Żenujące, kabotyńskie wystąpienie Dudy w dniu 1 Września 2019 przed Grobem Nieznanego Żołnierza wobec zaproszonych „gości” niestosownie usadzonych w klubowych białych fotelach daje nam kolejny asumpt do zastanowienia się nad tym, czy Duda jest psychicznie zdrowy. Co ta Kornhauzer daje mu do jedzenia, podrzuca do talerza jakieś psychotropy? Czy ona umie gotować?
Niestosowna treść i forma wystąpienia Dudy wobec dość wyalienowanych zagranicznych dyplomatów: ostrzeżenia, okrzyki, nakazy, gadanie do siebie, przewracanie oczami, stroszenie się, groźne wydymanie ust upodabnia Dudę do Benito Mussoliniego, który nawet dla egzaltowanych, nakręconych Włochów był zbyt przerysowany.
No i to bicie w dzwony wobec ludzi, którzy mają głowie jedynie whisky lub granie w golfa. Czy to jest już ten faszyzm?

A na Kremlu też nie było to dobrze odebrane, bo Putin się wystraszył i cały dzień był niespokojny. Tam faszyzm źle się kojarzy.
Pomyśleć!
Duda jest autorytatywnym dysponentem Ustawy 1066 i nakręcony czymś, i przez kogoś, w ciągu pięciu minut wyda Polskę na pastwę żydaera czy NATO.
Skąd takie zachowanie „głowy państwa” w takim dniu?
Tak czy owak, to ewidentny psychol, który musi być odsunięty od władzy.