ŚWIAT W WALCE OBRONNEJ PRZECIW ŻYDOSTWU - 1

Article Index

Niemcy.

A l f r e d R o s e n b e r g . Monachjum. Wydawca „Weltkampfu” („Walka światowa“) i naczelny redaktor pasma „Der Völkische Beobachter” („Narodowy obserwator).

KRYZYS MYŚLI NARODOWEJ I SOCJALNEJ.

Fakt, że żaden naród nie wygrał wojny światowej, jest powszechnie uznawany przez wszystkich głębiej patrzących ludzi. Wygrała tylko finanserja pod żydowskiem przewodnictwem. Ten wynik jest faktem także w tak zwanych państwach narodowych, których ludy dziś po „zwycięstwie” muszą płacić więcej podatków niż przed wojną; tak n. p. „nacjonalistyczna” Francja, która w r. 1871 uiściła w kilku tygodniach 6 miljardów, dzisiaj nie może w ciągu dziesiątek lat wypłacić Ameryce 12 miljardów złotych franków wraz z odsetkami. W przyczynowy związek zachodzący między żydostwem a międzynarodowym rozkładem nikt nie wątpi, ale głębszy problem leży właśnie w tem, że żydostwo jest także z dzisiejszemi tak zwanemi narodowemi grupami ściśle i napozór nierozerwalnie związane, dowód to niezbity, że dawny nacjonalizm we wszystkich państwach zawiódł. Jeżeli się zapytamy o powód tego, to jako główną przyczynę trzeba będzie podać, że także nacjonalizm 19. wieku nie ochronił się przed czysto materjalnym, przemysłowo-handlarskim światopoglądem. Światowy handel, światowa gospodarka były hasłami, którym podległe były wszystkie kierujące głowy i tak skojarzono ideję nacjonalizmu (Volkstum) z pojęciem, które z nim nie ma nic wspólnego. Interesy gospodarcze odniosły zwycięstwo nad nacjonalizmem już na długo przed wojną. Już stary Moltke powiedział w latach 80-tych, że wojny prowadzi się

 

teraz dla giełdy, jak n. p. zajęcie Egiptu. Dla żydowskich handlarzy diamentów zdobyto Transwaal, dla handlarzy opjum zgwałcono Chiny. Pierwsze tylko pozornie przyniosło korzyść nacjonalizmowi Anglji, skutki drugiego faktu zaczynamy dopiero teraz odczuwać. Walki w Chinach zakończą się usunięciem Europejczyków.

Przez traktaty „pokojowe”, przez przyrzeczone całemu szeregowi państw prawa Dawesa, przez kontrolę za pośrednictwem przez żydów kierowanej Ligi Narodów likwiduj ą Wallstreet i City swoją wojnę światową ponad wszystkiemi narodami Europy. 12 miljonów ludzi białej rasy zginęło, aby były stworzone możliwości lokaty dla kapitału pożyczkowego i aby losy wszystkich państw tak były za pomocą (złotej) waluty regulowane, jak to odpowiada interesom kilku wielkich żydowskich bandytów finansowych.

Ta międzynarodowa polityka finansowa dotyka wszystkie narody, chociaż niektóre w upojeniu, „zwycięstwa” tego jeszcze nie chcą widzieć. Dlatego walka, któraby mogła mieć jako końcowy rezultat oswobodzenia wszystkich narodów z niemoralnego panowania pieniądza i panów pieniądza, żydów, jest możliwa tylko przy współudziale wszystkich Europejczyków. Wszystkie narody powinny zrozumieć swą winę, pojąć, że ich poprzedni nacjonalizm został sfałszowany. Nie powinien on był się łączyć z giełdą i bankami, lecz powinien był wywołać ruch, któryby był w imię zachowania narodu i ochrony rasy broni: postulatu społecznej sprawiedliwości.

W ten sposób jednak popadło to usprawiedliwione szukanie miljonów trzymanych w niewoli w wieku maszyny i banków w ręce żydowskiego marxismu, który przed oczyma zaślepionych Europejczyków tworzył sobie bez przeszkody kolumny szturmowe przeciw kulturze zachodniej. Tak sfałszowano także myśl socjalną.

Antysemityzm dzisiejszy nie jest przemijającą niechęcią do kilku żydowskich wielkich lichwiarzy ani chwilowem oburzeniem z powodu napływania żydów z Polski, Besarabji i t. p., lecz tylko pierwszą słabą zapowiedzią nowego poglądu na państwo i świat, odbywaj ącej się właśnie głębokiej, wewnętrznej rewizji całej naszej przeszłości. Myśl narodowa i socjalna, które wrogo stały naprzeciw siebie, które niekiedy zwalczają się ogniem i mieczem, są w naszych oczach tylko dwiema stronami jednej i tej samej miłości narodu. Polityk narodowy nie będzie nigdy swego ludu podżegał do wojny na rzecz jakiej ś grupy kapitalistów, ale też nie pozwoli nigdy na opluwanie swego narodu w imię międzynarodowej socjalnej demokracji.

Pierwszym warunkem wyzdrowienia wszystkich narodów jest dlatego zupełne usunięcie żydostwa z wszystich państw z tem jednak przeświadczeniem, że z żydem padnie także krzewiciel pewnego stanu politycznego i gospodarczego i że trzeba sobie jasno zdać z tego sprawę, co należy uczynić, aby przywrócić prawdziwy ład w państwie. Duchowem zmaganiem się o te środki jest dzisiejsza walka światowa. Musi się zrozumieć, że po pracy uświadamiania musi nastąpić utworzenie partji, zdążającej do zdobycia potęgi politycznej, bez której to partji wszelki antysemityzm jest tylko teoretyczną gadaniną. Utworzenie takich na nowej państwowo-politycznej i społecznej podstawie stojących grup bojowych, które zdają sobie sprawę z celów i dróg, jest najważniejszym warunkiem powodzenia. Czas jest do tego stosowny, chodzi o to, by go wykorzystać!

Jako obce i nieprzyjemne rażą nasze ucho syczące, przeraźliwie, brzęczące i mruczące dźwięki żydowskiego sposobu mówienia. Żyd mówi językiem narodu, wśród którego żyje z pokolenia w pokolenie. lecz mówi nim zawsze jako cudzoziemiec. Język, jego wyrażenia i rozwój nie jest dziełem jednostek, lecz historycznej społeczności. Tylko ten, kto świadomie w tej społeczności wyrósł, bierze udział w jej tworzeniu. W obcym języku poezje prawdziwie, tworzyć było dotychczas nawet dla największych genjuszów niemożliwe. Nasza cała europejska kultura pozostała na zawsze dla żyda obcym językiem; to jak w tworzeniu tego, tak i w rozwoju tamtej nie brał on udziału, lecz pozbawiony ojczyzny co najwyżej przyglądał

 

się mu zimno, a nawet wrogo. W ten sposób żyd umie tylko powtarzać słowa, naśladować sztukę, a nie tworzyć naprawdę poezje lub arcydzieła.

Ryszard Wagner Das Judentum in der Musik 1859. Ges. Schriften, 1872, 5. I3d. S. 86.

 

Republika czechosłowacka.

Inż. R u d o l f J u n g, Poseł na sejm praski

KAPITALIZM A ŻYDOSTWO.

Judaizm i kapitalizm są pojęciami identycznemi, mówi W. Sombart w swem dziele p. t.: „Żydzi i życie ekonomiczne” (Die Juden und das Wirtschaftsleben). Okoliczność, że ten, który tych pełnych znaczenia słów użył, żadną miarą nie może być zaliczony do przeciwników żydostwa, nadaje tym słowom podwójnej siły, jak to się zresztą często zdarza, że przyjaciele żydów, a nawet żydzi sami, mówią o kwestji żydowskiej, wydają niepochlebne sądy o tym narodzie. Powołujemy się pod tym względem na prof. Rudolfa Yirchowa, prof. Teodora Mommsena, jak też i żydów Waltera Rathenaua, Ottona Weiningera, Ferdynanda Lasalle’a, Karola Marxa, Henryka Heinego i Konrada Alberti’ego.

Aby znaleźć potwierdzenie słów powyższych, wyrzeczonych przez Sombarta, wystarczy wziąć tylko do ręki Stary Testament, w którym istota narodu żydowskiego odźwierciedli się lepiej zresztą niż w jakiemkolwiek innem dziele. Zwróćmy tylko uwagę na następującą przepowiednię, zawartą w piątej księdze Moj żesza:

„Pożresz wszystkie narody” — „Na obcym możesz pasożytować, biorąc od niego lichwę”. — „W ten sposób będziesz pożyczał wielu narodom, ty sam jednak od nikogo nie będziesz potrzebował pożyczać”, a wreszcie: „Skoro Cię więc Pan, Bóg Twój, do kraju zaprowadził, który Twym ojcom przyobiecał i dał Ci wielkie i bogate miasta, których Ty nie budowałeś: a także domy napełnione wszelkiem bogactwem, których Ty niczem nie napełniałeś i studnie, których Ty nie wykopałeś; a też winnice i lasy oliwne, których ty nie sadziłeś, Ty będziesz jadł i nasycał się tem wszystkiem”.

Trafniej nie da się określić istoty żydowskiego narodu jako „wybranego” narodu pasożytniczego i jako przedstawiciela łupieżczego finansowego kapitalizmu. Co za bezdennie głębokie przeciwieństwo między pojęciem pracy i budowania a pojęciem pasożytowania na cudzej pracy.

Kapitalizm więc a żydowstwo to jedno i to samo. Dla każdego, kto ma oczy do patrzenia, jest jasnem, że po skończeniu się wojny światowej we wszystkich państwach, zaliczających się do kultuty zachodniej, nastał czasokres bezgranicznego panowania pieniądza i że ten czasokres jest równocześnie panowaniem żydostwa.

Wystarczy tylko rzut oka na zestawienia budżetowe poszczególnych państw, gmin i większych przedsiębiorstw, aby skonstatować i przekonać się, że wszędzie tam największemi pozycjami wydatków są oprocentowania i spłaty pożyczek. Oczywiście wychodzi tu na jaw wszędzie popadniecie wszystkich w niewolę : finansjery i kapitału. Jakież upokarzające żebracze pielgrzymki muszą przedsiębrać tak zwani mężowie stanu, aby osiągnąć tych kilka miljonów pożyczki dla państw, które zastępują. I stale z zasady muszą się przytem uroczyście zobowiązywać — co jest najbardziej charakterystycznym punktem pertraktacji — że wszelkiego rodzaju przywilejów daj ących korzyści dostarczą swoim kochanym żydkom

 

zamieszkałym w danem państwie. — Jakże bywają następnie kongresy syjonistyczne uroczyście witane, opieką otaczane i ochraniane, zaś przeciwnicy żydów, znadujący się w danem państwie, jakże starannie są przez władze państwowe gnębieni i do ziemi przyciskani. Najbardziej w oczy wpadających przykładów niewolnictwa finansowego całych państw dostarcza obecnie z pomocą Ligi Narodów „usanowana” Austrja, a jeszcze więcej Niemcy, które sobie „pętlę planu Dawesa” same naokoło szyi okręciły. Dwa pisma jedno Dra Banga, a drugie Georga Strassera (w zeszycie 21. czasopisma „Der Weltkampf”) dają wyjaśnienia w tym przedmiocie, a to w tym kierunku, że Nowojorska Wallstreet oczy swe zwróciła nietylko na Niemcy, ale i na inne państwa i że „plan Dawesa” na Niemcach dokonał wcale nie ostatniej próby „sanacji” na większą chwałę żydowskiej kiesy.

Jeśli mimo to wszystko są jeszcze ludzie, którzy faktowi żydowskiego pieniężnego panowania nad światem jeszcze nie dają wiary, to znaleźć ich można najwyżej między marxistami i między „mężami stanu”, którzy — jak wiadomo — najczęściej należą do najbardziej dziecinnie niewinnych ludzi. Człowieka z ludu poucza, dokąd to wszystko zmierza, i uświadamia jedno spojrzenie lub obraz, jaki przedstawia swym wyglądem ulica. Jak gdyby po deszczu wyrastają gęsto z ziemi banki. A czemże innem są one jak nie pompami ssącemi światowej finansjery? Żyjemy więc w epoce panowania pieniędza. To zaś opiera się na poddaństwie lichwiarskiem, w które popadają wszyscy tworzący, budujący i pracujący. Jest ono równocześnie — jak to mówiliśmy — panowaniem zachłannie wszystko zagarniaj ącego małego narodu żydowskiego, który przez niesamowitą potęgę pieniądza triumfuje nad pracą twórczą, a przez to nad liczebnie nierównie silniejszemi narodami, które mu dały gościnę, których zmysły on otumania za pomocą swej prasy żydowskiej, których życie i czyny opanowuje, którego rządy i sejmy są w jego ręku, którego sztukę i wiedzę on obrócił w swą służebnicę, którego synów i córki on uwodzi i których obyczaje on deprawuje. Robota jest na całcj linji w ruch wprowadzona.

