Paź, Herold, Rycerz i Żołnierz Niepokalanej Wniebowziętej Maryi Dziewicy 14 sierpnia

Paź, Herold, Rycerz i Żołnierz Niepokalanej Wniebowziętej Maryi Dziewicy

14 sierpnia

 

b2ap3_thumbnail_Kostka_portret.jpg

 

 

Święty Stanisław Kostka Paź Niepokalanej zmarł w wigilię święta Jej Wniebowzięcia

 

b2ap3_thumbnail_images.jpg

 o. Giulio Mancinelli Herold Niepokalanej i Wniebowziętej Królowej Polski
objawienia NDM i śmierć w wigilię święta Jej Wniebowzięcia

 

b2ap3_thumbnail_kolbe.jpg

Święty Maksymilian Maria Kolbe Rycerz Niepokalanej zmarł w wigilię święta Jej Wniebowzięcia

b2ap3_thumbnail_Ksiadz-Ignacy-Skorupka.jpg

 

Ks. Ignacy Jan Skorupka Żołnierz II Rzeczpospolitej zginął na polu chwały w wigilię święta Wniebowzięcia NDM

 

Wszyscy czterej duchowni mieli wyjątkowe nabożeństwo do Matki Bożej i Jej poświęcili swe życie i działanie, a Ona odwdzięczyła się im zabierając ich z tego świata na swą wielką uroczystość w Niebie. Także im, ich wstawiennictwu u Matki Bożej, zawdzięcza Polska swe materialne i duchowe trwanie.

Są wielkimi Patronami Polski i katolików dlatego w dniu 14 sierpnia cała katolicka Polska powinna, przez ich wstawiennictwo, wypraszać na kolanach swą pomyślność.

Włoski jezuita o. Juliusz Mancinelli odznaczał się szczególnym nabożeństwem do Niepokalanej i świętych polskich, szczególnie niedawno kanonizowanego św. Stanisława Kostki i Biskupa Męczennika Stanisława ze Szczepanowa.

14 sierpnia 1608 r. w wigilię święta Wniebowzięcia  ukazała mu się Maryja z Dzieciątkiem Jezus. U jej stóp klęczał św. Stanisław Kostka. Matka Boża była w  wielkim majestacie Królowej Nieba i Ziemi. Ojciec Juliusz pragnął pozdrowić Ją takim tytułem, jakim jeszcze nikt Jej nie uczcił. Wtedy Maryja rzekła uśmiechając się łaskawie:

„A czemu Mnie Królową Polski nie zowiesz? Ja to królestwo wielce umiłowałam i wielkie rzeczy dlań zamierzam,ponieważ osobliwą miłością ku Mnie pałają jego synowie”.

Prosiła też, by modlił się do Niej o Polskę wolną od złego i pomyślność jej ziemi, jakby prorokowała rozgrabianie Polski przez zaborców i teraźniejsze przez bezprawny wykup ziemi polskiej przez obcych za bezcen. Ojciec Juliusz stał się tym samym  Patronem Polski, choć nie był Polakiem.

W Krakowie do przybyłego na Wawel o. Mancinellego powiedziała:

„Ja Jestem Królową Polski. Jestem Matką tego narodu, który jest mi bardzo drogi, więc wstawiaj się do mnie za nim i o pomyślność tej ziemi błagaj mnie nieustannie”

 

…błagaj nieustannie?

