Ks. Dr W. Gronowski. Czy Jezus był z pochodzenia Żydem?

58 O tak, oświadczam wam: zanim Abraham się narodził, JA JESTEM. 59Na to chwycili kamienie, aby rzucić w niego.

Jan8: 58 -59

Biblia Pierwszego Kościoła

Septuaginta

Tłumaczenie x. Remigiusz Popowski SDB

 

"Czy Jezus był z pochodzenia Żydem?"

+

Text, mimo wielu lat od czasu publikacji, nie wyjaśnia prostego problemu: Jak jest dziedziczone pochodzenie rodowe hebrajskie, czy po linii ojca, czy po linii  matki.

Pochodzenie po linii matki jest tradycją talmudyczną i nawet najwybitniejsi rabini nie potrafią odpowiedzieć, od którego roku tak się to liczy  — przed czy po Chrystusie. Tu Autor powinien podać, że podczas Zwiastowania pochodzenie przebiegało  — już wybiegająco wobec potrzeb Talmudu tlącego się na horyzoncie — po linii biologicznej matki, skoro „Jezus” miał być „żydem”, a Józef nie był tu przyczyną.
Pochodzenie Abrahamowe jest po linii ojca, a nie linii matki, podobnie z pokoleniami Jakubowymi, które nie pochodzą po linii licznych nałożnic i żon Jakuba, które nawet nie wszystkie były Semitkami nawet, a mimo to są pokoleniami założycielskimi „żydów czystej rasy” – jakby to chcieli niektórzy, a w tym przypuszczalnie sam Autor.

Badania na Całunem Turyńskim wykazały, że osoba tam pierwotnie przykryta nie posiadała chromosomu męskiego XY, a więc nie pochodziła od ojca biologicznego.


„CHROMOSOM Y, JAK JEST DZIEDZICZONY W LINII MĘSKIEJ
Badanie chromosomu Y sprawdza się, gdy chcemy potwierdzić lub zaprzeczyć pokrewieństwo pomiędzy męskimi członkami rodziny. Możemy nawet sprawdzić dalekie relacje pomiędzy kuzynami, mającymi wspólnego męskiego przodka.
W jaki sposób dziedziczony jest chromosom Y ?
Mężczyźni posiadają chromosom X oraz Y , który przekazują swojemu potomstwu. Gdy zostanie przekazany chromosom Y, wówczas dziecko jest płci męskiej. Dzięki czemu chromosom ten jest taki sam w jednej linii męskiej. W przypadku kobiet, posiadają one dwa chromosomy X i przekazują jeden ze swych chromosomów X biologicznemu potomstwu.
Dlaczego warto wybrać badanie chromosomu Y.
Jeżeli ma się wątpliwości co do biologicznego pokrewieństwa warto wykonać badanie chromosomu Y. Badania te umożliwiają weryfikację pokrewieństwa pomiędzy wszystkimi męskimi członkami rodziny np.
brat - brat
kuzyn - kuzyn,
stryj - bratanek,
pradziadek - prawnuk,
dziadek - wnuk,
Wynik takiego badania pozwoli rozwiać wszelkie wątpliwości co do biologicznego pokrewieństwa.
https://www.genetico.pl/chromosom-y-jak-jest-dziedziczony-w-linii-meskiej.html

Medycyna nie zna takiego przypadku, kiedy człowiek nie posiadałby chromosomu w relacji do ojca biologicznego.

Błędne też jest używanie nomenklatury „żydowskiej”, słowo „żyd” ma bardzo wiele znaczeń i tak było przez wieki. Do chwili obecnej egzystuje wiele środowisk semickich charakteru Pięcioksięgu, które nie używa wobec siebie identyfikacji „żyd”.

Pan Jezus nie pochodził od żadnego żyda, ale od Boga. Nauka o chromosomach to prosto potwierdza. Pochodzenie matki jest tu bez znaczenia teologicznego, a może mieć jedynie znaczenie historyczne informacyjne, co do zdarzeń jedynie historycznych.

Żydowskość ” Jezusa” jest niezbędna na potrzeby boskości żydostwa.
Chrześcijanie najpierw wypiorą sobie mózgi żydowskością Pana Jezusa, potem zaś ”Jezus" będzie usunięty, ale żydowskość pozostanie jako bóstwo, również pozostanie, niezbędna ku temu nowemu kultowi, infrastruktura materialna i duchowa. Chrześcijanie zatem będą oddawać boską cześć żydom i ich uznawać za boga, i ten proces jest widoczny od dawna.

 

Red. Gazeta Warszawska

+

Uwagi niniejsze zostały spowodowane artykułem populary­zatorskim p. Stanisława Kobylińskiego pt.: Czy Chrystus był Ży­dem?, ogłoszonym w Merkuryuszu Polskim, nr 43 (183). z dn. 7 listopada br. !). Nie zabieralibyśmy w tej — dla fachowców przy­ najmniej — tak jasnej kwestii głosu, gdyby nie fakt, że rozwią­zanie Autora budzi bardzo poważne zastrzeżenia.

  1. Kobyliński jest „filozofem z wykształcenia”. Od szeregu lat zajmuje się zagadnieniem żydowskim. Przekonawszy się, że „kwestja żydowska jest w rdzeniu swojem polityczna i religijna” (s. 1335), uważał za konieczne, aby przy rozpatrywaniu problemu żydowskiego uwzględnić i stronę religijną. W artykule wyżej przytoczonym użytkuje Autor, jak stwierdza na s. 1335, osiągnięte w tej dziedzinie rezultaty swych długoletnich dociekań.

Bezpośrednią przyczyną do napisania tego artykułu było, jak wyznaje Autor (s. 1334), „ogłoszone w żydowskim Naszym Prze­glądzie oświadczenie prof. Michałowicza w sprawie podziału miejsc na wyższych uczelniach” !). Jak bowiem wiadomo, profesor M. przytoczył na usprawiedliwienie swego stanowiska następujący argument: „Skoro Pan Bóg nie wahał się włożyć duszy Swego Syna w ciało Semity, to nie jest ludzką rzeczą rozstrzygać, kto jest lepszy, a kto jest gorszy” (). Osobliwy ten — w kwestii „ław­kowej” — argument najwidoczniej mocno uderzył Autora, skoro nie omieszkał zaznaczyć, że: „Kwestja ławkowa maleje tutaj do rozmiarów błahego zatargu w zestawieniu z incydentalnie poru­szoną sprawą olbrzymiej doniosłości. — Czy Chrystus był Z.ydem? I czy ten, kto nie uznaje żydowskości Chrystusa przestaje być [1] [2] [3] wiernym chrześcijaninem?" (s. 1334). Wprawdzie śmiemy wątpić, czy kwestia cielesnego pochodzenia Jezusa jest — sama w sobie — tak ważnym zagadnieniem, aby ją móc nazwać „sprawą olbrzy­miej doniosłości'* (s. 1334). Skoro jednak Autor nie wahał się ją za taką uważać, potraktujemy ją poważnie.

