Ruch Ochrony Granic jest w pełni uzasadniony i niezbędny, jednak cieszy się bardzo małą popularnością, jeśli chodzi o udział społeczeństwa w tych działaniach. Jego przedłużający się stan embrionalny daje obozowi Tuska nadzieję, że operacje policyjne zdołają go stłumić, a cała sprawa pójdzie w zapomnienie. Poparcie społeczne pozostaje słabe; w obliczu tego spadku morale w Polsce, a nawet narastającej, agresywnej apatii, mamy Bąkiewicza, który sam w sobie nie jest typem osoby zdolnej do zmobilizowania mas.
Bąkiewicz zapisał się w pamięci dzięki Marszowi Niepodległości, podczas którego wraz z innymi poprowadził pochód na peryferie Pragi – a było to wieczorem. Tymczasem duże marsze odbywają się w ciągu dnia i zmierzają w kierunku centrum miasta, a nie na jego obrzeża – to prosta zasada, na przykład w szachach: kto kontroluje centrum, ten wygrywa. Zostało to zaaranżowane przez żydówkę Gronkiewicz-Waltz, a zasady podważania ducha Marszu ustalił (wywiad – Dorota Kania) żyd D. Wildstein, który, nawiasem mówiąc, będąc pijany, próbował zabić nacjonalistę, reżysera filmowego, który choć przerażony, nie złożył nawet skargi na policji, ale odetchnął z ulgą, że przeżył ten atak.
Popieramy promowanie polskich miejsc pamięci, ale udawanie się tam, by złożyć hołd temu hitlerowsko-żydowskiemu śmieciu – temu głazowi, który kpi z narodu polskiego – jest przejawem samokpiny; poza tym ten kawałek drewna, który tam przyniesiono, nie jest krzyżem chrześcijańskim, ponieważ krzyż chrześcijański musi zawsze przedstawiać Postać (FIGURA) – jak wskazano w pismach ST (łac. figura futuri). W języku niemieckim: Gestalt.
Ci hitlerowcy, którzy się tam pojawili, wysłani przez Donalda Tuska z Warszawy, nie dostrzegli w tym żadnej symboliki religijnej, ponieważ dwie deski skręcone śrubami w kształt krzyża nie są symbolem religijnym, nawet dla hitlerowców.
Te obrazy, uchwycone na filmie, są jedynie przejawem zwyczajnej niemieckiej brutalności, a także - z drugiej strony - są przejawem naszego polskiego infantylizmu, polegającego na podążaniu za żydowską lub inną, obcą nam narracją.
...
Ocalić Polskę?
Tak!
Bez wypędzenia niemców, żydów i ukraińców z Polski nie da się jej ocalić; zbliża się koniec Polski jako państwa. Bez PAŃSTWA my, Polacy, pogrążymy się w bagnie globalizmu, zginiemy.
Wypędźmy obcych; Polska tylko dla Polaków – ale to wymaga zdrowego rozsądku i wodza narodu, tylko gdzie mamy znaleźć taką cnotę i taką osobę?
... ...
„…aby uczcić 6 milionów Polaków…” – Durnie!!! Polacy stracili ponad dwanaście milionów, w tym – proporcjonalnie do liczby kobiet – brakuje po wojnie prawie dwóch milionów mężczyzn; stąd ta obecna, żenująca horda kobiet - babiniec - na każdym kroku.
Red. Gazeta Warszawska






