Arb. Carlo M. Viganò. DO WIERNYCH, KLERYKÓW I KAPŁANÓW XV PIELGRY AD PETRI SEDEM

AI FEDELI, AI CHIERICI E AI SACERDOTI DELLA XV PEREGRINATIO AD PETRI SEDEM

DO WIERNYCH, KLERYKÓW I KAPŁANÓW XV PIELGRY AD PETRI SEDEM


Carlo Maria Viganò

 +

Epokowy list, który przejdzie do historii.

Red. Gazeta Warszawska

+

 

DO WIERNYCH, PIŚMIENNIKÓW I KAPŁANÓW XV PIELGRY AD PETRI SEDEM

 

Zwracam się do Was jako osoba „ekskomunikowana”, ponieważ za taką mnie uważacie. Wierzę, że przypisana mi sytuacja może rzucić światło na tę, w której sami się dzisiaj znajdujecie.

Nie zostaliście ekskomunikowani i robicie wszystko, co w Waszej mocy, aby tego uniknąć, jak ci, którzy chcą uniknąć kary. A jednak jesteście traktowani jak ekskomunikowani. Trzeba powiedzieć, nie bez ironii, że po tym, jak odmówiono Wam wstępu do Bazyliki Watykańskiej na Mszę Świętą Pontyfikalną, teraz nie wolno Wam nawet wejść, aby złożyć wyznanie wiary i oddania hołdu Stolicy Świętego Piotra. I podczas gdy Wasz dostęp do Bazyliki Watykańskiej był blokowany barierami, a w Santa Maria Maggiore pozwolono Wam jedynie na cichą Mszę Świętą zamiast uroczystej Mszy Świętej Pontyfikalnej, kilka miesięcy temu grupy LGBTQ+ zostały powitane z tęczowymi flagami i bluźnierczymi hasłami, a homoseksualista proaborcyjny przebrany był za arcybiskupa.

Jako wspólnoty należące niegdyś do Kościoła Bożego, jako księża i biskupi Ratzingera, którzy podążają za Summorum Pontificum, Msza Święta wszechczasów jest wam przyznana jako wyjątek, który należy uzasadnić. Jesteście coraz częściej wykluczani z parafii; biskupi narzucają Wam upoważnienie do odprawiania tego, co nasi ojcowie odprawiali bez pozwolenia. Wasze instytuty są poddawane wizytacjom i inspekcjom, Wasi seminarzyści są traktowani z podejrzliwością, a Wasz obrządek jest tolerowany, o ile nie powoduje zakłóceń.

Czymże to jest, jeśli nie ekskomuniką bez procesu, a co gorsza, pragnieniem rzymskich władz, by ujarzmić Wasze sumienie? Wykluczeniem, które nie śmie wypowiedzieć swego imienia. Aby uniknąć wyroku, cierpicie go w praktyce. Aby uniknąć wrażenia „poza Kościołem”, żyjecie na jego marginesie, z wykrętami i niekonsekwencjami, które teraz wszyscy widzą. Ośmielacie się twierdzić, że nie ma stanu wyższej konieczności, ostro krytykujecie Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X, uważacie mnie za wyrzutka… Wynika z tego, że Wasze milczenie nie chroni Was przed karą: pozbawia Was jedynie prawa do nazywania jej niesprawiedliwą.

Trzeba przyznać, dla prawdy, że Leon XIV i modernistyczno-synodalistyczna elita okupująca Watykan działały konsekwentnie. Leon XIV głęboko wierzył w Sobór Watykański II i entuzjastycznie promował jego synodalną wersję: nie mógł konsekwentnie bronić Obrządku Wszechczasów, który jest jego żywym zaprzeczeniem. Summorum Pontificum zawsze było mrzonką: rozczłonkowaniem jedynego czcigodnego Obrządku na dwie przeciwstawne formy, zezwoleniem zależnym od tego, kto je przyznaje, a cofanym, gdy przestaje być użyteczne. Nie można zatem krytykować Was za zaufanie, ale za udawanie, że chcecie oprzeć to, co Wam przysługuje z boskiego prawa, na współistnieniu dwóch nie dających się pogodzić obrzędach i na indulcie uznającym Was za ledwie tolerowanych.

Nie pomaga też odwoływanie się do wolności religijnej, wolności kultu czy inkluzywności synodalnej, by zapewnić sobie miejsce w Panteonie: ci, którzy domagają się, na równi ze wszystkimi innymi, prawa do praktykowania własnej religii, przyznali już, że Msza Apostolska jest jednym z wielu doświadczeń religijnych, a Prawda jest jedną z wielu opinii. Te fałszywe wolności nie chronią Tradycji: są narzędziem, za pomocą którego Prawda – jedyna Religia – jest wykluczana nie tylko z życia publicznego, ale nawet ze Świętego Obszaru.

