Carlo Maria Viganò:
„Kościół” Bergoglio jest nie tylko pogrążony w zamieszaniu: pogrąża się w pełnym delirium. Jeśli tak się stanie, to właśnie dlatego, że nie jest to już Kościół katolicki, ale jego skandaliczna podróbka; i dlatego, że na miejscu Papieża na Tronie Piotrowym zasiada heretycki i uzurpator tyran.
|
Andrea Caldart: Wydaje się, że w Kościele Bergoglio panuje zamieszanie: wielu wiernych w dalszym ciągu obserwuje, jak ten papież ekskomunikuje księży i inne osoby, ponieważ przedstawia dowody na to, że papież Benedykt XVI tak naprawdę nigdy nie wyrzekł się Piotrowego „munus”. Arcybiskupie Viganò, w jakim Kościele żyjemy? Carlo Maria Viganò: „Kościół” Bergoglio jest nie tylko pogrążony w zamieszaniu: pogrąża się w pełnym delirium. Jeśli tak się stanie, to właśnie dlatego, że nie jest to już Kościół katolicki, ale jego skandaliczna podróbka; i dlatego, że na miejscu Papieża na Tronie Piotrowym zasiada heretycki i uzurpator tyran. Rzekome rozróżnienie na munus i ministerium jest sztuczką wytworzoną przez myśl heglowską Josepha Ratzingera – Benedykta XVI. Wyjaśniłem to obszernie w moim eseju na ten temat, mówiąc o „rozmontowanym papiestwie”. Chciałbym skorzystać z tej okazji, aby powtórzyć w tym miejscu koncepcję, którą uważam za fundamentalną: wszelki atak na boską instytucję papiestwa (a wraz z nią na Kościół) ma za swój ostateczny cel przekształcenie świętej władzy papiestwa Biskupa Rzymu, który jest wikariuszem i namiestnikiem Jedynej Władzy, czyli Chrystusa Papieża, w władzę pochodzenia ludzkiego, na wzór współczesnych demokracji liberalnych o strukturze parlamentarnej. Do tego właśnie zmierza heretycka nauka o synodalności : podważa ona Boską konstytucję i monarchiczną naturę Kościoła, zgodnie z wolą Jego Boskiego Założyciela, Pana naszego Jezusa Chrystusa, Króla nie tylko społeczeństw doczesnych, ale także – i przede wszystkim – – wspólnoty religijnej, czyli Kościoła katolickiego, Ciała Mistycznego, którego jest Głową. Gdyby Bergoglio był rzeczywiście papieżem, oznaczałoby to, że obietnica Pana dotycząca szczególnej pomocy dla Księcia Apostołów i jego Następców byłaby w rzeczywistości bezpodstawna i fałszywa. Ale taka możliwość jest całkowicie niewyobrażalna i sprzeczna z wiarą katolicką. Jeśli zatem Bergoglio jest w stanie przeprowadzić własne wyniszczające działanie przeciwko Kościołowi i szerzyć swoje błędy, dzieje się tak dlatego, że jego pozorna władza została przywłaszczona z premedytacją i złośliwością i jako taka jest nieważna . Mylą się ci, którzy sądzą, że kryzys zaczął się od tego „pontyfikatu”: chęć ingerencji w papiestwo rzymskie sięga Soboru Watykańskiego II, była kontynuowana w encyklice Jana Pawła II Ut unum sint, została potwierdzona przez anomalię wypowiedzi Benedykta XVI złożył rezygnację, a następnie został przyjęty przez Bergoglio – w pełnej zgodności ze swoimi poprzednikami – na podstawie Dokumentu Studyjnego Biskup Rzymu wydanego przez Dykasterię ds. Popierania Jedności Chrześcijan. Przedefiniowanie papiestwa „w formie ekumenicznej i synodalnej” jest typowym modus operandi heretyków ukrywających za niejasnymi formułami celowo wywrotowe działanie, sprzeczne z Wiarą i stałą praktyką Kościoła rzymskokatolickiego. Musimy zwrócić uwagę na zamach stanu, który został zapoczątkowany przez głęboki Kościół i który wyprowadził do władzy, aż na sam szczyt hierarchii katolickiej, piąte kolumny wroga, to znaczy masońskiego antykościoła, Synagogi Szatana. Andrea Caldart: Na przestrzeni lat wysunęliście kilka uwag krytycznych w kwestii przejrzystości i zarządzania wewnętrznymi problemami w Kościele. Jakie kroki uważa Pan za niezbędne, aby przywrócić zaufanie wiernych? Carlo Maria Viganò: To, co w języku biurokratycznym nazywacie „przejrzystością”, znajduje swój religijny odpowiednik w świadomości, że zawsze jesteśmy pod okiem Boga. Nic nie umknie naszemu Panu: ani to, co robimy, ani to, co zamierzamy zrobić, ani intencje, które nas poruszają. Gdyby ci, którzy wspierają Bergoglio i ratyfikowali jego oszustwo, działali z taką świadomością, nie przyjęliby go nawet na Konklawe. Aby zamach stanu się powiódł, trzeba było liczyć na skorumpowaną i podatną na szantaż Hierarchię: zepsuciu woli w wyniku pogwałcenia zasad moralnych towarzyszy