Andrzej Niemojewski: DUSZA ŻYDOWSKA W ZWIERCIADLE TALMUDU

Article Index

  1. KRZYWOPRZYSIĘSTWO.

1) Zasada magiczna krzywoprzysięstwa.

Można powiedzieć: „wszelki ślub, ktory uczynię, niechaj bedzie unieważniony”, lecz powinien on o tym pamiętać podczas ślubu (Miszna, Nedarim III, 1).

Ślub, uroczyste przyrzeczenie, przysięga, wszystko to ma u żydów znaczenie magiczne a nie etyczne i o tyle tylko niepokoi żyda, o ile boi się skutków magicznych a nie etycznych. Przepis powyższy znajduje się w Misznie, więc w najbardziej poważanej formacji Talmudu, ma także wszystkie cechy prawa, halakha. Dotrwał i nie stracił mocy do dnia dzisiejszego. Pereferkowicz świadczy, że na podstawie powyższego właśnie przepisu żydzi odczytują w Dzień Sądny formułę „Kol Nidre” (Wszystkie śluby), za pomocą której unieważniają z góry wszystkie śluby, które uczynią w roku następnym, o czym niżej (p. Pereferkowicz, Tałmud III, 191, przypisek I). Przy zrywaniu rytualnym ślubów w czasach dzisiejszych żydzi wyraźnie oświadczają, iż chodzi im o te magiczne słowa, gdyż w formule tego rytualnego zrywania ślubów czytamy: „żałuję tylko, iż przyjąłem te zobowiązania wyrażeniami: neder, szewua” etc. (j. w. str. 227). Przysięga jest więc aktem magicznym i wymaga magicznego antydotum. Przepis powyższy uczy tedy, jak przysięgi odczyniać.

2) Przysięganie wargami z unieważnianiem w sercu.

Rabbi Akiba przysiągł wargami i zaraz przysięgę w sercu unieważnił (Kalia 18b).

Mamy tu więc przykład takiego odczyniania natychmiastowego złożonej przysięgi. Akiba należy do najbardziej poważanych rabinów. Postąpił w ten sposób, aby wydobyć z dziewczyny pewnej tajemnicę pochodzenia jej syna, o co rabini sprzeczają się między sobą. Żydzi mniemają, że dziewczyną tą była matka Jezusa (p. Laible, Jesus Christus im Thalmud, wyd. 2-gie, str. 33). Jest to naturalnie nonsens (p. Strack: Jesus, die Haeretikeru. d. Christen, str. 5*). Rabin Jochanan znowu w taki sposób wydostaje od pewnej niewiasty środek na ból zębów (p. Strack str. 27*). Już u proroka Izajasza mamy ciekawe na ten temat spostrzeżenię w przytoczonej tam pieśni: „Że lud ten usty swemi się przybliża i czci mnie swemi wargami, lecz serce jego zdala jest odemnie, a bojaźń boża u nich wyuczonym ludzkim nakazem, przeto z tym ludem raz jeszcze rzecz cudu zdziałam cudownie a dziwnie, że w niwecz mądrość ich mędrców zwrócona zostanie a skryje się roztropność ich roztropnych” (XXIX, 13 — 14). Świat ewangieliczny powołał się na to: „I skaziliście rozkazanie boże dla ustawy (paradosis=tradycji) waszej. Obłudnicy, dobrze o was prorokował Izajasz, mówiąc: Ten lud czci mię wargami, ale serce ich daleko jest odemnie” (Mateusz XV, 6 — 7.

3) Wykręty formalistyczne przy przysięganiu.

Jeśli ktoś złożył uroczyste oświadczenie w słowach „od Tory”, to nie jest związany, a gdy w słowach „od tego, co jest napisane w Torze”, to jest związany (Tosefta, Nedarim 1, 4).

Pereferkowicz tak objaśnia ten przepis: Jeżeli żyd powie: „będę wystrzegał się tego mięsa, jak Tory” (wstrzymam się od tego mięsa, jak od Tory), to może jeść mięso, gdyż nie można wystrzegać się Tory (wstrzymywać się od Tory); ale jeżeli powiedział: „wstrzymuję się, jak od tego, co napisane w Torze”, to mięsa jeść nie może, gdyż w Torze są wymienione różne rzeczy, których żyd wystrzegać się powinien (Pereferkowicz, Tałmud III, 187, przypisek 5). Talmud jest tu tedy istną szkołą wykrętów.

4) Przysięga bez znaczenia.

Kto przysiągł wobec gojów, rozbójników i celników, nie odpowiada, albowiem rzeczono: zgrzeszył… jeśli nie powie, a nie; zgrzeszył, jeśli powie {Tosefta, Ssebuot II, 14).