Nie wystarczy odrzucić Sobór za to, co jest sprzeczne z Magisterium, jak często powtarzacie. Sobór Watykański II był wydarzeniem rewolucyjnym i jest nieustającą rewolucją: należy go odrzucić jako taki, a nie uzupełniać listą poprawek, ponieważ nikt nie może naprawić życzliwą egzegezą tego, co zaczęło się jako celowe zerwanie.

Kardynałowi Burke’owi i ks. prałatowi Schneiderowi chciałbym powiedzieć, że ich autorytet stał się teraz całkowicie powierzchowny: są karykaturą samych siebie, ze swoimi drogocennymi mitrami i pelerynami, obroną Soboru i koncelebrami.

Rzym nie jest po prostu milczący; nie „toleruje” Was, zamykając Was w coraz bardziej ciasnych rezerwatach indiańskich: chce Was reedukować i mówi Wam to, żądając, abyście – cieszący się znacznym poparciem w kręgach konserwatywnych – stali się „opozycją Jego Królewskiej Mości”, działając jak strażnik – jak to się dziś mówi – i w ten sposób powstrzymując odpływ katolików coraz bardziej zdezorientowanych Waszym przyzwoleniem na najbardziej skandaliczne błędy Watykanu. I teraz jest jasne, że kontrolowana opozycja, daleka od osiągnięcia jakiegokolwiek sukcesu dla sprawy katolicyzmu rzymskiego, jest wręcz współwinna zniszczenia Kościoła.

Oto uspokajające stwierdzenie kardynała Burke'a: „Z pewnością obecna sytuacja nie stanowi stanu wyższej konieczności ”. Ale jeśli stan wyższej konieczności nie istnieje dzisiaj, po jakimż to skandalu i po jakiej niesłychanej herezji znajdziecie odwagę, by powstać? Ile ropuch jesteście jeszcze gotowi zmusić do połknięcia tych, którzy postrzegają Was jako moralny i doktrynalny punkt odniesienia? Po Amoris Laetitia , Pachamamie, Deklaracji z Abu Zabi, Traditionis Custodes , Fiducia Supplicans, Mater Populi Fidelis … i po tym, jak uniemożliwiono wam wyznanie wiary przy grobie Księcia Apostołów?

Jak napisałem w „Kapitale Schism” : „Dopóki część katolików (tzw. konserwatystów) będzie uparcie odmawiać uznania dwubiegunowości «papiestwa soborowego i synodalnego», znajdą się w straszliwej sytuacji świadomego przyzwolenia na błąd; w straszliwej sytuacji tych, którzy z tą samozadowoleniem domagają się służalczego posłuszeństwa, stwarzając warunki do «pustyni», porzucenia Boga, wycofania Łaski. To właśnie to uznanie błędu instytucjonalizuje go, czyni nieodwracalnym, rozbraja wszelki opór i ostatecznie kryminalizuje tych, którzy bohatersko stawiają opór”.

Swoją uprzejmą zgodą i milczeniem, aby nie stracić tego, co Wam zostało udzielone, w rzeczywistości poddajecie się działaniu oszustwa (2 Tes 2:11).

Błogosławię Was i modlę się za Was wszystkich.

 

W Christo Rege,

+ Carlo Maria Viganò, arcybiskup

Viterbo, 24 października 2016 Św. Rafaelis Archanioł

 

 

AI FEDELI, AI CHIERICI E AI SACERDOTI DELLA XV PEREGRINATIO AD PETRI SEDEM


Carlo Maria Viganò

Mi rivolgo a voi da “scomunicato”, poiché tale mi considerate. Ritengo che la condizione che mi è stata attribuita possa illuminare quella in cui voi stessi di fatto oggi vi trovate.

Voi non siete stati scomunicati, e fate di tutto per non esserlo, come chi vuole sfuggire a un castigo. Eppure siete trattati come degli scomunicati. Va detto, non senza ironia, che dopo avervi negato la Basilica Vaticana per il Pontificale, ora vi si vieta persino l’ingresso per la professione di Fede e per la devozione alla Sede del Beatissimo Pietro. E mentre il vostro accesso nella Basilica Vaticana vi è stato impedito con transenne e a Santa Maria Maggiore vi è stata concessa solo una Messa bassa al posto del solenne pontificale, pochi mesi fa si accoglievano gruppi LGBTQ+, con le loro bandiere arcobaleno e i loro slogan blasfemi, e un’abortista omoeretica travestita da arcivescovessa.

