakręcona na film z udziałem Gregory'ego Pecka i została wydana razem z filmem Crossfire o podobnej tematyce.. Literatury o Holokauście było oczywiście mnóstwo od lat czterdziestych, ale są to najczęściej fragmenty propagandy zbudowanej na fantazjach o przemocy. Mają na celu wprowadzenie i wzmocnienie wizji żydowskiego bycia ofiarą, a jedynie w stopniu drugorzędnym podejmują jakiekolwiek próby patologizowania antysemityzmu jako takiego. Przeprowadzenie takiej bezpośredniej patologizacji w formie literackiej naprawdę wymaga pierwszoosobowej narracji, z której można „ujawnić” antysemitę jako głęboko niepewnego psychopatę, za jakiego uważała go Szkoła Frankfurcka, i takie pierwszoosobowe narracje literackie na ten temat motyw są rzadkie.
Najbardziej zachwyconą fikcyjną, pierwszoosobową eksploracją antysemityzmu, wyprodukowaną w ciągu ostatnich dwudziestu lat, jest prawdopodobnie Les Bienveillantes ( Łaskawe ) Jonathana Littella. Littell, żydowski homoseksualista, opublikował książkę (stylizowaną jako pamiętana wojenna odyseja żołnierza SS) w 2006 roku z ogromnym uznaniem, wygrywając Prix Goncourt i prosząc Le Nouvel Observateur o ogłoszenie jej „nową wojną i pokojem ”. Minęło już ponad dziesięć lat, odkąd przeczytałem 983-stronicową książkę, ale poza ciekawym rozdziałem o klasyfikacji rasowej Górskich Żydówz Kaukazu, pamiętam tekst Littella jako niewiele więcej niż paskudne i sadystyczne ćwiczenie w pisaniu przewrotnych freudowskich fantazji — fantazji, które oferują więcej wglądu we własny umysł Littella niż w historyczny antysemityzm. Bohater Littella, Maximilien Aue, jest daleki od „zwykłego Niemca”, ponieważ jest kazirodczym homoseksualistą o ledwo skrywanych skłonnościach transseksualnych, który w pewnym momencie powieści próbuje odbyć stosunek seksualny z drzewem. Wszystko to pokazuje, że każdy kawałek rozwlekłego, żydowskiego, ultra-przemocowego, homo-pornograficznego śmiecia może zostać uznany za „nową wojnę i pokój ”, o ile ma na celu zniesławienie „nazistów” w najbardziej nowatorskiej i można sobie wyobrazić groteskowy sposób. W jednej z bardziej trzeźwych recenzji książki David Gates w New York Times zwrócił uwagę, że Łaskawi nie dają nawet najmniejszego wglądu w antysemityzm, ponieważ „Aue jest po prostu zbyt wielkim dziwakiem, a jego domniemana trauma z dzieciństwa jest zbyt wyspecjalizowana i wymyślona, abyśmy mogli traktować go poważnie”.
Bardziej subtelny i interesujący, ale nie mniej paskudny i dziwny jest Pamiętnik antysemity Gregora von Rezzoriego z 1979 roku, który bardziej niż jakiekolwiek inne dzieło beletrystyczne, jakie czytałem w ostatniej dekadzie, naprawdę ucieleśnia „filozoficzno-spekulacyjny” Szkoły Frankfurckiej. podejście w formie literackiej. Nie miałem pojęcia, że książka istnieje, aż kilka tygodni temu, podczas rutynowego przeglądania w lokalnym sklepie z używanymi książkami, moją uwagę przykuł tytuł na grzbiecie. Nazwisko autora sugerowało pogląd europejski, co dodatkowo wzbudziło moje zainteresowanie. Te wczesne nadzieje rozwiały się, gdy późniejsze wyszukiwanie recenzji w Google (po zakupie książki, ale przed jej przeczytaniem nabrałem strasznego zwyczaju czytania recenzji) przyniosło mi wylewną pochwałę .Martina Levina, który celebrował eksplorację powieści narratora o „obsesji przyciągania i odpychania na punkcie Żydów”. Zdałem sobie sprawę, że znalazłem dokładnie to, czego szukałem — rozpowszechnianie idei szkoły freudowskiej/frankfurckiej w kulturze, zamkniętej w formie literatury europejskiej.
