Proceder zabijania nienarodzonych dzieci przybiera na sile. Pojawiają się niepokojące dane ze świata. Niestety liczba tzw. aborcji rośnie także w Polsce.
Na świecie rośnie liczba zabijanych dzieci w łonach matek. Według dostępnych danych w 2025 roku zabito w wyniku tzw. aborcji ponad 45 mln 400 tysięcy dzieci. Eksperci podkreślają, że to jedynie czubek góry lodowej, bo są miejsca, w których ten zbrodniczy proceder nie jest rejestrowany. Tym samym to nie nowotwory czy choroby krążenia są najczęstszą przyczyną śmierci ludzi na świecie, a właśnie tzw. aborcja. Fakt ten jest jednak zupełnie pomijany.
Liczba tzw. aborcji rośnie także w Polsce. „Nasz Dziennik” dotarł do danych za 2024 rok. Według nich w polskich szpitalach zabito 885 dzieci – to aż dwa razy więcej niż rok wcześniej. Nie da się ukryć, że to efekt presji wywieranej na szpitale przez rząd Donalda Tuska. Aż 882 przypadki dotyczyły tzw. przesłanki zdrowotnej – w oparciu o bardzo często wątpliwe zaświadczenia od psychiatry.
Liczba zabitych dzieci jest jednak znaczenia większa. Te oficjalne statystki nie odzwierciedlają pełnej skali zjawiska – chodzi o istniejące w Polsce podziemie aborcyjne, ale też tzw. turystykę aborcyjną do innych krajów Unii Europejskiej. Do tego dochodzi też łatwy dostęp do pigułek poronnych – mogą ją wypisywać lekarze i farmaceuci. Według danych za 2025 rok wystawiono prawie 340 tys. recept na śmiercionośną pigułkę. Niepokoi także to, że znacząco rośnie liczba wystawianych recept dziewczętom poniżej 18. roku życia. Przy tym niewiele się mówi o ogromnym zagrożeniu dla zdrowia i życia kobiet, które sięgają po taką pigułkę.
TV Trwam News