Jak sprawa ta stoi w Stanach Zjednoczonych Północnej Ameryki, o tem nam opowiedział Henryk Ford w drugim tomie swego dzieła p. t.: „Międzynarodowy Żyd”. Mała statystyczna broszura Bernarda Funcka p. t.: „Der jüdische Einfluss in Deutschland in statistischer Darstellung” (Sickingen-Verlag, München) przytacza nam wprost beznadzejne cyfry, dotyczące państwa niemieckiego. Dowiadujemy się z niej, jak stosunkowo znikoma ilość żydów jest zajęta w tych zawodach, które wymagają fizycznej pracy, (a jeśli w nich są zajęci, to tylko jako właściciele lub kierownicy przedsiębiorstwa), jak oni w wielkim i małym przemyśle (znów jako właściciele lub kierownicy) już stosunkowo daleko liczniej są reprezentowani niż Niemcy (52 promille Właścicieli i kierowników na 32; natomiast tylko 34 robotników i czeladników na 138), jak następnie w handlu ten stosunek przesuwa się jeszcze więcej na ich korzyść (133 promille właścicieli i kierowników na 9.7; 110 promille subjektów na 14) i jak oni wreszcie w bankowości dominują, gdyż tu zajmują żydzi, którzy stanowią tylko jedną setną część ogółu zaludnienia Niemiec 44.5 razy tyle miejsc członków rad nadzoczych i 24 razy tyle posad dyrektorów, jak 99 razy liczniejsi Niemcy. Tu w tych najistotniejszych domenach kapitalizmu okazuje się najwyraźniej słuszność zdania, wypowiedzianego przez W. Sombarta, że kapitalizm jest to samo, co judaizm.

Sombart słusznie mówi o judaizmie, a nietylko o żydostwie! Bo ten tylko 15 miljonów liczący żydowski naród, który już przed tysiącami lat czcił złotego cielca, umiał sobie zawsze siły pomocnicze zwerbować z innych obozów. I w dawniejszych czasach działało zło żydowskie, a obok niego żydowskie „lżejsze sumienie”, żydowskie słowo i żydowskie kobiety. Wiadomo, że Abraham spożytkowuje — wedle słów biblji — swoją żone Sarę, aby finansowe ekonomiczne zyski z tego ciągnąć: Jakób odkupuje od Ezawa jego prawo pierworodztwa,

 

wykorzystując jego przymusowe ciężkie położenie; Kanaanitów i Amorytów, mieszkańców Kitronu i Nahaholu w Beth Semes i Beth Anath zmieniono w czynszowników.

Dlaczego przychodzi żyd tak łatwo do pieniędzy i dlaczego potrafi on ich tak znakomicie użyć? Dlatego, że cała jego istota jest bezduszna, dlatego, że ona jest wyłącznie tylko do zysków pieniężnych ukwalifikowana.

Prof. Wahrmund w swojem wybitnem dziele „Ustawa koczowników” („Das Gesetz des Nomadentums”, deutscher Volksverlag, München) daje nam na powyżej wymienione pytania dobrą odpowiedź: Żyd nie jest żadnym rolnikiem i nie był nim nigdy — dlatego też i dzieło kolonizacji i odbudowy Palestyny jest zgóry skazane na niepowodzenie i fiasko — był on zawsze i stale koczownikiem i pozostanie nim na zawsze. Nasze życie duchowe jest mu obce, stąd też pochodzi — jak to Sombart słusznie powiada (w dziele „Żydzi i życie gospodarcze”)

—     jego odosobnienie się na kształt kasty w odniesieniu do narodów, które mu dały gościnę, tem się tłómaczy powitanie ghetta jako przywileju „wybranego narodu”. Żyd Otto Weininger w swem dziele „Geschlecht und Charakter” odmawia krótko i węzłowato żydowskiemu narodowi duszy i oświadcza, że „żydowski monoteizm nie ma nic wspólnego z prawdziwą wiarą w Boga”. — Karol Marx odpowiada na pytanie, jaki jest cel ziemski żydostwa, że jest nim „praktyczna potrzeba korzyści własnej”. Wedle Marxa ziemskim bogiem żydostawa jest „pieniądz” („Zur Judenfrage” deutsch-franz. Jahrbuch 1844). Ja więc mam rację, jeśli w swem dziele „der nationale Sozialismus” (Deutscher Volksverlag, München, 3 Auflage), żydowskiego ducha określam jako ducha najjaskrawszego samolubstwa i najwstrętniejszej zachłanności.

W tem dziele ostrzegam też przed grożącem „zażydzeniem”, na które wskazywał już Ryszard Wagner, gdy żyda określił jako „plastycznego demona upadku i zniszczenia ludzkości”, i któremu to grożącemu zażydzeniu Oswald Spengler poświęcił swoje sławne dzieło „Der Untergang des Abendlandes” (Upadek zachodniej kultury). Gdyż co sprowadza upadek zachodniej kultury, którego pierwsze oznaki wszędzie okazuj ą się i ostrzegaj ą nas przed nim? Jest to ten sam proces, który u wszystkich poprzednich kultur występował i który określa się mianem przemienienia w lichwiarski proceder, tj. „zażydzenia” czystego pierwiastku pożyteczności. Panowanie pieniądza bowiem zawsze i wszędzie jest zwiastunem upadku i zniszczenia! Stąd też problem kapitalizmu żadną miarą nie jest czysto ekonomicznem zagadnieniem i dlatego leż nie da się rozwiązać środkami czysto ekonomicznemi. — Problem ten jest — jak wszystkie wielkie zagadnienia w pierwszym rzędzie zagadnieniem ducha i etyki. Mogę bowiem całkiem dobrze myśleć kategorjami kapitalistycznemi, nie posiadając ani szeląga, t. j. mogę być materialistą najczystszej wody, innemi słowy: mogę być w tym wypadku przesiąknięty „duchem żydostwa”.

Nie same tylko gospodarcze plany reform zbawią od zła kapitalizmu tworzące i walczące narody, przynależące do kultury zachodniej, — których wszystkich pochodzenie jest rolnicze

—     od tego zła, które duchowe i fizyczne poddaństwo, etyczne zepsucie, rozkład i zwyrodnienia narodu za sobą pociąga, lecz zbawi je wyłącznie kompletne odwrócenie się od kapitalistycznego albo, inaczej mówiąc, żydowskiego ducha. A więc idealizm zamiast materializmu, daną rzecz jakąś przedsiębrać dla niej samej, a nie dla spodziewanego stąd zysku, to właśnie niech będzie głównym, właściwym celem.

Tylko nowy światopogląd, a raczej powrót do światopoglądu naszych przodków, może rozwiązać to zagadnienie. Ten światopogląd ma swego przedstawiciela w narodowym socjalizmie, godłem zaś jego jest prastara aryjska swastyka! W tym znaku tylko może twórcza ludzkość zwyciężyć zyski tylko chwytaj ącego koczownika!

 

Austria.

Cand. med. vet. Ad o l f Ba u e r ,

Wiedeń, I-szy przewiodniczący narodowoi-socjalistycznego stowarzyszenia młodzieży Austrji niemieckiej.

ZAGADNIENIA SOCJALNE A KWESTJA ŻYDOWSKA.

„Nasz naród żydowski jest konserwatywny, wierny ceremoniom i zwyczajom, które nam ojcowie nasi pozostawili. Nasz interes wymaga, byśmy gorliwy współudział we wszystkich socjalnych kwestiach doby obecnej przynaimniej udawali, szczególnie gdy chodzi o poprawę losu robotników. W rzeczywistości zaś mają być nasze usiłowania skierowane na to, byśmy opanowali ten ruch i nim pokierowali. — Zaślepienie mas, ich skłonność do ślepego posłuszeństwa głośno rozbrzmiewaiącym, a swą treścią pustym mowom mówców wiecowych czyni ie łupem łatwym i podwóinem narzędziem popularności i kredytu przez nią wyrobionego. Łatwo znaidziemy między naszymi ludźmi takich, którzy potrafią udane uczucia wyrazić z taką samą swadą oratorską. jalią okazują szczerzy prawdziwi chrześciianie w swoiem natchnieniu. Musimy o ile możności starać się utrzymać w swych rękach proletariat i oddać gc pod komendę tych, którzy rozporządzaią pieniądzmi. W ten sposób będziemy masy podburzać i wichrzyć pośród nich ile nam się spodoba. Będziemy je pchać do przewrotów i rewolucyi, każda zaś z tych katastrof popiera mocno nasze interesy i przybliża nas szybko do naszego jedynego celu. którym iest rządzenie światem, jak to naszemu praojcu Abrahamowi zostało przyobiecanem“.

(Wyiątek z żydowskiego programu działalności).

Żaden argument nie może jaśniej oświetlić łączności i związku między żydostwem a marxizmem, jak właśnie powyższe słowa żydowskiego programu działahiości, datujące się z lat sześćdziesiątych zeszłego stulecia. — Niestety stało się niezaprzeczonym faktem, że te żydowskie pragnienia stały się nietylko obiecującą i pełnią nadziei teorją, lecz nawet wstrząsającą naszem jestestwem prawdą. Zawsze bowiem tymi, którzy z za bezpiecznego płotu działaj ąc, przygotowywali grunt pod rewolucj ę, powodowali niepokój i masy podbechtywali, byli żydowscy demagodzy i gryzmoły gazeciarscy, przebiegli mówcy ludowi i hebrajscy politycy.

Doświadczenia ostatniej doby potwierdzają to w zupełności. Zżydziała w 70-ciii procentach socjalna demokracja w Niemczech i Austrii dokonała przewrotu w r. 1918; przez Belę Kuna stworzony krótkotrwały czerwony reżim na Węgrzech znalazł w kilka lat później w Bułgarji swych żydowskich, nieudałych jednak naśladowców, nie mówiąc już o komunistycznej Rosji, w której na 703 członków rządu w r. 1921 było tylko 604 żydów!

Nie o wiele inaczej przedstawiaj ą się sprawy w innych państwach. Wszędzie na czele socjalistycznych ruchów stoi żyd. Można słusznie powiedzieć, że marxizm nie jest już wcale ideą i ruchem samym dla siebie, tylko przedstawia sie jako jedno z tych narzędzi i środków, za pomocą których żydostwo próbuje współczesny świat zburzyć.

Od żydowskich kłamców musi stan robotniczy w poszczególnych krajach dowiadywać się, czem jest prawdziwy socjalizm. I robotnik w swej nędzy wierzy w te puste przyrzeczenia i otumaniony marzy o ducha podnoszących melodjach lepszej przyszłości, nie podejrzywając wcale, jaką podwójną rolę grali kłaniliwi prorocy i krzywonosi apostołowie marxizmu.

Gdyż po jednej stronie widzimy bezlitosny kapitalizm czystej krwi, który zaprowadziły w poszczególnych państwach planowe dążenia Judy, podczas gdy po drugiej stronie znowu ta sama żydowska sfera kapitalistyczna głosi zbawczą naukę socjalizmu, który ostatecznie tylko do tego zdąża i taki ma cel, by właściwego sprawcę wyzysków zasłonić i ukryć, zaś za

 

pomocą głośno brzmiących frazesów o nienawiści klasowej posiać rozdwojenie i niezadowolenie między warstwami pracuj ącemi poszczególnych narodów. I właśnie w tej walce poszczególnych klas między sobą leży siła żydostwa, które wysuwając hasło „walki z kapitalizmem” zrozumiało w przebiegłem swem wyrachowaniu, za pomocą czego uczyni powolnym służką dla swych celów klasę robotniczą.

„Krzewmy socjalną demokrację, gdzie się to tylko da, ale bądźmy przytem bardzo ostrożni, tak, aby szerokie masy nie pojęły tego, że socjalna demokracja jest tylko gwardją ochraniającą żydów”. W te słowa odezwał się wiedeński „Jüdisches Volksblatt” w lipcu r. 1899. I właśnie od tego zależy uwolnienie narodów od pazurów żydowskiego kapitalizmu, czy uda się tę gwardj ę ochronną od żydostwa oderwać.

