Wroński, Braun, Bartyzel
(...) Bracia odchodzą na Wieczny Wschód, jak się mówi w lożach, przychodzą nowi, których Zakon stara się urabiać od najmłodszych lat, a metody pozostają te same, nieraz od stuleci. Niewiele się można o nich dowiedzieć: sami wolnomularze ze zrozumiałych względów o nich nie piszą; przeciwnicy nie wiele im poświęcali uwagi. Postaramy się jakoś ten brak uzupełnić, choć - przyznajemy - temat nie należy do łatwych.