De Romano Pontifice
Księga II, rozdział 30
autorstwa św. Roberta Bellarmina, Doktora Kościoła
Czwarta opinia jest opinią Kajetana, według którego jawnie heretycki papież nie jest ipso facto usunięty, ale może i musi zostać obalony przez Kościół. Moim zdaniem tej opinii nie da się obronić. Przede wszystkim bowiem za pomocą argumentów autorytetu i rozumu udowodniono, że jawny heretyk jest ipso facto obalony. Argument z autorytetu opiera się na św. Pawle (Tytus, ok. 3), który nakazuje unikać heretyka po dwóch ostrzeżeniach, to znaczy po okazaniu jawnego uporu, co oznacza przed jakąkolwiek ekskomuniką lub wyrokiem sądowym. I tak pisze św. Hieronim, dodając, że pozostali grzesznicy są wykluczeni z Kościoła wyrokiem ekskomuniki, natomiast heretycy sami wypędzają się i własnym czynem oddzielają się od Ciała Chrystusowego. Nie da się uniknąć papieża, który pozostaje papieżem, bo jak można wymagać od nas unikania własnej głowy? Jak możemy odłączyć się od członka zjednoczonego z nami?
Zasada ta jest jak najbardziej pewna. Niechrześcijanin w żadnym wypadku nie może być papieżem, jak przyznaje sam Kajetan (ib. ok. 26). Dzieje się tak dlatego, że nie może on być głową czegoś, czego nie jest członkiem; teraz ten, kto nie jest chrześcijaninem, nie jest członkiem Kościoła, a jawny heretyk nie jest chrześcijaninem, jak jasno naucza św. Cyprian (lib. 4, epist. 2), św. Atanazy (Scr. 2 cd. . Arian.), św. Augustyn (lib. de Great. Christ. cap. 20), św. Hieronim (contra Lucyfer.) i inni; dlatego jawny heretyk nie może być papieżem.
Na to Kajetan odpowiada (w Apol. pro tract. praedicto rozdz. 25 i w ipso trakt. rozdz. 22), że heretyk nie jest chrześcijańskim „uproszczaczem” [tj. bez zastrzeżeń lub absolutnie], ale jest „secundum quid” [tj. w sensie względnym]. Zakładając bowiem, że chrześcijanina tworzą dwie rzeczy – wiara i charakter – heretyk, utraciwszy wiarę, jest nadal w jakiś sposób zjednoczony z Kościołem i może sprawować jurysdykcję; dlatego jest także papieżem, ale powinien zostać usunięty, ponieważ z ostatecznym postanowieniem jest skłonny przestać być papieżem: jako człowiek, który jeszcze nie umarł, ale jest „in extremis” [w momencie śmierci].
Przeciwko temu: po pierwsze, gdyby heretyk pozostał „in actu” zjednoczony z Kościołem na mocy charakteru, nie mógłby nigdy zostać odcięty ani oddzielony od niego „in actu”, gdyż charakter jest niezatarty . Nikt jednak nie zaprzecza, że niektóre osoby mogą zostać oddzielone „in actu” od Kościoła. Charakter zatem nie sprawia, że heretyk jest „in actu” w Kościele, ale jest jedynie znakiem, że był w Kościele i że musi do niego wrócić. Analogicznie, gdy owca błąka się zagubiona w górach, odciśnięty na niej znak nie powoduje, że znajduje się w owczarni, ale wskazuje, z której owczarni uciekła i do której owczarni należy ją sprowadzić. Prawdę tę potwierdza św. Tomasz, który mówi (Summ. Theol. III, q. 8, a. 3) że ci, którzy nie mają wiary, nie są zjednoczeni z Chrystusem „in actu”, ale tylko potencjalnie – i św. Tomasz odnosi się tu do zjednoczenia wewnętrznego, a nie zewnętrznego, które powstaje przez wyznanie wiary i jest widzialne oznaki. Ponieważ zatem charakter jest czymś wewnętrznym, a nie zewnętrznym, według św. Tomasza sam charakter nie jednoczy człowieka „in actu” z Chrystusem.