W sprawie głośnego przemówienia profesora Michałowicza zabrali głos !) dwaj kapłani warszawscy, mianowicie ks. prałat S Popławski i ks. prałat M. Nowakowski. Na temat znaczenia argumentu „teologicznego" profesora M. czytamy w tym oświad­czeniu dosłownie, co następuje: „Teologiczny argument p. Profe­sora o Synie Bożym w ciele semity, specyficznie ujęty, haeresim sapit — trąci herezją Syn Boży „zstąpił z niebios i wziął ciało przez Ducha św. z Marii Dziewicy i stał się człowiekiem" (cre­do nicejskie). Jezus Chrystus prawdziwy Bóg jest zarazem praw­dziwym człowiekiem, ale podobnego Mu człowieka na świecie nie było i nigdy nie będzie. Nie przyszedł bowiem na świat semita, ale człowiek ) dla całej ludzkości, by cała ludzkość w Nim i przez Niego została uzdolniona do zbawienia, „który 3) dla nas i dla na­szego zbawienia zstąpił z niebios" (credo nic.). A jeśli brać pod uwagę, że p. Prof. Michałowicz w całym wypowiedzeniu nieściśle się wyraża i pod wyrazem semita rozumie Żyda i Chrystusa chce zakwalifikować jako zwyczajnego człowieka według miejsca po­chodzenia, to już słusznie nazwałby Go Galilejczykiem w myśl słynnego powiedzenia Juliana Odstępcy — zwyciężyłeś Galilej­czyku..." 4). Pan Kobyliński sądzi, że dwaj ci kapłani „odparli z całą stanowczością uroszczenie żydowskie, zawarte w oświad­czeniu p. prof. Michałowicza" (s. 1334). Mimo to jednak uważa, że tak „zdecydowana odprawa, podpisana dwoma choćby wysoce szanownemi nazwiskami, nie wydaje... się całkowicie wystarczającą w sprawie tak ogromnej wagi" (s. 1334). A to dlatego, że „w spra­wie pochodzenia Chrystusa" powinno — tak przynajmniej spo­dziewał się — nastąpić „wystąpienie korporacyjne, niejako ofi­cjalne jakiegoś ciała, np. Collegium Theologicum" (s. 1334). Tym bardziej, że wiadomo mu, iż wśród chrześcijan, a nawet wśród „teologów chrześcijańskich" jest rozpowszechniony pogląd, że „Je­zus był z pochodzenia Żydem" (s. 1334). Przy tym „oficjalne" [4] [5]

 

to „wystąpienie" wydawało mu się wprost konieczne ze względu na fakt, że Żydzi obwołują w ostatnich czasach tak często i gęsto w sposób najbezczelniejszy „żydowskość Jezusa[6]*, zwłaszcza wtedy, gdy im „zależy na rozbrojeniu moralnem chrze­ścijan wobec powstania jakiegokolwiek konfliktu chrześcijańsko-żydowskiego”. Wtedy bowiem, „podszywając się obyczajem faryzejskim pod autorytet Chrystusów, pouczają nas chrześcijan: „to tacy z was chrześcijanie, to tak uczył postępować Chrystus, bo czyż Chrystus sam nie był Żydem przede wszystkiem z pochodzenia, potem wychowania, wreszcie z przekonań" !) (s. 1334). Czyż wobec tego „Kościół Nauczający" (tamże) nie powinien przemó­wić? Czyż zwłaszcza wobec ostatniego „żydowskiego chwytu" profesora Michałowicza „Kościół Nauczający" nie powinien na­reszcie w tej „doniosłej sprawie" przerwać milczenia i pouczyć wierzących chrześcijan, że Jezus nie był Żydem”?

Ponieważ „Kościół Nauczający" nie zabrał w tej kwestii głosu, przeto Autor zdecydował się na wyczerpujące omówienie tego arcyważnego w dobie obecnej zagadnienia. Nie będąc wszakże należycie przygotowanym do rozstrząsania tego rodzaju problemów „teologicznych", liczy się z możliwością, że jego roz­wiązanie może być — nietrafne. Albowiem na stronie 1335 czy­tamy następujące oświadczenie: „Jeżeli w najlepszej wierze po­błądzę, spotkam się — jak tuszę — z życzliwym sprostowaniem".

Otóż stwierdzamy, że Autor zbłądził. Zbłądził głównie dla­tego, że nie będąc fachowcem, mógł nie wiedzieć, iż zabrał się do rozpatrzenia kwestii, która już jest rozwiązana, i że dlatego właśnie rozwiązał ją inaczej, niż wszyscy powołani do tego auto- rowie „dobrej wiary" przed nim. Bo oto, jak Autor rozwiązał ten „problem":

Nasamprzód stwierdza, „że teza żydowskości Jezusa opiera się na powadze dość znacznej". Tą powagą „dość znaczną" jest dla niego św. Paweł, który na temat pochodzenia Jezusa co do ciała pisze w liście do Rzymian 9, 1—5 dosłownie, co następuje: „(w. 1) Prawdę mówię (dosłownie: w Chrystusie) na Chrystusa! Nie kłamię: Zresztą świadectwo (prawdziwości) daje sumienie moje w Duchu świętym: (w. 2) że mam wielki smutek, źe usta­wicznie boleje serce moje (nad Żydami), (w. 3) Zaiste, jam pragnął być odrzuconym od Chrystusa za braci moich, za tych, co są

krewnymi moimi co do ciała l), za Izraelitów więc........................................................................................................................................................................... (w. 5)

....z których jest (tzn. pochodzi) — co do ciała — Chrystus.../’. Przytoczywszy ten tekst, Autor stwierdza w niedwuznacznych słowach (s. 1335), że: „Tekst Pawłowy jest wyraźny: Chrystus wedle ciała jest Izraelczykiem". Co prawda, istnieją jeszcze inne teksty Pawiowe, które są niemniej wyraźne, mianowicie Rzym. 1, 3 i Żyd. 7, 14. Autor nie wspomina o nich ani słowem. Dla­czego? Przypuszczamy, że z przeoczenia... A szkoda, że je prze­oczył, bo teksty te są bardzo wyraźne! Albowiem pierwszy z nich, Rzym. 1, 1—3 brzmi, jak następuje: „(w. 1) Paweł, sługa Jezusa Chrystusa, powołany Apostoł... (do głoszenia) Ewangelii Bożej, (w. 2) którą (Bóg) był przedtem obiecał przez proroków swoich w Pismach świętych (w. 3) o Synu Swoim (tzn. o Jezusie), który się Jemu stał z nasienia (tzn. z potomstwa) Dawidowego co do ciała". Wyjaśniamy, że ród Dawida należał do pokolenia Judy... Niemniej wyraźny jest drugi tekst, zawarty w liście do Żydów, 7, 14. Wiersz ten brzmi: „....jawną jest rzeczą, że z Judy wy­wodzi się nasz Pan". Teksty te są niedwuznaczne. Według nich Jezus pochodził z rodu Dawida, był więc — co do pochodzenia swego — Judejczykiem, czyli — Żydem. A powaga Pawłowa w tej kwestii nie jest, jak wyraża się o niej Autor, „dość znaczna", lecz — dla każdego wierzącego i uświadomionego katolika przy­najmniej — „n i e o m y 1 n a". Bo przytoczone teksty Pawiowe są autentycznym „słowem Bożym".

Na tym moglibyśmy właściwie już przerwać naszą dyskusję. Ale dla dobra sprawy chcemy wyczerpać temat. Autor argu­mentuje w dalszym ciągu tak: Choć ewangelia według Mateusza rozpoczyna się słowami: „Księga[7] [8]) rodzaju [9]) Jezusa Chrystusa, syna Dawidowego, syna Abrahamowego" (Mat. 1, 1), to jednak w słowach tych nie mieściłoby się stwierdzenie, że Jezus był — co do ciała — potomkiem Dawida. Rodowód bowiem, zawarty u Mat. 1,2—16, nie byłby — mimo treści 1,1 — rodowodem Jezusa, lecz rodowodem Józefa. Treść Mat. 1, 1 zaś tłumaczy­łaby się tym, że Józef był małżonkiem Marii i — z tego tytułu— legalnym ojcem Jezusa. Innymi słowy, rodowód Mat. 1, 1 — 16 * nie miałby „żadnego znaczenia w kwestii pochodzenia Jezusa, ponieważ Józef był tylko formalnym małżonkiem Marji i z tego tytułu jedynie ojcem legalnym i opiekunem Jezusa, lecz nie był jego ojcem faktycznym” (s. 1335). Podobnie przedstawiałaby się — zdaniem Autora — kwestia znaczenia dla pochodzenia Jezusa tekstu. Łuk. 1, 26—38.