zepsuciu intelektu w postępującym zafałszowaniu wiary katolickiej, a jeszcze wcześniej w rozbiórce filozofii arystotelesowsko-tomistycznej, która – ponieważ jest to jedyna filozoficzna rama mocno osadzona w rzeczywistości, a przez to zgodna z Bożym Objawieniem – musiała zostać koniecznie wyeliminowana. Rewolucja w swojej ontologicznie antychrześcijańskiej i antychrystycznej matrycy zaprzeczyła boskiemu pochodzeniu ziemskiej władzy, uwalniając władców z obowiązku sprawowania władzy w granicach Dobra jako wyrazu Najwyższego Panowania Chrystusa. To sprawiło, że władza – zarówno cywilna, jak i kościelna – odnosi się do siebie i jest zasadniczo tyrańska , wypaczając chrześcijańskie posłuszeństwo w służalczy współudział. Obywatele i wierni okazują się posłuszni władzy doczesnej i duchowej, nawet jeśli zdradziła ona swój własny cel; oraz nieposłuszeństwo prawdziwemu i jedynemu posiadaczowi Władzy, naszemu Panu, który został ograniczony przez liberalny i soborowy sekularyzm do prywatnej sfery indywidualnych przekonań. Bez zerwania więzi między Chrystusem Królem i Najwyższym Kapłanem a Jego przedstawicielami na ziemi nic, co widzieliśmy, nie byłoby możliwe. Tym, którzy utrzymują, że wywrotowa akcja modernistycznej Hierarchii cieszy się jednak poparciem i „pokojową” powszechną akceptacją ludu chrześcijańskiego, należy pamiętać, że sześćdziesiąt lat modernistycznej indoktrynacji ze strony duchowieństwa soborowego – i pięćdziesiąt lat heretyckich i świętokradcza anarchia na polu liturgicznym – powoli normalizowały błędy filozoficzne, doktrynalne i moralne, które Kościół Święty zawsze potępiał i zwalczał. Nieliczni, którzy chcą pozostać wierni Tradycji, muszą zrozumieć, że żyjemy w czasach prześladowań i odstępstwa, i muszą się zorganizować, aby przeciwstawić się wilkom w owczej skórze i fałszywym pasterzom. We wspaniałej przypowieści Pan mówi nam o fałszywych pasterzach i najemnikach, którzy nie dbają o owce, i przypomina nam, że owce rozpoznają głos Pasterza (J 10): to jest sensus Ecclesiae , który pozwala Kościołowi przetrwać nawet w przypadku tymczasowej nieobecności i zdrady Hierarchii. Andrea Caldart: Jak ocenia Pan obecny stan Kościoła katolickiego w odniesieniu do tradycyjnych wartości i nowoczesności? Carlo Maria Viganò: Kościół katolicki nie ma nic wspólnego z kościołem bergogliańskim, który jest „soborowy”, „synodalny” i „ekumeniczny”, ale z pewnością nie katolicki. Podaje się za takiego tylko po to, by uzyskać posłuszeństwo od swoich wiernych, doskonale wiedząc, że to właśnie na tym kłamstwie jego hierarchia może sprawować swą władzę. Z drugiej strony fikcję wywrotowej władzy działającej przeciwko instytucji, której przewodniczy, powielają także władcy cywilni, którzy są w równym stopniu zdrajcami, jak i uzurpatorami. Niepokojący jest poziom zaciemnienia sumień, jaki osiągnęło społeczeństwo, które nie wie, jak zareagować na pogwałcenie najświętszych zasad i wręcz biernie współpracuje w swojej własnej eksterminacji fizycznej i moralnej. Andrea Caldart: Czemu powinniśmy przypisać tę postawę wyrzeczenia, a nawet całkowitego pokłonu wobec ideologicznych stanowisk współczesnego świata ze strony kościoła Bergoglio? Carlo Maria Viganò: Chęć podobania się mentalności świata rozpoczęła się w momencie, gdy Hierarchia na swoim najwyższym szczeblu przestała być przeszkodą , a zamiast tego stała się wspólnikiem i współpracownikiem w szerzeniu zasad liberalnych i świeckich. Stało się to w Kościele katolickim poprzez permanentną rewolucję zapoczątkowaną przez Sobór Watykański II, która całkowicie wywróciła do góry nogami całą „hierarchię wartości”, arbitralnie i bezprawnie przenosząc środek ciężkości ciała kościelnego z Boga na świat, z Chrystusa do człowieka. Rewolucja ta, twierdząc, że chce przywrócić centralne miejsce człowieka, jego prawa i jego „nieskończoną godność”, w konsekwencji zaprzecza centralności Boga i ogranicza Go do prywatnej sfery sumienia jednostki, wypierając w ten sposób naszego Pana z Jego Powszechnego Panowania i faktycznie także pozbawiając nauczający Kościół Jej autorytetu. Z chwilą, gdy sprawowanie władzy Papieża i Biskupów znajdzie swoją legitymację w zgodzie wiernych, nie pełnią już oni roli namiestników Chrystusa (który z góry obdarza ich