Slavlander. I. O tysiącletniej wojnie religijno-rasowej germańskiej prowadzonej przeciwko Słowianom

O narodzinach „Zachodu” i powstaniu fałszywej rasy „Niemców”. Slavlander(dawniej Rurik)

Trzeba przyznać, że jest to ambitny cykl esejów.

Chcę wyjaśnić ohydną historię niemieckiego zacofania i barbarzyństwa, które błędnie nazywają „cywilizacją”. Co najważniejsze, chcę wyjaśnić, jak skierowali swoją „cywilizację” na Wschód w serii niekończących się krucjat, które zawsze kończyły się porażką i nigdy nie zniechęcały do ​​kolejnych prób na dłuższą metę. Przedstawiam również niemiecką teorię rewizjonistyczną, która dowodzi, że „Niemcy” to wymyślone średniowieczne judeochrześcijańskie oszustwo. Zatem Niemcy nie istnieją i dlatego muszą zostać wymazani, aby odzwierciedlać tę prawdę.

Tak, w tej serii zostaną postawione i udzielone odpowiedzi na kilka ważnych pytań.

Skąd wzięło się to bestialskie zło? Kto jest winien jego powstania? Czemuż z tak nieustającą pasją nienawidzą swoich rasowych przełożonych? Ile razy Bóg musi ukarać Niemców, zanim pożałują swojej niegodziwości i kłamstw?

O Mojżeszu „cywilizacji zachodniej” i jego ohydnym panowaniu kłamstw

Cóż, odpowiedzią na większość tych pytań jest po prostu „Karol Wielki”.

I stąd zaczyna się tysiącletnia historia wrogości rasowej i religijnej między Niemcami a... właściwie prawie wszystkimi innymi narodami.

Najpierw jednak chciałbym przedstawić współczesną perspektywę problemu niemieckiego z czasów zimnej wojny. Ważne jest, aby zrozumieć prawdziwą naturę niemieckiej tożsamości, rozdartej między wschodnią granicą militarną a zachodnimi peryferiami. Ten problem tożsamości istnieje i utrzymuje się do dziś, mimo że możemy prześledzić jego rozwój na przestrzeni 1000 lat.

Poniższe streszczenie pochodzi z „New Statesman” i dotyczy problemów związanych z niemieckimi staraniami o zjednoczenie w czasie zimnej wojny oraz powstaniem Unii Europejskiej i Związku Radzieckiego (EUSRR). Mówiąc wprost, większość Niemców nienawidziła Niemiec Wschodnich, czyli Prus, i postrzegała je jako odwiecznego wroga, który podbił i zaanektował Niemcy Zachodnie. Autor uważa, że ​​tak zwane „niemieckie poczucie winy” jest mocno wyolbrzymione i dostrzega pragmatyczną politykę niemieckich elit, która staje się oczywista, gdy zrozumie się historię:

Ta teza o poczuciu winy opiera się na niezrozumieniu historii Niemiec, a zwłaszcza doświadczeń Niemców zachodnich. Najbardziej dobitnym przykładem tego jest praca Adenauera.

W 1955 roku prywatnie poinformował Brytyjczyków, że choć jest zobowiązany publicznie zachowywać się tak, jakby pragnął zjednoczenia, zamierza poświęcić resztę życia na jego zablokowanie. W 1961 roku potajemnie zaproponował Amerykanom, aby zaproponowali Rosjanom wymianę: oni i on, jak twierdził, powinni oddać Berlin Zachodni w zamian za Turyngię (region obejmujący Lipsk i Weimar). W efekcie chciał, aby rzeka Łaba stała się wschodnią granicą Niemiec.

Dlaczego Adenauer nie lubił Niemców ze wschodu, uważał Berlin za zbędny i uważał Łabę za naturalną granicę? To proste: wiedział, że Łaba stanowiła niemiecką linię Masona-Dixona.

Dalej rozciągały się płaskie, ponure pruskie serca, które do 1945 roku sięgały aż do dzisiejszej Rosji. Ten rozległy region znany był Niemcom jako „ Ostelbien ” – Wschodnia Elbia. Adenauer postrzegał „zjednoczenie” Niemiec w 1871 roku jako aneksję Zachodu przez Wschodnią Elbię. Dlatego w 1919 roku, jako burmistrz Kolonii, a następnie w 1923 roku, próbował nakłonić Wielką Brytanię i Francję do poparcia separatystycznego państwa zachodnich Niemiec. Po niepowodzeniu, podobno mruczał: „Znów Azja!” i zasłaniał okna za każdym razem, gdy jego pociąg przejeżdżał na wschód przez Łabę.

Prusy były innym krajem. Zwycięscy alianci zgodzili się. 25 lutego 1947 roku oświadczyli: „Państwo pruskie, które od zarania dziejów było nośnikiem militaryzmu i reakcji w Niemczech… wraz z rządem centralnym i wszystkimi jego organami, zostaje zniesione”. Nazwa „Prusy” została wymazana. Hegemonia Prus z lat 1871–1945, anomalia w dwutysięcznej historii Niemiec, dobiegła końca.

