Kevin Barrett. Hormuzjańskie zamieszanie! Trump kłamie, Iran wyjaśnia

Udzieliłem wywiadów dla Press TV w trybie ciągłym wczoraj (piątek) wieczorem i ponownie dziś (sobota) rano. Tematem, rzecz jasna, było „hormuzjańskie zamieszanie” wywołane przez niekontrolowany język Trumpa. Powyższy film rozpoczyna się krótkim fragmentem piątkowego wywiadu wybranym przez Press TV, po którym następuje pełne archiwum moich wywiadów. Poniżej znajduje się pełny zapis. -KB

Wywiad z piątku, 17 kwietnia:

Uważam, że to historyczna zmiana. Widzieliśmy, jak Iran testuje swoją opcję nuklearną, demonstrując swoją władzę nad ruchem morskim przez Cieśninę Ormuz, a tym samym nad całą gospodarką światową, w tym zwłaszcza nad wasalami USA w regionie. Iranowi udało się tę władzę zademonstrować. To najwyraźniej zmusiło Amerykanów do powstrzymania Izraelczyków przed kontynuowaniem ludobójstwa w Libanie. Problem ten nie został jeszcze rozwiązany, ale przynajmniej nastąpiło spowolnienie agresji ze strony Izraelczyków w Libanie. A stało się to całkowicie dzięki wpływom Iranu. Uważam więc, że to bardzo pozytywny rozwój sytuacji.

Nie pokładałbym zbytniej wiary w tym, co Trump mówi w danym momencie, ponieważ po pierwsze, wydaje się, że nie do końca panuje nad językiem. Czasami celowo kłamie, a czasami wydaje się to niemal nieświadomym procesem. Dlatego nie uważałbym Trumpa za najlepsze źródło informacji w tej sprawie. Będzie próbował wywinąć się z kłopotów, w które się wpakował, pozwalając Netanjahu przekonać się do ataku na Iran. Dlatego posłuchałbym irańskich przywódców, a także innych stron trzecich, w tym Chińczyków i być może Europejczyków, a może do pewnego stopnia Pakistańczyków. W rezultacie Iran wyszedł z tej brutalnej serii aktów agresji, tej serii zbrodni wojennych popełnionych przeciwko niemu, w rzeczywistości znacznie silniejszy niż był wcześniej. A wadą jest to, że nie spodoba się to ludobójczym maniakom w Tel Awiwie. Zatem z tych stron będzie nadal napływał impuls do konfliktu. Ale dobrą wiadomością jest to, że przynajmniej na razie wygląda na to, że Amerykanie faktycznie reagują z odrobiną racjonalności, co w zasadzie oznacza przyznanie, że Iran ma ich w szachu, a to zmieni region i świat na zawsze.

Konsekwencje tego są oczywiście ogromne. I może to zapisać się w historii Ameryki jako najgorsza decyzja podjęta przez amerykańskiego przywódcę i najgłupsza wojna, jaką kiedykolwiek rozpoczął amerykański przywódca. A to by o czymś świadczyło. Gdyby Trump i jego ludzie nie zgodzili się na sugestię, a raczej rozkaz Netanjahu, i nie rozpoczęli tej krwawej wojny, mordując przywódców Islamskiej Republiki Iranu i mordując uczennice, strona irańska nigdy by tego nie zrobiła. Nigdy nie skorzystałaby z opcji nuklearnej, otwarcie przejmując kontrolę nad Cieśniną Ormuz. To zawsze był parametr obronny. To była opcja obronna, z której Iran mógłby skorzystać w razie ataku, gdyby kiedykolwiek doświadczył agresji na pewnym poziomie. I wszyscy o tym wiedzieli. To bardzo dziwne, dlaczego amerykańskie kierownictwo nie zrozumiało tego przesłania. Najwyżsi rangą dowódcy wojskowi i wywiadu to rozumieli, ale najwyraźniej nikt wokół Trumpa nie był gotów mu się przeciwstawić. Najwyraźniej ma problem z narcyzmem i nie lubi, gdy mu się sprzeciwia. I najwyraźniej ma na niego pewien wpływ, pochodzący od Netanjahu. Więc Amerykanie podjęli tę bardzo, bardzo złą decyzję.

