Ron Unz . Amerykańska Prawda: Osobliwości religii żydowskiej

Zaskakujące elementy judaizmu talmudycznego
 

 

 
 

Izrael Szahak i Bliski Wschód

Format EPub
Format EPub

Około dekady temu rozmawiałem z wybitnym akademikiem, który zasłynął ostrą krytyką polityki Izraela na Bliskim Wschodzie i silnym poparciem Ameryki dla niej. Wspomniałem, że sam doszedłem do bardzo podobnych wniosków jakiś czas wcześniej, a on zapytał, kiedy to nastąpiło. Powiedziałem mu, że w 1982 roku i myślę, że moja odpowiedź była dla niego dość zaskakująca. Odniosłem wrażenie, że ta data jest o dekady wcześniejsza niż podałby niemal każdy inny znany mu człowiek.

Czasami trudno jest określić, kiedy czyjś światopogląd na kontrowersyjny temat ulega gwałtownej transformacji, ale innym razem jest to całkiem łatwe. Moje własne postrzeganie konfliktu na Bliskim Wschodzie uległo drastycznej zmianie jesienią 1982 roku i od tamtej pory zmieniło się tylko w znacznie mniejszym stopniu. Jak niektórzy mogą pamiętać, okres ten oznaczał pierwszą izraelską inwazję na Liban, a jego kulminacją była niesławna masakra w Sabra-Szatila, podczas której setki, a nawet tysiące Palestyńczyków zostało wymordowanych w obozach dla uchodźców. Chociaż wydarzenia te były z pewnością głównymi czynnikami mojej ideologicznej reorganizacji, to kluczowym impulsem był w rzeczywistości pewien list do redakcji opublikowany mniej więcej w tym samym czasie.

Kilka lat wcześniej odkryłem „The London Economist” , jak się wtedy nazywał, i szybko stał się moją ulubioną publikacją , którą religijnie pochłaniałem od deski do deski co tydzień. Czytając różne artykuły o konflikcie na Bliskim Wschodzie w tej publikacji, czy w innych, takich jak „ New York Times” , dziennikarze od czasu do czasu cytowali wypowiedzi jakiegoś szczególnie fanatycznego i irracjonalnego izraelskiego komunisty o nazwisku Israel Shahak, którego poglądy wydawały się całkowicie sprzeczne z poglądami wszystkich innych, przez co był traktowany jako postać marginalna. Poglądy, które wydają się całkowicie oderwane od rzeczywistości, mają tendencję do zapadania w pamięć i wystarczyło mi jedno lub dwa spotkania z tym najwyraźniej zatwardziałym i urojonym stalinistą, abym domyślił się, że zawsze przyjmował całkowicie przeciwne stanowisko w każdej kwestii.

W 1982 roku minister obrony Izraela Ariel Szaron rozpoczął masową inwazję na Liban, wykorzystując pretekst zranienia izraelskiego dyplomaty w Europie przez palestyńskiego napastnika. Ekstremalny charakter jego działań został szeroko potępiony w mediach, które wówczas czytałem. Jego motywem było oczywiście wykorzenienie politycznej i wojskowej infrastruktury OWP, która zawładnęła wieloma dużymi libańskimi obozami dla uchodźców palestyńskich. Jednak w tamtych czasach inwazje na kraje Bliskiego Wschodu, pod pretekstem wątpliwych perspektyw, były znacznie rzadsze niż później, po tym jak niedawne wojny amerykańskie pochłonęły śmierć lub przesiedlenie tak wielu milionów ludzi, a większość obserwatorów była przerażona skrajnie nieproporcjonalną skalą jego ataku i dotkliwymi zniszczeniami, jakie zadawał sąsiadowi Izraela, którego najwyraźniej pragnął sprowadzić do roli marionetki. O ile sobie przypominam, złożył kilka całkowicie fałszywych zapewnień czołowym urzędnikom Reagana na temat swoich planów inwazji, tak że później nazwali go najgorszym rodzajem kłamcy, a skończyło się na tym, że rozpoczął oblężenie stolicy Libanu, Bejrutu, chociaż pierwotnie obiecał ograniczyć swój atak do zwykłego wtargnięcia na granicę.

Izraelskie oblężenie kontrolowanych przez OWP terenów Bejrutu trwało jakiś czas, a negocjacje ostatecznie doprowadziły do ​​wycofania palestyńskich bojowników do innego kraju arabskiego. Wkrótce potem Izraelczycy oświadczyli, że wkraczają do Zachodniego Bejrutu, aby zapewnić bezpieczeństwo pozostawionym tam palestyńskim kobietom i dzieciom oraz chronić je przed ewentualną zemstą ze strony ich chrześcijańskich wrogów, falangistów. Mniej więcej w tym samym czasie zauważyłem długi list Szahaka w „ The Economist” , który wydał mi się ostatecznym dowodem jego szaleństwa. Twierdził, że jest oczywiste, iż Szaron maszerował do Bejrutu z zamiarem zorganizowania masakry Palestyńczyków i że wkrótce to nastąpi. Kiedy rzeź rzeczywiście nastąpiła wkrótce potem, najwyraźniej przy znacznym zaangażowaniu i współudziale Izraela, doszedłem do wniosku, że skoro szalony komunistyczny fanatyk taki jak Szahak miał rację, podczas gdy najwyraźniej wszyscy dziennikarze głównego nurtu byli w tak całkowitym błędzie, moje rozumienie świata i Bliskiego Wschodu wymaga całkowitej rewizji. Albo przynajmniej tak zawsze pamiętałem te wydarzenia z perspektywy ponad trzydziestu pięciu lat.

W kolejnych latach nadal okresowo widywałem wypowiedzi Shahaka cytowane w moich głównych publikacjach, które czasami sugerowały, że był komunistą, a czasami nie. Naturalnie, jego ideologiczny ekstremizm uczynił go prominentnym przeciwnikiem Porozumienia Pokojowego z Oslo z 1991 roku między Izraelem a okupowanymi Palestyńczykami, które zresztą popierał każdy rozsądny człowiek, choć ponieważ Oslo okazało się całkowitą porażką, nie mogłem mieć do niego zbyt dużego pretensji. W latach 90. przestałem zwracać większą uwagę na kwestie polityki zagranicznej, ale nadal czytałem „ New York Timesa” każdego ranka i od czasu do czasu widywałem jego cytaty, nieuchronnie kontrowersyjne i irredentystyczne.

Następnie ataki z 11 września przywróciły politykę zagraniczną i Bliski Wschód do absolutnego centrum naszej narodowej agendy i w końcu gdzieś przeczytałem, że Shahak zmarł w wieku 68 lat zaledwie kilka miesięcy wcześniej, choć nie zauważyłem żadnego nekrologu. Przez lata widziałem jakieś mgliste wzmianki o tym, że w poprzedniej dekadzie opublikował kilka książek o ostrym zabarwieniu antyżydowskim i antysyjonistycznym, czego można było oczekiwać od zatwardziałego komunistycznego fanatyka, a na początku XXI wieku zacząłem dostrzegać coraz więcej odniesień do tych dzieł, ironicznie pochodzących z marginalnych źródeł antysemickiej skrajnej prawicy, co po raz kolejny dowodziło, że ekstremiści trzymają się razem. W końcu, około dekady temu, moja ciekawość wzięła górę i klikając kilka przycisków na Amazon.com, zamówiłem egzemplarze jego książek, z których wszystkie były dość krótkie.