Jeśli to zrozumiemy, zrozumiemy, czym naprawdę były Niemcy Zachodnie i dlaczego postąpiły tak, a nie inaczej; dlaczego „zjednoczenie” w 1990 roku – a przynajmniej sposób, w jaki zostało przeprowadzone – było tak wielkim błędem; dlaczego być może wszyscy będziemy musieli przestać traktować Niemcy jak coś oczywistego, skoro Wschodnia Elbia powróciła; i dlaczego nasi negocjatorzy ds. Brexitu nie mają żadnych szans, jeśli wierzą, że Niemcy nie mają pilniejszych spraw do załatwienia niż eksport samochodów do nas. Dla liberalnych Niemców o wiele ważniejsze jest zachowanie zachodniej duszy Niemiec.

Następnie zostanie nam przedstawiona krótka historia samej koncepcji Niemiec.

Niemcy Zachodnie były wszystkim, tylko nie sztucznym tworem. Były historycznymi Niemcami, będąc niemal geograficznie identycznymi z tym, co przez prawie 1200 lat było jedynymi Niemcami. Juliusz Cezar nadał nazwę temu krajowi wraz z jego mieszkańcami w 58 r. p.n.e.; 49 lat później Druzus, największy dowódca młodego imperium rzymskiego, miał otrzymać nadprzyrodzoną radę, aby po pokonaniu każdego plemienia, jakie napotkał w Germanii, zatrzymał się nad Łabą. Około 100 r. n.e. panowanie rzymskie zostało ukazane w postaci ufortyfikowanej granicy, Limes Germanicus . Nadal można spacerować po dużych jej odcinkach; obejmuje ona większość najbogatszych ziem współczesnych Niemiec i wszystkie wielkie miasta z wyjątkiem Hamburga, Berlina i XIX-wiecznych monokultur przemysłowych Zagłębia Ruhry. Nawet te ostatnie powstały jako faktoria handlowa lub wysunięte bazy w tym, co archeolodzy nazywają „regionem targowym” Germanii – ziemiach za limesem, gdzie handel z imperium rzymskim definiował całą kulturę. Korzenie kulturowe południowych i zachodnich Niemiec są niemal tak samo rzymskie jak we Francji.

Ale co z rokiem 9 n.e. i zniszczeniem trzech rzymskich legionów przez plemiona germańskie pod wodzą Arminiusza? Istnieje popularny mit, że dzięki temu całe Niemcy pozostały wolne i odrębne. Tę ideę zawdzięczamy Marcinowi Lutrowi i jego zwolennikom: Luter od 1520 roku twierdził, że jest germańskim bohaterem antyrzymskim i utożsamiał się z nowo odkrytą opowieścią o Arminiuszu. Co ważniejsze, wydarzenia z roku 9 n.e. były obsesją późniejszych pruskich historyków, którzy chcieli twierdzić, że prawdziwe Niemcy to te czyste i niezromanizowane. Tymczasem prawda jest odwrotna. Za czasów Rzymian, a następnie Merowingów, a następnie Franków, niemiecki superregion Renu i Dunaju pozostał politycznie i kulturowo częścią Europy Zachodniej.

Po tym, jak Karol Wielki, Niemiec z Nadrenii, „odnowił Cesarstwo Rzymskie” (jak głosiły jego pieczęcie) w 800 roku n.e., zachodnie Niemcy stały się centrum wydarzeń. Nigdy nie były państwem narodowym, lecz zawsze kluczowym elementem większej całości – Świętego Cesarstwa Rzymskiego.

Karol Wielki był mitycznym twórcą judeochrześcijańskiego projektu „Cywilizacji Zachodu”. Prawdziwym Mojżeszem Zachodu, od którego przez następne 500 lat (lub dłużej) wypływała wszelka władza polityczna i religijna. Każdy, kto był kimś ważnym w Europie, twierdził, że pochodzi od Karola Wielkiego i kopiował stworzony przez niego porządek – kompletną syntezę scentralizowanej władzy państwowej i brutalnej teokracji. Religia, biurokracja i armia miały stać się jednym. Już sama nazwa jest oczywista – Święte (teokratyczne) Cesarstwo Rzymskie (megapaństwo) (podbój nie-Niemców).

Życie kasty helotów w tym nowym Imperium Chrześcijaństwa stało się piekłem.

Niemniej jednak, pomimo systemu wyniszczającego niewolnictwa, który narzucono rdzennym mieszkańcom Europy (lub właśnie z jego powodu), Karol Wielki jest czczony jako mityczny król-założyciel całej koncepcji politycznego i religijnego „Zachodu”.

Staje się to wówczas synonimem pojęcia „cywilizacja”.

