Archbishop Carlo Maria Viganò to Leo XIV

"Rozmyślając o latach mojej formacji na Uniwersytecie Laterańskim (1960-1964), a następnie na Uniwersytecie Gregoriańskim (1965-1969), musiałem przyznać, że jeszcze przed zakończeniem Soboru Watykańskiego II ideologiczne ramy całego programu nauczania – i kadry dydaktycznej – były już ukształtowane przez nowe nauczanie soborowe, choć jeszcze niezatwierdzone. Dobrze pamiętam, jak w seminariach rzymskich dyscyplina duchowna ustąpiła miejsca anarchii na wszystkich frontach i jak przełożeni zachęcali seminarzystów do udziału w konferencjach „nowych teologów” – mam na myśli tych, którzy jeszcze kilka lat wcześniej byli traktowani z uzasadnioną podejrzliwością przez Święte Oficjum, takich jak Küng, Ratzinger, Rahner, Schillebeeckx, Congar, a wraz z nimi owa plejada modernistów, która wkrótce miała zaatakować katedry uniwersyteckie i stanowiska kierownicze w Watykanie i diecezjach. I jak to zawsze bywało w przypadku wszelkich operacji wywrotowych, klimat ogólnych zmian, ciągłych reform i ogromnych transformacji został stworzony sztucznie odgórnie.

Z mojej uprzywilejowanej pozycji jako Sekretarza Zastępcy byłem świadkiem utraty tysięcy powołań kapłańskich i zakonnych, podczas gdy ci księża, którzy nie chcieli poprzeć nowej drogi soborowej ani porzucić liturgii trydenckiej, byli wykluczani, traktowani jak heretycy, ekskomunikowani lub suspendowani a divinis , pozbawiani wynagrodzenia i pozostawiani, by umierali w samotności."

 

+

Kilka tygodni temu upubliczniłem wydarzenia związane z moją prośbą o spotkanie z Leonem – a konkretnie jego wstępną akceptację, nagłe odwołanie, a następnie ostateczne odwołanie. Podczas gdy katolicki arcybiskup został uznany za niegodnego przyjęcia na audiencji, osoba dopuszczająca się aborcji i heterodoksyjna – w przebraniu anglikańskiego „arcybiskupa” – zasłużyła nie tylko na pełne honory protokołu watykańskiego, ale nawet uzyskała pozwolenie na „communicatio in sacris” z Leonem i innymi prałatami, posuwając się aż do udzielenia „błogosławieństwa” w sanktuarium Księcia Apostołów. Stanowi to jedynie kolejny dowód podwójnych standardów stosowanych przez zwolenników „kościoła synodalnego”. Nie sądzę, aby konieczne było dalsze rozwodzenie się nad tym tematem…  Po długich miesiącach milczenia nadszedł czas, aby ujawnić treść mojego listu do Leona z 25 stycznia br ., ustanawiając tym samym dokumentalny zapis tej sprawy.

 

                

Niniejszym listem pragnę poddać pod Państwa rozwagę najważniejsze wydarzenia z mojego życia osobistego i duszpasterskiego, abyście mogli mnie poznać i zrozumieć intencje, które mną kierują.

 

Kilka tygodni temu upubliczniłem wydarzenia związane z moją prośbą o spotkanie z Leonem – a konkretnie jego wstępną akceptację, nagłe odwołanie, a następnie ostateczne odwołanie. Podczas gdy katolicki arcybiskup został uznany za niegodnego przyjęcia na audiencji, osoba dopuszczająca się aborcji i heterodoksyjna – w przebraniu anglikańskiego „arcybiskupa” – zasłużyła nie tylko na pełne honory protokołu watykańskiego, ale nawet uzyskała pozwolenie na „communicatio in sacris” z Leonem i innymi prałatami, posuwając się aż do udzielenia „błogosławieństwa” w sanktuarium Księcia Apostołów. Stanowi to jedynie kolejny dowód podwójnych standardów stosowanych przez zwolenników „kościoła synodalnego”. Nie sądzę, aby konieczne było dalsze rozwodzenie się nad tym tematem…  Po długich miesiącach milczenia nadszedł czas, aby ujawnić treść mojego listu do Leona z 25 stycznia br ., ustanawiając tym samym dokumentalny zapis tej sprawy.

 

                

Niniejszym listem pragnę poddać pod Państwa rozwagę najważniejsze wydarzenia z mojego życia osobistego i duszpasterskiego, abyście mogli mnie poznać i zrozumieć intencje, które mną kierują.