Raz wreszcie robotnikowi ten związek przyczynowy wyjaśnić, rozświetlić mu prawdziwą istotę kapitalizmu, zrobić go wrogiem Judy, to wszystko razem jest problemem, który czeka swego rozwiązania. — Powyższe zagadnienie jednak nie da się tak długo rozwiązać, jak długo — jak to do dziś dnia bywa — inteligencja będzie zdania, że na kazania proletariackie o nienawiści klasowej należy reagować i odpowiadać z drugiej strony argumentem ducha kastowego, albo dopóki warstwy burżuazyjne tem się będą zadowalały, by w zaściankowym filisterskim spokoju oczekiwać i życzyć sobie, by „inni” pożądliwą masę, tak zwany „tłum”, znów wtłoczyli w stare dawniej go kiełzające prawidła. Tylko głupcy i laicy polityczni są w stanie myśleć, że za pomocą ciasnych kastowych poglądów i za pomocą bezwzględnej dyktatury tak zwanych „lepszych” warstw może być na nowo ustalona równowaga socjalna. Głupcami i tchórzami są ci, którzy za pomocą takich środeczków i politycznych maści próbują okrążać zagadnienia polityczno-socjalne i przechodzić nad niemi do porządku dziennego, a przytem jeszcze wierzą, że na długie lata poskromili krzyk wściekłości i oburzenie mas ludowych uciśnionych i nędzę cierpiących. I choćby ci takie maści zastosowuj ący politycy byli nawet szczerymi antysemitami, to nie przyczynią się oni jednak wcale niczem do rozwiązania kwestji żydowskiej, przeciwnie, oni popchną tylko robotnika przez swoj ą nieroztropność i brak serca w ramiona żydów i wzmocnią przez to ich panowanie. Cała sztuka nie w tem, by polityczne położenie robotnika, jego poziom duchowy i moralny, jego nienawiść klasową sądzić i potępić, lecz w tem, by starać się to zjawisko zrozumieć.

Tak zwana burżuazja raz wreszcie musi nauczyć się rozumieć, że stan robotniczy, który wzrósł wśród głodu i chorób, wśród strasznej nędzy i wśród niesumiennego wyzysku, musiał się tem stać, czem jest dziś. — Masa, która przez dziesiątki lat jest oddana na pastwę ciągłego niedostatku, która jest skazaną na brak radości i musi łyżka po łyżce połykać boleść z goryczą, której duszę rabowano, taka masa musiała stać się hańbą jakiejkolwiek godności ludzkiej i narzędziem i wyrazicielem najskrajniejszego materializmu. Przez to właśnie została zagaszona dobra iskra na dnie duszy człowieka drzemiąca i bestji utorowano drogę.

Przykuty do skały, której na imię „los proletariusza”, marniał robotnik, został pozbawiony swej duszy i w swem wielkiem opuszczeniu zawarł sojusz z dwoma towarzyszami podróży, którzy mu nadal pozostali dobrymi przyjaciółmi życia jego. Są zaś nimi dwie potęgi: rozpacz i nienawiść. Ludy marzyły o nowej erze, znajdując się w tem położeniu, że życie rodzinne tysięcy było u swych głównych podstaw wstrząśnięte i zburzone, nędza proletariacka wszelką moralność u jej źródła dławiła, a niewinną młodzież wtrącała w odmęty zbrodni i upadku moralnego. — Kto iednak iest zdania, że musi robić politykę i że spokói i porządek w państwie trwale za pomocą tego środka potrafi utrzymać, że całkiem poprostu tej nie chcącej pracować tłuszczy, temu tłumowi hołociarzy — jak niektórzy zwykli się pięknie wyrażać — żelazną stopę na kark położy, ten jest grubo w błędzie; kto zrobi taki kompromis ze swem sumieniem, że wedle tej metody sztukę rządzenia państwem będzie sprawował, temu bardzo niedługo będzie się to udawało. Biada jednak tym, którzy ku uciesze Judy będą musieli dożyć

 

tego, że staną się ofiarą zemsty tłumów, podbechtanych aż do obłędu przez biedę, głód i nędzę.

Może tu być tylko jedna alternatywa. Albo trzeba się zdecydować także robotnikowi nadać prawa ludzkie i oceniając go wedle jego świadczeń dla społeczeństwa nie piętnować go jaku obywatela państwa ostatniej kategorji, a przez to samo stanąć na platfomie prawdziwego spokoju społecznego, albo podzielić społeczeństwo na tych, którzy dzięki swym obywatelskim stosunkom są przeznaczeni na władców, i na tych, którzy są przeznaczeni na niewolników i sług, t. j. przeklętych obywateli drugiej kategorji dzięki swemu proletarjuszowskiemu pochodzeniu. W pierwszym wypadku tworzy się w imię prawdziwej ludzkości potęgę, która ma moc stawienia czoła atakom wewnętrznych i zewnętrznych wrogów, w drugim wypadku uprawia się niebezpiczną grę, przygotowuje się podkład do wojny bratobójczej, nieci się bezwzględnie płomień socjalnej zaciekłości i bron, której miało się użyć przeciwko nieprzyjacielowi, kieruje się przeciwko sobie samemu.

W tej walce zwycięży jednak ostatecznie nie stan robotniczy, podburzony przez swą zaciekłość aż do utraty zmysłów, ani opuszczona przez wszystkie dobre duchy i nieudolna burżuazja, ale jedynie i wyłącznie śmiejący się trzeci, to jest żyd, na zimno obrachowujący swe szanse i nie poddający się żadnym wzburzeniom umysłowym. — Niemożliwym jest postęp na socjalnem polu bez rozwiązania kwestji żydowskiej, a tak samo niemożliwem jest żadne skuteczne traktowanie zagadnienia żydowskiego bez równoczesnego wzięcia pod rozwagę kwestji socjalnej. — Prawdziwy pokój świata zależny jest od poznania potrzeb socjalnych i niebezpieczeństwa żydowskiego, które zagraża wszystkim narodom. Traktujmy robotnika nie jako coś mniej wartościowego, nie jako niewolnika, tylko jako dającego pracę obywatela! Dajmy mu znów prawdziwe prawa ludzkie i możność zdrowego duchowego i umysłowego rozwoju, ukształtujmy szeregi uczciwie pracujących ludzi, a nadejdzie dzień, kiedy gorejące płomienie wybuchającej nienawiści wzbiją się ponad głowami podżegaczy, aby zemścić się strasznie za popełnione przez nich zbrodnie stosownie do powiedzenia

Fritscha: „Niema uzdrowienia narodów bez wydzielenia z pośród nich żydostwa”.

Opinje o żydach:

Ten naród koczowników nie ma żadnej ojczyzny, dokądby zdążał, ani usiłuje miłość ojczyzny i zdrowe zasady etyki narodów, dających im gościnę, sprofanować i poddać rozkładowi. Japończyk tir. Okuma , (Nowoje Wremia, 1906, według Ast‘a Die Armanenscliaft, S. 18).

Żydów musi się uważać za naród, a nie za sektę. Jest to naród wewnątrz narodu.

Napoleon I.

Mowa w radzie państwa z dn. 30. 9. 1806. wedle Dictionnaire 1854, 2 Auf. (Handbucli 74).

 

Niemcy.

Te o d o r F r i t s c h (Lipsk) Wydawca czasopisma ,,Hammer‘’.

JAK WINNA BYĆ ROZWIĄZANA KWESTJA ŻYDOWSKA?

Ten, kto chce zwyciężyć potężnego nieprzyjaciela, winien naprzód poznać jego silne i słabe strony. Siła żydostwa tkwi przedewszystkiem w jego wewnętrznej ekskluzywności i

 

odrębności i to tak pod względem duchowym, jak narodowym, rasowym, politycznym i ekonomicznym. Żadna organizacja na świecie nie posiada tak silnej spójności wewnętrznej, jak żydostwo.

Rasowa łączność, jedność krwi, sprawia, że wszyscy żydzi są owiani jednym i tym samym duchem i jednym instynktem. Różnice indywidualne między żydami są zdumiewająco małe; każdy żyd jest jednakowo mniej lub więcej udatnym sobowtórem drugiego.

Wszystkich żydów ożywia w decyduj ących chwilach jedność i ta sama myśl i jeden i ten sam cel; działają oni — nawet bez zmawiania się — wszyscy wedle jednakowych prawideł, jak gdyby wedle naprzód ułożonego sprytnego planu. To są zalety rasowej jednomyślności, której znaczenia nieżydowskie narody powinnyby się nauczyć na sobie samych dopiero oceniać, jak należy. Odziedziczone niedostatki w krwi uzupełnione zostały u żydów przez sprawne wyszkolenie duchowe za pomocą nauk talmudystycznych. Uj ęcie życia i żydowskiej mądrości życiowej, które rabini ze zdumiewaj ącym sprytem aż do najmniejszych szczegółów sprecyzowali, mogłoby zasługiwać na podziw, gdyby nie było ono obrachowane na zepsucie i zniszczenie całej reszty ludzkości.

Nauki talmudyczne są tak specyficznie żydowskiemi, że żaden inny naród nie może ich za swoje przyj ąć i naśladować. Są one mądrościami narodu, który — odwrócony i oderwany od natury — odsuwa od siebie każdą produktywną twórczą czynność, aby znachodzić swój sposób do życia wyłącznie tylko przez przechytrzanie i wyzyskiwanie pozostałej (poza żydami) ludzkości.

I nietylko na znośne bytowanie swoje zakroili przytem żydzi, ale na bezlitosny wyzysk i zupełne zmienienie w niewolników wszystkich nieżydów, oraz na panuj ące stanowisko żydostwa w świecie.

Jednak te wszystkie kunsztowne wychytrzone subtelne sztuczki życiowe nie byłyby w stanie żydom użyczyć ich pozornej wyższości, gdyby równocześnie inne mocno orzeźwiające tchnienie nie przenikało dusz żydowskich: a to nienawiść przeciw wszystkiemu, co nie jest żydowskie. Pewien wybitny pisarz żydowski wyznał: „W rzeczywistości nic nie jest we mnie tak żywem, jak przeświadczenie o tem, że jeśli jest coś, co wszystkich żydów świata łączy, to jest nią ta wielka wzniosła nienawiść” (Cheskel Zwi Klötzel „Das grosse Hassen”, „Janus”, Heft 2, 1912/13).

I w istocie: podczas gdy inne wyznania religijne głoszą zasady miłości i cierpliwości, może się w przeciwieństwie do tego rabinizm poszczycić, że stworzył naukę nienawiści — najgłębszej nienawiści ludzkiej i pogardy ludzi. Przecież uczą rabini, że narody nieżydowskie nie mogą mieć najmniejszej pretensji, do miana człowieka, przeciwnie, należy je zaliczać do rzędu bydląt. A z takiego przedstawienia rzeczy wyciągają najnieubłagańsze wnioski: Odmawiaj ą człowiekowi, który nie jest żydem, wszelkich praw i przeczą, jakoby względem niego jakiekolwiek moralne obowiązki żydów obowiązywały. Jasnem jest, że naród o takim sposobie myślenia nie może swoich prawdziwych przekonań pokazać na światło dzienne, tylko musi się posługiwać maską, wprowadzającą drugich w błąd. Dlatego prawdziwy ludzi nienawidzący duch rabinacki jest złagodzony przez wiele cnotliwie brzmiących zwrotów mowy, które pozornie opierają się na szlachetnym sposobie myślenia. Żydzi ustawicznie wysilaj ą się, by rozszerzać niewinne na moralne wyglądaj ące powiedzenia tzw. — „promienie świetlne z talmudu”, by w ten sposób starać się odowodnić, że on wcale nie jest niebezpiecznym. Wartość ich jednak zmniejsza się bardzo przez to, że wszystkie obowiązki moralne w przepisach żydowskich ograniczają się do „bliźnich”, tj. do współwyznawców i do pochodzących z tego samego szczepu, podczas gdy — jak to całkiem jasno na wielu miejscach jest powiedziane — nieżyd jest od tych „względów” wyłączony. — Przeciwnie niejednokrotnie określa się jako zbrodnię przeciwko bogu żydowskiemu, jeśli się nieżydowi (gojowi albo akumowi) coś dobrego zrobi albo gdy się nieżyda uważa na równi z żydem.

Jeśli już przez tego rodzaju nauki wykopano głęboką przepaść między żydami a nieżydami,

 

jeżeli wyrządzanie szkód nieżydowskim narodom podniesiono wprost do godności przykazania bożego, a tem samem głosi się nieubłaganą nienawiść między temi dwoma rodzajami ludzi, to musi się ta wroga świadomość żyda jeszcze podnieść do nieskończoności przez wbijanie mu w mózgownicę jego przynależności do „narodu wybranego” i zaliczanie go do „ludu bożego”. — Żyd ma się za nadczłowieka, który jest do tego powołanym, by zdobył cały świat i wszystkie narody uczynił swymi poddanymi. Przez to dodano jego fanatyzmowi jeszcze pewnego rodzaju uświęcenia i namaszczenia, które potęgują ten fanatyzm aż do obłędu religijnego.