Widzisz, za każdym razem, gdy ci „ludzie Zachodu” najeżdżają lub kolonizują kogoś innego, twierdzą, że „budują przy tym cywilizację”. W rzeczywistości mają na myśli to, że po prostu narzucają swój własny, zacofany system barbarzyństwa, który nazwali „podwójnie dobry” w przeciwieństwie do wszystkich innych, co naturalnie staje się „satanistycznym pogaństwem i złym duchem”.

Tak, bez Mojżesza Zachodu, Karola Wielkiego, nie ma chrześcijaństwa łacińskiego, nie ma podstaw do krucjat ani rozłamu z Rzymem w Konstantynopolu w związku z fałszowaniem dokumentów darowizn. Na potrzeby naszych badań, to również Karol Wielki rozpoczyna wojny z Sasami, Słowianami, Awarami/Alanami i Bałtami. Były to wojny, w których pogańskim plemionom Wschodu wydano wyrok „exterminatus”.

Najpierw rozpoczął wojnę w 772 roku n.e. od judeo-platońskiego aktu ikonoklazmu, niszcząc Irminsul , święty słup i centralny symbol religijny saksońskiego pogaństwa. Następnie Sasi zostali doprowadzeni na skraj etnicznej zagłady poprzez judeo-chrześcijańską perfidię podczas masakry poddanych jeńców w Verden.

Następnie, święta wojna rasowa Niemców przeciwko poganom i osobom nie będącym Latynosami po prostu rozszerzyła się dalej na wschód, obejmując Czechy, Hunów, Bałtów, Serbów i jeszcze dalej na wschód, z upływem stuleci.

Tak przynajmniej wygląda standardowa chronologia.

Oddani stalkerzy oczywiście nie wierzą, że tak absurdalna postać jak „Karlos Magno” czy „Wielki Król” kiedykolwiek naprawdę istniała.

II. Podstawy eurazjatyzmu

·
4 listopada 2025 r.
II. Podstawy eurazjatyzmu

Poprzednio:

Karol Wielki był dosłownie literackim wymysłem, wymyślonym trzy wieki po jego mitycznym panowaniu za czasów Ottona III. Postać ta nie walczyła też z „muzułmanami” w Hiszpanii.

Wojny te prowadzono przeciwko Wizygotom, Wandalom i Celtom zamieszkującym Hiszpanię, którzy byli chrześcijanami ariańskimi lub poganami i nie uznawali autorytetu „łacińskiego” (tj. kartagińskiego intruza) Kościoła rzymskiego.

Później zostało to przekształcone w „muzułmanie”.

Jeśli jesteś zainteresowany, zobacz mój cykl artykułów na temat rewizjonizmu:

III. Podstawy eurazjatyzmu

·
5 listopada 2025 r.
III. Podstawy eurazjatyzmu

Poprzednio:

Wolę zaczynać naszą chronologię od około 1000 roku n.e., czyli od najdawniejszego okresu, w którym czuję się na siłach, by stwierdzić, że mamy jakiekolwiek pojęcie o chronologii i o tym, co się naprawdę działo. I nawet to może być zbyt daleko idące, szczerze mówiąc. Nie sądzę, żebyśmy mogli prześledzić historię Słowiańszczyzny dalej niż 400 lat wstecz. Cokolwiek było wcześniej, jest niejasne i mocno interpolowane w celu uzyskania politycznej i teokratycznej kontroli.

Tak czy inaczej, „Wielki Król Franków” rozpoczyna rasową świętą wojnę na Wschodzie:

Nad Łabą sytuacja wyglądała inaczej. Karol Wielki pobierał daninę od pogańskich Słowian po drugiej stronie rzeki, a jego następcy próbowali to wykorzystać, ale niemiecki podbój i kolonizacja Wschodniej Łaby rozpoczęły się dopiero wraz z Krucjatą Wendów z 1147 roku, północną odnogą Drugiej Krucjaty. Trzy wieki później cały region wciąż był przedmiotem zaciekłych sporów między Bałtami i Słowianami, a supremacja Niemiec była zagrożona przez poważne klęski pod Tannenbergiem (1410) i w wojnach husyckich (1419-34).

Uwaga : „Wendowie” są uważani za starszą nazwę Słowian. Wend to pochodna znacznie starszego słowa „Wenedowie”, wspomnianego w źródłach grecko-rzymskich. Fińskie słowo oznaczające Rosję to również Venäjä , a estońskie Vene . Uważa się, że te słowa wywodzą się od nazwy Wendów/Wenedów, co wskazuje, że starożytni Finowie utożsamiali tę grupę ze Słowianami Wschodnimi, co stanowi kolejny dowód na to, że Wendowie/Wenedowie = Słowianie.

Długo sporne ziemie graniczne wykształciły specyficzny rodzaj społeczeństwa. Niemieccy przybysze zastraszyli tubylców, takich jak pogańscy Prusowie, od których ostatecznie zapożyczyli swoją nazwę, brutalną siłą.