Tu mamy znowu jaskrawy przykład brania tekstów dosłownie, czemu Strack przeczył. Religjant żydowski jest dotąd magikiem, więc najdalej idącym formalistą. My jako ludzie zgoła odmiennej psychiki oczekiwalibyśmy, przynajmniej w wypadku przysięgi wobec rozbójników, całkiem innej argumentacji; mówilibyśmy, że przysięga została wymuszona. Ale żyd nie oddzielił zjawisk duchowych od fizycznych; wszelka przysięga ma taką wagę ze względu na magjęsłów, jak wywoływanie pewnego zjawiska w przyrodzie, które, czy jest umyślne czy nieumyślne, zjawiskiem pozostanie. Arki nie wolno było dotykać, bo za to groziła śmiercią jej tajemnicza siła. Gdy woły wierzgnęły, arka wieziona pochyliła się, mogła spaść, a Oza chciał ją w najlepszej intencji podtrzymać, Jahwe zabił Ozę (2 Król. VI, 6 — 8). Jakób, przebrany za Ezawa, przy pomocy matki Rebeki wydobywa podstępnie błogosławieństwo od ojca Izaaka, to, które się należało jego bratu, Ezawowi, a jednak to błogosławieństwo jest ważne, choć Izaak nad tym boleje (Genes. XXVII, 1 — 35). Żyd dziś nie może w szabas na przestrzeni czterech kroków iść ze śliną w ustach (Tosefta, Erubin XI, 8), ale jeżeli otoczył Warszawę ejruwem, czyli magicznym drutem (erub=zmięszanie), może paradować po niej z zegarkiem w kieszeni. Niemiła tedy przysięga musi być albo magicznie odczyniona, albo też formalistycznie nieważna. — Goj znalazł się tu na jednei linji z rozbójnikiem. Można go w błąd wprowadzać przysięgami kłamnemi, co wymownie świadczy, iż o kulturę etyczną duszy własnej żydom nie chodzi. Boć przecież wielu rzeczy nie robi się nie dlatego, iż jest zakazane lub nie jest zakazane, ale przez poszanowanie samego siebie. — Przysięga wobec przechrzty niema także znaczenia obowiązującego, albowiem czytamy: „Jeżeli żyd przyszedł na inną wiarę, to jest tak, jak gdyby został rozbójnikiem” (Choszen Hamiszpat § 46 art. 34). — Celnik jest dla żyda osobistością szczególniej niemiłą. Miszna w traktacie Nedarim III, 4 uczy, jak go okłamywać przysięganiem się, że np. towary są przeznaczone dla dworu, choćby to była nieprawda i t. p. Spierają się tylko ze sobą dwie szkoły o używanie magicznego słowa „szewua” przy takiej okazji; szkoła Szamai powiada, że nie można, a szkoła Hillela, że można; szkoła Szamai radzi mówić wykrętnie, a szkoła Hillela łgać czelnie. — W konsekwencji z tym, że przysięga wobec goja nic nie znaczy, złodziej żydowski, stanąwszy przed sądem gojowskim, a bojąc się ciężkiej kary, może złożyć kłamną przysięgę pod warunkiem, że nie zachodzi obawa skalania imienia bożego, czyli przyłapania na krzywoprzysięstwie, lecz winien równoczesnie unieważnić tę przysięgę w sercu (Jore Dea § 239 art. 1 Hagah).

  1. UROCZYSTE ŁAMANIE PRZYSIĄG I RYTUALNE ZRYWANIE ŚLUBÓW.

1) Legalizacja wiarołomstwa.

Celem unieważnienia ślubów, przysiąg i obietnic żyd udaje się do rabina, a gdy go niema, zaprasza trzech innych żydów, powiada im, że żałuje, iż to uczynił i unieważnia, oni zaś mówią do niego trzy razy. „Muiter lach” t.j. „Wolno tobie” (Loewe, Schulchan-Aruck, wyd. 2-gie I, 247).

Pereferkowicz w dodatkach do traktatu Nedarim podaje w przekładzie pełną formułę, recytowaną przed trybunałem żydowskim, przyczym wyraźnie zaznacza, że jest w użyciu śród żydów współczesnych. Zaczyna się od słów: „Słuchajcie, panowie, sędziowie kompetentni” (porów. IV. Krzywoprzysięstwo, p. 1). Formuła ta kończy się w sposób wielce charakterystyczny: „Aczkolwiek wedle prawa żałujący i proszący o pozwolenie obowiązany wymienić ślub, lecz wiecie, panowie, że niepodobna ich wymienić, gdyż jest ich dużo, a ja nie proszę o pozwolenie względem ślubów nierozrywalnych; przeto niechaj w oczach waszych uchodzi, jakobym je wymienił”. Na to słyszy trzykrotnie powtórzoną formułę taką: „Wszystkie ci pozwolone, wszystkie wybaczone, wszystkie przyznane; tu niema ślubów” etc. (Pereferkowicz, Tałmud III, 227 — 228).

2) Zrywanie przysiąg i ślubów przyszłych.

Wszystkich ślubów i zobowiązań i przysiąg i klątw, i zarzekali się i zakląć i odmian, które począwszy od tego tu Dnia Pojednania do przyszłego dnia Pojednania, co oby nam szczęśliwie nastał, ślubować, przysięgać, obiecywać i niemi wiązać się będziemy, wszyscy żałujemy (już teras) i mają być rozwiązane, odpuszczone, zniesione, unicestwione, skasowane, bezmocne i nieważne. Nasze śluby nie mają być żadnemi ślubami, a naszę przysięgi nie mają być żadnemi przysięgami (Loewe, Schulchan-Aruch, wyd. 2-gie J, 136; Pereferkowicz, Tałmud III, 228).

Jest to tekst słynnej pieśni „Kol Nidre” (Wszystkie śluby), odśpiewywanej trzykrotnie w Dzień Sądny, Jom Kippur. Opiera się, jak już było wyżej wspomniane, na przepisie Miszny, traktacie Nedarim III, 1. Żydzi mają więc dwie formy legalnego wiarołomstwa: najpierw mogą każdej chwili w ciągu roku zrywać zobowiązania uroczyste, zachowawszy pewne formalności, następnie zbiorowo w bóźnicy odrzekają się tych, do których zobowiążą się w ciągu roku następnego. Jest to asekuracja magiczna, albowiem mogliby podczas każdorazowego krzywoprzysięstwa zapominać o równoczesnym unicestwianiu przysięgi w sercu. Tyle akurat, ile brak im etyki, mają przesądności. Dusza aryjska zupełnie się nie orjentuje w tej psychice, zabłąkanej w sferę naszej kultury moralnej.