Niezwykłe doktryny tradycyjnego judaizmu

Moim pierwszym zaskoczeniem było to, że pisma Shahaka zawierały wstępy lub entuzjastyczne recenzje autorstwa niektórych z najwybitniejszych amerykańskich intelektualistów, w tym Christophera Hitchensa, Gore'a Vidala, Noama Chomsky'ego i Edwarda Saida. Pochwały napływały również ze strony dość poważanych publikacji, takich jak The London Review of Books , Middle East International i Catholic New Times, a Allan Brownfeld z The American Council for Judaism opublikował bardzo długi i pochlebny nekrolog . Odkryłem też, że przeszłość Shahaka była zupełnie inna, niż sobie zawsze wyobrażałem. Przez wiele lat był nagradzanym profesorem chemii na Uniwersytecie Hebrajskim i w rzeczywistości był wszystkim, tylko nie komunistą. Podczas gdy przez dziesięciolecia rządzące w Izraelu partie polityczne były socjalistyczne lub marksistowskie, jego osobiste wątpliwości co do socjalizmu pozostawiły go politycznie na uboczu, a jego związek z niewielką izraelską Partią Komunistyczną wynikał wyłącznie z tego, że była to jedyna grupa gotowa stanąć w obronie podstawowych kwestii praw człowieka, które były jego głównym celem. Moje pochopne założenia co do jego poglądów i pochodzenia okazały się całkowicie błędne.

Kiedy zacząłem czytać jego książki i rozważać jego twierdzenia, mój szok wzrósł pięćdziesiąt razy. Przez całe moje życie bardzo, bardzo rzadko byłem tak kompletnie zdumiony, jak po przeczytaniu „ Historii Żydów, religii żydowskiej: ciężaru trzech tysięcy lat” , której tekst liczy zaledwie sto stron. W rzeczywistości, pomimo jego solidnego wykształcenia w naukach akademickich i entuzjastycznych rekomendacji wybitnych osobistości, miałem spore trudności z zaakceptowaniem rzeczywistości tego, co czytałem. W rezultacie zapłaciłem znaczną sumę młodemu studentowi, którego znałem, zlecając mu weryfikację twierdzeń zawartych w książkach Shahaka i o ile mógł stwierdzić, wszystkie setki sprawdzonych przez niego odniesień wydawały się być dokładne lub przynajmniej znalezione w innych źródłach.

Mimo całej tej staranności, muszę podkreślić, że nie mogę bezpośrednio ręczyć za twierdzenia Shahaka dotyczące judaizmu. Moja wiedza na temat tej religii jest absolutnie znikoma, ogranicza się głównie do dzieciństwa, kiedy to babcia od czasu do czasu udawało się mnie zaciągnąć na nabożeństwa do lokalnej synagogi, gdzie siedziałem wśród tłumu starszych mężczyzn modlących się i śpiewających w jakimś dziwnym języku, ubranych w różne rytualne szaty i talizmany religijne – doświadczenie, które zawsze uważałem za znacznie mniej przyjemne niż moje zwykłe sobotnie poranki z kreskówkami.

Choć książki Shahaka są dość krótkie , zawierają tak gęstą, zdumiewającą treść, że ich streszczenie zajęłoby wiele, wiele tysięcy słów. Niemal wszystko, co wiedziałem – albo myślałem, że wiem – o judaizmie, przynajmniej w jego żarliwie ortodoksyjnej, tradycyjnej formie, było całkowicie błędne.

Na przykład tradycyjnie religijni Żydzi poświęcają niewiele uwagi większości Starego Testamentu, a nawet bardzo wykształceni rabini lub studenci, którzy poświęcili wiele lat intensywnym studiom, mogą pozostać w dużej mierze nieświadomi jego treści. Zamiast tego, centrum ich religijnego światopoglądu stanowi Talmud, niezwykle obszerny, złożony i nieco sprzeczny zbiór pism pobocznych i komentarzy, gromadzonych przez wiele stuleci, dlatego ich doktrynę religijną nazywa się czasem „judaizmem talmudycznym”. Wśród znacznej części wiernych Talmud uzupełnia Kabała, kolejny obszerny zbiór zgromadzonych pism, skupiający się głównie na mistycyzmie i wszelkiej magii. Ponieważ te komentarze i interpretacje stanowią rdzeń religii, wiele z tego, co każdy uważa za oczywiste w Biblii, jest postrzegane w zupełnie inny sposób.

Biorąc pod uwagę charakter talmudycznych podstaw judaizmu tradycyjnego i moją dotychczasową całkowitą niewiedzę w tym temacie, każda próba z mojej strony podsumowania niektórych bardziej zaskakujących aspektów opisu Szahaka może być częściowo przeinaczona i z pewnością zasługuje na korektę ze strony kogoś lepiej obeznanego z tym dogmatem. A ponieważ tak wiele fragmentów Talmudu jest wysoce sprzecznych i przesiąkniętych złożonym mistycyzmem, niemożliwe byłoby dla kogoś takiego jak ja podjęcie próby rozwikłania pozornych niespójności, które jedynie powtarzam. Należy zauważyć, że chociaż opis wierzeń i praktyk judaizmu talmudycznego dokonany przez Szahaka wywołał burzę potępień, niewielu z tych surowych krytyków zaprzeczyło jego bardzo szczegółowym twierdzeniom, w tym tym najbardziej zdumiewającym, co zdaje się wzmacniać jego wiarygodność.

Na najbardziej podstawowym poziomie, religia większości tradycyjnych Żydów wcale nie jest monoteistyczna, lecz zawiera szeroką gamę różnych bogów męskich i żeńskich, pozostających ze sobą w dość złożonych relacjach. Te byty i ich właściwości różnią się ogromnie w zależności od licznych żydowskich podsekt, w zależności od tego, które fragmenty Talmudu i Kabały stawiają na pierwszym miejscu. Na przykład, tradycyjny żydowski okrzyk religijny „Pan jest Jeden” zawsze był interpretowany przez większość ludzi jako monoteistyczne stwierdzenie i rzeczywiście wielu Żydów podziela dokładnie ten sam pogląd. Jednak wielu innych Żydów uważa, że ​​deklaracja ta odnosi się do osiągnięcia jedności seksualnej między pierwotnymi boskimi bytami męskimi i żeńskimi. Co najdziwniejsze, Żydzi o tak radykalnie odmiennych poglądach nie widzą absolutnie żadnych trudności w modlitwie obok siebie, a jedynie w interpretowaniu swoich identycznych pieśni w bardzo odmienny sposób.

Co więcej, religijni Żydzi najwyraźniej modlą się do szatana niemal tak chętnie, jak do Boga, a w zależności od różnych szkół rabinicznych, poszczególne rytuały i ofiary, które praktykują, mogą mieć na celu pozyskanie poparcia jednego lub drugiego. Ponownie, dopóki rytuały są prawidłowo przestrzegane, czciciele szatana i czciciele Boga dogadują się doskonale i uważają się za równie pobożnych Żydów, jedynie z nieco innej tradycji. Shahak wielokrotnie podkreśla, że ​​w tradycyjnym judaizmie natura samego rytuału jest absolutnie najważniejsza, podczas gdy interpretacja rytuału jest raczej drugorzędna. Być może więc Żyd, który myje ręce trzy razy zgodnie z ruchem wskazówek zegara, może być przerażony przez Żyda, który myje ręce w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara, ale to, czy mycie rąk miało na celu oddanie czci Bogu, czy Szatanowi, nie ma większego znaczenia.