Tam, gdzie nie mogli, musieli zawierać zbrojne układy z lokalnymi elitami. W tym nowym, swoistym państwie niemieckim, junkrzy, agresywna kasta właścicieli ziemskich, panowali nad Słowianami i Bałtami – a także nad biedniejszymi Niemcami, którzy wiedzieli, że miejscowi poderżną sobie gardła, jeśli zamki junkrów padną, więc byli lojalni i posłuszni swoim panom.

Ci niemieccy chłopi w końcu zbuntowali się i obalili swoich krzyżackich władców w XVI wieku. Niemcy zamieszkujący te tereny błagali Rosję o pomoc i o uwolnienie od barbarzyństwa niemieckich władców. O tym wszystkim opowiem później.

Prusy Wschodnie pozostały takie nawet w pamięci żyjących.

W 1525 roku Prusy nadały sobie nazwę i ogłosiły się pierwszym państwem protestanckim. Od tego czasu miały władców absolutnych, dynastię Hohenzollernów, wspieraną przez uśpiony luterański Kościół państwowy. Junkersi przysięgali lojalność w zamian za wyłączny dostęp do wszystkich stanowisk oficerskich w armii i administracji. W połowie XVIII wieku Wolter żartował, że podczas gdy inne państwa miały armie, armia pruska miała państwo. Nadrzędnym celem strategicznym Prus zawsze był wschód. Podczas kampanii w latach 1758-59 Fryderyk Wielki był zszokowany, odkrywając, że Rosjanie są niezwykle trudni do pokonania. Przekazał swoim następcom politykę utrzymywania carów po swojej stronie. Podział Polski między nich był plastrem, który maskował tę rosyjsko-pruską rywalizację aż do 1941 roku.

To całkowicie zwrócone na wschód mocarstwo, według typowych standardów europejskiej państwowości – historii, struktur społecznych, religii i geografii – różniło się od Nadrenii, Szwabii czy Bawarii. Pokonało je wszystkie w 1866 roku, kładąc podwaliny pod „zjednoczenie” w 1871 roku. Imperium pruskie (bo nim właśnie było) mogło teraz zaciągnąć bogactwo, przemysł i siłę roboczą Niemiec w dążeniu do swojego odwiecznego celu: hegemonii nad północno-wschodnią Europą.

Już w 1887 roku przyszły kanclerz cesarstwa Bernhard von Bülow rozważał, jak zniszczyć Rosję „na całe pokolenie”, oczyścić Prusy z Polaków, stworzyć marionetkowe państwo ukraińskie i doprowadzić armie pruskie nad brzegi Wołgi. To właśnie krwawy wątek pruski – a nie niemiecki – prowadzi bezpośrednio do nazistowskiej ofensywy w 1941 roku. W 1945 roku ta wielowiekowa walka dobiegła końca, przy niemal niewyobrażalnej przemocy. Połowa Wschodniej Elbii została bezlitośnie ogołocona z Niemców i przekazana Polakom lub Rosjanom; resztki stały się Niemiecką Republiką Demokratyczną (NRD), zaledwie satrapą Armii Czerwonej.

Choć łatwo i wygodnie jest twierdzić, że inność dzisiejszych wschodnich Niemiec jest wynikiem 40-letniej okupacji sowieckiej, historia mówi co innego.

Wschodnia Elbia zawsze była inna.

(…)

Niemcy Zachodnie (1949-90) – Niemcy pozbawione Prus – nie były zatem ani historycznym zbiegiem okoliczności, ani ponadnarodowym sposobem działania. To były prawdziwe Niemcy.

(…)

James Hawes jest autorem „Najkrótszej historii Niemiec” (Old Street Publishing)

Za każdym razem, gdy Niemcy gdziekolwiek dokonywali inwazji, twierdzili, że robią to w imię „cywilizacji”.

W rzeczywistości wszystkie największe zamki Europy zostały zbudowane, a największe bitwy stoczono na froncie wschodnim, przeciwko „bezbożnym, ateistycznym, mongolskim bolszewikom”, którzy odmówili zaakceptowania „cywilizacji zachodniej”, czyli statusu helotów w porządku judeo-niemieckim. Największym zamkiem Europy pod względem powierzchni jest zamek w Malborku (znany po niemiecku jako Ordensburg Marienburg ), zbudowany na terenie Prus.

Średniowieczne krucjaty przeciwko Słowianom w Europie Bałtyckiej i Środkowej były częścią tego samego pangermańskiego, łacińsko-rzymskiego wysiłku, tyle że prowadzonego na dwóch różnych frontach.

… Mówię o dwóch frontach, ale tak naprawdę istniały też inne fronty.

O wojnach żydowsko-niemieckich przeciwko Celtom

Ta sama niemiecka „krucjata” trwała również przez wieki przeciwko Celtom w Europie Zachodniej. Ludzie nie wiedzą, ale inwazja Normanów i Franków na Anglię była krucjatą papieską i przyniosła ze sobą stulecia żydowskiej tyranii finansowej nad Brytami, którzy wówczas byli w przeważającej mierze Celtami i Sasami. Gdziekolwiek pojawiają się krzyżowcy, tam idą z nimi Żydzi, by rządzić nowo zaanektowanymi terytoriami.