W ten sposób czuje się naród żydowski oddzielonym od całej reszty ludzkości przepaścią nie do przebycią. — Mur, przez niego wzniesiony, stawia go poza nawiasem honorowej i uczciwej ludzkości; on odrzuca jej pojęcia o prawdzie, moralności i prawie. Pewien żydowski pisarz wyznaje: „Silny mur, przez nas samych zbudowany, oddziela nas od mieszkańców danego kraju, a poza tym murem żyje żydowskie państwo w minjaturze”. (Jakób Klatzkin: „Der Jude” 1916, ileft 9).

I to właśnie jest rdzeniem całego zagadnienia: Żydzi nie są tylko jakąś odrębną gminą religijną, nie są też tylko odrębnym jakimś narodem albo rasą, lecz tworzą aż do dzisiejszych czasów osobne, samodzielne państwo żydowskie ze swojemi własnemi ustawami, przepisami i judykaturą i ze swoją własną — choć w ukryciu trzymaną — .władzą państwową, rządem. Tworzą zaś to samodzielne państwo mimo swego rozprószenia po wszystkich krajach, pomimo przez swą chytrość nabytych praw obywatelskich we wszystkich kulturalnych państwach. To zostało nam ujawnione przez wyznanie Klatzkina i przez przyznanie innych uczciwych żydów, (patrż „Jüdische Selbstbekenntnisse”: „Handbuch der Judenfrage”, 29. Auflage, Seite 31-38,. 178-180 i 460-471).

Tu leży klucz całego zła:

Żydzi prowadzą z nami fałszywą grę. Podczas gdy z jednej strony udają, że chcą się w innych narodach rozpuścić, tj. zasymilować, podczas gdy domagają się i mają pretensje do praw obywatelskich między obcemi narodami, pozornie się interesami obcego państwa zajmuj ą i otrzymuj ą od dobrodusznych narodów różnego rodzaju stanowiska, polegaj ące na zaufaniu, a nawet wciskają się do rządów, pozostają z drugiej strony nadal potajemnie obywatelami swego osobnego żydówskiego państwa i myślą tylko o jego popieraniu. Łatwo pojąć, jak zyskowną jest tego rodzaju zdradziecka gra podwójna; i naprawdę nie potrzeba do tego żadnej duchowej wyższości, aby z takiego oszustwa największe ciągnąć korzyści. Kto jako gość przebywa w cudzym domu i nadużywa zaufania, którem go się z otwartem sercem obdarza, a to w tym celu, by gospodarza podej ść i okraść, nie powinien zaprawdę szczycić się taką roztropnością .

Tylko dobroduszność uczciwych narodów umożliwiła tę tak chytrą grę żydów. Taka podwójna gra była dla tych narodów niezrozumiałą i ogół tych narodów — a nawet ich inteligencja — nie jest do dzisiejszego dnia jeszcze w stanie przejrzeć tego podstępu. Wszędzie bierze się maskę żydowską jako ich prawdziwą fizjognomję, wierzy się ich oszukańczym zapewnieniom i pomaga się im w ich sprytnych pociągnięciach i w dalszem rozszerzaniu ich potęgi.

Głębiej patrzący pozna, że religijność żydów jest zbyt często tylko maskaradą. Ich wiara zbyt często polega na przeświadczeniu, że chytrość trwale triumfować będzie nad prawdą. Bóg żydostwa jest wedle słów Feuerbacha „personifikowanym ży dowskim egoizmem”, zaś wedle słów Karola Marxa bogiem tym jest złoto. — Dokładniej chcąc rzecz określić, nazwalibyśmy go „Duchem kłamstwa”. Widoma i daj ąca się odczuwać siła żydostwa polega na potędze pieniądza. Bezsprzecznie żydostwo zgromadziło w swych rękach lwią część kapitału. „Kultura kapitalizmu” jest tworem żydowskim.

Przyjaźnie dla żydów usposobiony prof. Werner Sombart mówi: „Judaizm i kapitalizm są to

 

pojęcia identyczne”. Przez to, że żyd połączył z pojęciem pożyczki pieniężnej pojęcie trwałego obowiązku płacenia czynszu — „wieczny czynsz” stworzył on pojęcie kapitału. Kapitał bowiem nie polega (zasadza się) na pieniądzach, tylko na długach i obowiązkach innych ludzi do składania czynszów, procentów. Żyd w mistrzowski sposób długi otoczył swą pieczołowitością; i on uwiódł w oszukańczy sposób osoby prywatne, gminy i państwa, nakłonił je do robienia długów i chwali się, że w taki sposób stworzył przez to kapitały. W rzeczywistości stworzył on tylko nowe długi. Tytuły dłużne zamienił żyd w papiery zdolne do obrotu handlowego (obligacje, akcje, listy zastawne, papiery państwowe i t. d.) i stworzył giełdy jako miejsca zbytu dla powyższych wartości, na których to giełdach on — po tajemnem porozumeniu się kierujących finansistów i banków — ceny papierów według swego upodobania podnosi i obniża. a w ten sposób te instytucje czyni narzędziem, służącem do stałego ogałacania narodów z pieniędzy.

Do tego naturalnie stworzona została sprzysiężona i na cały świat rozgałęziona mafja, ażeby umożliwić temu zacnemu mecłianizmowi sprawne funkcjonowanie o każdej porze, mafja, która jest wyszkolona we wszystkich możliwych podstępach i oszustwach i kieruj ąc się wrodzonym specjalnie żydowskim instynktem działa wszędzie wedle jednakich prawideł. A tych sztuk nie jest w stanie żaden inny naród za żydami naśladować. Nie jest to jednak jeszcze oznaką „duchowej wyższości”, jeśli n. p. Towarzystwo fałszywych graczy, potajemnie się zmówiwszy, ogrywa uczciwych ludzi z nimi graj ących i wypróżnia im kieszenie; przeciwnie uwidacznia się w tym wypadku nietylko etyczna, ale i duchowa niższość: Tylko niskie charaktery uciekaj ą się do środków takich, jak omamianie drugich w celu przysporzenia sobie korzyści. Silny i potężny duch chodzi zawsze w parze z wspaniałomyślnością i szlachetnym sposobem myślenia; pogardza on wszystkiemi małemi małodusznemi środeczkami wyzyskiwania. Jeśliby tego rodzaju przebiegłość była miernikiem wielkości duchowej, to naciągaczy na wielką skalę, (hochsztaplerów) musielibyśmy czcić jako duchowych przewodników narodów.

Najsłabszą stroną żydostwa jest jego etyka i jego tak zwana religja. Etyka głoszona przez rabinów jest nietylko świadectwem ich moralnej niższości, ale też świadectwem ubóstwa ich rozumu. Podczas gdy szczery, otwarty i silny człowiek raczej ginie, niż miałby się poniżyć do tego rodzaju sposobu myślenia i czynów stara się żyd za pomocą podstępu przez życie prześlizgnąć. W mej dziesiątki lat trwającej walce przeciw niemoralności nauki talmudycznej znajdowałem tylko rzadko poparcie. Przyczyną tego jest ta okoliczność, że potworności rabinackiego sposobu myślenia są nie do pojęcia i wprost niezrozumiałe dla największej części umysłów nieżydowskich. Człowiek uczciwy nie może uwierzyć, by mogli się znachodzić ludzie, którzy tak myślą i mówią, jak to czynią rabini w swych pismach. Taki człowiek więc łatwo daje się otumanić przez żydowskie kłamstwo głoszące, że wszystkie te interpretacje pism rabinackich są sfałszowane i kłamliwe. Aby zaś rzecz głębiej zbadać, są ludzie za wygodni.

Lecz ten wybieg żydowski jest już niemożliwym dalej do stosowania. Żydzi sami postarali się o to, by niemożliwość podawania w wątpliwość cytatów z talmudu i Szulchan aruchu została udowodnioną w sądzie przez rzeczoznawców. W procesach, które przez długie lata prowadziłem, udowodnionem zostało przez sędziów i znawców, że cytaty z talmudu i z Szulchan aruchu zawarte w mych pismach, przedstawiaj ą wierny i zgodny z prawdziwą treścią obraz ustaw i przepisów rabinackich i objaśnień oraz wykładów, do nich się odnoszących. Lipskiemu sądowi krajowemu zdawało się, iż między przeszło stu w mych pismach zacytowanemi ustępami znalazł jeden jedyny ustęp, który wprawdzie wedle jego sensu nie jest niezgodny z rzeczywistością, ale niecałkiem dokładnie jej odpowiada z tej przyczyny, że nie był podkreślony warunek ścieśniaj ący znaczenie tych słów (który to warunek jednak w praktyce jest bez znaczenia).

 

Rzecz dotyczy ustępu Choszen hamiszpat 28, 3, wedle którego żydowi pod groźbą wielkiej klątwy zakazuje się w sprawie długu pieniężnego świadczyć na korzyść nieżyda przeciwko żydowi.

Należało tu dla dokładności zupełnej podkreślić, że ten przepis odnosi się tylko do zeznawania przed sądami nieżydowskienii, gdzie jeden jedyny świadek wystarcza do zasądzenia lub uwolnienia dłużnika, podczas gdy żydowski sąd wymaga w tym wypadku dwu świadków. Skoro jednak nieżyd dług, który mu winien żyd, zaskarży nie przed żydowskim, lecz przed państwowym sądem, wtedy przepis o odmówieniu świadectwa przez świadka-żyda zyskuje ogólną ważność, tj. jest ogólnie obowiązującym, a uwaga ścieśniająca zakaz świadczenia traci swe znaczenie. Ja jednak przy następnem wydaniu mych dzieł uwzględnię tę zbędną ścieśniaj ącą uwagę, abym potem mógł z czystem sumieniem powiedzieć: Teraz zostały wszystkie te cytaty z talmudii i szulchan aruchu przez sądy i znawców gruntownie zbadane i uznane jako zgodne z prawdą. A teraz niech czytelnik sobie przeglądnie te dziwne nauki i przepisy, które znalazły urzędowe potwierdzenie wszystkich instancyj. Wyjątki z nauk rabinackich i ustaw znajdują się między innemi w dziele „Handbuch der Judenfrage”, w książce „Der falsche Gott” i w dziele „Der Streit um Gott und Talmud”.

Wszystkie one są zawarte w wydawnictwie Hammera („Hammer- Verlag”) w Lipsku. — Jeśli więc prawdziwą istotę żydostwa tak obejrzymy i zapoznamy się ze środkami pomocniczemi jego potęgi, to nie będziemy mieli żadnych wątpliwości, w którem miejscu mamy zaatakować tę potęgę, aby ją z nóg zwalić.

Przecież triumf żydów zasadzał się dotąd na tem jedynie, że nieżydowskie narody były ślepe i nieprzewiduj ące, i z tego powodu nie mogły poznać prawdziwej natury żydostwa. Jeśli zwrócimy uwagę naszą na tę okoliczność, że żyd posługuje się środkami najordynarniejszemi omamiania, aby całą ludzkość otumanić, jeśli zwrócimy uwagę na to, że jego religijność jest tylko maską przybraną na to, aby on nie był rozpoznanym, jeśli zwrócimy uwagę na to, że on wślizguje się w szeregi innych narodów poto, aby prawa gościnności, którego mu ze szczerem sercem użyczamy, nadużyć, to wtedy nie będziemy mieli wcale wątpliwości, co mamy robić. — Przedewszystkiem chodzi o to, by go zdemaskować, a zdemaskować, wcale go nie oszczędzając.

Jeśli tu ktoś jeszcze chciałby łagodnie pośredniczyć, paktować, albo żyda, że tak powiem, nawracać, to można mieć szacunek dla jego dobrego serca, ale nie dla jego rozumu. — Żyd nie da się poprawić, jest nie do poprawienia, — tego przecież dowiódł w ciągu trzech tysięcy lat. Fichte zdał sobie całkiem dobrze z tego sprawę, mówiąc:

„Aby im móc nadać prawa obywatelskie, nie widzę innego środka, jak ten: pewnej nocy wszystkim im głowy poobcinać i inne na io miejsce ponakładać, w którychby jednak nie tkwiła ani jedna żydowska idea”. — Ale nawet i to radykalne lekarstwo nie byłoby wystarczaj ącem, gdyż żydowska krew, w żyłach ich się znajduj ąca, ożywiłaby nawet w nowych głowach wkrótce znów żydowskiego ducha.

Żydostwo jest nieuleczalną chorobą; ono jest dziedzicznie nabytem od zwyrodniałych potomków i starych zdegenerowanych narodów kulturalnych, a wyrosło ono z całkowitego obrócenia do góry nogami istoty ludzkiej.