Wywody te są jednak w części tylko słuszne. Przyznajemy, że Mat. 1, 2—17 — podobnie jak Łuk. 3, 23—38 — podaje rodo­wód Józefa, a nie Marii. Mimo to nie śmielibyśmy stanowczo twierdzić, że Mat. 1, Inn. jest bez wszelkiego znaczenia dla kwestii pochodzenia Jezusa. Przecież w Mat. 1, 1 czytamy dosłownie: „Rodowód Jezusa Chrystusa, potomka Dawida, potomka Abra­hama". Z tego wiersza zdaje się wynikać, że Jezus był rzeczy­wistym potomkiem Dawida. Z Mat. 1, 16 zaś — por. także Mat. 1, 18 nn. — należy wnioskować, że ewangelista dobrze wiedział, iż Józef był tylko legalnym ojcem Jezusa. A mimo to umieścił w 1, 1, jako wstęp do następujących wierszy, zawierających rodowód Józefa, zdanie: „Rodowód Jezusa Chrystusa, potomka Dawida, potomka Abrahama". Czy fakt, że Mateusz nazwał Je­zusa „potomkiem Dawida" i „potomkiem Abrahama" nie wskazuje wyraźnie na to, iż chce Go przedstawić jako Mesjasza, który — w myśl obietnicy danej Abrahamowi (por. Gen. 12, 3) — miał być potomkiem Abrahama, a w myśl obietnicy danej Dawidowi (por. 2 Sam. 7, 13—16) — potomkiem Dawidowym? Patrząc pod tym kątem widzenia na treść Mat. 1, 1, zdaje się nie ulegać wątpliwości, że ewangelista wprowadza tym stwierdzeniem Jezusa jako faktycznego potomka Abrahama i Dawida i tym samym jako Judejczyka. Zresztą, skoro według Mateusza l) Jezus narodził się z Marii bez wszelkiego współudziału Józefa, to widocznie ewangelista chciał w 1, 1, pośrednio stwierdzić, że Maria była — tak samo jak Józef — z rodu Dawida.

Podobnie przedstawia się dla ustalenia pochodzenia Jezusa sprawa znaczenia tekstu Łuk. 1, 26—38. Naszym zdaniem Autor niesłusznie odmawia i temu tekstowi wszelkiego znaczenia w tej kwestii. Przyznajemy, że w tekście tym nie ma wyraźnego i bez­pośredniego stwierdzenia, iż Maria wywodziła się z rodu Dawida [10] [11]). Fakt jednak, że Maria jest nazwana w tym tekście dziewicą (w. 27), że — zgodnie ze „zwiastowaniem" — ma począć Jezusa nie z Jó­zefa (por. przede wszystkim w. 34), lecz ,.z Ducha Świętego" (w. 35), że syn, którego porodzi, „będzie nazwany", tzn. będzie „Synem Boga” (w. 35), „Synem Najwyższego” (w. 32), że, wreszcie, Pan Bóg „odda mu tron jego „o j c a” (czyli* „praojca”) Dawida” (w. 32) i że, zasiadając na tym tronie, „będzie panował nad domem Jakubowym (tzn. nad Izraelem) na wieki” (w. 33), pozwala stwierdzić dwie rzeczy, mianowicie że św. Łukasz: 1) widzi  w zwiastowaniu cudownych narodzin Jezusa z Marii-Dziewicy zapowiedź spełnienia się proroctwa Iz. 7, 14 o narodzinach z Panny Immanuela-Mesjasza; 2) utożsamia mającego się narodzić z Marii- Dziewicy Jezusa z Mesjaszem, czyli onym sławnym potomkiem Dawida, który — w myśl obietnicy danej Dawidowi (2 Sam. 7, 13—16) a potwierdzonej przez usta różnych proroków — miał, jako potężny król, jako „król-ideał” z rodu Dawidowego, zasiadywać na wieki na jego, Dawidowym tronie, panując po wszystkie czasy nad Izraelem. Łukasz zna dobrze to proroctwo. I stąd wie, że Mesjasza powinien z Dawidem łączyć stosunek potomka do praojca. Praojcem zaś Dawida był syn Jakubowy, Juda. A Ju­dzie dał umierający ojciec z natchnienia Bożego taką obietnicę:

„Berło nie będzie odjęte od Judy.................................. aż przyjdzie ten, który ma być (przez Boga) posłany l). A on będzie oczekiwaniem narodów” (Gen. 49, 10). Proroctwo to, które zgodnie z Gen. 49, 1 miało się spełnić „przy końcu dni”, czyli — aby się wyrazić językiem pisarzy Nowego Testamentu — „w pełni czasów”, przewiduje więc, że Mesjasz wyjdzie z pokolenia Judy. To i temu podobne proroctwa były za czasów Chrystusa Pana aż nadto dobrze znane Żydom i św. Łukaszowi J). Stąd nie może ulegać najmniejszej wątpliwości, że Łukasz, przedstawiając, w swym opisie zwiastowania, Jezusa z jednej strony jako syna Dziewicy-Marii, a z drugiej — jako po­tomka Dawida, dał tym samym wyraz swemu przeświadczeniu, że Maria, matka Jezusa, wywodziła się — tak samo jak jej mał­żonek, Józef — z rodu Dawida.

Wobec tych danych nie może się ostać dalsze twierdzenie Autora, mianowicie, że „nie wiemy... ściśle, czy Marja była córką Abrahama. Izraelitką z rasy, czy też była tylko Żydówką z religji, pochodząc z przodków mieszanych aryjsko-żydowskich” (s. 1335). Twierdzenie to jest, oczywiście, błędne. W świetle przytoczonych i przedyskutowanych powyżej tekstów i proroctw biblijnych pewną jest rzeczą, że Maria pochodziła z rodu Dawida. Gdyby ktoś chciał temu przeczyć, musiałby konsekwentnie i zaprzeczyć, że jej Syn, Jezus, był obiecanym przez Boga patriarchom i przepo­wiedzianym przez proroków Mesjaszem. A tymczasem dla kato­lików stanowi jeden z artykułów wiary ta prawda, że Jezus, syn Marii, był Mesjaszem. Stąd myli się Autor, twierdząc, że: „Nie wiemy z pewnością, czy Jezus był synem Żydówki pod względem rasowym” (s. 1335). Naszym zdaniem ten punkt był i jest tak

ł) Tak za tekstem Wulgaty. Tekst hebr. jest nieco odmienny. Co do sensu jednak tego wiersza, nie może być żadnej wątpliwości, że zawiera za* powiedź, iż Mesjasz wyjdzie z pokolenia Judy.

  1. z) Jan 7, 40—43; Dz. Ap. 13, 16 nn.; 22 n.; Mat. 22, 35—37; Mar. 12, 35—37; Łuk. 20, 41-44.

jasny, że dziwimy się mocno, iż znalazł się ktoś, który stara się go kwestionować i zastąpić hipotezą, spoczywającą aż na tak kru­chych podstawach.

Tą hipotezą, jaką mamy na myśli, jest przypuszczenie Autora, że Maria — być może — „była tylko Żydówką z religji", że — być może — pochodziła „z przodków mieszanych aryjsko - żydowskich'1. Zaznaczamy wyraźnie, że Autor nie twierdzi kategorycznie, jakoby Maria pochodziła faktycznie „z przodków aryjsko - żydowskich". Cały sposób jednak jego rozumowania oraz fakt, że wspomina w ogóle o tej hipotezie jako możliwej, zdradza, iż przyjąłby ją bez zastrzeżeń, gdyby mógł znaleźć na jej poparcie choć jeden przekonywujący argument. Takiego argumentu Autor nie mógł jednak znaleźć, mimo że różni autorowie ') — przede wszystkim niemieccy — starali się naukowo uzasadnić tezę, że Jezus był z pochodzenia Aryjczykiem.