Co dziwne, wiele tradycyjnych rytuałów ma na celu oszukanie lub zmylenie Boga, Jego aniołów, a czasem Szatana, podobnie jak śmiertelni bohaterowie greckiej legendy mogliby próbować oszukać Zeusa lub Afrodytę. Na przykład, niektóre modlitwy muszą być wypowiadane po aramejsku, a nie po hebrajsku, ponieważ święci aniołowie najwyraźniej nie rozumieją tego pierwszego języka, a ich pomieszanie pozwala, by wersety te bez przeszkód przemykały się i działały bez boskiej ingerencji.

Co więcej, ponieważ Talmud stanowi ogromny zbiór opublikowanych komentarzy, gromadzonych przez ponad tysiąc lat, nawet najbardziej jednoznaczne nakazy niekiedy przekształcały się w swoje przeciwieństwa. Na przykład Majmonides, jeden z najwyższych autorytetów rabinicznych, kategorycznie zakazał rabinom pobierania wynagrodzenia za nauczanie religijne, oświadczając, że każdy rabin pobierający pensję jest nikczemnym rabusiem skazanym na wieczne męki; jednak później rabini ostatecznie „zreinterpretowali” to stwierdzenie, nadając mu zupełnie inne znaczenie i dziś niemal wszyscy rabini pobierają pensje.

Innym fascynującym aspektem jest to, że aż do niedawna życie religijnych Żydów było często zdominowane przez wszelkiego rodzaju wysoce przesądne praktyki, w tym magiczne zaklęcia, mikstury, czary, inkantacje, uroki, klątwy i święte talizmany, przy czym rabini często pełnili ważną, drugorzędną rolę jako czarownicy, i jest to nadal w pełni aktualne nawet wśród niezwykle wpływowych rabinów Izraela i okolic Nowego Jorku. Pisma Szahaka nie zjednały mu sympatii wielu z tych osób i przez lata nieustannie atakowali go wszelkiego rodzaju zaklęciami i przerażającymi klątwami, mającymi na celu spowodowanie jego śmierci lub choroby. Wiele z tych tradycyjnych żydowskich praktyk wydaje się być podobnych do tych, które zazwyczaj kojarzymy z afrykańskimi szamanami lub kapłanami voodoo. I rzeczywiście, słynna legenda o Golemie z Pragi opisywała udane wykorzystanie magii rabinicznej do ożywienia gigantycznego stworzenia z gliny.

Postawa judaizmu wobec nie-Żydów

Gdyby te rytualne kwestie stanowiły centralne cechy tradycyjnego judaizmu religijnego, moglibyśmy uznać go za dość barwną i ekscentryczną relikwię starożytności. Niestety, istnieje również o wiele mroczniejsza strona, dotycząca przede wszystkim relacji między Żydami a nie-Żydami, z wysoce pejoratywnym określeniem „goje” często używanym do opisu tych drugich. Mówiąc wprost, Żydzi mają boskie dusze, a goje nie, będąc jedynie bestiami w ludzkiej postaci. W istocie, głównym powodem istnienia nie-Żydów jest służenie Żydom jako niewolnicy, a niektórzy wysoko postawieni rabini okazjonalnie stwierdzali ten dobrze znany fakt. W 2010 roku czołowy sefardyjski rabin Izraela w swoim cotygodniowym kazaniu oświadczył , że jedynym powodem istnienia nie-Żydów jest służenie Żydom i praca dla nich. Zniewolenie lub eksterminacja wszystkich nie-Żydów wydaje się ostatecznym, domniemanym celem tej religii.

Życie Żydów ma nieskończoną wartość, a życie nie-Żydów żadną, co ma oczywiste implikacje polityczne. Na przykład, w opublikowanym artykule, wybitny izraelski rabin wyjaśnił, że jeśli Żyd potrzebuje wątroby, to jest to całkowicie w porządku, a wręcz obowiązkowe, aby zabić niewinnego goja i zabrać jego. Być może nie powinniśmy być zbyt zaskoczeni, że Izrael jest dziś powszechnie uważany za jedno ze światowych centrów handlu organami .

Jako kolejny przykład kipiącej nienawiści, jaką tradycyjny judaizm żywi do wszystkich o innym pochodzeniu, ratowanie życia osoby nie-Żydowskiej jest powszechnie uważane za niewłaściwe, a nawet zakazane, a podjęcie takiego działania w szabat stanowiłoby absolutne naruszenie edyktu religijnego. Takie dogmaty są z pewnością ironiczne, biorąc pod uwagę powszechną obecność Żydów w zawodzie medycznym w ostatnich stuleciach, ale w Izraelu zyskały one na znaczeniu, gdy religijny lekarz wojskowy wziął je sobie do serca, a jego stanowisko poparły najwyższe autorytety religijne kraju.

A podczas gdy judaizm religijny ma zdecydowanie negatywny stosunek do wszystkich nie-Żydów, chrześcijaństwo w szczególności postrzegane jest jako całkowita obrzydliwość, która musi zostać starta z powierzchni ziemi.

Podczas gdy pobożni muzułmanie uważają Jezusa za świętego proroka Boga i bezpośredniego poprzednika Mahometa, według żydowskiego Talmudu Jezus jest prawdopodobnie najnikczemniejszą istotą, jaka kiedykolwiek żyła, skazaną na spędzenie wieczności w najgłębszej otchłani piekła, zanurzoną w wrzącej kadzi z ekskrementami. Religijni Żydzi uważają muzułmański Koran za kolejną księgę, choć całkowicie błędną, ale chrześcijańska Biblia reprezentuje najczystsze zło, a jeśli okoliczności na to pozwalają, palenie Biblii jest czynami bardzo chwalebnymi. Pobożnym Żydom nakazuje się również trzykrotne splunięcie na każdy krzyż lub kościół, na jaki natrafią, oraz rzucanie klątw na wszystkie cmentarze chrześcijańskie. Co więcej, wielu głęboko religijnych Żydów modli się każdego dnia o natychmiastową eksterminację wszystkich chrześcijan.

Przez lata wybitni izraelscy rabini niekiedy publicznie debatowali nad tym, czy żydowska potęga stała się już na tyle wielka, że ​​wszystkie kościoły chrześcijańskie w Jerozolimie, Betlejem i innych okolicznych miejscowościach można ostatecznie zniszczyć, a Ziemię Świętą całkowicie oczyścić z wszelkich śladów chrześcijańskiego skażenia. Niektórzy zajęli takie stanowisko, ale większość apelowała o roztropność, argumentując, że Żydzi muszą zyskać dodatkową siłę, zanim podejmą tak ryzykowny krok. Obecnie dziesiątki milionów gorliwych chrześcijan, a zwłaszcza chrześcijańskich syjonistów, entuzjastycznie opowiada się za Żydami, judaizmem i Izraelem, i mocno podejrzewam, że przynajmniej część tego entuzjazmu wynika z ignorancji.

 

Przez ostatnie dwa tysiące lat Żydzi niemal niezmiennie istnieli jako niewielka, stosunkowo słaba mniejszość zamieszkująca ziemie innych, czy to chrześcijańskie, czy muzułmańskie, dlatego doktryna religijna, tak niezmiennie wroga wobec obcych, naturalnie stanowiła poważne przeszkody dla pokojowego współistnienia. Rozwiązanie tego dylematu opierało się na boskim nakazie, by ponad wszystko chronić życie i dobrobyt Żydów, przewyższając niemal wszystkie inne względy religijne. Zatem, jeśli którekolwiek z omówionych powyżej zachowań może wzbudzić niechęć wpływowych grup nieżydowskich i narazić Żydów na ryzyko, należy ich unikać.