Co takiego jest w historii Polski, co znajduje się w istocie tego narodu, że Maryja prosiła o nieustanną modlitwę?Mamy oto od tysiąca lat wrogów, którzy nas nienawidzą z całej duszy. Spójrzmy na naszą historię. Jest niezwykle krwawa. Wrogowie Polski walą się na nas w regularnych odstępach czasu, z godną podziwu systematycznością, determinacją, wytrwałością i konsekwencją. Nigdy nie rezygnują. Tyle razy byli już pewni całkowitego zwycięstwa (Potop Szwedzki, rozbiory, druga wojna, komunizm), a dobić nie mogą!Nie szczędzą ani wojska ani pieniędzy ani podstępu. Mistrzowie kłamstwa brutalnego i prostackiego oraz wirtuozi oszustwa misternego i wielopiętrowego, subtelnego niczym pajęczyna, zalewają nas dzisiaj potokiem swoich sztuczek. Oplatają siecią prawie nie wyczuwalnych intryg (te widoczne gołym okiem nie są tak naprawdę groźne). Próbują odwrócić naszą uwagę od spraw istotnych, wkręcają nas sprytnie w zastępcze batalie, podgrzewają fałszywe ambicje, podsuwają urojonych przeciwników. Widzą w nas zawsze prostoduszne naiwne dzieci, którymi manipuluje się i steruje bez wysiłku, bo są niczym Pigmeje w buszu. Wystarczy im pokazać paciorki i perkaliki, by – urzeczeni – oddali wszystko co mają. I byli posłuszni.Wodzenie za nos Polaków stało się specjalności armii złotoustych agentów pióra, tych za pan brat z całym światem, dowcipnych i wyrafinowanych kiedy trzeba, jadowitych i brutalnych w innych okolicznościach. Wszyscy oni swoimi tyradami wpychają nas w obrzydliwe fobie wobec innych narodów, w pogardę dla samych siebie, w kleszcze lęku przed przyszłością i przed urojonymi zagrożeniami. Bylebyśmy nie czuli się dobrze i swobodnie w pancerzu własnej wiary, w atmosferze naszej kultury, na swojej ziemi. Bylebyśmy wreszcie pogrążyli się w beznadziei, uznali, że walka już się zakończyła. Że nie warto starać się o nic – co nie jest miską zupy i w miarę pełną sakiewką.Tymczasem Ona, Maryja wzywała i wzywa zawsze Polaków do czegoś absolutnie odmiennego. Ona, która jest Hetmanką – zawsze na czele zbrojnej armii ! – i Pogromczynią Wszystkich Herezji, wzywa do rycerskiej walki o cześć dla Jej Syna, o obronę jedynej Prawdy katolickiej. Obronę prawdziwej wiary – dla zbawienia dusz.

http://ewapolak-palkiewicz.pl/nigdy-nie-widzialem-takiej-oddlitwy

 

b2ap3_thumbnail_MB_askawa_gdbgbchj.jpg

Matka Boża Łaskawa - Patronka Warszawy i Strażniczka Polski

Gdy naród jest w potrzebie,
by zwalczyć antychrysta,
Przybądź z pomocą z Nieba,
Łaskawa Matko Przeczysta!

 

 Ojciec Maksymilian Maria Kolbe franciszkanin wprawdzie kanonizowany przez „papieża Polaka”, ale zepchnięty do roli „patrona czasów trudnych” (cokolwiek miałoby to znaczyć) został (także przez wyeksponowanie oświęcimskiego męczeństwa) unicestwiony w świadomości Plaków, jako bojownik o polskość, katolickość, Kościół i prawdziwą wiarę katolicką.

A przecież proroczo napisał:

„My Kościoła nie zniszczymy rozumowaniem, ale psuciem obyczajów” uchwalili na zjeździe masoni. I poczęli siać niemoralność przez teatry, kina, książki, czasopisma, obrazy, rzeźby itd. I przez coraz bardziej – za przeproszeniem – świńskie mody. Ileż dusz przez to ginie!!!…”

„A tymczasem po miastach i wioskach rozbrzmiewają muzyki, leje się likier, wino, wódka, tańczą, hulają, bawią się, a obfite żniwo zbiera nieczystość. Po ulicach zaś miast i stolicy kręcą się ludzie bezwstydnie ogłaszający broszury o świńskich tytułach, a gorszej jeszcze treści. (…) Gdy zaś warszawski magistrat wreszcie otworzył nieco oczy i postanowił przecież jakoś zaradzić, namiętnie wystąpili przeciw niemu radni Żydzi. Więc im na tym zależy?…”

Jednak św. Maksymiliana potrafił iść do domu znanego masona, dać mu medalion Niepokalanej i modlić się o nawrócenie swojego brata błądzącego. Tak nota bene wyglądało jego rozumienie misji. Ojciec Maksymilian pokochał do szaleństwa Niepokalaną, przez Nią chciał zdobyć cały świat dla Chrystusa, w niej pokładał wszelkie nadzieje, jej przypisywał wszystkie sukcesu Niepokalanowa. To dzięki niej w przeciągu paru lat Niepokalanów zalały setki powołań. To także Jej oddawał dziennikarski sukces. „Rycerz Niepokalanej” i inna prasa założona przez świętego wychodziła w tygodniowym nakładzie przekraczającym 1,5 miliona egzemplarzy! Z tego 35 tysięcy wychodziło w Japonii, w której o. Kolbe prowadził misje, dokonał licznych nawróceń, założył seminarium i przyczynił się do wielu powołań zakonnych i kapłańskich. Przez wszelkie godziwe środki chciał walczyć o dusze. Założył też radio w Niepokalanowie istniejące do dzisiaj i myślał o telewizji (o losach telewizji Niepokalanów z lat 90. nie wspomnę, bo wstyd, zakonnicy z Niepokalanowa coś o tym wiedzą…). Prosił aby modlić się o to, by Kościół jak najszybciej ogłosił dogmat o Maryi Wszechpośredniczce Łask Wszelkich. 