Pierwszym krokiem do zbawienia ludzkości ma więc być pouczenie i uświadomienie wszystkich narodów i wszystkich warstw społecznych co do prawdziwej istoty żydostwa, będącego ogólnym wspólnym wrogiem wszelkiej ludzkiej moralności. Żyd jest negacją aryjskiej chrześcijańskiej ludzkości i jej zasad. Kto tu mówi o zgodzie, ten widocznie nie rozumie się ani na duchowej istocie ani na prawach natury. Nie możemy chcieć mieszać wodę z ogniem. Takie zmięszanie wywołałoby tylko eksplozję i spustoszenie. Jeżeli żyd co do swej istoty będzie dokładnie poznany, to wola ogółu zażąda jego wyłączenia z pośród narodów. To wyłączenie nie musi być uczynione gwałem. Świat jest dość wielki, a żydzi posiadają bogactw dość, aby całą jedną część świata uzyskać dla siebie i tam osobne państwo urządzić

 

sobie wedle swoich przepisów i upodobań. A i potęgę kapitalistyczną żydów, która dzisiaj dusi wszystkie wolne dążności ducha, może złamać jedynie ogólne uświadomienie ludu. Prawdziwy socjalny i etyczny nowy porządek społeczny i przekształcenie na ten sposób społeczeństwa po uprzedniem skruszeniu kajdan nałożonych przez mamonę żydowską przedstawi się jako rzecz prawdziwie uczciwa i obfitująca w błogosławieństwo. — Powiedzcie to więc robotnikom, a robotnicy nas zrozumieją. — Olbrzymie bogactwa hebrajczyków, zgromadzone przez nich tak często za pomocą bezwstydnych oszustw, oraz przy użyciu szalbierstw giełdowych, mają być — rzecz zrozumiała — napowrót zwrócone w drodze konstytucyjnej narodom, od których pochodzą. I nie prędzej zapanuje spokój i dobrobyt w gospodarce światowej, aż bogactwa „królów finansowych”, uciskające narody, będą „zmedjatyzowane” (oddane do użytku tych narodów).

Wedle mego obliczenia żydowska plutokracja obciąża produktywne narody rocznym czynszem (haraczem) wynoszącym około 12 miIjardów złotych marek niemieckich — nie rachując przytem zysków, które żydzi ciągną ze zmonopolizowanych w ich rękach działów eksploatacji surowców, jak złota, srebra, miedzi, cyny, rtęci i t. d. i nie licząc ciągłych interesów okazyjnych (Gelegenheitsgeschiifte), których dokonują za pomocą manipulacyj giełdowych i przez różne inne matactwa. Posiłkując się pomocą przekupionych przez żydów socjalistycznych przewódców, których żydzi na wpływowe urzędy powkręcali, firmy żydowskie od czasu rewolucji w samem tylko państwie niemieckiem zagarnęły w swe ręce, lekko rachując, 100 miljardów złotych marek z państwowych i prywatnych kas. Tu należy szukać przyczyny ogólnej nędzy. Dopóki żydowska danina bankowa cięży na narodach, dopóty nie może być mowy o jakiemś gospodarczem prosperowaniu i socjalnym spokoju. Żydowskiemu wyzyskowi może być koniec położony dopiero wtedy, gdy oszukiwany robotnik będzie uświadomiony i pouczony o rzeczywistym stanie rzeczy i gdy przestanie być parawanem żydów, okazuj ących mu fałszywie maskowaną sympatję. Ale jeszcze jedną potęgę trzeba złamać, a to duchową dziedzinę.

Droga do wolności prowadzi przez zburzenie hipnotycznej siły, przez którą żydostwo trzyma w niewoli wszystkie narody dzięki rafinowanemu nadużywaniu publicznej prasy. 1 tu może pomóc tylko rozpowszechnianie tanich popularnych masowych ulotek we wszystkich krajach cywilizowanych, zredagowanych we wszystkich językach. Ulotki te muszą mieć za cel zdemaskowanie wrogiej dla ludzkości etyki żydów i wrogiej dla państwa ich chytrości, a następnie dążyć do wydobycia na światło dzienne ich lichwy kapitalistycznej, oraz ucisku wszystkich narodów i stanów przez dyktaturę kapitalistyczną żydowskiej plutokracji *).

*) Dla wszystkich zrozumiałe zdemaskowanie żydowskiej lichwy pieniężnej zawiera mała broszura p. t. „Weltwirtschaftliche Zusammenhänge und ihre geheimen Fäden“. Leipzig, Hammerverlag. W jaki sposób osobiście przyszedłem do ataku przeciw żydowskiej plutokracji (Bankokratle), można znaleźć w mojej książce p. t.; „Mein Streit mit dem Hause Warburg“.

Po zdemaskowaniu cynicznych nauk rabinów, które są synonimem poniżenia i wyszydzenia wszystkich rządzących się moralnością narodów, musi godność narodów tych wymagać, by ludzie o tego rodzaju sposobie myślenia byli pozbawieni praw obywatelskich i byli ze środowiska uczciwie myślących narodów wygnani. Należy tedy — po uprzedniem dłuższem przygotowaniu do tego społeczeństwa — we wszystkich parlamentach narodów cywilizowanych wnioski stawiać w kierunku zniesienia równouprawnienia żydów i w kierunku wygnania ich z granic państwa. Jest to bowiem upokarzającem dla wszystkich chrześcijan aryjczyków być przez równouprawnienie żydów zrównanymi pod względem praw z narodem takim, jak oni. Jeśli w połowie ostatniego stulecia moralność publiczna na wszystkich polach w sposób daj ący dużo do myślenia obniżyła się, to nie zapominajmy, że

 

żydowski przykład był do tego niebezpiecznym kuszącym bodźcem. Jeśli bieg życia na każdym kroku dowodzi, że bezwstydni i nieuczciwi dochodzą do majątku i zaszczytów, to apostołowie cnoty mają bardzo ciężkie zadanie. Praktyczne bowiem życie codzienne wszędzie zadaje kłam ich naukom. W dodatku żydzi wyrafinowaną zręcznością niemoralność wychwalaj ą i przedstawiaj ą we wspaniałych kolorach w prasie, literaturze i w teatrze, wyszydzając równocześnie wszystko, co szlachetne i wzniosłe. Dobroduszne i naiwne masy nie znajdują dość siły, by oprzeć się tym sztuczkom szatańskim. Jeśli się żydzi, nie bez pewnej racji, chwalą, że wszystko, co od dziesiątek lat wywierało potężny wpływ i kierowało duchem narodów, wychodziło od żydów, to po sprawiedliwości powinni oni też wziąć odpowiedzialność za zastraszaj ący upadek moralności, za zdziczenie i schamienie życia, które się w tym czasie dokonało. Do tych potęg, które w rozwiązaniu kwestji żydowskiej ważny głos miałyby prawo i obowiązek zabrać, powinien należeć Kościół. Jeśli Kościół chce strzec dusz ludzkich, jeśli chce być przedstawicielem i obrońcą etycznego dobra duchowego, to powinien tem samem dopatrzeć się w żydzie swego najniebezpieczniejszego nieprzyjaciela. Ale nieszczęsna zwodnicza gra słów przeszkadzała mu w tem, jak dotąd. Okoliczność, że Chrystus urodził się w otoczeniu żydowskiem, zrodziła domniemanie, że On pochodził z żydowskiej krwi, choć przecież żydzi sami Go uważali za obcoplemieńca, wyszydzali Go jako Galilejczyka i Samarytanina i Jego oraz Jego naukę bez wytchnienia prześladowali. Gdyby On miał ich krew w Swych żyłach i gdyby miał ich ducha, to byliby Go żydzi na rękach nosili, jak to przecież z każdym czynili, kto pochodził z ich szczepu. Lagarde mówi słusznie:

„Ten, kogo jakiś naród do krzyża przybija, z pewnością nie odpowiada ideałom tego narodu”. Nauka Chrystusa powstała z zarzucenia żydostwa i jego boga, gdyż On nazywał Swego Boga innem mianem. On nigdy nie mówił o Jahwie-Jehowie, A gdy się żydzi przechwalali, że są dziećmi Boga, odpowiedział im: „Waszym ojcem jest djabeł”. Powodując się jakimś przejętym przesądem, jest Kościół zdania, że musi swe ręce nad żydami jako „narodem bożym” celem ochraniania ich roztaczać. Jest to fatalny błąd, który wiele umysłów czyni obcemi dla Kościoła, podczas gdy wszystkie serca doń garnęłyby się, gdyby tenże się w pełnem uznaniu prawdy zechciał zwrócić przeciw temu najniebezpieczniejszemu wrogowi moralności i wiary. Kościół przedsięwziąłby przez to krok najbardziej w swych skutkach obfitujący w błogosławieństwo w kierunku zbawienia ludzkości.

Rozumie się, że niezliczone masy żydów pod maską wiary chrześcijańskiej wślizgnęły się w szeregi wyznawców Kościoła, aby i tu także — jak wszędzie w życiu i w świecie — działać oszukańczo i chytrością wywalczyć dla żydów przodownictwo. Kościół nie będzie tak nieroztropnym, by swoje losy wiązał z tonącym okrętem zdemaskowanego żydostwa.

Do zarządzeń i prawideł, które we wszystkich narodach cywilizowanych muszą być natychmiast wydane, należy reforma ustaw i zasad odnoszących się do towarzystw akcyjnych (Aktienwesen). Handel akcjami ze swemi wedle żydowskiej dowolności to podnoszonemi to zniżanemi cenami jest narzędziem, za pomocą którego Juda, sam będąc w ukryciu, pracuj ące narody ograbia i do swego bogactwa co dzień nowe skarby dobija. Wszyscy właściciele akcyj muszą w przyszłości być wciągnięci do urzędowego rejestru, a zmiana własności powinna móc się dokonywać tylko po ogłoszeniu o tem na 4 tygodnie naprzód i to pod okiem władz. Tak samo winno się postępować ze zmianą własności hipotek. Potęgę kapitału, obracanego na pożyczki, należy złamać przez wprowadzenie opłat amortyzacyjnych (Tilgungszins). Wszędzie musi być wprowadzona ustawa, że przy płaceniu procentów, przynajmniej jeden procent należy odpisać od sumy dłużnej, tak by każdy dług amortyzował się w czasie z góry przewidzieć się dającym. W ten sposób położyłoby się raz koniec bezustannemu — jak dotąd — wzrostowi kapitałów, zgartuj ących czynsze i procenty (der zinsenheischenden Kapitaiien). Kilka setek uczciwych, rozumnych ludzi z wszystkich krajów, którzy będą pracowali w

 

ścisłem porozumieniu ze sobą, w krótkim czasie zdoła stworzyć podstawy, na których się opie rając, uczciwa ludność może być uwolniona od swego najzłośliwszego dręczyciela. Do wdrożenia potrzebnych kroków niechaj pomoże ta rozprawka.

Oni nie maj ą żadnego ideału, a samo wspomnienie tego słowa wystarcza, by obudzić w nich wesołość albo współczucie.

Żyd Marx Nordau, Wykład, który miał w Wiedniu według „Welt“ 5. (Handbuch, 28, Aufl. S. 38).

 

Norwegia.

E. S a X 1 u n d, Oslo.

RASY NIE POSIADAJĄCE KORZENI.

(Rozdział z książki E. Saxlunda „Żydzi i goje”, na język niemiecki przetłómaczonej przez Zygfryda Knudsen-Dycka).

Na początku mej książki postawiłem żydów na równi z cyganami, ale tylko o tyle, o ile obie te rasy nie mają stałego osiedlenia, a więc są pozbawione korzeni. Ani żydzi ani cyganie nie tworzą własnego państwa, lecz żyją jako pasożyty na ludach, osiadłych na pewnem terytorjum. Jako rasy, nie posiadające korzeni, określamy wszystkie rasy, które nie doszły do stanu wieśniaczego — do związania z ziemią, przy którem nietylko się zbiera, ale i sieje. Istnieje prócz cyganów i żydów wiele innych ras bez korzeni, n. p. wszystkie ludy koczuj ące, ponieważ tylko zbieraj ą, często przez gospodarkę rabunkową w odniesieniu do przyrody i jak zwierzęta żyją z przyrody, nic w zamian nie dając.

Możnaby je nazwać pasożytami przyrody.