  1. HANDEL ŻYWYM TOWAREM.

Jak pojmować wyrażenie o rabunku? Gojowi jest zakazane kraść, rabować lub brać niewolnice („nadobnej postaci”, Deuter. XXI. 11) i t.p. u goja albo u żyda, ale żydowi u goja nie jest zakazane (Tosefta, Aboda Zara VIII, 5).

Jak wiadomo, handel żywym towarem jest bodaj wyłącznie ześrodkowany w rękach żydów. I również wiadomo, że handlarze żywym towarem używają różnych podstępów, zaręczają się ze swemi ofiarami, nawet żenią się i potym najformalniej je sprzedają. Wedle księgi Eben Haecer żydowi wolno jednego dnia pojąć tyle żon, ile mu się podoba, wręczając każdej choćby jedną „perutah”, czyli grosz. Następnie wolno mu podrzucić jej get, list rozwodny, Jest wprawdzie powiedziane, że nie wolno się żenić z zamiarem rozwodu, ale żyd, który się liczy z magją, i na to znajdzie wykręt. Otóż środowisko o takich zasadach moralnych wydało typ handlarza żywym towarem. Wyniósł z Ghetta duszę bez sumienia, zatraciwszy w swym haniebnym zawodzie nawet więź magiczną, śmiejąc się z niej cynicznie.

VII. HANDEL ZGNIŁEMI JAJAMI I PADLINĄ.

1) Handel zgniłemi jajami.

Jeśli ktoś sprzedaje jaja, były zgniłe, to sprzedaż jest nieważna; ale teraz panuje inny zwyczaj, a zwyczaj znosi prawo {Choszen Hamiszpat § 232 art. 19).

Obserwacja codzienna uczy nas, że żydzi jako dostawcy gojów dbają tylko o nizką cenę i stale obniżają wartość towaru. Dlaczegóż mieliby dbać o zdrowie gojów z uszczerbkiem kieszeni żydowskiej?

2) Handel zepsutym mięsem.

Jeżeli jeden ze spólników na własną rękę handlował zdechłym lub nieczystym bydłem, to zyskiem musi się dzielić z drugim spólnikiem, ale stratą ponosi sam {Choszen Hamiszpat § 176 art. 12).

Stoi to w rażącej sprzeczności z innym przepisem: Jeżeli ktoś sprzedaje rzecz z wadą, musi to powiedzieć kupującemu, nawet nieżydowi niewolno sprzedawać mięsa ze zwierzęcia zdechłego, jeżeli ten mniema, że pochodzi z rzezanego (Choszen Hamiszpat § 228 art. 6). A to stoi znów w rażącej sprzeczności z następującym wskazaniem: Nie jadajcie żadnej padliny; przychodniowi, który w bramach twych, oddasz to, jeżeli jeść będzie, albo sprzedasz wrogowi (Deuter. XIV, 21). Gdzie są dwa prawa, tam nie ma prawa, każdy może robić, co mu dyktuje wygoda i korzyść osobista wedle zasady in dubiis libertas. A to jest w Talmudzie właściwie zasadniczym wskazaniem prawnym.

VIII. FAŁSZOWANIE PIENIĘDZY.

Jeżeli żyd jakiś fałszuje monetą w mieście, w którym rząd to zakazał, i należy się obawiać, że może to wszystkich żydów narazić na nieprzyjemności, to należy owego żyda przestrzec Przestrzega sąd żydowski. A dopiero wtedy, gdy żyd na to nie zwraca uwagi, można go wydać władzy i złożyć zapewnienie, że to tylko ten jeden żyd tym się trudnił, ale inni nie (Choszen Hamiszpat § 388).

„W którym rząd to zakazał” — jak gdyby gdzieindziej na to zezwalał! Przepis nie mówi, że fałszerza trzeba ująć, ale tylko — przestrzec. Kto? Sąd żydowski. Przepis przewiduje, że zna jego adres. A motywy? Obawa, że żydostwo może mieć nieprzyjemności. A więc przepis przewiduje, że gdy chodzi o fałszowanie monet, podejrzenie pada przedewszystkiem na żydów. Sąd żydowski przestrzega fałszerza, aby ten — mógł w porę drapnąć i gdzieindziej uprawiać swe rzemiosło. Czyż dziwić się, że wszędzie podejrzywano żydów o najgorsze rzeczy i starano się ich pozbyć? — Przepis powyższy najwyraźniej uznaje fałszowanie monety gojowskiej a hamulcem jest tylko bezpieczeństwo ogółu żydostwa. Wedle § 227 art. 6 księgi Choszen Hamiszpat wolno monetę wydawać tak długo jako dobrą, dopóki nie utraci 1/6 wagi lub miary, wedle zaś art. 18 złą monetę należy przedziurkować i dać jednej z córek jako zabawkę, chyba że moneta jest tak wadliwa, iż nie można za pomocą niej nikogo oszukać; ale o podrabianiu paragraf ten nic nie mówi. Więc tamten przepis jest miarodajny. Zresztą żydzi znają się na monetach doskonale, są ostrożni i nieufni, monety fałszywej nie przyjmą, a w stosunkach między sobą chroni ich art. 16. Przepis zatym dotyczy monety gojowskiej i puszczania w obieg fałszywej śród gojów. —Ostateczną jego charakterystykę stanowi to, iż cały § 388 zajmuje się kwestją niedozwolonej zdrady żyda. Zdrajca żydowski, który innego żyda wyda w ręce władzy gojowskiej, winien śmierci: wyjątek stanowi sąd żydowski, jeśli zmuszony okolicznościami wydaje fałszerza monet, aby uchronić innych żydów od zawikłań. — Ciekawe, że żydzi, którzy zawsze zarzucali antysemitom, iż grzechami jednostek obarczają ogół żydowski, tu wyraźnie przyznają się do odpowiedzialności zbiorowej i składają imieniem tej zbiorowości zapewnienia!