Redakcji Merkuriusza wszakże najwidoczniej ta hipoteza przypadła do gustu, skoro nie omieszkała w osobnym przypisku ją uzasadnić[12] [13] [14] [15] [16] [17]). Uzasadnienie to wypadło jednak bardzo blado. Sprowadza się bowiem do ogólnikowego twierdzenia, że Galileję „w czasach Chrystusa Pana zamieszkiwała aryjska ludność

mieszana syryjsko-grecka, od kilku pokoleń zaledwie wyznająca judaizm" (s. 1335). A ponieważ „N. Marja Panna po­chodziła z Galilei", stąd możliwość, że jej ród był aryjskiego po­chodzenia. Na dowód, że przypuszczenie to jest nie tylko mo­żliwe, lecz dość prawdopodobne, przytacza Redakcja Merkuryuszal) następujący argument: „Rewelacyjne — czytamy dosłownie — ba­dania ostatnie nad Św. Całunem turyńskim... wykazały, iż Chry­stus Pan był jasnowłosy i miał rysy aryjskie. W dzisiejszych czasach pomieszania ras nie rzucałby ten szczegół decydującego światła na pochodzenie, ale dwa tysiące lat temu w Galilei rzecz miała się zgoła inaczej. Cechy zewnętrzne więc oblicza Chry­stusa Pana każą poważnie wątpić o tern, czy Jego Matka N. M. Panna była Żydówką z rasy".

Co sądzić o tej hipotezie? Ostatni argument, zaczerpnięty z interpretacji negatywu wizerunku Chrystusowego, widniejącego na Całunie turyńskim, nie posiada tej siły dowodowej, jaką mu przypisuje Redakcja Merkuryusza. A nie posiada jej z tej racji, że autentyczność Całunu nie została dotychczas — wbrew zapew­nieniom Hynka-Karwowskiego “) — „naukowo" udowodniona. Naszym zdaniem, więcej niż jedna wątpliwość czeka jeszcze na prawdziwie naukowe wyjaśnienie. Drugie twierdzenie Redakcji Merkuryusza, mianowicie, że „N. Marja Panna pochodziła z Gali­lei", jest bardzo wątpliwej natury. Bo znamy kilka tradycyj pale­styńskich. niejedne z nich sięgają dość odległych czasów, które wymieniają jako miejsce narodzenia Marii: Nazaret, Sefforis, Jero­zolimę i Betlehem *). A z tych miejscowości dwie pierwsze tylko są miastami galilejskimi, dwie ostatnie — judzkimi. Co prawda, podania wymieniające Sefforis i Betlehen jako miejsce narodzin Marii są mało prawdopodobne. Za to tradycja jerozolimska może śmiało konkurować z tradycją nazaretańską. Przypuśćmy jednak, że Maria rzeczywiście urodziła się w Nazaret, a nie w Jerozo­limie. To z tego nie wynikałoby jeszcze, że jej ród wywodził się faktycznie z Galilei. Przecież i w tej hipotezie trzeba by się liczyć z tą możliwością, że któryś z jej przodków sprowadził się z Judei do Nazaret. Tym bardziej, że o Józefie wiemy pozytyw­nie, iż jego ród wywodził się z Betlehem judzkiego. A mimo to Józef mieszkał w Nazaret. Za tym, że ród Marii wywodził się z Judei, zdaje się przemawiać fakt, że jej krewna, św. Elżbieta, mieszkała w górach judzkich. W tym świetle „pochodzenie" Marii „z Galilei" musi uchodzić za bardzo problematyczne. Trzeci wreszcie argument Redakcji Merkuryusza, polegający na twierdze­niu, że Galileję za czasów Chrystusa Pana zamieszkiwała „aryjska ludność mieszana syryjsko grecka", nie posiada dosłownie żadnej siły dowodowej. Twierdzenie bowiem, że całą Galileję zamiesz- [18] [19]

kiwała w owych czasach wyłącznie tylko ludność aryj­skiego pochodzenia, jest w jaskrawej sprzeczności ze stanem faktycznym. Tylko dyletant może się odważyć na takie twier­dzenie. Przecież o małżonku Marii, o św. Józefie, wiemy z całą pewnością, że jego ród był rdzennie żydowski. A tymczasem Józef mieszkał w Galilei. Przyznajemy, że w epoce Chrystusa ludność Galilei wykazywała pod względem etnicznym wielką różno­rodność, przeczymy jednak, że ta różnorodność wykluczała całkokowicie obecność elementu rdzennie żydowskiego l). A zatem: twierdzenie Redakcji Merkuryusza o aryjskości pochodzenia Marii i — tym samym — Jezusa jest niepoważne, bo bezpodstawne i sprzeczne z danymi biblijnymi.

Ale wróćmy do wywodów p. Kobylińskiego. Jak już zazna­czyliśmy, p. K. nie ma pewności, że Maria była Aryjką co do pochodzenia, lecz uważa to za niewykluczone. Dlatego liczy się w dalszym ciągu swego artykułu z możliwością, że Maria była— jak się wyraża — „Izraelitką z rasy” '). A w tej hipotezie „ży­dowskość Jezusa” jest — zdawało by się — nieuniknioną konse­kwencją. Autor tymczasem jest innego zdania. Bo oto, co czy­tamy na ten temat wśród jego wywodów: „Przyjmijmy jednak — tak pisze dosłownie (s. 1336) — tezę żydowską J, że Marja była Izraelitką z rasy. Dla Żydów jest ta okoliczność w myśl Starego Zakonu wystarczającą, aby Jezusa uważać za Żyda: syn Żydówki jest Żydem. Lecz dla chrześcijan? Czy i ich musiałby obowiązy­wać pogląd żydowski ł), bez względu na to kto był ojcem Jezusa}1? Oczywiście Autor nie godzi się na ten pogląd. Jego zdaniem inne rozwiązanie byłoby właściwsze. Polegałoby ono na tym, że, zgodnie z dogmatem chrześcijańskim i nauką ewangelij, „Matka Jezusa była dziewicą i poczęcie Jezusa dokonało się w sposób nadnaturalny z Ducha Świętego”. Dzięki temu „Jezus nie miał ojca cielesnego, był unikatem, wyjątkowym, jedynym egzempla­rzem rodzaju ludzkiego”. Z tych stwierdzeń Autor wyprowadza następujące wnioski: „Jeżeli zastanowimy się teraz nad stosun­kiem wzajemnym obu pierwiastków — boskiego i ludzkiego, to nie­wątpliwie zmuszeni będziemy przyznać przewagę boskości nad człowieczeństwem. Cóż w tych warunkach znaczyłoby, gdyby na­wet Marja była Izraelitką z rasy? Czy więc chrześcijanin, a tem- bardziej teolog chrześcijański, powinien powtarzać pogląd ży­dowski, że Jezus był z pochodzenia Żydem”? „Konkluzja Autora

D Por. ks. Dąbrowski, Chrystianizm..., s. 20, przyp. 3.

“) Ściślej: „Żydówką**, lub: „Judejką** z rasy.