Wspomnienia antysemity
Gregor von Rezzori (1914-1998) był austro-węgierskim arystokratą, którego pochodzenie rodzinne obejmowało Włochy, Austrię i Rumunię. Jego zróżnicowane pochodzenie rodzinne wywołało kosmopolityzm na całe życie, co znalazło odzwierciedlenie nie tylko w jego kolejnych obywatelstwach Austro-Węgier, Rumunii i Związku Radzieckim (a nawet w pewnym momencie jego pozycji jako bezpaństwowca) oraz jego drugim małżeństwie z Żydówką , ale także biegle posługuje się językiem niemieckim, rumuńskim, włoskim, polskim, ukraińskim, jidysz, francuskim i angielskim. Zarówno z jego biografii, jak i fikcji jasno wynika, że uczucia narodowe były czymś fundamentalnie obcym dla von Rezzoriego, którego twórczość łączy arystokratyczny dystans z beznadziejnie zbankrutowanym rozumieniem niemal wszystkiego, o czym mówi.
Wspomnienia antysemity wydają mi się być może na wpół autobiograficzne lub jakaś perwersyjna fantazja samobiczowania. Bohater powieści, na przykład, również nosi imię Gregor iw ciągu pięciu rozdziałów powieści dryfuje, podobnie jak autor, między Rumunią, Austrią, Niemcami i Włochami. Pseudo-pamiętnik śledzi bohatera od dzieciństwa, aż do okresu powojennego, w ramach pięciu migawkowych, chronologicznie ułożonych epizodów, w których głównym tematem są Żydzi lub postawy wobec Żydów.
W początkowym rozdziale powieści „ Skuszno ” (po rosyjsku „nuda”) poznajemy młodego Gregora, który był nastolatkiem. Jest przedstawiany jako zasadniczo brakujący i z natury zły. Został wydalony ze szkoły jako „niegodny” uczeń i wysłany do surowej szkoły z internatem w celu rozwiązania „nierównowagi” w jego charakterze. Nawet tutaj wychowawcy odrzucają młodego Gregora, informując o tym jego rodziców
mieszanka neurotycznej wrażliwości i skłonności do przemocy, czujnej percepcji i nieumiejętności uczenia się, czułej potrzeby wsparcia i braku możliwości dostosowania, przekształciłaby się tylko w coś przestępczego.
Christopher Hitchens napisał kiedyś, że powieść traktuje o antysemityzmie „łagodnym językiem niedopowiedzenia”. Christopher Lehmann-Haupt, recenzując dla „ New York Times” , napisał o Memoirs , że „wszystkie złożone przyczyny europejskiego antysemityzmu zostały zanalizowane na tych stronach”. Trudno zrozumieć, jaką powieść czytali ci mężczyźni, biorąc pod uwagę, że na pierwszych dwóch stronach Wspomnienia jesteśmy w zasadzie walnięci, z całą subtelnością młota, ideą, że antysemityzm jest wyłącznie problemem wrogiej psychologii osobistej. Gregor, jak dowiadujemy się na trzeciej stronie, jest oprawcą zwierząt, przemierzając wieś ze swoim psem w poszukiwaniu kotów, „mojej specjalnej zdobyczy”. Próbuje uczyć się do egzaminów, które nie pozwolą mu stać się całkowitą porażką akademicką, ale zdaje sobie sprawę, że „czysta niegodziwość, a nie szczera bystrość sprawiła, że nie chciałem wypełniać swoich obowiązków”. Gregor zostaje wysłany z Austrii do niemieckojęzycznej enklawy w Rumunii, aby zamieszkać ze starszymi, bezdzietnymi krewnymi, wujkiem Hubertem i ciocią Sophie, w nadziei, że zmiana scenerii i domostwa przywróci mu zmysły i zmieni jego charakter na lepsze .
Wujek Hubert i ciocia Zofia mieszkają w małej arystokratycznej posiadłości na obrzeżach małej wioski ze znaczną mniejszością żydowską. Najważniejszym budynkiem w wiosce nie jest w rzeczywistości dom krewnych Gregora, ale żydowskiego lekarza z wioski:
Zaskakujący, szalony — z wieżyczkami, blankami i wilgami — miał blaszany dach z krawędziami ząbkowanymi jak serwetka i smocze gargulce przy każdym okapie i był bogato ozdobiony proporcami, halabardami i małymi wiatrowskazami. Była to „willa” lekarza dr Goldmanna.