Come comunità ex Ecclesia Dei, come sacerdoti e vescovi ratzingeriani cultori del Summorum Pontificum, la Messa di sempre vi è concessa come un’eccezione da giustificare. Vi si esclude sempre più dalle parrocchie; vi si impone l’autorizzazione del Vescovo per celebrare ciò che i nostri padri celebravano senza permesso. I vostri Istituti sono sottoposti a visite e a verifiche, i vostri seminaristi sono guardati con sospetto, e il vostro rito è tollerato finché non disturba.

Che cos’è questo, se non una scomunica senza processo, o peggio ancora la volontà, da parte delle Autorità romane, di piegare la vostra coscienza? Un’esclusione che non osa dire il proprio nome. Per evitare la sentenza, la subite nei fatti. Per non apparire “fuori dalla Chiesa”, vivete ai suoi margini, con contorsioni e incoerenze che sono ormai sotto gli occhi di tutti. Osate dire che non vi è alcuno stato di necessità, biasimate aspramente la Fraternità San Pio X, considerate me come un paria… Ne consegue che il vostro silenzio non vi preserva dal castigo: vi toglie soltanto il diritto di chiamarlo ingiusto.

Va riconosciuto, per amore di verità, che Leone e l’élite modernista-sinodalista che occupa il Vaticano agisce con coerenza. Leone crede fermamente nel Concilio Vaticano II ed è promotore entusiasta della sua versione sinodale: egli non può coerentemente sostenere il Rito di sempre, che ne è la smentita vivente. Summorum Pontificum è sempre stato una chimera: lo smembramento dell’unico venerabile Rito in due forme antitetiche, un permesso che dipende da chi lo concede e che si ritira quando non serve più. Non vi si può dunque rimproverare la fiducia, ma la pretesa di voler fondare ciò che vi spetta per diritto divino sulla compresenza di due riti inconciliabili e su un indulto con cui vi si dichiara a stento tollerati.

Né vi giova appellarvi alla libertà religiosa o di culto, o all’inclusività sinodale, per assicurarvi uno strapuntino nel Pantheon: chi chiede, alla pari di tutti, il diritto di praticare il proprio culto ha già ammesso che la Messa Apostolica è un’esperienza religiosa tra le altre, e la Verità una opinione tra le opinioni. Queste false libertà non proteggono la Tradizione: sono lo strumento con cui la Verità – l’unica Religione – viene estromessa non solo dalla vita pubblica, ma finanche dal Sacro Recinto.

Non basta respingere il Concilio in ciò che contraddice il Magistero, come siete soliti ripetere. Il Vaticano II è stato un evento rivoluzionario ed è una rivoluzione permanente: va ripudiato come tale, non emendato con una lista di correzioni, perché nessuno rimedia con un’esegesi benevola a ciò che nacque come deliberata rottura.

Al Cardinale Burke e a Mons. Schneider mi permetto di dire, che la loro autorità è ormai tutta di facciata: sono la caricatura di loro stessi, con le loro mitrie preziose e le cappe magne, la difesa del Concilio e le concelebrazioni.

Roma non tace soltanto; non si limita a “tollerarvi” confinandovi in riserve indiane sempre più anguste: vi vuole rieducare e ve lo dice, pretendendo da voi – che godete di un significativo seguito nell’ambiente conservatore – che diventiate «opposizione di Sua Maestà», fungendo da gatekeeper – come si usa dire oggi – e contenendo così l’emorragia di Cattolici sempre più disorientati dalla vostra acquiescenza dinanzi ai più scandalosi spropositi vaticani. Ed è ormai evidente che un’opposizione controllata, lungi dall’ottenere alcun successo per la causa del Cattolicesimo Romano, si rende invece complice della distruzione della Chiesa.

Ecco allora la dichiarazione pacificatrice del Card. Burke: «Certamente la situazione attuale non costituisce uno stato di necessità». Ma se non vige lo stato di necessità oggi, dopo quale ennesimo scandalo e dopo quale inaudita eresia troverete il coraggio di insorgere? Quanti rospi siete ancora disposti a far ingoiare a quanti guardano a voi come ad un riferimento morale e dottrinale? Dopo Amoris Lætitia, la Pachamama, la Dichiarazione di Abu Dhabi, Traditionis Custodes, Fiducia Supplicans, Mater populi fidelis… e dopo che vi è stato impedito di professare la vostra Fede sulla tomba del Principe degli Apostoli?