Urodziłem się w Varese 16 stycznia 1941 roku w głęboko katolickiej rodzinie, dzięki czemu mogłem dorastać, praktykując wiarę każdego dnia, zdobywając solidne wykształcenie wyższe i dojrzewając w powołaniu kapłańskim. Święcenia kapłańskie przyjąłem 24 marca 1968 roku, a po krótkim okresie posługi parafialnej w Pawii, ówczesny substytut Sekretariatu Stanu, arcybiskup Giovanni Benelli, zaprosił mnie do Papieskiej Akademii Kościelnej, gdzie zostałem przyjęty w październiku 1971 roku. Służyłem pięciu papieżom: najpierw w nuncjaturach w Bagdadzie, Kuwejcie i Londynie; następnie od stycznia 1978 roku w Sekretariacie Stanu przez ponad dziesięć lat jako sekretarz trzech substytutów; a następnie jako stały obserwator przy Radzie Europy i Parlamencie Europejskim w Strasburgu (1988-1992). Po konsekracji biskupiej, którą otrzymałem z rąk Jana Pawła II, zostałem wysłany do Nigerii jako nuncjusz apostolski (1992-1998), a następnie powołany do Sekretariatu Stanu jako delegat ds. przedstawicielstw papieskich (1998-2009). W 2009 roku papież Benedykt XVI mianował mnie sekretarzem generalnym Gubernatoratu Państwa Watykańskiego, a następnie w 2011 roku nuncjuszem apostolskim w Stanach Zjednoczonych Ameryki, którym pełniłem tę funkcję do 2016 roku.

Pełniąc funkcję Delegata ds. Reprezentacji Papieskich, zajmowałem się dochodzeniami w sprawie awansów do Episkopatu, zarówno w Kurii Rzymskiej, jak i w Nuncjaturach, a także najbardziej poufnymi i delikatnymi sprawami dotyczącymi biskupów i kardynałów, w tym sprawą Theodore’a McCarricka i innych homoseksualnych prałatów. Moje działania w tym obszarze doprowadziły do ​​usunięcia mnie z Sekretariatu Stanu i przeniesienia do Gubernatoratu na stanowisko Sekretarza Generalnego, gdzie Papież Benedykt XVI powierzył mi walkę z niegospodarnością i rozległą siecią korupcji finansowej. Nawet w tym przypadku, pomimo doprowadzenia budżetu Gubernatoratu w ciągu półtora roku z deficytu w wysokości 15 milionów euro do zysku w wysokości 35 milionów, a także pomimo chęci Papieża do awansu na stanowisko Przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Ekonomicznych Stolicy Apostolskiej, zostałem usunięty z Kurii Rzymskiej i wysłany do Waszyngtonu jako nuncjusz. Moje działania zaniepokoiły ludzi, którzy w tamtym czasie byli bardzo potężni i mogli zignorować wolę papieża Benedykta.

W 2016 roku, dokładnie w dniu moich siedemdziesiątych piątych urodzin, Bergoglio nakazał mi opuścić nuncjaturę w Waszyngtonie i zabronił powrotu do Watykanu, gdzie Jan Paweł II na stałe przydzielił mi mieszkanie; zakazał mi również zamieszkiwania w rzymskiej rezydencji dla emerytowanych nuncjuszy, specjalnie przygotowanej przez papieża Benedykta. Przed śmiercią Bergoglio odebrał mi również obywatelstwo watykańskie i paszport; uniemożliwił mi dostęp do opieki zdrowotnej świadczonej członkom Służby Dyplomatycznej, mimo że zawsze regularnie opłacałem składki; nakazał usunięcie mojego samochodu z watykańskiego rejestru pojazdów i uniemożliwił odnowienie mojego watykańskiego prawa jazdy, które posiadałem nieprzerwanie od 1973 roku, co spowodowało poważne trudności i w efekcie skazało mnie na areszt domowy.

W sierpniu 2018 roku opublikowałem kontrowersyjny memorandum na temat Theodore'a McCarricka i rozległej sieci korupcji i współudziału w Kurii Rzymskiej, w którą bezpośrednio uwikłany był sam Jorge Mario Bergoglio. Następnie przez kilka lat mieszkałem w tajnych miejscach, zgodnie z radą kardynała Raymonda Leo Burke'a, biorąc pod uwagę otrzymywane groźby oraz fakt, że mój poprzednik w Waszyngtonie, nuncjusz Pietro Sambi, zmarł w bardzo podejrzanych okolicznościach po ostrej konfrontacji z ówczesnym kardynałem McCarrickiem, gdy informował go o środkach podjętych przez Benedykta XVI w celu zwalczania jego przestępstw jako seryjnego przestępcy.

Korupcja, szantaż, oszustwa i zdrady, z którymi musiałem się zmierzyć, sprawiły, że zacząłem kwestionować głębokie przyczyny katastrofalnego stanu Kościoła katolickiego.

Rozmyślając o latach mojej formacji na Uniwersytecie Laterańskim (1960-1964), a następnie na Uniwersytecie Gregoriańskim (1965-1969), musiałem przyznać, że jeszcze przed zakończeniem Soboru Watykańskiego II ideologiczne ramy całego programu nauczania – i kadry dydaktycznej – były już ukształtowane przez nowe nauczanie soborowe, choć jeszcze niezatwierdzone. Dobrze pamiętam, jak w seminariach rzymskich dyscyplina duchowna ustąpiła miejsca anarchii na wszystkich frontach i jak przełożeni zachęcali seminarzystów do udziału w konferencjach „nowych teologów” – mam na myśli tych, którzy jeszcze kilka lat wcześniej byli traktowani z uzasadnioną podejrzliwością przez Święte Oficjum, takich jak Küng, Ratzinger, Rahner, Schillebeeckx, Congar, a wraz z nimi owa plejada modernistów, która wkrótce miała zaatakować katedry uniwersyteckie i stanowiska kierownicze w Watykanie i diecezjach. I jak to zawsze bywało w przypadku wszelkich operacji wywrotowych, klimat ogólnych zmian, ciągłych reform i ogromnych transformacji został stworzony sztucznie odgórnie.