Sama wioska jest prawie bez życia, z wyjątkiem „branżowych gangów zawszonych żydowskich dzieci”. Wuj Herbert jest przedstawiany jako niemiecki nacjonalista, „antysemita i wagnerczyk”. Gregor z początku jest zachwycony swoim wujkiem, ślęcząc nad starymi podsumowaniami uczniów i bractw Huberta i rozwijając fascynację mundurami, które przedstawiali. Po wyszyciu jednego z mundurów ze znalezionych na osiedlu części garderoby, rysuje śmiech jednej z pokojówek. Wyjaśnia sobie
To, czego próbowałem sam doświadczyć, poczuć dla siebie — w tej przypuszczalnie bardzo komicznej imitacji kostiumu, który nie był niczym innym jak modnym wyrazem jakiegoś uczucia — to, czego szukałem, to niemieckość trupaków.
Jest to oczywiście drobna karykatura nacjonalizmu, dość powszechna w analizach Białego etnocentryzmu w Szkole Frankfurckiej. W tego typu przedstawieniach uczucia narodowe są przedstawiane jako irracjonalne lub zredukowane, jak w powieści von Rezzori, jako prosta i na poły komiczna kwestia chęci noszenia munduru.
Niepewność Gregora kontrastuje z osobowością drugiej ważnej postaci pierwszego rozdziału — Wolfa Goldmanna, syna wspomnianego lekarza. Gregor pewnego dnia spaceruje po wiosce ubrany w swój domowy mundur i szybko zostaje otoczony przez szyderczą młodzież żydowską. Na czele gangu stoi Goldmann, który, w przeciwieństwie do skrytości Gregora, ma „wygląd całkowicie zadowolonej pewności siebie”. Goldmann kpi z Gregora, pytając, czy to Purim. Kiedy Gregor atakuje, zostaje napadnięty przez żydowski gang, a atak został odwołany na polecenie Goldmanna. Kiedy Gregor gorzko obwinia swojego psa za to, że go nie bronił, Goldmann odpowiada: „Ponieważ nie chciał stawić czoła szansom dziesięciu do jednego? Musiałby być głupi jak goj, może jak ty. Litując się nad Gregorem, Goldmann zaprasza go do willi ojca.
To początek głównego wątku rozdziału, który jest mniej więcej opowieścią o żydowskiej wyższości i niemieckiej niepewności. Gregor martwi się, że jego wagnerowski wujek Hubert nie pochwali jego przyjęcia za przyjaciela Wolfa Goldmanna i waha się, czy zaprosić go do posiadłości. Goldmann tymczasem mówi Gregorowi, że jego ojciec doskonale zdaje sobie sprawę z wykluczających tendencji Niemców i wyjaśnia Gregorowi, że niemieckie bractwa do pojedynków wykluczały Żydów, ponieważ Żydzi byli „mistrzami szermierzy. … Sam dr Goldmann został przedstawiony jako najlepszy szermierz w jego [żydowskim bractwie]”. Gregor próbuje zaimponować Wolfowi Goldmannowi swoją procą i wspinaczką na drzewa, ale Goldmann nie wykazywał zainteresowania tymi czynnościami i Gregor „zaczął czuć się przy nim dziecinnie. … Jego wyrafinowanie znacznie wyprzedzało moje. … Był już początkującym intelektualistą.” Jedyny raz, kiedy się śmiałem podczas czytania książki, to moment, w którym młody Goldmann zabiera Gregora na wycieczkę po willi, w pewnym momencie ujawniając „jego ojciec miał bezcenny zbiór dokumentów dotyczących żydowskich prześladowań od wczesnego średniowiecza do ostatnie czasy”. Dodanie tego szczegółu wydawało się tak nieuzasadnione i jakoś dziwaczne, że śmiech wydawał się jedyną właściwą reakcją.