  • Nie jest to wyłącznic tylko teza żydowska, lecz .. chrześcijańska. Bo wszyscy chrześcijańscy teologowie, tak wschodni jak i zachodni, tak kato* liccy jak i — do niedawna — protestanccy, byli zgodnie przeświadczeni, że Jezus był z pochodzenia — Judejczykiem. Co prawda, teologowie rzadko kiedy stwierdzają to w słowach wyraźnych. Było to po prostu zbyteczne, bo nikomu, nikomu dosłownie nie przyszło na myśl, aby to kwestionować.
  • Słusznie Autor zaznacza, że Żydzi zajmują „stanowisko naturali* styczne, sprzeczne z dogmatem chrześcijańskim**, utrzymując, „iż Jezus miał ojca cielesnego i był nim Żyd“ (s. 1336).

 

i w tym wypadku jest błędna. Jest błędna dlatego, że rozumo­wanie jego jest logicznie wadliwe. W przesłankach bowiem Autor traktuje o tym, że „Jezus nie miał ojca cielesnego", że był dla­tego — jako „człowiek” — unikatem. We wniosku zaś omawia stosunek wzajemny obu pierwiastków, boskiego i ludzkiego, w Chry­stusie. A słowo „pierwiastek” jest tu równoznacznie użyte z wy­razem ,,natura”, jak to wynika z następującego dalszego oświad­czenia Autora: „Zwycięstwo — twierdzi bowiem w dalszym ciągu

  1. K. — w życiu codziennem tezy żydowskiej............................................................................................................................................................................. !), wbrew

dogmatowi chrześcijańskiemu o tajemnicy podwójnej, boskiej i ludzkiej, natury Chrystusa, jest dowodem tajemnego wpływu żydowskiego w dziedzinie religji chrześcijańskiej”... A więc, tu już nie mówi o „pierwiastku boskim i ludzkim”, lecz o „po­dwójnej naturze w Chrystusie”. Czyli Autor przeskoczył w mię­dzyczasie na nieco szerszą platformę. Albowiem podczas gdy w przesłankach pozostawał na terenie człowieczeństwa Jezusa, we wniosku znalazł się nagle na szerszym terenie, na terenie „podwójnej natury”, boskiej i ludzkiej, Chrystusa, obejmując tak w zasięg swych twierdzeń całą Osobę Chrystusa, Osobę Jezusa[20] [21] Chrystusa, Boga-Człowieka. Jedynie dzięki temu „skokowi” stał się możliwy wniosek, że Jezus był pod każdym względem wyjąt­kowym człowiekiem, tak dalece wyjątkowym, że — mimo iż wziął swe ciało z rasowej Izraelitki czy Żydówki — sam nie należał do żadnej rasy. Podkreślić jeszcze wypada to, że Autor jest tak przekonany o słuszności swej tezy, iż nie zawahał się pomawiać teologów chrześcijańskich o uleganie tajemnym wpływom żydow­skim w dziedzinie dogmatu czyli wiary. Albowiem p K. stwierdza w słowach wyraźnych, że teza o „żydowstości Jezusa”, głoszona przez teologów chrześcijańskich, jest żydowskim wymysłem i sprzecz­na z dogmatem chrześcijańskim o podwójnej naturze Chrystusa. Podziwiamy tupet „teologiczny” Autora. Niemniej jednak stwier­dzić musimy z całą stanowczością, że nie przyjmujemy jego pouczenia, bo jest w sprzeczności z wiarą katolicką. Według tej bowiem, Jezus był „Synem Dawidowym”, Mesjaszem z rodu Dawidowego, a więc Judejczykiem z pochodzenia. Teza o żydo­wskości Jezusa nie jest zatem nie tylko antydogmatyczna, lecz przeciwnie jest podstawą, gwarantującą poprawne zrozumienie dogmatu o podwójnej naturze w Chrystusie. Chrystus był wpraw­dzie Bogiem-Człowiekiem. Jako Człowiek był unikatem, bo nie miał ojca cielesnego. Mimo to jednak był prawdziwym, kompletnym człowiekiem, człowiekiem z krwi i kości, podobnym do nas, do każ­dego z nas we ws7ystkim „prócz grzechu”"). Ciało swe wziął ze swej Matki, Najśw. Marii Panny. Ten punkt należy do wiary katolic­kiej 3). Stąd od matki odziedziczył — razem z ciałem — przynale­żność rasową. Matka Jezusowa zaś była Judejką. Dlatego i Jezus był Judejczykiem z rasy ł).

Tak przedstawia się kwestia pochodzenia co do ciała Jezusa w świetle danych biblijnych i nauki teologów Kościoła. Twier­dzenie, że teza ta sprzeciwia się dogmatowi o podwójnej naturze Chrystusa, jest wynikiem nieznajomości zagadnienia i treści tego dogmatu. Zresztą Autor słabo orientuje się w dogmatyce kato­lickiej. Inaczej bowiem nie odważyłby się — przypuszczamy — na takie twierdzenie, jak to oto: „Zwycięstwo w życiu codzien- nem — pisze p. K. dosłownie pod koniec swego dowodzenia (s. 1336 n.) — tezy żydowskiej.... jest dowodem tajemnego wpływu żydowskiego w dziedzinie religji chrześcijańskiej.... Wpływ ten— nie ujawniony ze względu na niezmierną drażliwość zagadnienia— sięga aż do początków chrześcijaństwa, przede wszystkim do Pawła Apostoła. Otóż -), ....w czasach obecnych powszechnego przełomu wpływ ten domagałby się wyświetlenia i ujawnienia [22] [23] [24]

w interesie religji chrześcijańskiej i narodów chrześcijańskich"** Czyli, innymi słowy p. K. twierdzi że odpowiedzialność za to, iż wśród teologów chrześcijańskich przyjęła się teza o „żydowskości Jezusa”, którą to tezę niesłusznie uważa za „wymysł żydowski”, należało by przypisać temu, którego nazywa „Pawłem Apostołem”, Ten to „Paweł Apostoł”, będąc rodowitym Żydem, podzielał — jego zdaniem — błędną opinię żydowską co do pochodzenia Jezusa z Żydów, utrwalił ją następnie w swych listach i tym samym w tak ważnej kwestii wprowadził w błąd cały świat chrze­ścijański na przestrzeni dziewiętnastu blisko wieków! To, że listy Pawłowe są natchnione, to, że Paweł dobrze znał proroctwa Sta­rego Testamentu, dotyczące przyszłego Mesjasza, czyli Boskiej Osoby Jezusa Chrystusa, to wreszcie, że Paweł wiedział, iż Jezus „był uczyniony z niewiasty” 1), to wszystko nie powstrzymało Autora od niegodnego wierzącego katolika twierdzenia, że Paweł uległ wpływom żydowskim i „przeszwarcował” — że się tak wy­razimy — do chrześcijaństwa „antydogmatyczną” tezę o „żydow­skości” Jezusa. Przecież i inni Apostołowie także wiedzieli, że „Mesjasz miał przyjść z nasienia Dawidowego, mianowicie z mia­steczka Betlehem, z którego pochodził Dawid” [25] [26]). Ale Autor nie uważał za stosowne, aby zebrać i zbadać cały odnośny materiał biblijny, lecz zadowolił się w sposób iście dyletancki rozwiąza­niem tego „problemu” według swego „upodobania”. Stąd nie dziw, że żaden uświadomiony katolik, a tym bardziej teolog, nie- może pisać się na jego wnioski.