Z mojej uprzywilejowanej pozycji jako Sekretarza Zastępcy byłem świadkiem utraty tysięcy powołań kapłańskich i zakonnych, podczas gdy ci księża, którzy nie chcieli poprzeć nowej drogi soborowej ani porzucić liturgii trydenckiej, byli wykluczani, traktowani jak heretycy, ekskomunikowani lub suspendowani a divinis , pozbawiani wynagrodzenia i pozostawiani, by umierali w samotności.

Rozważając na nowo tamte wydarzenia i reformy z dzisiejszej, rozczarowującej perspektywy i z uwzględnieniem doświadczeń zebranych podczas innych podobnych wydarzeń – nie w ostatniej kolejności manipulacji „Synodu o rodzinie”, która doprowadziła do Amoris Laetitia , a przede wszystkim trwającej rewolucji synodalnej – nie mogłem nie dostrzec w tym wszystkim sposobu myślenia, który już przygotował działania wywrotowe, które wkrótce miały ujawnić swoje najbardziej destrukcyjne skutki.

Rewolucja soborowa przebiegała według bardzo precyzyjnego scenariusza, pod jednym warunkiem. Wszystko musiało wyglądać na całkowicie legalne i zgodne z powszechną praktyką Kościoła: każdy ogłoszony dokument musiał dopuszczać zarówno ortodoksyjną interpretację, która miała uspokoić Ojców Soboru, jak i interpretację heretycką, która miała być później rozpowszechniana. Dokumenty te ujawniają prawdziwe intencje tych, którzy złośliwie wykorzystali Sobór do narzucania błędów doktrynalnych, moralnych i liturgicznych, potępionych wcześniej przez papieży.

Przez długie lata mojej posługi w Stolicy Apostolskiej, bezwarunkowe posłuszeństwo papieżom i całkowite zaangażowanie w powierzone mi obowiązki nie pozwalały mi zrozumieć prawdziwej rewolucji , która się dokonywała. Jak mogłem sobie wyobrazić, jak wielki był wywrot i zdrada ? Jak mogłem uwierzyć, że Najwyższa Władza Kościoła i cały Episkopat mogły stać się wspólnikami najbardziej podstępnych wrogów Chrystusa, których święty Pius X zidentyfikował jako modernistów?

„Emerytura” narzucona mi w 2016 roku pozwoliła mi poświęcić się modlitwie, studiom i medytacji nad tymi poważnymi problemami. Uświadomiłem sobie zatem, że Sobór Watykański II, zachowując cechy soboru powszechnego, miał na celu zrewolucjonizowanie całej struktury kościelnej i obalenie jej wszystkich elementów: doktryny, liturgii, dyscypliny, prawa kanonicznego, a zwłaszcza jej hierarchicznej struktury. Sami architekci Soboru Watykańskiego II określili go mianem „roku 1789 Kościoła”, uważając swój wywrotowy eksperyment za „sobór par excellence”, co dowodzi jego heterogeniczności w porównaniu ze wszystkimi innymi soborami i odwieczną Tradycją Kościoła.

Zarówno Jorge Bergoglio, jak i wszyscy papieże posoborowi z dumą deklarowali swoją ideologiczną ciągłość z Soborem Watykańskim II, aby wdrażać i legitymizować wszystkie swoje „reformy”. Co znamienne, cały „posoborowy korpus magisterialny ” ustanawia nowy paradygmat, usankcjonowany przez Sobór. Jego płynne doktryny – nieustannie ewoluujące, podobnie jak nieustannie ewoluuje heglowska synteza, na której się opierają – wyraźnie odbiegają od dwutysiącletniego Magisterium Kościoła sprzed Soboru Watykańskiego II.

Sobór ułatwił i przyczynił się do dechrystianizacji Zachodu oraz ustanowienia w sferze cywilnej nowego porządku, zgodnego z zamysłami masonerii. Plany lóż są powszechnie znane i zdajemy sobie sprawę, że zakładały one infiltrację Kościoła katolickiego i atakowanie go od wewnątrz, aby osiągnąć z góry założone cele.

Dyskusja wokół Soboru Watykańskiego II i zamachu stanu w Kościele skłoniła mnie stosunkowo niedawno do ponownego odkrycia rytu tradycyjnego. Porzucenie Mszy Montiniego zapoczątkowało nowy etap w mojej posłudze biskupiej. Wraz z Mszą Trydencką (która była odprawiana podczas moich święceń kapłańskich), odkryłem ukryty świat prześladowanych i marginalizowanych księży, zakonników i seminarzystów. Uważałem za swój apostolski obowiązek wysłuchanie ich wołania o pomoc, oferując im odpowiedź, która przywróciłaby im zaufanie do Kościoła, z którego czuli się zdradzeni i wyrzuceni. To skłoniło mnie do założenia Fundacji Exsurge Domine , dokładając wszelkich starań , aby zagwarantować środki do życia – zarówno duchowe, jak i materialne – oraz autentycznie katolicką tożsamość kościelną tym, którzy z powodu swojej wierności Tradycji zostali niesprawiedliwie dotknięci terrorem bergogliańskim .