Fabuła nieco przyspiesza, gdy Gregor przekonuje Goldmanna, by zagrał z nim w procę. Krnąbrny pocisk rozbija okno w cenionym daimlerze wuja Huberta. Podczas gdy Gregor jest zbyt przerażony, by przyznać się do winy, młody Goldmann pewnie podchodzi do domu, aby powiedzieć Hubertowi, co się stało i poinformować go, że dr Goldmann chętnie zapłaci za naprawę. W środku młody Goldmann zaczyna grać na pianinie cioci Sophie, ujawniając zdumiewający talent muzyczny. Ciotka Zofia natychmiast zaczyna przymilać się do młodego Żyda, podczas gdy Gregor szybko ulega „zazdrości zrodzonej z zawiści” i nawiązuje nową więź ze swoim wujem: „Możemy wyczytać w spojrzeniu drugiego fizyczny wstręt do żydowskiego bachora”. Oprócz wrodzonej złej psychologii musimy teraz dodać niepewność, nieadekwatność, niższość, a teraz zwykłą zazdrość do powieściowej „eksploracji” antysemityzmu. Rzeczywiście subtelne.
Gregor zaczyna spędzać więcej czasu ze swoim wujem, polując w okolicznych lasach. Prowadzi to do typowo sarkastycznej i wyniosłej odpowiedzi Wolfa Goldmanna, który mówi Gregorowi: „Wy Gojowie wiecie więcej o zwierzętach niż o ludziach” i twierdzi, że jego wujek jest w rzeczywistości podobno homoseksualistą, który prawdopodobnie ma ukryte motywy zabrania młodego człowieka do lasu, więc często. Niezależnie od tego, czy plotka jest prawdziwa, czy nie, młody Żyd natychmiast osiąga całkowite psychologiczne zwycięstwo nad Gregorem, oddzielając go od jedynego sensownego związku rodzinnego. Gregor jest odizolowany i zgorzkniały: „Nie potrafię opisać głębokiej odrazy, jaką odczuwałem w ciągu następnych kilku tygodni, nie tylko wobec Wolfa Goldmanna, ale wobec prawie wszystkich”.
Rozdział osiąga swój finał, kiedy Gregor wraca do walki ze swoim psem przeciwko sąsiednim kotom, w tym przypadku dzikiej kolonii obozującej na terenie posiadłości doktora Goldmanna. Podczas próby przytrzymania kota, aby jego pies mógł zaatakować, ramię Gregora zostaje poważnie zranione przez gryzienie i drapanie przez kota. Następnie zostaje zabrany do żydowskiego lekarza, ale Goldmann, który prawdopodobnie został poinformowany o okolicznościach urazu Gregora, odmawia mu leczenia. Gregor jest ostatecznie leczony w Czernowitz, ale odmowa Goldmanna leczenia chłopca skłania wuja Huberta do stoczenia z nim pojedynku. Hubert odmawia, prowokując oskarżenia o tchórzostwo i wydalenie ze swojego bractwa w Tybindze. Hubert, dumny nacjonalista i bardzo towarzyski, umiera opuszczony przez przyjaciół. W międzyczasie Goldmannowi cofnięto licencję medyczną za odmowę leczenia Gregora, i opuszcza wioskę, ostentacyjną „willę” popadającą w ruinę. Gregor, przedstawiony nam jako złośliwy, zazdrosny młody antysemita, który w gruncie rzeczy zrujnował obu mężczyzn, wraca do Austrii, już nigdy nie odwiedzając wioski.
Drugi rozdział, „Młodość”, przedstawia Gregora w wieku kilkunastu lat, prowadzącego artystyczną egzystencję w Bukareszcie, gdy stara się spełnić swoją ambicję zostania „światowej sławy malarzem” – jak młody Hitler w Wiedniu? Niepewny kobiet, próbuje spotkać się z cygańską prostytutką w obskurnym hotelu. Wchodzi do hotelu i wręcza swoje pieniądze właścicielowi hotelu:
Nad jego głową, na gwoździu w klawiaturze, wisiała niewielka, jasnoniebieska blaszana pudełeczko z wybitą gwiazdą Dawida — pudełkiem był kupat kerem kayemet , za składki na budowę Ziemi Obiecanej Izraela. To było typowe dla tak zgrabnego hotelu o złej reputacji, bycia w rękach żydowskich.