 

Normanowie-Frankowie wprost powoływali się na karolimskość jako pretekst do brutalnej polityki zniewolenia. Można przeczytać wiele prac na ten temat, ale oto jedna, którą znalazłem , która faktycznie próbuje bronić Normanów (!!!), wyjaśniając, że tak naprawdę próbowali jedynie zbudować karolimskość, czyli byli „cywilizatorami”:

Niniejsza rozprawa podważa tradycyjne wyobrażenia o Anglonormanach jako drapieżnych kolonizatorach Brytanii, badając, w jaki sposób wzorowali swoją władzę królewską na wyidealizowanych interpretacjach imperium Karola Wielkiego . Chociaż istniała znaczna korzyść z potwierdzania legitymacji Normanów poprzez ich powiązania z królami anglosaskimi, wstęp pokazuje, jak Karol Wielki zachował znaczną władzę polityczną i kulturową dla Normanów dzięki ich urzędowaniu jako książąt w Normandii.

^ Rozdział 2 rozważa atrakcyjność polityki nawracania, obecnej w literaturze anglo-normańskiej, definiowanej jako zwabianie poddanych obietnicą włączenia ich w bardziej cywilizowany styl życia, zamiast dominacji nad nimi wyłącznie mieczem. Anglonormani uzasadniali ekspansję, przedstawiając się jako spadkobiercy anglosaskiego imperium pan-brytyjskiego; jednak pod wpływem karolińskiej polityki nawracania postrzegano ją jako radykalnie odmienną od bardziej brutalnych praktyk sprzed podboju.

Rozdział 3 analizuje ideologiczne przesłanki stojące za normańskim programem budowy zamków i dróg w Brytanii, mającym na celu utrwalenie wizerunku ich władzy. Normanowie zawłaszczyli rzymskie ruiny, które ukształtowały angielski krajobraz imperialny, naśladując działania Karola Wielkiego w Akwizgranie, które ustanowiły ich nowe imperia jako „drugi Rzym”.

^ Ponadto, karolińskie praktyki prawne ukształtowały politykę administracyjną Normanów, taką jak Prawa Leśne. Rozdział 4 pokazuje, jak ekonomiczna i polityczna kontrola nad lasami sprawowana przez królów normańskich – system, który Karol Wielki jako pierwszy w pełni wykorzystał – dodatkowo przyczyniła się do promocji Puszczy jako krajobrazu imperialnego. Literatura XIII wieku z kolei podkreśla, jak ideały władzy królewskiej dostosowywały się do zmian politycznych związanych z oderwaniem Anglii od jej posiadłości kontynentalnych.

Rozdział 5 dalej śledzi wzorce władzy królewskiej i zachowania dworskiego, zwłaszcza sposoby, w jakie niektóre teksty próbują zawrzeć legendę o Karolu Wielkim, który jest obecny jako cień, z którym trzeba się skonfrontować, polaryzująca (francuska) postać, na tle której można pośrednio pozycjonować własnych (angielskich) bohaterów. W rezultacie odrodzenie idei „angielskości” w późnym średniowieczu można postrzegać zarówno jako konsekwencję anglo-normandzkiej wyobraźni i doświadczenia spadkobierców dziedzictwa Karola Wielkiego, jak i jako reakcję przeciwko niemu.

… Myślę, że ostatecznie to wszystko jest tylko kwestią perspektywy lub tożsamości.

Następnie, w XII wieku, papież Hadrian IV wydał bullę Laudabiliter , która udzieliła królowi Normanów i Franków, Henrykowi II, pozwolenia na inwazję na Irlandię. Papież uzasadnił to, określając Irlandczyków jako „naród nieświadomy i barbarzyński”, który „wyrzekł się chrześcijaństwa” i potrzebuje „powrotu do wiary”.

Oto, słowo w słowo , uzasadnienie, którego używano do kontynuowania wojen niemieckich przeciwko Polakom, Litwinom i Litwinom również po ich nawróceniu.

Jeszcze jeden przykład.

W 1328 roku anglokoloniści, w obliczu klęsk militarnych, spalili na stosie irlandzkiego wodza, schwytanego przez chrześcijan podstępem, Adducc Dubh O'Toole'a, pod fałszywymi zarzutami herezji. Następnie zwrócili się do papieża Jana XXII z petycją o zwołanie formalnej krucjaty przeciwko „Irlandczykom, bluźnierczemu i nieokiełznanemu narodowi, wrogiemu Bogu i ludzkości” . Propozycja ta, datowana na lata 1329–1331, przedstawiała Irlandczyków jako heretyków i wrogów Kościoła. Petycja ostatecznie upadła, ale pokazuje, jak język krucjatowy był używany do dehumanizacji ludności celtyckiej i usprawiedliwiania podbojów dokonywanych przez zlatynizowanych Niemców.