Na przykład zakaz leczenia nie-Żydów przez żydowskich lekarzy jest uchylony w przypadku wpływowych nie-Żydów, zwłaszcza przywódców narodowych, których poparcie mogłoby przynieść korzyści społeczności żydowskiej. Nawet zwykli nie-Żydzi mogą otrzymać pomoc, chyba że znajdzie się przekonujące wytłumaczenie takiego braku pomocy, ponieważ w przeciwnym razie mściwa wrogość ich przyjaciół i krewnych mogłaby przysporzyć kłopotów innym Żydom. Podobnie, wymiana prezentów z nie-Żydami jest dozwolona, ​​ale tylko wtedy, gdy takie zachowanie da się uzasadnić w kategoriach czysto utylitarnych, a każde proste wyrażenie przyjaźni wobec nie-Żyda stanowi naruszenie świętych zasad.

Gdyby ludność nieżydowska dowiedziała się o tych żydowskich wierzeniach religijnych i promowanych przez nie zachowaniach, mogłyby pojawić się poważne problemy dla Żydów, dlatego przez wiele stuleci rozwijano rozbudowaną metodologię podstępu, ukrywania i pozorowania, aby zminimalizować to ryzyko, zwłaszcza poprzez błędne tłumaczenie świętych tekstów lub całkowite pominięcie kluczowych fragmentów. Tymczasem tradycyjną karą dla każdego Żyda, który „donosi” władzom w jakiejkolwiek sprawie dotyczącej społeczności żydowskiej, zawsze była śmierć, często poprzedzona okrutnymi torturami.

Wiele z tej nieuczciwości najwyraźniej przetrwało do czasów współczesnych, ponieważ wydaje się bardzo mało prawdopodobne, aby żydowscy rabini, z wyjątkiem być może tych o najbardziej awangardowych poglądach, pozostali całkowicie nieświadomi fundamentalnych zasad religii, której rzekomo przewodzą. Shahak zjadliwie krytykuje ich pozornie egoistyczną hipokryzję, zwłaszcza tych, którzy publicznie wyrażają silnie liberalne poglądy. Na przykład, zgodnie z głównym nurtem doktryny talmudycznej, czarni Afrykanie są tradycyjnie umieszczani gdzieś pomiędzy ludźmi a małpami w swojej wewnętrznej naturze i z pewnością wszyscy rabini, nawet liberalni, byliby świadomi tego religijnego dogmatu. Shahak zauważa jednak, że liczni amerykańscy rabini, którzy tak chętnie współpracowali z Martinem Lutherem Kingiem Jr. i innymi czarnoskórymi przywódcami ruchu na rzecz praw obywatelskich w latach 50. i 60. XX wieku, skrupulatnie ukrywali swoje przekonania religijne, jednocześnie potępiając amerykańskie społeczeństwo za okrutny rasizm, prawdopodobnie dążąc do osiągnięcia politycznego quid pro quo, korzystnego dla interesów żydowskich, z liczną czarną populacją Ameryki.

Szahak podkreśla również całkowicie totalitarny charakter tradycyjnego społeczeństwa żydowskiego, w którym rabini sprawowali władzę nad życiem i śmiercią swoich wiernych i często dążyli do karania dewiacji ideologicznych lub herezji za pomocą tych środków. Byli oburzeni, że stało się to trudniejsze w miarę jak państwa rosły w siłę i coraz bardziej zakazywały takich prywatnych egzekucji. Liberalizujący rabini byli niekiedy mordowani, a Baruch Spinoza, słynny żydowski filozof Wieku Rozumu, przeżył tylko dlatego, że władze holenderskie nie pozwoliły swoim współwyznawcom na zabicie go.

Biorąc pod uwagę złożoność i wyjątkowo kontrowersyjny charakter tej tematyki, zachęcam czytelników, których ta kwestia interesuje, do poświęcenia trzech lub czterech godzin na przeczytanie tej bardzo krótkiej książki Shahaka, a następnie do samodzielnego podjęcia decyzji, czy jego twierdzenia wydają się wiarygodne i czy przypadkiem ich nie źle nie zrozumiałem. Oprócz egzemplarzy na Amazonie, dzieło można znaleźć również na Archive.org , a bardzo wygodna kopia HTML jest również dostępna bezpłatnie w Internecie.

Historyczna rola Żydów w społeczeństwach zachodnich

Moje spotkanie dekadę temu ze szczerym opisem prawdziwych doktryn tradycyjnego judaizmu autorstwa Shahaka było z pewnością jednym z najbardziej przełomowych objawień w moim życiu. Ale w miarę jak stopniowo przyswajałem pełne implikacje, wszelkiego rodzaju zagadki i niespójne fakty nagle stawały się coraz bardziej oczywiste. Pojawiły się też pewne niezwykłe ironie, a niedługo potem zażartowałem do mojego (żydowskiego) przyjaciela, że ​​nagle odkryłem, iż nazizm można by najlepiej określić jako „judaizm dla mięczaków” lub być może judaizm praktykowany przez Matkę Teresę z Kalkuty.

Za tą ironią może kryć się głębsza prawda historyczna. Wydaje mi się, że czytałem tu i ówdzie, że niektórzy uczeni uważają, iż Hitler mógł wzorować pewne aspekty swojej narodowosocjalistycznej doktryny, skoncentrowanej na rasie, na przykładzie Żydów, co jest całkowicie logiczne. W końcu widział, że pomimo niewielkiej liczebności Żydzi zdobyli ogromną władzę w Związku Radzieckim, Niemczech Weimarskich i wielu innych krajach Europy, częściowo dzięki swojej niezwykle silnej spójności etnicznej, i prawdopodobnie doszedł do wniosku, że jego własny naród germański, będąc znacznie liczniejszym i mającym na swoim koncie historyczne osiągnięcia, mógłby osiągnąć jeszcze więcej, gdyby przyjął podobne praktyki.

Ciekawe jest również to, że wielu czołowych pionierów rasizmu w XIX-wiecznej Europie pochodziło z określonego etnicznego środowiska. Na przykład, moje podręczniki do historii zawsze z dezaprobatą wymieniały Niemca Maxa Nordaua i Włocha Cesare Lombroso jako dwóch założycieli europejskiego rasizmu i teorii eugeniki, ale dopiero niedawno odkryłem, że Nordau był również współzałożycielem, wraz z Theodorem Herzlem, światowego ruchu syjonistycznego, a jego najważniejszy traktat rasistowski, „ Degeneracja” , był dedykowany Lombroso, jego żydowskiemu mentorowi.

Jeszcze w latach 30. XX wieku i później międzynarodowe grupy syjonistyczne ściśle współpracowały z III Rzeszą w realizacji projektów gospodarczych, a podczas samej wojny światowej jedna z mniejszych frakcji prawicowych, pod wodzą przyszłego premiera Izraela Izaaka Szamira, zaoferowała sojusz wojskowy państwom Osi, potępiając dekadenckie zachodnie demokracje i mając nadzieję na współpracę przeciwko ich wspólnym brytyjskim wrogom. „ The Transfer Agreement” Edwina Blacka, „51 Documents” Lenniego Brennera i inne prace szczegółowo udokumentowały wszystkie te fakty, choć z oczywistych powodów były one zazwyczaj ignorowane lub błędnie przedstawiane przez większość naszych mediów.

