+++
Koszer u żydów to sprawa zasadnicza i wręcz tajemnicza. Choć sam w sobie nie jest on warunkiem wystarczającym do sukcesu w życiu ziemskim, to z drugiej strony jest surowo bezwzględnie niezbędny do pełnienia wielu całkowicie pierwotnych funkcji społecznych. Andrzej Romanowski jest niewątpliwie koszerny, bo powierzono mu bardzo ważną rolę ześwinienia pamięci Rotmistrza Witolda Pileckiego, czego to dobitnym wyrazem jest poniższy artykuł – zatytułowany „Tajemnica Witolda Pileckiego” – a takiego draństwa nie może uczynić byle kto, a jedynie ktoś z nadanym mu tym ważnym namaszczeniem.
Zaraz po publikacji i tego artykułu w Polityce pojawiły się zarzuty wobec Romanowskiego mówiące to, że jest on żydem. To niekoniecznie tak być musi, bo wiadomo przecież, że nie wszystko złoto, co się świeci. Niechlujna zapluta broda i znerwicowane oczy, łatwo zauważalna zmienność nastrojów czy świnienie na poziomie Urbana nie czynią jeszcze człowieka żydem. Niewątpliwie powyżej zaznaczany problem certyfikacji koszerem musi tu występować, jest to w tym wypadku absolutnie niezbędne, ale Romanowski może być koszerny niekoniecznie przez to, że jest żydem, ale np. przez to, że jest nieochrzczony, lub że certyfikuje go żydowska żona lub partnerka, albo nawet i partner, bo to u żydów zawsze było popularne, a teraz to jest nawet bardzo „trendy”.