Jędrzej Giertych: KTO TO JEST PAN LICHTEN?

Opoka 12 , 1976

Londyn

Nadesłano mi z Rzymu trzy drukowane za­proszenia. Zawierają one trzy daty: 4 grud­nia 1975, 23 grudnia tegoż roku i 10 stycznia 1976. Oczywiście, zaproszenia nie są skierowa­ne do mnie; nie mieszkam zresztą w Rzymie. (Przesłał mi je do wiadomości ktoś, kto je otrzymał.

Pierwsze zaproszenie brzmi: “Prezydium Rady Polaków we Włoszech, sku­piającej niemal wszystkie organizacje polskie na tut. terenie, postanowiło zorganizować w Rzymie OGNISKO POLSKIE, którego celem będzie podtrzymywanie życia kulturalnego towarzyskiego i społecznego wśród Polonii rzymskiej.

Zebranie organizacyjne odbędzie się dnia 4 grudnia br. o godz. 18 w sali przy kościele św. Stanisława BM, via delie Botteghe Oscur* 15, na które uprzejmie zapraszamy.

Ks. Mieczysław Kowalczyk Sekretarz Rady

Dr Edward Szczepanik Przewodniczący Rady

Porządek dzienny:

Powitanie — ks. M. Burniak Zagajenie — dr E. Szczepanik Program działalności — dr J. Lichten. Dyskusja , Wybory tymcz. Zarządu Ogniska. Po zebraniu lampka wina.

 

Drugie zaproszenie brzmi:

OGNISKO POLSKIE W RZYMIE Via Vecchiarelli 32 int. 2 — Roma 00186

Rzym, 23 grudnia 1975 r.

Szanowny (Panie) Pani!

Na zebraniu w dniu 4 grudnia 1975 r. założone zostało Ognisko Polskie w Rzymie,

Nowa ta, apolityczna, ale stojąca na grun­cie niepodległościowym organizacja zajmować się będzie sprawami kultury i społecznej samopomocy; będzie również prowadziła działal­ność towarzyską. Liczba członków będzie ogra­niczona.

Na zebraniu organizacyjnym wybrany zos­tał Tymczasowy Zarząd w składzie: ks. Ma­rian Burniak, dr Józeff Lichten, dr Stanisław A. Morawski, Hanna M. Szczepanik, Wanda. Wąchała.

Pragnęlibyśmy widzieć Pana (Panią) wśród, naszego grona i dlatego , załączamy deklarację członkowską z prośbą o wypełnienie i doręczenie jej nam na najbliższym zebraniu Ogniska. Gdyby z jakichkolwiek powodów było to niemożliwe, uprzejmie prosimy o przesłanie de­klaracji pocztą na adres podany w nagłówku.

Wpisowe zostało ustalone na zebraniu orga­nizacyjnym na L. 1000, a składka członkowska — na L. 3.000 rocznie. Każda dodatkowa donacja na cele Ogniska będzie mile widziana.

Ze względu na to, że w sobotę 10 stycznia 1976 r. gościć będą w Rzymie rodacy z Me­diolanu, Turynu i Wenecji, przesunęliśmy styczniowe zebranie z drugiego czwartku miesiąca na 10-go stycznia.

Mamy nadzieję, że spotkamy się na tym zebraniu.

Za Zarząd: Hanna Szczepanik, sekretarz

Józef Lichten, Prezes”.

 

Trzecie zaproszenie brzmi:

„Zarząd Ogniska Polskiego uprzejmie prosi a przybycie na spotkanie towarzyskie, które od­będzie się w sobotę, 10-go stycznia 1976 r_ o godz. 6 p.p. w sali przy kościele Św. Stani­sława, Via Botteghe Oscure, 15.

Józef Natanson:

Na zebraniu tym mówić będzie Józef Natan­son:

„O drogach piękna”. Czarna kawa z faworkami.