świętą władzą pasterstwa swojej owczarni), lecz stają się zwykli przedstawiciele mandatu „kolegialnego” lub „synodalnego” (a zatem wywodzący się z dołu ). Jest oczywiste, że władza ta staje się odnosząca się do siebie i nieograniczona, a zatem zasadniczo tyrańska. Twierdzenie, że Kościół musi być demokratyczny i że świeccy mogą lub powinni uczestniczyć w jego rządach, jest oczywiście kolosalnym kłamstwem: nie tylko dlatego, że jest to sprzeczne z monarchiczną strukturą, którą nadał Jej Pan, zakładając Ją na Piotrze, ale także dlatego, że za w działaniu jej pomysłodawców kryje się niewysłowiona determinacja, by Ją zniszczyć, uderzając w Jej serce, czyli Papiestwo. W szalonej iluzji, że jest w stanie zniszczyć Kościół katolicki, jego wrogowie dobrze wiedzą, że najskuteczniejszym sposobem nie jest powierzanie wielości tego, co jedna osoba może zrobić lepiej, ale wręcz przeciwnie, możliwość liczenia na skorumpowanego i wypaczoną władzę, która nadużywa władzy, którą bezprawnie się cieszy, narzucając swoim poddanym rozkazy same w sobie destrukcyjne. Pierwszym krokiem w stronę samozagłady Kościoła było właśnie zaszczepienie wiernym poczucia niższości w stosunku do tych, którzy wiary nie wyznają, i przekonanie ich, że Wiara stoi w opozycji do nauki i jest z nią sprzeczna, jakby Pan nie był autorem obu. Dlatego o wiernych mówi się, że są naiwni, marzyciele, ludzie zwiedzeni, którzy wierzą w cuda, w opadanie manny na pustyni, w uzdrowienie ślepego lub kaleki od urodzenia, w rozmnożenie chleba i ryb, w zmartwychwstanie Chrystusa i we wszystkich tych dogmatach, których naucza Kościół katolicki, ale które „nowoczesny” umysł, nie „zaciemniony” przez „papisowskie przesądy”, wie, że są jedynie „metaforami” i rozwinięciami prawdy „społeczności prymitywne”. Społeczność oszustów, w której potrzeba nadania treści zorganizowanej instytucji, mogącej konkurować z innymi religiami, wymyśliła rzekomo szereg mitów, przede wszystkim o Boskości naszego Pana. Oto, w skrócie, myśl modernizmu, która narodziła się w XIX wieku, została potępiona na początku XX wieku i stopniowo przenikała do Kościoła, aż narzuciła się mu na Soborze Watykańskim II. Scjentyczna – a nie naukowa – wizja religii przekonała duchowieństwo i wiernych, aby uważali się za gorszych i zasługujących co najwyżej na źle skrywaną tolerancję, ale z pewnością nie byli upoważnieni do podtrzymywania Prawdy, która jest obecnie uważana za jedynie względną, a nie uniwersalną. W istocie szatanowi najpierw udało się przyznać prawo obywatelskie błędowi, a następnie odmówić tego prawa Prawdzie, zastrzegając obywatelstwo jedynie dla błędu. Początkowe alibi „wolności dla wszystkich religii” pokazało, czym jest: totalna wojna z jedną Prawdą Bożą w celu triumfu wielu kłamstw szatana, księcia kłamstw. Jorge Bergoglio, w ciągłości ze swoimi bezpośrednimi poprzednikami – choć z pewnością w bardziej chaotyczny i agresywny sposób – uzurpował sobie władzę papieską, aby wykorzystać ją przeciwko własnym celom, ponieważ tylko podając się za papieża mógł uzyskać natychmiastowe posłuszeństwo duchowieństwa i świeckich w jego wywrotowy plan. I to właśnie ci, którzy dzisiaj uznają Bergoglio za prawowitego papieża, ale zastrzegają sobie rzekome prawo do stawiania mu oporu i nieposłuszeństwa w tych aspektach, które uważają za sprzeczne z papiestwem i doktryną katolicką, czynią tę sytuację po ludzku nieodwracalną, w której ten, który jest rzekomo Namiestnikiem Chrystusa, jest w rzeczywistości głównym architektem rozwiązania papiestwa i Kościoła katolickiego. Myślę o moich kolegach Burke’u, Sarah, Muellerze, Schneiderze… którzy niestety wyrządzają Prawdzie krzywdę. Andrea Caldart: Powstaje pytanie: gdzie dziś „utrzymuje się” Kościół katolicki? Jak Kościół katolicki może istnieć bez widzialnej głowy? Kościół katolicki z pewnością nie istnieje w kościele bergogliańskim: z pewnością nie w zgromadzeniu kardynałów i biskupów, którzy wspierają tyrana ze strachu, nieśmiałości, egoizmu, szantażu lub przyzwolenia. To powinno wystarczyć, abyśmy wszyscy zrozumieli, w eschatologicznej perspektywie końca czasów i ostatecznych prześladowań zapowiadanych przez Pismo Święte, wyjątkowość i niezwykłość tego, co dzieje się w Kościele Chrystusowym. Z tego powodu nie można