Gdziekolwiek Niemcy prowadzili krucjaty w Europie Zachodniej, sprzedawali pojmanych celtyckich i ariańskich chrześcijańskich niewolników Żydom :

Handel niewolnikami był dozwolony we wszystkich starożytnych i średniowiecznych ustawodawstwach; nawet chrześcijańska Europa dopuszczała go aż do XIII wieku. Na wczesnym etapie handel żydowskimi niewolnikami był Żydom zabroniony, ale wydaje się, że nie istniały żadne ograniczenia prawne ani społeczne przeciwko kupowaniu i sprzedawaniu niewolników pogańskich ( patrz Niewolnicy ).

Wraz z rozproszeniem narodów w Europie i konfliktami wynikającymi z rozbieżności wyznaniowych między arianami a katolikami w Hiszpanii, Żydzi, którzy byli równie znienawidzeni i mieli takie same prawa, otrzymali możliwość dostarczania niewolników obu stronom. Papież Gelazy (492) zezwolił Żydom na sprowadzanie niewolników z Galii do Italii, jeśli byli poganami. Za czasów papieża Grzegorza Wielkiego (590-604) Żydzi stali się głównymi handlarzami w tym rodzaju handlu. Sprzeciwiał się on posiadaniu przez Żydów chrześcijańskich niewolników („Epist.” IX, 109), ponieważ obawiał się, że zostaną oni nawróceni na judaizm ( ib. iv. 21); i napisał do biskupa Neapolu, że Żydzi handlują chrześcijańskimi niewolnikami, których kupują na terytoriach galijskich ( ib. ix, 36). Jacobs zasugerował, że brytyjscy niewolnicy, którzy zostali sprowadzeni na rzymski rynek i zwrócili uwagę Grzegorza na potrzebę chrystianizacji Anglii, znajdowali się w rękach żydowskich handlarzy niewolników („Żydzi z Andegawenii w Anglii”, s. 5).

Ale „poddaństwo” nie było niczym lepszym, gdy wprowadzono je, by zastąpić jawne niewolnictwo.

O wojnach żydowsko-niemieckich przeciwko Słowianom

Musicie zrozumieć: przez stulecia niemal cała zmilitaryzowana potęga Europy została poświęcona tym rujnującym i bolesnym krucjatom przeciwko Słowianom .

I tam, gdzie udali się niemieccy krzyżowcy, podążali za nimi żydowscy handlarze niewolnikami.

Trudno już znaleźć w internecie dowody na te trudne prawdy, ale i tak udało mi się je znaleźć. Na przykład Praga, niegdyś słowiańskie królestwo, została przekształcona w targ niewolników na wolnym powietrzu mniej więcej w czasie, gdy rozpoczęły się wojny Franków i Rzymian ze Wschodem.

Handel niewolnikami w Pradze miał charakter międzynarodowy, łącząc różne części znanego świata. Kupcy żydowscy i radhaniccy odegrali kluczową rolę w sieci eksportowej, obsługując szlaki łączące Pragę z muzułmańskimi kupcami w Hiszpanii i kalifacie Abbasydów, a także z Cesarstwem Bizantyjskim. Kupiec Ibrahim ibn Jakub odnotował, że bizantyjscy Żydzi regularnie kupowali Słowian w Pradze, aby sprzedawać ich jako niewolników. Istnieją również dowody z X wieku, że żydowscy kupcy działali w Pradze i zaopatrywali rynek w niewolników na rynku w Konstantynopolu. Głównym „towarem” byli Słowianie, znani w świecie muzułmańskim jako Saqaliba .

„Ludzie Zachodu”, którzy nienawidzą Słowian, nigdy nie przestają podkreślać, że to właśnie jest „pochodzenie” słowa „niewolnik”, tj. odnosi się ono zasadniczo do każdego na wschód od Niemiec. Słusznie, słowo to zostało wymyślone dokładnie w samym środku judeo-frankijskiej kampanii wojskowej przeciwko różnym plemionom pogańskim, które odmówiły przejścia na ich ohydną, polityczno-teokratyczną religię, na judeo-niemieckich targach niewolników w Pradze.

Na marginesie, fascynujące jest odkrycie, jak wiele czeskiej historii wydaje się być skopiowane z rosyjskiej i odwrotnie. Narracja o tym, jak Czechy znalazły się pod panowaniem Niemców, głosi, że dynastia Przemyślidów „zaprosiła” Niemców, by przybyli i rządzili tymi ziemiami. W ciągu niecałych 50 lat ci „słowiańscy” władcy mówią teraz po niemiecku, jak się wydaje, i są wysoko postawionymi władcami cesarskimi w Cesarstwie Niemieckim. Podobnie jak kijowskie kroniki twierdzą, że Słowianie Wschodni również „zaprosili” swoich handlarzy niewolników, cudzoziemców, by przybyli i rządzili nimi.

To po prostu nie mieści się w głowie.

Co prowadzi nas do bardzo ważnej niemieckiej teorii rewizjonistycznej, którą warto rozważyć.