Faktu, że uważamy przynależność rasową Jezusa do narodu żydowskiego za prawdę ponad wszelką wątpliwość pewną, nie należy jednak tak pojmować, jakobyśmy tym samym byli skazani na złożenie broni przed opinią żydowską, która próbuje na swój sposób wykorzystać „żydowskość” Jezusa w walce ze społeczeń­stwem chrześcijańskim. Wiemy, że nie brak nawet wśród Żydów oświeconych ludzi, którzy bardzo często do tego właśnie uciekają się argumentu, gdy chodzi im o rozbrojenie doszczętne przeciw­ników politycznych. Znamy także i takich „uświadomionych”

chrześcijan, którzy wobec tego argumentu czuli się bezbronni i zbratali się z atakującym zajadle chrześcijaństwo żydostwem do serdecznej współpracy. Co więcej, codziennie prawie stwierdzamy z boleścią, że i wśród nas zaczynają się powiększać szeregi tych katolików, którzy zgorszeni tą żydowskością Jezusa i jego religii porzucają Jego wiarę i starają się ją zastąpić jakimś wyznaniem „plemiennym”. Widocznie ci wszyscy zapominają o dwóch zasad­niczych prawdach, mianowicie: 1) że sama krew nie stanowi jeszcze całego człowieka, 2) że Jezus nie był tylko człowiekiem, lecz Bogiem-Człowiekiem. Jako Bóg-Człowiek Jezus Chrystus przewyższa nieskończenie pod każdym względem wszystkie naj­wybitniejsze jednostki, jakie poszczególne rasy kiedykolwiek do­tychczas wydały lub w przyszłości wydać mają. Stąd nauka Chrystusa nie jest bynajmniej przejawem geniuszu żydowskiego czy izraelskiego, ani przejawem geniuszu rasy semickiej, lecz jest objawem Odwiecznej Mądrości Bożej, jest — objawiona. Dlatego nauka Jezusa nie może żadną miarą uchodzić za dowód, stwierdzający wyższość rasy semickiej pod względem twórczości religijnej nad innymi rasami. Czy wobec tego pochodzenie cie­lesne Jezusa mogło wywrzeć jakikolwiek istotny wpływ na treść Jego boskiej nauki? Czy można doprawdy rozumnie przypuszczać, że Jego nauka wypadłaby zasadniczo inaczej, gdyby Jezus był przyszedł na świat z matki — Aryjki? Gdyby tak, to dlaczego nie brak autorów, którzy ze względu na wzniosłość Jego nauki są skłonni Jesusa ogłosić przedstawicielem najgenialniejszej — w ich przeświadczeniu — rasy, rasy aryjskiej? W świetle tych rozważań wygrywanie przez Żydów „żydowskości" Jezusa oka­zuje się — zwyczajnym łapichłopstwem.... Tym bardziej, że Żydzi całkiem bezpodstawnie częstokroć twierdzą, że Jezus był Żydem z przekonania nawet.... Tym bardziej, że Żydzi nie uznali i dotąd nie uznają ani posłannictwa mesjańskiego Jezusa, ani Jego nauki... Tym bardziej, że dla Żydów Jezus zawsze jeszcze jest zwykłym przestępcą, zwyczajnym zbrodniarzem, renegatem i zdrajcą sprawy żydowskiej, którego — jak utrzymują — ich przodkowie słusznie stracili... Tym bardziej, że tak wielce dla żydostwa zasłużeni ..mistrze”, czyli twórcy „świętego" Talmudu uważali za stosowne, by w tak nieprzyzwoity nieraz — jak na owe odległe czasy na­wet sposób zohydzić pamięć Jezusową... [27]) Jakim prawem więc Żydzi doby obecnej śmią się zasłaniać powagą Jezusa? Oświeceni katolicy będą wiedzieć, jak odpierać ich niecne ataki!

Poznań.                                         Ks. Dr W. Gronowski.

 

Ponieważ w artykule niniejszym chodzi o zbadanie, czy Jezus był ro* dowitym Żydem, stąd moglibyśmy równie dobrze nadać tematowi brzmię* nie: Czy Jezus był Judejczykiem? Jeśli mimo to zatrzymaliśmy w nagłówku słowo Żyd, to uczyniliśmy to głównie dlatego, że ścisłe znaczenie wyrazu „Judejczyk*4 dla wielu jest nieuchwytne.

[2])     Profesor M. jest senatorem, prezesem świeżo powstałego „Klubu De* mokratyczncgo** i kierownikiem uniw. kliniki chorób dziecięcych w Warsza* wie. Wbrew postanowieniom władz uniwersyteckich prof. M. przeciwstawił się przeprowadzeniu podczas swych wykładów getta ławkowego. Zainterpelowany w te i sprawie w dn. 19. X. na początku wykładu przez prezesa Koła Medy* ków, prof. M. odpowiedział przemówieniem, które, według doniesienia Na­szego Przeglądu z dn. 20. X., brzmiało następująco: „Od pewnego czasu spo* dziewałem się zainterpelowania mnie w tej sprawie. Wolno Jego Magnifi* cencji Panu Rektorowi, jako wybranemu przez nas, profesorów, gospodarzowi, mieć w tej sprawie swoje zdanie. Ale wolno też senatorowi Rzeczypospolitej Polski, który przysięgał na Konstytucję, przestrzegać przepisów. Skoro Pan Bóg nie wahał się włożyć duszy Swego Syna w ciało Semity, to nie jest ludzką rzeczą rozstrzygać, kto jest lepszy, a kto gorszy. Wiem, że semici są nieszczę* śliwi jak roślina pozbawiona swego naturalnego podłoża, ziemi, rzucona przy drodze. Wierzę, że w Palestynie, gdzie teraz pali się ziemia pod nogami i krwią trzeba ją okupywać, nastąpi ich odrodzenie. Póki konstytucja nie jest oba* łona, to ja nie będę jej obalał. Mówię to jako wierny obywatel Państwa i w sumieniu swojem chcę zostać wiernym chrześcijaninem**. (Przytoczyliśmy za pismem Merkuryusz Polski,nr 43, s. 1351).

[3])      Nic mamy zamiaru rozstrząsać kwestii, dotyczącej siły dowodowej tego „osobliwego41 argumentu, ani — tym mniej — kwestii pobudek, z jakich prof. M. nadał swemu oświadczeniu tak mocno „chrześcijańskie44 zabarwię* nie, lecz ograniczamy się do rozpatrzenia głównego problemu (jeśli to za* gadnienie może być w ogóle nazwane „problemem44), mianowicie: Czy Jezus był z pochodzenia Żydem?

*) Na lamach pisma Wieczór Warszawski, z dn. 24. X. b. r., p. t. W sprawie oświadczenia prof. Michałowicza: Głos kapłanów' o podziale ławek na wyższych uczelniach.

[5]) Zwrot: „Nie przyszedł bowiem na świat semita, ale człowiek dla całej ludzkości", nie jest f, bardzo jasny — w tym 5 kontekście. Bo jeśli ten „człowiek" był prawdziwym człowiekiem z krwi i kości, to wtedy nie można wykluczyć możliwości, że mógł być — Semitą. Nie przeczymy, że Jezus był „człowiekiem dla całej ludzkości". Uważamy jednak, że zwrot ten określa jedynie Jego misję, nigdy zaś Jego pochodzenie co do ciała...

ł) I ten zwrot nie grzeszy precyzją „teologiczną". „Który" odnosi się przecież w tym oświadczeniu do podmiotu gramatycznego: „człowiek". W Credo Nicaenum tymczasem podmiotem do „który" jest: „Jesum Chris tum Filium Dei unigenitum..., Deum verum de Deo vero...

) Przytaczamy za: Merkuryusz Polski, nr 43, s. 1351n.