Dalej przeciwko argumentowi Kajetana: albo wiara jest dyspozycją niezbędną do „uproszczenia”, aby ktoś mógł zostać papieżem, albo wystarczy, aby ktoś był dobrym papieżem. W przypadku pierwszej hipotezy, w przypadku wyeliminowania tego postanowienia przez przeciwne postanowienie, które jest herezją, papież natychmiast przestaje być papieżem, gdyż forma nie może się utrzymać bez niezbędnych dyspozycji. Według drugiej hipotezy papież nie może zostać usunięty z urzędu z powodu herezji, gdyż w przeciwnym razie musiałby zostać usunięty z urzędu również z powodu niewiedzy, niemoralności i innych podobnych przyczyn, które utrudniają mu wiedzę, moralność i inne dyspozycje niezbędne do bądź dobrym papieżem ( ad bene esse papae). Oprócz tego Kajetan przyznaje (trakt. praed., ok. 26), że papieża nie można usunąć z urzędu z powodu braku niezbędnych rozporządzeń, nie „simpliciter”, ale tylko ad bene esse .
Na to Kajetan odpowiada, że wiara jest dyspozycją niezbędną „simpliciter”, ale częściową, a nie całkowitą; i dlatego nawet jeśli jego wiara zaniknie, może nadal być papieżem ze względu na drugą część usposobienia, czyli charakter, który wciąż trwa.
Przeciwko temu argumentowi: albo dyspozycja całkowita, ukonstytuowana przez charakter i wiarę, jest konieczna „simpliciter”, albo nie jest, przy czym dyspozycja częściowa jest wówczas wystarczająca. W pierwszej hipotezie znikająca tam wiara nie pozostaje już niezbędną dyspozycją „simpliciter”, gdyż dyspozycja „simpliciter” była konieczna jako całość, a suma już nie istnieje. W drugiej hipotezie wiara jest konieczna jedynie ad bene esse , a zatem jej brak nie usprawiedliwia detronizacji papieża. Poza tym to, co znajduje się w ostatecznej dyspozycji śmierci, natychmiast potem przestaje istnieć, co jest oczywiste, bez interwencji jakiejkolwiek innej siły zewnętrznej; dlatego także papież-heretyk przestaje być papieżem sam w sobie, bez żadnego złożenia zeznań.
Wreszcie Ojcowie Święci jednomyślnie nauczają nie tylko, że heretycy są poza Kościołem, ale także, że ipso facto są pozbawieni wszelkiej jurysdykcji i godności kościelnej. Św. Cyprian (lib. 2, epist. 6) mówi: „Twierdzimy, że absolutnie żaden heretyk ani schizmatyk nie ma żadnej władzy ani prawa”; uczy także (lib. 2, epist. 1), że heretyków powracających do Kościoła należy przyjmować jako świeckich, nawet jeśli byli wcześniej kapłanami lub biskupami w Kościele. Św. Optatus (lib. 1 id. Parmen.) uczy, że heretycy i schizmatycy nie mogą mieć kluczy Królestwa Niebieskiego, ani wiązać, ani rozwiązywać. Św. Ambroży (lib. 1 de poenit., ok. 2), św. Augustyn (w Enchir., rozdz. 65), św. Hieronim (lib. cd. Lucyfer.) nauczają tego samego.
Papież św. Celestyn I (epist. ad Jo. Antioch., który pojawia się w Conc. Ephes., tom. I, rozdz. 19) napisał: „Jest oczywiste, że on [ekskomunikowany przez Nestoriusza] pozostał i pozostaje w jedności z nas i że nie uważamy za pozbawionego urzędu [tj. pozbawionego urzędu przez Nestoriusza] każdego, kto został ekskomunikowany lub pozbawiony obowiązków biskupich lub duchownych przez biskupa Nestoriusza lub innych, którzy poszli za nim, po rozpoczęciu głoszenia herezja. On bowiem, który już okazał się godny ekskomuniki, nie mógł nikogo ekskomunikować swoim wyrokiem.