Jak widzimy, powstała w Rzymie nowa pol­ska organizacja. Patronuje jej polskie ducho­wieństwo. Zebrania tej organizacji odbywają się w sali przy polskim kościele (tym samym kościele, który objął w polskie ręce jeszcze w XVI wieku słynny bojownik polskiej kontrreformacji, kardynał Stanisław Hozjusz), albo też przy Via Vecch;are) li 32, to znaczy w lokalu polskiego duszpasterstwa.

W sposób oczywisty, duszą tej organizacji jest dr Józef Lichten. Na zebraniu organizacyjnym wygłosił on główne przemówienie pro­gramowe, formułując „program działalności” organizacji, a potem został obrany na prezesa tej organizacji.

Organizacja zapowiada, że „liczba jej członków” będzie „ograniczona”. To znaczy, że niekażdy będzie się mógł do tej organizacji do­stać.

Otóż chciałbym się zająć osobą organizatora i prezesa tej organizacji, doktora praw, Józefa Lichtena.

Informacje osobiste o p. Lichtenie znajduję w dwóch almanachach, wydanych w języku an­gielskim.

W almanachu światowego żydostwa, wyda­nym w. Ameryce 20 lat temu, noszącym naz­wę „World Jewish Register. A Biographical Compendium of Notable Jews in the Arts, Sciences and Professions”, którego autorem jest Itzhak J. .Carmin (nakładem Monde Pub­lishers Inc., Nowy Jork 1955/56, Publishers of Who’s Who in World Jewry) znajduję na str. 323 informacje następujące:

Lichten, Joseph L., Stany Zjednoczone, adwokat, dyrektor organizacyjny (Organization executive), urodzony w Warszawie, Polska, 6 czerwca 1906. Syn Maurycego i Eugenii (Langfier); Magister praw Uniwersytetu Warsza­wskiego, 1928, doktor praw 1930. W Stanach ..Zjednoczonych od roku 1940. Dyrektor depar­tamentu spraw zagranicznych w ADL. (Skrót ten oznacza Anti-Defamation League — przy p. J.G.), od roku 1945. Praktykujący członek korporacji adwokatów w Warszawie 1934-1939; wykładowca historii doktryn społecznych w or­ganizacji Polskiego Radia w latach 1934-39; do­radca w sprawach wschodnioeuropejskich i na­rodowościowych w Ambasadzie Polskiej w Wa­szyngtonie w latach 1941-1945. Członek: po­przednio Komitetu koordynacyjnego wszystkich organizacji żydowskich w Warszawie; amery­kańskiego Stowarzyszenia Prawa Międzynarodo­wego; amerykańskiego Komitetu Wolności Kul­turalnej; Masonerii (Masons); Shriners (nie wiem, co to jest — przyp J.G.); B’nai B’rith; Klubu Polskich Żydów. Autor następujących prac: „Poglądy filozoficzno-prawne’ Stanisła­wa Orzechowskiego”, 1930; „The White-Ruthenian Problem in Eastern Europe”, 1944; „Russian-Americans and Ukrainian-Americans in One America”, 1953. Adres: 134 E. 70 St., TSowy Jork, N.Y. Biuro: 212 Fifth Avenue,

Nowy Jork N.Y.”

Drugi almanach, to jest „Directory of the Members of . the Polish Institute of Arts and Sciences in America” na rok 1975. Zawie­ra on na str. 17 informacje następujące:

„Lichten Józef L., 1906, dyrektor spraw między kulturalnych w Anti-Defamation League B’ nai B’rith (emerytowany), doradca, 315 Le­xington Ave, Nowy Jork, N.Y., 100016; pro­wadzi seminarium (teaching seminar) na te­mat stosunków katolicko-żydowskich w Kole­gium Północno Amerykańskim (Seminarium) w Rzymie we Włoszech; magister praw 1928, doktor praw 1930, Uniwersytet Warszawski,

Polska; religioznawstwo porównawcze, katoli­cyzm, judaizm, druga wojna światowa, prześladowania hitlerowskie (Nazi holocaust) historia polsko-żydowska, historia ukraińsko-żydowska. (Jest to wyliczenie zainteresowań — przyp. J. G.) Adres: via San Crescenciano 11, 00199, Rzym, Włochy”.