Inne rasy bez korzeni żyją jako rasy handlowe i żebracze wśród ludów osiadłych, możnaby je nazwać pasożytami ludzkości. Gdy człowiek wziął glebę w posiadanie i stał się w ten sposób osiadłym, gdy zaniechał swego błąkania się na wzór małpy, swojej wędrówki po piasku i śniegu pustyni, swego rabunku, popełnianego na przyrodzie, wtedy — ale też dopiero wtedy — zaczęła się jego pierwsza szkoła. Dopiero przez poczucie przynależności, przez związanie z ziemią powstały także węzły, łączące nietylko z najbliższymi członkami rodziny, lecz także ze szczepem, sąsiadami, przyjaciółmi — z całą przyrodą. Ciasne, egoistyczne, materjalistyczne instynkty koczowników, znikaj ą coraz bardziej u ludów, żyj ących z uprawy roli. Przez osiedlenie się — i tylko przez nie — wzmaga się obowiązkowość, poczucie odpowiedzialności, moralność, sprawiedliwość i uczciwość. Sposób, w jaki pewna rasa utrzymuje się, ma niezmiernie wielki wpływ na biologiczny rozwój tej rasy. Przez rolnika otrzymała ludzkość nowe soki, siłę i rozrost. W ten sposób został stworzony człowiek twórczy. Na stałe osiadli ludzie tworzą arystokrację ludzkości, a arystokracja znaczy „panowanie najlepszych”.

Co się tyczy ras, pozbawionych korzeni, to nie należy tego przeoczać, że przyroda jest wielostronna i że nie stoi to w sprzeczności z jej prawami, iż istniej ą pasożyty. Wszystkie wyżej stoj ące istoty maj ą pasożytów. Nienaturalną natomiast jest rzeczą, jeżeli stale osiadli, arystokraci, nie chcą zrozumieć, że różni są ludzie, jak różne rasy, jeżeli znajduj ą się tacy głupcy, którzy sądzą, że wszyscy ludzie są równi. Tego przekonania nie mieli nasi przodkowie w „dobrych dawnych czasach”. Jak długo rasy, pozbawione korzeni, żywią się jako pasożyty ogólnem dobrem innych narodów, niema żadnej przyczyny, by na to się uskarżać. Niedozwolone naruszenie praw natury nie nastąpiło w tym wypadku. Bardziej

 

jednak uzasadniony powód mamy do uskarżania się na naszą naiwność i bezmyślność, która nam nie pozwala pasożytów umieścić na odpowiedniem dla nich miejscu. Z chwilą, gdy lud, pozbawiony korzeni, jak żydowski, zaniecha swego pasożytniczego życia i wystąpi jako nasz władca, sytuacja staje się całkiem inna. Wtedy okaże sie, że stale osiadli zapomnieli o swoim obowiązku, zdradzili to, za co byli odpowiedzialni. Wtedy stali się ofiarą frazesów o prawach człowieka i nauki o równości. Wroga agitacja i zanieczyszczenie krwi przez mieszanie ras dokonały swej rozkładczej pracy. Pełnokrwistość zachorowała, poniosła szkodę. Niejeden rzuci pytanie: Jak to się stać mogło, że żydzi i cyganie, którzy wszak w równym stopniu należą do ras, pozbawionych korzeni, w tak odmienny sposób mogli się rozwijać? Cyganie są — zdaje się — zadowoleni ze swojej bezdomności, żydzi natomiast okazali aż nadto całkiem inne skłonności.

Odpowiedź musi brzmieć: żydowskie obrzezanie jest niedozwolonem wtargnięciem w prawa przyrody, a więc grzechem. Chociaż było ono natury sanitarnej, to- jednak obrzezani uzyskali z biegiem czasu płciową, a przez to ogólną przewagę nad kobietami, która dla obu stron stała się szkodliwą. Naturalny typowy stosunek między płciami uległ przesunięciu i poniżeniu. Według prawa natury ma wprawdzie mężczyzna być panem w swoim domu, ale nie despotą. Obrzezani stają się despotami. Nie są zdolni widzieć kobiety w idealnym świetle. Brak im zdolności do zdobycia się na zrozumienie dla Solveig w „Peer Gyncie”. Wszyscy obrzezani mają swój harem. Król Salomon ma być autorem „Pieśni nad pieśniami”. Jest ona jednak tak całkiem odmienną od pieśni miłosnej europejskiego „minnesangera” na cześć ukochanej. Miłości nie należy materjalizować; uczucia platonicznoerotycznego nie można usuwać na rzecz uczucia wyłącznie płciowego bez wyrządzenia szkody drogo uzyskanej moralności. Gdyby miało zwyciężyć pojęcie „miłości” w rozumieniu obrzezanych, to nasza kultura otrzymałaby uderzenie siekierą w korzenie. Przez ten grzech przeciw naturze został duch żydowski zaprowadzony do negatywnego i hiperreflektującego światopoglądu, mówiąc słowami Teodora Gaspariego, półżyda. Żydów zapędzono do nauki zatytułowanej „prawo czy religja” ; nauka ta miała jedynie na celu rozwinięcie formalnej inteligencji. Ta jednostronność usunęła w cień i wypaczyła życie duchowe, które tworzy podstawę charakteru, oraz etyczno- moralne właściwości człowieka. Rozwój żydów jako rasy jest przeciwne naturze. Naturalny bieg rzeczy jest taki, że ludzie osiedlaj ą się na stałe po uprzedniem przebyciu okresu, w którym występowali jako hordy koczownicze. Dopiero przez to mogą oni dojść do pełnego miłości zrozumienia innych i do związania się z nimi, przez co następnie osiągaj ą zdolność utworzenia społeczności ludowej państwa.

Osiedlenie się rozwija szlachetniejsze cechy charakteru. Postępy społeczne mogą nastąpić jedynie przez wewnętrzną ewolucję, jedynie przez harmonijny i powolny rozwój. Przez przymus, ustawy represyjne, przez wcielenie do pewnej całości nie osiąga się nigdy postępów dla ludzkości. Tylko przez pracę budującej ludzkości świat posuwa się naprzód, coraz wyżej do celu wszelkiego szczęścia: miłości i pokoju!

Lecz niestety potęga ludzi burzących jest dzisiaj o wiele większa niż ludzi buduj ących.

Żydzi okazali się w burzeniu nadzwyczaj zręcznymi; ich działalność wśród narodów zmierzała do niszczenia. Jako partja opozycyjna mają swoją siłę. Nigdy ludzkości nie poprowadzą naprzód, o czem też nigdy nie myśleli. Za dużo już oddalili się od natury. Tymczasem — nemesis jest nieubłagana — żydzi właśnie w zwycięstwie poniosą klęskę. Cyganie natomiast nie zmienili swego charakteru jako rasa, pozbawiona korzeni, ani przez grzech przeciw naturze ani przez nienaturalnie rozwiniętą „celowość”. Istniej ą przeto dla nich widoki dalszego istnienia jako rasy, pozbawionej korzeni, jeśli jakaś przyszła arystokratyczna społeczność nie uzna za rzecz pożyteczną pozbyć się swych pasożytów.

 

Patrzcie, jam jest bez korzeni z światem jam niezaślubiony,

Żadnej nostalgji narkoza nie wpędza mi serca w spodnie.

A ja spijam wasze źródła i odważam wasze wartości. ,

A wasze dziewczęta radośnie się śmieją do mnie. wyrzutka obcej pustyni.

A ja podniecam wasze występki ku własnemu zbudowaniu!

Więc oddaj ę się igraszkom mojej dojrzałej swawoli, nadzwyczajne, bardzo subtelne, ostateczne, przed wami ukryte cele mojej krwi Azjaty maj ąc ma widoku!

Żyd Paweł Mayer, „Aktion“ Berlin, styczeń 1913.

 

Węgry.

T i b o r v o n E c k h a r d t , Budapeszt, członek węgierskiego Zgromadzenia Narodowego. MIĘDZYNARODOWY NACJONALIZM.

Ody przed mniej więcej rokiem po raz pierwszy podkreśliłem międzynarodowe znaczenie myśli narodowej, znalazło to zarówno w kołach przyjaźnie dla nas usposobionych, jak i pośród naszych przeciwników dość silny oddźwięk. Socjaliści zarzucaU mi niekonsekwencję: jak mogę ja, przeciwnik ruchu międzynarodowego, teraz sam zachwalać internacjonalizm? Nawet oficjalny dziennik rosyjskiego rządu sowieckiego „Prawda” zajmował się poruszoną przezemnie myślą i            określił      międzynarodowe dążności idei narodowej jako

niebezpieczeństwo, zagrażaj ące trzeciej międzynarodówce. Moi przeciwnicy twierdzą, że międzynarodowy nacjonalizm jest rzeczą niemożliwą, bo nacjonaliści różnych krajów są jako tacy wobec siebie nawzajem wrogo usposobieni i nie można ich ze sobą połączyć jakimś węzłem międzynarodowym, jak np. wielkie ilości pacyfistów, komunistów albo marxistów. Chciałbym teraz dowieść, że to twierdzenie nie wytrzymuje krytyki. Myśl narodowa jest ze stanowiska ogólnoludzkiego wielkiej doniosłości: jej wpływu na ogólny rozwój ludzkości nie należy niedoceniać — nie mówiąc już o myśli etycznej. Skoro jednak zawartą w myśli narodowej wartość we właściwy sposób pojmiemy, to będziemy musieli tę wartość cenić także u innycłi narodów, a myśl współpracy wszystkich narodów, przejętych ideą nacjonalizmu, stanie się nieodzowną koniecznością. Jakże inaczej moglibyśmy skutecznie walczyć z zagrażaj ącemi całemu zachodniemu chrześcijańskiemu światowi kulturalnemu, w kierunku międzynarodowym zorganizowanemi, antynarodowemi prądami komunistów, marxistów, masonów — jednem słowem z wszystkiemi owemi prądami, które mają charakter przeważnie żydowski?

Nacjonalizm istniał podświadomie u ludzkości zdawiendawna; politycznie uświadomiona wystąpiła ta myśl dopiero podczas wojen napoleońskich. Pod Lipskiem i pod Waterloo narody naprawdę udowodniły, że myśl narodowa jest siłą żywiołową, z którą nawet taki Napoleon musiał się liczyć! Odtąd stoi polityczne życie wieku 19-go i 20-go pod znakiem

 

nacjonalizmu: najdonioślejsze zdarzenia 19-go wieku — dążenia Niemiec do zjednoczenia i zjednoczenie Włoch — były ruchami na wskróś narodowego charakteru. Wiek 20-ty stał również pod znakiem nacjonalizmu, aż wielka katastrofa roku 1914 spowodowała straszną wyrwę. Nieszczęsna wojna światowa rozpoczęła się pod płaszczykiem ogólnie nierozumianych, ogólnie nadużywanych haseł narodowych: w rzeczywistości kryły się wszędzie za temi pięknemi słowami w najwyższym stopniu egoistyczne interesy kapitału — przeważnie żydowskiego.

Co jest jednak właściwem jądrem nacjonaUzmu? Czem jest nacjonalizm? Poszczególni ludzie wysuwają prymitywne, a nawet dziecinne twierdzenie, że idea narodowa pozostaje w nierozerwalnym związku z jednością języka. To niezawsze bezinteresowne i niezawsze szczere mniemanie dominowało podczas ery liberalnej także na Węgrzech: każdy po węgiersku mówiący i Węgrem się mieniący obywatel był uznawany za Węgra — chociaż nawet w sercu był obcy węgierskości, a może nawet wrogo wobec niej usposobiony. To byli owi Węgrzy na podobieństwo mimikry, którzy mówili po węgiersku, ponieważ z ich kupieckiego stanowiska wydawało im się to wtedy pożytecznem, a którzy obecnie w tych częściach rozdartych Węgier, gdzie przyznawanie się do węgierskości nie może przynosić korzyści, swobodnie przyznają się do żydostwa, swej prawdziwej rasy.