Natomiast w liście do duchowieństwa Konstantynopola papież św. Celestyn I pisze: „Władza naszej Stolicy Apostolskiej ustaliła, że biskup, duchowny lub prosty chrześcijanin, który został usunięty lub ekskomunikowany przez Nestoriusza lub jego zwolenników, po tym ostatnim zaczął głosić herezję, nie będzie uważany za obalony ani ekskomunikowany. Kto bowiem odstąpił od wiary w wyniku takich kazań, nie może nikogo usunąć ani usunąć”.
Św. Mikołaj I (epist. ad Michael) powtarza i potwierdza to samo. Wreszcie św. Tomasz naucza również (S. Theol., II-II, q. 39, a. 3), że schizmatycy natychmiast tracą wszelką jurysdykcję i że wszystko, co spróbują zrobić na podstawie jakiejkolwiek jurysdykcji, będzie nieważne.
Nie ma podstaw do tego, co niektórzy na to odpowiadają: że ci Ojcowie opierali się na prawie starożytnym, podczas gdy obecnie na mocy dekretu Soboru w Konstancji swoją jurysdykcję tracą jedynie ci, którzy są ekskomunikowani z imienia lub którzy napadają na duchownych. Argument ten, powiadam, jest w ogóle bezwartościowy, gdyż ci Ojcowie, twierdząc, że heretycy tracą jurysdykcję, nie powoływali się na żadne prawo ludzkie, które być może ponadto nie istniało w związku z tą sprawą, ale argumentowali na podstawie samego charakter herezji. Sobór w Konstancji zajmuje się jedynie ekskomunikowanymi, to znaczy tymi, którzy utracili jurysdykcję wyrokiem Kościoła, podczas gdy heretycy już przed ekskomuniką znajdują się poza Kościołem i pozbawieni wszelkiej jurysdykcji. Zostali bowiem już potępieni własnym wyrokiem, jak naucza Apostoł (Tyt. 3:10-11), to znaczy:
Poza tym drugie twierdzenie Kajetana, że papież-heretyk może być rzeczywiście i autorytatywnie obalony przez Kościół, jest nie mniej fałszywe niż pierwsze. Jeśli bowiem Kościół zdetronizuje Papieża wbrew jego woli, jest to z pewnością ponad Papieżem; jednakże sam Kajetan broni w tym samym traktacie czegoś przeciwnego. Kajetan odpowiada, że Kościół detronizując Papieża, nie ma władzy nad Papieżem, lecz jedynie nad ogniwem łączącym osobę z pontyfikatem. Podobnie jak Kościół, łącząc pontyfikat z taką osobą, nie stoi z tego powodu ponad Papieżem, tak też Kościół może oddzielić pontyfikat od takiej osoby w przypadku herezji, nie mówiąc, że jest on ponad Papieżem. Papież.
Jednak wbrew temu należy przede wszystkim zauważyć, że z faktu, że Papież detronizuje biskupów, można wywnioskować, że papież jest ponad wszystkimi biskupami, chociaż papież deponując biskupa nie niszczy jurysdykcji biskupiej, ale tylko oddziela go od tej osoby. Po drugie, usunięcie kogokolwiek z pontyfikatu wbrew woli zdetronizowanego jest bez wątpienia karą; karać natomiast należy się przełożonemu lub sędziemu. Po trzecie, biorąc pod uwagę, że według Kajetana i innych tomistów w rzeczywistości całość i części wzięte w całość są tym samym, ten, kto ma władzę nad częściami wziętymi jako całość, może je od siebie oddzielić inny, ma także władzę nad samą całością, na którą składają się te części.
