Z tego, co tu prezentuje Andrzej Kumor, wynika, że trzyma się on pewnej formy politycznej poprawności: "żydzi" pisane dużą literą, a nie małą, wyjaśnia następnie „Żydzi, a raczej syjoniści mają terroryzm we krwi”. A przecie żydzi nie są narodem i za zbrodnie jednego żyda odpowiada cała społeczność żydowska, bo jest to forma odpowiedzialności kulturowej.
Poza tym to właśnie inne społeczności narody mają prawo i obowiązek przyjmować swoje własne warunki, własne kryteria w ich ocenie żydostwa, a nie żydowskie prawa czy zwyczaje.
Z żydami nie dyskutuje się, tak naucza Ewangelia.
Red. Gazeta Warszawska
+++
Niektórzy z Państwa pewnie pamiętają, że pod koniec lata ubiegłego roku zostałem pomówiony przez żydowską organizację Bnai Brith o „rażący antysemityzm”; przytoczono kilka przykładów moich felietonów, w których mówiłem o sprawach polsko-żydowskich, obronie dobrego imienia Polski, a także ustawie 447 w Stanach Zjednoczonych, uznano m.in. że demonizuję Żydów umieszczając tytuł, że „syjoniści mają terroryzm za uszami”, a następnie w tekście: „Żydzi, a raczej syjoniści mają terroryzm we krwi”. Innym przykładem owego rażącego antysemityzmu była również moja rozmowa z Grzegorzem Waśniewskim komendantem Stowarzyszenia Józefa Piłsudskiego „Orzeł Strzelecki” w Kanadzie, w której przedstawiał obronę krzyża w KL Auschwitz przez Kazimierza Świtonia i opisywał sprawę na przykładzie wydanych w Polsce książek, twierdząc że usunięcie krzyży było „demoniczne”.
Jeszcze innym zarzutem było moje stwierdzenie, że Polacy powinni wzorować się na lobby żydowskim w Stanach Zjednoczonych które finansuje politykę amerykańską i robić to samo. Inny przykład antysemityzmu to przedrukowany artykuł Jarka Dąbrowskiego o nowym filmie jaki ma zrobić Wojciech Sumliński o Jedwabnem, w którym “oskarżano tzw przemysł holokaustu o usiłowanie ograbienia Polski”