Gregor idzie do jednego z pokoi z Cyganką, ale co dziesięć sekund przerywa mu właściciel hotelu, który upiera się, że Gregor dał mu fałszywą walutę. Gregor wymienia w portfelu obraźliwe banknoty na nowe, aż cyganka śmieje się z niego i wskazuje, że w rzeczywistości jest to Żyd, który przekazuje Gregorowi swoje fałszywe monety. Gregor atakuje słowną zniewagą, w którym to momencie Żyd zaczyna go bić. Gregor zostaje powalony na ziemię, po czym zbiega po schodach i wychodzi na ulicę. Biegnąc ma fantazję, że wybuchnie pogrom:
Być może jego żydowscy bracia utworzyliby motłoch i zlinczowaliby mnie, a Rumuni wokół Calea Griviţei mieliby w końcu dość motłochu, który wysysał ich krew, powstaliby przeciwko nim i zamordowaliby ich wszystkich, w całym kraju wybuchnie pogrom. … Czułem się dobrze, wyobrażając to sobie.
Kwestia przemocy międzyetnicznej i ogólnie antysemityzmu została zatem ponownie sprowadzona do karykatury przez von Rezzori, który zakorzenił coś w rodzaju pogromu w fantazjach łatwo oszukanych i sfrustrowanych seksualnie. Rzeczywistość rumuńskiego antysemityzmu w okresie międzywojennym była bowiem nierozerwalnie związana z konkurencją społeczno-gospodarczą. W latach 1910-1927 populacja żydowska Rumunii wzrosła z 250 000 do 900 000, głównie poprzez przejęcia terytorialne [2]z Żydami prosperującymi w narodzie postrzeganym przez wielu jako pozbawiony klasy średniej. W okresie międzywojennym w kraju odbywały się niemal nieustanne próby ustawodawcze ograniczenia wpływów żydowskich, najczęściej w formie kwot, zwłaszcza na uniwersytetach. Prawdziwa historia rumuńskiego antysemityzmu była zatem powiązana z niezaprzeczalnym wzrostem Żydów do pozycji demograficznej, społecznej, kulturowej i ekonomicznej dominacji, a nie, jak sugeruje von Rezzori, z małostkową zazdrością osób niepewnych seksualnie. To dość paskudne opowiadanie we Memoirs , jak wiele innych w powieści, z zadowoleniem sygnalizuje gestem wglądu, nie oferując niczego podobnego.
Gregor kontynuuje swój stan użalania się nad sobą, stając się w końcu sprzedawcą mydła i szamponów. Walczy, by cokolwiek sprzedać, i szybko odkrywa, że „głównie żydowscy sklepikarze ostro wkraczają w moją bogato uprzedzoną samoocenę”. W końcu wygrywa kontrakt z trzydziestoletnią żydowską wdową i pewnego popołudnia przynosząc swoje towary na wystawę, wpada przez zapadnię w piwnicy. Wdowa pomaga młodemu Gregorowi wstać i przynosi mu trochę wody, zanim para wpadnie w romantyczny uścisk. Tak, von Rezzori, który już olśnił nas subtelnością, teraz przechodzi do następnej cechy charakteru swojego „antysemickiego” bohatera – jego pozornie nieustannego pociągu do żydowskich kobiet. Pismo w tym względzie jest beznadziejne:
Zrozumiałem wreszcie, że mogłem pokochać Żydówkę, nie pomimo wiecznej żydowskiej tragedii, odwiecznego żydowskiego smutku widocznego na jej twarzy, ale dzięki temu: widzieć tę twarz nagle przemienioną przez szczęście — w rzeczywistości zalany szczęściem — dotknął mnie głęboko.
Rozdział, prawdopodobnie najgorszy w złym gronie, kończy się po wielu stronach bezsensu, gdy Gregor nagle się gotuje, gdy był świadkiem, jak jego żydowska „czarna wdowa” udaje towarzyskie w restauracji, uderzając ją w twarz, kończąc związek i znów znalazł się sam. Fabuła i tempo tego odcinka są okropne, a von Rezzori próbuje odwrócić uwagę czytelnika za pomocą pozornie niekończących się odchyleń narracyjnych.