Wśród tych, których wspieram, znajdują się członkowie Bractwa Kapłańskiego Familia Christi , założonego i uznanego w ramach Ecclesia Dei , a następnie brutalnie zniszczonego i rozwiązanego. Jego członkowie padli ofiarą straszliwych prześladowań – o których nie możecie być nieświadomi – ze strony obecnego arcybiskupa Ferrary, Gian Carlo Perego, i samej Stolicy Apostolskiej. Tym duchownym, którzy zwrócili się do mnie po tym, jak zostali pozostawieni samym sobie bez wsparcia, oraz kandydatom do kapłaństwa, którzy do nich dołączyli, zapewniam moją ojcowską opiekę.

Moje potępienie apostazji Kościoła soborowego i synodalnego oraz jego zerwania z Tradycją, wraz z moimi uzasadnionymi wątpliwościami co do prawowitości „pontyfikatu” Bergoglia – do których odniosłem się z czystym sumieniem, wierząc, że wypełniam swój mandat Następcy Apostołów – przyniosło mi niesprawiedliwą, bezprawną i motywowaną ideologicznie ekskomunikę. Ta sankcja kanoniczna, choć uważam ją za nieważną, pociąga za sobą poważne reperkusje kościelne, instytucjonalne i osobiste, które głęboko mnie zasmucają i które stoją w jaskrawej sprzeczności z bezkarnością, jaką cieszą się notorycznie heretyccy i skorumpowani kardynałowie, biskupi i księża.

Wśród tych osób nie sposób nie wspomnieć o Eleuterio Vásquezie Gonzalesie, znanym w Chiclayo jako „Padre Lute”, oskarżonym o wykorzystywanie seksualne kilku młodych ofiar. Stolica Apostolska niedawno wydała deportację „padre Lute” ze stanu duchownego bez przeprowadzenia regularnego procesu kanonicznego, co w praktyce pozostawiło go bezkarnym; natomiast kanonista ofiar, prałat Ricardo Coronado Arrascue, został odsunięty od pełnienia funkcji prawniczych, zdegradowany do stanu świeckiego i objęty śledztwem w sprawie zniesławienia. Cała sprawa została udokumentowana i szczegółowo mi wyjaśniona przez samego prałata Coronado. Ta sprawa powtarza ten sam modus operandi, który Bergoglio przyjął wcześniej w sprawie McCarricka, i ujawnia aberracyjne wymierzanie sprawiedliwości przez Stolicę Apostolską.

W obliczu niesprawiedliwie nałożonej na mnie ekskomuniki oświadczam, że nie jestem schizmatykiem! Z łaski Bożej jestem i pozostanę pobożnym synem Świętego Kościoła Rzymskiego i wiernym poddanym Pontyfikatu Rzymskiego. Głęboko wierzę w Komunię Apostolską i uznaję Prymat Piotrowy. Uznaję również konieczność przynależności nie tylko do niewidzialnego Ciała Mistycznego, ale także do instytucjonalnego i widzialnego ciała kościelnego.

Wszyscy papieże w historii, aż do Piusa XII, byli oskarżani wraz ze mną i stawiani przed sądem przez byłe Święte Oficjum.

Wielokrotnie zastanawiałem się nad przyczyną prześladowań, których doświadczam w ostatniej fazie mojego ziemskiego życia; i czy moje przekonanie, że postępowałem słusznie i zgodnie z wolą Bożą, nie było błędne. Lecz jakkolwiek głęboko analizuję swoje czyny, jakbym stał przed Chrystusem Sędzią w chwili mojej śmierci, nie znajduję niczego moralnie złego. Moi oskarżyciele po prostu postąpili zgodnie z z góry ustalonym wyrokiem, aby za pomocą „kanonicznego” fortelu usunąć tego, który potępił niewierność katolickiej hierarchii, głosząc Prawdę bez ograniczeń. Głos – mój własny – którego nie dało się uciszyć z tego prostego powodu, że nikt nigdy nie zdołał mnie skorumpować ani szantażować.

Urzędnicy byłego Świętego Oficjum nie byli w stanie obalić ani jednego z przedstawionych przeze mnie argumentów. Wystarczyło im jednak, że odważyłem się krytykować Sobór Watykański II i Jorge Mario Bergoglio, by skazać mnie na ekskomunikę za zbrodnię schizmy, właśnie wtedy, gdy to moja miłość do papiestwa i do odwiecznego Magisterium Kościoła naraża mnie na ten bezwzględny atak ze strony Watykanu. Nigdy nie zamierzałem odłączyć się od Wspólnoty Apostolskiej, ani nie okazać nieposłuszeństwa Wikariuszowi Chrystusa, ani założyć „równoległego Kościoła”, o co niektórzy mnie oskarżali. Wręcz przeciwnie, wierzę, że nie mógłbym lepiej służyć papiestwu i Kościołowi Świętemu niż mówiąc i działając tak, jak to czyniłem, stawiając czoła cierpieniom, które z tego wynikły, w duchu zjednoczenia z cierpieniami Boskiego Odkupiciela.

