GRIGORIJ KLIMOW. „NARÓD BOŻY”.
Załącznik 4. WYWIAD Z PIERWSZYM ŹRÓDŁEM
Jewgienij Malin
Już od ponad stu lat Ameryka jest nazywana "Złotą Medyną" Żydów - idealnym i bezpiecznym schronieniem dla nich. A także jako krajem nieograniczonych możliwości dla nich. Prawdopodobnie trudno jest znaleźć Żyda, który by się z tym nie zgodził, ale to właśnie takim Żydem okazał się główny aszkenazyjski rabin Izraela, 58-letni Israel Meir Lau, który przyleciał do Ameryki, aby wziąć udział w obchodach rocznicy śmierci Lubawiczerskiego Rebe Menachema Schneersona.
Jakiś czas temu zapoznałem czytelników „Nowego Słowa Rosyjskiego” z napiętą sytuację, która powstała w Izraelu z powodu koncentracji w rękach Naczelnego Rabinatu - dosłownie od pierwszych dni istnienia Izraela - funkcji rejestracji małżeństwa i rozwodu, narodzin i pochówku, ustalania narodowości (kto jest Żydem?).
Opowiedziałem wtedy o rosnącym ruchu na rzecz przekazania tych prerogatyw dla państwa. I o tak zwanym "kanadyjskim skandalu" - pojawieniu się w "ojczyźnie przodków" bojowników na rzecz praw obywatelskich wśród "rosyjskich" imigrantów i uchodźców-imigrantów - ofiar naruszeń tych samych praw.
Otrzymałem potem mnóstwo opinii. I w wielu z nich zawarte były wyrzuty o tym, że ja "celowo przesadzam" lub "mało co rozumiem z izraelskiej rzeczywistości". A ja po prostu tylko tłumaczyłem artykuły z izraelskiej i lokalnej żydowskiej prasy, bez żadnych komentarzy.
I oto okazało się, że opisywana sytuacja niepokoi nie tylko "rosyjskich" imigrantów w Izraelu, ale także społeczność amerykańską: jest ona zaniepokojona nieprzerwaną konfrontacją między świeckimi Izraelczykami a ortodoksyjnym establishmentem, który uczynił z Izraela państwo pół-teokratyczne. Właśnie dlatego przybycie jednego z dwóch głównych rabinów izraelskich do Filadelfii wzbudziło żywe zainteresowanie, a pierwsze oświadczenie rabina Lau dla reporterów nieco ich zaszokowało.
- Dla nas, Izraelczyków, amerykański model życia Żydów – to katastrofa. Ani ten, ani żaden inny model europejski nie jest dla nas odpowiedni.
Cała dalsza treść wywiadu - to swego rodzaju odpowiedź dla moich krytyków: teraz będą oni mogli usłyszeć niezniekształcone wypowiedzi "oryginalnego źródła".
Reporterzy, powtarzam, byli oszołomieni: dlaczego życie amerykańskich Żydów jest złe? Powszechnie wiadomo przecież, że mnóstwo Izraelczyków właśnie chce większej demokratyzacji i sekularyzacji swojego społeczeństwa na wzór amerykański?
"Dwa zjawiska, charakterystyczne dla amerykańskich Żydów, są dla nas nie do przyjęcia i po prostu mordercze - odpowiedział stanowczo Rabbi - proces asymilacji i małżeństw mieszanych.
Obecny rabin aszkenazyjski (i wszyscy to przyznają) jest znacznie bardziej dostępny dla szerokiej publiczności i dla przedstawicieli obozu przeciwnego, niż jego fanatyczni poprzednicy, co ma swoje przyczyny. Rabin Lau, w przeszłości główny rabin głównie świeckich miast Katanii i Tel Awiwu, ukończył litewską jesziwę (wyższą szkołę talmudyczną – AL) i był zawsze lojalny wobec Chasydów z Lubawicza. Ale i on, pomimo wszystkich tych cech szczególnych, stanowczo i nieugięcie opowiada się za zachowaniem obecnego statusu w Izraelu. Ponieważ dla niego to nie tylko państwo, ale "państwo żydowskie", z wszystkimi wynikającymi stąd konsekwencjami. Istniejąca sytuacja jest zdaniem Rabiego Lau jedynym środkiem walki z asymilacją i małżeństwami mieszanymi, jedynym środkiem do walki o czysto "żydowskie państwo".
Jeśli mówimy o Ameryce w sensie demograficznym, - zauważył on, to jej żydowska populacja musiałaby dziś wynosić co najmniej 30 milionów. Pięć lat temu było tu oficjalnie 5,5 miliona osób, a teraz tylko trzy miliony ludzi uznaje siebie za Żydów.