Wcześniej mogli przekonać swoich sojuszników z Zatoki Perskiej, a raczej państwa wasalne, że mogą ich skutecznie chronić. A potem mogli ukraść tym państwom haracze. I ta era dobiegła końca. Jednostronna amerykańska kontrola nad Zatoką Perską i jej zasobami energetycznymi, a tym samym nad wsparciem petrodolara, dobiegła końca. Iran pokazał, że ma całkowitą władzę nad tranzytem energii i innych materiałów przez Cieśninę Ormuz, a w razie potrzeby także przez Morze Czerwone. To całkowicie zmienia geopolityczny krajobraz, i to w sposób niekorzystny dla Stanów Zjednoczonych. Dlatego Amerykanie będą starali się znaleźć wyjście z tej sytuacji, aby zminimalizować szkody i zminimalizować kompromitację. Ale ostatecznie to ogromny cios dla amerykańskiego imperium, a to oznacza również bardzo, bardzo zły znak dla ludobójczego tworu syjonistycznego, który naprawdę powinien głęboko zastanowić się nad obraną drogą, bo jeśli będzie podążał tą samą drogą, to nie przetrwa już za kilka lat. Zawsze był zależny od ochrony Amerykanów, a amerykańska potęga słabnie bardzo szybko.

Cóż, masz rację, europejskie państwa wasalne zazwyczaj robią wszystko, co Stany Zjednoczone im każą, bez względu na to, jak głupie by to było. Ale to był wyjątek, ponieważ było tak głupie, że wzniosło się ponad poziom typowej amerykańskiej głupoty do zupełnie nowego poziomu całkowitego i kompletnego idiotyzmu. Jak powiedział emerytowany francuski generał, Trump był kapitanem Titanica sprzedającym bilety z rabatem po tym, jak statek uderzył już w górę lodową. To znaczy, widzieli, że to nie odniesie sukcesu według żadnej możliwej definicji. Wiedzieli, jak wszyscy inni wiedzieli, że Iran prawdopodobnie zamknie Cieśninę Ormuz i skorzysta z tej opcji nuklearnej, która zasadniczo zmusiłaby drugą stronę do ustąpienia. I myślę, że mieli też może lepsze informacje wywiadowcze. Cóż, z pewnością mieli lepsze informacje wywiadowcze niż Trump. Informacje wywiadowcze Trumpa pochodziły od Netanjahu. I w co Netanjahu naprawdę wierzy, nie mam pojęcia. Ale w każdym razie Europejczycy, jak wszyscy profesjonaliści w tej dziedzinie, doskonale wiedzieli, że nie ma mowy, by zamordowanie kilku osób w nikczemnym, podstępnym ataku na Iran miało w jakiś magiczny sposób przekształcić Iran w uległe, posłuszne zachodnie państwo wasalne, które przyzwoliłoby na ludobójstwo w Palestynie oraz na kradzież jej materiałów, gospodarki i zasobów. Nie ma mowy. To po prostu nie miało prawa się wydarzyć. I Europejczycy o tym wiedzieli, i wszyscy inni też o tym wiedzieli.

I najwyraźniej powodem, dla którego Netanjahu byłby skłonny zaryzykować tego rodzaju samobójczą wojnę z perspektywy zachodniej Ameryki, było to, że liczył na jakąś wielką wojnę regionalną, która pozwoliłaby Izraelczykom realizować plany większego Izraela poprzez masakrę i wysiedlenie pozostałej ludności palestyńskiej oraz dokończenie ludobójstwa, najeżdżając kolejne terytoria sąsiadów i wyłonienie się z dymiących ruin całego regionu jako rzekomo najsilniejsza potęga. Myślę, że to było marzenie Netanjahu, ale nigdy nie było ono realistyczne. Realiści z pozostałych obozów, w tym Europejczycy, widzieli, że z perspektywy amerykańskiej i zachodniej było to działanie kontrproduktywne. Oczywiście Europejczycy uznali za absurdalne to, że Trump prosił ich o wysłanie flot, aby otworzyć cieśninę, podczas gdy flota amerykańska, potężniejsza niż wszystkie europejskie floty razem wzięte, bała się zbliżyć do cieśniny. Było to wręcz zabawne w swojej absurdalności. A potem płaczliwe narzekania Trumpa i jego jęczenie o tym, że Europejczycy nie pomogą mu otworzyć cieśniny, tylko spotęgowały ironię, a właściwie czarny humor całej sytuacji. Nic więc dziwnego, że Europejczycy go odrzucili.