Piszę do Ciebie jako Arcybiskup w podeszłym wieku, z miłości do Pana i w wierności Kościołowi Świętemu. Piszę do Ciebie, aby wyrazić mój ból z powodu widoku Kościoła katolickiego przyćmionego i oszpeconego przez tych, którzy go okupują i sprawują w nim władzę. Nie mogę pojąć, jak po katastrofalnym doświadczeniu Jorge Bergoglio nie tylko odmawiasz potępienia jego błędów i skandali, ale także korzystasz z każdej okazji, aby potwierdzić swoją całkowitą ciągłość z nimi, w imię „Kościoła synodalnego”, który fałszuje hierarchiczną strukturę i monarchiczną naturę, jaką Nasz Pan chciał dla Swojego Kościoła, i burzy cały jego doktrynalny gmach.

Zwracam się do innego Leona, wielkiego papieża Vincenza Gioacchina Pecciego, w paradoksalnej sytuacji, wiedząc, że moje słowa uzna za miłe i godne pochwały, podczas gdy Kościół bergogliański uznał je za schizmatyckie. Co takiego wydarzyło się w Kościele katolickim w ciągu kilku dekad, że zostałem potępiony, a wraz z nim wszyscy papieże przedsoborowi? Quomodo facta est meretrix civitas fidelis? (Iz 1, 21).

Wiara, którą wyznaję, Msza Trydencka, którą odprawiam, Sobory i akty Magisterium, które akceptuję, Professio Fidei Tridentina i Jusiurandum Antimodernisticum , które tak wiele razy powtarzałem, są wspólne całemu Kościołowi i jednoczą mnie z Nim. Tego Jednego, Świętego, Katolickiego, Apostolskiego i Rzymskiego Kościoła, niezmiennego w doktrynie i moralności, deklaruję się oddanym synem i sługą. To Papiestwo, również niezmienne, jest Papiestwem Rzymskim, któremu jestem posłuszny, gdyż w głosie Wikariusza rozbrzmiewa Prawda Dobrego Pasterza, który oddaje życie za owce (J 10, 11).

Autorytet Świętych Kluczy musi otwierać bramy Niebiańskiego Jeruzalem sprawiedliwym i wykluczać niegodziwych, a nie odwrotnie. Autorytet ten pochodzi od naszego Pana (Rz 13,1) – i jest zastępczy w stosunku do Jego Autorytetu. Nie można go używać do legitymizacji tego, co On potępia, ani tym bardziej do potępiania tego, co nakazał. Z tego powodu nie mogę być posłuszny tym, którzy, ustanowieni we władzy, odmawiają poddania się i posłuszeństwa Najwyższemu Autorytetowi Boga.

Przychodzą mi na myśl słowa świętego Pawła: „Ale gdybyśmy nawet my albo anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty!” (Ga 1, 8). Od którego Kościoła jestem odłączony? I jaka władza mnie potępiła? Władza Wikariusza Chrystusa? Czy tych, którzy głoszą Ewangelię inną niż ta, którą otrzymał Pan?

Zostawiam ten list w Twoich rękach, abyś zrozumiał powody moich stanowisk i działań, w nadziei zachęcenia Cię do głębokiego rachunku sumienia i do koniecznego i pilnego nawrócenia serca, umysłu i woli, pamiętając o słowach Naszego Pana: „ Szymonie, Szymonie, szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę, ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara. A ty, nawróciwszy się, utwierdzaj twoich braci ” (Łk 22, 31-32). Proszę Cię, abyś użył swojej najwyższej Władzy, aby utwierdzać braci w Wierze. Proszę Cię, abyś utwierdził mnie w Wierze: proszę, uczyń to. Albo powiedz mi, gdzie błądzę i w czym sprzeciwiam się Depositum Fidei , którego musisz strzec i na którym opiera się Jedność Katolicka. To na podstawie wyznania Prawdziwej Wiary muszę być osądzony: dlatego powiedz mi, w jaki sposób sprzeciwiłem się Wierze Katolickiej, a poprawię się.

Nie ma jednak argumentów uzasadniających moją ekskomunikę: została nałożona na mnie bezprawnie, by zniszczyć moją osobę i moje działania w obronie Prawdy Katolickiej; sankcja ta wynikała w szczególności z nieprzejednanej nienawiści Jorge Maria Bergoglio do mnie. Niesprawiedliwość, która domaga się zadośćuczynienia za poważne szkody wyrządzone mnie i sprawie Świętego Kościoła Rzymskiego.

Mam nadzieję, że po odwołaniu audiencji zaplanowanej na 11 grudnia 2025 r., nadal zechcecie Państwo udzielić mi audiencji. Będę mógł wówczas osobiście poinformować Państwa o kilku sprawach najwyższej wagi związanych z moją posługą apostolską i koniecznością zapewnienia jej ciągłości i przyszłości.

Od tej chwili ponawiam bezwarunkową intencję wypełnienia wszystkich zobowiązań nałożonych na mnie jako Następcę Apostołów.