Jednolity język jest bezwątpienia wielkiej doniosłości, nie wyczerpuje jednak bynajmniej pojęcia nacjonalizmu. Inni twierdzą, że jądro nacjonalizmu leży w przynależności do rasy. Daleki jestem od tego, by chcieć umniejszać ważność tożsamości rasy, — jednakowoż muszę przypomnieć, że w przeszłości grupy ludzi, którzy należeli do tej samej rasy (Słowiąnie), rozpadłysię na różne narody, natomiast może z mieszaniny różnych ras powstać nadzwyczaj silna narodowa jednolitość, jak tego Anglja dostatecznie dowodzi. Zresztą z powodu wieki całe trwającego ustawicznego mieszania krwi „u narodów cywilizowanych dzisiaj o prawdziwej (biologicznej) rasie mowy być już nie może, lecz tylko o rasie historycznej” (G. Le Bon). Nowoczesny radykalny pogląd kładzie punkt ciężkości tej kwestji już nie na ten związek, lecz skoro już stoi na stanowisku historycznego materjalizmu, stara się wytłómaczyć ideję nacjonalizmu jednością życia gospodarczego. Olśnieni nadzwyczajnym rozwojem życia gospodarczego usiłują przedstawiciele kierunku radykalnego cały szereg zjawisk wyjaśnić jednym jedynym symptomem, który wcale nie stanowi sedna rzeczy, bo jedność gospodarcza, prawna i językowa są tylko poszczególnemi momentami, a nie ucieleśnieniem idei. Jeżeli chcemy obserwować uczucia duszy, jeżeli chcemy głębokie prawdy historji dobrze zrozumieć, to musimy zawsze pamiętać o tem, że życie duchowe i zjawiska socjalne podlegają regułom „sui generis”. Chociażby nawet także materjalne momenty miały często odgrywać znaczną rolę w wielkich ruchach ludzkiej społeczności, to jednak zawsze i wszędzie dominuj ą uczucia duszy, które w ostatecznym rezultacie wywieraj ą decyduj ący wpływ na historję ludzkości. Ci, którzy w historycznym materjaliżmie widzą jedynie słuszny dogmat, są dowodem tego, że są niezdolni wejść w życie duchowe narodu, wśród którego żyją jako obcy. Żydostwo zawsze podkreśla właśnie z tego powodu znaczenie pobudek materjanych, ponieważ żydzi z jednej strony posiadają więcej zręczności w wykorzystywaniu rzeczy materjalnych, z drugiej natomiast strony dlatego, że uczucia duszy, które właśnie tworzą podstawę myśli narodowej u odnośnego narodu, są im obce. Żyd żyjąc wśród duchowo obcego sobie narodu, nie może wcale zrozumieć myśli narodowej; dla niego zawsze tylko jego kieszeń wchodzi w rachubę.

Myśli narodowej nie można tłómaczyć jedynie jednością rasy, języka czy stanowiska gospodarczego. Myśl narodowa jest Wytworem uczuć duszy, które się rozciągają na całe „ja” człowieka i które znajdują swój wyraz w zupełnej jedności kulturalnej politycznej. Jednolite pojęcia moralne, uczucia, zwyczaje: związek między przeszłością, teraźniejszością i

 

przyszłością, wzniosły przykład wspólnych przodków, rozwinięte sumienie narodowe, jednolicie rozwinięty porządek produkcji życia gospodarczego; zasady etyczne, podobieństwo w etycznem ocenianiu rzeczy, jednakowe tęsknoty, jednakowe uczucia — nieogarniony, nie dający się określić rytm, który ze słów, z czynów, muzyki do nas przemawia; to jest naród, pełna duchowa i kulturalna jedność!

Stosunki, współpraca sił narodowych różnych krajów są możliwe, a nawet pożądane: jednak zupełne zlanie się różnych narodów nie może nigdy nastąpić. Podobnie, jak każda okolica ma swoją własną faunę, swoj ą własną roślinność — tak też każdy naród posiada swoje specyficzne właściwości, cechy. Tylko zaślepiony materjalizm może od internacjonalizmu oczekiwać rozwoju przyszłości: wszak właśnie rozwój kulturalny wsżędzie korzystnie oddziaływał na nacjonalizm.

Oczywiście znajdą się także w rozwoju narodowym zwyrodnienia, wady, jak to bywa w dziełach ludzkich. Aby w przyszłości uniknąć błędów, popełnionych w przeszłości, nie chcemy także tych zboczeń pominąć.

Wprost tragiczne następstwa wydało owe zboczenie nacjonalizmu 19. wieku, z powodu którego różne klasy społeczne stanęły wrogo naprzeciw siebie. Ruch narodowy 19. wieku doprowadził do wybuchu wojny światowej, która właściwie wywołaną została nie przez istniejące między narodami wrogie antagonizmy, lecz raczej przez nienasyconą żądzę materjalistycznych interesów, które zarówno w kraju własnym, jak cydzym dążyły do coraz dalszej ekspansji. A więc nie nacjonalizm jako taki był przyczyną wojny światowej. Prawdziwy, dobrze zrozumiany nacjonalizm, który tkwi korzeniami w sercu narodu, który zna życzenia i potrzeby swego narodu, który warunek swego własnego rozwoju widzi w rozwoju narodowego indywidualizmu, — ten nacjonalizm przenigdy nie powlecze na rzeź setek tysięcy, lub nawet miljonów swych braci, swej rasy, aby im tam kazać przelać swą krew w interesie wielkiego kapitału, wielkiego przemysłu i handlu!

Niech mi będzie wolno powiedzieć tutaj kilka słów o szowiniźmie, który jest pojęciem odmiennem od nacjonalizmu, a przecież często z nim bywa identyfikowany. Ja ze swej strony szanuj ę i cenię uczucie narodowe innych narodów równie wysoko, jak nasze własne: tylko jeśli te uczucia wzajemnie będziemy szanować, będziemy mogli ręka w rękę kroczyć ku spełnieniu wzniosłych celów. Tylko przez wzajemny szacunek, wzajemne zrozumienie, — a nie przez zarozumiały szowinizm będziemy mogli w sposób pokojowy i uczciwy skutecznie bronić usprawiedliwionych pretensyj narodowo czuj ących grup ludzi, przeciwko międzynarodowemu ruchowi wywrotowców.

Dlatego zalecam nacjonalizm, którego zadaniem ma być powołanie do życia jednolitej, potężnej psyche narodowej, która w pierwszym rzędzie ma dokonać pracy kulturalnej, sięgaj ącej aż do korzeni narodu.

Węgry w swem obecnem rozpaczliwem położeniu potrzebuj ą bardziej niż kiedykolwiek silnego nacjonalizmu: ufności we własne siły, nadziei lepszej przyszłości, świadomości, że naród, który pozostaje wierny swoim uczuciom narodowym, nie może zginąć. Że uczucie narodowe może zdziałać cuda, dowodzą tego prócz wielu innych następuj ące dorywcze przykłady. Weźmy n. p. Irlandję: przez wieki pozostawała pod angielskiem panowaniem, aż nagle obudziła się ze swego letargu i stała się świadomą swojej narodowości, swoich praw narodowych. Po kilku latach zawziętej walki ten ubogi w skarby ziemskie, ale tem bogatszy w dobra duchowe, mały, ale bohaterski naród zmusił potężną Anglj ę do użyczenia jej żądanych praw wolnościowych! Dalej mamy największy ruch narodowy wszystkich czasów, ghandyzm w Indjach. Trzysta miljonów Hindusów zbudziło się na rozkaz męża, przejętego zapałem narodowym, ze stanu nieuświadomienia do świadomości: całe Indje przystąpiły do biernego oporu wobec Anglji, której panowanie naród hinduski uznał za niesprawiedliwe. Żaden Hindus nie kupuje towaru angielskiego, żaden nie staje przed sądem angielskim. Ten potężny fanatyzm, który ani na chwilę nie spuszcza z oczu swego celu, wywalczył już sobie

 

pewnego rodzaju „homerule” i prędzej czy później wywalczy zupełną niepodległość Indyj. A przecież przeciwnikiem Indyj jest potężny, moralnie wysoko stojący, cywilizowany naród — Anglja, — podczas gdy my Węgrzy mamy do czynienia tylko z żydostwem...

Wstydzę się wyznać, że są na Węgrzech ludzie, którzy twierdzą, że jesteśmy za słabi, aby się uwolnić od niewoli żydowskiej. Natomiast twierdzę, że tylko od nas zależy doprowadzenie do zwycięstwa idei narodowej. Niema tu żadnych przeszkód, — chyba że przeszkodą byłaby słabość naszej woli, naszych postanowień!

Nie wiem, czy większość ludności stoi za nami — ale to wiem, że genjusz narodu jest z nami, że uzdrowienie Węgier może nastąpić tylko pod znakiem idej przez nas propagowanych. I dlatego nie wątpię ani na chwilę w ostateczne zwycięstwo naszych idej, które prędzej czy później, ale nieodzownie nadejdzie!

 

Austrja niemiecka.

L e o n H a u b e n b e r g e r , literat, Wiedeń. ŻYDOSTWO A MASONERJA.

 

„Masonry is a Jewish institution, whose history, degrees, charges, passwords, and explanations are Jewish from beginning to end“ („Masonerja jest instytucją żydowską, której historja, stopnie, godności, hasła i nauki są żydowskie od początku do końca“).

Rabin krajowy Dr. Izak M. Wise.

„Israelite of America” z 3. sierpnia 1855.

Ten cytat charakteryzuje z całą wyrazistością sedno rzeczy, z powodu której każdy narodowo nastawiony ruch z konieczności musi być przeciwnikiem masonerji. Rabin Wise potwierdza tutaj to, co ja jako końcowy wniosek jego wyznania (oświadczenia) napisałem w swem piśmie „Ks werde Licht” („Niech się stanie światłość”, krótkie przedstawienie istoty i działalności międzynarodowego tajnego związku, masonerji, nakładem narodowych socjalistów, Wiedeń 1923): „Zakon wolnomularski jest politycznym organem wykonawczym żydowskiego trustu finansjery światowej, jest decydującym instrumentem politycznym żydowskiego narodu, żyjącego w rozprószeniu po całej ziemi”. — Ten fakt znajduje nie ulegające wątpliwości potwierdzenie w uchwale konwentu „Wielkiego Wschodu Paryża” („Grand Orient de Paris”), która deputowanym, należącym do loży, poleca do ścisłego wykonania, co następuje: „Parlamentarzyści mają być posłuszni poleceniom masonerji” („Reichspost” z 9 listopada 1924). To polecenie znaczy ni mniej ni więcej: Wszyscy mężowie, którzy piastuj ą jakiś urząd publiczny; maj ą się poddawać dyktatowi tajnych przywódców żydostwa świata, bo oni to daj ą lożom wolnomularskim swe polecenia co do zachowania się ich we wszystkich ważnych sprawach życia narodowego. Kto tego jeszcze nie zrozumiał, obok tego przeszłybezskutecznie wszystkie straszne wypadki minionego dziesięciolecia i nieszczęścia teraźniejszości. We wszystkich państwach kulturalnych panuje prawie nieograniczony absolutyzm żydostwa światowego, którego zaufani zasiadaj ą we wszystkich lożach na naczelnych stanowiskach. W żadnym okresie tak bogatej w zmiany historji powszechnej nie można było tego panowania tak jasno stwierdzić jak obecnie. Monachijskie czasopismo „Der Weltkampf’ przynosi w każdym zeszycie przygniatające mnóstwo wstrząsającego materjału dowodowego. W równej mierze wzrosła we wszystkich krajach potęga lóż maspńskich i żydowskiego światowego związku „Niezależnego Zakonu

 

B’nai Brith (U. O. B. B.)”.

Wszędzie, dokąd zwróci się wzrok nasz, znajdujemy tyranję tajnych lóż masońskich.