  1. PRZEKUPSTWO.

Jeżeli dwóch żydów ma niedobry dług i trzeba z tego powodu sięgnąć do przekupstwa, a jeden z nich nie chce nic na to przekupstwo dać, to drugi może dokonać przekupstwa na rzecz swojej części, a bliźni nie może nic przeciwko temu mieć (Choszen Hamiszpat § 116 art. 28).

Brafman przytacza oryginalną uchwałę jednego z kahałów, aby podatek mięsny obrócić całkowicie na koszty „związane z rewizją, dokonywaną przez władzę miejscową” (str. 93).

  1. MALWERSACJE CELNE.

Jeżeli żyd nie dzierżawi cła, tylko cło pobiera jako urzędnik, to wedle niektórych rabinów nie powinien przeszkadzać tym żydom, którzy chcą cło obejść, chyba że się bardzo boi (Choszen Hamiszpat § 369).

A więc i tu, jak przy fałszowaniu monet, decyduje strach przed następstwami, a nie jakaś zasada moralna.

Eugenjusz Starczewski w swej książce „Sprawa polska” (wyd. 2-gie, Warszawa 1913) pisze na str. 61, iż na mocy szeregu praw z r. 1496, 1505, 1507 i innych szlachta i duchowieństwo zwolnione były z opłaty ceł, gdy sprowadzały towary z zagranicy nie w celach kupieckich, lecz na własny użytek. Właściciel transportu albo jego pełnomocnik składał na komorze przysięgę, iż towar należy do szlachcica lub duchownego. „Z praw tych potrafili sobie żydzi zrobić źródło znacznego dochodu. Sprowadzali i wywozili towary pod firmą szlachecką, znajdowali krzywoprzysięzców, i w ten sposób, drogą tak nieuczciwej konkurencji, wprost uniemożebniali kupcom chrześcijańskim wszelkie z niemi współzawodnictwo” (p. wyżej str. 77 w. 2 — 9).

  1. SZANTAŻ. TERORYZOWANIE TYCH, KTÓRZY, SIĘ ZWRACAJĄ PO WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI. JAK OSZUKIWAĆ SĄDY KRAJOWE, A GOJÓW W SĄDACH ŻYDOWSKICH.

1) Za zwrócenie się do sądu nieżydowskiego grozi klątwa.

Niewolno sądzić się w sądzie nieżydowskim i w nieżydowskich instancjach. Zakaz ten nie traci siły nawet w wypadkach, kiedy prawo nieżydowskie to samo mówi, co żydowskie, oraz gdyby obie strony życzyły sobie zwrócić się do sądu nieżydowskiego. Kto naruszy ten zakaz, jest złoczyńcą.

Postępek taki równa się bluźnierstwu, znieważeniu i podniesieniu ręki na cały Zakon Mojżesza, pokój z nim! Sąd żydowski jest mocen nałożyć na niego niduj i cherem i nie zdejmować z niego tak długo, aż uwolni swego przeciwnika z rąk władzy nieżydowskiej (Choszen Hamiszpat § 26 ar. 1).

„Niduj” jest łagodniejszą formą a „cherem” najcięższą formą klątwy. Kogo obarcza „niduj”, winien w ciągu 30 dni ukorzyć się, inaczej popada pod „cherem” i zostaje wyłączony z całego Izraela. Uważa się go jak zapowietrzonego (p. Brafman, Kniga kahała, str. XXX i nast. ).

2) Grozi miano zdrajcy temu, kto zwrócił się do sądu nieżydowskiego.

Jeżeli jeden żyd zwróci się przeciw drugiemu do władzy nieżydowskiej i złoży u niej przedmiot sporu, pozostaje tak długo pod klątwą, dopóki owej rzeczy nie wydostanie i sprawy nie odda pod rozstrzygnięcie sądu żydowskiego. Wedle niektórych rabinów jest zdrajcą, a zwłaszcza wtedy, gdy przedtym otrzymał ostrzeżenie od sądu żydowskiego, aby się do sądu nieżydowskiego nie zwracał (Choszen Hamiszpat § 388).

Wiemy już, że zdrajcę żydowskiego czeka śmierć skrytobójcza (p. I. Morderstwo p. 5, 6, 7).

3) Żyd nie moie świadczyć przeciw żydowi na rzecz goja.

Jeżeli nieżyd żąda od żyda, by świadczył przeciw żydowi w sądzie, gdyż winien mu pewną sumę (chodzi o sąd nieżydowski, w którym na podstawie zeznania jednego świadka trzeba płacić) i żyd mógłby świadczyć sprawiedliwie, nie wolno mu tego czynić {Choszen Hamiszpat § 28 art. 3). Ale jeżeli żyd żąda od żyda, by w takiej sprawie świadczył przeciwko nieżydowi, to może (art. 4).