W Christo Rege,

 

+ Carlo Maria Viganò,

Arcybiskup tytularny Ulpiany, nuncjusz apostolski

 

Viterbo, 25 January 2026

In Conversione S. Pauli Apostoli

 

Archbishop Carlo Maria Viganò to Leo XIV

A few weeks ago, I made public the events surrounding my request to meet with Leo – specifically, his initial acceptance, his sudden rescission, and then his definitive cancellation. While a Catholic Archbishop was deemed unworthy of being received in Audience, an abortionist and heterodox figure – in the guise of an Anglican “Archbishop” – merited not only the full honors of Vatican protocol but was even permitted to engage in “communicatio in sacris” with Leo and other Prelates, going so far as to impart a “blessing” within the shrine of the Prince of the Apostles. This serves only as further proof of the double standard applied by the proponents of the “synodal church.” I do not believe it is necessary to dwell on this with further commentary...  After long months of silence, the time has come to make known the contents of my letter to Leone of January 25thof this year, thereby establishing a documentary record of the matter.

 

                Holiness,

With this letter, I wish to offer for your consideration the salient events of my personal and ministerial life, so that you may get to know me and understand the intentions that motivate me.

I was born in Varese on January 16, 1941, into a deeply Catholic family, thanks to which I was able to grow up practicing my Faith daily, receiving a solid higher education, and maturing my vocation to the Priesthood. I was ordained a priest on March 24, 1968, and, after a brief period of parish ministry in Pavia, I was invited by the then-Substitute of the Secretariat of State, Archbishop Giovanni Benelli, to enter the Pontifical Ecclesiastical Academy, where I was admitted in October 1971. I served five Popes: first in the Nunciatures of Baghdad, Kuwait, and London; then from January 1978 in the Secretariat of State for over ten years as Secretary to three Substitutes; and then as Permanent Observer to the Council of Europe and the European Parliament in Strasbourg (1988-1992). After my episcopal consecration, received from the hands of John Paul II, I was sent to Nigeria as Apostolic Nuncio (1992-1998), then recalled to the Secretariat of State as the Delegate for Pontifical Representations (1998-2009). In 2009, Pope Benedict XVI appointed me Secretary General of the Governorate of Vatican City State, and then in 2011 as Apostolic Nuncio to the United States of America until 2016.

It was in my role as Delegate for Pontifical Representations that I found myself handling the investigative processes for promotions to the Episcopate, both in the Roman Curia and in the Nunciatures, as well as the most confidential and delicate cases concerning Bishops and Cardinals, including the dossier of Theodore McCarrick and other homosexual prelates. My actions in this area led to my removal from the Secretariat of State and my transfer to the Governorate as Secretary General, where Pope Benedict entrusted me with combating mismanagement and the vast network of financial corruption. Even in that case, despite having brought the Governorate’s budget, in the space of a year and a half, from a deficit of 15 million Euros to a profit of 35 million, and despite the Pope wanting to promote me to the Presidency of the Pontifical Council for Economic Affairs of the Holy See, I was removed from the Roman Curia and sent to Washington as Nuncio. My actions disturbed people who at the time were very powerful and capable of overriding the will of Pope Benedict.

In 2016, exactly on my seventy-fifth birthday, Bergoglio ordered me to leave the Nunciature in Washington and forbade me from returning to the Vatican, where John Paul II had permanently assigned me an apartment; he also forbade me from residing in the Roman residence for retired Nuncios that was specially prepared by Pope Benedict. Before his death, Bergoglio also had my Vatican citizenship and passport revoked; he prevented me from accessing the healthcare services provided to members of the Diplomatic Service, even though I had always regularly paid my contributions; and he ordered that my car be removed from the Vatican Vehicle Registry and prevented the renewal of my Vatican driver’s license, which I had held continuously since 1973, causing me serious difficulties and effectively condemning me to house arrest.

In August 2018 I published the explosive memorandum about Theodore McCarrick and the extensive network of corruption and complicity within the Roman Curia, which directly involved Jorge Mario Bergoglio himself. Subsequently, I lived for several years in secret locations, as Cardinal Raymond Leo Burke advised me to do, given the threats I received and the fact that my immediate predecessor in Washington, Nuncio Pietro Sambi, had died under very suspicious circumstances after having had heated confrontations with then-Cardinal McCarrick when informing him of the measures taken by Benedict XVI to counter his crimes as a serial abuser.

The corruption, blackmail, deception, and betrayals I have had to confront have led me to question the deep origins of the disastrous state of the Catholic Church.

Looking back on the years of my formation, at the Lateran University (1960-1964) and then at the Gregorian University (1965-1969), I had to acknowledge that even before the conclusion of the Second Vatican Council, the ideological framework of the entire curriculum – and of the teaching staff – was already shaped by the new conciliar teachings, even though they had not yet been approved. I remember well how in the Roman Seminaries clerical discipline gave way to anarchy on all fronts, and how the superiors encouraged the participation of seminarians in the conferences of the “new theologians” – I am referring to those who, until a few years earlier, were viewed with justified suspicion by the Holy Office, such as Küng, Ratzinger, Rahner, Schillebeeckx, Congar, and with them that undergrowth of modernists who would soon infest the university chairs and positions of responsibility in the Vatican and in the dioceses. And as has always happened with all subversive operations, the climate of general change, continuous reforms, and enormous transformations was artificially created from above.

From my privileged vantage point as Secretary to the Substitute, I witnessed the hemorrhaging of thousands of priestly and religious vocations, while those Priests who did not want to support the new conciliar path nor abandon the Tridentine Liturgy were ostracized, treated as heretics, excommunicated or suspended a divinis, deprived of their salaries, and left to die in solitude.