oceniać tego kryzysu według tych kategorii i norm, jakie Kościół sobie nadał na czasy względnej normalności. Tak więc, jeśli nie możemy materialnie oddzielić chwastów od dobrej pszenicy, możemy przynajmniej odróżnić plewy, czekając, aż przyjdą żniwiarze i wrzucą je do ognia. Andrea Caldart: Wiele osób na świecie twierdziło, że udało im się uratować przed przymusowymi szczepieniami dzięki Waszym licznym interwencjom i potępieniom niegodziwych i złych rzeczy, które rządy zrobiły i nadal robią w służbie wprowadzenia Wielkiego Resetu i Nowego Porządku Świata i postępując zgodnie z Twoimi wskazówkami. Co mogą dzisiaj zrobić? Carlo Maria Viganò: Pandemia farsa, której zbrodnie i okropności powoli wychodzą na światło dzienne nawet w mediach głównego nurtu, otworzyła oczy wielu uczciwym intelektualnie ludziom, a wśród nich są także ateiści i niekatolicy. To przebudzenie sumień jest z pewnością okazją do zbliżenia się do Pana, gdy zrozumieją jedność szatańskiego i antyludzkiego planu Wielkiego Resetu i rozpoznają w nim działanie diabelskiego umysłu, który w zagładzie człowieka stara się unieważnić Boże Stworzenie i Odkupienie dokonane przez Naszego Pana. Wszyscy możemy podążać za napomnieniem św. Piotra: Trwajcie mocni w wierze , wiedząc, że wasi bracia i siostry na całym świecie cierpią tak samo jak wy (1 Piotra 5:9). W obliczu wydarzeń, których jesteśmy świadkami, nie możemy stracić pokoju serca ani przyjaźni z Bogiem. Im potężniejszy i bliższy triumfu wydaje się wróg, tym bliżej staje się jego nieubłagana porażka z rąk Archanioła Michała. Jesteśmy proszeni, abyśmy pozostali wierni i czynili to za pomocą środków materialnych i duchowych, o których zapewnia nas Pan w chwilach próby. Zorganizujmy się w małe wspólnoty, w których Msza Święta wszechczasów jest bijącym sercem naszej działalności osobistej, rodzinnej i społecznej. Chrońmy dzieci i młodzież, wychowując je przede wszystkim do miłości Boga i Najświętszej Maryi Panny. Dodajmy otuchy tym, którzy czują się osamotnieni i opuszczeni, ponieważ samotność jest jedną z broni, którymi przeciwnik posługuje się, aby nas zepchnąć w dół i doprowadzić do upadku. Odmawiajmy gorliwie Różaniec Święty. Żyjmy w miłości braterskiej, pod okiem Boga. Andrea Caldart: Patrząc w przyszłość, jakie są priorytety Twojej misji duszpasterskiej i jakie przesłanie uważasz za niezbędne do przekazania wiernym w tym historycznym momencie? Carlo Maria Viganò: Zadania biskupa, czyli następcy apostołów, podsumowuje św. Paweł (2 Tm 4,1-5): Proszę Cię przed Bogiem i Chrystusem Jezusem, który ma sądzić żywych i umarłych, przez jego pojawienie się i jego królestwo: głoście Słowo, nalegajcie przy każdej sprzyjającej i niekorzystnej okazji, przekonywajcie, karć, napominajcie wszelkimi rodzajami nauczania i cierpliwości. Przyjdzie bowiem czas, gdy zdrowej nauki nie będą już znosić, lecz swędzące uszy będą w wielkiej liczbie szukać nauczycieli według własnych upodobań i odwrócą uszy od prawdy, a zwrócą się ku baśniom. Ale bądźcie czujni we wszystkim, znoście cierpienia, pełnijcie zadanie ewangelisty, wiernie pełnijcie swoją posługę . To jest to, co staram się robić. To właśnie będę robić aż do ostatniego tchnienia. I gorąco modlę się, aby inni biskupi i kapłani czynili to samo przed Bogiem i Chrystusem Jezusem, który ma sądzić żywych i umarłych na podstawie swego wyglądu i swego królestwa. W tej duchowej walce nieodzowne jest także myślenie o przyszłości naszego społeczeństwa i Kościoła. Tak więc, jak w sprawach świata wielu ludzi organizuje się we wspólnoty, aby zaspokoić potrzeby materialne – na przykład zdobyć zdrową żywność lub zapewnić swoim dzieciom pozaideologiczną edukację – tak też w sprawach duchowych należy zorganizować opór, który zapewni, że będą dobrzy i święci kapłani, którzy będą nadal sprawować Mszę św. i Sakramenty w wierności Tradycji. Fundacja Exsurge Domine ( tutaj ) ma właśnie za główny cel promocję i formację nowych powołań kapłańskich, w wierności Tradycji i Liturgii wszechczasów, w miłości do Kościoła rzymskokatolickiego i papiestwa. |
Msgr. Carlo Maria Viganò