Ale przyszły w Kościele nowe czasy… Era Dialogu… Obowiązujący dzisiaj podręcznik Rycerstwa Niepokalanej mówi, że po Soborze Watykańskim Drugim Żydzi i masoni powinni zostać objęci braterskim dialogiem, że nie są to już najczęściej wrogie Kościołowi środowiska. Głosi, że wrogiem numer jeden stał się ateizm. Mało tego, miłość do Niepokalanej św. Maksymiliana zostaje również mówiąc wprost zjechana na całego. Podręcznik informuje, że mariologia wielu Ojców, Doktorów i katolickich świętych, w których zaczytywał się Ojciec Kolbe, to mariologia „jednostronnie triumfalistyczna, zamknięta w sobie, przesadna i ryzykowna”. Pragnienie świętego o ogłoszeniu dogmaty o Wszechpośrednictwie zostało skonfrontowane z kręceniem nosem heretyków, których zdanie okazało się cenniejsze niż dotychczasowa nauka katolicka: „Już w trakcie obrad Soboru Watykańskiego II tego rodzaju ujęcie pośrednictwa spotkało się z zastrzeżeniami wielu Ojców, którzy zwracali uwagę, że może ono spowodować negatywne reakcje ze strony protestantów, zarzucających katolikom, że nie respektują należycie nauki św. Pawła o Chrystusie, jedynym Pośredniku.”Dalej podręcznik dla Rycerzy Niepokalanej w erze posoborowej mówi, że „Słownictwo o. Maksymiliana niekiedy pokrywa się z językiem tego nurtu mariologii, który począwszy od wczesnego średniowiecza aż do dnia dzisiejszego używa wyrażeń przesadnych i w ten sposób bardzo obrazowy przedstawia miłosierdzie Maryi; wyrażenia zaś te w sposób niezamierzony dopuszczają taką interpretację, która niejako pozbawia Chrystusa atrybutu miłosierdzia.”W duchu opisanych tu wytycznych dla Rycerstwa Niepokalanej w 1997 roku Watykan zatwierdził nowe statuty stowarzyszenia. I nie dziwię się, że kiedy miałem lat 19, byłem młodszy i gorliwszy, to po liście do Niepokalanowa i wyrażonej tam chęci nawracania nie-katolików dostałem pismo, że do Rycerstwa się nie nadaję, a czasy się zmieniły… Dzisiaj faktycznie, bardziej próbuję nawracać sam siebie, ale modlę się codziennie również słowami, które zalecał św. Maksymilian:„„O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy… i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają…, a zwłaszcza za masonami i poleconymi Tobie".

Nie wstydzę się słów świętego, który tak widział wolnomularzy:

„masoni to nic innego jak tylko zorganizowana klika fanatycznych Żydów, dążących nieopatrznie do zniszczenia Kościoła Katolickiego”.

Już intencja jego prymicyjnej Mszy brzmiała: „Za nawrócenie Sary Petkowisch, schizmatyków, akatolików, masonów…”. Idei misji pojmowanej jako nawracanie innowierców, nawracaniu sercem pełnym miłości do ludzi błądzących, nawracaniu z bezgranicznym zaufaniem do Niepokalanej i idei Miłości chrześcijańskiej św. Maksymilian ofiarował swoje życie. Jego zwieńczeniem była gotowość na ukrywanie przez rok Żydów w Niepokalanowie w czasie II wojny światowej i na męczeńską śmierć w Oświęcimiu.Nie zapominajmy jakiego świętego aresztowali hitlerowcy!

Robert Wit Wyrostkiewicz: http://www.areopag21.pl/tradidi_quod_et_accepi/artykul_267_sw-maksymilian-ekumeniczny-bez-masonow.html

Czwartym obrońcą Polski, który zginął w Bitwie Warszawskiej 1920 roku 14 sierpnia w wigilię święta Wniebowzięcia jest ksiądz Ignacy Skorupka

"15 sierpnia 1920 r. w sztabach bolszewickich pułków czekały już gotowe sztandary z napisami: „Warszawa nasza!”. Ale Opatrzność przygotowała zdecydowanie różny od zaplanowanego przez Lenina, Trockiego i Tuchaczewskiego scenariusz obchodów tej uroczystości. W wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, poczynając od pierwszej godziny po północy, nastąpią wydarzenia, które staną się początkiem zasadniczej, cudownej zmiany sytuacji na froncie walk z niezwyciężoną armią spod znaku czerwonej gwiazdy. Ogromną rolę w tych wydarzeniach odegrał bohaterski kapłan ks. Ignacy Jan Skorupka. 