Reconsidering those events and reforms with today’s disillusioned perspective and with the experience gained from other similar events – not least the manipulation of the “Synod on the Family” that led to Amoris Lætitia and, above all, the ongoing synodal revolution – I could not help but see in all of this a mindset that had already prepared the subversive action that would soon show its most disruptive effects.

The conciliar revolution followed a very precise script under a single direction. Everything had to appear perfectly legal and in accordance with the ordinary practice of the Church: every document promulgated had to allow for both an orthodox interpretation with which to reassure the Council Fathers as well as a heretical interpretation to be unleashed later. These documents reveal the true intentions of those who maliciously used a Council to impose doctrinal, moral, and liturgical errors that had previously been condemned by the Roman Pontiffs.

During the long years of my ministry in the service of the Apostolic See, my unconditional obedience to the Popes and my complete absorption in the duties entrusted to me prevented me from understanding the true revolution that was underway. How could I have imagined the subversion and betrayal that were taking place? How could I have believed that the Supreme Authority of the Church and the entire Episcopate could have become accomplices of the most insidious enemies of Christ, whom Saint Pius X had identified as the Modernists?

The “retirement” imposed on me in 2016 allowed me to dedicate myself to prayer, study, and meditation on these serious problems. I thus came to the realization that the Second Vatican Council, while maintaining the characteristics of an Ecumenical Council, was intended to be used to revolutionize the entire ecclesial structure and subvert it in all its components: in doctrine, liturgy, discipline, canon law, and especially in its hierarchical constitution. The very architects of Vatican II defined it as “the 1789 of the Church”, considering their subversive experiment to be “the Council par excellence” thus demonstrating its heterogeneity compared to all other Councils and the perennial Tradition of the Church.

Both Jorge Bergoglio and all the post-conciliar popes proudly claimed their ideological continuity with Vatican II in order to implement and legitimize all their “reforms.” Significantly, the entire “post-conciliar magisterial corpus” establishes a new paradigm sanctioned by the Council. Its fluid doctrines – constantly evolving, just as the Hegelian synthesis they underpin is constantly evolving – are in clear rupture with the two-thousand-year-old Magisterium of the Church prior to Vatican II.

The Council facilitated and contributed to the de-Christianization of the West and the establishment, in the civil sphere, of a new order conforming to the designs of Freemasonry. The plans of the Lodges are well known, and we are aware that they involved infiltrating the Catholic Church and attacking Her from within to achieve their predetermined goals.

The discussio surrounding Vatican II and the coup within the Church led me to rediscover the Traditional Rite relatively recently. Abandoning the Montini Mass marked a new phase in my episcopal Ministry. Along with the Tridentine Mass (which was the one used at my priestly Ordination), I discovered a hidden world of persecuted and marginalized priests, religious, and seminarians. I considered it my apostolic duty to listen to their cry for help, offering them a response that would restore their trust in the Church from which they felt betrayed and cast out. This led me to establish the Exsurge Domine Foundation, doing everything necessary to guarantee the means of subsistence – both spiritual and material – and an authentically Catholic ecclesial identity to those who, due to their fidelity to Tradition, have been unjustly affected by the Bergoglian Terror.

Among those I support are the members of the Familia Christi Priestly Fraternity, which was first founded and recognized within the framework of Ecclesia Dei and then brutally destroyed and dissolved. Its members have been victims of a terrible persecution – of which you cannot be unaware – by the current Archbishop of Ferrara, Gian Carlo Perego, and the Holy See itself. To these clerics, who turned to me after being abandoned to their own devices without support, and to the candidates for the priesthood who have joined them, I am providing my paternal care.

My denunciation of the apostasy of the conciliar and synodal church and its rupture with Tradition, along with my well-founded doubts about the legitimacy of Bergoglio’s “pontificate”— which I addressed in good conscience, believing I was fulfilling my mandate as a Successor of the Apostles — earned me an unjust, illegitimate, and ideologically motivated excommunication. This canonical sanction, although I consider it null, has serious ecclesial, institutional, and personal repercussions that deeply sadden me and that stand in stark contrast to the impunity enjoyed by notoriously heretical and corrupt cardinals, bishops, and priests.

Among these individuals, I cannot fail to mention Eleuterio Vásquez Gonzales, known in Chiclayo as “Padre Lute,” who has been accused of sexually abusing several young victims. The Holy See recently granted “padre Lute” dismissal from the clerical state without a regular canonical trial, effectively leaving him unpunished; while the victims’ canon lawyer, Monsignor Ricardo Coronado Arrascue was removed from his legal functions, reduced to the lay state, and investigated on defamatory charges. The entire affair has been documented and explained to me in detail by Monsignor Coronado himself. This case repeats the same modus operandi of Bergoglio previously adopted with McCarrick and reveals an aberrant administration of justice by the Holy See.

In the face of the excommunication unjustly imposed upon me, I declare that I am not a schismatic! By the grace of God, I am and will remain a devout son of the Holy Roman Church and a faithful subject of the Roman Pontificate. I firmly believe in the Apostolic Communion, and I recognize the Petrine Primacy. I likewise recognize the necessity of belonging not only to the invisible Mystical Body, but also to the institutional and visible ecclesial body.

All the popes in history up to Pius XII have been indicted along with me, placed on trial by the former Holy Office.