O „Slawenlegende” i ukrytych źródłach rozłamu germańsko-słowiańskiego

Niektórzy twierdzą, że koncepcja „Słowian” narodziła się, gdy Niemcy Wschodnie odmówili przejścia na judeochrześcijaństwo, a armie krzyżowców nadciągnęły z Zachodu. Innymi słowy, Niemcy i Słowianie byli jednym i tym samym, pra-grupą obejmującą całą ówczesną Europę. Zatem „Niemcami” stali się ci, którzy przeszli na judeochrześcijaństwo i toczyli wojnę z tymi, którzy tego nie zrobili, stając się Słowianami.

Oczywiście, w historiach pogańskich Słowian wymieniano po prostu plemiona tego, co obecnie uważamy za „Germanów”, które przybyły ze stepów euroazjatyckich, aby wypowiedzieć wojnę judeochrześcijańskiemu Rzymowi — wspomnianych wcześniej Wenedów lub Wenedów.

Co zabawne, teoria „słowiańskiej legendy” była pierwotnie prawicową propagandą nazistowską, która usprawiedliwiała niemieckie zajęcie Słowiańszczyzny Zachodniej, uznając te ziemie za niemieckie, a Słowian za intruzów, którzy tak naprawdę nie istnieli koncepcyjnie, a zatem za lud zasługujący na eksterminację, aby rzeczywistość odzwierciedlała tę teorię. Ale tak naprawdę jest w tym ziarno prawdy. Wszystko zależy jednak od tego, jak to ujmiesz. Można twierdzić, że Słowianie nie istnieją, więc można ich unicestwić i uczynić ich kraje niemieckimi, tak.

LUB : jak twierdzi współczesny historyk rewizjonistyczny Helmut Schröcke, Słowianie i Niemcy byli w rzeczywistości tym samym narodem tysiąc lat temu. Tak, Schröcke argumentuje, że obszar na wschód od Łaby (dzisiejsze wschodnie Niemcy) był zawsze zamieszkiwany przez jednorodną, ​​wschodniogermańską ludność (którą nazywał „Ostwandalen” lub Wschodnimi Wandalami). Zasugerował, że „stałość etniczna” w tym regionie sięga 8000 lat wstecz.

Jego zdaniem pierwotnie nie mieszkali tam żadni „Słowianie”.

Czy to oznacza, że ​​Słowianie nie istnieli i nie powinni istnieć w przyszłości?

Cóż, tak właśnie próbowali to ująć naziści, jasne. Ale samo twierdzenie jest ciekawsze. Twierdzi ono, że kategoria tożsamości „słowiańskiej” została sztucznie stworzona w czasach „Karola Wielkiego” i późniejszych wojen sasko-ottońskich.

Pamiętajcie : nasza rewizjonistyczna teoria głosi, że wojny ottońskie były prawdziwe i że cofnięto je o trzy wieki, aby stworzyć legendę o Karolu Wielkim. Tak czy inaczej, wojny te nie miały nic wspólnego z żadnymi różnicami etnicznymi, były po prostu kampanią „inności” prowadzoną przez Kościół łaciński i najemników z zachodnich Franków, którzy byli na ich usługach.

Plemiona wschodniogermańskie, które przyjęły chrześcijaństwo i zobowiązały się do lojalności wobec Cesarstwa Franków/Germańskiego, zostały wchłonięte przez „niemiecką” tożsamość. W ten sposób rządząca „słowiańska” dynastia Pragi nagle, dosłownie z dnia na dzień, staje się „niemiecka” w nowym Cesarstwie Niemieckim… a następnie otwiera pogańskie targi niewolników, aby zarobić pieniądze na sfinansowanie tego nowego, krzykliwego, nowego, ohydnego projektu imperialnego.

Tymczasem plemiona, które stanowczo odrzuciły chrystianizację i panowanie Franków, zostały przemianowane przez chrześcijańskich kronikarzy na „Wendów” lub „Słowian” .

Określając tych buntowniczych, pogańskich ludzi mianem „Słowian” (obcej, niegermańskiej grupy), chrześcijańscy cesarze i misjonarze dali religijne i polityczne uzasadnienie brutalnym kampaniom wojskowym, przymusowym nawracaniom i konfiskatom ziemi. Było to narzędzie propagandowe, mające na celu delegitymizację pogan i przekształcenie ich w „pogańskich wrogów”, których należało podporządkować. Zatem, w jego ramach, podział został stworzony przez Kościół judeochrześcijański, aby usprawiedliwić podbój.

Teorię tę popiera również Heribert Illig, Niemiec, który twierdzi, że Karol Wielki był postacią fikcyjną, na której opierałem swoje poprzednie eseje rewizjonistyczne.

Twierdzi, że 297 lat (614–911 n.e.) było całkowicie sfabrykowane .