 

Oczywiście Talmud nie jest obecnie regularnie czytany przez przeciętnych Żydów i podejrzewam, że poza skrajnie ortodoksyjnymi i być może większością rabinów, zaledwie garstka zdaje sobie sprawę z jego wysoce kontrowersyjnych nauk. Należy jednak pamiętać, że jeszcze kilka pokoleń temu niemal wszyscy europejscy Żydzi byli głęboko ortodoksyjni, a nawet dzisiaj przypuszczam, że zdecydowana większość dorosłych Żydów miała ortodoksyjnych dziadków. Wyjątkowo specyficzne wzorce kulturowe i postawy społeczne mogą łatwo przeniknąć do znacznie szerszej populacji, zwłaszcza takiej, która pozostaje nieświadoma pochodzenia tych uczuć, co wzmacnia ich niedostrzegany wpływ. Religia oparta na zasadzie „Kochaj bliźniego swego” może, ale nie musi, być praktyczna, ale religia oparta na zasadzie „Nienawidź bliźniego swego” może mieć długofalowe skutki kulturowe, wykraczające daleko poza bezpośrednią społeczność głęboko pobożnych. Jeśli przez tysiąc lub dwa tysiące lat niemal wszyscy Żydzi byli uczeni odczuwania wściekłej nienawiści do wszystkich nie-Żydów i jednocześnie rozwinęli ogromną infrastrukturę nieuczciwości kulturowej, aby ukryć tę postawę, trudno uwierzyć, że tak nieszczęśliwa historia nie miała absolutnie żadnych konsekwencji dla naszego obecnego świata ani dla świata z niedawnej przeszłości.

Co więcej, żydowska wrogość wobec nie-Żydów mogła często służyć interesom innych i przyczyniać się do określenia roli ekonomicznej, jaką grupa ta pełniła, zwłaszcza w krajach europejskich, przy czym czynnik ten był przesłonięty powszechną nieznajomością leżących u jej podstaw dogmatów religijnych. Jak większość z nas wie z podręczników historii, władcy polityczni, którzy brutalnie wyzyskują swoich poddanych, czasami ograniczają władzę militarną do stosunkowo niewielkiej grupy dobrze opłacanych najemników, często obcego pochodzenia, aby nie odczuwać współczucia dla ludności, którą brutalnie represjonują. Podejrzewam, że niektóre z najczęstszych tradycyjnych nisz ekonomicznych europejskich Żydów, takie jak pobieranie podatków i system zarządzania majątkiem ziemskim arrenda w Europie Wschodniej, należy najlepiej rozumieć w podobnym świetle. Żydzi byli bardziej skłonni do wyciągania ostatniego grosza od kontrolowanych przez siebie chłopów dla dobra lokalnego króla lub panów, a ich znana antypatia do wszystkich nie-Żydów sprawiała, że ​​takie zachowanie było minimalnie łagodzone przez jakiekolwiek ludzkie współczucie. Nic więc dziwnego, że Żydzi przybyli do Anglii pierwsi wraz z Wilhelmem Zdobywcą, aby pomóc jemu i jego zwycięskim normańskim władcom skutecznie wykorzystać podbitą ludność anglosaską, nad którą teraz panowali.

Jednak państwa, w których zdecydowana większość ludności jest uciskana i zdominowana przez niewielką grupę władców i ich najemnych egzekutorów, są zazwyczaj znacznie słabsze i bardziej kruche niż te, w których władcy i rządzeni mają wspólne interesy. Uważam, że dotyczy to zarówno egzekutorów ekonomicznych, jak i wojskowych. W wielu przypadkach kraje zależne od żydowskich pośredników gospodarczych, zwłaszcza Polska, nigdy nie zdołały rozwinąć rodzimej klasy średniej i często później radziły sobie dość słabo w starciu ze zjednoczonymi narodowo konkurentami. Hiszpania była w rzeczywistości jednym z ostatnich krajów w Europie, które wypędziły swoich Żydów, i w ciągu następnych stu lub dwóch stuleci osiągnęła szczyt swojej militarnej i politycznej chwały. Kontrowersyjne książki profesora Kevina MacDonalda na temat judaizmu również szeroko argumentowały, że władcy, którzy wydają się bardziej troszczyć o dobro swoich poddanych, są również częściej określani mianem „antysemitów” w podręcznikach historii nowożytnej. Jego tomy są teraz łatwo dostępne w moim wyborze książek HTML:

  • Ludzie, którzy będą mieszkać sami
    Judaizm jako strategia ewolucyjna grupy
    Kevin MacDonald • 1994 • 168 000 słów
  • Separacja i jej niezadowolenie
    w stronę ewolucyjnej teorii antysemityzmu
    Kevin MacDonald • 1998 • 168 000 słów

W 2009 roku bloger Gene Expression, Razib Khan, przeprowadził wywiad z wybitnym teoretykiem ewolucji, Davidem Sloanem Wilsonem, na temat teorii doboru grupowego, które były jego głównym tematem. Podczas tej godzinnej dyskusji teorie MacDonalda stały się głównym tematem, a Wilson zdawał się traktować je całkiem poważnie, wskazując, że w ramach naukowych „pasożytnictwo” ma prostą, techniczną definicję, a mianowicie eksploatację dużych przez małych. Nic dziwnego, że nagranie wideo o tak drażliwej tematyce zostało szybko skrócone do zaledwie pierwszych 11 minut, a ostatecznie całkowicie usunięte zarówno z YouTube, jak i BloggingHeadsTV . Nadal jednak, przynajmniej częściowo, przetrwało w formie archiwalnej :

David_Sloan_Wilson_o_wyborze_grupy_Kevin_MacDonald_i_żydowskie_pytanie

W ostatnich latach historia wysiedleń Żydów z różnych społeczeństw europejskich na przestrzeni ostatniego tysiąca lat wzbudziła spore zainteresowanie. Całkowita liczba jest nieco kontrowersyjna, ale prawie na pewno przekracza 100, a polityka hitlerowskich Niemiec z lat 30. XX wieku jest jedynie najnowszym przykładem. Magazyn Wired opublikował interesującą prezentację graficzną tego obszernego zbioru danych w 2013 roku. Biorąc pod uwagę te niefortunne fakty, trudno wskazać inną grupę tak konsekwentnie pozostającą w zaciekłych sporach z lokalnymi sąsiadami, a szczegóły religijne przedstawione przez Shahaka z pewnością sprawiają, że ten niezwykły wzorzec historyczny jest znacznie bardziej zrozumiały.

Bardzo bezstronny, ale szczery opis wzorca zachowań żydowskich przybyszów do Ameryki został przedstawiony w rozdziale książki z 1914 roku o grupach imigracyjnych autorstwa EA Rossa, jednego z najwybitniejszych wczesnych socjologów Ameryki. Ross należał do czołowych postępowych intelektualistów swojej epoki, szeroko cytowany przez Lothropa Stoddarda z prawicy, podczas gdy lewica nadal tak wysoko go ceniła, że ​​został powołany do Komisji Deweya, aby rozstrzygnąć sprzeczne oskarżenia Trockiego i Stalina, a także otrzymał entuzjastyczne pochwały na łamach „Communist New Masses” . Jego zwolnienie z Uniwersytetu Stanforda z powodów politycznych doprowadziło do powstania Amerykańskiego Stowarzyszenia Profesorów Uniwersyteckich. Jednak jego nazwisko tak całkowicie zniknęło z naszych podręczników historii, że nigdy wcześniej się z nim nie spotkałem, aż do rozpoczęcia pracy nad moim projektem archiwizacji treści, i nie zdziwiłbym się, gdyby ten pojedynczy rozdział z jednej z jego wielu książek odegrał znaczącą rolę w jego zniknięciu.