On the crisis in the ChurchInterview with Andrea Caldart for Quotidianoweb Andrea Caldart: Bergoglio’s Church seems to be in turmoil: many faithful continue to watch this Pope excommunicating priests and others because they produce evidence that Pope Benedict XVI has never actually renounced the Petrine “munus.” Archbishop Viganò, in which Church are we living? Carlo Maria Viganò: Bergoglio’s “church” is not only in turmoil: it is in full delirium. If this can happen, it is precisely because it is no longer the Catholic Church, but her scandalous counterfeit; and because in the place of the Pope on the Throne of Peter sits a heretical and usurper tyrant. The alleged distinction between munus and ministerium is an artifice produced by the Hegelian thought of Joseph Ratzinger – Benedict XVI. I explained this at length in my essay on the subject, speaking of a “disassembled papacy.” I would like to take this opportunity to reiterate here a concept that I consider fundamental: any attack on the divine institution of the Papacy (and, along with it, on the Church) has as its ultimate goal the transformation of the sacred power of the Roman Pontiff, who is Vicar and Lieutenant of the One Authority, that of Christ the Pontiff, into a power of human origin, on the model of modern liberal democracies of parliamentary structure. This is what the heretical doctrine on synodality aims at: it undermines the divine constitution and the monarchical nature of the Church, willed by Her Divine Founder, Our Lord Jesus Christ, who is King not only of temporal societies, but also – and above all – of religious society, that is, of the Catholic Church, the Mystical Body of which He is the Head. If Bergoglio were truly the Pope, it would mean that the Lord’s promise of special assistance to the Prince of the Apostles and his Successors would actually be unfounded and false. But this possibility is completely inconceivable, as well as contrary to the Catholic Faith. If, therefore, Bergoglio is able to exercise his own demolishing action against the Church and spread his errors, this is due to the fact that his apparent authority has been usurped with premeditation and malice, and as such it is null and void. Those who think that the crisis began with this “pontificate” are mistaken: the desire to tamper with the Roman Papacy dates back to the Second Vatican Council, was continued with John Paul II’s encyclical Ut unum sint, was confirmed by the anomaly of Benedict XVI’s Resignation and was then embraced by Bergoglio – in full coherence with his predecessors – with the Study Document The Bishop of Rome issued by the Dicastery for Promoting Christian Unity. Redefining the Papacy “in an ecumenical and synodal mold” is the typical modus operandi of heretics to conceal behind vague formulas a deliberately subversive action, contrary to the Faith and the constant practice of the Roman Catholic Church. We must take note of the coup d’état that was hatched by the deep church and that brought to power, up to the very top of the Catholic hierarchy, the fifth columns of the enemy, that is, of the Masonic anti-church, of the Synagogue of Satan. Andrea Caldart: Over the years, you have raised several criticisms on the issue of transparency and the management of internal problems in the Church. What steps do you consider essential to restore the trust of the faithful? Carlo Maria Viganò: What you call “transparency” in bureaucratic language finds its religious counterpart in knowing that we are always under God’s gaze. Nothing escapes Our Lord: neither what we do, nor what we are about to do, nor the intentions that move us. If those who lend their support to Bergoglio and ratify his fraud acted with this awareness, they would not even have admitted him to the Conclave. For the coup d’état to be successful, it was necessary to be able to count on a corrupt and blackmailable Hierarchy: the corruption of the will in the violation of moral principles is accompanied by the corruption of the intellect in the progressive adulteration of the Catholic Faith and, even earlier, in the demolition of Aristotelian-Thomistic philosophy, which – because it is the only philosophical framework solidly anchored to reality and thus compatible with Divine Revelation – had to be necessarily eliminated. The Revolution, in its ontologically anti-Christian and antichristic