Kahały i sądy żydowskie wydawały podobne uchwały i groziły opornemu żydowi, że wyegzekwują z niego wszystkie straty, które poniesie druga strona: „Jeżeli żyd zwróci się ze swą pretensją przeciw innemu żydowi do sądu nieżydowskiego, to zmusza się go cheremem, by szedł do sądu żydowskiego. Przytym posyła mu się uprzednio ostrzeżenie, że kahał i sąd żydowski bezwarunkowo wyegzekwują z niego wszystkie straty i koszty, które poniesie druga strona, a prócz kosztów i strat za naruszenie cheremu podlega zapłaceniu kary wedle ustawy, zabezpieczającej prawa sądu żydowskiego. Żydowi zakazuje się świadczyć na korzyść odstępcy, który sprawę swoją wniósł do sądu nieżydowskiego; natomiast każdy żyd obowiązany jest świadczyć na korzyść strony przeciwnej, jeżeli coś wie” (p. Brafman, Kniga kahała, str. 86).

4) Sędzia żydowski ma brać stronę żyda przeciw gojowi.

Gdy żyd i goj przyjdą do sądu, możesz go uwolnić wedle prawa Izraela, uwolnij go; gdy goj się bedzie skarżył, powiedz: nasze prawo tak chce. Jeżeli możesz go uwolnić wedle prawa ludów ziemi, uwolnij go i powiedz: tak chce wasze prawo. A gdy nie jest możliwe ani jedno, ani drugie, postępuj przeciw niemu chytrze (Baba kamma 113a),

Tak radzi rabin Iszmael, a rabin Akiba ma lęk, że wskutek tego zostanie znieważone imię boże, to znaczy, że rzecz się wyda i nastąpi urąganie żydom. Toteż glossa mariginalis powiada, że imię boże znieważone nie zostanie, jeżeli goj nie zauważy, że żyd łże (p. ks. Pranajtis, Christianus in Talmude Judaeorum, str. 101). A gdy zauważy? Odpowiedź na to daje nam historja książki Eisenmengera „Entdecktes Judentum”, wydanej w Frankfurcie n. M. w r. 1700. Wskutek zabiegów żydów frankfurckich książkę skonfiskowano a konfiskatę zdjęto dopiero po upływie 40 lat. Wskutek tego Fryderyk I. kazał w r. 1711 wydrukować ją ponownie z podaniem miejsca druku „Królewiec w Prusach” (p. Strack, Einleitung in den Thalmud, wyd. 3-cie, str. 94 — 95). A więc żydzi zwrócą się do tych władz gojowskich, których nie uznają, by przy ich pomocy osiągnąć cel, dla tych władz wrogi. Choszen Hamiszpat w § 4 wprawdzie powiada, że żyd nie może dochodzić swego prawa przez nieżyda; tak, ale dlaczego nie miałby dochodzić swego… bezprawia? Dziwnie w świetle powyższego ustępu wyglądają słowa licencjanta Gustawa Marxa: „Istnieje rzeczywiście przepis, że żyd może obejść cło, jeżeli nie potrzeba się obawiać, że nastąpi znieważenie imienia bożego. Wolno nawet przysięgać kłamliwie przed sądem pogańskim, będąc w opresji, czego naturalnie należy unikać, o ile to jest tylko możliwe, a przysięga uchodzi wtedy za przymusową. Aby to zrozumieć, trzeba sobie przypomnieć, że prawodawstwo rabinistyczne wszystko obejmuje i opiera się na założeniu, że żydzi mają swe własne sądownictwo i że wszystko, co wedle ich prawa jest karalne, przez nich samych ukarane zostanie”. A dalej mówi, że krzywoprzysięstwo żydowskie niema bronić przestępstwa, lecz wyrażać „protest przeciwko nieuznanemu sądownictwu” (Juedisches Fremdenrecht, str. 18). Ale chyba sąd żydowski jest sądem przez żydów uznanym. A jak ma ów sędzia żydowski z gojem postępować? Czyż w ten sposób żydzi mieli przekonywać gojów o swej wyższości moralnej? Strack, broniąc żydów, ciągle narzeka na „uczucie nienawistne” (Gehaessigkeit) przeciwników Talmudu. A nas uderza słabe poczucie etyczne u Stracka. Czyż dziwić się otrząsowi moralnemu ludzi, którzy rozczytywali się w tych bezeceństwach?

XII. ZDRADA DOZWOLONA.

Jeżeli ktoś najął robotnika dla ratowania, to wszystko, co uratuje, należy się pracodawcy; ale jeżeli robotnik podczas ratowania powie, że ratuje tylko dla siebie, to od tej chwili przestaje być najmitą, a wszystko, co uratował, należy wyłącznie do niego ( Choszen Hamiszpat § 181 art. 3 ).

Przepis ten dotyczy obrony karawany, napadniętej przez wojsko. Żydzi bardzo się dziwią, że w niektórych państwach rząd nie chce ich mianować oficerami, w niektórych zaś zastanawia się nad tym, czy ich wogóle przyjmować do wojska. Powyższy przepis, rozpatrywany łącznie z przepisami innemi, jak np. o możliwości krzywoprzysięstwa wobec gojów, usprawiedliwia tę nieufność. W dodatku zaznaczyć należy, że ci sami żydzi, którzy apostołowali antymilitaryzm, oburzali się na to, że żydów wyłącza się ze stanu oficerskiego. Motywem oburzenia była właściwie utrata pewnych stanowisk płatnych.