Ksiądz Skorupka jest jedynym kapelanem w prawobrzeżnej Warszawie. Stara się być wszędzie tam, gdzie przebywają żołnierze. Całe dnie spędza na dworcach, gdzie żegna i błogosławi idących na front ochotników. W szpitalach i w koszarach spowiada, udziela sakramentów, dodaje otuchy, umacnia wiarę i krzewi ufność w Opatrzność Bożą. Szczególnie często jest widywany w budynku gimnazjum Władysława IV, służącym za koszary I batalionu 236. pułku piechoty Legii Akademickiej, do którego zostało wcielonych wielu jego uczniów. Im właśnie ks. Ignacy chce towarzyszyć na froncie. 
Wymarsz, początkowo zaplanowany na 9 sierpnia, opóźni się o 4 dni. Dzięki temu ks. Skorupka zdążył odbyć spowiedź generalną (u Ojców Kapucynów na Miodowej) i sporządzić testament, w którym m.in. napisze: „Dług za wpisy szkolne spłacam swym życiem. Za wpojoną miłość Ojczyzny płacę miłością serca”
Ksiądz kapelan maszeruje w jednej grupie ze swoimi dawnymi uczniami, teraz towarzyszami broni. Idzie w stroju duchownym, w sutannie okrytej czarną narzutką, chroniącą od pyłu i kurzu, na szyi ma fioletową stułę. Wszak napisał w swoim dzienniku: „Sutanna wołać będzie do wszystkich, iż to sługa Boży. A więc człowiek głoszący istnienie, działanie Boga. Ja chcę być sługą Bożym – pragnę odpowiedzieć zamiarom Boga względem mnie” 
Na błękitnej wstążce błyszczy inkrustowany krzyż, dar siostry Matyldy Getter, przełożonej Franciszkańskiej Rodziny Maryi. Podczas marszu ks. Ignacy intonuje pieśni, które zalęknionym 17–latkom dodają ducha:

Błękitne rozwińmy sztandary,
czas strząsnąć 
zwątpienia już pleśń,
Niech w sercach 
zagorze znicz wiary,
I gromka niech ozwie się pieśń:

Spod znaku Maryi 
zwycięski my huf,
błogosław nam, Chryste, na bój.
Stajemy jak ojce, 
by służyć Ci znów,
My, Polska, my, naród, lud Twój!

Umocnieni na duchu i pokrzepieni odpoczynkiem młodociani żołnierze kontynuują forsowny marsz przez Rembertów w kierunku Ossowa, gdzie skoncentrują się siły nieprzyjaciela. Dopiero około godziny 22.00 żołnierze, często „mniejsi od swego karabinu” dotrą do wioski Leśniakowizna, oddalonej zaledwie o 2 km od celu. Nocleg znajdą w stodołach na sianie. Młodzikom, utrudzonym blisko 14–godzinnym marszem, nie będzie dany spokojny wypoczynek. O świcie (o godzinie 3.30), w wigilię uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, bolszewicy rozpoczynają gwałtowne natarcie. Zaczyna je krótka nawała ogniowa, następnie krasnoarmiejcy brawurowo rzucają się do ataku kilkoma falami piechoty! Ich przeciwnikiem są wczorajsi gimnazjaliści i studenci, którzy po raz pierwszy stykają się z przeciwnikiem; przeciwnikiem doświadczonym i niebezpiecznym. Wobec ataku ochotnicze kompanie szybko się wycofują, a jest to raczej ucieczka niźli zorganizowany odwrót! „Trudną istotnie sprawą było, pod silnym ogniem nieprzyjaciela, zmusić moich młodzików, uczniaków przeważnie, do posuwania się naprzód. Chłopcy ci, przywarci jak węże do ziemi, nie chcieli podnosić się do skoku, strzelając zaś, myśleli tylko o tym, aby jak najmniej narażać się na śmierć, a więc celowanie przez nich do nieprzyjaciela było nadzwyczaj problematyczne. Większość trzęsła się ze strachu.”