matrix, denied the divine origin of earthly authority, freeing rulers from their obligation to exercise power within the confines of the Good as an expression of the Supreme Lordship of Christ. This has made authority – both civil and ecclesiastical – self-referential and essentially tyrannical, perverting Christian obedience into servile complicity. Citizens and faithful have found themselves obeying temporal and spiritual power even when it has betrayed its own purpose; and disobeying the true and only holder of Authority, Our Lord, who has been confined by liberal and conciliar secularism to the private sphere of individual belief. Without breaking the bond between Christ the King and High Priest and His representatives on earth, nothing we have seen happen would have been possible. To those who maintain that the subversive action of the modernist Hierarchy nevertheless enjoys the support and “peaceful” universal acceptance of the Christian people, it must be remembered that sixty years of modernist indoctrination on the part of the conciliar clergy – and fifty years of heretical and sacrilegious anarchy in the liturgical field – have slowly normalized the philosophical, doctrinal, and moral errors that Holy Church had always condemned and fought. The few who want to remain faithful to Tradition must understand that we are in times of persecution and apostasy, and they must organize themselves to resist wolves in sheep’s clothing and false shepherds. In a splendid parable, the Lord speaks to us of false shepherds and hirelings, who care nothing about the sheep, and reminds us that the sheep recognize the voice of the Shepherd (Jn 10): this is the sensus Ecclesiæ that allows the Church to survive even in the temporary absence and betrayal of the Hierarchy. Andrea Caldart: How do you evaluate the current state of the Catholic Church with respect to traditional values and modernity? Carlo Maria Viganò: The Catholic Church has nothing to do with the Bergoglian church, which is “conciliar”, “synodal”, and “ecumenical”, but certainly not Catholic. He passes himself off as such only to obtain obedience from his faithful, knowing full well that it is precisely on this lie that his hierarchy can exercise its power. On the other hand, the fiction of a subversive authority that operates against the institution it presides over is also replicated by civil rulers, who are equally traitors and usurpers. What is disconcerting is to see the level of obfuscation of consciences that society has reached, for it does not know how to react to the violation of the most sacred principles and indeed it cooperates passively in its own physical and moral extermination. Andrea Caldart: To what should we attribute this attitude of renunciation, indeed of total prostration to the ideological positions of the modern world, on the part of Bergoglio’s church? Carlo Maria Viganò: The eagerness to please the mentality of the world began at the moment when the Hierarchy, at its highest level, ceased to be a stumbling block and instead became an accomplice and cooperator in the spread of liberal and secular principles. This has happened in the Catholic Church through the permanent revolution inaugurated by the Second Vatican Council, which has completely subverted the entire “hierarchy of values” by arbitrarily and illegitimately shifting the center of gravity of the ecclesial body from God to the world, from Christ to man. This revolution, by affirming that it wants to restore the centrality of man, his rights, and his “infinite dignity”, consequently denies the centrality of God and confines Him to the private sphere of the conscience of the individual, thereby ousting Our Lord from His Universal Lordship and in fact also depriving the teaching Church of Her authority. At the moment when the exercise of the authority of the Pope and the Bishops finds its legitimacy in the consent of the faithful, they no longer act as vicars of Christ (who from above invests them with the sacred power to shepherd His flock) but become mere representatives of a “collegial” or “synodal” mandate (and therefore coming from below). It is evident that this authority becomes self-referential and limitless, and