Widzimy z powyższych informacji, że p. Lichten jest polskim Żydem i człowiekiem o pol­skiej kulturze, ale ani się nie uważa za Po­laka, ani nie został chrześcijaninem. Jest to, w sposób oczywisty, nacjonalista żydowski. Był on wysokim urzędnikiem amerykańskiej Anti- Defamation League. Ligi obrony przed znie­sławieniem, potężnej, ongiś tajnej, dziś jawnej organizacji żydowskiej, stawiającej sobie za ceł obronę dobrej opinii narodu żydowskiego, a zarazem w ogóle obronę interesów żydows­kich? Jest on członkiem masonerii amerykańs­kiej. Obok tego jest członkiem B’nai B’rith (apostrof w obu wypadkach nie oznacza skró­tów, ale jest osobną literą, wyrażającą gardło? wy przydech, właściwy językowi hebrajskiemu, a więc jakby krótką pauzą w wymowie: B-nai B-rith), czyli osobnej masonerii czysto żydow­skiej, do której nie-Żydzi nie są przyjmowani, niesłychanie potężnej i wpływowej, zarówno w Ameryce jak w świecie. W Warszawie był członkiem komitetu koordynacyjnego organi­zacji żydowskich.

Otrzymałem także o p. Lichtenie garść in­formacji z różnych źródeł drogą ustną. Podaję je na odpowiedzialność moich informatorów, bez pewności, że wszystkie są ścisłe. Był on podobno w czasie II Soboru Watykańskiego obserwatorem na tym Soborze z ramienia B’nai B’rith, czyli masonerii żydowskiej i dla­tego przeniósł się do Rzymu. Podobno jest dzisiaj nieoficjalnym agentem dyplomatycznym (ambasadorem) Republiki Izraelskiej przy Sto­licy Apostolskiej. (Izrael nie utrzymuje ze Sto­licą Apostolską stosunków dyplomatycznych oficjalnych). Podobno wyrobił sobie, jako poli­tyk żydowski, poważną pozycję w kołach dy­plomatycznych Rzymu. Za jedno ze swoich za­dań zdaje się uważać poprawienie stosunków polsko-żydowskich, oczywiście ze stanowiska żydowskiego. Podobno Jest, razem z p. Stehle z niemieckiej „Frankfurter Allgemeine Zei­tung” żydowskim członkiem Watykańskiej Ko­misji dla Niewierzących. Na pierwszym zjeź­dzie naukowców polskich w Ameryce miał re­ferat o stosunku prasy podziemnej w czasie wojny w Polsce do Żydów kkwestii żydowskiej. Doktoryzował się w Warszawie u profesora Eugeniusza Jarry. Nazywał się ongiś Lichten- sztul, ale w Ameryce skrócił sobie nazwisko na Lichten.

Jest oczywiste, że jest to polityk żydowski i patriota żydowski. Jest to zarazem badacz spraw religijnych, ale badacz ze stanowiska ży­dowskiego, lecz być może, żydowsko-ateistycznego.

Mam szacunek dla patriotów każdego narodu i w szczególności zawsze miałem i mam na­dal szacunek i sympatię dla Żydów izraels­kich, budujących państwo żydowskie na wła­snej ziemi po dwóch tysiącach lat nieobecności. Pan Lichten w sposób oczywisty jest jednym z tych, co budują politykę państwa ży­dowskiego w Ziemi Świętej. Budują także i po­tęgę światową Izraela.

Ale szacunek dla żydowskiego patrioty, broniącego systematycznie i z zapałem żydows­kich interesów w świecie, w Polsce, w Amery­ce i w Rzymie, nie oznacza, bym miał uważać za rzecz dopuszczalną by odgrywał on rolę teologicznie i organizacyjnie wpływową  zarówno W środowiskach polskich, jak w środowiskach katolickich.