  • Stary Świat w Nowym
    Wschodnioeuropejscy Hebrajczycy
    EA Ross • 1914 • 5000 słów

Żydzi spędzili dwa tysiące lat żyjąc jako diaspora, a ich ściśle powiązane transnarodowe kolonie zapewniły im wyjątkowo skuteczną międzynarodową sieć handlową. Ponieważ ich tradycje religijne uważały niewolnictwo za naturalny i właściwy los wszystkich nie-Żydów, zarówno czynniki ideologiczne, jak i praktyczne połączyły się, aby najwyraźniej uczynić ich jednymi z czołowych handlarzy niewolników w średniowiecznej Europie, choć jest to rzadko podkreślane w naszych historiach. Bliżej domu, w 1991 roku Czarni Nacjonaliści z Narodu Islamu opublikowali Tajemne Relacje Między Czarnymi i Żydami, Tom Pierwszy , który zdawał się przekonująco dokumentować ogromną rolę, jaką Żydzi odegrali w amerykańskim handlu niewolnikami. W 1994 roku Harold Brackman opublikował krótką próbę obalenia zatytułowaną Ministerstwo Kłamstw pod auspicjami Centrum Simona Wiesenthala, ale uznałem jego zaprzeczenia za znacznie mniej przekonujące. Bardzo wątpię, aby większość Amerykanów była świadoma tych faktów historycznych.

 

Przez większość mojego życia, laureat Nagrody Nobla Aleksander Sołżenicyn był powszechnie uważany za największą rosyjską postać literacką naszych czasów. Po przeczytaniu wszystkich jego dzieł, w tym „Pierwszego kręgu” , „Oddziału chorych na raka” i „Archipelagu Gułag” , z pewnością zgadzałem się z tym stwierdzeniem i z zapałem chłonąłem błyskotliwą, tysiącstronicową biografię Michaela Scammella. Chociaż sam był Rosjaninem, wielu jego najbliższych przyjaciół było Żydami. Jednak w latach 80. i 90. XX wieku zaczęły krążyć pogłoski o jego rzekomym antysemityzmie, prawdopodobnie dlatego, że czasami napomykał o bardzo ważnej roli Żydów zarówno w finansowaniu, jak i przewodzeniu rewolucji bolszewickiej, a później w obsadzie NKWD i zarządzaniu obozami pracy Gułag. Pod koniec życia napisał obszerną, dwutomową historię skomplikowanych relacji między Żydami a Rosjanami pod tytułem „ Dwieście lat razem” . Chociaż dzieło to wkrótce ukazało się po rosyjsku, francusku i niemiecku, po prawie dwóch dekadach nigdy nie zatwierdzono jego angielskiego tłumaczenia. Jego literacka sława w Ameryce od tamtego czasu znacznie przygasła i obecnie jego nazwisko bardzo rzadko pojawia się w gazetach, do których regularnie zaglądam.

Wersje samizdatowe głównych fragmentów jego ostatniej pracy można z łatwością znaleźć w internecie, a kilka lat temu Amazon tymczasowo sprzedał 750-stronicowe wydanie papierowe, które zamówiłem i pobieżnie przejrzałem. Wszystko wydawało się dość nieszkodliwe i oparte na faktach, i nic nowego nie rzuciło mi się w oczy, ale być może dokumentacja bardzo istotnej roli Żydów w komunizmie została uznana za nieodpowiednią dla amerykańskiej publiczności, podobnie jak dyskusja o skrajnie wyzyskujących stosunkach między Żydami a słowiańskimi chłopami w czasach przedrewolucyjnych, opartych na handlu alkoholem i pożyczaniu pieniędzy, które carowie często próbowali łagodzić.

Gdy elita rządząca ma jedynie ograniczony kontakt z kontrolowaną przez siebie ludnością, dobroczynne zachowania są znacznie mniej prawdopodobne, a problemy te nasilają się, gdy elita ta ma długą tradycję bezwzględnego, wyzyskującego zachowania. Ogromna liczba Rosjan cierpiała i umierała w następstwie rewolucji bolszewickiej, a biorąc pod uwagę przeważającą większość Żydów w najwyższym kierownictwie przez większość tego okresu, nie dziwi fakt, że „antysemityzm” uznano za przestępstwo zagrożone karą śmierci. Być może to Kevin MacDonald ukuł termin „wroga elita” i omówił niefortunne konsekwencje, gdy kraj znajdzie się pod taką kontrolą.

Po upadku Związku Radzieckiego w 1991 roku odrodzona Rosja wkrótce znalazła się pod przytłaczającą dominacją niewielkiej grupy oligarchów, niemal w całości pochodzenia żydowskiego, co doprowadziło do dekady całkowitej nędzy i ubóstwa ogółu rosyjskiego społeczeństwa. Jednak gdy władzę przejął prawdziwy Rosjanin o nazwisku Władimir Putin, tendencje te się odwróciły, a życie Rosjan od tego czasu uległo ogromnej poprawie. Amerykańskie media były w przeważającej mierze przyjazne wobec Rosji, gdy znajdowała się ona pod rządami żydowskiej oligarchii, podczas gdy Putin był demonizowany w prasie zacieklej niż jakikolwiek inny światowy przywódca od czasów Hitlera. W istocie, nasi medialni eksperci regularnie określają Putina mianem „nowego Hitlera” i uważam, że ta analogia może być uzasadniona, ale nie w sposób, w jaki zamierzali.

Czasami o wiele łatwiej jest zauważyć oczywiste wzorce w obcym kraju niż we własnym. Na początku XXI wieku przeczytałem The Master Switch , szeroko chwaloną historię nowoczesnej technologii komunikacyjnej autorstwa profesora Uniwersytetu Columbia Tima Wu, który później stał się czołowym aktywistą na rzecz praw internetowych. Uznałem tę opowieść za fascynującą, zawierającą tak wiele historii, których wcześniej nie znałem. Jednak nie mogłem nie zauważyć, że wszystkie potężne technologie mediów masowych naszego współczesnego świata - film, radio i telewizja - zostały wynalezione i zapoczątkowane przez nie-Żydów, głównie pochodzenia anglosaskiego, ale w każdym przypadku kontrolę przejęli bezwzględni żydowscy biznesmeni, którzy czasami niszczyli życie i kariery tych twórców. W latach 50. XX wieku prawie wszystkie wiodące amerykańskie skupiska potęgi mediów elektronicznych - z jedynym głównym wyjątkiem Disney Studios - znajdowały się solidnie w rękach żydowskich. W otwartym społeczeństwie, takim jak nasze, są to centralne dźwignie wpływów politycznych. W ciągu następnego pokolenia, dominująca od dawna w Ameryce, silnie anglosaska elita rządząca została zastąpiona elitą, w której większość stanowią Żydzi. Nawiązywałem do tego w swoim długim artykule w „Meritocracy” sprzed kilku lat.

Dzisiejsi krytycy ze wszystkich środowisk ubolewają nad całkowitym zubożeniem tak dużej części niegdyś zamożnej amerykańskiej klasy średniej, zauważając, że około sześćdziesiąt procent amerykańskiego społeczeństwa dysponuje obecnie oszczędnościami mniejszymi niż 500 dolarów. Młode pokolenie zostało zepchnięte do wiecznego niewolnictwa długów przez rujnujące kredyty studenckie, a gazety donoszą, że epidemia opioidów pochłonęła straszliwe ofiary w postaci ludzkich istnień i rozpadu rodzin, mimo że Wall Street i inne elitarne sektory gospodarki finansowej są bogatsze niż kiedykolwiek wcześniej. Istnieje z pewnością wiele różnych wyjaśnień tej smutnej trajektorii gospodarczej, w tym zmiany technologiczne, rosnąca konkurencja międzynarodowa i zmiany układu sił politycznych w amerykańskim systemie rządzenia. Czasami jednak wydaje się, że znaczna część naszej populacji została sprowadzona do poziomu pijanego, niewykształconego, wykorzystywanego, zadłużonego, zubożałego i wyniszczonego słowiańskiego chłopstwa z zdominowanej przez Żydów strefy osiedlenia. Z kolei uderzający wykres sporządzony przez Economic Policy Institute pokazuje, że na początku lat 70. nastąpił bardzo ostry punkt zwrotny w gospodarce, mniej więcej w tym samym czasie, gdy w pełni rozwijała się wspomniana wcześniej transformacja etniczna naszych elit rządzących.