XIII. CHAZAKA.

Gustaw Marx przyznaje, że w księdze Choszen Hamiszpat w § 156 art. 5 znajduje się zdanie: „Własność gojów jest rzeczą bez pana”. Ale, powiada, Mojżesz Isserles przytacza to zdanie jako mniemanie „niektórych” i przeciwstawia mu opinje innych, więc „nie tak łatwo da się odpowiedzieć na pytanie, co należy tu uważać za prawomocne” ( Juedisches Fremdenrecht, str. 14 — 15 ). Słowem Gustaw Marx zapomina zupełnie o panowaniu zasady in dubiis libertas. „Ale gdzież jest jakieś żydostwo”, zapytuje dalej, „które istotnie praktykowałoby w całości prawo Szulchan-Aruchu” ( str. 33 ). Słowa te wygłosił w czasopiśmie „Nathanael” w r. 1885, a następnie powtórzył w osobnej odbitce w r. 1886. Tymczasem już w r. 1869 pojawiła się była „Kniga kabała” Jakóba Brafmana, odpowiadająca na to pytanie dokumentami kahalnemi.

Konsekwencje, wynikające z powyższej zasady, wyraża Baba Batra 54b, gdzie jest powiedziane, że pierwszy, który położy rękę na własności goja, staje się jej panem. A z tej znowu zasady wypływa logicznie prawo, które wyraża słowo: chazaka.

Słowo to znajduje się już w Misznie, Baba Batra III, 1. Pereferkowicz tłomaczy je: zadawnienie posiadania. Słowa zmieniają swe znaczenia stosownie do tego, jaki sens im nadaje praktyka życiowa. Brafman wyraz chazaka oddaje przez: władza. Z dokumentów, które nam przedstawia, wynikałoby, że chazaka znaczny: prawo rozporządzalności.

Otóż nie ulega żadnej wątpliwości, że pod koniec XVIII i na początku XIX wieku kahały sprzedawały żydom prawo rozporządzania się majętnościami gojów, czyli sprzedawały im chazakę na ich majętnościach. Żyd, który takie prawo nabywał, mógł te majętności jako handlarz, faktor, lichwiarz eksploatować, nie obawiając się konkurencji swych współplemieńców.

Ale od chazaki odróżniano meropie: kahał sprzedawał żydowi wprost osobę goja, z którą wskutek tego żaden inny żyd nie mógł już wchodzić w stosunki kupna, sprzedaży etc.

Z opublikowanych przez Brafmana dokumentów kahalu mińskiego widzimy, że żydzi rozprzedawali między siebie place, domy i sklepy gojowskie, ba, nawet majętności klasztorne i arcybiskupie. Nabywca tej cudzej własności, której właściciel nic naturalnie o tym nie wiedział, stawał się jej „posiadaczem”, przy czym zwykle dodawano formułę „od środka ziemi aż do wyżyny niebios”. Niekiedy powstawały o to między żydami kłótnie, który z nich jest „posiadaczem” tajnym „własności” jawnej takiego a takiego goja.

Niewątpliwie dokonano następujących tranzakcji zakonspirowanych:

1 ) Rozporządzono się placem „nieobrzezanego” czapkarza Zwańskiego ( str. 13 N* 22 etc ).

2 ) Jochjel Michel kupuja od kahału prawo eksploatowania sklepów murowanych rosjanina Bajkowa ( str. 41 N* 77 ).

3 ) Abraham Abel kupuje od kahału sklep, będący własnością „pana Kistera”. Kahał sprzedaje mu zarazem prawo przechodzenia przez jego dom. Żyd płaci kahałowi za ten przywilej 75 rubli ( str. 62 N* 98 ).

4 ) Eleazar Segal kupuje od kahału prawo „posiadania klasztoru” dawniej karmelitów, następnie franciszkanów, wraz z wszystkiemi należącemi do niego zabudowaniami i placem, piwnicami i świetlicami tego klasztoru. Tranzakcji dokonano w środę dnia 4 miesiąca Sziwan roku 5560 od stworzenia świata, czyli 1800 ery naszej ( str. 67 N* 105 ).

5 ) Rabin Michel, syn Izaaka, kupuje od kahału plac, będący własnością niemca stolarza Johanna, wraz z budynkami, które właśnie ów stolarz sobie wybudował ( str. 74 N* 115 ).

6 ) Synowie zmarłego rabina Arji spierają się z kahałem o prawo posiadania sklepów arcybiskupich. Działo się to w r. 1802 (str. 102 N* 177).

7 ) Sześć sklepów, należących do księży Bonifratrów, kupuje od kanału spółka braci, Izaak i Józef, synowie Samuela ( str. 106 N* 189 ).

8 ) Rozporządzono się domem pewnego kowala (str. 106 N* 186 i str. 109 N* 195).

9 ) Prawo rozporządzania się balkonem domu „pana Trankiewicza” kahał sprzedaje Saulowi, synowi Wolfa, a ten odprzedaje Jehudzie Lejbie (str. 112 N* 202). Dokonano tej tranzakcji „w myśl praw, zgodnych z prawami podstawowemi i postanowieniami naszych mędrców”!

10 ) Za 50 rubli kupuje od kahału Izaak, syn Gersona, prawo władania połową domu Bajkowa, ponieważ nabywca prawa rozporządzania się dwoma domami tegoż Bajkowa dotąd kahałowi całej sumy za to nie wpłacił. a kahał właśnie winien jest Izaakowi 50 rubli. Gdyby jednak w ciągu kwartału ów dawniejszy nabywca, Jochjel Michel, pozostałość wpłacił, Izaak będzie musiał mu ustąpić (str. 113 N* 205).