Być może właściwym jest jego miejsce w ,komisji dla niewierzących1‘, w której może on katolickim ekspertom dostarczyć informacji o tym co myślą tacy jak on „niewierzący”, wywodzący się ze środowiska, które ongiś wy­znawało religię żydowską. Jest rzeczą roztropności owych katolickich ekspertów i w ogóle kościoła decydować, w jakim stopniu korzystać z dostarczanych przez niego informacji, i wypowiadanych przezniego opinii. Ale bardzo mnie to dziwi, że Kolegium Amerykańskie w Rzymie powierzyło właśnie jemu, żydowi, prowadzenie wykładów o stosunkach katolicko-żydowskich: młodzi klerycy amerykańscy, studiujący w Rzymie, powinni otrzymywać oświetlenie sprawy tych stosunków ze stanowiska katolickiego, a nie żydowskiego. Nawet gdyby p. Lichten był człowiekiem bardzo ustronnym (a nim nie jest), jest nieuniknione, że może on w sposób mimowolny coś naświetlić w sposób jednostronnie niekatolicki, lub może nawet antykatolicki. Wykłady te powinien prowadzić katolik. Tak samo np. wykłady o tym, co to jest protestantyzm powinien dla kleryków katolickich także prowadzić katolik.

 

Ale jeszcze bardziej mnie dziwi, że p. Lichten zdobył sobie w Rzymie pozycję jakby przywódcy miejscowego środowiska polskiego, a nie jest on Polakiem, a więc nie może być przywódcą polskim. Może być prezesem Ogni­ska Polskich żydów. Może mógłby od biedy być prezesem Ogniska Polaków Liberalnych i Niewierzących, z natury rzeczy mogącego skupiać wielu Polaków pochodzenia żydowskiego (Żydów uważających się za Polaków) i może razem z nimi też i kilku Żydów uważających ę za żydów, ale o polskiej kulturze. Ale jest rzeczą niedopuszczalną, by odgrywał czołową rolę w środowisku polskim, w którym uczestniczą polscy księża, które odbywa swoje posiedzenia w sali przy polskim kościele i ma swoje biuro w lokalu polskiego, katolickiego duszpasterstwa.

Doszła mnie z kół polskich opinia, że jest to człowiek „solidnego wykształcenia, dużej; kultury, politycznie doświadczony”. Być może z pewnego punktu widzenia można go tak oce­niać. Ale świeżo p. Lichten zaprezentował się także i z całkiem innej strony.

Zaatakował na łamach londyńskiego „Dzien­nika Polskiego” pracę Feliksa Konecznego „Cywilizacja żydowska”. Atakiem tym zaprezen­tował się nie tylko jako człowiek zaciekły i ożywiony nienawiścią, ale także jako demagog daleki od bezstronności naukowej. Nie wolno jest człowiekowi, posiadającemu doktorat na­byty na polskim uniwersytecie, nie wiedzieć, kto to jest Feliks Koneczny i nie wolno mu napadać na Konecznego wyzwiskami na poziomie prasy brukowej. Wolno mu się z poglądami wielkiego polskiego uczonego nie zgadzać. Ale jeśli się z nimi nie zgadza, powinien wystąpić z polemiką na poziomie naukowym, a nie demagogicznym wrzaskiem, domagają­cym się pośmiertnego zakneblowania ust Konecznemu.

Co więcej, p. Lichten zaprezentował się w tym swoim wystąpieniu jako kłamcą. Twier­dzi on, że „nie istniał” nigdy projekt utworze­nia państwa żydowskiego w Lubelszczyźnie(+++). Twierdzi to kategorycznie, z tupetem i w to­nie oburzenia.