Trzeci rozdział powieści, „Lowinger's Rooming House”, podąża za Gregorem, który przenosi się do miejsca, w którym znajduje się tytuł rozdziału. Rodzina Lowinger to węgierscy Żydzi. Rodzina jest przedstawiana jako cierpliwa i hojna dla swoich gości, zwłaszcza jeśli chodzi o dostarczanie posiłków. Patriarcha przedstawiany jest jako wysoce inteligentny i „miłujący pokój”. Lokatorzy w pensjonacie w Bukareszcie to przeważnie mężczyźni i dość awanturniczy, w tym rosyjski rzeźbiarz, niektórzy radykałowie polityczni i para grecko-rzymskich zapaśników. Żaden z mieszkańców nie jest szczególnie dobrze nastawiony do Żydów, w tym ich gospodarze, a podczas drobnych kłótni często uciekają się do takich zrywów, jak „te żydowskie harpie” i „ten mały jid”. Kiedy jeden z mieszkańców, Pepi Olschansky, niemiecki dziennikarz, wyzywa Lowingera na partię szachów i dość łatwo go pokonuje, ucieka do drobnych przesądów, mówiąc Gregorowi: „Wiesz, naprawdę wierzę, że są zdolni do pewnych rodzajów czarów. … Mają we krwi swojego Boga. Nie mogą się go pozbyć. Epizod ten prawdopodobnie służy von Rezzoriemu celowi dodania kolejnej rzekomej cechy do antysemickiego charakteru — irracjonalności.
Dynamika rozdziału zmienia się, gdy w pensjonacie pojawia się młoda sefardyjska Żydówka Bianca Alvaro. Intelektualna, intryguje niektórych gości płci męskiej, a przez chwilę także Gregora, ale Gregora w końcu doprowadza go do obrzydzenia to, co uważa za jej towarzyską pretensjonalność (ta sama wina, którą znalazł u wdowy). Gregor zaczyna uważać ją za tylko tę samą „zasmarkaną żydowską rynsztokę, na którą zawsze groziło przejechanie przez zakurzone wiejskie ulice”. Jednak pomimo wszystkich swoich wewnętrznych protestów Gregor nie może pozbyć się pociągu do żydowskich kobiet, a kiedy Alvaro prosi Gregora o pomoc w radzeniu sobie z zawartością mieszkania zmarłych krewnych, zgadza się. W końcu dokonuje dramatycznego odkrycia na temat jej krewnych podczas sortowania ich efektów, i wierzy, że to jeszcze bardziej rozwinie jego więź z Alvaro. Zdaje sobie sprawę, że Alvaro „powodował mieszankę szacunku i sympatii, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyłem z nikim w moim wieku”. Powoli pączkujący związek zostaje następnie katastrofalnie zakończony przez ingerencję wulgarnego Olschansky'ego. Dziennikarzowi, który od jakiegoś czasu nęka Gregora pytaniami o charakter jego związku z Alvaro, w końcu udaje mu się nakłonić Gregora do (fałszywego) stwierdzenia, że w rzeczywistości jest to związek seksualny. Następnego ranka Gregor zastaje niekomunikatywnego Alvaro, pospiesznie pakującego swoje rzeczy do wyjazdu z pensjonatu. Podejrzewając, że Olschansky coś powiedział, idzie do konfrontacji z dziennikarzem, tylko po to, by Olschansky dobrowolnie przyznał się do wspominania negatywnych komentarzy Gregora na temat Alvaro, a także, jest to mocno zasugerowane, że napastował ją seksualnie. Rozdział kończy się wyjazdem Gregora z Rumunii kilka tygodni później i jego przybyciem do Wiednia w marcu 1938 roku.
Przedostatni rozdział, „Troth”, który kiedyś został opublikowany jako niezależne opowiadanie (później rozwinięty w powieść, którą mamy dzisiaj), śledzi Gregora, gdy wprowadza się do swojego (antysemickiego) mieszkania babci w Wiedniu na tle Anschlussu . Po raz pierwszy przypomina sobie wcześniejszy okres spędzony z babcią, kiedy po raz pierwszy spotkał i zaprzyjaźnił się z Minką Raubitschek, żydowską dziewczyną na górze, której rodzice niedawno zmarli na hiszpańską grypę, pozostawiając jej mnóstwo pieniędzy. Zgodnie z większością przedstawień Żydów w powieści, Minka jest absolutnie urocza, a Gregor zakochuje się w niej romantycznie. Rozdział w większości dotyczy pierwszych dni Anschlussu w 1938 roku. Gregor jest nieco sympatyzujący z nowymi władzami narodowosocjalistycznymi, w tym z większością ich poglądów na Żydów, choć nadal spędza czas z żydowską Minką. Troth, choć pełen klisz, jest pod pewnymi względami najlepszym rozdziałem w książce, a jego spekulacje na temat antysemityzmu są o kilka stopni lepsze od wszystkiego, co można znaleźć w powieści. Antysemityzm babki Gregora nie jest karykaturą, do której jesteśmy już przyzwyczajeni, a jej obawy dotyczące Żydów obejmują kryptowalutę (zwłaszcza zmianę imion), krytykę społeczną, negatywny wpływ na sztukę, społeczną bezczelność i dominację ekonomiczną. Oprócz krótkich przebłysków autentycznej interakcji z krytyką antyżydowską rozdział jest pełen banałów i przewidywalnych, standardowych narracji. Babcia „antysemicka” ściera się z młodymi SA mężczyznami, zmuszając żydowskich intelektualistów do zmywania antynarodowosocjalistycznych haseł ze ścian i chodników, mówiąc im, że „poszli za daleko”. Gregor z niepokojem próbuje zrównoważyć swoją przyjaźń z Minką i jej żydowskim środowiskiem ze starą przyjaźnią z młodym mężczyzną, który jest teraz esesmanem. Minka dociera do Ameryki z przyjaciółmi i umiera bez dalszych wyjaśnień. Cały rozdział ma charakter schematyczny.