Na próżno mjr Kazimierz Sawicki–Sawa (1888–1971) usiłuje powstrzymać napór krasnoarmiejców. To się nie udaje i kompanie w zupełnej rozsypce, bezładnie uchodzą w stronę Ossowa, by schronić się pomiędzy domami przed ostrzałem: „Około godziny 5 rano widok pola walki był przerażający. »W wielkim nieporządku gromady ochotników biegły z powrotem do Ossowa, nie zwracając uwagi na wołania i rozkazy dowódców. Wkrótce masa uciekających wpadła do Ossowa. Część żołnierzy nie mogła opamiętać się i otrząsnąć z panicznego strachu. Pędziła dalej w głąb wsi. Część, zresztą nieliczna, skupiła się grupkami wokół swoich oficerów«” 
Bolszewicy, całkowicie pewni zwycięstwa, z potężnym okrzykiem: „Urra! Dajosz Warszawu! Urra!” (Hurra! Dawajcie Warszawę! Hurra!), nieubłaganie prą naprzód! Ich karabiny maszynowe nie próżnują i morderczy ogień bezlitośnie kosi uciekających czy próbujących stawiać opór dzieciaków
Akademicy nie mieli żadnego przygotowania wojskowego i nie potrafili rozwinąć się w tyralierę. Według wspomnień kronikarza 33. pułku piechoty: „Ppłk Sawicki przejeżdżał konno wzdłuż linii, kierując ochotnikami: po prostu brał ich za uszy i palcem wskazywał, gdzie mają się rozbijać. Ochotnicy wreszcie zrozumieli, o co chodzi i ruszyli do przeciwnatarcia.” 
Ogień nieprzyjacielski się wzmagał. Szereg żołnierzy biegnących w tyralierze zaczynał się łamać i chylić ku ziemi. Ksiądz Skorupka, widząc załamanie szyku, wybiega przed swoich towarzyszy. Jest w pierwszej linii. Sam prowadzi tyralierę, zagrzewając młodocianych żołnierzy do walki: „(...) porwany wewnętrznym nakazem, wznosząc w jednej ręce krzyż, drugą wskazując kierunek natarcia, pobiegł naprzód, aby pociągnąć za sobą żołnierzy i zatrzymać wroga. Krzyż w ręku księdza miał dodać odwagi tym bardzo młodym żołnierzom, od których Bóg i Ojczyzna zażądała nadludzkiej ofiary”
Nikt nie zauważył, kiedy zginął ks. Skorupka. Niemniej chwila śmierci tego kapłana, 14 sierpnia, stała się punktem zwrotnym bitwy pod Ossowem i jednym z punktów zwrotnych w dziejach wojny 1920 roku! Jak ujął to ks. kard. Aleksander Kakowski, ofiara kapłańskiego życia, złożona na ołtarzu Ojczyzny, świadomie i dobrowolnie, wydała stokrotny plon: „Do tej chwili Polacy uciekali przed bolszewikami, odtąd uciekali bolszewicy przed Polakami!” 
[Tekst jest fragmentem książki autorstwa ks. dr. Józefa M. Bartnika SJ i Ewy J. Storożyńskiej „Matka Boża Łaskawa a cud nad Wisłą 1920 r.” ]http://parafia-siennica.pl/index.php?pokaz=a_czytelnia/artykuly/artykuly10/skorupka1

 

Ksiądz Ignacy Skorupka do dziś pozostaje postacią, na temat której wiemy niewiele.

Polecam ciekawy art. Kingi Gawrońskiej: Ksiądz Ignacy Skorupka ochotnik spod Ossowa:

w: http://www.pilsudski.org.uk/pl/aktualnosci.php?wid=12&news=117

W wigilię święta Wniebowzięcia prośmy Matkę Najświętszą za Ich wstawiennictwem o wolną Polskę, wolną od złego i pomyślność jej ziemi i jej dzieci, biednych niedożywionych, niedouczonych, chorych (także duchowo) Polaków, by odzyskali to, co im zabrano, a co jest ich niezbywalną własnością i prawem.

Modlitwa za Ojczyznę jezuity ks. Piotra Skargi z 1612r

Boże, Rządco i Panie narodów, 
z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać, 
a za przyczyną Najświętszej Panny, Królowej naszej, 
błogosław Ojczyźnie naszej, by Tobie zawsze wierna, 
chwałę przynosiła Imieniowi Twemu 
a syny swe wiodła ku szczęśliwości. 

Wszechmogący wieczny Boże, 
spuść nam szeroką i głęboką miłość ku braciom 
i najmilszej Matce, Ojczyźnie naszej, 
byśmy jej i ludowi Twemu, 
swoich pożytków zapomniawszy, 
mogli służyć uczciwie. 

Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje, 
rządy kraju naszego sprawujące, 
by wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym 
mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować.

 

http://gazetawarszawska.net/easyblog/entry/paz-herold-rycerz-i-zolnierz-niepokalanej-wniebowzietej-maryi-dziewicy

 


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location