Otóż, człowiek zajmujący tak wpływowe stanowisko w “świecie żydowskim, oraz znają­cy zarówno Polskę jak Amerykę, nie może ta­kiej rzeczy twierdzić w dobrej wierze, gdyż nie może o projekcie Lublinlandu nie wie­dzieć. Jest oczywiste, że p. Lichten musiał o tym wiedzieć, że owszem, istniał projekt utwo­rzenia państwa żydowskiego w Lubelszczyźnie, że trzy miliony polskiej ludności miały być z: Lubelszczyzny wysiedlone w taki sposób, jak wysiedleni zostali Palestyńczycy z rozległych połaci Palestyny, oraz że zbudowane miała być na polskiej ziemi państwo żydowskie, sil­niejsze od Izraela, bo liczące więcej od niego żydowskiej ludności, wyposażone w najurodzajniejszą w Polsce ziemię i w pokłady węgla, a mające centrum w Lublinie, który od wieków słynął jako ośrodek uczoności żydow­skiej i życia religijnego żydowskiego. Nie spo­sób, by p. Lichten tego nie wiedział. Ale na ła­mach pisma, czytywanego przez Polaków, po­wyższym faktom gwałtownie zaprzeczył. Naj­widoczniej chciał sprawić, by Polacy o tym wielkim niebezpieczeństwie, jakie im 35 lat temu zagrażało, nie byli poinformowani, a je­śli taka wiadomość do ich świadomości dotar­ła, by została zduszona w zarodku.

Zajmując takie stanowisko, wystąpił on w sposób wyraźny, jako wróg polskiego naro­du i jego interesów. Zarazem, jako wróg doty­czącej tego narodu historycznej prawdy.

 

Oczywiście, nie wypowiadam zdziwienia, że londyński „Dziennik Polski” udzielił mu dla tego wystąpienia swoich łamów. Pismo to tyle miejsca poświęca sprawom żydowskim i głoszeniu i obronie żydowskiego punktu wi­dzenia, że jest nieomal czymś jakby wspól­nym czasopismem polsko-żydowskim.

 

(-) Jędrzej Giertych.

 

Od red. GW:

  - te bogi żydzi i Polacy bez honoru.

(+++) Ciekawe , że tekst Giertycha  – https://sites.google.com/site/krzysztofcierpisz/ajewishstateinpoland mówiący o tym planowanym żydowskim osadnictwie, a który został zamieszczony w portalu NowyEkran  – redakcja ta wyrzuciła po kilku dniach ekspozycji. Pomyśleć, 40 lat minęło, tam Rzym, tu Warszawa, a żydowski terror ten sam, tu i teraz, bez reakcji ze strony  publikujących tam blogerów, ludzi bez honoru.

 

http://gazetawarszawska.eu/2012/07/20/jedrzej-giertych-kto-to-jest-pan-lichten/

 


People in this conversation

Comments (1)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
This comment was minimized by the moderator on the site

Greetings,

As a third-generation, assimilated Polish-Prussian, now of USA citizenry, forgive my incursion into this passionate discussion. I am only learning at elder-age to appreciate my rich, Polish heritage. Since birth, my Polish ancestry...

Greetings,

As a third-generation, assimilated Polish-Prussian, now of USA citizenry, forgive my incursion into this passionate discussion. I am only learning at elder-age to appreciate my rich, Polish heritage. Since birth, my Polish ancestry has been maligned, distorted, obfuscated, hidden, insulted, and ridiculed. I have had to overcome much disinformation, or, as the current POTUS (President of the United States) puts it: (much) "fake news" before learning the truths of my true ancestry.
I perceive in J. Giertych a Polish patriot individual who also has had to overcome much disinformation, and suffering, concerning his Polish ancestry, especially as it relates to his conjoined Catholic Faith. Mr. Giertych's remarks (quoted in this article) bear a striking similarity to thought patterns currently being used now in the leftist-controlled, mainstream media to attempt to discredit and to attack our sitting POTUS--literally at every move!
These leftist enemies will stoop to the lowest-level possible to create insult and dissent--going way beyond Marxist, critical theory toward spewing outright lies against their enemies.
Mr. Giertych, in his cultured and Catholic manner, rebuts those similar, vile, non-Christian tactics while dissecting the true nature of "Mr. Lichten" -'s views, revealing Lichten's brazen prejudice, racism, bigotry, and ingratitude toward Polish citizens/society/Nation.
Polish survivors would do well to remember the following adage relating to the "Mr. Lichten"-s of the World and their allies: "The enemy of my enemy is my friend." Such is the condition facing not only Poles, but all persons who hold fast to the One, Holy, Catholic, Apostolic Church and Faith of the Ages!

Read More
Guest
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location