Prawdziwą zagadką jest, dlaczego myślał, że tak zrobią i dlaczego ktokolwiek w ogóle mógłby sobie to wyobrazić. I tak naprawdę zagadką jest również, dlaczego Europejczycy posunęli się tak daleko w słuchaniu Amerykanów. W tym jednym przypadku tego nie zrobili, ale tak często robią to na swoją niekorzyść. Dlaczego Europejczycy nie posłuchali rady Flinta i Hillary Leverett i nie udali się do Teheranu dawno temu? Mogliby nawiązać produktywne stosunki handlowe. Mogliby podważyć całą tę wojnę amerykańsko-izraelską, a my nigdy nie mielibyśmy tego kryzysu, a oni zarobiliby mnóstwo pieniędzy i pokonaliby Amerykanów w tego rodzaju rywalizacji o wykorzystanie ogromnego, niewykorzystanego potencjału gospodarczego Iranu. Ale Europejczycy mogą być głupi, mogą być wasalami Amerykanów, ale nie byli na tyle głupi, żeby kupić bilety na Titanica po tym, jak uderzył on już w górę lodową.

Wywiad z soboty 18 kwietnia:

Cóż, to nie jest zaskakujące, bo Trump zyskał sławę z tego, że mówi, co mu przyjdzie do głowy, a potem w następnej minucie, a nawet sekundzie, sam sobie przeczy. Można się więc spodziewać, że komunikaty płynące z najwyższych szczebli amerykańskiego dowództwa nie będą spójne i nie zniosą większej kontroli, a już na pewno nie będą odzwierciedlać rzeczywistości. Myślę więc, że musimy zasadniczo założyć, że Amerykanie, jak dawno temu powiedzieli Rosjanie, są zdolni do braku porozumienia. To znaczy, nie są w stanie jasno sformułować porozumienia, a następnie je podpisać i dotrzymać. Mają historię zabijania negocjatorów w najbardziej obiecujących momentach negocjacji. I mają historię łamania danego słowa. Oczywiście, co jest słynną obietnicą, że nigdy nie przesuną NATO ani o cal na wschód po zakończeniu zimnej wojny, a potem po prostu maszerowali dalej na wschód, niemal pod bramy Moskwy. Myślę więc, że są oni równie zdolni do braku porozumienia w odniesieniu do wojny z Iranem, jak byli w odniesieniu do wojny z Rosją po zimnej wojnie. I tak jak Rosjanie nauczyli się, że muszą zasadniczo używać siły i budować potęgę militarną, a nie polegać na słowie amerykańskich przywódców, tak samo uczy się tego Iran.

Tak. Oczywiście, że wywrze to równą presję na stronę amerykańską. Strona amerykańska wydaje się myśleć, że może po prostu losowo stosować tego rodzaju zastraszające sankcje i metody zastraszania wobec Iranu, mając nadzieję na przywrócenie poczucia dominacji, ponieważ w gruncie rzeczy są oni tym, co w amerykańskim idiomatycznym języku angielskim nazywamy „sore losers” (łagodnymi przegranymi). To znaczy, przegrali i nie potrafią z godnością przyznać się do porażki. Co więcej, nie potrafią nawet z godnością się do tego przyznać ani z godnością skłamać i próbować przypisać sobie zwycięstwo, co mógłby zrobić lepszy przywódca. Zamiast tego atakują tego rodzaju autodestrukcyjnymi manewrami, które sieją chaos, próbując osiągnąć jakieś porozumienie.

Oczywiście, Iran będzie nadal monitorował i ograniczał żeglugę przez Cieśninę Ormuz, dopóki Amerykanie będą utrzymywać blokadę. Oczywiście Amerykanie powinni byli o tym wiedzieć i być może wiedzieli, ale jeśli wiedzieli, to co mieli na myśli? Sądzę, że amerykańskie podejście ewoluowało od okresu zimnej wojny, kiedy próbowano narzucić światu jakiś porządek, do okresu po zimnej wojnie, kiedy coraz częściej dążono do kontrolowania świata poprzez wprowadzanie chaosu, czyli atakowanie innych krajów i tworzenie warunków niesprzyjających pokojowi i dobrobytowi. Być może Amerykanie mają nadzieję, że to uniemożliwi reszcie świata rozwój gospodarczy i technologiczny oraz dogonienie ich i wyprzedzenie. Ale w tym przypadku to się nie uda, ponieważ ten poziom chaosu i zniszczeń oraz ten poziom szkód dla światowej gospodarki, które są szkodami wyrządzonymi sobie przez stronę amerykańską, nie będzie tolerowany przez świat. A cały świat będzie wywierał presję na Stany Zjednoczone, by spróbowały zachowywać się bardziej rozsądnie, racjonalnie i przewidywalnie i rozwiązały tę sprawę, aby towary znów zaczęły płynąć.