Oznacza to, że okres historyczny, w którym Słowianie zostali odnotowani jako migrujący do Europy Środkowej i na Bałkany, po prostu nigdy nie zaistniał. Wymazując całą tę epokę, Illig skutecznie wymazuje długi, odrębny rozwój Słowian jako etnicznego „Innego” i późnego przybysza do Europy, najeźdźcy i intruza, próbującego ukraść to, co właściwie niemieccy Goci, Wandalowie, Gooni i „Gettae” słusznie ukradli już trzy wieki wcześniej. Ale jeśli te wieki są fałszywe, to zagadka brakującej historii Słowian, którzy materializują się w dziejach dopiero w X wieku n.e. To kompresuje historię tak, że tożsamość germańska i słowiańska wydaje się skrystalizować dopiero w późnym średniowieczu, sprawiając, że wyglądają jak bardzo niedawny sztuczny podział – dokładnie ten sam wniosek, co Schröcke, ale do którego doszedł poprzez spisek dotyczący chronologicznego fałszerstwa dokonanego przez perfidny Kościół judeochrześcijański.

I ja również wcześniej komentowałem tę ukrytą stronę rzeczywistości, ale niestety nikt tego nie docenił.

Również : Przygotowuję oddzielny esej na temat wojny Świętej Rasy Niemiec z Prusami i Inflantami na Bałtyku, który wyjaśni, ile Rzym i rycerskie rody niemieckie wydały na tę nieudaną krucjatę i jak ostatecznie skończyło się to dla nich i ich zacofanej religii tragedią i farsą.

Musicie zrozumieć – wolne narody Europy to odwieczni wrogowie krwi niemieckich rodów królewskich i Kościoła łacińskiego w Rzymie, którzy zawsze dążyli do eksterminacji lub zniewolenia w imię swojego żydowskiego boga. Nazywali ten stan heloterii, w odniesieniu do niewielkiej, zindoktrynowanej elity religijnej i politycznej, „cywilizacją” lub „chrześcijaństwem”. Choć ideologiczne uzasadnienie zmieniało się na przestrzeni wieków, intencja nigdy nie uległa zmianie ani na jotę.

Nawet marksizm, za który obwinia się „bezbożnych bolszewickich ateistów-Mongołów”, jest wynalazkiem żydowsko-niemieckim. Weźmy na przykład Fryderyka Engelsa, najbliższego sojusznika Marksa.

Czy on jest Słowianinem? Nie. Oczywiście, że nie. Jest Prusakiem.

Nienawidził Słowian i postrzegał komunizm jako sposób na prowadzenie z nimi wojny. Dlaczego więc Rosjan obwinia się za komunizm, skoro jego twórcy mówili po niemiecku, angielsku i/lub jidysz?

Oto, co pruski Niemiec pisał o wyższości kultury niemieckiej i o tym, jak poprzez wojnę miała ona przynieść cywilizację Słowianom.

Nikołaj Uljanow [ ru ] w swoim artykule z 1968 roku „Замолчанный Маркс” ( Uciszony Marks ) dostarcza licznych dowodów na antyslawizm twórców marksizmu , Karla Marksa i Friedricha Engelsa . [23]

Na przykład w swoim artykule z 1849 roku pt. „Walka Węgrów” Engels napisał, że Słowianie żyjący w Cesarstwie Austriackim to „barbarzyńcy”, których „trzeba ratować” ze strony niemieckich Austriaków, i przewidział, że przyszły przewrót rewolucyjny umożliwi „austriackim Niemcom i Węgrom” „krwawy odwet na słowiańskich barbarzyńcach”.

Opisał niemieckich Austriaków i Węgrów (Węgrów) jako siły postępowe działające jak „klin” wbity między grupy słowiańskie – mianowicie Czechów, Słowaków, Słowian południowych i Rusinów – i argumentował, że niemiecka szlachta „w Czechach, na Morawach, w Karyntii i Krainie” „zgermanizowała ich i w ten sposób wciągnęła do ruchu europejskiego”, podczas gdy „szlachta węgierska” rządziła również „w Chorwacji, Slawonii i na terenach karpackich” [24] .

Nie ma znaczenia, jaką ideologię deklarują.

Dopóki uważają się za „Niemców”, uważają „Słowian” za swojego barbarzyńskiego wschodniego wroga.

I tak ostatnie 1000 lat toczyła się w Europie nieprzerwanie wojna religijna i rasowa.

Wszystko z powodu żydowskiego oszustwa.

W tej serii będziemy mówić o krucjatach krzyżackich, wojnie siedmioletniej i I wojnie światowej.

Wesprzyj bloga.

Zwłaszcza jeśli uważasz się za „Niemca”.

Pomyśl o tym jak o reparacjach za kolonizację, które chętnie zapłaciłbyś czarnym, Arabom czy Żydom, prawda? Czemu nie zapłacić komuś, komu faktycznie wyrządziłeś krzywdę w historii? Zastanów się nad tym.

 

https://slavlandchronicles-substack-com.translate.goog/p/i-on-the-1000-year-germanic-religious?_x_tr_sl=auto&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=en-US


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location