11 ) Izaak, syn Gersona, kupuje od kahału plac, należący do mieszczan. Izaak ma prawo zawładnąć znajdującemi się tam domami „za pomocą wszelkich sposobów” (str. 140 N* 261).

12 ) „Ponieważ pan Szejbe zamierza wybudować nowy sklepy murowany”, „przeto kahał postanawia: sprzedać prawo posiadania tego sklepu Jehudzie Lejbie” (str. 143 N* 266).

A więc mamy dwie rzeczy udowodnione z ścisłością, nie pozostawiającą nic do życzenia:

1 ) że Talmud uważa majętności gojów za resnullius, czyli za rzecz niczyją, i że pierwszy żyd, który na nich rękę położy, może je zagarnąć;

2 ) że zakonspirowana masa żydowska, rozporządzająca na ziemi naszej organizacją, rzeczywiście w myśl tego swego kodeksu złodziejskiego sprzedawała między sobą majętności gojowskie dla eksploatacji ich i zawładnięcia niemi wszelakiemi sposobami.

Wobec tych dwóch niewątpliwych faktów nabierają wielkiego znaczenia liczne skargi i wołania, że chazaka nietylko dotąd istnieje, ale kwitnie i że walka z nią należy do najpilniejszych spraw naszej dzisiejszości.

III. OBYCZAJE ŻYDOWSKIE.

  1. OBRZEZANIE.

Każde dziecko żydowskie płci męzkiej musi być obrzezane ósmego dnia po narodzeniu. Spotyka się lekarzy, którzy chwalą ten obrządek ze względów hygjenicznych i profilaktycznych. Ale sąd taki wynika z nieznajomości rzeczy. Sposób tego okaleczania rytualnego urąga właśnie doświadczeniom i metodom współczesnej medycyny, będąc niejednokrotnie przyczyną następstw fatalnych.

Aktu obrzezania dokonywa specjalny obrzezywacz (mohel). Właściwie załatwia tę czynność trzech, z których drugi nazywa się perea, trzeci mecyc. Mohel operuje nożem obosiecznym, względnie u żydów prawowiernych ostrym głazikiem rytualnym, co dowodzi, że obrządek ten sięga co najmniej epoki przedhistorycznej kamienia gładzonego; w każdym razie obrzezanie na cmentarzu dziecka martwego musi być dokonywane takim głazikiem. Perea operuje paznokciem, specjalnie w tym celu u wielkiego palca hodowanym, więc długim i ostrym, co stanowi wskazówkę, że obrządek ten pochodzi z czasów jeszcze starszych, niż epoka kamienia gładzonego, a mianowicie tych, kiedy poprostu posługiwano się jako narzędziem tylko ręką Mecyc zaś operuje ustami.

Mohel naciąga napletek dzieciątka, wsadza między zęby grzebienia i tnie, rzucając go na piasek, trzymany w specjalnej misie, zastępującej piasek pustyni, względnie stepu tych osiedlonych koczowników, którzy bodaj raz na rok jeszcze z lubością nomadyzują w szałasach podczas święta Sukkot. Perea na zranionym w ten sposób członku dzieciątka dokonywa operacji najboleśniejszej, zwanej „priah”, „obnażenie”, albowiem paznokciem obdziera dokoła członka skórę. Mecyc zaś bierze zraniony członek w usta i ranę wysysa, następnie zasypuje ją proszkiem. Ostatecznie wszystkich tych czynności może dokonać jeden obrzezywacz, u prostactwa żydowskiego znakomity niechluj i brudas, niekiedy suchotnik lub syfilityk, zarażający całe pokolenie młode pewnego miasteczka lub okolicy za pomocą rąk, paznokci i ust. Zdarza się, że tnie źle i uczyni chłopca kaleką na całe życie. Zdarza się też, że dziecko nie przetrzyma tej operacji i umiera. A dzieje się to tym łatwiej, że jeżeli termin obrzezania nie był ściśle zachowany, to w czasie właściwym trzeba z członka upuścić jeszcze nieco „krwi przymierza”. Albo, gdy żydów nękają skrupuły magiczne, że czegoś nie dokonano prawidłowo, robi się poprawki, uchodzące za nowe czyli właściwe obrzezanie.

Jeżeli uprzytomnimy sobie ostrożności operatora-chirurga, stosującego w całej pełni metodę aseptyczną w specjalnej sali operacyjnej, specjalnie oczyszczonemi instrumentami, w rękawiczkach, w masce na twarzy, otoczonego asystentami wykwalifikowanemi, odpowiedzialnego wobec nauki i sądu za prawidłowość postępowania, to bez otrząsu myśleć nie możemy o barbarji żydowskiej, praktykowanej w drugim dziesięcioleciu XX-go wieku, którą w obliczu naszej dzisiejszej wiedzy i kultury nazwać można tylko zbrodnią.

Całe legjony żydów inteligentnych i kształconych, parzących postępowców, liberalistów, socjalistów, wolnomyślicieli, humanitarystów, w pismach swych i publikacjach wciąż powstają na „zaśniedziałość średniowieczną” katolicyzmu, trzęsą się z oburzenia „kulturalnego” na obrządek chrztu, a cichaczem dają swe dzieci okaleczać rytualnie wedle obrządku, sięgającego może czasów człowieka jaskiniowego. Ci oberżnięci i obrzynający swych synów filozofowie specjalnie lubią Polakom zarzucuć „wstecznictwo” i „zoologiczny patrjotyzm”, a trzymają się zażarcie obyczaju, który prawdopodobnie sięga czasów, kiedy w ludzkim stadzie wrzała walka starych samców z młodemi. Religja talmudyczna nie wyrobiła w żydach sumienia i wstydu, natomiast wyposażyła ich w czelność i arogancję. Śród żydów uchodzi za aksjomat: wszyscy żydzi są postępowi i nic tam zmieniać nie potrzeba!