Cóż, tak, myślę, że skoro Amerykanie są zdolni do braku porozumienia, a ponadto Izraelczycy sabotują wszelkie ich wysiłki zmierzające do osiągnięcia jakiegokolwiek porozumienia, Iran będzie musiał, po pierwsze, po prostu dostosować działania Amerykanów do swoich. Oznacza to, że jeśli Amerykanie będą kontynuować blokadę, Iran oczywiście będzie nadal ograniczał przepływ przez cieśninę. Po drugie, myślę, że skoro Amerykanie mają na plecach tego potwora, tę małpę, czyli Netanjahu i Izraelczyków, którzy próbują wywołać jeszcze większą wojnę, Iran musi uzyskać gwarancje, które nie będą ograniczać się tylko do słów Amerykanów, które nie są wiarygodne. Zamiast tego, myślę, że Iran musi znaleźć jakąś formułę, aby uzyskać międzynarodowo gwarantowane porozumienie, czyli zaangażować inne strony w zagwarantowanie go z wyższym, żelaznym zobowiązaniem, że jeśli to zostanie zerwane, to inne strony podejmą określone działania przeciwko stronie, która je zerwie. I nie wiem, czy Rosja, Chiny, czy którykolwiek z zaangażowanych krajów byłby do tego gotowy. Ale myślę, że musi tu być jakaś równowaga, ponieważ Amerykanie są niewiarygodni. I znowu, mają tego swojego tak zwanego partnera, pasożyta, który zjadł im mózg i przejął nad nimi kontrolę, czyli byt syjonistyczny, a syjoniści chcą coraz bardziej nasilającej się wojny. Stany Zjednoczone muszą więc znaleźć sposób na zrównoważenie tego, a raczej Iran musi znaleźć sposób na zrównoważenie tego, angażując zewnętrzne strony, które będą naciskać na dotrzymanie porozumienia tak mocno, jak Izraelczycy naciskają na jego łamanie.

Dziennikarz: Dobrze, a teraz, skoro już nie rozmawiamy, chciałbym zadać jeszcze jedno pytanie. W związku z tym, że wciąż nie mamy ustalonej daty rozpoczęcia negocjacji, wielu mówi: „Nie dajcie się zwieść, to kolejny sposób, zwłaszcza że Rada Bezpieczeństwa Rosji wydała oświadczenie zaledwie kilka dni temu, że to wszystko jest przykrywką dla reżimu izraelskiego i USA, bo chcą przeprowadzić operację lądową”. Co o tym sądzisz? Czy uważasz, że to właśnie dzieje się teraz?

Nie zdziwiłbym się, gdyby amerykańskie władze były na tyle szalone, by myśleć w ten sposób i wyobrażać sobie, że operacja lądowa, wojna lądowa w Azji, jak głosi słynne amerykańskie przysłowie, nigdy nie będzie wiązać się z wojną lądową w Azji. Ale reżim Trumpa jest tak niestabilny i tak silnie pod wpływem Netanjahu i jego popleczników, że nie sposób ich ominąć. Co więcej, potrafią zarabiać na tym rollercoasterze wzlotów i upadków na giełdzie, rynkach towarowych i rynkach kontraktów terminowych, ponieważ ich ludzie, osoby z wewnątrz, wiedzą, kiedy Trump powie coś, co uspokoi rynek i sprawi, że wszyscy będą myśleć, że nadchodzi pokój, a potem, kiedy zrobi coś szalonego, co zagrozi światowej przyszłości gospodarczej i spowoduje gwałtowny wzrost cen ropy, wzrost rynków kontraktów terminowych i tak dalej.

Jest więc całkiem możliwe, że amerykańskie przywództwo jest tak niestabilne i pod tak silnym wpływem szaleńców z Tel Awiwu, że faktycznie planuje jakąś operację lądową, być może kolejną próbę przejęcia irańskiego uranu i jego kradzieży, a może coś innego, być może symbolicznego, atak na wyspy. Trudno jednak sobie wyobrazić, aby Stany Zjednoczone mogły poważnie myśleć o osiągnięciu czegokolwiek poprzez operację lądową przeciwko Iranowi. Bo chociaż Stany Zjednoczone wydają 100 razy więcej niż Iran na zbrojenia i powinny mieć o tyle większą siłę, jak widzieliśmy, Iran jest znacznie silniejszy i jest więcej niż godnym przeciwnikiem dla amerykańskiego agresora. Amerykanie musieliby zgromadzić nawet milion ludzi, aby mieć jakąkolwiek nadzieję na próbę inwazji lądowej, a to jest politycznie niemożliwe. Zatem cokolwiek Trump planuje w tym kierunku, w zasadzie tylko pogorszyłoby jego porażkę i stworzyło jeszcze większy kryzys dla amerykańskiego imperium. Ale to nie znaczy, że tego nie zrobią.

 

https://kevinbarrett.substack.com/p/hormuzian-confusion


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location