Wbrew powszechnemu przekonaniu, bycie „nazistą” w Ameryce nie jest nielegalne, ani nazistom nie zabrania się posiadania własności, nawet mediów. Załóżmy jednak, że zdecydowana większość głównych ośrodków medialnych w Ameryce była własnością i była kontrolowana przez nazistów o szczególnie fanatycznym charakterze. Z pewnością mogłoby to mieć poważne konsekwencje dla losów naszego społeczeństwa, a zwłaszcza dla tej części populacji, która zgodnie z doktryną nazistowską była postrzegana ze znaczną dezaprobatą.

Jednym ważnym punktem do rozważenia w skróconej historii hitlerowskiej Trzeciej Rzeszy jest to, że chociaż rządząca elita nazistowska była często dość surowa i ekstremalna w swoim zachowaniu, to ponad 98% populacji, którą rządziła przed wybuchem wojny, stanowili Niemcy, konkretna grupa, którą ta rządząca elita najbardziej chciała wykorzystać i podnieść na duchu na wszelkie możliwe sposoby, i pomimo zaciemniającej chmury retrospektywnej propagandy, cel ten wydaje się być w dużej mierze osiągnięty. W 2004 roku Counterpunch opublikował kolumnę nieżyjącego już Alexandra Cockburna, swojego nieustraszonego redaktora, odnotowując ogromny sukces hitlerowskiej polityki gospodarczej w czasie pokoju, a w 2013 roku ten sam webzin opublikował znacznie dłuższą kolumnę skupioną wyłącznie na tym samym temacie , cytując analizę Henry'ego C.K. Liu , którego chińskie pochodzenie zapewniło mu większy dystans krytyczny. Rzeczywiście, przez większość lat 30. XX wieku Hitler zbierał powszechne międzynarodowe pochwały za ogromny sukces, jaki odniósł w dziedzinie gospodarki i spraw społecznych w kraju, wielokrotnie pojawiając się na okładce magazynu „Time” , a nawet zdobywając tytuł Człowieka Roku 1938. Z kolei podejrzewam, że populacja, która w 98% składała się z osób niebędących Niemcami, ale rządzona przez tych samych fanatycznie proniemieckich przywódców, mogłaby poradzić sobie o wiele gorzej.

Większość z tych przygnębiających faktów, które tak całkowicie wywróciły moje pojmowanie rzeczywistości w ciągu ostatniej dekady, nie mogła dotrzeć do mojej świadomości aż do pojawienia się Internetu, który częściowo złamał scentralizowaną kontrolę nad dystrybucją informacji. Ale wiele innych osób z pewnością znało znaczną część tej ważnej historii na długo przedtem i zdawało sobie sprawę z bardzo poważnych konsekwencji, jakie te sprawy mogą mieć dla przyszłości naszego społeczeństwa. Dlaczego tak mało mówi się o tym publicznie?

Uważam, że jednym z czynników jest to, że przez lata i dekady nasze dominujące media, zajmujące się wiadomościami i rozrywką, skutecznie uwarunkowały większość Amerykanów do odczuwania swoistej reakcji alergicznej na tematy drażliwe dla Żydów, co prowadzi do tego, że wszelkie kwestie są uznawane za absolutnie niedopuszczalne. A ponieważ bardzo wpływowe elity żydowskie w Ameryce są w ten sposób odizolowane od niemal wszelkiej publicznej kontroli, żydowska arogancja i niewłaściwe zachowanie pozostają w dużej mierze niekontrolowane i mogą się bezgranicznie nasilać.

Czasami sugerowałem ludziom, że jednym z niedocenianych aspektów populacji żydowskiej, znacznie potęgującym jej problematyczny charakter, jest istnienie czegoś, co można by uznać za biologiczną odmianę wyjątkowo fanatycznych jednostek, zawsze gotowych do natychmiastowego ataku werbalnego, a czasem fizycznego, z niespotykaną dotąd furią, na każdego, kogo uznają za niewystarczająco przychylnego wobec interesów żydowskich. Co jakiś czas jakaś szczególnie odważna lub lekkomyślna postać publiczna porusza jakiś zakazany temat i prawie zawsze zostaje przytłoczona i zniszczona przez istny rój tych fanatycznych żydowskich napastników. Tak jak bolesne użądlenia ofiarnej kasty wojowników z kolonii mrówek mogą szybko oduczyć duże drapieżniki, by poszły gdzie indziej, tak strach przed sprowokowaniem tych „żydowskich berserkerów” może często poważnie onieśmielać pisarzy lub polityków, zmuszając ich do bardzo ostrożnego doboru słów, a nawet całkowitego unikania dyskusji na pewne kontrowersyjne tematy, co w znacznym stopniu przynosi korzyści interesom żydowskim jako całości. Im bardziej wpływowe osoby czują się zastraszane i unikają danego tematu, tym bardziej temat ten staje się postrzegany jako ściśle tabu i unikany przez wszystkich innych.

Na przykład, jakieś dwanaście lat temu jadłem lunch z pewnym wyjątkowo wybitnym neokonserwatywnym uczonym, z którym trochę się zaprzyjaźniłem. Ubolewaliśmy nad przytłaczająco lewicowym skrzywieniem wśród amerykańskich elit intelektualnych, a ja zasugerowałem, że w dużej mierze wynika to z faktu, że nasze najbardziej elitarne uniwersytety są w dużej mierze elitarne. Wielu naszych najzdolniejszych studentów z całego kraju dostało się na Harvard i inne uniwersytety Ivy League, prezentując różnorodne poglądy ideologiczne, ale po czterech latach opuściło te mury uczelni w przeważającej mierze w lewicowo-liberalnym szyku. Chociaż zgadzał się z moją oceną, uważał, że coś ważnego mi umyka. Nerwowo rozejrzał się na boki, spuścił głowę i zniżył głos. „To Żydzi” – powiedział.

Kontrowersyjne stypendium Ariela Toaffa

Nie wątpię, że znaczna część szczerej analizy przedstawionej powyżej będzie dla wielu osób dość przygnębiająca. W istocie, niektórzy mogą uważać, że taki materiał znacznie wykracza poza granice zwykłego „antysemityzmu” i z łatwością przekracza próg, stając się rzeczywistym „oszczerstwem krwi” przeciwko narodowi żydowskiemu. To niezwykle surowe oskarżenie, powszechnie stosowane przez zagorzałych obrońców izraelskiego postępowania, odnosi się do osławionego chrześcijańskiego przesądu, powszechnego przez większość średniowiecza, a nawet w czasach nowożytnych, że Żydzi czasami porywali małe chrześcijańskie dzieci, aby spuścić z nich krew do wykorzystania w różnych rytuałach magicznych, zwłaszcza w związku zPurimReligijne święto Paschy. Jednym z moich bardziej szokujących odkryć ostatnich kilkunastu lat jest to, że istnieje spore prawdopodobieństwo, że te pozornie niemożliwe przekonania były w rzeczywistości prawdziwe.