[6] ) Twierdzenie, że rodowity Żyd musi zawsze i wszędzie być i Żvdem z przekonań, jest błędne. Bo czyż historia nie zna wypadków, że, np., rodowity Niemiec, wychowany po niemiecku, stał się stuprocentowym Polakiem, Pola* kiem z przekonania? Przyznajemy, że u Żydów asymilacja odbywa się — zwłaszcza w naszych warunkach i czasach — bardzo powoli i opornie. Jak długo jednak pozostanie pewnikiem naukowym, że Żydzi, acz zaliczają się na równi z Arabami, Aramejczykami, Syryjczykami (przynajmniej częścio* wo), Babilończykami, itd. — do                            Semitów, są —       mimo pewnych                                                         różnic

„rasowych" — „ludźmi", nic śmielibyśmy twierdzić, że u nich taka asymila* cja jest absolutnie niemożliwa. Stąd też dziwimy się mocno tym autorom Żydom, którzy z żydowskości pochodzenia Jezusa wysnuwają wniosek, że Jezus był „Żydem z przekonań". Może z czasem                                                                       zechce się im i twier*

dzić, że był także wiernym wyznawcą.... świętego Talmudu? Nie wia* domo doprawdy, co więcej u nich podziwiać, czy ich „naiwność", czy też ich „bezczelny tupet". Przecież znane są te ustępy ze świętego Talmudu (autentycznego, z czasów                              przed      cenzurą), które z taką bezdenną

nienawiścią wyrażają się o Jezusie,             że o.      Lagrange (Le Messianisme,                                               s. 290)

nie zawahał się je tak ocenić: „Ustosunkowanie się Talmudu do Jezusa stanowi ten rys, który mu najmniej przynosi zaszczytu, i radzibyśmy wierzyli, że Żydzi oświeceni doby obecnej wstydzą się za swych dawnych mistrzów. Oni bowiem nie powodowali się (innym uczuciem), jak nienawiścią, i nic po* sługiwali się innym argumentem, jak nicprzyzwoitością, względem (Niego)"... Zresztą Żydzi powinni pamiętać, że dotychczas wśród narodów „szanujących się" ma pełne jeszcze znaczenie powiedzenie E. Renana (L‘ islamisme et la science, s. 396; przytaczamy za Kobylińskim, s. 1334), iż: „Nie dziedziczy się po tych, których się zamordowało. Żadną miarą nie należy pozwolić, aby prześladowcy korzystali z tego, co sami prześladowali".

[7])      Czyli: Żydami.

[8])      Autor podaje błędnie: „Księgi rodzaju...**

:{) Wyraz „księga rodzaju** ma znaczenie: „rodowód**. Por. K. Rósch, Das Neue Testament, 1936, s. U, który znakomicie tłumaczy Mat l, l: „Stammbaum Jesu Chnsti../*

  • Mat. 1, 18—25.

[11])     Co do Józefa, tekst ten wyraźnie stwierdza, że pochodził „z domu (tzn. ,,rodu“) Dawida. Por. 1, 26—27: „A miesiąca szóstego posłań jest od Boga anioł Gabriel do miasta galilejskiego, które zwało się Nazaret, (w. 27) do dziewicy zaślubionej mężowi, któremu było na imię Józef, z domu (•— ro* du) Dawidowego. A imię dziewicy było Maria*'.

*) Pionierami aryjskiego pochodzenia Jezusa byli: Houston Stewart Chamberlain (Dic Grundlagen des neunzehnten Jahrhunderts, Munchen, (9 wyd.) 1909; por. ks. E. Dąbrowski, Chrystianizm a judaizm, Warszawa, 1935, s. 19; 20, dop. 3) i Theodor Fritsch ( Beweismaterial gegen Jahwe, Leip* zig (3 wyd.) 1913). To samo zdanie głosili: Paul Haupt (profesor w Balti* morę, w Orientalistische Literaturzeitung, maj 1908), Friedrich Dclitzsch (Die grosse Tauschung, Berlin, 1920), Friedrich Dóllinger (Baldur und Bibel, Niirn* berg, 1920) i wielu innych. (Por. H. L. Strack u. P. Billerbeck, Das Ewangelium nach Matthaus erlautert aus Talmud und Midrasch, Munchcn, 1922). Autoro* wie ci (protest.) piszą tu (na s. V) dosłownie: „Pan (Jezus) przynależał, pod względem swego cielesnego pochodzenia, do narodu żydowskiego, i to jako potomek Dawidowy... Także Marek i Mateusz, Jan, Paweł i Piotr oraz inni autorzy ksiąg, należących do Nowego Testamentu, byli (poza Łukaszem) Ży* darni41. W dopisku zaś 1. na tej samej stronie wyliczają niejednych zwolen* ników opinii, że Jezus był Aryjczykiem z pochodzenia, i stwierdzają, że „ich twierdzenia są jednak całkiem bezpodstawne**. Na tę ocenę godzimy się bez najmniejszego zastrzeżenia). Mimo to jednak osobliwa ta opinia nie zdobyła sobie większego rozgłosu. Ten — zupełnie niezasłużony — zaszczyt spotkał ją dopiero, kiedy Adolf Rosenberg stał się jej gorącym rzecznikiem w swej sławnej książce: Der Mythus des XX. Jahrhunderts (Munchen, 1934; o aryj* skim pochodzeniu Jezusa patrz s. 76; 601 nn.).

[13])  Przypisek 1) na s. 1335 n.

[14])              Cały ten przypisek jest bardzo mętnie i nieudolnie ujęty. Toteż

zdaje się nie ulegać wątpliwości, że jego Autor nie jest specjalistą od tego

rodzaju zagadnień. W sposób zawiły stara się on krótko wykazać: 1) że „związek Galilei z Judeą był zawsze luźny**, 2) że „cała żydowska (ściśle?: izraelska) ludność Galilei i Transjordanji44 została za panowania Gadyty Me* nahema (w VIII. w. przed Chr.) „ewakuowana** w głąb Azji, 3) że odtąd osiedlali się tam Scyci, Grecy i inne szczepy aryjskie, 4) że dopiero „pierwsi Hasmonejczycy (II. wiek przed Chr.) zjudaizowali te tereny siłą". Twierdze* nia te są: w części zbyt ogólnikowe, w części zaś — zbyt przesadne czy nie* ścisłe, aby mogły „udowodnić** tezę Autora tego przypisku.

Aenum Kapłańskie. Rok 24. Tom 41.                                                                                                                                            5

*) Przypisek 3. na s. 1337.

2 0 R. W. Hynek, Święty Całun, Męka Pańska w oświetleniu nauki. opracował St. Karwowski, Poznań, 1937.

[19]) Por. ks. P. Stach, Podróż naukowa do Ziemi św.. Lwów. 1937. s 222.

c

*) Mianowicie o „żydowskości Jezusa*1. a) Por. Filip. 2, 5 nn.; Żyd. 4, 14 n.

[21] Por., np., tzw. „atanazjańskie** wyznanie wiary (— prawdopodobnie z V wieku). Por. Denzingcr..., (4. wyd.), nr 39 n. Naukę o Jezusie ujęto

że Pan nasz Jezus Chrystus, Syn Boży, jest Bogiem i Człowiekiem. Bogiem jest, będąc zrodzony przed wiekami z istoty (po łac. ex substantia) Ojca, a człowiekiem, będąc zrodzony w czasie z materii (po łac. ex substantia) matki. Jest On doskonałym człowiekiem, składającym się z duszy rozumnej i ciała ludzkiego** (Denz., nr 40).