therefore essentially tyrannical. The assertion that the Church must be democratic and that the laity can or should participate in its government is obviously a colossal lie: not only because this contradicts the monarchical structure that Our Lord gave Her by founding Her on Peter, but also because behind the subversive action of its proponents lies the unmentionable determination to destroy Her, striking at Her heart, that is, the Papacy. In the mad illusion of being able to destroy the Catholic Church, Her enemies know well that the most effective way is not to entrust to a multitude what one person alone can do better, but on the contrary to be able to count on a corrupt and perverted authority, which abuses the power it illegitimately enjoys to impose on its subjects orders that are destructive in themselves. The first step towards this self-destruction of the Church was taken precisely by instilling in the faithful a sense of inferiority towards those who do not profess the Faith, and in convincing them that the Faith is opposed to and in contradiction with Science, as if the Lord were not the author of both. The faithful are therefore said to be gullible, dreamers, deluded people who believe in miracles, in the fall of manna in the desert, in the healing of the man born blind or crippled, in the multiplication of the loaves and fishes, in the Resurrection of Christ, and in all those dogmas that the Catholic Church teaches but that a “modern” mind not “darkened” by “papist superstition” knows are only “metaphors” and elaborations of the “primitive community.” A community of impostors, in which the need to give substance to an organized institution that could compete with other religions supposedly invented a series of myths, first and foremost the Divinity of Our Lord. This, in short, is the thought of modernism that arose in the nineteenth century, was condemned at the beginning of the twentieth century, and progressively penetrated the Church until it imposed itself upon Her with the Second Vatican Council. The scientistic – and not scientific – vision of religion has convinced the clergy and faithful to consider themselves inferior and deserving at most of ill-concealed tolerance, but certainly not authorized to uphold a Truth that is now considered to be merely relative instead of universal. In essence, the devil first succeeded in giving the right of citizenship to error, and then in denying that right to the Truth by reserving citizenship only for error. The initial alibi of “freedom for all religions” has shown itself for what it is: an all-out war on the one Truth of God for the triumph of the many lies of Satan, the prince of lies. Jorge Bergoglio, in continuity with his immediate predecessors – although certainly in a more disjointed and aggressive way – usurped papal authority to use it against his own end, because only by passing himself off as Pope could he obtain immediate obedience from the clergy and laity in his subversive plan. And it is precisely those who today recognize Bergoglio as a legitimate Pope, but reserve the supposed right to resist and disobey him in those aspects they consider to be in contradiction with the Papacy and Catholic Doctrine who are making this situation humanly irreversible, in which the one who is supposedly the Vicar of Christ is in fact the main architect of the dissolution of the Papacy and the Catholic Church. I am thinking of my confreres Burke, Sarah, Mueller, Schneider… who are, unfortunately, doing a disservice to the Truth. Andrea Caldart: A question arises: where does the Catholic Church “subsist” today? How can the Catholic Church exist without a visible head? The Catholic Church certainly does not exist in the Bergoglian church: certainly not in the conventicle of cardinals and bishops who support the tyrant out of fear, timidity, self-interest, blackmail, or acquiescence. This ought to be enough for us all to understand, in the eschatological perspective of the end of time and the final persecution announced by the Sacred Scriptures, the uniqueness and extraordinariness of what is happening in the Church of Christ. For this reason, it is not possible to evaluate this crisis according to