Ze stanowiska kultury i hygjeny niewinnym wprost obrządkiem jest chrzest w porównaniu z dzikim aktem obrzezania. Bo cóż to ostatecznie szkodzi dzieciątku, gdy zostanie pokropione wodą święconą, pomazane olejem świętym i dostanie do ust szczyptę soli! Ale nie tu szukać należy stadjum porównawczego ewolucji cywilizacyjnej.

Rozwój religijny odbywa się w kierunku od materjalizmu do idealizmu i od realizmu do symbolizmu. Wiemy, że chrześcijanie pierwotni tatuowali sobie krzyż na czole (p. Tertulljan, Haer. 40). Ale już Cyryli Jerozolimski mówi o kreśleniu krzyża palcem na czole (XIII Katecheza, 36). Realizm ustępuje symbolizmowi, materjalizm idealizmowi. Na ten krok nie może się zdobyć w kilkanaście wieków później kwiat inteligencji żydowskiej, nie zamienia realnego obrzezania na symboliczne, nazywa „żydożerstwem na ukowym” poruszanie takich kwestji (p. N* 26 „Izraelity” z 5. VII. 1907) i chce Polaków uczyć tego, co to jest postęp!

Zainteresuje to prawdopodobnie naszych antropologów, gdy wspomnę, że podczas aktu obrzezania ustawia się fotel-tron dla asystującego ceremonji proroka Eljasza, że zapala się funtową świecę woskową na cześć noworodka i dwanaście świeczek na cześć dwunastu pokoleń Izraela, symbolizujących zarazem dwanaście świateł zodjaku, że wedle talmudystów „priah”, czyli „obnażenie” członka paznokciem, stoi w związku z liczbą 365, gdyż taką jest wartość liczbowa wyrazu „priah”, i że kubek z winem dla kantora, zagłuszającego wrzask dziecka Psalmem XX(XIX): „Niechaj cię wysłucha Pan w dniu utrapienia”, musi mieć dwanaście kantów.

Jeżeli dziś obrzezanie uchodzi za cechę żydostwa, w dodatku niesłusznie, gdyż w Europie jeszcze Turcy hołdują temu barbarzyństwu, to na podstawie całkiem pewnych źródeł wiemy, iż w fazie poprzedniej obrzezanie była aktem czarodziejskim. Różne ludy starożytne czciły członek męzki bóstwa jako znak płodności. Wizerunek jego obnoszono procesyjnie (Herodot II, 51). Rytym w kamieniu dokumentom babilońskim nadawano kształt taki (p. Roscher, Lexikon III, 86, wiz. 10). Tak zwana „masseba” u starożytnego Izraela, słup kamienny, ustawiony przy ołtarzu, ten sam kształt posiadała (p. Gunkel, Genesis, wyd. 2 gie, 222, w przypiskach). Przysięgano na członek męzki ojca, kładąc na nim rękę, co wyrażano w słowach: „połóż rękę swoją pod biodro moje” (Genes. XXIV, 2). Krew uchodziła za siedzibę duszy, a krew z członka dawała szczególną moc nad demonami. Że jeszcze Izrael pisarski pojmował obrzezanie jako akt zaklęcia, świadczy pewien epizod z życia Mojżesza, gdy bezwiednie wszedł w dziedzinę władz twa Jahwy; za to Jahwe chciał go zabić, lecz żona Mojżesza szybko obrzezała synka ostrym krzemieniem i rzuciła odrzezek rozgniewanemu Jahwie pod nogi, ratując tym czynem czarodziejskim męża (Exod. IV, 20 — 26). Jahwe ustępuje, gdy Cyppora dotknęła nóg Jahwy i rzekła: „Oblubieńcem krwi jesteś mi”. Nad Jordanem na „pagórku odrzezków” dokonywała się uroczystość gromadnego obrzezywania młodzieńców nożami kamiennemi (Jozue V, 2 — 4). Zwolna zatracało się dawniejsze pojmowanie tego aktu, a wreszcie z niewiadomych przyczyn weszło w użycie obrzezywanie niemowląt (porów. Teodor Kappstein, Bibel und Sage, str. 37 — 39).Że umysł ciemnego żyda, karmiony Talmudem, może wskutek obrzezania hołdować dzikim przesądom, świadczy sprawa kandydata rabinackiego Maksa Bernsteina, zasądzonego w Wrocławiu 21 lutego 1889 r. za to, iż skaleczył chłopca chrześcijańskiego Seweryna Hacke, aby krwią jego członka oczyścić się z grzechu, który mu ciążył. Bernstein przyznał się przed sądem do wszystkiego. Próbowano wykazać jego osłabioną poczytalność. Ale on całkiem prawidłowo wywodził: „Ponieważ wedle teorji biblijnej w krwi ludzkiej znajduje się dusza i ponieważ moja grzechami obładowana dusza mogła się oczyścić tylko niewinną, przeto musiałem postarać się o krew człowieka, który był jeszcze bez grzechu”. Fakt ten czerpię z książki Stracka „Das Blut im Glauben und Aberglauben der Menschheit” (wyd. 8-me, na str. 102), napisanej specjalnie celem obrony żydów od zarzutu praktykowania mordu rytualnego.


People in this conversation

Comments (1)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
This comment was minimized by the moderator on the site

4zzUpkRtuT

Guest
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location