Ostatni rozdział powieści, „Prawda”, jest rozwlekłą, trzecioosobową narracją, nie odnoszącą się do określonego okresu czasu, której celem wydaje się być swoista refleksja nad znaczeniem europejskiej winy w stosunku do Żydów. Najwybitniejsza część rozdziału, która w rzeczywistości pełni funkcję skrótu dla intencji całej powieści, to w istocie argument, że Gregor jest swego rodzaju pełnomocnikiem Europejczyków z początku XX wieku. Jego domniemane grzechy są ich, a ich, jego:
Nie była to wina osobista, ale rodzaj winy zbiorowej, winy wszystkich należących do tzw. cywilizacji zachodniej, wina, która była nieuchronna w epoce, w obecnym, szczególnym stanie i kształcie tej cywilizacji. Świadomość tego, jakby to była osobista wina, była jego mrocznym przywilejem.
Podstawowym przesłaniem Pamiętników antysemity jest zatem zaakceptowanie „czarnego przywileju” zbiorowej winy.
Wniosek
Elie Wiesel powiedział kiedyś w Memoirs , że Gregor von Rezzori „rozwiązuje główne problemy naszych czasów. . . z niepokojącą i cudowną magią prawdziwego gawędziarza.” Jak w przypadku każdej wypowiedzi Wiesela, możesz być pewien, że prawda idzie w przeciwnym kierunku. Nie tak drastyczna, dziwna ani przewrotna jak The Kindly Ones , powieść jest jednak równie paskudna i łatwa. To powieść, która handluje wyłącznie karykaturą i banałem; słaba w stylu i jeszcze słabsza w treści. Żydzi, których można znaleźć na jej łamach, są niezmiennie absurdalnie niewinni, a przynajmniej w przypadku obleśnego hotelarza, prostolinijni w swojej nieuczciwości. Europejczycy we wspomnieniachsą natomiast miksturą freudowskich nerwic: pociągających do Żydów, zazdrosnych o Żydów, bojących się Żydów, a wszystko to z najdrobniejszych powodów. Stanowią one literacką reprezentację konstruktu socjologicznego zaproponowanego przez Szkołę Frankfurcką w fałszywych badaniach, takich jak Osobowość autorytarna .
Antysemityzm, jako poważna kwestia etnicznej rywalizacji i konfliktu, nie pojawia się nigdzie w powieści von Rezzoriego, a „antysemita” jest rozumiany tylko jako urodzony dewiant. Jako sztuka i wkład w dyskurs, Memoirs to straszliwa porażka. Czytelnicy pragnący autentycznego i pouczającego pamiętnika, który porusza jedno z najważniejszych pytań ostatnich kilku stuleci, zrobiliby o wiele lepiej, gdyby przeczytali książkę Aleksandra Sołżenicyna „ Dwieście lat razem ” .
[1] K. MacDonald, Kultura krytyki: ewolucyjna analiza zaangażowania Żydów w ruchy intelektualne i polityczne XX wieku (wydanie miękkie), 157.
[2] A. Gerrits Mit żydowskiego komunizmu: interpretacja historyczna (Bruksela: Peter Lang, 2009), s. 48.
https://www.theoccidentalobserver.net/2022/03/20/review-memoirs-of-an-anti-semite/?utm_source=feedburner&utm_medium=email