Wiedeński dziennik „Wiener Allgemeine Zeitung” (Sechs-Uhr-Blatt”) z 8 sierpnia 1925 przyniósł artykuł o wiedeńskiej masonerji, w którym przytacza następujące nazwiska wybitnych masonów:

Wielki Mistrz Rysz. Schlesinger, Wielcy Mistrze deputowanych Adolf Kapralik, Robert Pelzer i Fryc Walker; Wielcy Sekretarze Leon Fleischer, Otto Fuchs, Włodzimierz Misar, Zygfryd Kelbl; Wielcy Skarbnicy Artur Hahn, Rudolf Spielmann, Wielcy Mistrze honorowi Karol Ornstein, Ottokar Mascha; członkowie honorowi Lederer, Dr. Błahy; członkowie zarządu: Henryk Glücksmann, Baldwin Bricht, Angelo Cararo, Ludwik Szepessy, Feliks Kopetzky, Aleksander Mintz, Emil Franki, Fryderyk Artiier, J. K. Barolin, Gustaw Spieler, Edward Zinser, Dr. Zygfryd Rumpler, Franciszek Fischer, Antoni Walk, Jan Hcdding i Rudolf König. Kierującymi wolnomularzami są dalej: Dr. L. Stadler, Dr. L. Brigel, G. Ramberg- Mayer, F. Théophile, L Ew. Prohaska, I. Geisler, E. Hoffmann, Eugenjusz Fulda, Dr. G. Stolper, Dr. M. Pickarsky, Dr. E. Roth, Dr. Alfred Bass, Friedrich Schiller (??), Erwin Abeles, L. Bunzl, Prof. V. Hammerschlag, Dr. A. Ullmann, Dr. F. Guttmann, Dr. Emil Ornstein, Armin Brunner, Jakób Eisenstein itd. Na uniwersytecie wiedeńskim uchodzą za wysłańców loży: profesor prawa państwowego Kohn-Kelsen (autor konstytucji austrjackiej! !) i Dr. Frankfurter. Twierdzenie, że prezydent Związkowy Hainisch jest masonem, pozostało dotychczas niesprostowane. Niechlubnie znany generalissimus socjalistyczno-demokratycznej gwardji partyjnej milicji robotniczej „der Republikanische Schutzbund”, Dr. Juljusz Deutsch, jest członkiem szwajcarskiej loży wolnomularskiej. Dr. Otto Bauer, fabrykant i przywódca socjalno-demokratyczny w parlamencie austrjackim, jest również bratem ciemnej mocy loży młota i cyrkla. Sekretarzem wiedeńskiego reformatora szkolnego w duchu Marxa, pana Glockl, jest żyd Sonnenbaldner, również mason. Znany E. Lennhof jest członkiem Rady Związkowej Wielkiej Loży wiedeńskiej, — Ten długi szereg nazwisk wiedeńskich masonów mówi bardzo wiele. Znajdujemy, że większa część wymienionych to są żydzi, a inni prawie wyłącznie są również nie-Niemcami, lecz Słowianami, Włochami i i. Nieproporcjonalnie wysoki udział żydów w wiedeńskiej masonerji dowodzi z całą jasnością, że żydostwo i masonerja są ze sobą identyczne. — Ale okoliczność, że naczelne stanowiska prawie wyłącznie zajęte są przez żydów, pozwala poznać ogromną potęgę i wpływ, które żydostwo jest w stanie wywrzeć przez loże. Słusznie więc pisał już w marcu 1921 „Der Völkische Beobachter” :

„Kwestja masońska jest teraz ważniejsza niż kwestja żydowska, ponieważ narodowcy („Die Völkischen”) przecież powoU pojmują kwestję żydowską, ale w sprawie masonerji jeszcze nie są uświadomieni”.

Nadzwyczaj ciekawe i wiele mówiące jest to, co pisze mason brat Iwein von Kilwenning w „Leuchtturm” (rocznik 17., 3., wrzesień 1922): „Odkąd zaczęto w poszczególnych kołach braci przyjmować żydów, cofnęło się wykonywanie „Sztuki królewskiej” widocznie wstecz, cała praca loży została zatruta jadem ducha żydowskiego”. Niezwykle doniosłego znaczenia nabiera w tym związku zdanie, które mason Conrad napisał o stosunkach żydostwa do masonerji już w roku 1882: „Liberalny żydowski mąż o dobrej opinji jest zdatniejszym do dzieła masońskiego niż jakikolwiek, choćby zupełnie nieposzlakowany, chrześcijanin...!” Teraz to wiemy. Żyd jest urodzonym mistrzem „Sztuki królewskiej”, a mianowicie wszystkiego tego, co obecnie rozumie się przez pracę masońską, której ostateczne dążenie jest tak pięknie wyjaśnione w urzędowem ogłoszeniu paryskiej Wielkiej Loży z października 1922 r. Czytamy tam: „Bracia, pozwólcie sobie obwieścić, że spodziewamy się, iż masonerja dokona także większej rewolucji: Rewolucji międzynarodowej”. (Patrz „Wpływ masonów na politykę francuską”, „Reichspost” z 9. Hstopada 1924). Teraz staje się nam zupełnie jasnem,

 

dlaczego włoski faszyzm tak ostro zwalcza masonerję. Włoska ustawa antymasońska jest najlepszym dowodem konieczności zwalczania tego tajnego związku ze stanowiska polityki narodowej. Chełpliwie pisze „Wiener Freimaurer-Zeitung” nr. 5/6. z sierpnia 1925.: „Mimo to jest Mussolini w błędzie, jeśliby mniemał, że ten akt terroru (ustawa antymasonska) uśmierci we Włoszech Sztukę Królewską”.

Pominąwszy ukrytą groźbę, którą zręcznie w te jadowite słowa włożono, znajdujemy w tem zdaniu ciekawe przyznanie się, że masonerja czuje się silniejszą niż faszyzm, znajdujący się we Włoszech w posiadaniu wszystkich państwowych środków, jakie daje władza. Tłem tego charakterystycznego poczucia siły jest fakt panowania żydowskiej finansjery, której wszystko ma podlegać i częściowo już podlega.

Żydostwo i rewolucja są pojęciami bliskoznacznemi. Równie bliskoznaczne jest żydostwo i masonerja, bo nietylko miarodajni kierownicy loży są prawie wyłącznie żydami, lecz także masoński rytuał jest wybitnie żydowski. W książeczce napisanej przez hamburskiego rabina Q. Salomona „Stimmen aus dem Osten” (Strona 106 i 107), czytamy: „Dlaczego w całym masońskim rytuale niema ani śladu kościelnego chrześcijaństwa? Dlaczego imienia Chrystusa ani razu się nie wymienia ani w przysiędze ani w modlitwie, którą odmawia się przy otwarciu loży lub w czasie zasiadania przy stole loży? Dlaczego masoni liczą nie od narodzenia Chrystusa, lecz, jak żydzi, od stworzenia świata? Dlaczego masonerja nie ma żadnego symbolu chrześcijańskiego...?” (Cytowane według L. Mullera V. Hausen: „Staropruskie loże”... strona 12). Odpowiedź na te pytania wychodzi z nich samych. Rytuał lóż jest właśnie żydowski, jak cały tajny związek. Historja masonerji dowodzi tego faktu niezliczonemi przykładami. Przytoczenie choćby kilku z nich przechodziłoby ramy tej z powodu braku miejsca krótkiej pracy.

Na zakończenie należy jeszcze nadmienić, że sprawy tak się mają nietylko w masonerji austriackiej. Loże tworzą międzynarodowy tainy związek. Masonerja całego świata jest w rękach żydów!

 

Przypisek tłómaczy:

Rozdział niniejszy uzupełniamy przedrukowanym przez „Słowo Polskie“ (Nr. 54 z dnia 24 lutegoi 1927) z „Dziennika Bydgoskiego“ następującym artykułem: „Dziennik Bydgoski” podaje interesujące szczegóły o rozpowszechnianiu i liczebności lóż masońskich na podstawie wydanego w Lipsku przez dr. Zeichela 65. rocznika kalendarza wolnomularskiego („Kalender fuer Freimaurerei” na r. 1926). Otóż: Według kalendarza, na całym świecie jest obecnie czynnych (w okrągłych cyfrach) 28.000 lóż masońskich z ogólną liczbą 3.860.000 członków („braci”) ; na Europę przypada 7.800 lóż i 580.000 członków; na inne części świata (głównie Amerykę) 20.200 lóż z 3,280.000 członków. W roku 1911 było na całej kuli ziemskiej 23.000 lóż i 2 miljony masonów, czyli w ciągu 15 lat, Liczebne siły masonerji wzrosły o 65 procent. Mniejsze skupienia masońskie znajduj ą się także w pozostałych państwach np. w Turcji — 2.600 zorganizowanych masonów, w Bułgarji — 1000, w Rumunji — 620, w Jugosławii — 600 itd.

Odnośnie do Polski, kalendarz wolnomularski zawiera tylko wiadomość, że w Polsce jest czynnych 13 lóż masońskich, ale liczba członków nie jest podana; według „Kalendarza Królowej Apostołów” na rok 1927 (wydawnictwo ks. Pallotynów), masonerja w Polsce dzieli się na 15 lóż, których poszczególne nazwy są w kalendarzu przytoczone. Loże masońskie we Włoszech i Hiszpanii zostały w roku 1926 przez rząd rozwiązane. Wiadomości o wewnętrznym ustroiu lóż i wzajemnym ich do siebie stosunku są skąpe. Można jednak wnioskować, że masonerja nie jest organizacją całkowicie jednolitą pod względem swych zasad i programów. Rozróżnić w niej należy dwa wielkie odłamy:

 

„Wielka Loża” i „Wielki Wschód”. Wielka Loża, zwana także „Lożą obrządku szkockiego”, obejmuje kraje anglosaskie i germańskie, skupia w sobie przeważnie żywioły protestanckie, jest deistyczną i politycznie umiarkowaną. Wielki Wscliód panuje w krajach romańskich (Francja i in.), znajduje się wyraźnie pod wpływami żydowskiemi, jest ateistyczny i jawnie rewolucyjny.

W Polsce są ekspozytury i Wielkiej Loży i Wielkiego Wschodu.. Poszczególne loże łączą się w większe związki; tak np. w Niemczech mamy ogólny „Związek wielkich lóż niemieckich”, obejmujący dziewięć wielkich lóż, z siedzibami w rozmaitych miastach Rzeszy, noszących specjalne nazwy i godła; między niemi — trzy wielkie loże staropruskie, o charakterze nacjonalistycznym, łączące w jedną całość 435 lóż poszczególnych z 57.000 członków.

We Francji mamy dwa odłamy masońskie; „Wielką Lożę”, obejmującą 164 loże z 8.000 członków i „Wielki Wschód”, do którego należy 419 lóż z 44.000 członków. Najczęściej w danym kraju jest jedna „Wielka Loża” (np. w Anglji, Szkocji, Szwajcarji i in.) lub jeden „Wielki Wschód”, jak np. w Belgji, Hiszpanji, Włoszech, Grecji i in. Następnie istnieje jeszcze „Międzynarodowy Związek Masoński”, obejmujący około 30 europejskich i zamorskich wielkich lóż i wielkich wschodów; kancelarja związku znajduje się w Genewie. Co do liczebności poszczególnych lóż, to waha się ona w szerokich granicach, w Szwecji na jedną lożę przypada 450członków, w Szkocji — zaledwie -45, przeciętnie na jedną lożę w Europie przypada 75 członków.

Loże masońskie najczęściej są mieszane, tj. mogą w nich uczestniczyć obok siebie jako „bracia” wyznawcy wszystkich religji: chrześcijanie, katolicy i protestanci, izraelici, mahometanie, buddyści i inni. Istnieje jednak tajny związek, czy też loża masońska, do której dopuszczani są wyłącznie tylko żydzi; nosi ona nazwę: „United Order B’nej B’rith” (U. 0 .B. B.); była ona założona w roku 1842 w Stanach Zjednoczonych przez żyda H. Jones’a, emigranta z Hamburga, a obecnie ma filje swoje w rozmaitych krajach Europy.

Kongresy masońskie wszechświatowe odbywają się często.

W lipcu 1926 r. odbył się taki kongres w Bukareszcie z udziałem przedstawicieli lóż polskich; byli oni przedmiotem szczególnego wyróżnienia i niektórzy zostali posunięci na wyższe szczeble hierarchji masońskiej (np. redaktor „Głosu Prawdy”, W. Stpoczyński).

Drugi zjazd „wolnomularzy symbolicznych” miał miejsce we wrześniu, w Belgradzie, z udziałem około 400 „braci” ; było na nim reprezentowanych 16 europejskich i 3 pozaeuropejskie wielkie loże; pierwszy raz po wojnie, wzięły tu udział w międzynarodowym zjeździe niemieckie loże.

W roku 1927 projektowany jest (według informacji pisma masońskiego: „Freema Son”), w Buenos Ayres, kongres masonów obrządku szkockiego; maj ą w nim wziąć udział przedstawiciele masonerji z całego świata, także i z Polski; ostatni taki kongres (szkocki) miał miejsce w Lozannie, w r. 1922.

 

 


People in this conversation

Comments (2)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
This comment was minimized by the moderator on the site

Ad Maria Flis - Czekamy na swój czas. Na razie nic więcej nie możemy zrobić. Pewne rzeczy muszą dojrzeć, ale one cały czas dojrzewają, bez przerwy. Ostatecznie szejtan przegra, bo on zawsze przegrywa. Proszę być dobrej myśli - Bóg nagrodzi !

Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

"... o stanie kwestji żydowskiej i pracy antyżydowskiej naszych współplemieńców aryjskich w poszczególnych krajach świata, oraz o ich wzajemnym kontakcie i współpracy między sobą, dążącej do wyswobodzenia się od gwałtem wciskanego nam na szyję...

"... o stanie kwestji żydowskiej i pracy antyżydowskiej naszych współplemieńców aryjskich w poszczególnych krajach świata, oraz o ich wzajemnym kontakcie i współpracy między sobą, dążącej do wyswobodzenia się od gwałtem wciskanego nam na szyję jarzma."!

- Coś niesamowitego! A gdzie się to podziało? Ta świadomość, współpraca i samoobrona! Czy wszystkich tych mądrych Aryjczyków zabrał do siebie Bóg, bo śmierć naturalna lub wojna (czyli żydzi) ich wykosiła?

Read More
Guest
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location