those categories and norms that the Church has given Herself for times of relative normality. Thus, if we cannot materially separate the weeds from the good wheat, we can at least distinguish the chaff while waiting for the reapers to come and throw it into the fire. Andrea Caldart: Many people in the world have said that they have been saved from forced vaccinations thanks to your numerous interventions and denunciations of the wicked and evil things that governments have done and continue to do in service of the implementation of the Great Reset and the New World Order, and by following your guidance. What can they do today? Carlo Maria Viganò: The pandemic farce, whose crimes and horrors are slowly emerging even in the mainstream media, has opened the eyes of many intellectually honest people, and among these there are also atheists and non-Catholics. This awakening of consciences is certainly an opportunity to draw closer to the Lord, when they understand the unity of the satanic and anti-human plan of the Great Reset and recognize in it the action of a diabolical mind that in the destruction of man seeks to nullify God’s Creation and the Redemption wrought by Our Lord. We can all follow the admonition of Saint Peter: Stand strong in faith, knowing that your brothers and sisters throughout the world are suffering the same as you do (1 Pt 5:9). We must not lose peace of heart or friendship with God in the face of the events we are witnessing. The more powerful and nearer to triumph the enemy appears, the closer his inexorable defeat at the hands of the Archangel Michael becomes. We are asked to remain faithful, and to do so with the material and spiritual means that the Lord assures us in times of trial. Let us organize ourselves into small communities, in which the Mass of all time is the beating heart of our personal, family, and social action. Let us preserve children and young people, educating them first of all in the love of God and of the Blessed Virgin. Let us encourage to those who feel alone and abandoned, because loneliness is one of the weapons that the adversary uses to push us down and make us fall. Let us pray the Holy Rosary assiduously. Let us live in fraternal charity, under the gaze of God. Andrea Caldart: Looking to the future, what are the priorities of your pastoral mission and what message do you consider essential to convey to the faithful in this historical moment? Carlo Maria Viganò: The task of a Bishop, that is, of a Successor of the Apostles, is summed up by Saint Paul (2 Tim 4:1-5): I beseech you, before God and Christ Jesus, who must judge the living and the dead, by his appearance and his kingdom: preach the word, insist on every favorable and unfavorable occasion, convince, rebuke, exhort with all kinds of teaching and patience. For the time will come when they will no longer endure sound doctrine, but, having itching ears, they will seek teachers in great numbers according to their own desires, and they will turn their ears away from the truth and turn to fables. But be vigilant in all things, endure suffering, carry out the task of evangelist, faithfully fulfill your ministry. This is what I try to do. This is what I will do until my last breath. And I earnestly pray that other bishops and priests will do the same, before God and Christ Jesus who must judge the living and the dead, by his appearance and his kingdom. In this spiritual battle it is also indispensable to think about the future of our society and of the Church. Thus, just as in the affairs of the world many people organize themselves into communities to provide for material needs – for example, to procure healthy food or to give a non-ideological education to their children – so too in spiritual things it is necessary to organize a resistance that ensures there are good and holy priests who will continue to celebrate the Mass and the Sacraments in fidelity to Tradition. The Exsurge Domine Foundation (here) has precisely as its main purpose the promotion and formation of new priestly vocations, in fidelity to the Tradition and Liturgy of all time, in love for the Roman Catholic Church and the Papacy. |
https://exsurgedomine.it/241220-caldart-eng/