Pięćdziesiąt lat temu w Stanach było sześć milionów Żydów, którzy nie byli poddawani żadnemu uciskowi. Jeśli przyjmiemy, że w każdej żydowskiej rodzinie było tylko dwoje dzieci, to liczba Żydów w ciągu ostatnich 50 lat powinna wzrosnąć do 30 milionów. Natomiast my obserwujemy całkowicie odwrotny obraz: tutejsza ludność żydowska zmniejsza się katastrofalnie, pomimo imigracji Żydów z całego świata do Stanów, w tym z Izraela.
Jaką przyczynę tego zjawiska widzi Rabbi?
- W czym? Powiedziałem już - w asymilacji i małżeństwach mieszanych. Gdzie zniknęło 90 procent amerykańskich Żydów? Oni się zasymilowali. Jest to duchowy kataklizm - nie chcę używać wyrażenia "duchowy holokaust", ponieważ jestem byłym więźniem Buchenwaldu, który przeżył Holocaust (J. Graf, Mit o Holokauście) i używam słowa "Holokaust" tylko do tego, co wydarzyło się pół wieku temu. Ale to, że jest to duchowy kataklizm – to fakt.
Co może Rabbi przeciwstawić temu kataklizmowi?
- Utrzymanie bez zmian obecnej sytuacji w Izraelu. Właśnie dlatego jest ona tak ważna. Małżeństwo i rozwód nie powinny być tam nigdy poza najściślejszą kontrolą rabiniczną, poza tradycyjnym prawem żydowskim.
Jak Rabbi Lau wyobraża sobie przyszłość Izraela?
- Widzę w Izraelu nie żydowską Riwierę, rodzaj perły na błogosławionym Morzu Śródziemnym. Przeciwnie, będzie to ostatnia ostoja tradycyjnej wiary żydowskiej. Z Izraela zrobimy podobieństwo Arki Noego: w czasach biblijnych przyczyną potopu, który zniszczył ludzkość była woda, natomiast powodem obecnego potopu, który niszczy żydostwo – to asymilacja. Proszę zwrócić uwagę: "mabul" (potop w języku hebrajskim) i "hitbololut" (asymilacja) pochodzą z tego samego pojęcia - "bilbul" (zamieszanie, demoralizacja). Arka Noego ocaliła ludzkość, Izrael ocali żydostwo.
Właśnie dlatego Rabbi nie dopuszcza myśli o "amerykanizacji" Izraela?
- Właśnie dlatego. Jesteśmy głęboko przekonani, że amerykańska droga – to nie jest nasza droga.
Ale przecież amerykańscy rabini korzystają ze znacznie większej popularności i sympatii, niż izraelscy, nieprawdaż?
- O to chodzi. Lokalni rabini są jak rodzice, którzy folgują kaprysom swoich dzieci i tym samym przynoszą im krzywdę. Dlatego cieszą się sympatią i popularnością. A jeśli nie chcesz sobie z nimi radzić, bez nich wszystko jest w porządku. W Izraelu tak być nie może i nigdy tak nie będzie. W Izraelu religia nie może być oddzielona od państwa, a rabin jest urzędnikiem państwowym, bez którego nie można się obejść. Właśnie dlatego amerykanizacja nie jest dla nas.
Cóż, a jeśli tradycyjne żydowskie prawo po prostu nie podoba się ludziom i jeśli oni nie są zadowoleni z rabina, którego się im narzuca, to co wtedy?
- Przez ponad dwadzieścia lat kierowałem rabinicznym sądem w Netanji i Tel Awiwie i ja twierdzę z pełną odpowiedzialnością: rzadko się zdarza, aby rabin, który ściśle przestrzega żydowskiego prawa, podobał się wszystkim.
Jako człowiek można być kochanym i popularnym, ale sytuacja z rabinem jest zupełnie inna. Dla Rabina istnieje tylko tradycyjne prawo. Dlatego nie może on uznać za Żyda tego, którego matka nie jest Żydówką, nie może uznać za Żyda dziecka, zrodzonego z małżeństwa Żyda z nie-Żydówką, udzielić małżeństwa między Żydem i nie-Żydem. I to jeszcze nie wszystko.
Jakiś młody człowiek przyprowadza do mnie swoją ukochaną dziewczynę, nawróconą na judaizm zgodnie ze wszystkimi zasadami i prosi o pozwolenie na zawarcie małżeństwa. Mówię mu: "Nazywasz się Danny Katz. Czy wiesz, co oznacza słowo "Katz"? To skrót od “Коген Цедек” – ros., "Cohen Tzedek" – ang. - czyli "Pobożny Kapłan". Ale zgodnie z tradycyjnym prawem żydowskim, potomkowie kapłanów nie mogą poślubić konwertytów i mieszać z nimi swoją krew. A więc, jeśli pozwolę na wasze małżeństwo, nawet jeśli twoja dziewczyna już od trzech lat wiernie przestrzega wszystkich subtelności naszej wiary: to wszystko jedno zgodnie z prawem Tory, ona nie jest taka jak ja i ty”.