Osobiście nie posiadam żadnej fachowej wiedzy na temat żydowskich tradycji rytualnych ani praktyk średniowiecznego judaizmu. Jednak jednym z czołowych światowych uczonych w tej dziedzinie jest Ariel Toaff , profesor żydowskiego renesansu i studiów średniowiecznych na Uniwersytecie Bar-Ilan pod Tel Awiwem, syn naczelnego rabina Rzymu.

W 2007 roku opublikował włoskie wydanie swojego naukowego studium Krwawe Paschy , opartego na wieloletnich, rzetelnych badaniach, wspomaganych przez swoich studentów i kierujących się sugestiami swoich licznych kolegów akademickich, którego początkowy nakład 1000 egzemplarzy wyprzedał się pierwszego dnia. Biorąc pod uwagę międzynarodową sławę Toaffa i tak ogromne zainteresowanie, dalsza międzynarodowa dystrybucja, w tym wydanie angielskie w prestiżowym amerykańskim wydawnictwie akademickim, normalnie nastąpiłaby później. Jednak ADL i różne inne grupy żydowskich aktywistów postrzegały taką możliwość z ogromną dezaprobatą i chociaż ci aktywiści nie mieli żadnych naukowych kwalifikacji, najwyraźniej wywarli wystarczającą presję, aby anulować wszystkie dodatkowe publikacje. Chociaż prof. Toaff początkowo próbował uparcie bronić swojego stanowiska, wkrótce obrał tę samą drogę co Galileusz, a jego przeprosiny naturalnie stały się podstawą zawsze mało wiarygodnego wpisu na ten temat w Wikipedii .

Ostatecznie angielskie tłumaczenie jego tekstu pojawiło się w internecie w formacie PDF i zostało również wystawione na sprzedaż na Amazon.com, gdzie kupiłem egzemplarz i ostatecznie go przeczytałem. Biorąc pod uwagę te trudne okoliczności, ta 500-stronicowa praca nie jest w idealnej formie, z większością setek przypisów oderwanych od tekstu, ale nadal stanowi rozsądny sposób oceny kontrowersyjnej tezy Toaffa, przynajmniej z perspektywy laika. Z pewnością wydaje się on niezwykle erudycyjnym uczonym, czerpiącym obficie z literatury wtórnej w języku angielskim, francuskim, niemieckim i włoskim, a także z oryginalnych źródeł dokumentalnych w języku łacińskim, łacinie średniowiecznej, hebrajskim i jidysz. W istocie, pomimo szokującego charakteru tematu, ta praca naukowa jest w rzeczywistości dość sucha i nieco nudna, z bardzo długimi dygresjami dotyczącymi intryg różnych mało znanych średniowiecznych Żydów. Należy podkreślić mój własny całkowity brak wiedzy w tych dziedzinach, ale ogólnie uważam, że Toaff przedstawił dość przekonującą argumentację.

Wydaje się, że znaczna liczba Żydów aszkenazyjskich tradycyjnie uważała krew chrześcijańską za mającą silne właściwości magiczne i uważała ją za niezwykle cenny składnik pewnych ważnych obrzędów rytualnych podczas konkretnych świąt religijnych. Oczywiście, pozyskiwanie takiej krwi w dużych ilościach było obarczone ryzykiem, co znacznie podnosiło jej wartość pieniężną, a handel fiolkami z tym cennym surowcem wydaje się być szeroko praktykowany. Toaff podkreśla, że ​​skoro szczegółowe opisy żydowskich praktyk rytualnych mordów są bardzo podobne w miejscach oddalonych od siebie geograficznie, językowo, kulturowo i historycznie, są one niemal na pewno niezależnymi obserwacjami tego samego rytuału. Zauważa również, że gdy oskarżeni Żydzi zostali złapani i przesłuchani, często poprawnie opisywali mało znane rytuały religijne, które nie mogły być znane ich nieżydowskim przesłuchującym, którzy często przekręcali drobne szczegóły. Zatem jest bardzo mało prawdopodobne, aby te zeznania zostały sfabrykowane przez władze.

Co więcej, jak szczegółowo omawiał Shahak, światopogląd tradycyjnego judaizmu kładł bardzo duży nacisk na magiczne rytuały, zaklęcia, uroki i tym podobne rzeczy, co stwarzało kontekst, w którym rytualne morderstwa i ofiary z ludzi nie byłyby czymś zupełnie nieoczekiwanym.

Oczywiście, rytualne mordowanie chrześcijańskich dzieci dla krwi spotykało się z ogromną dezaprobatą miejscowej ludności nieżydowskiej, a powszechne przekonanie o jego istnieniu pozostawało źródłem zaciekłych napięć między obiema społecznościami, zaostrzających się od czasu do czasu, gdy chrześcijańskie dziecko tajemniczo znikało o określonej porze roku lub gdy odnaleziono ciało z podejrzanymi ranami lub wykazujące nietypową utratę krwi. Co jakiś czas konkretny przypadek zyskiwał na znaczeniu, często prowadząc do politycznej próby sił między grupami żydowskimi a antyżydowskimi. W połowie XIX wieku miał miejsce jeden taki głośny przypadek w zdominowanej przez Francję Syrii, a tuż przed wybuchem I wojny światowej Rosja była targana podobnym konfliktem politycznym w 1911 roku, w tzw. sprawie Bejlisa na Ukrainie.

Po raz pierwszy zetknąłem się z tymi bardzo zaskakującymi pomysłami prawie kilkanaście lat temu w długim artykule Israela Shamira, do którego odniesiono się w „Counterpunch” . Zdecydowanie warto przeczytać go jako całościowe podsumowanie , wraz z kilkoma jego kolejnymi felietonami . Autor Andrew Hamilton oferuje również najnowszy przegląd kontrowersji z 2012 roku. Shamir uprzejmie udostępnia również bezpłatny egzemplarz książki w formacie PDF – zaktualizowaną wersję z odpowiednio oznaczonymi przypisami w tekście. Tak czy inaczej, brakuje mi wiedzy, aby skutecznie ocenić prawdopodobieństwo hipotezy Toaffa, dlatego zachęcam zainteresowanych do przeczytania książki Toaffa, a jeszcze lepiej – powiązanych artykułów, i do podjęcia samodzielnej decyzji.

 

Pogląd, że świat jest nie tylko dziwniejszy, niż sobie wyobrażamy, ale i dziwniejszy, niż potrafimy sobie wyobrazić, często błędnie przypisywano brytyjskiemu astronomowi, sir Arthurowi Eddingtonowi. Przez ostatnie piętnaście lat zaczynałem niekiedy wierzyć, że wydarzenia historyczne naszej ery można rozpatrywać w podobnym świetle. Żartowałem też czasem z przyjaciółmi, że kiedy prawdziwa historia ostatnich stu lat zostanie w końcu spisana i opowiedziana – prawdopodobnie przez chińskiego profesora na chińskim uniwersytecie – żaden ze studentów na jego sali wykładowej nie uwierzy w ani jedno słowo.

Powiązane lektury:

  • Bibliografia
  • Historia Żydów, religia żydowska: ciężar trzech tysięcy lat autorstwa Israela Shahaka
  • Stary świat w nowym, autor: EA Ross
  • Ludzie, którzy będą mieszkać sami, autor: Kevin MacDonald
  • Separacja i jej niezadowolenie autorstwa Kevina MacDonalda
  • Zrozumienie wpływu Żydów I: Cechy charakterystyczne aktywizmu żydowskiego autorstwa Kevina MacDonalda
  • Krwawe Paschy doktora Toaffa autorstwa Israela Shamir

 

 https://www.unz.com/runz/american-pravda-oddities-of-the-jewish-religion/

Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location