  1. J) Por. także anonimowy artykuł: Człowieczeństwo Jezusa (Chrystus Pan a rasa ludzka), ogłoszony, na s. 493 n., w Gazecie Kościelnej, nr 46'(rok XLIV) z dn. 14 listopada ub. r. Artykuł ten nie jest bardzo przejrzysty. Nic* wiadomo doprawdy, do czego Autor zmierza. Tym bardziej, że artykuł rozpo* czyna się następującym zdaniem: „Na łamach prasy polskiej ukazały się nie* dawno debaty na temat: Czy Chrystus Pan był semitą, czy więc posiadał cechy charakteru, jako człowiek, właściwe tej rasie**? Na główne pytanie, mianowicie: czy Jezus był Semitą, Autor nie dał wyraźniej, jasnej odpowie* dzi, lecz zbył czytelnika przytoczeniem: 1) wyjątku z tzw. „atanazjańskiego** wyznania wiary oraz 2) opinii kilku autorów, tak katolickich jak i innowicr* czych, wyrażających się z ,,wyjątkowym*1 uznaniem o „człowieczeństwie** Je* zusa, i konkluduje: „Jezus — to nie przedstawiciel jakiejś tylko odrębnej rasy — to postać nadludzka. Jak trudno ją tłumaczyć jako czysto ludzką, przyznają i uczeni nie wierzący**.... „Wciąganie zatem boskiej Osoby Chry* stusa Pana do polemik rasistowskich należy uważać za wysoce niewłaściwe**. Godzimy się całkowicie na tę ostatnią konkluzję. Niemniej jednak uwa* żamy, że należało jasno i wyczerpująco odpowiedzieć na pytanie, czy Jezus był Semitą, ściślej: Judejczykiem czy Żydem, skoro — zgodnie z założeniem Autora — artykuł to właśnie miał spełnić zadanie. Autor tymczasem zado* woli! się odpowiedzią na to konkretne pytanie następującą cytatą o treści bardzo ogólnej, zapożyczoną z dzieła Ks. bpa Nowodworskiego: „Wszyscy wielcy, górujący w dziejach człowieczeństwa ludzie, byli dziećmi swego czasu

[23] nosili na sobie cechę ludu, do którego należeli. Sokrates... był Grekiem; Zoroaster jest mężem Wschodu; prorocy na każdej stronicy swoich pism na* tchnionych pozostawiają pieczęć czysto hebrajskiej narodowości. Zupełnie inaczej ma się rzecz z Jezusem. Wprawdzie w zewnętrznych ogólnych stosun* kach życia przedstawia się On, jako człowiek należący do narodu żydowskiego, bo inaczej nie byłby prawdziwym człowiekiem, z kobiety narodzonym i po* między ludźmi żyjącym, ale byłby myślą samą tylko, cieniem jakimś bez świc* żości i rzeczywistości życia**... Czyżby w tych słowach miała się mieścić odpo* wiedź Autora na jego konkretne pytanie: Czy Jezus był Semitą?

[24]) Nowe alinea.

*) Gal. 4, 4.

[26]) Jan 7, 40—43. Por. także Objawienie św. Jana, 5, 5: „Jeden spo* śród „starszych44 rzekł mi: Nie płacz! Oto zwyciężył lew z pokolenia Judy, odrośl (z pnia) Dawidowego44 (por. Iz. 11, 1 nn.); 22, 16: „Ja, Jezus, posła* łem anioła mego, aby wam to oświadczył w kościołach (tzn. w gminach chrze* ścijańskich). Jam jest korzeniem i odroślą (czyli potomkiem) Dawida, jaśnie* jącą gwiazdą poranną44. Por. także Dz. Apostolskie św. Łukasza, 13, 16 nn., 22 n: (w. 16) „A powstawszy Paweł..., rzekł: Mężowie Izraelscy,... słuchajcie: (w. 17) Bóg ludu Izraelskiego obrał ojców naszych... (w. 21) A ...prosili o króla, i dał im Saula, syna Kiszą, męża z pokolenia Benjamina... (w. 22) A odrzuciwszy tego, powołał im na króla Dawida, o którym takie wydał świa* dectwo (w 1 Sam. 13, 14): Znalazłem Dawida, syna Jesego, męża wedle serca mego, który czynić będzie wszystką wolę moją (w. 23). Z tegoż po* tomstwa wywiódł Bóg — stosownie do swej obietnicy — Izraelowi Zbawiciela Jezusa44. Por. jeszcze Mat. 22, 41—45; Mar. 12, 35—37; Łuk. 20, 41—44; Mat. 9, 27 nn; 12, 22 nn; 15, 21—28; 20, 29 nn; 21, 9, 15 itd.

[27]) Teksty te podaje — w wyborze — Erich Bischoff, Thalmud^Kate* chismus, Lipsk, 2. wyd., s. 106—10S. Por. także Strack u. Billerbeck, dz. przyt., s. 36—40; Lagrange, Le Messianismc, s. 28&nn.

 

https://polona.pl/preview/80162ab1-592f-4356-b023-438268510573


People in this conversation

Comments (2)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
This comment was minimized by the moderator on the site

Czy Jezus Chrystus był Żydem? / Was Jesus Christ a Jew?
https://www.bitchute.com/video/qxQWpwwXISTH/?list=notifications&;randomize=false

Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

Należy precyzyjnie używać terminów:

żyd (jew) - słowo pojawiło się w słowniku angielskim w XVIII wieku jako nazwa ludzi ze wschodniej Europy, wyznawców judaizmu talmudycznego, handlarzy kamieni szlachetnych (jewellery)

Izraelita - potomek...

Należy precyzyjnie używać terminów:

żyd (jew) - słowo pojawiło się w słowniku angielskim w XVIII wieku jako nazwa ludzi ze wschodniej Europy, wyznawców judaizmu talmudycznego, handlarzy kamieni szlachetnych (jewellery)

Izraelita - potomek któregoś z synów Jakuba-Izraela

Izraelczyk - mieszkaniec/obywatel państwa Izrael usytuowanego na ziemi Kanaan/Palestynie

"Według nich Jezus pochodził z rodu Dawida, był więc — co do pochodzenia swego — Judejczykiem, czyli — Żydem. " - drogi Autorze to nie św. Paweł tak pisał, ale tłumacze inspirowani przez żydów, którym zależy na "podpięciu się" pod ród Pana Jezusa, jak sam pisałeś.

"Patrząc pod tym kątem widzenia na treść Mat. 1, 1, zdaje się nie ulegać wątpliwości, że ewangelista wprowadza tym stwierdzeniem Jezusa jako faktycznego potomka Abrahama i Dawida i tym samym jako Judejczyka." - Boże ratuj! Judejczyk, jak Izraelczyk wskazuje na pochodzenie/mieszkanie w kraju/ziemi o tej nazwie. Pan Jezus owszem urodził się w ziemi Judy - Judei we wsi Betlejem, ale ze względu na mieszkanie w Galilei nazywany był Galilejczykiem. Ze względu zaś na pochodzenie z rodu Judy Młodego Lwa, jak nazwał go ojciec Jakub, Pana Jezusa powinno się nazywać Judaitą, a Maryję Judaitką, bo Matka Pana też pochodziła po ojcu Joachimie z rodu Judy i króla Dawida... stąd to pozorne zamieszanie rodowodowe w Ewangeliach! Sam Autorze to napisałeś:
"Stąd nie może ulegać najmniejszej wątpliwości, że Łukasz, przedstawiając, w swym opisie zwiastowania, Jezusa z jednej strony jako syna Dziewicy-Marii, a z drugiej — jako po­tomka Dawida, dał tym samym wyraz swemu przeświadczeniu, że Maria, matka Jezusa, wywodziła się — tak samo jak jej mał­żonek, Józef — z rodu Dawida."
Ciekawe, że objawienia mistyków dodają iż matka Maryi Anna pochodziła z rodu kapłańskiego, sięgającego Aarona, czyli Pan Jezus był nawet z ziemskiego, ludzkiego pochodzenia prawowitym kapłanem i królem (na wzór Melchizedeka, jak mówi Biblia i liturgia).
Nota bene św. Paweł napisał o sobie, że był z pokolenia innego syna Jakuba-Izraela, Beniamina, czyli był Beniaminitą, a jednocześnie obywatelem rzymskim.

Read More
Guest
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location