Hmmm, w Ameryce o czymś takim nie może być i mowy.
- I w tym jest cała sprawa. Nawet jeśli amerykański ortodoksyjny rabin nie zgodzi się na uznanie takiego małżeństwa za zgodne z prawem i nie będzie przewodził ceremonii ślubnej Danny Katza i nowo nawróconej dziewczyny, to ta para zawsze znajdzie rabina z jakiegoś bardziej liberalnego nurtu.
U was - tak, ale nie w Izraelu. U nas to nie przejdzie. Oto dlaczego można być osobą dobrą i wesołą, regularnie pojawiać się na ekranie telewizora, wygłaszać przemówienia i wywoływać powszechny podziw. Ale gdy tylko pojawi się "Danny" ze swoją dziewczyną, podziw znika i zaczynają się skargi na niesprawiedliwość, nieprzestrzeganie praw i temu podobne.
I Rabbi uważa te skargi za całkowicie nieuzasadnione?
- Uważam, że jest to jedyna droga naszego przetrwania. Jeśli dziś zlekceważysz jeden werset z Tory, a jutro inny, to w końcu powstanie sytuacja, charakterystyczna dla waszych aktorów filmowych. Słynny Kirk Douglas był w rzeczywistości Isserem Daniłowiczem, Żydem. A jego syn, Michael Douglas, już nie jest Żydem, ponieważ jego matka, żona Kirka, nie jest Żydówką. I Danny Kay urodził się Żydem - Daniel Kaminsky. I on nie jest już Żydem. A Tony Curtis - to Bernard Schwartz, syn Emanuela Schwartza z Budapesztu. Ale córka Tony'ego - Jamie Lee Curtis - już nie jest Żydówką. Więc czego chcecie? Żeby Izrael poszedł waszą drogą wolności asymilacji, czy też aby został zmuszony zostać Arką Noego, by ratować Żydów? Tutaj warto się nad tym zastanowić.
***
O tym rzeczywiście warto pomyśleć. Tutaj, na emigracji, przeczytałem kilkaset artykułów i książek, których autorzy na wszelkie sposoby zachwycali się prawie mistycznym fenomenem: Seleucidus Antiochus IV, Cesarze rzymscy, Kościół Chrześcijański, Krzyżowcy, Inkwizycja, Carowie rosyjscy, naziści władza sowiecka - wszyscy oni chcieli albo zlikwidować albo zasymilować Żydów (A.Dikij, „Żydzi w Rosji i ZSRR”); i to jest wynik - wszyscy oni zginęli, a Żydzi istnieją!
I nagle okazuje się, że obraz nie wygląda tak mistycznie radośnie. I okazuje się, że Żydzi, gdy się znaleźli w otwartym społeczeństwie z ochroną przed antysemityzmem i nieograniczonymi możliwościami, asymilują się wręcz z "kosmiczną" prędkością - 2,5 miliona w ciągu pięciu lat! Okazuje się, że w swojej bezwzględnej większości chcą oni po prostu żyć, kochać, poślubiać swoje ukochane dziewczyny i mieć od nich dzieci.
A z Izraelem, okazuje się, sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. Ci naiwni cudacy, którzy wierzyli, że wszystkie ofiary są robione tylko po to, aby zmienić kraj w perłę na błogosławionym Morzu Śródziemnym - okazało się, że okrutnie się pomylili. Nie będzie to perła, według myśli tych, którzy trzymają w swoich rękach prawdziwą władzę nad ludźmi, ale coś w rodzaju szkółki dla hodowania Żydów czystej krwi. (To okropnie przypomina mi jakąś nikczemność - ale nie mogę przypomnieć jaką). A jeśli nieuświadomieni Izraelczycy zaczną walczyć o prawa obywatelskie, - to niech wiedzą, że to nie jest sprawa ich umysłu: są ludzie mądrzejsi, myślący i decydujący za nich, dla ich własnego dobra, oczywiście. (To także jest coś strasznie znajomego).
Natomiast gdy chodzi o mnie, to tym razem chcę mówić zdecydowanie konkretnie. Gdybym pokochał i był kochany, a gorliwiec czystości rasy zacząłby mi udowadniać, że nie mogę nazwać mojej ukochanej kobiety moją żoną, ponieważ przeczy to interesom walki z asymilacją, to nie rozmawiałbym z nim. A gdyby państwo zaczęło dyktować mi takie rzeczy, to na pewno wyemigrowałbym ponownie.
"Nowe Słowo Rosyjskie", 4 sierpnia 1995 roku
Źródło:
Григорий Климов. Божий Народ
Приложение 4
ИНТЕРВЬЮ С ПЕРВОИСТОЧНИКОМ
http://g-klimov.info/klimov-bn/Bnp04.htm