Bezwartościowy jest także przykład elektorów, którzy mają władzę wyznaczyć konkretną osobę na pontyfikat, nie mając jednak władzy nad Papieżem, podany przez Kajetana. Gdy bowiem coś się tworzy, działanie dotyczy materii rzeczy przyszłej, a nie materiału złożonego, którego jeszcze nie ma, lecz gdy rzecz ulega zniszczeniu, działanie dotyczy materiału złożonego, jak to się przystało na patent. uwzględnienie spraw natury. Dlatego też tworząc Papieża, Kardynałowie nie sprawują władzy nad Papieżem, gdyż on jeszcze nie istnieje, ale nad materią, czyli nad osobą, która przez wybór staje się przygotowana do otrzymania pontyfikatu od Boga. Gdyby jednak usunęli Papieża, z konieczności sprawowaliby władzę nad całością, to znaczy:
Prawdziwą zatem jest opinia piąta, według której papież będący jawnym heretykiem przestaje sam być papieżem i głową, tak samo jak przestaje być chrześcijaninem i członkiem ciała Kościoła; i z tego powodu może być sądzony i karany przez Kościół. Jest to opinia wszystkich starożytnych Ojców, którzy nauczają, że jawni heretycy natychmiast tracą wszelką jurysdykcję, a szczególnie św. Cypriana (lib. 4, epist. 2), który tak mówi o Nowacjanie, który był papieżem [antypapieżem] w schizma, która nastąpiła za pontyfikatu św. Korneliusza: „Nie byłby w stanie utrzymać biskupstwa i gdyby został wcześniej biskupem, oddzielił się od grona tych, którzy podobnie jak on byli biskupami, i od jedność Kościoła”.
Według tego, co stwierdza w tym fragmencie św. Cyprian, nawet gdyby Nowacjan był prawdziwym i prawowitym papieżem, automatycznie spadłby z pontyfikatu, gdyby oddzielił się od Kościoła.
Jest to opinia wielkich współczesnych lekarzy, jak John Driedo (lib. 4 de Script. et dogmat. Eccles., rozdz. 2, par. 2, zs. 2), który uczy, że tylko ci oddzielają się od Kościoła, którzy są wypędzeni, jak ekskomunikowani, i ci, którzy sami od niej odchodzą lub sprzeciwiają się jej, jako heretycy i schizmatycy. A w siódmym stwierdzeniu utrzymuje, że w tych, którzy odwracają się od Kościoła, nie pozostaje absolutnie żadna duchowa władza nad tymi, którzy są w Kościele. Melchior Cano mówi to samo (lib. 4 de loc., rozdz. 2), ucząc, że heretycy nie są ani częściami, ani członkami Kościoła i że nie można nawet sobie wyobrazić, aby ktokolwiek mógł być głową i papieżem, nie będąc członkiem i częścią (koniec argumentu ad. 12). I w tym samym miejscu naucza prostymi słowami, że okultystyczni heretycy nadal należą do Kościoła, są częściami i członkami, i dlatego papież, który jest okultystycznym heretykiem, nadal jest papieżem. Takiego zdania są także pozostali autorzy, których przytaczamy w książceDe Ecclesia .
Podstawą tego argumentu jest to, że jawny heretyk nie jest w żaden sposób członkiem Kościoła, to znaczy ani duchowo, ani cieleśnie, co oznacza, że nie jest nim ani przez zjednoczenie wewnętrzne, ani zjednoczenie zewnętrzne. Albowiem nawet źli katolicy są zjednoczeni i są członkami, duchowo przez wiarę, cieleśnie przez wyznawanie wiary i uczestnictwo w widzialnych sakramentach; okultystyczni heretycy są zjednoczeni i są członkami, chociaż tylko poprzez unię zewnętrzną; wręcz przeciwnie, dobrzy katechumeni należą do Kościoła jedynie przez jedność wewnętrzną, a nie zewnętrzną; ale jawni heretycy nie odnoszą się w żaden sposób, jak już udowodniliśmy.
https://www.fisheaters.com/bellarmine.html