I have repeatedly wondered about the reason for the persecution I am facing in the final phase of my earthly life; and whether my conviction that I have acted rightly and according to God’s will might have been mistaken. But however much I examine my actions as if I were standing before Christ the Judge at the moment of my death, I find nothing morally wrong. My accusers have merely followed a predetermined sentence, in order to remove, by means of a “canonical” stratagem, the one who has denounced the infidelity of the Catholic Hierarchy, proclaiming the Truth without restraint. A voice – my own – that could not be silenced for the simple reason that no one has ever been able to corrupt or blackmail me.

The officials of the former Holy Office were unable to refute a single one of the arguments I presented. But it was enough for them that I dared to criticize Vatican II and Jorge Mario Bergoglio to condemn me to excommunication for the crime of schism, precisely when it is my love for the Papacy and for the perennial Magisterium of the Church that exposes me to this ruthless attack from the Vatican. I have never intended to separate myself from the Apostolic Communion, nor to disobey the Vicar of Christ, nor to found a “parallel church,” as some have accused me of wanting to do. On the contrary, I believe, that I could not have served the Papacy and the Holy Church better than by speaking and acting as I did, facing the sufferings that resulted from it in a spirit of union with the sufferings of the Divine Redeemer.

I am writing to you as an elderly Archbishop, out of love for Our Lord and in fidelity to the Holy Church. I am writing to you to express my anguish at seeing the Catholic Church eclipsed and disfigured by those who occupy Her and hold power within Her. I cannot understand how, after the disastrous experience of Jorge Bergoglio, you not only refuse to condemn his errors and scandals, but also seize every opportunity to reaffirm your complete continuity with them, in the name of a “synodal church” that adulterates the hierarchical structure and monarchical nature that Our Lord willed for His Church, and demolishes its entire doctrinal edifice.

I appeal to another Leo, the great Pope Vincenzo Gioacchino Pecci, in the paradoxical situation of knowing that he would find my words agreeable and praiseworthy, while the Bergoglian church has judged them to be schismatic. What has happened in the Catholic Church in the space of a few decades, that I find myself condemned, and with me all the pre-conciliar Popes? Quomodo facta est meretrix civitas fidelis? (Is 1:21).

The Faith I profess, the Tridentine Mass I celebrate, the Councils and magisterial acts I accept, the Professio Fidei Tridentina and the Jusiurandum Antimodernisticum that I have repeated so many times, are common to the entire Church and unite me to Her. Of this One, Holy, Catholic, Apostolic, and Roman Church, unchanged in doctrine and morals, I declare myself a devoted son and servant. That Papacy, likewise unchanged, is the Roman Papacy to which I am obedient, for in the voice of the Vicar resounds the Truth of the Good Shepherd who lays down his life for the sheep (Jn 10:11).

The authority of the Holy Keys must open the gates of the Heavenly Jerusalem to the righteous and exclude the wicked, not the other way around. This authority emanates from Our Lord (Rom 13:1) – and is vicarious of His Authority. It is not possible for it to be used to legitimize what He condemns, nor even less to condemn what He has commanded to be done. For this reason, I cannot obey those who, constituted in authority, refuse to be themselves subject and obedient to the Supreme Authority of God.

I think of the words of Saint Paul: “But even if we or an angel from heaven should preach a gospel other than the one we preached to you, let him be anathema!” (Gal 1:8) From which Church am I separated? And what authority has condemned me? The authority of the Vicar of Christ? Or that of those who preach a different gospel from the one received from Our Lord?

I leave this letter in your hands, so that you may understand the reasons for my positions and action, in the hope of encouraging you to a profound examination of conscience and to a necessary and urgent conversion of heart, mind, and will, mindful of the words of Our Lord: “Simon, Simon, Satan has asked to sift you as wheat, but I have prayed for you, that your faith may not fail; and when you have turned back, strengthen your brothers” (Lk 22:31-32). I ask you to exercise your supreme Authority to confirm the brethren in the Faith. I ask you to confirm me in the Faith: please do so. Or tell me where I am erring and in what I am contradicting the Depositum Fidei that you must safeguard and upon which Catholic Unity is based. It is on the profession of the True Faith that I must be judged: therefore, tell me in what way I have contradicted the Catholic Faith, and I will amend myself.

But there are no arguments that legitimize my excommunication: it was imposed on me illegitimately, to destroy my person and my action in defense of Catholic Truth; a sanction motivated not least by the implacable hatred of Jorge Mario Bergoglio towards me. An injustice that demands reparation for the grave damage caused to me and to the Cause of the Holy Roman Church.

I trust that you will still want to grant me an audience after the cancellation of the one that had been scheduled and then cancelled on December 11, 2025. I will then be able to communicate to you in person some matters of the utmost importance relating to my apostolic Ministry and the need to ensure its continuity and future.

From this moment forward, I renew my unconditional intention to fulfill every obligation imposed on me as a Successor of the Apostles.

In Christo Rege,

 

+ Carlo Maria Viganò,

Titular Archbishop of Ulpiana, Apostolic Nuncio

 

 

Viterbo, 25 January 2026

In Conversione S. Pauli Apostoli

 

 

 

https://www.exsurgedomine.it/testi-di-mons-vigano-in-inglese/arcivescovo-carlo-maria-vigano-a-leone-xiv


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location