Come ho scritto in Scisma capitale: «Finché una parte dei cattolici (i cosiddetti conservatori) si ostinerà a non voler riconoscere il bipolarismo del “papato conciliare e sinodale”, essa si troverà nella terribile situazione di prestare un assenso deliberato all’errore; nella tremenda posizione di coloro che, con quel compiacimento cortigiano in un’obbedienza servile, creano le premesse della “desertio”, dell’abbandono di Dio, del ritiro della Grazia. È proprio quel riconoscimento dell’errore che lo istituzionalizza, che lo rende irreversibile, che disarma ogni resistenza e che, in ultima analisi, criminalizza chi eroicamente resiste.»

Con il vostro garbato consenso e tacendo per non perdere ciò che vi è stato concesso di fatto vi prestate all’operazione dell’inganno (2 Tess 2,11).

Vi benedico e prego per tutti voi.

 

In Christo Rege,

+ Carlo Maria Viganò, Arcivescovo

 https://www.exsurgedomine.org/blog/ai-fedeli-ai-chierici-e-ai-sacerdoti-della-xv-peregrinatio-ad-petri-sedem


People in this conversation

Comments (7)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
This comment was minimized by the moderator on the site

I teraz jest jasne, że kontrolowana opozycja, daleka od osiągnięcia jakiegokolwiek sukcesu dla sprawy katolicyzmu rzymskiego, jest wręcz współwinna zniszczenia Kościoła.

Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

Doskonały tekst (po małych poprawkach gramatycznych. Oto one: "Historyczny list, który przejdzie do historii." (? wyrzucić jeden z wyrazów na h, bo to redundancja)
"teraz nie wolno Wam nawet wejść, aby złożyć wyznanie wiary i odda(nia)-ć Stolicy...

Doskonały tekst (po małych poprawkach gramatycznych. Oto one: "Historyczny list, który przejdzie do historii." (? wyrzucić jeden z wyrazów na h, bo to redundancja)
"teraz nie wolno Wam nawet wejść, aby złożyć wyznanie wiary i odda(nia)-ć Stolicy xNxxaxjxświętxsxzxego Piotra - oddać co? hołd stolicy świętego Piotra.

Wasz obrządek jest tolerowany, o ile nie powoduje zakłóceń. [czytaj: bo jest anty żydoski i są obawy, że spowoduje takież excesy]

Nie można zatem krytykować Was za zaufanie, ale za udawanie, że chcecie p - oprzeć to, co Wam przysługuje z boskiego prawa, na współistnieniu dwóch nie dających się pogodzić obrzęd -ów - ach i na indulcie uznającym je za ledwie tolerowane. ( wyrzuć p- oraz -ów, oprzeć na czym, na obrzędach)

Read More
Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

"...nikt nie może naprawić życzliwą egzegezą tego, co zaczęło się jako celowe zerwanie" - Nareszcie powiedział to jakiś biskup!

Sobór Watykański II był wydarzeniem rewolucyjnym i jest nieustającą rewolucją: należy go odrzucić jako taki, a nie...

"...nikt nie może naprawić życzliwą egzegezą tego, co zaczęło się jako celowe zerwanie" - Nareszcie powiedział to jakiś biskup!

Sobór Watykański II był wydarzeniem rewolucyjnym i jest nieustającą rewolucją: należy go odrzucić jako taki, a nie uzupełniać listą poprawek, ponieważ nikt nie może naprawić życzliwą egzegezą tego, co zaczęło się jako celowe zerwanie.

Read More
Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

Tak, prosto z mostu i w sam środek sprawy, a ci tradsi to " i chcieliby i boją się" , bo uznają za Lefebvrem Ojca Świętego jakim i kimkolwiek by był. Myślą wciąż, że papieża ma prawo osądzać tylko Bóg. Ja też zauważyłam tę pułapkę w tekstach...

Tak, prosto z mostu i w sam środek sprawy, a ci tradsi to " i chcieliby i boją się" , bo uznają za Lefebvrem Ojca Świętego jakim i kimkolwiek by był. Myślą wciąż, że papieża ma prawo osądzać tylko Bóg. Ja też zauważyłam tę pułapkę w tekstach Kościoła. Kto? może powiedzieć papieżowi w twarz: jesteś heretykiem, nie katolikiem?- tylko inny biskup lub ich synod, ale dziś są sparaliżowani nakazami "starszych i mądrzejszych", albo sami nimi są!

Read More
Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

I teraz jest jasne, że kontrolowana opozycja, daleka od osiągnięcia jakiegokolwiek sukcesu dla sprawy katolicyzmu rzymskiego, jest wręcz współwinna zniszczenia Kościoła.

Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

Letter Confirms Vatican Barred Annual TLM Pilgrimage from Entering St. Peter’s Basilica
https://dianemontagna.substack.com/p/letter-confirms-vatican-barred-annual

Guest
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location